komentarze: 1129, w dziale opowiadań: 913, opowiadania: 447
komentarze: 1129, w dziale opowiadań: 913, opowiadania: 447
Ciekawa interpretacja ;) Czy kobieta z Isdal zabrała się też z nimi?
Rafael Sanki,
dzięki za wizytę, komentarz i klik! Tak, to chyba nasze pierwsze spotkanie (biję się w pierś, bo nie powinno, ale finalnie nie dotarłam w becie do Twojego tekstu :/, nadrobię na pewno konkursowo). Cieszę się więc, że to pierwsze spotkanie nie wypadło źle 
Nad wyraz słowna jesteś w swoich obietnicach
W przypadku tekstów, które mają mniej niż 5k zzs :P z tymi dłuższymi większy problem ;)
A i tak gdzieś za motywacją do napisania stoi przecież jakiś utwór, książka, czy coś.
Zazwyczaj tak, ale czasami jest to niewidoczne na pierwszy rzut oka. Chociaż oczywiście retelling nie jest niczym złym. Wprost przeciwnie ;)
Dzięki za wpadnięcie!
Do zobaczenia pod innymi tekstami!
Tłitałbym, jeśli by to coś mogło pomóc i gdybym umiał, ale niestety nie ogarniam społecznościówek.
Myślę, że byś się odnalazł ;) to taki wielki SB tylko że głośniej i mniej przyjemniej. Za to całkowita zgoda z pierwszą częścią – nie pomogłoby to nic a nic, za to skutkiem ubocznym mogłaby być frustracja ;)
Cześć Finkla,
Zgadzam się chyba z większością dotychczas komentujących lożowników: fajnie, fajnie, ale na piórko za mało.
Autorka też się z tym zgadza 
Chyba nie wykorzystałaś tego potencjału w pełni.
Jak w zasadzie wielu innych pomysłów, co okazuje się w momencie opublikowania tekstu :P
Ale można klikać na stronie z tagami i wybierać teksty z węższych kategorii. Przynajmniej te świeższe, ze starszymi trzeba kombinować.
Tak, tak – o tym nawet wspomniałam w komentarzu wyżej, ale podejrzewam, że jest to funkcja dość rzadko używana
Dzięki za wizytę i komentarz 
Cześć,
nie wskazuję, żadnych “błędów”, bo to zrobiła wcześniej reg, i one widnieją nadal, więc nie będę powtarzać.
Jest tam też trochę dziur, chociażby: Pierś dziewczyny unosiła się gwałtownie, zupełnie jakby przeżywała jakieś emocje, mężczyzna wkładał na jej palec niewielki pierścionek, a ja wiedziałem, że mamy coś około tysiąc osiemset osiemdziesiątego.
Skąd to wie?
Do tego sporo mówienia zamiast pokazywania itd. itp.
algorytm proponował mi głównie takie gówno
algorytm pokazuje Ci treści, które najprawdopodobniej zatrzymają Cię na platformie jak najdłużej. Parafrazując – pokaż mi swój feed, a powiem ci kim jesteś.
zirytowane i mocno sfrustrowane.
to można chyba odnieść też do autora opowiadania
KSEP
KSeF
Odpaliłem laptopa i mimowolnie zacząłem szukać pań, które zapisały się złotymi zgłoskami w historii Polski. Ada Borek, Ewa Błachnio, Bona Sforza, Joanna Kołaczkowska, Maria Curie, Lamia Reno, Dorota Pomykała i wiele innych.
Tu się zgodzę – na YT można znaleźć fajny wywiad pani Pomykały o stereotypach i patriarchacie ;)
Moja kobieta odpaliła się koło dziesiątej, po wszystkich zabiegach renowacyjno-konserwacyjnych i nałożeniu wszystkich tapet, żeli i kremów i przeglądach podwozia, nadwozia i innych ważnych elementów i części.
No właśnie “tapetę” to się wieczorem zmywa, nie nakłada
Z ogromnym zainteresowaniem patrzyłem na ogromne pojazdy zbudowane w kooperacji z Nowymi Chinami, startujące i lądujące sznurkiem na Okęciu.
Na Okęciu? W tej wizji powinno być CPK
Wybacz złośliwostki, ale takie emocje wywołuje u mnie Twitter (X), a to tekst, który okrojony z “fabuły”, nadawałby się właśnie tam.
- jest bardzo zły – może tak jest u mnie, kto wie?
- jest tak dobry i w punkt, że aż boli – wtedy u Czytelników (piszę z wielkiej litery przez szacunek, chociaż pewnie popełniam błąd gramatyczny) może uruchomić się nawet reakcja obronna, bo całość burzy ich światopogląd
- jest niezrozumiały, bo grupa na danym portalu jest, nazwijmy to, zupełnie nietrafiona (wtedy tekst może być dla nich wręcz niesmaczny) – jeżeli tak jest w moim przypadku, to przepraszam
Cześć,
To co dotychczas blednie przy doświadczeniu obecnej chwili.
Przecinek
To 3 z opowiadań, które u Ciebie przeczytałam i 2, które ogrywa jakąś znaną historię. Nie wiem, czy to jakiś wzór, czy przypadek ;)
Historyjka najmocniejsza w zakończeniu, gdyby nie ono, byłaby to po prostu opowieść o ostatnich chwilach Ikara. Zakończenie zabawne, ale trzymam stronę szefa ;) poprzednich 9 spóźnień chyba nie miało tak dramatycznych okoliczności, więc chłop sam sobie winien :)
Czyli to wszystko wina Czytelników
Otóż to! Co złego to nie autorzy, tylko czytelnicy! :D
Niekoniecznie się zgadzam, bo naprawdę u bardzo wielu osób na Portalu widzę pod tym względem ogromną jakość, plastyczność (to nie przez fałszywą skromność, choć tej mi nie brak). Mi nie przychodzi to naturalnie, taka narracja jest dla mnie trudna (nie mówiąc już o narracji pierwszoosobowej w czasie teraźniejszym ugh). Stąd Twoja opinia naprawdę nie jest dla mnie oczywista, ale dziękuję.
Jeśli w coś uważam, że umiem, to w tytuły za to :)
To tym bardziej trzeba docenić, skoro nie jest to dla Ciebie naturalny styl, bo nie czuć tego podczas czytania.
Co do tytułów to faktycznie widzę kilka ciekawych. A że przy tym są szortami, to sobie zakolejkowałam i przeczytam :)
Miło Cię znowu widzieć. :-)
Miło tu przede wszystkim wrócić 
Hmmm. To już druga uwaga na ten temat, więc zapewne macie ze Ślimakiem rację. Mnie się wydawało, że kluczowe są pierwsze, małe kroczki w stronę przepaści, wprawienie w ruch, a potem to już tylko bezwładność. Najwidoczniej się mylę.
Może kwestia tego, że tekst czytało mi się dobrze, więc i tę nieopowiedzianą część historii chętnie bym przeczytała.
zygfryd89
cześć! Sprawiłeś mi niemałą niespodziankę tą nominacją i choć od początku podejrzewałam, że tekst na piórko nie ma szans, to – co podkreślałam często wyżej – dzięki temu przyszło tu kilka nowych osób i zostawiło komentarz.
Cieszę się, że szort spodobał Ci się na tyle, by dać mu szansę. Dzięki! 
Możesz też zostawić samą ocenę gwiazdkową – to w zasadzie 1 klik, a jest po tobie ślad
TheGuru,
ano, dlatego się zmęczyl i potem nie mógł już za wiele tym kijem nawywijać :P
Cześć,
Finkla teraz chyba pisze tylko konkursowo, więc trzeba się tym cieszyć. No i się cieszyłam, bo to zajmująca lektura. Człowiek może zdradzić swoje wartości, nawet nie zauważając kiedy to się stało. Motyw niby znany, ale ładnie ograny. Mam też pewną słabość do klimatów rosyjskich, co w obecnych czasach zakrawa na herezję w niektórych kręgach, ale taka stylizacja to dla mnie dodatkowy smaczek.
Szkoda trochę, że przez drugą część pędzimy – to, gdzie zachodzą największe zmiany w bohaterze jest dość skrótowo przedstawione.
To mnie na chwilę zatrzymało:
W oczekiwaniu na gospodarza sięgnąłem po album ze zdjęciami – rzecz nowomodna
Podpis: „Negocjacje sojuszu między Dworem a Świętą Cerkwią”. I data – dziewiętnaście lat temu
Album musiał mieć z 19 lat, więc rzecz nie taka nowomodna. Jasne, dla głównego bohatera pewnie tak, dla kręgów arystokrackich już mniej, ale powstaje drobny dysonans. Dziewiętnaście lat to już wystarczająco długo, aby nowinka zdążyła spowszednieć.
Hesket,
dzięki za wizytę, ocenę, komentarz i kliczka. Wszystko cieszy :) melendur88 przy którejś okazji wspomniał, że nie zawsze trzeba wymyślać koło na nowo, z czym się zgadzam, ale zgadzam się też, że lepiej jeśli tekst oferuje coś świeżego. Cieszę się, że mimo takiego motywu, uznałeś lekturę za przyjemną :)
Piszesz sprawnie i widzę, że nie od wczoraj.
W zasadzie zawodowo od 7 lat, ale zazwyczaj nudne i powtarzalne rzeczy :P
marzan,
to pewnie też się nada, jeśli podmienimy bohaterów na pierwszym planie. Widocznie były braki w smaczkach :P
Cześć,
po pierwszych zdaniach widzę, że opowiadanie powinno mieć tag “horror”, bo tak jawi się większy remont. I te sielskie obrazki ze wstępu nie przekonają mnie, że jest inaczej :P
Minęły już dwa lata, odkąd pojawiła się w jego świecie i zaznajomiła
sięz odkryciami XXI wieku, ale wciąż dostarczały jej mnóstwo radości. Zachowywała się, jakby już nie pamiętała konnych powozów, krynolin i całej reszty starodawnego świata, w którym się urodziła.
