Profil użytkownika

Zwariowany informatyk, absolwent historii (sic!), najemnik, i amator (nie)autor.

 

Uwielbiam zdania wielokrotnie złożone, nieoczywistość i zostawiać cliffhangery.

 

Zainteresownia:  Fantasy, Sci-Fi, Gaming, RPG(to prawdziwe, kostkowe) i nowe technologie.

 

 

Na poważnie – Mam plan. Który zamierzam zrealizować z żelazną konsekwencją. Jest nią seria opowiadań o wiedźminie którego wymyśliłem. Nowe postacie. Inna fabuła. Ale piękny świat A.S. 

Inni powiedzą, że fanfic, inni, że fajnie że wiedźmin. 

 

A co potem? Potem się zobaczy. Może coś swojego też się wykluje po latach posuchy.

 

 


komentarze: 140, w dziale opowiadań: 124, opowiadania: 60

Ostatnie sto komentarzy

Z dwojga złego chyba jednak lepiej zabijać bohaterów swoich tekstów, niż ludzi na ulicach.

yes 

Polać mu :) 

Melendur88

Do kotów nigdy nie strzelałem… do szkodników w stylu szczurów i gołębi – cóż – owszem. Ale najczęściej strzelałem po prostu do tarczy strzeleckiej – szczególnie w czasach, gdy jeszcze miałem dobre oko.

No ja też Jimie, po za tym często lubie takie teoretycznie dyskusje, więc dalej będę oponował bo jak zakleszczony basior leżał dodatkowo ranny, to serio wymierzenie z wiatrówki ma sens :) Wiatrówka to broń, a nie zabawka. Wszystko też, zależy od śrutu i długości wiatrówki, jak długa lufa etc.

 

Co prawda Czarna2 już zmieniła na dubeltówkę to przyznasz Jimie, że w tej konkretnej sytuacji, jam sam przyznałeś, zabiłbyś go przysłowiową kartką do papieru. Albo łyżką. :) 

 

Btw, na latające szczury sam stosowałem, ale później przeszedłem na plastikowe kulki, bo jednak to zwierzę, i żal mi było je krzywdzić :)

 

 

 

Melendur88

Wszystko kliknięte, oprócz DavideLl98Księżyć. Link przekierowuje na stronę główną, Büchergeist próbował również wejść w opowiadanie przez profil autora, jednak na próżno.

Uu…widzę że kolega DavideLl98 wycofał swoje opowiadanie. Dlatego tak się stało :)

 

Tym niemniej głosuję na:

 

CZARNA2: Szept Zimy 

 

 

Melendur88

Z wiatrówki nie zabijesz wilka ani nawet człowieka, możesz co najwyżej wkurzyć. Owszem, można wiatrówki nieco przerobić, by były odrobinkę groźniejsze, ale do uśmiercenia większego zwierzęcia trzeba coś większego – mam trochę broni w domu i akurat wiatrówki to zabawki – można z nich zabić co najwyżej wróbla, z przerobioną amunicją może małego kota.

 

Nie zgodzę się. 

 

Z wiatrówki zabijesz nawet i człowieka, jeżeli dobrze trafisz np, oko, głowę czy serce z konkretnej odległości. Spokojnie wytłuczesz ptactwo. Wilka również, jeżeli trafisz w jakikolwiek czuły punkt, jak u człowieka. Wystarczy wyguglać i zobaczysz kilka takich histori, z łapanki:

https://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,30776904,waldemar-ch-smiertelnie-postrzelil-z-wiatrowki-kolege-grozi.html

 

Chociaż wiadomo, lepiej by było może dubeltówka. Przynajmniej w literaturze.

 

 

Wracając do powieści : 

 

Mi się podobało, w szczególności zakończenie. Konsekwetnie zrealizowałaś plan, mimo moich uwag (jako pół-beta :)) szłaś po swojemu, co mi sie też podoba. 

 

Osobiście liczyłem trochę na inne zakończenie, co zresztą sam mówiłem , ale i tak własnie to odróżnia dojrzałych ludzi od początkujacych piszących od tego, że wiedzą, czego chcą.  I w sumie dlatego ono mi się podoba.

 

Klimat postapo jest mi bliski, chociaż nie dominujący. Ta wieczna zima to też ciekawy temat, poruszany w popkulturze, bodaj Ciszewski o nim pisał w swojej książce no i rodzima gra Frostpunk. 

 

Bięgnę do klikarni :) 

 

Melendur88

Liczyłem konieczność większego heroizmu wiedźmińskiego. Ale chłop walczył ze skrzynią, może nie dało się inaczej :).

Hej z technicznego punktu widzenia magicznym konstruktem :)

 

Co do samej fabuły, to schemat wiedźmin – potwór zawsze działa, a tutaj dodatkowo go urozmaiciłeś. Bo na potworze się nie kończy, dodałeś nam sekcję zwłok, wątek młodego chłopaka oraz opowieść retrospekcyjną. Jak na te 17k znaków to dużo dodatków. Fajnie. Na minus, jakoś szybko mi przeszło samo zadanie, znalezienie skrzyni i jej pokonanie. Liczyłem konieczność większego heroizmu wiedźmińskiego. Ale chłop walczył ze skrzynią, może nie dało się inaczej :)

Ktoś mi ostatnio powiedział – jedna z tutaj komentujących – weź napisz wiedźmina, że idzie i rozwala potwora, bo to zawsze działa :) No tak, ale przyznaję, że sam choć wolę bardziej historie wielowątkowe z niedopowiedzeniami, to przyznaję, że chociaż napisałem coś krótkiego to wszystko się bedzię ze sobą łączyć:) ale tutaj akurat nie wielki fragment ;) A niestety też taka moja natura, że lubie mieć kilka otwartych drzwi :) w MBTI ten typ psychologiczny nazywa się “ENTP” :)

 

Podoba mi się to. Tym bardziej, że ja w części swoich tekstów robię podobnie, bo mam ten swój wielki świat i przedstawiam go w krótkich wyrywkach.

Zauważyłem w “Czterdziestu” i też mi się to podobało :) 

 

 

 

Ja tworzę własną historię w uniwersum wiedźmina, bo najbardziej naturalnie mi w nim pisze. Wspominałem to kilka razy – wiedźmin obok forgotten realms jest bodaj moim jednym z ukochanych uniwersów, ale jest unikalny bo ma bardzo dużo luk które pozwala na tworzenie własnych. Mam już plan, że zrobię, jak to się mówi w mojej branchy, forka, gdzie stanie się to osobnym uniwersum, ale na ten moment rozwijam własną historię w Wiedźminlandii. Ten świat jest super, wymaga uzupełnień, ale też daje duże pole do własnych pomysłów, które konsekwetnie zamierzam realizować, choć wiem, że świat nie do końca mój, bo IP należy do AS, lecz zauważyć warto, że historia jest moja :) Fan-fiki (dla mnie) to kolejne historie Yen, Jaskra i całej reszty. W mojej, jeżeli będę dodaję jakiekolwiek postacie z sagi to te które są raptem wspomniane, albo potraktowane po macoszemu, skupiając się jednak na własnych :) 

 

 

 

Tym bardziej, że ja w części swoich tekstów robię podobnie, bo mam ten swój wielki świat i przedstawiam go w krótkich wyrywkach. Tak pisząc, prawie zawsze wypadniemy gorzej niż samodzielny, spójny i kapitalnie napisany tekst, bez obciążenia “wolą pokazania uniwersum”. To trochę ciągnie pomysły w dół, ale nie o to chodzi przy “dzieleniu się twórczością”. Chcesz pokazać świat, robisz to nieźle, zdradzając też istotne kompetencje narracyj

No wybrałem taktykę salami, ale starając się żeby każda historia jakoś miała zakończenie, ale też otwierała lekko furtkę do następnej. Ciężko, ale da się :)

 

Dlatego uważam, że prezentujący własne światy, powinni się wspierać. Ergo masz tego klika :)

Vice versa i dziękuję! To bardzo dużo dla mnie znaczy.

