Profil użytkownika


komentarze: 1501, w dziale opowiadań: 1232, opowiadania: 565

Ostatnie sto komentarzy

Rozumiem, że to rozbudowana wersja pierwszego opka, które było znacznie krótsze. Rzuciłam wtedy na nie okiem, ale miało tak dużo naleciałości AI, że nie chciało mi się całości czytać. Mogę jedynie powiedzieć, że podziwiam, iż w 30h jesteś w stanie poprawić tekst i rozbudować go do prawie 150k zzs. 

Those who don't believe in magic will never find it

mam wrażenie, że m.in. pisząca powyżej Old Guard skutecznie rozruszała tę formę ostatnimi czasy.

 

To raczej już ostatnie podrygi, ale mam nadzieję, że Koala wraca do siebie i zacznie znów wrzucać regularnie.

 

Kluczowym zagadnieniem byłoby jednak określenie, co właściwie znaczy „nowy użytkownik”. Po jakim czasie przestaje być nowy, a staje się starym? – Jakieś sugestie?

 

Może kryteria zaczerpnięte z wątku bibliotecznego: te osoby, które spełniają następujące warunki: posiadają co najmniej trzymiesięczny staż na portalu oraz nie mniej niż pięćdziesiąt skomentowanych tekstów.

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Sorry MB, ale to jednak Ty trochę odpłynąłeś :)

 

Nikt nie oskarża połowy portalu. Za każdym razem, gdy pod czyimś tekstem podnoszę kwestię AI, mam w ręku konkretne argumenty, które za tym przemawiają. Nie czytam tekstu z zamiarem “a teraz na siłę dowalę się do jakichś zdań”, tylko wskazuję na konkretne przykłady. I NIGDY nie są to pojedyncze zdania, a wiele różnych naleciałości AI-owatych. Jeśli autor zastosował dane zabiegi świadomie, będzie potrafił je obronić, bo sobie je przemyślał. Jeśli skopiował 1:1 to niekoniecznie.

 

autor ma taki styl

 

Przypadkiem od momentu rozwoju LLM’ów wielu autorów ma właśnie taki styl. Co za przypadek.

 

Co do bety, to Silver napisał to dość jasno. Widzimy nie tylko kto betował, ale też liczbę “ukrytych” komentarzy. 

 

Ale za to pisanie o AI w każdym możliwym miejscu to już fajne, zamiast polować na AI, czytajcie i doceniajcie tych, którzy piszą super,

 

A zarzucanie mnie czy Melendurowi, że nie czytamy i nie komentujemy innych jest chyba mocno na wyrost, biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy dyżurnymi + komentujemy nierzadko teksty spoza dyżuru.

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

mega ciekawy wątek! Propsy za zebranie tego w jednym miejscu. Pewnie otworzy to ciekawą dyskusję.

 

Co mi się nasunęło podczas czytania? Sama miałam >2-letnią przerwę od forum i na pewno zauważyłam, że przybyło nowych użytkowników, a co za tym idzie, i ich tekstów. Dość często nowi użytkownicy mają tendencję do wrzucenia kilku swoich tworów w krótkim czasie, a jednocześnie ich aktywność pozostaje dość niewielka i nie uzyskują nawet prawa do nominowania w bibliotece (to może w jakiś sposób przekładać się na rozjazd pomiędzy liczbą tekstów ogółem, a liczbą tekstów trafiających do biblio).

 

Nie ma tu zbyt wiele do komentowania, ale uwagę zwraca duży udział czerwonych słupków, oznaczających „fragmenty”, w okresie od września 2025 do maja 2026. Nie jestem jednak pewien, z czego wynika to zjawisko.

 

To też jest zbieżne z tym, co sama zauważyłam. Wydaję mi się, że te 2-3 lata temu fragmenty były bardzo marginalizowane (wręcz nikt ich nie czytał) i pojawiały się naprawdę rzadko, teraz jest kilku użytkowników, którzy regularnie publikują wyłącznie fragmenty.

 

Ciekawostką jest natomiast sierpień, który w trzech z czterech pełnych lat osiąga najniższą skuteczność kwalifikacji do biblioteki. Czyli co? W sierpniu jesteśmy bardziej wymagający w ocenie, czy w sierpniu piszemy słabiej?

 

Jeśli w okresie wakacyjnym jest mimo wszystko jakaś niższa aktywność, to statystycznie i tekstów wyróżniających się będzie mniej.

 

Co do konkursów i piórek to daleki strzał, ale wydaje mi się, że takie wydarzenia mobilizują też tę część społeczności, która pisuje raczej rzadko, ale jak już, to bardzo dobrze, więc wtedy są i nominacje i piórka :)

 

W każdym razie interesujące zestawienie, które musiało kosztować sporo pracy

Those who don't believe in magic will never find it

Nie jestem fizykiem

 

Czyli te wszystkie a’la fizyczne wstawki w Schodach Donikąd to twory AI?

 

– Szefie… – powiedział niepewnie Agaton. – To wygląda jak równanie falowe. Ale zmienna nie jest przestrzenna. Tylko czasowa.

 

niwelacja odkształcenia chronogeometrycznego

 

User-Agent: PAW/1.0

Artykuł 4 Wielkiej Karty: SIEW

[Teoria Pierwotności: CZAS generuje PRZESTRZEŃ]

∂²τ/∂t² − c²∇²τ = 0

Status: Nielethalny (chyba)

 

ITD

 

Brawo za szczerość!

 

Może więc warto zaznaczać to w przedmowie? Bo ten redaktor zdaje się wjeżdżać dość mocno

Those who don't believe in magic will never find it

Modele językowe potrafią dobrze wykrywać wzorce jakie zadamy, do występowania powtórzeń, dlatego są użytecznym narzędziem do wykrywania prozy przez nie napisane.

 

Zapytaj o to samo w przypadku chociażby najstarszych tekstów piórkowych z tego forum, rozpisze ci tak samo, co przemawia za człowiekiem, co przemawia za AI. 

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Natomiast potem piszesz, że AI pisanie jest be i powinno być oddzielane. Potem piszesz, że człowiek to człowiek AI człowieka niezastąpi a potem, zaś piszesz że człowiek to beta. Wiem co chcesz przekazać, ale bardzo upraszczasz tutaj sprawę.

 

Pozwolę sobie odpowiedzieć cytatem:

 

wypadałoby to udowodnić pokazując cytaty, a przy tym oddzielić tezy od przykładów możliwych interpretacji. Nie widzę powodu, żebym miał w celu potencjalnego obalenia Twojego zarzutu, sam analizować swoje teksty, by dojść do tego co przeczytałeś i jak to zrozumiałeś.

Those who don't believe in magic will never find it

silver,

 

dość dobrze obrobione, na pierwszy rzut oka nie widzę typowych naleciałości, ale nie chce mi się czytać całości, wybacz.

 

Ale to też dobry przykład, chociaż pod innym względem. W porównaniu do tekstów na forum sprzed np. 3 lat, teraz jest bardzo dużo wrzutek pseudo sci-fi, gdzie pojawiają się mądrze brzmiące nazwy i tego typu opisy:

 

Ciepło z reaktora anihilacyjnego zostało przekierowane z dysz napędowych bezpośrednio do masywnego pierścienia z włókien węglowych i egzotycznych nadprzewodników, który opasywał kadłub Kopernika. Antymateria była jedynym źródłem energii wystarczająco potężnym, by zasilić generatory gęstości ujemnej i oszukać fizykę.

 

Prędkość efektywna powoli przekraczała 1,0 c. Oddzieleni od reszty kosmosu ścianą zagiętej grawitacji, unoszeni na fali anihilacji antymaterii, opuszczaliśmy Układ Słoneczny.

 

A gdyby zapytać autora co miał na myśli, to nie wiem, czy potrafiłby to wyjaśnić. To mi jednak dużo trudniej weryfikować, bo po prostu na sci-fi jestem za głupia :)))

Those who don't believe in magic will never find it

Możesz poprosić AI o wytłumaczenie poprawek.

 

Oczywiście, ale myślisz, że jeśli ktoś jest na tyle leniwy, by przeklejać tekst 1:1 z chata albo masowo sobie generować kolejne slop-twory, będzie się bawić w takie betowanie?

 

To, o czym piszesz, miałoby sens i byłoby w jakiś sposób rozwijające, ale pewnie procent, jeśli nie promil osób, decyduje się na takie działanie. Oczywiście jest to zaczerpnięte z instytutu danych z d…, ale trudno nie uważać inaczej w momencie, gdy widzę, jakie teksty lądują na forum w ostatnim czasie i w ilu z nich czuć naleciałości ej-ajowate. Jeśli ktoś nie obrabia nawet prymitywnej surówki, to tym bardziej nie będzie dopieszczać tekstu.

Those who don't believe in magic will never find it

AI = BETA na forum. 

 

No nie do końca. Nie jestem zwolenniczką bety właśnie z powodów, o których wspomniałeś, ale jednak w becie autor dostaje informację, co ma poprawić i poprawia to sam. Jak mieli przez AI, to robi to za niego sztuczna inteligencja, więc jego inteligencja w tym czasie sobie śpi. W pierwszym przypadku autor może się więc czegoś nauczyć, w drugim nie.

 

 

Klaudiuszu,

 

co prawda domyślam się, kto może się kryć za tym nickiem, ale pozostanę przy tym, które sobie wybrałeś na tę okoliczność. 

 

Jak napisałeś całe opowiadanie w godzinę.. To masz już rozeznanie co działa, co nie działa. Wiesz w jakim kierunku iść, jakie są możliwości ulepszenia. Pamiętam jak kiedyś pisałem normalnie i po napisaniu wszystkiego człowiek zdawał sobie sprawę że ten początek to powinien wyglądać inaczej przy takim zakończeniu .

 

Koniec tego wywodu przeczy jego początkowi. Jeśli generujesz coś w godzinę, to nie wiesz, czy coś działa, czy nie. Może ci to wskaże AI, ale zasługę trzeba wtedy przypisać jej, nie sobie. 

 

Nie wiem jak z tym walczyć poza podniesieniem standardów.

 

Najlepiej zacząć od siebie.

 

Można też używać AI do sprawdzanie czy coś jest AI generowane, ale to nie wyrocznia tylko podpowiedź.

 

AI tego nie wskaże, no bo jak? Modele językowe nie działają w ten sposób.

 

To co ma się bronić w tekście to jakość. Ostatecznie ludzie oceniają.

 

Jedynie z tym zdaniem się zgodzę. Tylko, że osoby, które nie znają AI, go nie wyczują, ale może nie ma co boksować się z rzeczywistością, gdy ogół decyduje.

 

Those who don't believe in magic will never find it

W takim razie witamy panią Tokarczuk w naszych skromnych progach. 

 

twój dialog bez didaskaliów też byłby dziwny w wykonaniu człowieka

 

dlatego określiłam go mianem grafomaństwa, bo to dość oczywiste, że przez swoje przerysowanie miał pokazać problem.

 

Zwłaszcza gdy mówimy o tekstach, które trafiły do biblioteki.

 

Powoli mówimy o tekstach, które zbierają nominacje piórkowe (przynajmniej 1 taki przypadek, jak obserwuję forum od lutego), więc piórko będzie tylko kwestią czasu. Dlatego zgadzam się z tym, co pisał wyżej melendur. Dyżurni i/lub lożanie powinni mieć większe rozeznanie w tym, czym pachnie AI

 

Samo AI nie jest problemem tylko jego wykorzystanie.

 

Nożem też można zabić albo pokroić sobie warzywka do obiadu. Wyświechtane i prawdziwe.