To drugie “się” można spokojnie usunąć, aby ograniczyć siękozę
Oddech stare kobiety cuchnął mułem i myszami
literówka
Po obiedzie Helena przeszukiwała platformy w poszukiwaniu nowego serialu
Z lekka niezgrabne
– No, nie wiem czy Paula się ucieszy
Przecinek
Cały ranek kręciła się po domu. Wreszcie spakowała tajemniczy koszyk i kazała zwieść się na rozstaje. Zaparkował przy małej, ukwieconej kapliczce, a Helena wyciągnęła torebkę maku i rozsypała na rozstajach.
literówka + powtórzenie
Kwadrans potem wystrojona w niezbyt dopasowaną suknię postać podeszła do dziury w ogrodzie. Zawahała się na moment. Potem śpiewając głośno „Niech płonie Troja!”,
Diabeł-transwestyta, piekielne plugastwo… – zajęczała Gośka i przeżegnała się przestraszona.
Ta Helena wydaje się strasznie apodyktyczna. Rozumiem, że hormony, ale dużo wrzeszczy po biednym chłopie. Z drugiej strony to też taka poczciwa ciapa. No cóż, taki to związek.
Pierwsza część jest mocniej rozbudowana i tworzy klimat, ale się z lekka ciągnie. Druga zaś, tam, gdzie jest więcej akcji, jest poszatkowana. Np uratowanie Marcela prosi się o jakieś rozbudowanie, a tak to chłop wpada do dziury i ot tak wychodzi z niej z bratem. Pewnie mocno by się całość rozrosła, gdyby i tę drugą część ograć, ale limit znaków jeszcze na to pozwalał :)
Cześć,
Nie zrobił tak, ale chwilkę później uczynił to inny z biesiadników, do którego dołączyli
sięnastępni
Michał patrzył na to z uśmiechem. Nie umknęła mu jednak postać zbliżająca się do niego
ciut zgrabniej byłoby “nie umknęła mu jednak zbliżająca się postać”
Przeszkadzało mi dość mocno to, że dosłownie każda wypowiedź w dialogu z Lucyferem (w zasadzie w każdym przypadku, gdy jest rozmowa między tą dwójką) jest obudowana jakimiś didaskaliami. Trochę to psuje rytm i przynajmniej część można by usunąć bez szkody dla tekstu.
Dla przykładu:
– Chcesz, by ich upadek, ich słabość, pociągnęły za sobą nasze potępienie? Rozłam raju, tego chcesz? – pyta Lucyfer.
To, że tutaj pyta Lucyfer wynika z kontekstu.
Nie zatrzymuję się, choć nie przepełnia mnie odwaga. Wiem, że jeśli stanę, to już nie ruszę dalej.
Miecz ciągnie naprzód, tak jak ja prowadzę kolumnę moich żołnierzy. Wiatr, płomienie, pył, wszystko się nasila, gdy docieramy do podnóży twierdzy.
Zastanawiam się, jak sforsować wejście i czy w trakcie nie zabraknie mi sił i silnej woli. Strach mnie paraliżuje i nawet żądny działania miecz nie potrafi tego zmienić.
Może da się przeredagować chociaż to podkreślone zdanie, bo tych “nie” nazbierało się sporo w krótkim odstępie
W środku zastał pustkę wielkich pomieszczeń, których mimo wielkiej miłości do Zamysłu i jeszcze większej nienawiści do ludzi, Lucyfer nie był w stanie wypełnić
Powtórzenie zamierzone?
Tytuł sugerował bardziej militarny, treściwy styl, dostaliśmy poetyckość. I w nią potrafisz, bo bardzo ładnie operujesz słowem. Czyta się to przyjemnie i pod tym względem mi się podobało. Podobało mi się też wykorzystanie obrazu i ogranie znanej historii w taki właśnie sposób. Do tego w moim odczuciu dodatkowym atutem w tym konkursie jest, gdy opowiadanie wykorzystuje nie tylko sam obraz, ale i jego tytuł.
Niestety mimo tych niewątpliwych plusów, trochę mi się to jednak dłużyło i nudziło od pewnego momentu – może przez to, że temat znany, więc zbliżając się do końca, nie mogłam się spodziewać jakiegokolwiek zaskoczenia.
Cześć,
chyba wybrałam nie tę zakładkę u siebie na kompie i omyłkowo weszłam na twittera zamiast NF ¯\_(ツ)_/¯
Caern – Gdy zostanę lepszym człowiekiem
CZARNA2: Szept Zimy
Cześć,
musiałam zajrzeć, bo wybraliśmy te same obrazy, więc jestem ciekawa Twojej interpretacji.
Jestem trochę jak Flora – flightradar mam zawsze pod ręką i uwielbiam patrzeć w niebo. Ostatnio nad głową latały mi Black Hawki, więc dłuuugo siedziałam w oknie.
Przy południowym krańcu kosmodromu obudziła się wielka spalarnia śmieci. Nad cylindrycznymi zbiornikami pełzały pomarańczowe jęzory pochodni. Rytmiczny wyziew kominów powodował, że powietrze powoli nabierało kwaśnego zapachu.
Jakbym czytała o Płaszowie w Krakowie :P
Flora, nie przewracaj oczami, tylko słuchaj
sięstarszej kobiety.
Zdanie raczej nic nie straci po wyrzuceniu tego “się”
Ikony, emotki i guziki tak pięknie się animowały, że ciężko było oderwać od nich wzrok.
Wzrok mężczyzny prześwietlił dziewczynę i odczytał każdą jej myśl. Dziewczyna nie potrafiła znieść myśli, że musiałaby zestawić swoją przeciętność z kimś tak doskonałym, dlatego uciekła
Może dziecko w pierwszym zdaniu?
Tym razem założyła Florianie przyciemniane okulary, których miękkie oprawki opinały głowę na około.
Całe oprawki opinały tę głowę?
Paczka przebiła się przez gumową błonę zsypu jak nowonarodzone dziecko i wpadło w objęcia Flory
rozdzielnie
Odbyły się ciche kremacje, na które Flora poszła z rodzicami, ale wolała żegnać koleżanki sama. Nie podobało jej się to, że Riccardo obnosił się z nowymi ubraniami, przez co sąsiedzi patrzyli na nich z ukosa.
czemu nie “tata” w tym kontekście?
Po wyłączeniu wszystkich maszyn okazało się, że tylko w jednym bębnie kotłowały się dobrze dobrane czerwone spódnice.
Chyba bym zmienila tutaj kolor, bo w pierwszej pralce pomieszała właśnie białe i czerwone.
Jednak dzisiaj
jegourok osobisty go zawiódł.
Jakdo tej pory korzystała z zasobów ambulatorium, bo Aurelia pozwalała podopiecznej umyć się w kabinie prysznicowej.
Ricardo podskórnie czuł, że wydarzyło się coś złego, że coś przegapił albo nawet stracił.
wcześniej imię było pisane przez 2x c
Wolałby, żeby wszystko zostało proste i wytłumaczalne, ale to się już niestety skończyło. Dlatego się tłumaczył.
Lęk przed czymś niezrozumiałym
zemieszał się strachem przed nieposłuszeństwem.
Cynizm wielkich wobec maluczkich – można się było spodziewać, że ci lepsi ludzie w niczym nie będą lepsi, a wręcz przeciwnie. A jednak miał nadzieję na happy end dla Floriany. Do tego mamy ładnie wpleciony obraz, dużo bardziej dosłownie niż w moim przypadku, i fabułę, którą chce się poznawać. Satysfakcjonująca lektura. Klikam oczywiście. Powodzenia w konkursie :)
Jak OldGuard narobi tyle obietnic, to potem dostanie zapalenia spojówek od czytania :P
Że tak zacytuję klasyka – cóż szkodzi obiecać ;)
A tak serio, to nadrabiam, nadrabiam, ale obecnie konkursowe. Po nich przyjdzie czas na realizowanie obietnic wyborczych :P
Ślimaku.
Pod kątem piórkowym zamierzam zagłosować na NIE, co moim zdaniem usprawiedliwia ograniczone rozwinięcie fabuły i niedobór szczególnie oryginalnych, zapadających w pamięć przemyśleń. Cieszę się jednak, że zostałem tu zwabiony nominacją i miałem okazję się z Twoim utworem zapoznać.
I ja się cieszę. To, że opowiadanie – przynajmniej w tej krótkiej formie – nie ma potencjału piórkowego, doskonale rozumiem i w zasadzie się zgadzam (chociaż cieszy mnie nominacja :)), ale przynajmniej licznik odwiedzin/komentarzy się zwiększy i poznam nowe opinie. A to wartość nadrzędna.
Zmiany naniosłam, dzięki za te uwagi.
Niemniej na pewno warto sięgać po dodatkowe tagi, wstawienie nad tekstem kategorii w rodzaju “baśń, filozofia, realizm magiczny, śmierć” pomogłoby lepiej dostroić oczekiwania czytelników. Zresztą część użytkowników na tej podstawie wyszukuje utwory, które ich interesują. Nie wspominając już o tym, że otagowanie (i fragment biblioteczny) jest niezbędne, żeby po trafieniu do Biblioteki opowiadanie było eksponowane na stronie głównej.
Otagowanie raczej nie – w tym przypadku tagów nie było, a jednak opowiadanie jest widoczne na stronie głównej.
Co do samych tagów to przyznaję, że traktowałam je trochę po macoszemu. Nie zauważyłam, żeby to jakoś wpływało na popularność tekstów. Zresztą wyszukiwanie po tagach też jest ograniczone w poczekalni/biblio do 15 możliwości i żaden z zaproponowanych tutaj się wśród tych propozycji nie znajduje. Jasne, jest specjalna zakładka “tagi”, ale czy często stosowana przez czytelników? Jak spojrzymy w najnowsze komentarze, a z tej strony najczęściej korzystam, to łatwo zauważyć, że cykl życia opowiadania jest dość krótki – kilka dni po publikacji, potem dyżurni, ewentualnie loża, jeśli tekst ma nominację. Sporadycznie zdarzają się komentarze pod tekstami starszymi niż kilka tygodni.
Ale mimo wszystko pewnie masz rację. Jak forum daje takie narzędzia jak tagi, to trzeba z nich korzystać :)
Bardjaskier,
Trochę szkoda, że nie postanowił iść w stronę zachodu :). I myślę, że gdyby rozwinąć pomysł to powstałoby fajne opowiadanie piórkowe :)
To komentarz, który dość często się pojawiał u mnie pod starymi opowiadaniami. No, nie dokładnie z tą wzmianką o piórku, bo to moja pierwsza nominacja (oby nie ostatnia :P), ale o tym, że po rozwinięciu tekst by zyskał. No i nad tym staram się pracować i pisać coś, co ma więcej niż 20k zzs :)
W szorcie jest tego trochę za mało. Więc gratuluję dobrego szorta ale piórkowo będę na NIE.