 

 

Na końcu trzeba docenić sprawne posługiwanie się stylizacją językową. Nie przeszkadza w odbiorze, widać, że umiesz to robić.

Dziękuję :)

 

Podsumowując, mam sporo wątpliwości, co do tego akurat tekstu. Czuję w nim braki, niedosyt, że chciałbym przewrócić stronę i poznać kolejną przygodę, gdzie wyjaśnią się czarne plamy

Sam je widzę, ale wiem, im dłużej tutaj siedzę, że sie łatwiej czyta krótsze teksty :) Smutne. Ale prawdziwe. Za niedługo wrzucę tekst, pod 70k ktory pisałem z betą, Robertem wyżej komentującym – od września 2025. W sumie to już gotowe jest od początku stycznia, ale ciągle sie boje czy dostatecznie jest dobry :) Wrzuciłbym to już, ale się – cytując tekst ze Shreka – “bardzo wstydam majestatu” NF i czekam od dawna na dobry moment . :) No ale tam trochę już wyjaśnię pochodzenie Koenrada, trochę więcej będzie jego motywacji.

No i – poprawiam tę pierwszą część którą wycofałem i wrzucę za jakiś czas skróconą a to będzie taki prequel :) mówiący też sporo.

 

Melendur88

Bardzo dobry szort, szczegółnie mi się podoba zakończenie które – co prawda brałem pod uwagę i nawet chciałem, żeby się wydarzyło, jednak nie spodziewałem się, że zostanie użyte.

Bardzo mi się podoba ten twist;)

Melendur88

Przyznaję, że balansujesz na granicy prozy i poetyckości, ale to drugie jest mocniejsze. Nie mój klimat ale przyznaję, że bardzo interesujący koncept i napewno nieszablonowany pomysł. 

Nie wiedziałem, że chodzi o Alzheimera, ale przyznaję, że czułem, że chodzi o kwestie przemijania. Nie mniej bardzo metaforycznie to ująłeś – Chapeu-bax, a nieczęsto czytam tak poruszające teksty bo wolę przygodówki i typowe fantasy :) 

 

Kliknę do biblioteki na zachęte. 

 

Melendur88

Hej!

 

Na wstępie gratuluję debiutu na NF. Zaznaczam, że to miejsce bardzo ciekawe, poznasz tu mam nadzieje wielu ciekawych ludzi i nauczysz się sporo. Ja przynajmniej te pół roku temu tak miałem :) (w tym szanowną przedmówczynię). 

 

W zakładce Publicystyka – Poradniki znajdziesz wiele ciekawych rzeczy, które pomogą ci być lepszym, jeżeli zależy ci na samodoskonaleniu w pisaniu i bardziej lepszych feedbackach, polecam, zwłaszcza Portal dla Żółtodziobów, poznasz zasady, jeżeli jeszcze przed rejestracją i publikacją nie przeczytałeś.

 

Co do szorta – Przedstawia to dość smutny i tragiczny obraz. Wiem co chciałeś tym przekazać, ale zakończenie nie do końca jest dla mnie satysfakcjonujące – brakuje jakiegoś mocniejszego wydźwięku. 

 

Niektóre zdania są niezręczne co wychwyciła Czarna, np: to zdanie wielokrotnie złożone:

 

Przez cały ten czas jeden z doktorów, ten który miał szczęście i w pysk nie dostał, w dłoniach trzyma słoiczek z moim okiem zanurzonym w roztworze formaliny, wiem bo kiedyś w takim topiłem robale.

A nie lepiej “Doktor, ten sam, którego nie zdzieliłem w pysk trzymał słoiczek z moim okiem zanurzonym w roztworze formaliny. Wiem, bo kiedyś w takim topiłem robale” . Mieszanie czasów to nie jest dobra praktyka, zwłaszcza w zdaniach wielokrotnie złożonych. Wybija to rytmu czytania i trzeba czytać dane zdanie dwa razy, żeby się nie pogubić.

 

Pozdrawiam i zachęcam do dalszego pisania!

 

 

 

 

Melendur88

Nie wiem do którego komentarza się odnieść, chyba zaszła pomyłka i wstawiłeś dwa razy, dwa różne komentarze. Na szczęście oba pozytywne, więc nie narzekam haha!

Tak, chciałem go bardziej rozbudować. a jak edytuje czasem, to nie do końca rozumiem ale potrafi się wkleić zdublowany komentarz, a poprzednia wersja zostaje ;) 

Melendur88

Czytałem to jako beta więc uwag technicznych nie będę miał. Jeżeli ktoś doświadczony wejdzie, to za wszelkie niedociągniecia również przepraszam bo nie zauważyłem :)

 

Początek w celi jest mocny – zmęczenie Lengela, niechęć do „pomocy”, agresja wobec troski. To jest wiarygodne, nic tu nie jest na siłę. Pewnie każdy z nas takową historię w życiu przeszedł, przechodzi a jak nie – pewnie przejdzie.

 

Ogółem bardzo życiowy tekst opakowany w fantasy, ale takie low z mocnym przesłaniem. Podoba mi się też, że nie dałaś jasnego zakończenia. Solidny, mocny tekst. Brawo! 

Melendur88

No i mam dzisiaj wieczór czytania i przeczytałem. Masz kurde pióro :)

 

Tekst wyśmienity z gatunku psychologicznego, dużo religii i kwestii do przemyślenia, widać że takich pytań do czytelnika umiesz fajnie zdawać. Bardzo inspirujące ;)

 

Klikam :) 

Melendur88

Po pierwsze – widać pracę włożoną w trud opowiadania. Nie jest to mój typ opowiadań , ale wiem , że musiałaś napracować a i chciałem zobaczyć debiut i przyznaję, że całkiem nieźle sobie poradziłaś.

 

Dodatkowo świetny wybór bety – uwagi Roberta potrafią być bardzo pomocne, sam korzystam :)

 

Technikalia – język moze i urzędowy, bezpieczny, sam stosuję inny ale każdy ma swój sposób pisania i należy go szanować. To że nie trafia do JIma, nie oznacza, że trafi do kogoś innego. Pisz tak, żebyś czuła, że opowiadanie jest twoje. Każdy z nas przekazuje do opowiadania cząstke siebie i nie pozwól, żeby ktoś ci coś narzucił. Koryguj go, ale nie odbieraj sobie samej siebie.

 

Oskarażeń o AI i inne komentował nie będę, dodam jedynie, że warto, żeby nie popadać już AI-ANtiSlop, bo powoli podejrzenia o bycie AI zaczniemy uważać już niektórych użykowników. 