AI może komuś poprawić babole, pomóc w researchu lub usunąć zaimkozę i to wszystko jest super (tylko, że prawdopodobnie dany gagatek niczego się z tego nie nauczy, bo nawet nie poprosi, by AI pokazało mu, dlaczego coś było błędem i będzie walić takimi babolami w nieskończoność). Tylko, że forum zalewa powoli AI slop i kopiowanie 1:1. Nawet tematyka zaczyna się powtarzać. Ludzie nawet nie przeczytają z uwagą tego, co im AI wypluje i ładują potem na forum jakiś shit, który po rozłożeniu na czynniki pierwsze nie ma sensu. I po ewentualnym wytknięciu im jakichś słabych punktów tekstu, nie są w stanie obronić danego wyboru. No bo jakby mieli, skoro po prostu przekleili to, co im czacik zaproponował. 

 

 

X wszedł do pokoju jak łowca anomalii, przekonany, że odkrył kolejną cyfrową chimeryczną bestię. Twierdził, że nowy tekst na forum pachnie AI, choć nikt nie potrafił wyjaśnić, jak właściwie pachnie algorytm. Y obserwował go z rozbawieniem, gdy ten wyliczał schematy, powtórzenia i metafory tak zużyte, że powinny mieć własną emeryturę. Całość brzmiała jak zaklęcie z taniego grimuaru. Y uznał jednak, że każdy świat potrzebuje strażnika. Nawet jeśli ten strażnik walczy głównie z podejrzanymi akapitami

 

No i tu już widać AI (znaczy nie jest to trudno zauważyć, gdy mówisz, że go użyłeś, ale jednak ;))

 

Każda forma nadmiernej pomocy w pisaniu tekstu, który trafia do biblioteki jest w pewnym sensie nieuczciwa wobec osób, które piszą samodzielnie w każdym aspekcie.

 

Tak, dlatego nie lubię bet, ale to już temat na inną dyskusję.

Those who don't believe in magic will never find it

W sumie z prawie wszystkim się zgodzę, ale to dość zastanawiający punkt:

 

Dialogi bez didaskaliów

 

Bo może i faktycznie AI nie piszę didaskaliów, ale ładowanie ich w tekst bez pomyślunku też się nie sprawdza. Jeśli każda kwestia musi być czymś obudowana, to po prostu brzmi źle. Dla przykładu:

 

– Widziałeś nowy tekst na forum Nowej Fantastyki? – zapytał X z błyskiem w oku.

– Widziałem. A co? – odpowiedział Y, podnosząc brew.

– Pachnie mi to AI – X zmarszczył nos sugerując brzydki zapach.

– Tak? A jak rozpoznać, że tekst pachnie AI? – dopytywał kolega.

– Jest kilka poszlak, na przykład 1 / 2 / 3/. – Wyliczał na palcach mężczyzna.

– Dzięki! Teraz będę wiedział trochę więcej. – Uśmiechnął się szeroko Y.

 

Wtedy ten grafomański dialog przez nadmiar didaskaliów brzmi jeszcze bardziej grafomańsko. 

 

Poza tym szkoda Klaudiuszu, że kimkolwiek jesteś, nie napisałeś tego pod swoim prawdziwym nickiem, tylko założyłeś nowy w tym celu :)

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

komentuję wyłącznie dlatego, że wpadło w mój dyżur, normalnie odpadłabym już po pierwszych zdaniach, gdzie od razu czuć, że AI. I przed tym niestety nie uciekniemy, ale niech chociaż te generatywki są jakoś obrobione i mają sens.

 

Typowe wyliczanki AI:

 

metalem,starym ciałem i czymś, co kiedyś było brudem, a teraz żyło własnym życiem.

 

 

Zdania, które gubią sens w swoim obrębie:

 

ksywę Sowa, bo wyglądał, jakby ktoś go obudził w środku nocy i kazał ocenić stan kanalizacji.

 

Czy sowy oceniają gdziekolwiek stan kanalizacji?

 

Ludzie siedzieli przy metalowych stołach, zgarbieni, jeszcze mokrzy od snu.

– Sowa! – zawołał Gruby Emil od wentylacji. Gruby był tylko z ksywki, bo na niższych poziomach trudno nie być cienkim i suchym.

 

Czyli da się nie być suchym, co wskazuje jedno zdanie wyżej.

 

żeby wypluć tlen dla wszystkich tych pysków, które mówiły, że są zmęczone

 

czyli, jeśli ktoś tak nie mówił, to nie dostawał tlenu?

 

– Trzecia osmoza to dalej siki – powiedział. – Tylko bardziej samotne.

 

Samotne siki?

 

[Nie] było X, było Y:

 

Nie było nowej wody. Była ta sama, coraz starsza, coraz bardziej przechodzona.

 

Filtr był problemem mieszkańców. C-19 był problemem statku

 

Przedobrzone metafory:

 

Dolne miały prawdę, która ciekła ze ścian, kiedy górne udawały, że żyją w cywilizacji.

 

Prawda cieknąca ze ścian? Co to w ogóle znaczy?

 

Odkręcił obudowę. Smród można było poczuć od razu: kwaśny, ciepły, domowy.

 

Potrójna wyliczanka, ale bardziej zastanawiające jest, jaki to jest ciepły zapach. Od biedy można by sięgnąć do terminologii ze świata perfum, ale tam ciepłe zapachy to zapachy przytulne, więc nie pasują do kwaśny. Po prostu AI coś wypluło i uznałeś, że jest spoko.

 

Dobra, mogę tak długo, bo AI wjechało mocno, więc trudno mi ten debiut oceniać pozytywnie. Mam nadzieję, że w następnych tekstach będzie więcej “ciebie”

 

Those who don't believe in magic will never find it

To jest powalone, bo jakbym przejrzał swoje teksty, to jestem pewien, że użyłem swierdzenia, że nie X, tylko Y. Wyliczanki też czasem lubię, w zależności od tego, co chcę powiedzieć, chociaż nie mam pojęcia czy potrójne, nie skupiałem się.

 

Bo tego się używa w tekstach i AI na czymś się uczyło. Tylko, że AI robi to w pewien charakterystyczny sposób. A np. wyliczanki Lubi. Odzielić. Kropką, żeby było bardziej dramatycznie. 

 

chore jest, że nawet pisząc bez AI, trzeba teraz myśleć, żeby nie używać pewnych, teoretycznie normalnych rzeczy, bo nie daj Boże ktoś pomyśli, że AI. 

 

witamy w moim świecie – odkąd pojawiły się duże modele językowe, trzeba było zmienić swoje zawodowe przyzwyczajenia, bo te uczyły się na tym, co m.in. tworzyli copywriterzy i nagle stosowanie tego typu stwierdzeń stało się podstawą do doszukiwania się AI w tekście (np. hasło “wyobraź sobie, że”). I to, że takie hasło się w tekście pojawia, nie oznacza automatycznie AI, ale jak do tego dodamy pewien specyficzny układ, jakieś durne metafory czy inne poszlaki, to prawdopodobieństwo wzrasta. 

 

Co do pogrubiania to może być kolejna poszlaka. Zwłaszcza gdy takie coś nie ma wyraźnego uzasadnienia w tekście.

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Tak, jakiś debiucik wleciał z AI aż miło :))) Robi się AI slop na forum

Those who don't believe in magic will never find it

W hyde parku jest już taki wątek, zresztą sama go założyłam, więc moja wypowiedź była już jedną z czołowych.

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Całość poniżej dotyczy AI

 

nie, całość nie dotyczyła wyłącznie AI, dotyczyła chociażby nie do końca poprawnie użytego słowa “niemota” czy pewnych – moim zdaniem – nielogiczności w tekście, ale nie musisz na to odpowiadać.

 

Przepuściłem kiedyś przez jakiś program badania poziomu AI w tekście swój tekst napisany w czasach, kiedy nie wiedziałem o istnieniu AI a do tego znajdowałem się w miejscu odosobnienia. Ocena: 98,9 tekstu miało jakoby powstać w AI. Następnie celowo wytworzyłem parę tekstów w AI i wrzuciłem do tego samego “badacza” i wyniki oscylowały między 60-75%. To tyle w temacie. Ale dziękuję za komentarz i pozdrawiam:) 

 

Bo te detektory nic nie dają i nie jest to żaden wyznacznik :). Wyznacznikiem, albo raczej poszlakami, są pewne charakterystyczne naleciałości modeli językowych, które wskazałam Ci wyżej. Celowo piszę “poszlaki”, bo jak w sprawach sądowych, nie przesądzają bezpośrednio, ale im jest ich więcej, tym bardziej prawdopodobne się to staje. 

Zawsze to będzie słowo przeciwko słowu, ale zawodowo zajmowałam się m.in. przesiewaniem tego typu tekstów i można to wyczuć. 

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

wpadło w mój dyżur, więc tylko dlatego zaglądam, bo mój komentarz pod “do ostatniego posła” dość ostentacyjnie ominąłeś – być może dlatego, że pojawiły się tam pytania o AI? Tutaj nie odniosę się zatem do treści.

 

W każdym razie tempo wrzucania kolejnych tekstów imponujące.

 

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

szczur, nie skoczy ci na plecy.

 

dosłownie moja myśl zawsze, gdy idę do piwnicy :/

 

Początek opowiadania to opis piwnicy. I o ile sprawdza się to w pierwszym akapicie, w 3 zaczyna już nużyć. Nawet jeśli te opisy są ładnie przedstawione. Początek tekstu musi kupić czytającego, opisom rzadko kiedy się to udaje – szczególnie przy takiej długości. W zasadzie, gdyby zacząć opko od drugiej części z koparką, zagrałoby to lepiej, bo tam już coś się dzieje. 

 

Jest klimatycznie. Fabuła schodzi raczej na drugi plan, bo nie jest tutaj jakoś bardzo zaskakująca, ale język opowiadania i osadzenie w czasach PRL-u sprawdzają się bardzo fajnie. Czytało się przyjemnie.

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

odpuściłam wskazywanie ewentualnych usterek, bo widzę, że te wskazane przez Reg nie zostały w żaden sposób uwzględnione, mimo że od jej komentarza minął równy miesiąc, a Ty nie tylko bywasz regularnie na forum, ale też regularnie publikujesz kolejne teksty.

 

Nie czytało się źle pomimo długości. Dość dobrze dawkujesz niepokój, tempo jest ok, chociaż można by usunąć parę zdań bez szkody dla tekstu. Końcówka wypada najsłabiej jak dla mnie. Ten zabieg z nagłą utratą pamięci na sekundę przed strzałem wydaje się trochę zbyt uproszczonym sposobem na uniknięcie opisu samego czynu. Tekst ma potencjał na fajne opowiadanie grozy, ale momentami kuleje. Mimo wszystko czytało się całkiem przyjemnie.

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

całkiem ok, ale mocno mi pachnie momentami AI. Z kilku powodów.

 

Po pierwsze, zdania ładne, ale jak się w nie wgryźć, to nie mają sensu:

 

Nie taka zwykła: noc za oknem, cień pod stołem, zamknięte powieki. Tamta była zawsze tylko warstwą. Pod spodem było coś jeszcze: wiedza, że wystarczy otworzyć oczy i świat wróci.

 

Dopowiedzenie, że “wiedza, że wystarczy otworzyć oczy” pasuje wyłącznie do “zamkniętych powiek”. Otworzysz oczy nocą i nadal jest ciemno, więc świat “nie wraca” (jeszcze).

 

Kiedyś to była jednorazowa operacja. Szybki zabieg: laser, korekta, dziękujemy. Tak to wyglądało w opowieściach jego rodziców, w czasach, gdy rzeczy się posiadało.

 

Jak w naszych czasach (bo zgaduję, że nasze czasy można uznać za czasy rodziców bohatera), posiada się laserową korektę wzroku?