Od wczoraj kolekcjonuję te “NIE”, ale i tak się cieszę z odwiedzin i rosnącego licznika komentarzy ;)
GalicyjskiZakapior,
Nie zostaje mi nic innego, jak się zgodzić :) Z tego, co sobie przejrzałam, szorty rzadko dostają piórka, co jest zrozumiałe. Mnie cieszy, że nominacja przyciągnęła tutaj nowych komentujących, którzy mimo “NIE”, nie zjechali mi tego tekstu z góry na dół :D
lugosi
Witek jest melepetą życiową. I nie chodzi tutaj o to, że mu się nie powodzi. Po prostu narzeka i to strasznie dużo.
Tak, miałam w swoim otoczeniu i takie osoby, które miały problem na każde rozwiązanie. Niektórzy po prostu lubią narzekać. Niżej właśnie to trochę rozwijam, chociaż nie chciałam iść w jakieś zbytnie moralizatorstwo. Mam nadzieję, że udało się zachować jakiś balans :)
Cieszę się, że wg Ciebie udało się ograć zgrzyty, bo to były 2 momenty (no w sumie miałam w głowie 4, ale skoro 2 kolejnych nikt jeszcze nie podnosił, to dobrze :P), które mogły być jakąś luką.
I tak – pierwszy przykład, to pada tam jakieś uzasadnienie, czemu Witek decyduje się w ten ogień wejść (potem ma jeszcze wątpliwości). Poza tym w ekstremalnych sytuacjach ludzie reagują różnie, czasami nie tak, jakbyśmy się po nich spodziewali. Znam kilka przykładów z życia.
Drugi zgrzyt – Miriam na początku się waha. Zagaduje, odchodzi, znów zagaduje. Dopiero widząc reakcje Witka na SS-manów działa w myśl zasady “wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”
Dziękuję za wizytę i obszerny komentarz 
marzan,
cześć marzanie, cieszy mnie, że widzimy się pod moim kolejnym opkiem, bo cenię sobie Twoje uwagi. Zmiany, które dało się wprowadzić od ręki, czyli większość, to wprowadziłam. Z wiadrem pewnie masz rację, przeredaguję wieczorem.
Przez sekundę jej twarz była twarzą zmęczonego lekarza, który nie potrzebuje kolejnego problemu
Tu pewnie też masz rację, ale mimo wszystko zostawiam na razie to zdanie, bo mi się podoba. Może ryzykuję, że wskażą go też inni komentujący, to wtedy nie zostanie nic innego, jak posypać głowę popiołem.
Wzruszające zakończenie
Podobno nieważne, jak się zaczyna, ważne, jak się kończy, więc może dobre zakończenie zostawi po sobie dobre wrażenie.
Jury niech dyskutuje nad wykorzystaniem obrazu, ale według mnie trafione, a tytuł jest metaforą treści i vice versa.
Dziękuję :). Przeczytałam już trochę opowiadań konkursowych i interpretacje obrazów są najróżniejsze, więc mam nadzieję, że i ta zostanie uznana.
I nie powiedziało mi tego AI, tylko kiedyś pies wywalił w nocy cały zapas opału na rozgrzaną kozę, bo chciał wyciągnąć sobie z nudów patyk, więc jeszcze pamiętam, jak wyglądało poruszanie się po domu.
Gdyby takiego zamachu na domowników dokonał kot, to bym się nie zdziwiła. Ale pies? :P
bruce,
witam szanowną jurorkę 
melendur,
dla mnie też, ale czasami tematy same przychodzą. W pierwszym pomyśle na opowiadanie do tego obrazu widziałam sci-fi i jakąś dystopię, potem pojawił się pomysł z kładką nad Chłodną.
Cieszę się, że mimo wszystko czytało się dobrze!
Dzięki za wizytę, komentarz i klika 
Entropia ma rację –
porządek to złudzenie.
Każdy ład jest chwilą,
chaos przeznaczeniem.
Ale właśnie w tej walce,
w wiecznym próbowaniu,
jest coś piękniejszego
niż w spokojnym trwaniu.
GalicyjskiZakapior – Dzisiaj zabiję Mary Walker
Hej,
na początek kilka ogólnych uwag:
Samobójcy mają w zwyczaju zostawiać list pożegnalny; jest ku temu tyle powodów, co dusz, które zdecydowały się rozstać z tym światem.
W rzeczywistości listy zostawia tylko około 30-35% samobójców
Piszę, by uspokoić sumienie ojca Joe Rowleya
Imię też powinno być odmienione – Joego
Mocno napisane opowiadanie, które najlepiej działa właśnie przez to, czego nie mówi wprost. Ciekawe nawiązanie do obrazu, mało oczywiste, a jednak mnie “kupuje”. To w ogóle moje pierwsze spotkanie z Twoimi tekstami, z pewnością muszę nadrobić inne.
Klik of kors.
A ja coś takiego widziałem ;P
Gdzie Ty bywasz? :P Chyba nawet zazdroszczę: P
wermilionowe
Tak, szukałem różnych odcieni czerwieni :) – czyli jaskrawo czerwone :)
A to niby baby są lepsze w kolorki. Muszę poszukać takiego lakieru na paznokcie w takim razie :P
Dobry,
dziękuję za ponowne odwiedziny i rozbudowany komentarz – podoba mi się Twoja tabelka ;)
Dla mnie zaskoczeniem i pewnego rodzaju wyróżnieniem było to, że ten tekst w ogóle został nominowany przez kogoś z Loży. Na piórko nie liczę w żadnym wypadku, ale sam fakt, że zajrzy tutaj więcej osób i zostawi swoją opinię to już dużo :)
Teraz tak patrzę na te wytłumaczone NIEty i wybrzmiewają one dość surowo.
Bynajmniej ;) argumenty do mnie trafiają, bo nie jest to “nie, bo nie”, co doceniam. Jedynie do 5 mogę mieć wątpliwości, bo to kwestia oznaczenia, ale też rozumiem, że a) może to mieć znaczenie, b) ten jeden punkt przeważyłby szalę w drugą stronę.
Raz jeszcze dzięki za odwiedziny, wartościowy komentarz i – mimo wszystko – miłe słowo 
OMG, co tu się wydarzyło 
Mam flashbacki z okresu, gdy tworzyłam opisy obuwia ^^
Za to przed św. Piotrem stanie szykownie ubrany. Wejście jak się patrzy 
betweenthelines
To dobrze, bo jeśli jeszcze potrafimy się z tego śmiać, to jest dla nas nadzieja :P
Prawdziwy drabelek, więc fajny.
Niekiedy z komentarzy Reg i Tarniny można odtworzyć większość tekstu. ;-)
O tak, dlatego cenię sobie te komentarze – mimo że im są dłuższe, tym więcej mankamentów w tekstach 
zygfryd89
w sumie przed chwilą pisałam pod swoim innym szortem że moim problemem są właśnie… szorty – upycham w nich historie które można by rozwinąć w pełnoprawne opowiadanie. Jest więc nad czym pracować :)
Storm,
Podobała mi się przytoczona przez bohatera legenda o cieniu uciekającym wciąż na zachód, chciałbym o nim osobny tekst ;>
Jest to jakiś pomysł, prawdopodobnie potencjał na rozwinięcie tej historii jest nawet większy niż w tym szorcie.
L.Keller
dzięki wielkie, cieszę się z tych słów :)
Krzysztof Kapibara,
tak, moim odwiecznym problemem są szorty, tzn upycham w nich historie, które lepiej wybrzmiałyby w dłuższej wersji ;)
lugosi
Dotyka i daje do myślenia.
Cieszę się. Jest tam sporo melancholii, ale jeśli opowiadanie wyszło poza etap “smęcenia dla smęcenia” to poczytuję to sobie jako mały sukces :)
Reg
Rozumiem, że humor nie trafia do wszystkich i to zupełnie normalne. W sumie obawiałam się że więcej osób będzie miało podobne odczucia jak Ty
. Szkoda mi, że tym razem lektura nie sprawiła Ci przyjemności, ale i tak dziękuję za przeczytanie i podzielenie się opinią. Może przy kolejnym tekście będzie już lepiej trafione.
marzan
Bardzo dziękuję za tak miły komentarz i brakującego klika!
Cieszę się, że nasze pierwsze spotkanie pod moim tekstem nie okazało się nieudane.
Wprowadzę poprawki wieczorem, jak będę mieć ciut więcej czasu, ale tak – stylizacja zgrzyta w niektórych miejscach i jest niespójna. Trzeba w tym grzebnąć! I grzebnę ^^
Cieszę się, że będzie kontynuacja, w głowie już sobie kolejkuję :P
Ja stawiam na to zdanie “A ja marzłam, drżałam, kuliłam się, owijałam w złote i srebrne szaty, lecz żadna nie zastąpiła dotyku szorstkiej skóry i uścisku ramion.” Głównie dlatego, że też pasuje, a Czarna wskazała pasujące bardziej.
Edit: grzebię i faktycznie bardziej pasuje zdanie wskazane przez Czarną: Byłam pocieszeniem w smutku, ukojeniem w boleści, gasiłam ogień i wybaczałam nienawiść, cierpliwie ratowałam to, co zapomniane
Smutek – Acheron
Boleść – Kokytos
Ogień – Pyriplegeton
Nienawiść – Styks
Zapomnienie – Lete
No. Rozruszałam szare komórki i można iść do pracy 
Persefono.
Miałam kota Persefonę. I Hadesa. W ogóle połowa moich zwierząt to imiona mitologiczne ^^
lugosi – Dama
Cześć,
Przypomina mi się anegdota, jak koleżanka pracowała w MOCAKu i musiała tłumaczyć, że ławka, na której siadali zwiedzający, jest elementem wystawy, ale już włącznik światła, który podziwiali nim nie jest :P
Wpierw uderzył ją ostry zapach chloru. W mroku korytarza rytmicznie popiskiwała aparatura. Kryjąc się wśród cieni, spoglądała na skuloną postać.
Podmioty się chyba pomieszały
Zresztą co ja gadam?’