 

Powiem wprost – Galicyjski ma rację w tym co pisze. Ale zważywszy na to, że jest to twój debiut – to ci go cholernie zazdroszczę :) Pisz i krytykę nie bierz do siebie, a bierz to jako opcje do poprawy. 

 

Na zachetę daje klika, bo wiem, że sie poprawisz i zaczniesz pisać naprawdę fajne opowiadania. 

Melendur88

Czasem piszesz przymiotnik: „elfi”, czasem – „elficki” – czy nie trzeba tego ujednolicić?

sjp.pl mówi, że obie formy są poprawne ;) osobiście mnie to nie przeszkadza, moim zdaniem można je stosować wzajemnie, lecz przypominam, że jestem prostym inżynierem i magistrem historii, więc kompetetny w tej kwestii absolutnie nie jestem :) Mówię tak na chłopski rozum.

 

Ogólem stworzyłeś bardzo fajne, humorystyczne opowiadanie fantasy. Bardzo mi sie podoba ten styl tak samo jak poprzedniego opowiadania i juz pedzę kliknąć :)

Melendur88

Hehe, fajny szorcik :) Fajny koncept i pomysł a zakończenie spowodowało, że miałem banan na twarzy :)

 

Kliczek :) 

Melendur88

Fajny fragment i napewno ciekawy koncept, nie zauważyłem żadnych błędów po za wspomnianym listem, który jakoś tak średnio mi pasuje do tego że był ściśle tajny, no chyba , że nie znamy jakiegoś szerszego kontekstu.

Nie jest to jakoś nic nowego, ot po prostu szkolenie młodego żołnierza który trafi do jakiejś grupy. Ale każdy takie rzeczy lubi :) Ja na przykład :)

 

Czytało się spoko, choć bez fajerwerków jak na fragment przystało. Nie mniej – wrzuć następny to się zobaczy co będzie dalej :) 

 

 

Melendur88

Całościowo tekst bardzo mi się podobał:)

 

Temat AI jest dziś cholernie chodliwy, zwłaszcza tutaj. Ciekawe jest to, że w sumie pokazujesz coś, co tak naprawdę już się dzieje, tylko jeszcze nie w takiej formie. Motyw „powieści, w której to użytkownik decyduje, co dalej” nie jest abstrakcją, raczej naturalnym kierunkiem. Sam rok temu bawiłem się trenowaniem jednego modelu pod RPG w pracy, bardziej z ciekawości niż z planem, i jak to u mnie bywa – porzuciłem temat.

Bo mi się znudził :)

Ale nie miałem ani przez chwilę wątpliwości, że ktoś to pociągnie dalej. Dlatego w ogóle mnie nie zdziwiło, że pociągnęłaś to ty, w formie opowiadania, a zapewne równolegle pociągną to ludzie z R&D na różnych czatach od AI. Nawet mam znajomego, który tydzień temu odszedł z OpenAI, chyba mu to podeślę i spytam już ktoś AI tech na tym pracuje ;)

Żeby nie było, AI-jem żygam (pracuje z nim na codzień i nad nim na codzień, więc wszelka generatywność jest dla mnie mecząca)

W kilku miejscach łapałem się na tym, że emocje Niny zaczynają się powtarzać w bardzo podobnych rejestrach. Często wracają frazy w stylu „czuła ucisk w żołądku”, „serce waliło jak oszalałe”, „przełknęła ślinę”, „miała wrażenie, że traci kontrolę”. Same w sobie są okej i na początku dobrze budują napięcie, natomiast im dalej w tekst, tym bardziej działają jak echo wcześniejszych scen. W pewnym momencie zamiast eskalować strach, zaczynają go stabilizować na jednym poziomie. Myślę, że część z tych stanów można by spokojnie pokazać przez jej decyzje albo drobne, chłodne reakcje wobec innych postaci, bez nazywania emocji wprost.

Wracając do samego opowiadania – to jest bardzo dobre opowiadanie. Świat, konflikt i bohaterka są już osadzone, teraz to raczej kwestia dalszego prowadzenia napięcia niż dokładania kolejnych pomysłów. Z checią bym się dowiedział, co dalej :) Technicznie widać, że miałaś dokładnie plan co gdzie i jak zaplanować na tę nowelkę. Gratuluję :)

 

 

na koniec serio: dzięki ci jeszcze raz za betę mojego opowiadanka, doceniam to bardzo.

Melendur88

Kolejny udany szort w twoim stylu, widać że w klimacie absurdalnego fantasy, coś al’a prachettowego masz dryg ;) 

 

Zaraz będę mógł kliknąć, to kliknę :)

Melendur88

@Ambush ci tam bardzo dokładnie wypunktowała co do poprawy i podpisuje się pod tym.

 

Niektóre opisy są spoko, ale można by je skrócić jak ten:

 

Jego długie siwe, niemalże śnieżno-białe włosy splecione były w warkocz, a twarz zdobiły długie zakręcone siwe wąsy. Przez ramię przerzuconą ma skórzaną torbę, w której przechowuje podręczny inwentarz w postaci notatek, wyrobów zielarskich jak i ich podstawowe składniki. Na brzuchu posiada dwa skórzane pasy, pomiędzy którymi obwiązany jest szalem w kolorze ametystowego fioletu. Dolny pasek przyozdobiony jest w klamrę przedstawiającą liść klonu na znak miłości i ochrony. Z racji profesji, Elgar zawsze pragnął być jak najbliżej natury, dlatego też jego nogi są obwiązane cienkim, ale zaczarowanym bandażem, który mimo bosych stóp chroni go od wszelkich bolesnych obtarć czy innych niedogodności pozyskanych od obranej aktualnie ścieżki. 

Troszkę pomieszane czasy i szyk zdań gdzie nie gdzie, ale też można by skrócić :)

 

Generalnie światem zaciekawiłeś, ale tutaj na pewno to coś więcej niż ten kawałek, więc z checią bym zobaczył dalszą część. 

 

 

Melendur88

No, właśnie ja czytam również, i jeśli mogę ci zasugerować @d.pankovski, publikuj rzadziej, bo jak wrzucisz bulkiem, to trochę jak ze spamem. Nie wszyscy wszyscy zdążą przeczytać :) 

 

Nie odbierz to jako błąd, lecz styl publikacji :) A opowiadania naprawdę masz fajne.

 

No i oczywiście przychylam się do słów przedmówców. 

Melendur88

Kurde, kolejny tekst rzucony od niechcenia i spowodowałem, że przeczytałaś tekst o wiedźminie mimo że go nie lubisz. Bardzo mnie to cieszy :) W szczegolności, że twoje uwagi sobie cenię (zresztą wszystkich, ale do twoich mam sentyment z uwagi na to, że byłaś pierwsza która skomentowałaś mój debiutancki “kloc” kilka miesięcy temu :) Swoja drogą, tamto opowiadanie już “zremasterowałem” walczę, teraz żeby zjechać do wymaganych 80 tysięcy :))

 

Jeszcze raz dzięki:)

 

Nie wiem, czy ta metoda zadziała w Twoim przypadku, ale sugeruję, abyś, mając niewiele czasu na kolejne czytanie, spróbował metody z inną czcionką. :)

Muszę spróbować. Ale szczerze, najwiekszy problem nie jest z metodą, a między krzesłem i klawiaturą, czytaj – mną :) 

Melendur88

że dzieciak o zmysłów odchodzi? → Pewnie miało być: …że dzieciak od zmysłów odchodzi?

w rzeczy samej, mea culpa :)

 

Nie przedstawiali się z imienia… → Nie przedstawili się z imienia

j.w, autokorektor zle poprawił, bo jak pamiętam miałem to razem :)

 

podali jedynie kwit przewozowy, zapisany drobną, kupiecką ręką… → Skąd wiadomo, że kupiecka ręka pisząca kwit przewozowy była drobna???