 

Ale potem zauważył, że rozmycie przychodziło falami , dokładnie co kilka minut. Jak oddech.

 

Czyli w tym świecie oddychają raz na kilka minut?

 

Czerwień przestała być czerwona, stała się… przypomnieniem czerwieni. Zieleń była tylko sugestią.

 

Co oznacza “sugestia” zieleni?

 

Twarz kobiety po drugiej stronie ulicy. Nawet jeśli jej nie znał – chciał mieć jakąkolwiek twarz w pamięci.

 

Miał żonę, którą gdzieś gubimy po drodze, więc dlaczego chciał zapamiętać twarz obcej kobiety? AI generuje tekst słowo po słowie, przewidując najbardziej prawdopodobny następny wyraz. Przez to świetnie radzi sobie w obrębie jednego zdania (brzmi ono gramatycznie i ładnie), ale często zapomina, co napisało trzy zdania wcześniej i np. na krótkim odcinku gubi żonę.

 

Po drugie, rytm zdań typowy dla LLMów

 

Strach nie był nagły. Był rozciągnięty, powolny

Świat nie zniknął. Po prostu przestał być dla niego widzialny.

 

 

Ile AI jest w tym tekście, nie wiem. Na pewno wystarczająco dużo tropów AI-podobnych, aby rzucało się w oczy. Może to taki styl, bo w końcu modele językowe na czymś się uczyły, ale ostatnio na forum sporo generycznych treści i gdy ma się z nimi trochę do czynienia, to widać. 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

docieram z komentarzem :)

 

Chłodnie w Centrum Piękna buczały jednostajnie. Białe światło odbijało się od folii polietylenowej

 

Ta folia mnie trochę razi, bo jest zbyt mało estetyczna i wydaje mi się, że deformowałaby rysy spakowanych w nią twarzy. Może jakieś gabloty eskpozycyjne jak w muzeach? Chyba że ta folia ma na celu podkreślenie sprowadzania twarzy do produktu zakupowego, ale wydaje mi się (bo niestety nie jestem tak bogata, aby stwierdzać to z całą pewnością :(), że bogacze chcieliby jednak, aby produkt od początku przedstawiał im się estetycznie, a takie tanie opakowanie raziłoby ich wyszukane gusta :P

 

Sam tekst to bardziej scenka, ale mimo wszystko niesie przekaz. Jest tu – nomen omen – z czego szyć, więc jeśli planujesz rozwijać ten świat, może być ciekawie. No i pewnie nie trzeba by osadzać tego tekstu w jakiejś bardzo odległej przyszłości. Niestety. 

Those who don't believe in magic will never find it

Cóż to byłby za świat, gdyby nam wszystkim się to samo podobało!

 

Nudny!

 

Trudno było znaleźć złoty środek między taką stylistyką, która pozwoli na imersję a taką, która pozwoli czytelnikowi na zrozumienie tego, co czyta. No i też nie mam jeszcze tak rozległej wiedzy, która mi pozwoli swobodnie taką stylistyką się posługiwać.

 

Jeśli masz czas i/lub ochotę, to podrzucam Ci swój twór, gdzie bawiłam się stylistykąPo publikacji komentujący też wyłapali sporo baboli, więc człowiek uczy się całe życie.

 

Dziękuję za przeczytanie mimo średniego poziomu zadowolenia z lektury i szczegółowy komentarz, pozdrawiam serdecznie

 

Czytało się dobrze, bo forma i sposób poprowadzenia były przyjemne, tylko te rzeczy, ktore wskazałam wcześniej, wybijały z imersji :)

Those who don't believe in magic will never find it

Morderco,

 

 lecz na świeżym szronie nie odnaleziono śladów szamotaniny.

Jak ktoś kiedyś będzie chciał nagrać audiobooka, to się załamie nerwowo :P.

 

To raczej nie grozi temu tekścikowi, ale zmieniłam :P 

 

Widoczne-niewidoczne rany

 

Dzięki za wnikliwe przeczytanie. Czepiać się można zawsze, nie tylko w poniedziałki.

 

Fajny pomysł na opowiadanie historii, jakby się ją oglądało przez takie malutkie okienka. Mało tekstu, ale dużo treści. Cenna umiejętność. Trochę zazdraszczam :D. 

 

Najwięcej mi dało pisanie drabbli (które zresztą odkryłam na tym forum), bo to wymusza kondensację treści. Ale czasem przesadzam w drugą stronę :P

 

 

 

Mogło być gorzej: na świeżym szronie śledczy szukał śladów szamotaniny. ;-)

 

laugh

 

Those who don't believe in magic will never find it

Hejka,

 

nie ma tagu “historia alternatywna”, więc zakładam, że świat przedstawiony jest taki jak nasz. A wtedy niestety pojawia się kilka błędów.

 

Dla przykładu:

 

Otóż zmęczony dniem pełnym wrażeń od przebywania w nowym miejscu, który przypomina inny świat, zatrzymałem się dłużej w katedrze świętego Szczepana.

 

Za Wikipedią: W 1469 r., za panowania cesarza Fryderyka III, podniesiono kościół do rangi katedry.

 

Czyli wcześniej był “zaledwie” kościołem.

 

Inny przykład: 

 

Podobno od powrotu nie tknął kieliszka, więc surowa pokuta rzeczywiście poskutkowała.

 

No nie mógł tknąć, bo kieliszki jako takie zaczęły pojawiać się w Polsce w XVIII wieku. 

 

W liście z 13 lipca 1430 roku Stanisław pisze, że Anglicy schwytali Dziewicę Orleańską. Joanna d’Arc została schwytana przez Burgundczyków (którzy potem sprzedali ją Anglikom) 23 maja 1430 roku i dopiero w listopadzie sprzedana Anglikom. 

 

Ale SNDWLKR wspomniał już chyba o największym problemie, bo syfilis pojawił się w Europie dopiero w latach 90. XV wieku (dokładnie podczas wojny we Włoszech w 1494/1495 r.), przyniesiony przez załogę Krzysztofa Kolumba z Ameryki, więc w 1430 roku nikt w Krakowie ani w Paryżu nie mógł chorować na tę chorobę, ani tym bardziej nazywać jej francą czy plagą na Zachodzie.

 

Do tego stylizacja języka w listach czasami brzmi zbyt współcześnie, ale trudno tu znaleźć złoty środek, aby nie przesadzić w drugą stronę. Mimo wszystko takie wyrażenia jak: 

 

– uporządkuję wszystkie sprawy – brzmi jak kalka z korpo mowy, mieszczanin napisałby może coś w stylu, że rozporządzi swoimi dobrami.

 

- za atrakcyjną opłatą – to jakiś współczesny marketing :P

 

– turysta – wg tego artykuliku pierwsze użycie tego słowa to 1780 rok

 

No trochę tego jeszcze jest, ale komentarz w swojej warstwie czepialskiej i tak się robi za długi :P Więc dla złagodzenia, trochę miodu :)

 

Lubię takie uporządkowanie w tekście, więc jak dla mnie forma epistolarna sprawdziła się fajnie. Podróż przez różne miasta i kraje też wypada całkiem przyjemnie, czuć klimat i takie podróżnicze wstawki mogą się podobać. Mi się w każdym razie podobały. Z każdym kolejnym listem rośnie też trochę napięcie, chociaż nie wiem, czy końcówka to dobrze zamyka. Gdyby jednak przymknąć oko na nią oraz na historyczne potknięcia i wplątywanie zbyt współczesnych określeń w opowieść, co zaburza imersję, byłoby bardzo dobrze. A tak to najbliżej mi do opinii Marzana, że tekst ma potencjał, który nie został do końca wykorzystany :)

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

wpadam z komentarzem dyżurnym. Odpuściłam sobie jednak wskazywanie rzeczy do poprawek, bo nie skorzystałaś z uwag Reg i nie poprawiłaś tekstu według jej komentarza, mimo zaglądania w międzyczasie na forum. A szkoda, wtedy czytałoby się lepiej.

 

Dość dużo się dzieję w takim krótkim fragmencie, nie jest to minus, bo historia trzyma tempo. Momentami miałam jednak wrażenie, że wydarzenia następują po sobie trochę za szybko, zwłaszcza w drugiej połowie.

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Dołączę się do głosów piszących “jakie fajne wyzwanie” cheeky 

 

I to dobry moment, żeby wrócić do regularnego publikowania w wyzwaniach :))

Those who don't believe in magic will never find it

Gratuluję, z początku myślałam o Bangladeszu właśnie

 

Miałam okazję kilka razy odwiedzić Dhakę, więc klimat wydał mi się jakiś znajomy. 

 

ale w połowie doszłam do wniosku, że nic mi ci ludzie nie zrobili

 

Akurat ichniejsza pani premier uciekała w zeszłym roku z kraju m.in. po oskarżeniach o gigantyczną korupcję, chociaż to akurat była tylko jedna z wielu przewin w jej kolekcji. Ale fakt, bliżej nieokreślony kraj pozwala na więcej :P

 

Kitku szkoda, ale bez tego przewodniczący nie uwierzyłby w zagrożenie dla dziecka. Duch wszystko sobie przemyślał.

 

Tak, fabularnie ma to uzasadnienie, ale jako przedstawicielka #teamkoty wołałabym już, gdyby Duch zepchnął Mujikara ze schodów czy coś :P

Those who don't believe in magic will never find it

Duch Sprawiedliwości musi być bardzo zajętym Duchem, bo Mujikarów Rakhanów trochę na świecie jest. Chyba że jemu dostał się ten konkretny region, ale nadal to dość mocno skorumpowany kawałek globu. Pasuje tutaj południowy Bangladesz albo północno-wschodnie Indie, ale ani Bangladesz, ani Indie nie należą do APEC. 

 

Przestałam jednak kibicować Duchowi, gdy sięgnął po niewinne ofiary, aby zrealizować swój plan. Tak że tego, kitku szkoda :/

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Kochany, jak to pięknie rozwinąłeś w satyrę. Snoblizm dobrze oddany, więc mnie się podobało. Nobla Ci wręczyć nie mogę, jedynie polecić w Bibliotece laugh 

 

Tego typu opowiadania mają krótki termin przydatności do spożycia. 

 

Ano, teraz na nagłówkach jest Żulczyk, za tydzień wskoczy pewnie ktoś inny.

Those who don't believe in magic will never find it

dogs,

 

Jak już wiesz, piórkowo byłam na NIE

 

Też bym była :P A im więcej czasu mija od publikacji tego tekstu, tym mniej mi się on podoba, więc z większością uwag się zgadzam :). Jedyne wątpliwości niżej:

 

Kobieta obróciła się do okna i wskazała na małe boczne drzwi w mieszkaniu, które ledwo było widać zza zasłony dymu.

Zdębiał. Może nie mieszkała tam sama?

Ta scena mnie natomiast zdziwiła. To ona mieszkała w kawalerce? Skąd on mógł wiedzieć, że w mieszkaniu nie było nikogo innego? W ogóle sam fakt, że on po otwarciu drzwi od razu znalazł się w pokoju ze staruszką wydał mi się dziwny (nie kojarzę żadnego mieszkania o takim układzie). 

 

Tu się niestety jednak zgodzić nie mogę z kilkoma kwestiami. 

 

Raz:

 

 W ogóle sam fakt, że on po otwarciu drzwi od razu znalazł się w pokoju ze staruszką wydał mi się dziwny 

 

W tekście jest: Witek rejestrował to wszystko kątem oka, gdy szedł w stronę drzwi balkonowych. Kobieta siedziała w tym samym miejscu, dłonie kurczowo zaciskała na parapecie i patrzyła gdzieś w bok. 