Przecinek
– Przeciąg – warknął, poprawiając tupecik. – Ściągaj fatałaszki.
Zamarła. Ten gbur właśnie kazał jej się rozebrać? Cisnęła z furią szklanką stojącą obok. Szkło sodowe rozsypało się w drobny mak.
– Czyli babka miała rację – bursztynowe oczy rozwarły się w szoku.
– Wypowiedz życzenie.
To nie powinno już zadziałać jako życzenie?
I tu:
No, jak już umierać, to tylko z zabawy. Zabierz mnie tam, gdzie muzyka sprawi, że ogłuchnę i zagram losowi na nosie.
Czy nie powinien być ostrożniejszy w wymawianiu życzeń? Poza tym nie dostał tego, co chciał – dostał kasyno, nie koncert. Chyba że kluczowe jest “zagram losowi na nosie”, ale moje pierwsze skojarzenie w tym zdaniu to był jakiś festiwal muzyczny, nie hazard
– Dziękuję – otrzepała szaty. W jej głowie pojawił się plan.
raczej z wielkiej, bo to nie wyrażenie gębowe
Dzieła sztuki ruszyły w swoje ramy, na piedestały oraz do szklanych gablot. Dama z ulgą weszła w płótno. Pod palcami wyczuła pierwsze pęknięcie na dębowej ramie,
– Tak, tak zwani święci. Straszne pijaki – Dama odgryzła się za uprzednią „alkoholiczkę”.
Kropka
Czy wierzysz w miłość? – jego głos przeszył ciszę spokojnej nocy.
Z wielkiej
– Mała bogini przemierzała światy, kończąc to, co zostało rozpoczęte przez jej rodziców. Życie cieszyło się z niezłomności córki, a Czas gładził jej czarne włosy, jakby rozumiejąc to, czego jeszcze nie była świadoma. Pewnego razu – ciągnęła – spotkała pierwszego człowieka. Siedział nad brzegiem, a przez jego pomarszczoną twarz przebiegało coś, czego bogini jeszcze nie widziała.
Ten wtręt niepotrzebny, bo widzimy, że mówi dalej
Szata zaszeleściła, gdy rąbkiem spódnicy otarła spływającą łzę.
Nie lepiej jakimś rękawem? Jeśli leży, to musiałaby się nieźle nagimnastykować, aby rąbkiem spódnicy otrzeć łzę
– Ale była przecież Śmiercią – nie zrozumiał Łukasz.
Wielką
– Wiem – podeszła do jego łóżka i z czułością pogładziła go po czole. – Nasz czas się kończy
Wielka
– Nie chcę – po jego policzkach ciekły łzy.
Wielka
(rzuć jeszcze raz okiem na zapis dialogów, bo ten problem przy zapisie “niegębowym” się powtarza)
– Idź, teraz twoja kolej – pchnęła ją koleżanka.
Wielka
Po pierwszych zdaniach nie spodziewałam się tak dobrego opowiadania. Zaczyna się dość sztampowo, ot obrazy ożywiają nocą, ale im dalej, tym ciekawiej. Do tego jest i humor, i wzruszenia, a to wszystko w ładnych proporcjach. Podobało mi się bardzo. Klik to oczywiste, ale to będzie pierwsze opko, jakie kiedykolwiek zgłoszę do najlepszych danego miesiąca :)
lugosi – Budyneczek
lugosi – Dama
Cześć,
ciekawy szorcik. Niby krótka scenka, ale dość fajnie ograna i przyjemna w odbiorze. Kliknę :)
Stara(?) Gwardio,
(chyba wdzięczniejsze byłoby tłumaczenie “Wierna Gwardio”, ale nie jest dosłowne).
Nick był wynikiem pierwszego kryzysu wieku średniego w moim życiu, gdy z 2 z przodu przeszłam na 3, więc to old jest znamienne :P
Jeszcze bardziej raduje mnie to, że bohaterowie i ich interakcja zabrzmiała wiarygodnie. Choć, jak już niektórzy zauważyli, mogłaby być pełniejsza.
Tak będzie zawsze (albo przynajmniej często), ale potem robią się z tego długie opka, na które mało chętnych do czytania, więc coś za coś ;)
Przyznam, że tej dwójce nie potrafię odpuścić, ale wcale nie jest łatwo dopisać dalszy ciąg. Dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki. Więc muszą być tacy sami, ale zupełnie inni.
Pozostaje więc czekać na ciąg dalszy :)
Wow, nie sądziłam, że dość niewinna uwaga wywoła w Tobie takie emocje. W porządku, jest to jakaś nauka na przyszłość, aby ich nie dawać, bo prowadzą do konfrontacji, gdzie już powoli wchodzisz w argumenty ad personam.
Założyłam, że dyskusje pod tekstem są wartościowe, bo pokazują różne spojrzenia na ten sam tekst – nie tylko takie, jakie autor miał w głowie. Mój błąd.
Ok, rozpiszę, co mi zgrzyta.
Końcem lata nikt tam nie chodzi, bo teraz mgła znad rzeki wypełza…
Czytam to automatycznie to jako związek przyczynowy, że nie można chodzić, bo mgła jest niebezpieczna. I myślę sobie “zaraz, przecież mgły przy rzekach pojawiają się najczęściej wiosną/jesienią” więc jest dysonans, bo wg słów staruszki te okresy są już ok na wypady nad rzekę.
Jasne, wiem, że w opowiadaniu chodzi o mgłę nadnaturalną i symboliczną. Problem polega tylko na tym, że w tym miejscu tekst nie sygnalizuje tego jeszcze wyraźnie.
Staruszka mówi: bo teraz mgła znad rzeki wypełza…, a nie np. bo wtedy wypełza ta mgła (co by ją jakoś odróżniało od zwykłego zjawiska).
Fajne! Chociaż ja tam słyszę jakieś “padają” ^^
A, że robię za wodzireja, to zapraszam do wątku na HP :) Może się skusisz na Śląskie spotkanie :).
Widziałam, widziałam, niestety w tym okresie chyba nie dam rady, ale będę jeszcze rzucać okiem :) podejrzewam jednak, że jak nie teraz, to będzie i inna okazja :)
Cześć,
I dałęm chyba dość tropów, żeby uznać, że właśnie w tym okresie się akcja opowiadania dzieje.
No dałeś, dlatego zaczynam od: Wiem, że to kwestia nawiązania do obrazu i tytułu oraz budowanie klimatu ;)
Poza tym – mgła częsciej pojawia się przy rzekach. Rzekę tam mam. Inna sprawa, że to nie jest naturalna mgła, tylko ostatni oddech Franka, który mgłą się objawia.
Jasne, rozumiem koncepcję i to, że mgła nie jest tu do końca naturalnym zjawiskiem. Chodzi mi bardziej o logikę wypowiedzi staruszki. Skoro mówi, że jesienią, zimą i wiosną ludzie tam chodzą normalnie, to znaczy, że sama mgła nad rzeką nie jest tam niczym niezwykłym ani szczególnie strasznym.
A zaraz potem wynika z jej słów, że właśnie mgła jest powodem, żeby tam nie iść.
Cześć,
mam już w kolejce trochę Twoich tekstów, a że ten jest krótki, to przeczytałam od razu :)
Ładny i w sumie tyle, ale rozumiem, że jego ambicją miała być tylko ta “ładność”, czyli mimo wszystko spełnia swoje zamierzenia ;)
Cześć,
– A masz monetę? – mruknął
mężczyzna.
wiemy, że on
Ładny, klimatyczny tekst. Kontrast tej dwójki, smętnego przewoźnika i dziewczynki jest fajnie ograny – jej ciekawość świata i prostolinijność dobrze przełamują jego znużenie oraz dystans, więc to kupuję w całości. Podoba mi się też sposób wykorzystania motywów mitologicznych i to, że mimo wszystko nie dominują one w tekście.
To Twój pierwszy tekst, który czytałam, ale kolejkuję od razu następne ;)
Cześć,
W ostatniej chwili stuknął piętami i, wyprężony jak struna, uderzył prawą pięścią w lewą pierś z głośnym:
– Chwała!
Nauczyciel lotnictwa wraz z wykładowcą nawigacji międzygwiezdnej. Uśmiechnęli się do niedoszłego pilota i odpowiedzieli:
Tu chyba bez kropki
– Człowieku, ale mnie przestraszyłeś! – przyjaciel niemal upuścił książkę.
Wielką
– Coś taki nerwowy. – Joe potarmosił czarne, kręcone włosy Tima.
to nie powinno być pytanie?
Tim i Joe wstali na baczność i zaczęli śpiewać hymn razem z pilotami z odznaczeniami przypiętymi już do mundurów.
Stylistycznie tu coś zgrzyta.
Tim wpadł w sidła blondynki z dużym biustem i pożądliwym spojrzeniu.
Spojrzeniem
Joe patrzył, jak wciska język do ust przyjaciela razem z niebieską tabletką
Usta przy ustach, więc jak to zobaczył?
Dialog z wykładowcą etyki trochę infodumpowy,
Kapitan poklepał Joe po policzku i wstał.
Joego
Poważnie. Zawsze któryś to robi. Podobno
toz powodu zdjęcia,
– Po zniszczeniu dowództwa rebeliantów czyścicie ten, ten i ten obszar dla grupy naziemnej – kontynuował major. – Chłopaki z kolonii zajmą się resztkami, jeśli jakieś im zostawicie, i sprawdzą, czy Karim bin Ahmad Farandżijja zarobił rakietą w dupę. Jeśli go zostawicie piechocie, to macie jak w banku, że zgłoszę was do pacyfikacji kolejnego konfliktu. Jeśli zginie – macie u mnie beczkę piwa. Jakieś pytania?
Gdzieś przy mojej pierwszej bytności na forum dostałam uwagę (chyba od drakainy), że lepiej nie stosować pauz w dialogach, bo one służą w nich do wtrącania didaskaliów.
Siadaj, bo nie mogę patrzeć na twoją gębę, ale coś mi się wydaje, że ją zapamiętam!
Nie było żadnej informacji, aby wstawał. Wyżej jest nawet, że piloci siedzieli.
Wszedł do kokpitu. Zapiął maskę tlenową i uruchomił procedurę przygotowawczą. Osłona kabiny powoli opadła z sykiem. Joe uruchomił test szczelności.