Hm… W sumie to żem początkowo chciał żeby to była kobieta, ale potem zmieniłem zdanie. Do wywalenia ,a i rozumiem, co chcesz w ten sposób przekazać – nie ma sensu informować aż nadto czytelnika :) 

Jeden z nich niósł tubę z zalakowaną pieczęci

ą. → Pieczęci się nie lakuje. To w laku odbija się pieczęć.

Dość często się pisze zalakowana pieczęć :) Ale to co mówisz jest logiczne. Posypuję głowę popiołem :) Ale tuba rzeczywiście brzmi nienaturalnie, jak czytam to zdanie już 7 raz. Eh… człowiek musi zacząć częściej czytać swoje teksty niż trzy razy :) Fixed :)

 

Powietrze gęste od kurzu rypnęło z hukiem gromu, uderzając wprost w środek abominacji. → Skrzynia mogła budzić abominację, ale czy na pewno była abominacją?

Przyznaję, że …często funkcjonuje to słowo jako wytwór coś dziwnego, nienaturalnego i nawet mówi się że jest to abominacja. W popkulturze nawet tak to funkcjonuje, że mówi się, że ten potwór to jakaś abominacja. W sensie wiem, ze to to uczucie i stan obrzydzenia, ale fakt faktem, sjp mówi jasno. Zmieniłem :) (ale przyznaję, słowo mi bardzo leży i je lubie :) 

 

Dziękuję @regulatorzy za zajrzenie – tym bardziej że wiem, iż nie przepadasz za Wiedźminem, więc tym bardziej doceniam cierpliwość i chęć zwrócenia uwagi. Błędy oczywiście biorę do serca i postaram się je poprawić w następnym tekście; już widzę choćby zaimki, z którymi zawsze jest najtrudniej, bo mimo szczerych chęci to walka z wiatrakami jest czasem :) 

 

Z pozostałymi błędami nie walczę i poprawiłem zgodnie z sugestiami, oczywiście słusznymi :)

 

 

 

Melendur88

@Robert dzięki ze wpadłeś :) Czekam z niecierpliwością na twoje ;)

 

Ciekawy pomysł na potwora – coś pomiędzy Pratchettem a Harrym Potterem. Podoba mi się.

Miło słyszeć i dzięki za klik :)

 

No, no, pogratulować pomysłu na stwora :).

Również dzięki, ze zawitałeś!! I dzięki za opinię. 

 

Co do potwora – no jest on inspirowany , wręcz zapozyczony z innego uniwersum które każdy fan kostkowych rpg skojarzy :) Ale ja takie miksy lubię, o ile mają lore’owe i logiczne uzasadnienie. A ten stwór stworzony stricte z magii przez czarodziejów idealnie do tego świata pasował.

Melendur88

Bardzo dobry szort, choć się spodziewałęm końcówki to i tak się miło czytało :) 

Melendur88

Zakaz wychodzenia po zmroku. Zakaz masturbacji. „Dziewczęta zakwitają zbyt wcześnie, zajmiesz się nimi później. Na razie jesteś jeszcze niedojrzały”. Raz, kiedy niby przypadkiem zobaczyła syna z koleżanką w parku, gdzie w rozgorączkowaniu położył dłoń na bladym dziewiczym udzie, dostał zakaz na jakiekolwiek spotkania z płcią przeciwną.

Hehe, dobre, lubię taki humor :)

 

Weszłam bo zaintrygował mnie tytuł.

To znaczy, że jesteśmy albo zgubieni, a jeżeli każdy wejdzie przez tytuł znaczy, że ma problemy Achaji, gdzie autor był niewyżyty :P (bo ja też wszedłem z tego powodu:P)

 

Ogółem myślę podobnie jak @Czarna2, opowiadanko bardzo ciekawe, fajny koncept. Nie mniej nie mam odczucia, że potraktowana po macoszemu. Tylko mam pytanie.

 

Czy dobrze rozumiem ten tekst:

Orgazm i seksualnoność: pokazują pęknięcia w systemie. Tam, gdzie pojawia się sztuka, erotyka, niekontrolowane ciało – tam Przetwórca traci władzę. Ogółem to tekst o kontroli, gdzie Przetwórca trwa o bezpieczeństwo i przekaz. Dobrze rozumiem? 

 

 

Melendur88

Gratulacje debiutu! Mam nadzieję, że w/w uwagi pomogą ci pisać dalej i poprawić tekst oraz – pisać następne.

 

Nie zachwyciło, ale napewno zainteresował świat bo koncept swiata rządzonego przez demony z perspektywy dziecka, brzmi intrygująco. Niestety nie zostało to dowiezione do końca w ten sposób jak sobie to wyobrażałem. Nie mniej nie oznacza, że nie ma to potencjału. Bardzo ciekawie i zachecam do poprawek i dalszej pracy!

Melendur88

Bardzo fajny szort, chociaż nie jestem pewny czy nie winien być fragmentem zważywszy na opowiadania które wrzucasz, bo tak jakby to część czegoś większego, ale nie mnie oceniać.

 

Ode mnie masz szóstkę, bardzo, bardzo ciekawy worldbuilding. 

Melendur88

Wyszedł wręcz taki Kordiano-wampir, choć o refleksji nieco inaczej zabarwionej. Bardzo ładnie napisane, przyjemne, plastyczne opisy z nutą takiej pozytywnej melancholii.

Ukradłeś mi kwestię :) 

 

Bardzo fajny, trochę emocjonalny tekst . Widziałem tą zamkową wieże, gdzieś pewnie nad Loarą :) 

 

Brzmi jak manifest pewnego wampa z Francji, najsłynniejszego zresztą z tego kraju, od panny Rice ;)

Melendur88

Dzięki, rozumiem; ja na razie nie publikuję (raczej usuwam starocie), za dużo powinności. :) 

Rozumiem. Dlatego ja publikuje jak mam siły i weny, bo od marca sie mi zacznie sajgon :)

Mamy tu Portalowiczów, którzy tylko czytają. :)

Zauważyłem, to też dobre bo naprawdę całkiem fajne rzeczy można tu znaleść :)

 

Pozdrawiam bruce, dziekuje za klik i wpadnięcie :)

Melendur88

Mam świetną pamięć wzrokową, Po tygodniu byłem pewny

Może będzie dokładniej, bo wyciałęm cytat w złym miejscu;) 

Melendur88

Po tygodniu byłem pewny,

duża litera w ciągu zdania, ma być mała czy zamiast przecinka kropka?

 

 

Nie wychwyciłem innych błędów, ale też się na nich specjalnie nie skupiałem.