A wcześniej jest zaznaczone, że staruszka znajduje się na balkonie. Witek nie znajduje jej więc w pokoju zaraz po otwarciu drzwi, tylko wchodzi do mieszkania i zmierza przez pokój w stronę balkonu, gdzie ona siedzi. Czy taki układ mieszkania istnieje? Nie wiem, bo nie odwiedziłam wszystkich mieszkań :P

 

 Skąd on mógł wiedzieć, że w mieszkaniu nie było nikogo innego?

 

Witek tego nie wie. Zdanie “Może nie mieszkała tam sama?” to nie jest komunikat wszechwiedzącego narratora, tylko bardziej słowa bohatera, który działa pod wpływem adrenaliny. Wpada do mieszkania, widzi jedną osobę, więc instynktownie zakłada najprostszy scenariusz.

 

Więc w tym akurat miejscu mam wrażenie, że zarzut jest wynikiem jakiejś nadinterpretacji.

 

Kolejna sprawa to motywacja staruszki do pozostania w domu. O ile w części historycznej to “nie mogłam jej zostawić” ma sens, o tyle w części współczesnej jest dla mnie niezrozumiałe. Jej matka nie żyje, zdjęcie mogła zabrać ze sobą; finalnie i tak została wyprowadzona (domyślam się, że przez strażaków) z mieszkania, co więc stoi za “nie mogłam jej zostawić”? 

 

Przy strażakach mógł zadziałać autorytet munduru. 

 

Miałam też wątpliwości co do zestawienia problemów współczesnych Witka z życiem w getcie. Trochę to pachnie demagogią. 

 

Na pewno o demagogię chodzi? “rodzaj emocjonalnej manipulacji” już prędzej, chociaż manipulacja nie była moim celem (ale pewnie może to być tak odbierane), więc prędzej bym uznała, co też wskazywało parę innych osób, że to pewnego rodzaju emocjonalne nadużycie.

 

W każdym razie dziękuję za komentarz. Jak pisałam na początku, większość uwag uznaję bez problemu, także dlatego, że z perspektywy czasu nie będę na pewno postrzegać tego tekstu jako jednego ze swoich ulubionych :)

Those who don't believe in magic will never find it

Grochem o ścianę…

 

To moja ostatnia wizyta u Ciebie. Jeśli utrzymasz tempo i jutro też będziesz wrzucać opowiadania (więc wpadną w mój portalowy dyżur), to biorę na klatę niewykonanie normy i po prostu je ominę. 

 

Są tu te same problemy, co wcześniej – ściany tekstu czy źle zapisane dialogi. Możesz to olać, Twoja wola, ale skoro wrzucasz opowiadania, to chyba zależy Ci na czytelnikach, a takim podejściem skutecznie ich zniechęcasz.

Those who don't believe in magic will never find it

Jerzy,

 

no cóż – cieszę się, że nie komentowałam pierwszego tekstu, bo ktoś się napracuje, wskazując, co warto poprawić, a zamiast wprowadzić te poprawki, usuwasz opowiadanie…

Poza tym mając świadomość błędów, zostawiasz je w drugim tekście, pokazując, że średnio liczysz się ze zdaniem komentujących. Może tekst się “broni”, ale mało kto to sprawdzi, odbijając się od formy, w jakiej go prezentujesz.

Those who don't believe in magic will never find it

Nie ma tu krytyki tekstu Jerzy. Jest odniesienie do rzeczy, które widać na pierwszy rzut oka po przeskanowaniu go wzrokiem: długie bloki tekstu czy źle zapisane dialogi. 

 

Dzięki bruceheart

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

wrzucanie hurtem opowiadań nie jest najlepszym pomysłem. Szczególnie że z tego, co widzę, ten tekst cierpi na podobne mankamenty, co pierwszy (i co wskazali Ci tam komentujący).

Warto więc dopracować tamten, przeczytać podrzucone tam poradniki i dopiero potem, po obrobieniu kolejnego tekstu według wytycznych, publikować dalej :)

Those who don't believe in magic will never find it

AP,

 

Dziękuję bardzo! blush

 

Tarnino,

 

nie wiem, czemu uciekła mi odpowiedź na Twój ostatni komentarz :/ W każdym razie o poprawkach pamiętam, ale mści się na mnie prokrastynacja z zeszłego tygodnia i ten jest gorący (nie tylko na zewnątrz :P)

 

Uznałam jednak, że to rozwiązanie jest słabe. 

Hmm. Bo nie rozwiązywało wątku matki?

 

Tak. Znaczy mógł iść na bal, a matka zostawała w mieszkaniu. I tak wyglądało to w pierwszej wersji, ale brzmi jak niezamknięty wątek. Mógł zostać do ostatnich chwil z matką, no ale wtedy nie byłoby opowiadania :P

 

No, może przy kolejnej edycji grafomanii :D

Pora na pikietę o Grafomanię? XD

 

Koniecznie! 

 

No, taki Musk to może na Marsa xD

Kartofle sadzić? XD

 

 Terraformować 

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

wpadam z komentarzem dyżurnym :)

 

Uznano to za nielogiczne.  Po trzecim Globalnym Kongresie Rozsądku Wojennego wprowadzono więc prostą zasadę:

 

Podwójna spacja

 

Jest trochę wrzutek charakterystycznych dla AI. Nie wiem, jak bardzo się nim wspomagasz, ale niektóre klisze są dość oczywiste:

 

Wojnę prowadzą ci, którzy do niej doprowadzili.

Nie pośrednio. Nie symbolicznie. Osobiście.

 

ChatGPT lubi takie Wyliczenia. Oddzielone. Kropką

 

Albo tu:

 

Radosław Wrzask miał garnitur w kolorze powagi, brodę w kolorze gniewu i głos, który brzmiał tak, jakby ktoś odpalił alarm przeciwpożarowy w muzeum wojskowości.

 

Rozdmuchane metafory, które stylem nie pasują do całego wcześniejszego tekstu. Bo jak wygląda garnitur w kolorze powagi i broda w kolorze gniewu? Była czerwona? Czy czerwona broda pasuje do zdyscyplinowania, które głosi jego partia?

 

Nie był pancerny. Był elektryczny

 

Nie był jakiś. Był inny – to też dość charakterystyczne dla AI.

 

System analizował wypowiedzi, głosowania, projekty ustaw, konferencje prasowe, wywiady, wpisy, miny typu „maliniak”, wieloznaczne nadymanie policzków, gesty oraz patriotyczne milczenie przed kamerą.

 

To system wybierał po analizach? W takim razie po co ankiety, o których wspominałeś parę zdań wcześniej? W dalszej części Wrzask trafia na arenę po wynikach ankiety, nie po analizie systemu, więc jest tu jakaś niekonsekwencja. 

 

Jeżeli dwa państwa znalazły się w stanie konfliktu, obywatele obu stron otrzymywali co siedem dni ankietę:

KTO W NAJWIĘKSZYM STOPNIU PRZYCZYNIŁ SIĘ DO OBECNEGO NAPIĘCIA MILITARNEGO?

[…] System analizował […] Potem wybierał winnych. Winni trafiali do Strefy Rozstrzygnięcia. Kraj, którego politycy wygrali starcie, wygrywał wojnę. Potem podpisywano pokój, wymieniano protokoły, odbudowywano stosunki dyplomatyczne i wszyscy wracali do pracy.

 

Czyli wszystkie wojny trwały siedem dni? 

 

Wojny stały się krótsze, tańsze i znacznie bardziej edukacyjne.

 

Jakim cudem? Bo tekst zdaje się sugerować, że tych wojen było jeszcze więcej, skoro powstał Globalny Kongres Rozsądku Wojennego i miał kilka kongresów. 

 

Mirko Bąbelek, człowiek okrągły, pogodny i równie nieznośny, bo przez miesiąc powtarzał

 

To równie nieznośny odnosi się do czego? Równie sugeruje porównanie z czymś wcześniejszym, ale wcześniej nie ma cechy, wobec której “nieznośny” miałby uzasadnienie.

 

Po sześciu krokach zorientował się, że zbroja ochronna waży.

 

Brzmi jak niedokończona myśl. Jeśli nie chcesz dopowiadać, to zgrabniej wygląda: Po sześciu krokach poczuł, ile waży zbroja.

 

Bąbelek, zachęcony niemotą przeciwnika

 

Na pewno niemotą

 

A tu pielucha by się nadała a nie broń!

 

Przecinek

 

Wrzask chciał odpowiedzieć natychmiast. Miał przygotowanych kilka zdań. O godności. O normach. O dziejach. O tym, że kto dziś ustąpi o jeden kelwin, jutro odda suwerenność całego spektrum.

 

W tym miejscu powinno byc coś o kapitulacji, skoro to słowo było tak charakterystyczne dla Wrzaska, że dostaliśmy na ten temat cały akapit

 

A najbardziej wygrała kaczka, która mieszkała pod trzecim filarem i od tej pory otrzymała status neutralnego obserwatora.

 

Ta kaczka wyskakuje tutaj jak królik z kapelusza

 

Najbardziej jednak rzuca mi się w oczy sposób budowania zdań bardzo charakterystyczny dla tekstów generowanych lub mocno wspomaganych przez AI. Nie chodzi nawet o sam pomysł, bardziej o rytm narracji i konstrukcję. AI bardzo często pisze krótkimi, urywanymi dopowiedzeniami, które wskazałam Ci wyżej, błyskotliwymi metaforami, które brzmią efektownie, ale po wgryzieniu się w nie, okazuje się, że nic nie znaczą i seriami wyliczeń w dość podobnym układzie. Pojedynczo nie musi to świadczyć o AI, bo w końcu na czymś te modele się uczyły, ale tutaj widzę tego dużo. Może taki masz styl, ale nie mogę się pozbyć tego wrażenia..

 

Sam pomysł jest bardzo nośny i satyrycznie mógłby zadziałać, ale przeszkadzały mi elementy j/w

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

wpadło w mój dyżur, więc jestem ;)

 

ostrą, zdecydowaną geometrią przecinając poranek

 

Trochę zbyt duże nagromadzenie abstrakcyjnych określeń na centymetr kwadratowy tekstu.

 

Ciężkie, betonowe i absolutnie przekonane, że mają sens.

Potężne, betonowe, absolutnie pewne siebie.​

 

Tu to samo, ale dodatkowo wchodzimy w nieuzasadnioną personifikację.

 

Wrocek otworzył jedno oko. Potem drugie. Gabinet prezydenta miasta pachniał dokumentami i herbatą, która dawno przestała być gorąca. Wrocek poruszał uchem, sprawdzając, czy gabinet jest pusty. Dobrze. Ani żywego ducha poza Wrockiem.

 

Nielethalny

 

Czemu z “h”?

 

Równanie było krótkie, brutalne i nieuprzejme wobec konwencjonalnej fizyki

 

W jaki sposób było brutalne i nieuprzejme?

 

Wynika z niego, że przestrzeń nie jest żadnym podstawowym bytem, tylko czymś, co czas sobie wytwarza po drodze, jak urzędy wytwarzają formularze.

 

Nagle przeszliśmy na czas teraźniejszy

 

Agaton upuścił kartki na podłogę, oddając je sytuacji. 

 

Sytuacja znajdowała się na podłodze?

 

Przeciągnął z namaszczeniem

 

Siękozę trzeba tępić, ale są miejsca, gdzie powinna się znaleźć i to jest jedno z nich.

 

Jako osoba nietechniczna mam problem z oceną fragmentów bardziej sci-fi. Zakładam, że są świadomie użyte :)

 

Those who don't believe in magic will never find it

Dogs,

 

hej – dzięki za komentarz, już rozumiem, czemu użytkownicy go cenią. Fajny wgląd w tekst.