Ta przemiana bohatera wydaje się za szybka. Na odprawie on jako jedyny ma jakieś wątpliwości, potem niby w maszynie coś się w nim zmienia, ale przeskok od tych wątpliwości do:
Był dumny, że był częścią tej niszczycielskiej perfekcji.
wydaje mi się niczym niepodbudowana.
A drużyna Joe była precyzyjna, zsynchronizowana. Każdy manewr, nurkowanie i atak – perfekcyjny. Przez chwilę widział inne grupy nacierające na miasto. Harmonia, z jaką działali, była piękna. Był dumny, że był częścią tej niszczycielskiej perfekcji.
Dlaczego się zastrzelił? Dowódca był opanowany. Wydawał rozkazy precyzyjnie,
– Kiedy wziąłeś ostatnią tabletkę? – zapytał Joe.
– A ty? – Tim otworzył pudełko racji pancernych i połknął niebieską pigułkę.
– Przed powrotem na stację. Nie miałem już siły. Oczy mi się zamykały.
– To błąd – powiedział Tim. – Ja wziąłem pierwszą w luku startowym. Kolejną w czasie akcji i nawet nie pomyślałem o spaniu.
Przeciążenie gniotło klatkę piersiową, ciśnienie pulsowało w skroniach. Joe włączył chłodzenie kabiny
Czy przy takich akcjach zdjęcie maski, aby wziąć tabletkę będzie możliwe?
wermilionowe
??
– Dobry strzał, Piątka. – Kogoś zakomunikował.
??
W chwili gdy Czwórka dostał w ster.
przecinek
Ok, tyle czepialstwa :)
Drugie opko konkursowe około militarne, które dziś czytam (Outta) i drugie, w którym obraz tego nie zapowiada. A to spory plus. Co prawda w obraz wpada gdzieś w okolicach ¾ opowiadania i jest ograny dopiero w ostatnich scenach, ale może dzięki temu lepiej wybrzmiewa.
Dla mnie horroru malutko, ale to nie zarzut ;) Sci-fi za to fajnie podane, całość dobrze się czytało.
Dobry dzień,
czy w drugiej i dwóch ostatnich częściach rozjechało się justowanie?
Kobiecina prosiła, prawie błagała: nie idźcie tam. Z końcem lata nikt tam nie chodzi. Jesienią, zimą, na wiosnę to tak, ale nie teraz. Bo teraz mgła znad rzeki wypełza, snuje się po makach, ich kolory jak krew wypija. Tylko na ścieżkę nie wstępuje.
Wiem, że to kwestia nawiązania do obrazu i tytułu oraz budowanie klimatu, ale mgieł to chyba jednak więcej wiosną i jesienią mimo wszystko ;)
Trwali tak przez kilkanaście uderzeń przerażonych serc
To jest ładny zabieg, ale traci siłę, gdy wyżej było już coś podobnego: Młodzi raz jeszcze przypadli do siebie, na kilka uderzeń serca splatając oddechy.
Rzeka nie była szeroka, nie więcej niż na cztery metry, bieg miała łagodny, a na środku, w najgłębszym punkcie, sięgała Kazikowi do połowy piersi.
Jeden głośniejszy plusk i obaj będą martwi.
Kazik zmienił chwyt i wepchnął Franka głęboko pod powierzchnię. Stamtąd żadne dźwięki się nie wydostaną.
Ok, rzeka, która sięga dorosłemu facetowi do połowy piersi, dla dziecka jest bardzo głęboka, ale oni są przy brzegu. Jak głęboko musiałby go wepchnąć, aby dziecko w naturalnym odruchu trzepania rękami i nogami pod wodą nie wywołało żadnego plusku?
Poza tym drobiazgami całość bardzo na plus – tekst jest obrazowy, dobrze buduje napięcie i ma mocny, zapadający w pamięć finał. Czytało się naprawdę dobrze.
Cześć,
napisane w Twoim stylu. Creepy nie, smutno owszem.
Czasem wracała do mnie ta myśl: jak to jest pochować własne dziecko, kiedy ono miało pięćdziesiąt trzy lata, a ty wciąż żyjesz.
Pewnie jest to doświadczenie tak samo trudne, bez względu na to, czy dziecko ma 5, 25 czy 55 lat.
Cześć,
odkopałam sobie ten tekst i przyznaję, że całkiem przyjemny. Ale mogę mieć do dialogu z żoną, bo zrobił się z tego infodumpowy wykład i ten fragment podobał mi się najmniej, za to wstęp i końcówka fajne :)
Cześć,
Kolejne trzy godziny spędziliśmy na dokładnym badaniu miejsca zbrodni. Mierzyliśmy odległości, fotografowaliśmy detale, opisywaliśmy każdy zakamarek magazynu. Tobias przeszukiwał pomieszczenie z precyzją doświadczonego detektywa. Zapisywał w notesie kolejne wymiary, przesuwał lampę, dotykał przedmiotów, sprawdzając każdy detal. Wszystko robił powoli, metodycznie, świadomy, że nawet najmniejszy szczegół może zmienić odczyt całego zdarzenia. Dzięki temu łatwiej mi było skupić się na własnych obserwacjach i wizjach, zamiast dać się przytłoczyć atmosferze miejsca.
Pojawia się tendencja do powtarzania w kółko tych samych wiadomości (podobnie było we wstępie (tam dowiadujemy się, że ten obraz jest inny, a potem dostajemy tę samą informację w dialogu w kolejnym rozdziale) lub dopowiadania oczywistości:
Twarz mężczyzny była jednak ukryta pod czapką, co sprawiało, że jego tożsamość pozostawała tajemnicą.
– Ledwie go widać – mruknął Tobias, pochylając się nad zdjęciami.
Nagle poczułam zapach świeżej farby, ostry i duszący, który przyprawił mnie o nagły ból głowy.
Niektóre metafory są (dla mnie) przedobrzone. Np tutaj:
Słowa płynęły po powierzchni jak krew w żyłach, powoli rozlewając się i pulsując w rytmie serca, które czułam w sobie.
Każdy ruch napisu wydawał się odbijać w moim ciele, w moich myślach, jakby opowiadał historię, którą byłam zobowiązana poznać.
Tobias przyjrzał się płótnu i przez moment zmarszczył brwi, odchylając się lekko do tyłu. Jego oczy zwęziły się na kilka sekund, jakby próbował pojąć, co właśnie zobaczył.
Przygotowaliśmy sprzęt i zaczęliśmy fotografować obraz, starając się uchwycić każdy detal. Jednak zdjęcia wychodziły niewyraźne, rozmyte, jakby sam aparat nie mógł uwiecznić obecności napisu.
Ogólnie to “jakby” pojawia się bardzo często – 22 razy. Może przy takiej objętości tekstu przejdzie, ale jednak rzuca się w oczy
Czemu w IV Tobias poddaje w wątpliwość to, co mówi Tessa, skoro wcześnieej raczej uznawał jej ponadnaturalne zdolności?
Nawet nie wiem, jak to się stało, że w tak krótkim czasie zbliżyliśmy się do siebie aż tak bardzo.
W sumie ja też nie jako czytelnik :)
Powiększyłam zdjęcie szyi. Ślad był równy. Zbyt równy. Nie było w nim chaosu, żadnych głębokich wżerów ani nieregularnych otarć, które powinny powstać przy zaciśnięciu liny i gwałtownym szarpnięciu spowodowanym ciężarem ciała oraz konwulsyjnymi ruchami.
A czy tego nie powinien odkryć patolog podczas sekcji?
Mam mieszane odczucia. Podobno najpierw lepsze są złe wiadomości, żeby później te dobre je przykryły ;) zacznę więc od złych.
– Zagadka nie jest zbyt skomplikowana, zwłaszcza gdy wątek romantyczny został tam dość mocno wciśnięty, to dość oczywistym stało się, że będzie złolem
– opowiadanie zyskałoby na skróceniu. O powtarzaniu informacji już wspominałam, ostatni rozdział też bym skondensowała, bo to trochę mielenie tej samej myśli.
Ok, to teraz dobrze, żeby nie było, że tylko marudzę :)
– pomysł ciekawy. Przeczytałam już trochę opowiadań na ten konkurs i to się pod tym względem wyróżnia
– stosunkowo rzadko na forum pojawiają się motywy kryminalne, ten został fajnie wpleciony w całość i dobrze ograny. Wątek kryminalny wybrzmiał najlepiej i najbardziej mi się podobał.
pozdrawiam :)
Cześć,
przybywam z pobetowym komentarzem :)
Lubię opowiadania, które czerpią z prawdziwych historii, a tej nie znałam, więc tym fajniej mi się czytało. Stylizacja nie brzmi jak parodia staropolszczyzny, (a to trudne do osiągnięcia), bo pomaga budować klimat, a jednocześnie nie wybija z rytmu. Zatem nie zostaje mi nic innego, jak dać klika ;)
bruce,
Odanonimizowałam się, bo może tekst przyciągnie więcej osób, ale cieszę się, że nie było to takie oczywiste, że to ja kryję się pod anonimem :P
lugosi,
Pytanie tylko, co biedna kobyłka zrobi, jak na romanse najdzie go ochota?
Diuk ubiegł te wątpliwości i odpowiedział na pytanie: Nie bójta się mie, pani, wim, jak traktować damy.
Kobyłka więc w pełni bezpieczna
Cieszę się, że tekst przypadł do gustu :D
Przecinek wstawiłem. W ogóle pierwszą intuicję miałem taką, żeby go tam wstawić. Potem zacząłem się zastanawiać. Raz trafiałem na wersję z przecinkiem, innym razem, że przecinkiem oddzielamy całą frazę “potem gdy”. Jeśli jest jakaś zasada, która rozwiązuje te wątpliwości, chętnie ją poznam ;)
Może dotrze tu ktoś mądrzejszy i to wytłumaczy, ale na moje powinien być, bo w tym zdaniu: potem gdy się wydostali, gonił Wędrucha i zbił mu latarnię.
to nie jest spójnik zestawiony (jak np mimo że), tylko wstawione zdanie podrzędne, które coś tam dopowiada
ostam – Niepamięć Wędrucha
https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34532
melendur88 – z miłości do nauki
Cześć,
Potem gdy się wydostali, gonił Wędrucha i zbił mu latarnię.