 

Bardzo fajny, prosty szorcik w bajkowo-żartobiliwym stylu. Fajnie uchwyciłeś słowiańską legendę o skarzatach, sam sie zastanawiałem ostatnio czy takową w moją serię nie wrzucić :) Klika nie zrobię, ale zrobiłbym.

 

 

Melendur88

Mimo wątpliwości, daję kliczek, pozdrawiam serdecznie. :)

Dziękuję :) Rozumiem, że może to być bardzo mylące zwłaszcza jak ktoś sagi czy gier nie zna. Streszczę to mocno, choć wiem że może być zawiło.

Jest to opowiadanie w świecie wiedźmina. Świat należy do Sapka. Ale sporo rzeczy dodaję własnych i mocno rozwijam. Przykładowo w tym opowiadaniu potwór zwany Skrzyniarzem jest inspirowany innym potworem z innego uniwersum który u Sapkowskiego nie występował, ani w grach na podstawie jego prozy. Postacie – w pełni moje z wyjątkiem Młodego Tasaka i Margarity. 

Jest to opowiadanie fanowskie ze wszystkimi wadami i zaletami tego typu opowidań. Mam świadomość, że świat nie jest mój, ale to moja w pełni autonomiczna decyzja. :) Kocham fantasy ale nie zamierzam narazie tworzyć nowych światów, bo lata temu coś we mnie umarło i wszystko wydaje mi się generyczne oraz bazujące na pomysłach innych. Mimo to ogromnie jestem ci wdzięczny za wskazanie blędów, które poprawiłem. Życie bez bety jest trudne, ale nie sposób prosić ludzi o czytanie i sprawdzanie tekstu bo nie każdy ma czas i siły :) To też ogromnie wdzięczny jestem za klik mimo wątpliwości ale i za wskazanie błędów. Czasem za bardzo ponosi autora fantazja ;)

Miłego dnia bruce i czekam w końcu na twoje opki, bo dawno nie wrzucałaś :) 

 

Melendur88

Aha. Przez chwilę czekałem jak się okaże, że chomik ów jest słynnym miniaturowym gigantycznym kosmicznym chomikiem który przypadkowo się przeniósł ze znanego uniwersum fantasy napisanego przez Eda Greenwooda, szukającego pewnego łysego berskerkera z mitycznej krainy Rashemenu… :) 

Melendur88

Mi się podoba, ale wartością dodaną jest świat trochę przypominający mi współczesnego Shadowruna. Ja osobiście taką grotestkę i ironie, też kupuję. Jak wspomniałem, fabuła nie porwała, ale prował humor i świat który fajnie sprzedałeś. Bardzo dobry pomysł!

Melendur88

Fajnie i zgrabnie napisane. Ja takich szortów nie umiem :( Zazdroszczę, bo wszystko co napisze zdaje mi się bez sensu i częścią czegoś głębszego. Chyba nie potrafię:)

 

Co do samej rozmowy bardzo zabawne i irocznie a jednocześnie daje do myślenia.

 

P.S 

Świnki rulez. Chomiki to biedne stworzonka które się boją i nie śpią po nocach :)

 

Melendur88

Bardzo fajny koncept i świat, który od pierwszych akapitów działa na wyobraźnię. Wstęp to solidny worldbuilding – absurdowy, konsekwentny, z humorem, który nie jest tylko żartem dla żartu, ale wynika z logiki świata. Ten fragment wypada paradoksalnie najlepiej i spokojnie udźwignąłby znacznie dłuższą formę.

Później jednak następuje dość gwałtowny skok do akcji. Dialogi są naprawdę udane – lekkie, rytmiczne, z wyczuciem groteski i charakteru postaci – ale fabularnie wszystko zaczyna pędzić. Zanim zdążyłem się na dobre rozgościć w historii, już byłem przy zakończeniu. I tu muszę być szczery: poczułem lekkie rozczarowanie, nie dlatego, że finał jest zły, tylko dlatego, że to już koniec. Dla mnie fabuła jest po prostu za krótka w stosunku do potencjału świata.

Trochę wygląda to tak, jakbyś najpierw zbudował bardzo ciekawą scenografię, a potem przeszedł przez nią biegiem. Worldbuilding jest gęsty, pomysłowy i naprawdę nośny, a sama oś zdarzeń mogłaby spokojnie dostać więcej miejsca na oddech. Przyspieszenie w końcówce sprawia, że finał zamyka się szybciej, niż czytelnik by chciał.

Na plus na pewno:

– absurd i humor – dobrze wyczute, bez nachalności,

– dialogi – naturalne, żywe, niosące sceny,

– pomysł na świat – bardzo wdzięczny i aż proszący się o rozwinięcie.

Delikatne potknięcia to głównie proporcje: za dużo wprowadzenia świata względem właściwej fabuły oraz zbyt szybkie domknięcie akcji. To nie są poważne wady, raczej sygnał, że tekst chce być dłuższy, niż jest.

Podsumowując: czytało mi się naprawdę miło i z przyjemnością przeczytałbym większe opowiadanie w tym uniwersum. Ten świat i ten humor spokojnie zasługują na więcej miejsca :) Pisz dalej!

Melendur88

Po lekturze Pomornika pierwszej części spodziewałem się czegoś innego, a dostałem to.

I powiem…że, jestem zaskoczony jak to pociągłaś :) I to mi się podoba :) Chociaż klimatycznie mi bardziej leży pierwsza część.

Mimo to nie jestem zawiedziony, gdyż przeczytałem znowu kawałek intrygującego opowiadania. Dalej mam więcej pytań niż odpowiedzi kim jest Pomornik(co nadal jest dobre, bo lepiej dozować w kawałkach niż dostawać od razu wszystko i czym była Nawia(chociaż sie oczywiście domyślam z uwagi znajomość mitologii). Podoba mi się to, że mimo spodziewanego dla mnie worldbuildingu, poszłaś w coś innego i to jest na duży plus.

 

Super oddałaś szok Adeli na spotkanie z dziwnym nieznajomym i jej pobyt po drugiej stronie. Z drugiej strony zawarłaś sporą dawkę fajnego humoru w dialogach, co pokazuje, że i takie potrafisz zgrabnie napisać:)

 

Plus kolejny to interpunkcja i ortografia. Poprawiłaś się a jak czytałem tekst przed publikacja to mogę tylko powiedzieć, że naprawdę widzialem progres. Nie wychwyciłem większych błędów.

 

Dałbym punkt jakbym bym mógł. Ale już nie wiele brakuje do dawania :) 

 

 

Melendur88

@pisze.po.swojemu, Czekam na twoje nowe opowiadanko :) Fajnie, że wpadłaś :)

 

@czeke – Dziękuję :) Wiesz co, historię jakoś na niego miałem (infamisa), ale ostatecznie uznałem, że nie pociągne tego. W stylizację sie lubię bawić, na razie krótsze formy, bo lata prowadzenia DP no i mimo, że w zawodzie ze studiów nigdy nie pracowałem, to coś tam z historii pamiętam. Toteż nie było problemów ze znalezieniem wyroków w NAC i przeczytaniu jednego i inspiracji. Zabawne, że ten protokół a nie gawęda mi sprawił funu najwięcej:). Ale czy tak pisać na dłużej? Może. Ale problem w tym, że jest już wielu takich co pisze historyczne powieści, choć chyba bez wąmpierzów, strzygonów i innych stworków. Ale może… zobaczymy. 