 

Odniosę się do poszczególnych kwestii jutro najpewniej, bo dziś gonią deadline’y

 

Mam zastrzeżenia do tego, że ubiór bohatera właściwie nie stanowił problemu aż do końcowej sceny. Bardziej wiarygodnie by chyba jednak wyszło dać mu chociażby jakiś płaszcz, bo to że pierwszy Niemiec go nie zatrzymał mocno mi zgrzytnęło. 

 

Proste, a skuteczne, szkoda, że na to nie wpadłam, bo rozwiązałoby to 1 z częściej wskazywanych “błędów”. 

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

OldGuard, za literki szczególnie. Zostawiłem Ci tylko jeden znak, bo jeszcze szefowie zauważą, że się obijasz :P

 

Widzę, że od wczoraj doszły 4, ale nie mam pomysłu, gdzie uciąć tę końcówkę. Ba, niżej jest propozycja zwiększająca liczbę znaków :P

 

Zainspirowane

 

Ciekawe, jak proste rzeczy mogę okazywać się inspirujące, ale to dobrze, że nawet wtedy wyobraźnia działa.

 

ale nie czujcie się urażeni albo nie doszukujcie w bohaterach podobieństwa do nikogo. Mam zawsze obawy przy satyrze, zobaczymy, czy się sprawdzą :)

 

To będzie trudne, często doszukuję się drugiego dna :P

 

Flow, czyli smutno-kąśliwa historia obyczajowo-fantastyczna z romantycznym zakończeniem

 

Fajnie, że zamiast romantyzowania flow, pojawił się faktyczny romans :D

 

Kilka życzliwych twarzy pomogło mówić dalej.

 

to pomogło mi nie brzmi, może “zachęciło, by”, ale wzrośnie liczba znaków :P

 

Znacie taki stan?

 

Nie :/ chociaż biorąc pod uwagę opowieść bohatera, to może i dobrze 

 

ale przy samicy trolla zupełnie odpadła.

 

Pachnie jednym fragmentem z pierwszych wyzwań :D

 

Na początku nieporadnie, ale szybko się rozwijałam, wiecie, znalazłam takie forum, o fantastyce.

 

Ooo

 

Kto nigdy nie napisał tekstu o pisaniu, niech pierwszy rzuci kamieniem. Też miałam taki tworek, ale moja Antywena opowiadała o niemocy pisarskiej, bo o nią u mnie łatwiej niż o stan flow :P 

W każdym razie podoba mi się ta filozoficzno-literacka opowieść o wenie czy wręcz fantastyczna literatura obyczajowo-wewnętrzna. 

Those who don't believe in magic will never find it

Czarna,

 

fajnie to ograłaś, jest podtekst, jest humor, są warzywne odwołania. Podobało mi się :P

 

TheGuru,

 

no, 3 podejście już w punkt :P

 

Czy da się to wyzwanie ograć (Oldguard, Twoje powiedzonka są bardzo zaraźliwe)

 

Hah, nie wiem skąd mi się to wzięło, ale pasuje do wielu sytuacji, chociaż pod względem językowym nie jest wybitne :P

 

melendur,

 

no, to chyba pierwszy przypadek w naszych wyzwaniach, gdzie Bazyl nie musi sobie niczego wyobrażać, a zamiast tego może sięgnąć do wspomnień :P Podoba mi się też to, że opowieść łączy się z innymi wątkami z pozostałych wyzwań. Ogólnie całkiem udany fragment. Na koniec wyzwań będziesz mógł to skleić w jedną historię.

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Dobra, mam i ja, w sumie rzutem na taśmę :P 

Inspiracja w odnośniku w ostatnim zdaniu :)

 

– Bazyl, za dziesięć minut widzę cię przy różach.

Ogrodnik odprowadził Alergiusza wzrokiem w stronę rzadziej uczęszczanej części ogrodu. Wiedział, że król ma tam do załatwienia swoje sprawy, a on w tym czasie mógł skupić całą uwagę na księżniczce.

Dziadumiła zatrzymała się przy lilaku i głęboko oddychała jego zapachem. Nie był to może najpiękniejszy okaz w okolicy, ale Bazyl miał do niego słabość. Półprzymknięte oczy i półotwarte usta, pierś wznosząca się miarowo i dłoń wpleciona w bujny, rozłożysty krzew. Tak, ten okaz mógł zachwycić, rozumiał to doskonale.

Mawiano, że księżniczka wdała się w matkę, pierwszą i nieodżałowaną żonę Alergiusza. Z portretów, które widywał na zamku, spoglądała piękna kobieta i ogrodnik łapał się na tym, że porównywał do niej Dziadumiłę. Córka wyglądała trochę inaczej – ciemne oczy zamiast jasnych, usta pełniejsze, nos bardziej zadarty. Podobieństwo było jednak niezaprzeczalne i Bazyl zastanawiał się, czy księżniczka odziedziczyła po matce też przymioty ducha.

Ogrodnik poszukał wzrokiem Alergiusza. Król siedział na ławeczce przed grobowcem żony i żywo gestykulował. Albo odganiał komary, których o tej porze roku było zdecydowanie za dużo. Zostało pięć minut, a pięć minut sam na sam z księżniczką to o pięć minut więcej niż mógłby oczekiwać jeszcze rano.

– Piękny okaz, prawda?

Dziadumiła otworzyła oczy zaskoczona, jakby zapomniała, że nie jest sama w ogrodzie.

– Niektórzy twierdzą, że rwie się do słońca zbyt łapczywie.

– Jest dziki, wasza wysokość – wykrztusił Bazyl, a jego wzrok mimowolnie uciekł ku jej rozchylonym wargom.

– Dzikość bywa męcząca – odparła cicho, ale w jej spojrzeniu pojawiła się iskra. – Szybko dziczeją też te krzewy, o które nikt nie dba.

Zrobiła krok w stronę ogrodnika, zmuszając go do cofnięcia się w głąb fioletowych gałęzi lilaku. Bazyl poczuł, jak krew uderza mu do głowy. Bliskość Dziadumiły, zapach rozgrzanej słońcem skóry i pełne, prowokujące usta sprawiały, że zapominał o swojej pozycji w hierarchii.

Zza żywopłotu dobiegło potężne, przeciągłe kichnięcie króla.

– Apsik! Na boga, Bazyl, te pyłki mnie wykończą! Chodź no tutaj.

– Już idę, panie! – odkrzyknął, choć jego głos brzmiał o oktawę wyżej niż zwykle.

Dziadumiła jednak ani drgnęła. Wręcz przeciwnie, uśmiechnęła się zuchwale, słysząc nawoływania ojca. Zrobiła jeszcze pół kroku w przód, całkowicie odcinając Bazylowi drogę ucieczki.

– Król wzywa – szepnęła, a jej ciemne oczy błyszczały rozbawieniem. – Czy porzucisz dziki lilak na rzecz jakichś tam róż?

– Lilak ma w sobie zbyt wiele pokus, abym mógł o nim zapomnieć choćby na moment.

– Bazyl! Do diabła, gdzieś jest. – Głos Alergiusza, wyraźnie podszyty irytacją, przeszył powietrze. – Chodźże tutaj, mszyce mi zaraz zjedzą całe wspomnienie o zmarłej małżonce!

– Już pędzę, wasza wysokość!

Dziadumiła ruszyła przodem, a Bazyl szedł krok za nią, starając się nie patrzeć zbyt natarczywie na kołyszące się biodra księżniczki. Ścieżka wiła się wśród starannie przystrzyżonych bukszpanów, prowadząc ich ku chłodniejszej, zacienionej części ogrodów, gdzie nad całością dominował grobowiec zmarłej królowej.

– No, nareszcie! – fuknął król, wskazując palcem na pąki róż. – Spójrz na to, Bazyl. Marnieją w oczach.

Księżniczka podeszła bliżej pomnika i powoli oparła dłoń o chłodną płytę. Jej palce spoczęły dokładnie pod wyrytymi w marmurze literami.

– Mylisz się, ojcze – odezwała się cicho. – Ogrodnik po prostu wie, że niektóre rośliny potrzebują czasu i właściwego podejścia. Prawda, Bazylu?

Bazyl zamarł, czując na sobie jej palący wzrok. Stał naprzeciwko nich z sekatorem w dłoni, uwięziony między bacznym, choć nieco otępiałym spojrzeniem władcy, a wyzywającym wzrokiem księżniczki.

Dziadumiła powiodła palcami po kamieniu, wodząc wzdłuż głębokich bruzd inskrypcji, po czym przeczytała ją szeptem, który dla króla oznaczał wspomnienie, dla Bazylego obietnicę.

Prawdziwy anioł rozkoszy. Słodsza w pożyciu małżeńskim nad wszelką miłość niewieścią.

 

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

czy to jest w takim razie zamknięte opowiadanie, czy fragment jak poprzednie wrzutki z tego cyklu?

Those who don't believe in magic will never find it

2xCezary,

 

Po pierwsze, gratuluję piórka! W mojej ocenie jest w pełni zasłużone i gdybym dalej był Lożaninem, to także głosowałbym na TAK.

 

Dziękuję, doceniam blush

 

Bardzo mi się podobało, że postawiłaś serię trafnych pytań egzystencjalnych, ale nie domknęłaś ich żadnymi nachalnymi odpowiedziami. Niech każdy wyrobi sobie własne zdanie.

 

Szukam balansu, prawdopodobnie gdybym zaproponowała bardziej dosadne odpowiedzi, byłoby banalnie ^^

 

Przeczytałem z prawdziwą przyjemnością, dziękuję za satysfakcjonującą lekturę i pozdrawiam serdecznie!

 

Jest mi niezmiernie miło heart jeszcze raz dziękuję!

 

Those who don't believe in magic will never find it

Podoba mi się na wielu poziomach laugh 

 

Z bardziej rozbudowanym komentarzem co do treści wrócę wieczorem, bo praca goni (bez flow, więc trzeba się trochę zmusić :P)

 

Co do znaków, to trochę można urwać tutaj:

 

Powitajmy na naszym spotkaniu dwójkę nowych uczestników!

 

6 znaków mniej (52)

 

Nie lubił, kiedy ludzie się na niego gapią. Zawsze był nieśmiały, nawet kiedy zawędrował wysoko na drabinie kariery

 

pierwsze kiedy na gdy i kolejne 2 znaki mniej (50)

 

Mieliśmy taki pokój socjalny, ale rzadko ktoś tam zachodził, wiecie, te snoby wolały wyjść na kawę, niż ją sobie zrobić

 

4 znaki mniej (46), wiecie na bo i kolejne 4 znaki mniej (42)

 

 

Więc coraz częściej zdarzały mi się dni, kiedy nie zrobiłem kompletnie nic

 

Ja teraz… ^^ ale co zrobić, jak to uzależniające

 

Zaczęły mnie drażnić jakiekolwiek rozmowy, spotkania ze znajomymi, praca.

 

12 znaków mniej :D (30)

 

W pracy przenieśli mnie na inne stanowisko, a po dwóch miesiącach zupełnie wylali. Żona wytrzymała jeszcze dwa lata, potem wyprowadziła się do matki.

 

Dałabym rok, będzie bez powtórzenia + 4 znaki mniej (26)

 

Mówimy wtedy, kiedy chcemy, to nie jest obowiązek – przypomniała opiekunka spotkania.

 

9 znaków mniej (17)

 

poza zwiększaniem ilości aktorek

 

liczby

 

Dobra te 17 to przy następnym czytaniu 

 

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Gratulacje dla pozostałych nominowanych i dla Michaela za kolejne piórko!