Przecinek
Zaskakująco przyjemny tekst. Taki ciepły (mimo zimowego klimatu), Wędruch. W pewnej chwili bałam się, że Wędruch źle skończy, ale cieszę się, że nie poszedłeś w tę stronę ;) Niech się teraz chłopak (?) wyśpi :)
Dorzucę ostatniego klika :)
Cześć,
więc chyba wiesz co to za zwierze.
brak przecinka przed co i ogonka przy zwierzę
Przyglądał się jak wymienia wodę w misce i woła psa.
Brak przecinka przed jak
Sympatycznie, chociaż jako niepoprawna kociara, nigdy nie będę obiektywna w takich przypadkach ;)
Bruce,
wszak Diuk
tak mógł. :))
brzmi jak wstęp do kolejnej przyśpiewki Diuka ;)
melendur88,
tak, Twoja stylizacja przypomniała mi, że miała takie opko i w ramach przerwy od pisania na konkurs, odświeżyłam sobie temat
Nice tune :)

Cześć,
opowiadanie dość długie i pytanie, czy jest sens je komentować, bo zaglądając na Twój profil, zauważyłam, że usunąłeś poprzednie. Czy tu też się komentujący “napracują”, a w efekcie opko zniknie w ciągu miesiąca? ;)
Cześć,
To chyba do biblioteki brakuje mi jednej szabli, zgadza się…? Muszę poszukać chętnych, obawiam się, że długi tekst może zniechęcać.
problemem niekoniecznie jest długi tekst, bardziej fakt, że forum to trochę barter – Ty coś pokomentujesz, to i inni chętniej pokomentują u Ciebie. Zresztą Marszawa już o tym Ci wspomniała, więcc może warto pójść za tą radą ;)
Cześć,
na początku kilka technikaliów i ogólnych uwag:
w tytule bez kropki na końcu
To nawet nie była wina przestarzałego sprzętu, na którym nas szkolono. Nereida była pierwszym księżycem Neptuna, który poddano terraformacji. Była też jedynym, którego nie dokończyli.
Trochę tego za dużo, zwłaszcza że można np usunąć bez szkody pierwsze “była”
temperatury wahały się od -50°C, do bliskich zeru absolutnemu
albo cyfry, albo zapis słowny, przy czym w tekście zazwyczaj stosuje się zapis słowny
Spływający po twarzy pot podrażniał
dałabym drażnił, żeby pozbyć się tego powtórzenia
Palce zbielały mi od zaciskania lufy broni
jeśli dobrze rozumiem, jest w jakimś kombinezonie, więc tego nie widzi, a to raczej trudno odczuć
Mój oddział został porozrzucany na przestrzeni kilkuset metrów. Kilka osób powoli wstawało.
powtórzenie
Nie wiem ile nam to zajęło
brak przecinka przed ile
Czytało mi się przyjemnie, ale nie będę obiektywna, bo to moje klimaty i różnie kosmiczne sci-fi. Czt fragment rozwinie się w ciekawą historię, zobaczymy, ale pewnie zajrzę do kolejnego tekstu z tego uniwersum.
Redukcja słownictwa jak w 1984, ale szybciej.
Jako użytkowniczka X zauważam, że chyba niektórzy niestety padli ofiarą tej maszyny.
![]()
Cześć,
PraktycznaEdukacja.com, dzień dobry
czy jeśli to część mówiona, nie powinno być kropka com albo dot com?
Opowiadanie komediowe napisać równie trudno co horror, ale uśmiechnęło. Tylko, że jestem kociarą, więc Pusi nie mogę przeboleć. Mimo wszystko kliknę ;)
cezary_cezary
a ono czasem nie zostalo już opublikowane? miałam nawet chyba w kolejce i mi zniknęło (chyba, że z czymś pomyłiłam :))
reg,
zliczając wszystkie Twoje komentarze, myślę, że powstałaby z tego potężna książka ;)
reg,
tego też się trzymam, bo u mnie szklanka zazwyczaj jest do połowy pełna ;)
Cześć,
ok, mamy tutaj strumień świadomości i nawiązanie do Jokera, ale film zrobił to lepiej. Niektóre zdania są zbyt zawiłe:
Określiłbym je jako, silne wspomnienia, opowieści opowiedzianej w przeszłości, a dotyczącej mającej wydarzyć się w przyszłości
albo tłumaczysz to, co zostalo już pokazane:
Racjonalnie myśląc, wszystkie te wspomnienia to dowód na to, iż jestem chory…
Tekst próbuje być mroczny, głęboki i “jokerowy” ale nie bardzo to czuć. Może przez wykonanie, które zostawia sporo do życzenia, a może przez długość bądź formę.
W każdym razie życzę sukcesów na forum :)
Marszawa,
dzięki, że jednak zdecydowałaś się wrócić i zostawić komentarz :) Cień z tych bardziej nostalgicznych, którym przygody nie są w głowie 
Reg,
W takim razie poczytam sobie za sukces to, że nie wyłapałaś u mnie technicznych błędów, a to już coś 
Ukłony dla odwiedzających, jeszcze głębsze dla komentujących ;)
Idealnie, gdy tekst łączy fabułę i język (nie musi być wykwintny, ale przynajmniej poprawny, a błędy pojawiają się nawet w wydaniach książkowych). Pod tym względem jestem bardzo upierdliwa i dobra fabuła nie zrekompensuje mi męki czytania źle napisanego tekstu. Niestety odwrotnie zazwyczaj też nie, chociaż w takim przypadku jest mi jednak łatwiej przebrnąć przez krótki tekst dla samej styczności z pięknym językiem.
Dobry,
dzięki za wizytę i komentarze ;)
Jedyna drobna wątpliwość: skoro mówią jednocześnie, to skąd drugi wie, że ma zaprzeczyć pierwszemu, a trzeci – obu poprzednim? Może jednak się słuchają? Może nie wszystko stracone?
Może ;) Albo są jak politycy i idą na debatę z góry wiedząc, że nie zgodzą się z rozmówcą, cokolwiek by tamten powiedział, więc to “nie” jest dla nich całkowicie naturalne :P
A spytał?
Wygląda na to, że nie :(
ostam,
od zawsze kusi opcja A, ale w sumie mieszkam w Beskidach. A jak ostatnio zrobiłam sobie na weekend detoks od technologii wszelakiej, głównie od telefonu, to akurat wybuchł w mojej miejscowości pożar, jakiego ta nie pamiętała od dekad, więc przegrałam z silną wolą i sprawdzałam powiadomienia ¯\_(ツ)_/¯
Tak, ale będzie to razić (albo i nie), tylko kogoś, kto widział ten film. Poza tym można by zarzucać innym tworom, że też czerpią inspirację, chociażby nasuwa mi się motyw z serialu “Stamtąd”.
Trudno chyba stworzyć coś, czego jeszcze nie było i w sumie po co? Projekt Metro ma swoich fanów, a niektórzy wolą nawet autorów, którzy przyszli po Głuchowskim. Fanfiki też są popularne i coraz to nowsze adaptacje tego samego filmu/książki/utworu.
Jako ludzie lubimy to, co już znamy, więc może nie ma sensu się tym martwić, tylko pisać, jeśli sprawiło to przyjemnosć ;)
Cześć,
dla mnie spoko. Nie znam wspominanego filmu, więc nie widzę, jak duże są podobieństwa, ale zamieszczony fragment czytalo się na tyle dobrze, że sięgnęłabym po całość.
Gdzieś tam pojawiło się zdublowane “jej”, ale w tym tekście nie chodzi raczej o łapankę, więc jej nie robię :)
Bardzie,
ej no, jeśli Anet piszę, “podobało mi się”, to znaczy, że się podobalo. Jeśli d..y nie urywało, to napisze “nie podobało mi się” :P
Misiu,
wątek programów wypłynął, ale w otwarciu specjalnie tego nie zaznaczałam, bo
1) to są narzędzia, które dają często fałszywie pozytywne wyniki i jak ktoś chce korzystać, niech korzysta, ale dla mnie to nie jest żaden argument, bo wiem, że działają różnie. Zwłaszcza te darmowe, a nikt dla hobbystycznego sprawdzania nie będzie sięgał po te za 100$ miesięcznie.
2) Do otwarcia tego wątku skłoniło mnie przeczytania opowiadania, które ślady AI nosiło ewidentnie. Być może przeczytałam tutaj albo gdziekolwiek inne teksty, które też powstawały z AI, ale były tak dobrze zrobione, że nie mialam o tym pojęcia. A wtedy, czego oko nie widzi, tego sercu nie żal.
Może autor naczytał się podobnych tekstów i lubi taki styl, a teraz tworzy coś swojego.
Możemy w to naiwnie wierzyć ;) a ja mam w sobie bardzo dużo dziecięcej naiwności, ale tego akurat nie kupuję.
Ale jak czytałem komentarze, to większości czytelników się podobał.
I to jest chyba kluczowe zdanie. Nawet jeśli mogę się z takim stanem rzeczy nie zgadzać.
No niekoniecznie właśnie, bo Chat nauczony na tego typu tekstach, często teraz wypluwa tę frazę.
Oczywiście, samo “wyobraź sobie, że” nie oznacza na 100%, że to tekst wygenerowany (chociaż tłumacz to co bardziej upartym klientom ^^), ale jest to poszlaka. Tak, jak i wydumane metafory, charakterystyczne wyliczenia itd. Pojedyncza poszlaka to za mało, ale im jest ich więcej, tym większe prawdopodobieństwo, że tekst nie powstał samodzielnie. Uwierz, jak się z tym pracuje na co dzień, to łatwo takie rzeczy wyłapać w ich najbardziej prymitywnej, nieobrobionej formie.
Czyli pewne cechy tekstu identyfikowane jako charakterystyczne dla AI, mogą być “ludzkie” i tropienie na ich podstawie oszustów jest ryzykowne.
AI nie robi nic “od siebie” i zostało wyuczone na podstawie tego, co jej wgrano, czyli właśnie tekstów ludzkich. Co nie znaczy, że nie przetwarza i nie wypluwa tego w dość specyficzny sposób, a te 3 podane wyżej przykłady (które chyba jednak wymagałyby rozwinięcia, bo szczególnie w przypadku potrójnych wyliczeń łatwo o niezrozumienie) są bardzo charakterystyczne.