 

@GalicyjskiZakapior – Dziękuję również tobie za wpadnięcie ;) Ja sam jestem zdziwiony, że z tym na dwa sposoby mi wyszło całkiem przypadkiem. Obmyślałem w którą stronę iść i ostatecznie uznałem, że ja sam wolę wybór i dąże do wolności, to uznałem, że lepiej żeby każdy sobie wybrał zakończenie takie, jakie uważa być powinna. Z moją gorzko-słodką przyprawą :)

Melendur88

Najmocniej kupiło mnie to, że „magia” nie jest tu prezentem, tylko procedurą z rachunkiem: trzecia zwrotka ratuje przed pustką, ale kradnie ulgę zapominania. To jest pięknie okrutne i logiczne. Jaromir i Nira mają ten właściwy ciężar – żadnej heroicznej pozy, tylko „albo to, albo noc”, a Heda wbija szpilę tam, gdzie trzeba („musiałem” vs „wybrałem”) i nagle cały tekst robi się jeszcze bardziej odpowiedzialny.

 

Jeśli mam się do czegoś przyczepić (delikatnie): pod koniec zaczynasz już dopowiadać morał tak gęsto, że proza, która wcześniej ufała czytelnikowi, robi się odrobinę „esejowa”. Ale to jest kosmetyka, bo całość działa jak dobrze ułożona pieśń: najpierw klimat, potem konflikt, a potem konsekwencja, która nie pyta, czy ją lubisz. I finalne „To działa. Ale coś jest nie tak.” – bardzo ładna klamra. Chętnie przeczytam coś jeszcze z tego świata, bo tu jest potencjał na większą historię niż tylko jedna karczma pod murem.

 

To opowiadanie mi weszło. Kliknąć jeszcze nie mogę, ale niedługo będę mógł:)

Melendur88

Rozumiem, że to kolejna osoba, którą udało Ci się ściągnąć na nasz portal melendur88? Jeśli tak, to szacunek, im większa społeczność tym lepiej!

No, chyba trzecia , po pisze.po.swojemu, czarnej2 a teraz zmijateutonska ;) 

 

 

Melendur88

Tarnino:) Cieszę się że zawitałaś :) Czekałem na twój komentarz :)

 

Lepiej: krwi i popiele. Ale jeśli Twój narrator opowiada o tym w trakcie potopu, słuchaczom, którzy o nim wiedzą… hmmm?

Gdyby mój narrator był dokładny, nie byłby wiarygodny. Zakładam jednak, że czytający – szczególnie ci czujni – wiedzą, kiedy ów Potop się wydarzył ;) Trwał pięć lat i wciąż jeszcze trwał. A skoro zaraz ruszają pod szwedzki biwak, to chyba zdradza, gdzie dokładnie stoimy na osi czasu.

 

Zaraz, to był pojedynek, czy nie? Jaki sygnał?

Nie, to nie był pojedynek. Po prostu wypalił do niego z pistoletu – krócicą, jak ją wówczas nazywano. Niespecjalnie honorowe, zgoda, ale też nie sądzę, by ktokolwiek, zważywszy na późniejsze czyny Kozubowskiego i wyrok, jaki na niego spadł, miał ochotę robić bratu Kasieńki z tego tytułu zarzuty. Poprawiłem, bo rzeczywiście to zaszłość ze starego tekstu, gdzie zamysł był troszkę inny.

Skroń jest z boku głowy (obrócił się?) i nie bardzo jest tam co miękkiego, żeby w to strzała weszła… troszkę dalej jest podobno słabe miejsce. Ale powiedzmy, że szlachcic – gawędziarz nie takie rzeczy zmyśliłby ;)

 

A ze skronią to się jeszcze chwilę pokłóciłem sam ze sobą. Wyszło mi, że z kilku metrów, przy kimś, kto może próbować się uchylić, to jednak miejsce kapryśne. Oko jest prostsze, uczciwsze i mniej zależne od szczęścia – a Kozubowskiemu celności wcale nie odbiera. Raczej odbiera komfort czytającemu, ale to już inna sprawa ;)

A, grzeczna to gawęda, lubo ściśnięta nieco nad miarę. Azaliż rozwinąć ją byłoby waści hadko? Ku, być może, dłuższemu jakiemu opowiadaniu?

 

Aza­liż by się dało, lecz czasem – z czystej przekory – w półsłowie coś zostawiam, bo tam, gdzie autor milknie, czytelnik zaczyna myśleć; a jeśli dama sobie życzy… ciągu dalszego nie wykluczam – zwłaszcza gdy betem zostaniesz :)

Melendur88

Brawo ;) Już ci nie będę słodził, bo świetnie potrafisz malowniczymi i krótkimi zdaniami wydobyć przesłanie całych scen. Jedyne co brakuje trochę fantasy ale jest mrok i ogółem beznadzieja którą świetnie z tego krótkiego tekstu wydobyłaś. Ukłony ;) 

Melendur88

Co tu dużo mówić. Cieszę się, że dołączyłeś w końcu :) Bardzo mi się podobało. Daje ocenę i niestety nie dam klika, bo nie mogę. Ale jakbym mógł, dałbym :)

 

 

Melendur88

Dziękuję wam wszystkim za miłe słowa :)Ciesze się, że się w końcu udało dostać do Biblioteki:). No nie powiem, trochę czasu spędziłem nad stylizacją ale chyba nie zdecydowałbym się na pełnej krasie robić taki tekst, bo trochę męczące było. Tyle dobrze, że to szort. Ale w moich opowiadaniach, podobna stylizacje zamierzam w pojedynczych przypadków zrobić :)

 

 

Melendur88

Przeczytałem. Nie czyta się źle – pomysł z nieuchronnością decyzji i surrealistycznym scenariuszem jest ciekawy.

Dla mnie jednak forma jest dość ciężka: krótkie zdania i częste entery budują rytm bardziej „proceduralny” niż literacki, co tworzy dystans.

Mam też wrażenie, że podobne, mocno skupione formy były już wcześniej wykorzystywane w prozie psychologicznej i thrillerowej, więc bardziej odbieram to jako świadomy rygor stylistyczny niż zupełnie nowy gatunek.

Ja prywatnie lepiej odnajduję się w prozie z dłuższymi zdaniami, większą muzyką języka i twistami wynikającymi z fabuły, nie tylko z idei.

Gratulacje za próbę nieszablonowego podejścia do tematu – pomysł jest wyraźny i konsekwentnie poprowadzony.

 

Melendur88

Zdecydowałem się przeczytać ten tekst mimo że przekracza umowny limit 80 tysięcy znaków, bo mam wrażenie, że dłuższe formy – jeśli są prowadzone świadomie – pozwalają historii po prostu płynąć, a postaciom oddychać. Nie wszystko da się opowiedzieć w krótkim strzale; niektóre konflikty, relacje i światy potrzebują przestrzeni, by wybrzmieć bez pośpiechu. Tutaj ta objętość ma sens, bo stoi za nią wyraźny zamysł, a nie przypadkowe rozlewanie treści.