 

Bardzo dziękuję za docenienie tego opowiadania heart Dziękuję też każdemu, kto wpadł, przeczytał, zostawił komentarz czy nominował tekst – to bardzo budujące i motywujące blush

 

Dlatego też się zgadzam z Michaelem i innymi osobami, które podnoszą tę kwestię – najbardziej cenię komentarze, więc już sama nominacja jest dużym wyróżnieniem, bo w teorii przekłada się na komentarze od Lożan. I chociaż nie mogę narzekać na frekwencję pod swoimi nominowanymi tekstami, to też chciałabym przeczytać opinie wszystkich Lożan :) 

 

Widzę, że dogs rzutem na taśmę wyrobiła wczoraj swoje 30%, więc mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy laugh

 

Wiesz, że od teraz będziesz musiała klikać na Bibliotekę? ;-)

 

To mnie cieszy chyba najbardziej laugh

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

Kiedy on nieprzytomnego od alkoholu ciebie kładł na łóżku, do sypialni weszła córka.

 

Składnia trochę kuleje + w środku zdania zazwyczaj stosuje się “cię”, nie “ciebie”

 

Głos był niski, męski, jakby z bardzo, bardzo daleka.

 

ale co z bardzo daleka?

 

Nikt, może oprócz ciebie, jeśli usłyszałeś to przypadkiem, nie mógł tego wiedzieć.

Kiedy wróciłyśmy, spałeś.

 

podmioty się mieszają

 

– Weź je. Twoje jest złamane.

 

bardzo dobre!

 

Robi wrażenie, chyba najlepszy tekst, jaki u Ciebie przeczytałam. Klikam do biblio, pomyślę nad nominacją, zobaczę na ile zostanie mi całość w głowie.

Those who don't believe in magic will never find it

Finkla,

 

już raz SB mnie zainspirowało i stary drabbel jest nadal aktualny ^^

 

kronos.maximus,

 

Dobrze, że chociaż Tokarczuk, bo drugą literkę to ratuje ;)

 

Bartkowski.robert,

 

heart

 

Tarnina,

A może Bieszczady?

Ale tam niedźwiedzie są XD

 

Wyspy na Pacyfiku znam tylko z serialu LOST, ale tam też były niedźwiedzie :P

 

Jim,

 

Drabelek naprawdę zgrabny, podziwiam za szybkość reakcji i sprawne pióro. Jak widać z komentarzy, wiele osób mogło mieć podobne pomysły, ale to Ty wykazałaś się refleksem, uchwyciłaś chwilę – i okazję – i powstała ta malutka perełka.

 

Dziękuję, drabble to chyba moja ulubiona forma. Co do szybkiej reakcji, kiedyś była szybsza – stary drabbel o wiecznie aktualnych burzach na SB

 

moje było za to mocno bogojczyźniane.

 

czyli jednak ugryzłeś temat inaczej. Melendur wspomina często, że nie trzeba wymyślać koła na nowo, aby czytało się dobrze i tego się trzymam, bo oryginalnych pomysłów nie mam, więc nie będę się boksować z rzeczywistością :P

 

(Eliza powstała w 1966)

 

Na razie najbardziej zabójcze AI

 

Bo niestety, muszę przyznać, że z większością moich prognoz – nie trafiłem.

 

Jasnowidz z Człuchowa też nie, a jednak jest najbardziej znanym jasnowidzem w Polsce :P

 

Offtop straszny, za co przepraszam – cóż – ale chyba to jednak dobrze świadczy o tekście, że prowokuje do rozmyślań i budzi wspomnienia? ;-)

 

Offtopy dobra rzecz!

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Bartkowski.robert,

 

wielkie umysły myślą podobnie :D

 

Ale czekam w takim razie na Twój paszkwil, spodziewam się czegoś bardzo dobrego :D

 

Tarnina,

 

Dziewczyno, ależ Ty masz szwung…

 

Forum uczy i bawi, musiałam sprawdzić, czym jest “szwung” :D

 

 Ja bym nawet drabbla tak szybko nie napisała XD

 

Prokrastynacja górą – zamiast pisać “zawodowo”, to piszę hobbystycznie. Jutro za to zapłacę, bo trzeba będzie nadrabiać :D

 

Czasem mam ochotę się zawinąć na jakieś wyspy Pacyfiku…

 

A może Bieszczady?

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

RR,

 

Podoba mi się taka końcówka! Więcej chaosu chyba jednak wnieśli ludzie niż koty, ale to może tylko kwestia skali :P

 

marzan,

 

tajemnica postów na TruthSocial wyjaśniona – mocno halucynująca SI ;) 

 

Jim,

 

w końcu nagradzani autorzy powinni inspirować amatorów, a więc poczułam się zainspirowana ^^ A ta “publicystyka” mieści się w wymaganiach forum, bo fantastyka zaliczona :P

Those who don't believe in magic will never find it

JolkaK

 

podoba mi się! I nawet uśmiechnęło. Bardzo ładnie ograne wyzwanie :D

 

Właśnie, tak sobie przypomniałam, że kiedyś przy wyzwaniach było podkreślane, żeby pisać krótko (np. 10 zdań, albo 100 słów, albo wręcz jednym zdaniem), bo łatwiej komentować i wspierać się w takich krótkich wprawkach.

 

Ja osobiście też jestem za, bo ta edycja wyzwań ma tendencję do rozrastania się ;)

 

TheGuru,

 

a gdzie Dziadumiła, Bazyl, ogród i Alergiusz?

Those who don't believe in magic will never find it

HollyHell91,

 

Przeczytałam artykuł i drabbelka jeszcze raz :) Przedtem wydawał mi się dobry, ale teraz wydaje mi się genialny! :D

 

Szkoda, że nie można klikać na drabelki :)

 

heart

 

marzan,

 

sprawczyni zamieszania wydaje teraz oświadczenie za oświadczeniem.

 

Może któreś z nich znów okaże się inspirujące

 

Bill palił trawkę, ale się nie zaciągał XD

 

I nie łączyły go bliższe relacje z pewną panią ;)

 

Lesnylutek,

 

W taką koncepcję stworzenia świata jestem w stanie uwierzyć!;)

 

Kto wie, kto wie :D

Those who don't believe in magic will never find it

MB,

 

dlatego od jakiegoś czasu mój Twitter to głównie mini-recenzje przeczytanych książek, koty, zdjęcia krajobrazów i czasem jakaś bardziej aktualna wrzutka, ale z dala od polityki. Z fazy reagowania tu i teraz na wszystko, co tam się dzieje, już się wyleczyłam i okazało się, że Twitter może być całkiem przyjemnym miejscem ;) Ale tak, miałam moment zachłyśnięcia się tym portalem, na szczęście minął, chociaż czegoś nauczył :P

 

W zastępstwie, zawsze możesz spojrzeć na SB, nie wiele się różni, tylko skala jakby mniejsza :D 

 

Tak, nawet kiedyś to tam napisałam, że się Twitter robi z SB

Those who don't believe in magic will never find it

Melendur,

 

Wyborny drabble nawiązujący do niedawnych rewelacji :] Śmiechłem podwójnie :]

 

I o to chodziło!

 

 

HollyHell91,

 

miło Cię tu widzieć!

 

Alte Wächterin!

 

Wiem, że uwielbiasz, gdy Cię tak nazywam :)

 

Łamię sobie język, próbując to przeczytać :D 

 

Koty fajnie, a co z pieskami?

 

Ja bardziej #teamkoty ;) 

 

I czemu akurat E.T. tworzy świat? Ale dobrze, że nie Bóg :P

 

A to nawiązanie do OT (Olgi Tokarczuk ;) i jej wypowiedzi

 

 

Reg,

 

Tak, wypowiedź okazała się bardzo inspirująca :D

 

 

OneTwo,

 

Tytuł to czysty marketing ;) 

 

 

TeoMax,

 

Doba jak nic ;) Zresztą prawie 20% tekstu to cytaty, więc miałam ułatwione zadanie :D

 

 

CZARNA2,

 

Tak, drabbelki rządzą, uwielbiam je! Są jak przekąska – łatwe do zrobienia i łatwe do skonsumowania :D A co do kotów pełna zgoda!

 

 

MB,

 

Lata siedzenia na Twitterze trochę uczą szybkiej reakcji. Inaczej byłby to spóźniony komentarz do nieaktualnych newsów ;)

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

prokrastynuję w pracy, więc odpowiem na komentarz, a co!

 

spuchła do rozmiarów żółtej kuli

"Kula" to kształt, nie rozmiar. Może bili?

 

Pomyślę, jak to ograć, bo ta bila brzmi mi średnio :(

 

Każdemu po równo, ale nie było mowy o sprawiedliwości.

Dobre zdanie.

 

Już któraś osoba mi to piszę i oczywiście cieszę się, ale z drugiej strony okazuje się, że najlepsze zdanie w tekście to parafraza powiedzonka mojego ojca, więc nie mogę sobie przypisać autorstwa :P

 

Wiele osób wyszło, a w zasadzie wybiegło w popłochu na ulicę i dawało upust nagromadzonym emocjom

Bardzo kliniczne i beznamiętnie raportujące.

 

Hmm, a jeśli jest we fragmencie, gdzie mamy reportera i migawki z ulicy, to może ujdzie? :)

 

Walc poniesie nas w stronę nicości, a my wypijemy za to, co było i za to, co nigdy nie nadejdzie.

Ale absynt będzie? ;)

 

Widziałam tam przede wszystkim wino :P ale pewnie i absynt się znajdzie.

 

W domu panowała cisza, której można doświadczyć

Kurtyzana, jak raz powinno być "jakiej", to oni dają "której", co za ludzie :P

 

Mam kilka gramatycznych upośledzeń, jednym z nich jest nierozróżnianie jaka/która. Muszę o tym poczytać więcej 

 

Czy to tylko element dress code’u,

Wrrr.

 

No tak, ale chyba nie ma zgrabnego polskiego odpowiednika :(

 

Przyglądał się parom na parkiecie.

Aliteracja.

 

Poprzecinana :P A tak serio, bo widzę, że na forum często podnosi się problem aliteracji (chociaż dość niekonsekwentnie) i dlaczego ona jest problemem? Czasem sama się na niej potykam, czasem nie :/

 

Ale ogram ją jakoś (tę konkretną) 

 

zbyt sztucznymi uśmiechami

Czy sztuczność się stopniuje?

 

Sztuczny – sztuczniejszy – najsztuczniejszy :P 

Usuwam mimo wszystko “zbyt”

 

Poprawiłam błędy, które mogłam poprawić od ręki. Co do reszty “to trzeba siąść na spokojnie i pomyśleć”, co też zrobię, ale pewnie w weekend.

 

Zawsze łatwiej powiedzieć, co jest nie tak, niż co jest tak, a tu jest raczej tak.

 

heart

 

Niekoniecznie zgadzałabym się z decyzją bohatera o, mmm, pożegnaniu matki… ale nie razi jako niewiarygodna psychologicznie (mądra nie jest, chodzi o to, że da się jakoś zrozumieć).

 

W pierwszej wersji matka po prostu została w mieszkaniu, a Romain poszedł na bal. Uznałam jednak, że to rozwiązanie jest słabe. 

 

Tu długość jest w sam raz ^^

 

Też tak myślę ^^

 

Bardzo w tym zestawieniu wandalizmu nie pasuje mi to płaczące, niewinne dziecko.

Mmmm… może ktoś dał upust emocjom… a może to klisza, która się dobrze ukryła?

 

Zdecydowanie klisza :P I tych klisz jest tu trochę, wiem :P

 

Akurat Romeo i Julia byli parą zabujanych nastolatków. O różnicy między miłością a zakochaniem stanowczo ktoś powinien napisać (OldGuard? Hmmm? Wielkie słodkie oczy z wisienką?). Ja nie, bo na zakochaniu się nie znam. Ale ktoś powinien.