Dla przykładu, w mojej branży często pisało się kiedyś “wyobraź sobie, że”. W erze AI taki zwrot klient od razu zaznaczy, jako frazę z Chata i nawet jeśli nie będzie miał racji, to co z tego. Klient nasz pan. A na forum “klientami” są czytelnicy. Jeśli zauważą u kogoś naleciałości AI i będą mieć podejrzenie, że tekst nie powstał samodzielnie, to już drugi raz pewnie nie zajrzą, a pisanie dla nikogo to żadna przyjemność.
Cześć,
na początek czepialstwo:
Strugi Deszczu wciąż obmywały szyby, zniekształcając obraz.
Czemu deszcz, wyspa, chmury, drzewo itd są z wielkiej? A np ogień już nie, chociaż też zdaje się odgrywać ważną rolę?
Wielki Trójkąt. kamienny i wyciosany przez wodę oraz powietrze w szczycie – czubku Góry – zdawał się być niemal biały w oślepiającym ogromie świetlistości.
Tu z kolei chyba zabrakło tej wielkiej
Ok, mamy tutaj motyw opatrzności dość jasny, a tekst, jeśli dobrze odczytuję, jest mocno alegoryczny, ale ta przemiana bohatera jest dość szybka. Jasne, w dopowiedzeniu ciągnęła się długo, ale mamy ten fragment i facet po prostu wychodzi, zero wahania, zero kryzysu, zero konfliktu wewnętrznego.
Dla mnie całość trochę niejasna niestety
gnoom,
jeśli chcesz poutyskiwać na AI, założyłam specjalny wątek w hyde parku, zapraszam ;)
Finkla,
może AI mu nie powiedziało jeszcze, że tak nie wolno ;)
Zadowolonam :D
Kurczę, bardzo bizarro, bo nie załapałam (kojarzy mi się jedynie z wyjściem po mleko tatusiów :P).
Chyba o 2 słowa za dużo?
Ja się zgadzam z bardem. Szczerze powiedziawszy, to najbardziej ucierpieć mogą na tym osoby, których styl pisania jest zbliżony do różnego rodzaju modeli AI. Po prostu tak piszą, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Osobiście nie zamierzam tego autorom wytykać – jeśli wyczuję, że coś jest na rzeczy, to najwyżej nie wrócę.
Ale, czy nie chodzi o to, by nie brzmieć właśnie jak klasyczne AI. Dziwni mnie, jak wiele pojawia się tutaj głosów, że zarzucenie im, że brzmią jak AI, by ich zasmuciło. Jeśli tekst jest nadmiernie wygładzony, pełen ogólników, napompowanych metafor itd to może budzić skojarzenia z tekstem generatywnym. I taki feedback, chociaż niezbyt miły, daje do myślenia i pozwala napisać następnym razem coś lepiej.
Bo, czy ktoś się obrazi, jeśli mu się napisze, że jego styl jest zbyt prosty, szkolny albo coś w tym guście? Jeśli chce pisać lepiej, to nie. A jeśli zarzut jest nieprawdziwy, to obronisz zarówno sposób pisania, jak i dziwną metaforę. Plus, stajesz się bardziej świadomy swojego stylu. Przy kopiuj-wklej z chata o to trudno.
jeśli czyta się dobrze, to czytelnik i tak jest do przodu o lekturę, a jeśli źle, to nie sięgnie ponownie po tego autora.
O to właśnie mi chodzi. Dobry tekst, nawet wygenerowany w AI, nie brzmi jak AI, bo ktoś go obrobił, co czasem zajmuje więcej czasu niż napisanie tekstu od 0. Nie upieram się przy niewykorzystywaniu LLMów jesli ktoś chce, bo to tak, jakby upierać się przy ręcznym pisaniu opowiadań zamiast na kompie. Po to jest technologia, aby z niej korzystać. Umiejętnie. W końcu pisanie, to też research, czytanie raz za razem (a wiadomo, że jak się czyta swój tekst x razy, to na niektóre rzeczy jest się już ślepym). Co jednak nie powinno zwalniać z samodzielnego myślenia.
lubię głębokie metafory, ba, lubię metafory wielopiętrowe.
Czy napisałam gdzieś, że są one złe? :P Ale metafora musi mieć swoje uzasadnienie w tekście i jakoś się bronić. Czy przytoczona wcześniej jest wg ciebie głęboka albo wielopiętrowa? ;)
To środki retoryczne znane z Ars Rhetorica Arystotelesa, De oratore Cycerona czy Institutionis oratoriae libri XII Kwintyliana (widzisz – znów użyłem potrójnego wyliczenia)
Wiemy oboje, że nie o takich wyliczeniach piszę ;)
Bardziej o takich
Sięgnął po kurtkę. Nosiła na sobie ślady deszczu, słońca i pośpiesznych decyzji.
Zresztą – wspomniana byłoza nie jest ani błędem poważnym – ani zawsze – błędem. Trudno przykładowo o stylizację na język staropolski, bez użycia czasu zaprzeszłego, a czas zaprzeszły buduje się z czasownikiem modalnym “być” w formie przeszłej i kolejnym czasownikiem w formie przeszłej – i nic na to poradzić nie można, będzie co chwilę: “był zrobił”, albo “spostrzegł był”. Podobnie z “siękozą” – może być ona środkiem stylistycznym – np. w stylu filmów Koterskiego, gdzie powtórzenia określonych wyrazów, budują specyficzny język (”ja w ryj dać mogę dać”).
hmm, wydaje mi się, że nikt świadomie komentujący na tym forum, nie czepia się w takich przykładach, jakie przytoczyłeś ;) Poza tym portalowe opinie, to tylko opinie. Wartościowe i osobiście wiele się z nich nauczyłam, ale np. ostatnio nie zgodziłam się z większością uwag Barda, być może on miał rację w tamtej wymianie zdań i patrzył na tekst z zupełnie innej perspektywy niż ja, ale mam też poczucie, że w pewnym momencie człowiek zyskuje już jakąś świadomość tego, jak chce pisać, jaki rytm mu odpowiada, jakie środki są mu bliskie, z czego chce zrezygnować, a czego bronić. Jak się nie myśli nad swoim tekstem, tylko kopiuje bezmyślnie, to raczej nie dojdzie się do takich wniosków.
“To naprawdę zaczyna się robić paranoja.”
Rzeczywiście. Jeden z moich znajomych celowo pisze do klientów z pewnymi drobnymi błędami i potknięciami, żeby nie wyglądało to na AI :D
To faktycznie przesada i dlatego w otwarciu wątku nie pisałam o poprawności językowej, bo do tego chyba wszyscy powinniśmy dążyć.
Uważam, że najgorszą karą dla takich osób jest brak zainteresowania ich tekstami. Bo najczęściej są to ludzie, którzy sami nie potrafią ocenić czy to brzmi normalnie co udostępniają, więc niech siedzą i myślą czemu nikt nie komentuje.
czy nie byłoby więc dla nich bardziej wartościowym feedbackiem powiedzenie, że sorry, ale tekst pachnie AI i dlatego nie mam ochoty czytać dalej. Z “siedzą i myślą, czemu nikt ich nie komentuje” można dojść do różnych wniosków.
Drake6,
Co jak nie chcę pytać słownika synonimów? AI się nada wyśmienicie. Co jak nie chce mi się robić korekty? Pewnie! AI poprawi literówki, ale trzeba wiedzieć, którą AI poprosić grzecznie o pomoc w tym temacie. Nie każda będzie równie dobra.
Właśnie nie wyśmienicie i nie super, no chyba że temu komuś nie zależy na progresie, wtedy spoko. Poza tym nie sprowadzałabym tego wyłącznie do kwestii IQ. Prędzej jakiegoś obycia z tekstem, ale jeśli ktoś sam nie pisze i nie analizuje tego, co AI wypluje, to wydaje mu się, że chociażby takie nadmuchane metafory brzmią super.
Bardzie,
jaka gwarancja, że i pomysł jego?
AI jest świetnym narzędziem.
nie piszę, że nie jest. Wprost przeciwnie, ale chciałoby się, aby w ogólnym zalewie AI slop, niektore miejsca trzymały jakiś poziom.
Zakapiorze,
Czy ja wiem… nie eksperymentowałem z tym jakoś bardzo dużo, ale najnowszy Grok (z opcją “think harder”, żeby faktycznie był najnowszy) zdaje się rozpoznawać teksty AI dość trafnie. Zakładam, że jak zaraz wjedzie Grok 4.20, to będzie w tym jeszcze lepszy.
przetestowałam podobnie i nie wydaje mi się. Bierze pod uwagę chociażby komentarze. Poza tym natura LLM-ów jest taka, że detektory i inne AI określają prawdopodobieństwo. Idąc Twoim przykładem, sprawdziłam jakieś piórkowe opowiadanie z 2015 i ocenia jako wysoką szansę na AI.
Aczkolwiek też trzeba uważać bardzo z takimi oskarżeniami… widziałem kiedyś na nosleep jak pod całkiem dobrym tekstem wysrali się na autora, że to AI, bo lusterka w ciężarówce odbijały nie te koła, które powinny, czy coś podobnego… tak że w paranoję też łatwo popaść
Dlatego napisałam, że “Zdaję sobie zresztą sprawę, że w większości przypadków nie da się tego udowodnić w stu procentach, ale czasami to faktycznie widać bardzo mocno.”
Cześć Drake,
widzę, że zdążyłeś już nawet zadebiutować na forum, chętnie zajrzę ;) Miłego!
beeeecki
Tu po prostu wymyśliłaś prosty, a świetny pomysł i odczułem, że to pomysł tak niezły, że bardzo fajne opko, by wyszło (albo bajka Disney’a, też byłby klimat
).
Wrzucę w ciągle wydłużającą się kolejkę :P
bruce,
miło Cię tutaj widzieć
z czasów swojej poprzedniej bytności na forum sprzed dwóch lat zapamiętałam dobrze chyba tylko 3 opowiadania – Zanais i jego dziewczyna z perłą, Holly91 i jej opowiadanie z motywem zorzy oraz Twoje z Cylindrem będącym bramą do jakiegoś innego świata.