Tekst ma bardzo wyraźnie zarysowany świat i konflikt, co od razu działa na plus. Relacje między postaciami są czytelne, a dialogi brzmią naturalnie i niosą emocje, szczególnie tam, gdzie napięcie wynika z niedopowiedzeń i różnicy perspektyw. Miejscami świat bywa tłumaczony zbyt wprost – zwłaszcza w dialogach – i tempo w środku mogłoby zyskać na kilku skrótach, ale to raczej uwagi do szlifu niż zarzuty. Fundament jest solidny, a całość sprawia wrażenie historii, która wie, dokąd zmierza i zasługuje na dalsze rozwijanie.

 

 

Gratulacje ogólem opowiadania :) kliknąłbym, gdybym mógł. 

Melendur88

Gratuluję ci pierwszego tekstu tutaj NF :) 

Dodam, że koleżankę znam i ją tutaj zaciągnąłem :)

 

Tekst co prawda – ma trochę błędów, ortografii. Nie będę tego oceniał błędu, bo sama wiesz :) Wymaga to pracy i w końcu porządnego sprzętu ktróry się nie zawiesza ;)

 

Lecz skupię się nad tym co, dobre. 

 

Po za wskazanymi błędami stylistycznymi, trafie czujesz i widzisz sceny. Np opis:

Zamarł na widok zszarzałej twarzy kostucha. Blizny jarzyły się na złoto, rozstępując lekko na obrzeżach i ukazując barwę soczystej czerwieni. Gorąc bijący od postaci przywodził na myśl wulkan z kotłującą się wewnątrz lawą. Cała twarz wyglądała jak poskładana z kawałków ciemnej porcelany i za chwilę miała się rozlecieć, a same oczy błyszczały złotem.

bardzo mi się podoba. i chociaż znajdą się tacy którzy doszukają się w nich jakiś błędów naprawdę umiałaś dobrać tak słowa, że ja sobie to wyobraziłem :) 

 

Choć nie mam możliwości głosu, to mogę tylko powiedzieć, że naprawdę samo opowiadanie i koncept super zarysowany i fajnie by było zobaczyć kontynuację :)

 

Zacytuję kogoś z innej platformy :)

Podobało mi się, że informacje wplatasz w opowieść, starasz się nie podawać łopatologicznie. Nie piszesz „był to mężczyzna wysoki, nie rozróżniał smaków”. Piszesz „wzrost mógł sugerować, że był to mężczyzna” oraz (o wyborze dania i trunku) „było mu wszystko jedno, skoro i tak nie rozróżniał smaków”. Jest tego więcej i jest to dobre.

I podpisuję pod tym wszystkimi możliwymi kończynami. 

 

 

Zastanawiające dla mnie jest kim jest ten naprawdę ten pomornik, co to za świat który jest stworzony. Wygląda naprawdę mrocznie i interesująco. 

 

Melendur88

Masz tu bardzo sprawny, „baśniowo-śledczy” opener i równie sprawny finał: od pierwszego akapitu czuję, że to nie będzie klasyczne high-fantasy o bohaterach, tylko przypowieść o instytucjach, reputacji i o tym, jak łatwo „harmonia” staje się parawanem dla czegoś żerującego. Najlepiej działa Fryss – jej wada wymowy i autoironia są nie tylko ozdobą, ale mechanizmem obronnym postaci; do tego te przerywniki „chóru” (upiory) dobrze podkręcają paranoję i sugerują, że ktoś tu od początku gra detektywką jak pionkiem. I świat jest konsekwentny: mirtisi jako „negocjatorzy natury”, elfy jako „probówka i wykres”, a między nimi śledztwo, które rozpada się logicznie, zanim zacznie się rozpadać psychicznie.

 

Tam, gdzie tekst traci trochę ostrość, to środkowa partia: długo kręcisz w miejscu w ramach „nie ma poszlak”, przez co czytelnik dostaje więcej atmosfery niż postępu i zaczyna ufać, że rozwiązanie będzie z zewnątrz – i faktycznie wchodzi Urti z ekspozycją. To nie zabija opowiadania (bo finał z podpaleniem jest pięknie bezlitosny i bardzo „czytelniczo satysfakcjonujący”), ale robi z detektywki bardziej tragedię o kozłach ofiarnych niż śledztwo, które wykluwa się z obserwacji. Gdybyś chciał zachować wszystko jak jest, to i tak działa, tylko pamiętaj: najmocniejsze w tym tekście nie jest „kto zabił”, tylko co Fryss robi, kiedy już rozumie, że prawda jej nic nie da :)

 

Ale mimo to bardzo mi się podoba:) I dałbym punkcik, ale niestety nie dostąpiłem jeszcze tego zaszczytu. 

Melendur88

Hej. Bardzo udany szorcik. Znacznie lepszy niż poprzedni :) Tym razem mięso jest tam gdzie powinno a szkielet trzyma się twardo :)

 

W tym sensie, że przekleństwa moim zdaniem są nieoddzownym elementem twórczości i funkcjonują w języku nie bez przyczyny. Typowo – jak jesteś wkurwiony, to nie bez powodu. Mam teorie, że zwyczajnie wyrażają emocje – w większości przypadków przynajmniej.

 

Z tymże kiedy za dużo emocji, to wtedy ciężko. A tutaj naprawdę bardzo dosadny, fajny tekst. Gratulacje.

 

Gdybym mógł dałbym głos. Takto, daje ocenę ;)

 

Melendur88

Lekki shorcik. Dobrze wykonany technicznie tekst. Fajne opisy i detale – brawo za udaną pracę. Zostawiłbym klika, ale tekst jest już w bibliotece. Czekam na coś dłuższego w Twoim wykonaniu. Pozdrawiam.

 

Ostatni Gryf | Materia Prima

 

:) Dodałem przed świętami, ale też klimat tam inny, bo to spóźniona praca konkursowa :) przygodówka wiedźmińska typu heist. 

 

No i bardzo dziękuję za komentarz!

Melendur88

Dziękuję za tak obszerny komentarz. Spokojnie – już niedługo będziesz mógł klikać. Pięćdziesiąt komentarzy to niewiele, zleci szybko. To był drobny eksperyment; w przyszłości zamierzam tworzyć gry paragrafowe do opowiadań z mojego uniwersum – a co z tego wyjdzie, zobaczymy. Pozdrawiam.

 

Mam podobny pomysł :) Pewnie ci szybciej to wyjdzie stąd napewno będę obserwował dalsze próby :) Powodzenia ;) 

Melendur88

Największa siła tej gry leży w konsekwencji motywu. Oko, dziury, spojrzenie, bycie obserwowanym – to nie są losowe straszaki. One wracają, narastają, zmieniają kontekst. Najpierw są drobną anomalią, potem stają się systemem. I to czuć. Tekst nie próbuje co chwilę wymyślać nowego potwora, tylko wierci jedną dziurę coraz głębiej.

Bardzo dobrze działa też Poczytalność – słynne punkty szaleństwa obecne w kilku settingach. Młotek, Zew Kattulusa ;) Ale działa. Bardzo fajnie, że go zawarłeś, bo to co prawda “tani” chwyt, ale bardzo istotny i dodający realizmu w strasznych grach/pargarfach.