 

Jest to jakiś pomysł, ale nie w wersji teen, bo to zdecydowanie nie moje klimaty. W sumie miłość to chyba też nie moje klimaty, więc mogłoby wyjść żenująco. No, może przy kolejnej edycji grafomanii :D

 

Pewnie jakiś bogacz, który nie miał się jak ewakuować, więc w ramach kaprysu zorganizował bal.

A dokąd miał się ewakuować? XD

 

No, taki Musk to może na Marsa xD

 

Jakiś czas temu wpadła inspiracja na drugą część tekstu i wplotłam pierwszą :)

… to tak można… 

 

Tak, ale nie zawsze udaje się reanimować trupa ^^

 

Ślimaku,

 

dzięki, że i Ty zajrzałeś ponownie! Muszę te Wasze poradniki koniecznie nadrobić!

 

przez ostatnie dwa lata zdarzało jej się wcale nie odbierać

Hmmmm. A wcześniej odbierała zawsze?

Dla mnie to było klarowne – wcześniej niekoniecznie po pierwszym telefonie, ale w końcu odbierała lub oddzwaniała, a dwa lata temu doszli do tego etapu, że niektóre serie prób nawiązania kontaktu kończyły się całkowitym niepowodzeniem.

 

Tak to mniej więcej widziałam :)

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

ciekawy drabbelek – temat, o którym można napisać długie rozprawy (i napisano), zamknąłeś zgrabnie w 100 słowach. A tych 100 słów zmusza do refleksji. Tak że tego, udany króciak!

Those who don't believe in magic will never find it

nie wiem czy nie wysłałem odpowiedzi, czy usunąłeś by nie psuć zabawy innym?

 

Autor wątku nie ma możliwości usuwania komentarzy innych użytkowników, więc chyba ta pierwsza opcja :)

Those who don't believe in magic will never find it

Tarnina,

 

Na razie tylko na szybko podziękuję za komentarz heart bardzo je lubię! Jakoś bardziej wyczerpująco odniosę się do niego wkrótce, poprawki też na niosę :))

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Ale ładny kawałeczek na wyzwanie. I na razie mamy dwa zupełnie różne ujęcia – dość dosadne opisy z bardziej zamaskowanymi :)

 

sługa najwyraźniej chciał przybiec w te pędy, ale niechcący potknął się o złamany pęd i wyrżnął prosto w błoto

 

Celowa gra słów?

 

Hmm, co do zagadki – rzeczona rukola nie jest rukolą, tylko jakimś chwaściorem? Król się niby na tym nie zna, ale rukola go nie uczula, więc ją jako jedyną rozpoznaje? ;) Zgaduję, bo ja tego nie rozróżniam specjalnie (chociaż akurat rukolę często ładuję na kanapki), a sama robiąc sobie koktajl z pietruszki nawrzucałam tam jakiejś polnej zieleniny, więc żadnego ogrodnika nie mogłabym udawać :P

 

Those who don't believe in magic will never find it

I to jest drabble, jakie lubię. Mocne, treściwe i z bardzo dobrą końcówką. Udany króciak

Those who don't believe in magic will never find it

Zaznaczę formalnie, że nieco obok zasadniczego wyzwania tygodniowego, które dotyczy nowych tekstów i wątków roślinnych (muszę pilnować porządku laugh), ale, jak rozumiem, dla budowania nastroju?

 

W sumie to dość duże niedopowiedzenie :P

 

Scenka nie przeczę ciekawa, ewidentnie w klimatach uniwersum, które rozwijasz, ale poza tym, że jest w niej erotyka, to nie wpisuje się w żaden sposób w wymagania wyzwania ;) Masz więc okazję napisać coś stricte pod wyzwanie, mam nadzieję, że podejmiesz rękawicę :)

 

Oldguard, zaakceptuję spóźnienie w Wytkeloku, jeśli dowiem się od Ciebie, co tam u licha robi Statek Fruwający Jeffersona

 

Hah, widzę, że poszło to w ciekawym kierunku 

 

Z niecierpliwością czekam na teksty innych osób. Mi też się rodzi jakiś pomysł ^^

Those who don't believe in magic will never find it

Albo coś się nie wkleiło, albo nie wiem? Jeśli to propozycja, żeby w komentarzach przerzucać się zabawnymi bon motami, to Hyde Park pewnie nadawałby się do tego lepiej :)

Those who don't believe in magic will never find it

zygfryd89,

 

hej, cieszę się! Po enigmatycznym pierwszym komentarzu nie miałam pewności, jaki będzie ostateczny werdykt, więc ten TAK tym bardziej mnie ucieszył! :))

Those who don't believe in magic will never find it

Trzeba coś będzie skrobnąć i zmierzyć się z wyzwaniem, ale mam jeszcze do odświeżenia dwa ostatnie ^^ W każdym razie z ciekawością przeczytam inne twory :)

Those who don't believe in magic will never find it

Co prawda ja swoją fobię też przełamuję i każdego znalezionego w domu pająka łapię do szklanki i eksmituję na zewnątrz, ale mimo wszystko nie przepadam. A im większe, tym bardziej nie przepadam

Those who don't believe in magic will never find it

to nie jest ani drabble, ani droubble, liczy sobie bowiem sto siedemdziesiat dziewięć słów i w obecnaj postaci można go nazwać jeno SZORTEM.

 

Raz nie policzyłam słów, bo założyłam, że ograłeś to na tip-top <grożenie palcem>, a tu wtopa. Dopisz więc czym prędzej te 21 słów (oczko!), żebym mogła podtrzymać to zdanie:

 

ale jednocześnie jako samodzielny droubbel też się broni,

 

;)

Those who don't believe in magic will never find it

Ambush,

 

chociaż mało jest wesołych postapo ;)

 

jest to jakiś pomysł na opowiadanie :P

 

Piórkowo będę na TAK.

 

Cieszę się i dziękuję. Tym bardziej, że nie wszystko do końca “siadło” :)

Those who don't believe in magic will never find it

Jako osoba z arachnofobią, odpowiem Ronem Weasley’em

 

Czemu pająki? Dlaczego to nie mogą być motyle?

 

Drabbelek udany :)

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

jest dosadne ostatnie zdanie, co lubię w takich króciakach. Ogólnie całkiem udany tworek. Trochę zgodzę się z Finklą, że mogłaby to być scenka w opowiadaniu, ale jednocześnie jako samodzielny droubbel też się broni, więc jedno nie wyklucza drugiego :)

 

parszywymi nieludziami są?

 

specjalnie to “nieludziami”? Nie powinno być “nieludźmi”? 

Those who don't believe in magic will never find it

Hmm, hmm, ciekawa historia. Jako scenariusz filmu czy książki (albo i opka na tym forum) miałaby sporo dziur logicznych, ale nie pierwszy raz życie piszę bardziej zaskakujące scenariusze niż jesteśmy to sobie w stanie wyobrazić ;)

Those who don't believe in magic will never find it

Dzisiaj tak lekko i wesoło :)

 

Taaaa :P

 

Ładna historia o uzdrawianiu wewnętrznego dziecka. Anioł może nie ma lekko, ale na pewno się nie nudzi. Klikam. 

Those who don't believe in magic will never find it

GalicyjskiZakapiorze,

 

 

Proza opowiadania komentarza raczej nie wymaga, jest och, ach po prostu:

 

blush

 

 

Opowiadanie zaczyna się niemal dowsłownie od trzęsienia ziemi, czyli tak jak powinno być.

 

Hitchcock lubi to 

 

wciąga jak wciągnik.

 

laugh

 

Tak obiektywnie, to pewnie najsłabszą stroną tekstu jest pewien brak oryginalności pomysłu, ale szczerze, wcale mnie to nie bolało przy czytaniu.

 

Tak i tego byłam świadoma od początku, cieszę się jednak, że udało mi się ograć to innymi elementami, więc mimo wszystko tak to nie razi. Zresztą podobno większość z nas najbardziej lubi to, co już zna :P

 

Bardziej subiektywnie czepiłbym się sekwencji między otrzymaniem listu a wyjściem na bal. Niemal dosłownie polega ona na tym, że zabijamy czas do wieczora.

 

I znów tak. Najważniejszy, jak wskazuje tytuł, jest bal i o ile I paragraf wprowadza różne tematy, to nie dało się od razu przeskoczyć do samego balu, trzeba było to czymś obudować. W ogóle w pierwszym drafcie zapomniałam o matce, więc te fragmenty pomiędzy były bardziej “nijakie” :P

 

Ogółem, bardzo udany tekścior.

 

Dziękuję, cieszę się z takiego odbioru :)

Those who don't believe in magic will never find it

Trochę się zgadzam z melendurem – jak na wymogi drabbla, nie ma tutaj twistu/mocnej puenty. 

Those who don't believe in magic will never find it

Reg

 

heart

 

Krzesimir

 

dzięki za wizytę i miłe słowa! Ciekawostka – szukając imienia dla bohatera, brałam pod uwagę też Krzesimir ;) Akurat Sambor mi literacko zabrzmiało tutaj lepiej, ale była to jedna z kilku opcji :)

Those who don't believe in magic will never find it

Grzesiek_W,

 

dzięki! Fajnie, że udało się zaskoczyć, bo fragmenty tego tekstu mi długo leżały właśnie przez fakt, że jest to tak mocno ograny motyw. Co prawda wprowadzam do niego inny ograny motyw, ale minus i minus dają plus :P

 

Dzięki za wizytę!

 

Finkla, beeeecki

 

niby racja, ale napisanie tekstu, który jednocześnie bawi i niesie sensowne czytelne przesłanie, bez rozjechania tonu w jedną stronę, to trudna sztuka.

 

Zresztą widać to po nominowanych i nagradzanych opowiadaniach. Mam oczywiście zaległości w piórkowych tekstach, ale tych humorystycznych jest zdecydowanie mniej. Na pewno Lowin Zanaisa, ale tam raczej na pierwszy plan wysnuwa się humor, może też Burdel King od HH91, ale chyba też bez wyraźnego przesłania. 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Reg,

 

w takim razie pozwoliłam sobie wykorzystać to od razu i umieściłam w przedmowie do Sambora! Dzięki! blush

Those who don't believe in magic will never find it

reg,

 

nigdy w pannach nie wygaśnie żądza spełnienie wielkiego uczucia, albowiem ich głód uczuć jest tym, czym głód krwi wampirów.

 

bardzo podoba mi się to podsumowanie – gdybym wpadła na równie zgrabne, umieściłabym je sobie w przedmowie! wink

 

Eksperyment się powiódł, dobrze się czytało. :)

 

cieszę się!

Those who don't believe in magic will never find it

bruce

 

heart

 

 

Krzysztof Kapibara

 

dziękuję, to mega miłe, ale na pewno na wyrost, bo na forum jest mnóstwo perełek, chociaż tak – jest to opowiadanie, z którego jestem najbardziej zadowolona :)

 

 

beeeecki,

 

Może pokrętnie, ale tak sobie wymyśliłem.

 

zrozumiale i kupuję to ;), bo faktycznie świadczy to o jakimś głębszym zamyśle autora. Wspominany tekst mnie akurat wybijał z rytmu tymi powtórzeniami, ale z drugiej strony zagrało to na tyle mocno, że bez ponownego sprawdzania byłam w stanie przywołać sobie z pamięci, jak wyglądały otwarcia tych akapitów, więc zabieg chyba mimo wszystko udany.