Dziękuję za odwiedziny i miły komentarz :)
Niech sprawdzi sobie tekst napisany przez siebie od zera – czy zawsze wynik będzie 100% human. Detektory zazwyczaj badają przewidywalność słów czy powtarzalność składni, a w wielu przypadkach człowiek tak pisze. Zresztą AI szkoliło się na tekstach ludzkich, więc to oczywiste.
Ja nie mam problemów z tekstami AI, o ile nie są klasycznym kopiuj-wklej. Nad dobrym tekstem AI czasami trzeba posiedzieć równie długo, co nad tekstem pisanym od 0. Google też to zrozumiało ;)
A pismo święte… może i pisała je AI. Tyle tam dziwactw, że nawet na pewno. Trzeba by to poddać procesowi humanizacji.
Erich von Daniken lubi to :P
Drake,
detektory są g…. warte, więc tym bym się nie sugerowała za bardzo. Niektóre wskażą Ci, że Pismo Święte napisało AI :P ale wygenerowany tekst można wyczuć i nie zamierzam wracać do takiego autora, bo mogę sobie zrobić to samo w Chacie ge pe te
Cześć,
widzę po Twoim profilu, że idziesz w same fragmenty, a wtedy trudno przyciągnąć czytających. Widzę też, że nie komentujesz tekstów innych, a to też nie zachęca, żeby zaglądać do Ciebie częściej niż raz (przynamniej mniej).
Na tym jednak nie skończę czepialstwa, wybacz :)
Kontinuum zabrało go bez dźwięku. Bez światła. Bez śladu.
Nie zmienione. Nie zniszczone. Po prostu… obce.
Zwykły, ceramiczny, z odpryskiem na uchu.
Tego typu wyliczanki są bardzo charakterystyczne dla ChataGPT. W ogóle w AI można rozpoznać pewne klisze – jest on dość charakterystyczny w swoim odbiorze i często idzie w takie pseudogłębokie zdania jak tutaj:
Ale to nie było echo. To było wspomnienie, które nie powinno istnieć.
W domu czekała na nią cisza. Nie ta zwykła, ale ta która czegoś szukała.
Co znaczy cisza, która czegoś szuka?
Dużo abstrakcyjnych, silnie nacechowanych emocjonalnie słów, które może i budują klimat, ale nie są w żaden sposób ograne. Może to kwestia fragmentarycznego umieszczania tekstów, ale nie chce mi się wracać do wcześniejszych i sprawdzać, czy pojawiło się tam wytłumaczenie jakiejś kwestii, czy nie.
Ania, Marcin, dziewczynka – wszyscy mówią w bardzo podobny sposób, czyli krótko, bez żadnego zróżnicowania, filozoficznie i enigmatycznie.
IMO, tekst wygenerowany w AI. Mogę się mylić, ale na co dzień poprawiam za dużo takich tekstów, aby tego nie wyczuć.
Takie teksty najbardziej lubię – gdy zainspirowana nimi, mogę poszukać trochę więcej o miejscach/bohaterach/historiach. A tu inspiracja została dana wprost pod nos :)))
Też jestem za ;)
W takim razie witaj oficjalnie Lars. Fajnie, że znalazłeś miejsce, gdzie mogłeś pokazać Krewetkę, bo jako kociara, przyjmuję zdjęcia kotów w każdej ilości. Powodzenia na forum, baw się tutaj dobrze! :D
Czy super to zależy od tematu. Czasami jest interesujący, czasami mniej.
O widzisz, to tym bardziej muszę odwiedzić, może to jakieś miejsce mocy ;)
beeeecki,
cieszę się, że w ogólnym rozrachunku szort wypadł dobrze :D.
To moja bolączka od zawsze – każde opko mogłoby zostać rozwinięte, nad czym muszę popracować ewidentnie, ale czasami wydaje mi się, że główna myśl tekstu lepiej wybrzmiewa w krótkiej formie. Dlatego też lubię drabble i pochodne.
Dzięki za wizytę i komentarz!
Nie chodzi o dublowanie komentarzy, chodzi trochę o aktywność. Jeśli publikujesz regularnie na forum, to zgaduję, że zależy Ci na opiniach innych – aby ich jednak zachęcić do zaglądania do Ciebie, warto wykazać się jakąś inicjatywą i tym samym pokazać/zaznaczyć obecność :)
Hej,
to fragment i z tego, co widzę, głównie je publikujesz. I z tego, co widzę raczej nie przyciągają uwagi – głównie dlatego, że to fragmenty, ale też dlatego, że sam nie udzielasz się u innych (w sumie zajrzałam tu z ciekawości, bo pod moim ostatnim opkiem zostawiłeś ocenę gwiazdkową, ale bez uzasadnienia).
A skoro już zajrzałam i przeczytałam kawałek (bo w którymś momencie jednak odpadłam), to garść uwag niżej.
Ogólnie językowo jest dość sprawnie, ale pojawiają się jakieś potknięcia typu powtórzenia:
Zimny świt uderzył w nich bez litości. Noc nie dała wytchnienia. Sztywność i ból wgryzły się w każde włókno ich nieprzywykłych do trudu ciał. Jęknął głucho przy próbie wstania; skatowane walką z radłem i łopatą plecy i ramiona pulsowały tępym bólem. Każdy gest – naciągnięcie buta, schylenie się po drewno – wymagał teraz świadomej decyzji i zaciśnięcia zębów.
Gdy je odstawiał, stawy w barkach pulsowały tępym, rwącym ogniem,
dziwna zbitka
Później odpadłam, bo historia raczej nieciekawa. Może dlatego, że to fragment, już któryś z kolei, więc większość kwestii została wytłumaczona wcześniej.
A, i to AI slop to dla mnie żadna wartość dodana, wprost przeciwnie, ale co tam kto lubi :)
Podsumowując, jeśli chcesz przyciągnąć do siebie czytaczy, lepiej może na jakiś czas zrezygnować z fragmentów, których raczej nikt nie będzie czytać i stworzyć opowiadanie – nawet w ramach tego uniwersum. No i dodać do tego garść aktywności na forum, bo to jednak w sporej mierze barter i coś za coś.
Cześć,
4 sierpnia 1723 rok.
kropka niepotrzebna
Ciepło porannego słońca czule objęło twarze śpiących ze sobą kochanków, kapitana i jego prawej ręki.
Wybacz, ale śmiechłam w tym momenciee, bo brzmi, jakby kochanką była jego prawa ręka xD
Morska podróż napełniła go nudą, którą rozwiał wraz z
własnąwice-kapitanką
widząc, że Wüld'Dai chce wstać z łoża, zsunęła z niego z gracją i stanęła na drewnianej podłodze
siekoza to oczywiście problem, ale wyrzucanie jej z miejsc, gdzie powinny się znajdować, tego problemu nie rozwiązuje
Zaprzeczasz faktowi, że jestem dla Ciebie kimś więcej niż prawą ręką? Jeśli tak jest, to jesteś idiotą.
z małej. Wszędzie indziej też
Najprawdopodobniej tak zrobię. Musi mi w końcu wyjawić powód, dla którego szuka mojego starszego brata, Morgatha.
Dużo tu infodumpów tego rodzaju
Jako ktoś, kto ma jedynie mgłę zamiast wspomnień o nim, nie miałem powodu, by o tym mówić. Nie wiem, jaki on jest ani jak wygląda. Najwcześniejsze wspomnienia, które posiadam, to porty, rybi fetor i ludzie, do których nie pasowałem.”
Skąd ten cudzysłów?
stanęła na
drewnianejpodłodze
A jaka ma być na statku? Jeśli już chcesz w to iść, to ograj to konkretem.
Dobra, odpadłam pod koniec. Odniosę się tutaj do wstepu:
Pracuję nad wieloma powieściami fantastycznymi, każda odnosząca się do opisywanego świata w tym, co chciałbym zaprezentować. “Synowie Burzy” to historia przejściowa do większych wydarzeń, które pragnę kiedyś przepisać na papier.
Spróbuj może popracować nad jednym opowiadaniem i go dopieścić. Ten fragment niestety nie zachęciłby mnie do sięgania po inne opowiadania z tego uniwersum. Największy problem, to mówisz, zamiast pokazywać (np. relacje).
Z Nathalie łączyła go długa historia i coś więcej niż tylko chęć fizycznego zbliżenia.
To informacja sucha, podana wprost. Dużo mocniejsze byłoby pokazanie tego w dialogu (ale nie w formie “jesteś dla mnie ważna”), geście, wspomnieniu, napięciu itd.
Podobnie tutaj:
Uczucie między nimi rosło wraz z kolejnymi wyprawami.
Streszczasz fabułę
Dużo opisów, ale to statyczne opisy , a przełamują je tylko sztuczne dialogi:
Za każdym razem, kiedy spędzamy czas prywatnie, odczuwam coś innego. Może po prostu czuję wtedy, że moja dusza również przeżywa przygodę
To brzmi jak przemowa z romantycznego dramatu, nie jak naturalna wypowiedź.
Przekleństwa w tekście nie są problemem, ale:
Czemu więc nie zatrudnisz jakiejkolwiek kurwy portowej?
Wcześniej scena jest romantyczna, niemal poetycka. Nagle wchodzisz w bardzo wulgarne słownictwo, bez stopniowania emocji. Nie chodzi o to, że nie można używać takich słów. Chodzi o to, że nie ma napięcia, które by to uzasadniało.
Fragment jest krótki i nie wiem, w którym momencie fabuły wskakujemy, ale wrzucasz w nim sporo informacji: nazwy własne, broń, jakieś zarysy wcześniejszych wydarzeń, prywatne dramaty itd. Nic jednak nie ma czasu wybrzmieć przez co brzmi jak tablica ogłoszeń fabularnych.
Wybacz za dość ostrą ocenę, ale mam nadzieję, że mimo wszystko uznasz je za wartościowe.
PS. fragmenty nie cieszą się popularnością na forum :)
Hej Holly!
Dzięki za doklikanie do biblioteki i miłe słowa 
Zgrzyta mi ta mieszanina miejsca i czasu.
Trochę się nad tym zastanawiałam, czy nie wywalić. Jak zgrzytnie jeszcze komuś, to pozastanawiam się trochę bardziej, bo nie ukrywam, że chciałam, by tekst był trochę “eteryczny” i taka poetycka metafora wydawała się pasować.