 

Bardzo emocjonalnych :)

 

Hmm, sporo w tym racji i miałam podobną dyskusję z innym użytkownikiem forum, ale bardziej w odniesieniu do tekstów piórkowych. Mimo wszystko to chyba dość naturalny proces. Gdyby ten tekst odnosił się do zwykłego balu, pewnie by nie zagrał w ten sposób. Ba, mój ulubiony tekst Twojego autorstwa to “Ostatni Zjazd”, gdzie ta emocjonalność też jest mocno widoczna. Ale fakt faktem, że np stricte komediowych opowiadań jest mało na forum. Z drugiej jednak strony tekst humorystyczny, który jakimś trafem dostałby się pod ocenę Loży, to np w punkcie “przesłanie” musiałby dostać 0 ;) Fajny temat do dyskusji, ale nie wiem, czy w tym miejscu :P

 

 

zygfryd89,

 

ok, to w takim razie zostawiam tych kilka słów dla odhaczenia odpowiedzi ;)

 

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

jeroh,

 

zatem zmieniłam na blada skoro tak podpowiadasz. Za to pozwoliłam sobie na razie nie zmieniać tego:

 

Romain poczuł na skórze pierwszy powiew fali uderzeniowej, jeszcze delikatny, niemal czuły.

 

bo po prostu mi się podoba :P

 

beeeecki,

 

Tak się w międzyczasie stało, że przypadł mi obowiązek oddania głosu.

 

Gratulacje!

 

tabelki lubię bardzo, bardzo ^^ fajnie, że pojawia się kolejna :) I wydaje mi się, że zdobycie z nią “TAKa” będzie jeszcze trudniejsze niż u HH91, bo więcej zmiennych.

 

Jako że widzę tę tabelkę pierwszy raz, to dopytam o szczegóły (niekoniecznie w kontekście mojego tekstu, ale ogólnie). Całość wydaje się dość jasna, zastanawia mnie tylko kwestia struktury tekstu, bo w tej trzystopniowej skali ocen, co różni tekst dobry od bardzo dobrego? 

 

a może po prostu opowiadań w ten deseń wydaje się być dużo na Portalu ostatnio.

 

tzn jakich? :)

 

Dzięki za ponowną wizytę i TAKa :) 

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

Wyjdzie z tego, ale dopiero za kilka tygodni dowiemy się, na ile uda się jej wrócić do formy sprzed…

Głos należał do lekarki, której udało się pozbierać mnie w całość z kawałków.

 

Mont Everest

 

Mount

 

Taki mały, tłuściutki chłopek

Więcej, jak chłopak z żurnala mody!

 

Nie wiem, czy te dwa zdania sobie nie przeczą

 

nie pluje już sobie w rumiane pyzy

 

pyzy to rozumiem, że chodzi o policzki? Nie ma więc żadnego powiedzenia o pluciu sobie w policzki (jest o pluciu w brodę)

 

Dużo wielokropków (17), jak na tak krótki tekst. Rzuca się to w oczy i pytania, czy wszystkie są konieczne?

 

Ciekawa scenka. Podobnie jak w przypadku szorta o lesie, to zaledwie jakiś ładnie napisany fragment, więc trudno coś tu powiedzieć więcej :) Ot, przyjemny w odbiorze króciak.

Those who don't believe in magic will never find it

AP,

 

a propos oszustw na wnuczka, babcia mojej znajomej prawie ostatnio dała się nabrać. Dostała tel, że jej wnuczka wepchnęła dziecko pod samochód i siedzi w areszcie. Zachowała na tyle przytomności, aby zadzwonić do swojego syna, ale już nie do wnuczki. Koleżanka pyta potem, czemu nie dzwoniła do niej, a babcia na to: “no bo w więzieniu siedziałaś” xD

 

marzan,

 

no to byłby twist jak się patrzy, myślę, że nikt nie mógłby narzekać. Może spróbuję dograć wersję alternatywną zakończenia, ale nie wiem, czy uda się ten pomysł ograć w 200 słowach 

Those who don't believe in magic will never find it

Zgrabne i ładne! A wystarczy dodać 37 słów i będzie droubble :P

Those who don't believe in magic will never find it

Teo Max,

 

wygląda na to, że inni też na to liczyli, a mój zabieg, że Sambor jest zawsze górą, nie wyszedł najlepiej :P Cieszę się jednak, że lektura była udana! 

 

bóg jeleń08,

 

Chętnie bym przeczytał powieść kryminalną z takim antagonistą

 

właśnie wczoraj czy przedwczoraj mnie olśniło, że powinno mi się to udać wykorzystać w innym tekście, więc pewnie powstanie, ale w bliżej nieokreślonej przyszłości :)

 

Dzięki, że wpadłeś!

 

Mehiko,

 

W końcu wszystkie fanki Edwarda ze Zmierzchu nie mogły się mylić :P Ale przyznaje, podsunąłeś ciekawy pomysł na Sambora w krzywym zwierciadle i pokazanie jego perspektywy 

Those who don't believe in magic will never find it

A wiesz, jak jest doba po rosyjsku? ;p

 

Forum uczy i bawi, bo sobie sprawdziłam i to słowo już raczej zapamiętam ^^

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

nie napiszę nic innego niż inni komentujący – przyjemna lekturka, ale bardziej scenka niż opowiadanie. Widziałam, że jednak wrzucasz sporo tekstów, też dłuższych, więc pewnie i z dłuższą formą się u Ciebie zapoznam :)

Those who don't believe in magic will never find it

Finkla,

 

Musiałaś się naliczyć przy pisaniu.

 

Word nie do końca chciał współpracować. Potem doszłam do wniosku, że pewnie i tak nikt z czytelników nie będzie sprawdzał, czy to faktycznie dribble/drabble, ale i tak policzyłam :P

 

Zgadzam się z przedpiścami, że nie ma twistu.

 

Rozumiem, że nie możemy uznać, że twistem jest brak twistu :P

 

Zastanawiam się, dlaczego S. atakuje co kilkadziesiąt lat.

 

Dla fabuły :P nie ma to jakiegoś uzasadnienia, ot, kolejna cegiełka do pewnej schematyczności w tekście.

 

beeeecki,

 

Wiesz co, ja też sporo stukam, ale tym bardziej pisanie własne mnie później męczy.

 

Ja sobie od tego roku specjalnie wydzieliłam godzinę z “pracowej” pisaniny na pisanie dla przyjemności. Nie udaje się tego utrzymać zawsze, ale pozwala przynajmniej kończyć teksty, bo kilka lat temu w dużej mierze polegałam na wenie. A to bardzo kapryśna baba.

 

 A co gorsza, żargon roboczy wplata się w twórczość.

 

Racja. Gdy robiłam głównie powtarzalne i nudnawe opisy albo jakieś techniczne rzeczy, mocno to rzutowało na pisanie hobbystyczne. Teraz mam bardziej kreatywne zlecenia, gdzie mogę iść w storytelling i widzę, że to też pozytywnie odbija się na własnej pisaninie. 

 

A fajnie, że jednak szuflada się nam pokazała, bo wiele tam dobra siedziało.

 

Ale nie masz pojęcia, ile tam grafomanii, która nie może ujrzeć światła dziennego, bo spaliłabym się ze wstydu :P

 

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

Spojrzał w kierunku, w którym pojazd jechał.

 

Bardziej miał jechać? Bo pojazd przecież stoi?

 

Po drugiej stronie opadało znacznie bardziej stromo. Wzmógł się wiatr, zdawało się, że powoli zdmuchuje z nieboskłonu słońce.

Po drugiej stronie dostrzegł coś jeszcze

 

Jest trochę nadmiarowych słów :P Niby nic, bo nie musi to być błędem, ale wrzucona tam i tu robią z opka to 46k zzs. Dla przykładu:

 

Spojrzała przez opuszczone okno auta,

 

Mamy już informację, że jedzie autem, więc to dopowiedzenie nie jest konieczne.

 

Przeszli przez nie, pieniądze z kont zostały pobrane – z rachunku Nel jedynie za sok aloesowy – i znaleźli się pod prażącym słońcem.

 

Czy tu – wiemy, że poszła tylko po to, co więc ta informacja wnosi? 

 

Zrobił sobie kawę i usiadł na balkonie.

 

Jest tego trochę i nie musi to być błąd, po prostu jestem zwolenniczką “kill your darlings” i czyszczenia tekstu z takich wstawek.

 

to bankowo złapiesz przeziębienia

 

celowo liczba mnoga?

 

Zauważył, że za każdym razem, kiedy kruszy pieczywo i nawołuje zwierzęta, cmokając, jedno z nich pojawia się za każdym razem

 

Stała wtedy przy uchylonym oknie, schowana za żaluzją

 

Wcześniej była kuchenna roleta, a to nie to samo co żaluzja

 

 

W jego wnętrzu, w nienaturalnych pozycjach, powykręcane, uszkodzone, bez nóg, rąk albo głowy, siedziały i leżały sylwetki androidów. Na początku Nel widziała jedynie niepokojące kontury, później tam zaświeciła i zamarła.

 

Zamieniłabym kolejnością te dwa zdania, bo pierwsze dostajemy dokladny opis, a potem informację, że Nel najpierw widzi niepokojące kontury, które nabierają kształtów (które już poznaliśmy w zdaniu nr 1) po oświetleniu ich latarką.

 

 

No, ładne to było i cieszę się, że skończyło się tak, a nie inaczej. Tym bardziej, że przez cały czas kołatała mi się w głowie myśl, po co ona to sobie robi, skoro zdaje się nie mieć z tego żadnych korzyści. Czeka ją finalnie śmierć i pewnie zatracenie siebie. Taka wydłużona eutanazja. Trauma z dzieciństwa jakoś to usprawiedliwiała, ale nie wiem, czy w moim odczuciu wystarczająco. W każdym razie satysfakcjonująca lektura. Klikam w biblio, nad nominacją pomyślę :)

 

Those who don't believe in magic will never find it

Krzysztof Kapibara,

 

miło Cię tu widzieć. Pewnie masz rację, ale też na ile sposobów może zabijać wampir? :P

 

Berig,

 

cieszę się! To był eksperyment, którego raczej nie powtórzę, bo jest ograniczający, ale z drugiej strony chciałam sprawdzić, czy te dość różne formy da się jakoś połączyć. Da i z w miarę akceptowalnym efektem :P

 

beeeecki,

 

Na dźwięk tego imienia, stojąca obok kobiecina trwożnie się przeżegnała.

To zdanie mi trochę nie pasuje na gazetę.

 

Bo nie pasuję, ale musiałam tam coś wcisnąć pod dribble. Zresztą to też gazeta z XIX wieku, a wtedy pisali dość specyficznie.

 

Nie zdradziłam się ani jednym słowem.

Wywaliłbym “jednym”.

 

Wywaliłabym, ale wtedy nie będzie droubble :P

 

Ciekawa konstrukcja tekstu, wyróżniająca. A lektura przyjemna.

 

Cieszę się :)

 

Zazdroszczę częstotliwości publikowania :)

 

Wystarczy wstawać o 5:55 i brać zimne prysznice. I nie pić sojowej latte na mieście ;)

 

A tak serio to miesięcznie wystukuję 150-200k zzs albo i więcej, taka praca, więc średnio byłaby książka co kwartał :)

 

A co do publikowania, to tempo będzie spadać zdecydowanie, bo od “powrotu” na forum od zera napisałam tylko “Most Weschnień”. Cała reszta to drugie życie + rozwinięcie czegoś, co siedziało w wirtualnej szufladzie (ślady tego można znaleźć nawet tutaj – w jednym moim opku sprzed paru lat :P). Ale w tej szufladzie widać już dno i za chwilę nie będzie z czego czerpać :P

Those who don't believe in magic will never find it

jeroh,

 

zmieniłam asteroidę na kometę jednak, skoro tak podpowiadasz. I tak to w sumie kwestia drugorzędna w tym tekście, a skoro ma mieć więcej sensu, to niech tak będzie :)

 

 

JolkaK,

 

Bardzo mi przyjemnie! Dziękuję i niezmiernie się cieszę heart

 

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Nowa Fantastyka