 

Ktoś by szedł w tę argumentację, że brakuje zamknięcia. Ale ja mówię, że nie. Najlepsze są zakonczenia takie, które nie dają wszystkich odpowiedzi, a zostawiają człowieka z pytajnikiem w głowie.

 

 

Jakbym mógł to bym ci dał klika. Niestety nie mam jeszcze takich prerogatyw, gdyż nie mam tylu komentarzy :)

 

Melendur88

W tym zdaniu brakuje że, przed to, ale kłopotek polega na tym, że masz tych że w akapicie od cholery. Warto by cały przeredagować, żeby go odżeżować.

Ta, brak bety niestety. Tą wypowiedź i fragment kilka razy zmieniałem i poprawiałem bo tak naprawdę od tego zaczyna się przygoda a pomysł na to jak ma ów mapa wyglądać miałem z kilka konceptów ;) Już poprawiłem :)

 

Powiem Ci Melendurze88 rzecz, która Cię pewnie zasmuci. Powinieneś zarzucić, na razie, pisanie powieści. Opowiadanie wyszło fajnie. Spełnia wymogi konkursu, jest fabuła, żeby nie powiedzieć: “dzieje się!”, jest dowcipnie i momentami (nieco) strasznie. 

W odróżnieniu od powieści nie ma przegadanych infodumpów, nie ma tysiąca pojęć i odniesień do świata, dzięki czemu czytelnik wciąga się i nie czuje się zagubiony. 

I nawiązania do świata Wiedźmina też mi się podobało.

Po pierwsze bardzo dziękuję za miłe słowa(szczególnie od tak znanej członikini loży) i za to, że mimo iż pisanie opowiadań w świecie wiedźmina (wiem, powinienem pisać swoje) nie zostało uznane tutaj za afront ;) Mam swoją wizję i po prostu chce się z nia podzielić światem. Co z tego wyjdzie – zobaczymy. Uznałem, że zbyt długo moje pomysly zostawały w głowie.

 

A co do powieści, raczej nie, ale seria opowiadań tak :) A i pokazuje, że może szortów. Zobaczymy. Napewno wena obecnie jest a jak to ADHDowca, takiego jak ja – świeca duża, ale lont krótki. Więc trza korzystać, póki wena się płonie :)

 

@Tarnina jeszcze raz ci dziekuje też za fachową analizę. Dała mi bardzo dużo do myślenia.

Melendur88

@Eldil

 

Rzekłbym, że nawet styl pisania komentarzy mamy podobny, bo ironia i wielokrotnie zdarzania złożone również bardzo cenisz ;) 

Co do historii, tak. Przyznaję, szorty nie są moją ulubioną formą pisania, bo lubie tworzyć zaawansowane historie , ze skomplikowana fabuła, która choć rozwija sie powoli; to jednak ma sens :) I Zwroty akcji też bardzo lubię :) 

 

@Ramshiri, dzięki. 

“Jeden hak mam na potwory, drugi…” – A co jeśli oba są na potwory i potworów było dwóch? Już się raczej nie dowiemy, ale za to możemy podywagować :)

 

@Ambush również bardzo dziękuje :)

 

And finally

 

@Robert, dziekuje ci bardzo. Odpisuje dopiero teraz, bo nadal poprawiam beta Koenrada :) Ale w sumie ja w tej historii widziałem sporo…podobnego motywu nie tylko u Sapka, ale w wielu twórczościach. Ale jedyne co mogłem zrobić, co lubie, to cliffhangery i zostawianie czytelnika z pytaniem, co się tu.. :)

Melendur88

Mocne, duszne i bardzo skuteczne: otwarcie na skałach świetnie „czuć” w ciele, Dax jest konsekwentnie odrażający (bez usprawiedliwiania), a Sergio buduje niepokój detalem i spokojem aż do naprawdę dobrego, nie-taniego twistu z „ucztą”. Gdybym mógł kliknąć kilka razy, kliknąłbym za klimat, konstrukcję napięcia i finał, który zostaje pod skórą.

Melendur88

no, widzę że błędy szybciutko poprawione :) I czyta się o wiele lepiej. też bym dał klika, gdybym mógł :)

 

Melendur88

Aaaaa…, czyli jednak tam były błędy rzeczowe? To nie za dobrze… Potop to znana wojna, skoro opowiada o nim tak krótki szort, daty powinny zostać podane poprawnie. :)

Był, ale drobny. jeden rok przed i wynikający trochę z braku mojego zdecydowania :)

 

Nadal są wtrącenia po łacinie. :) Wielu Czytelników to zniechęca. :) Można nie tłumaczyć od razu/zastępować polskimi odpowiednikami, tylko dać odnośniki, ważne jednak, aby wyjaśnić, co znaczy dane stwierdzenie. ;) 

Mam tego świadomość, ale było ich nie wiele. Po za tym można było moim zdaniem wywnioskować z tekstu. Nie mniej zgodnie z poradą doświadczonej użytkowniczki sypię głowę popiołem i dodaję odnośniki :) Również pozdrawiam bruce ;)

 

Gdybym mógł dać klika to bym dał;)

Dziękuję, jak pisała Ambush dać już mozesz ;) 

 

I dziękuję, że przypadło do gustu. To był krótki tekst i przyznaję, że trochę spędzić trzeba czasu nad tym. Natomiast coś tam pamięam, bo sporo czytałem Jacka Komudy, grałem w Dzikie Pola no i tym okresem kiedyś się interesowałem. Po za tym piszę tą serię wiedźmińską w której co jakiś czas takie teksty mogą występować. Ale nie w takim nagromadzeniu jak tu, bo zwyczajnie to spędza sen z powiek taka stylizacja. Szczęściem było, że to znalazłem w moich starych opowiadaniach i zapiskach z sesji Dzikich Pól jak pisałem wejścia. Więc robotę miałem zrobioną, tylko musiałem poprawić, przejrzeć :)

 

 

Melendur88

No taki był plan żeby tak naprawdę nie do końca wiadomo było kto był winny. Zwłaszcza, ze jak zauważyłeś sam Jasio święty nie był ;) Czytelnik musi rozsadzić ;) Dzięki @Bardjaskier za pierwszy punkcik ;) 

Melendur88

Kasię-potwora? 

 

Kto tutaj jest potworem to jest pojęcie względne, tak btw ;) 

Melendur88

Dopytam tylko, bo nieco się pogubiłam, czemu piszesz ciągle o Szwedach i o ich potopie sprzed dwóch lat (”Potop szwedzki, ta nawała z północy, co to ją dwa lata temu diabli nadali, utopiła Rzeczpospolitą we krwi i popiołach”), skoro zaczynasz relację wydarzeń od zdania: “Jesień Roku Pańskiego tysiąc szećset sześdziesiątego szóstego do szczęśliwych nie należała, oj nie” (przy okazji są tu literówki)? 

Dzięki za wychwycenie. Fixed :) Tak, Potop szwedzki rozpoczął się w 1655. Opowieść Jana trwa w 1667 i historia stała się tego samego roku, co wyrok Trybunału w Piotrkowie – 1658. Doprecyzowałem tam, żeby nie było wątpliwości. 

Myślę, że określenia łacińskie warto przetłumaczyć, bo nie każdy zna łacinę. :) 

Myślę, że masz rację. Zrobione ;) 

 

Opowieść dość ciekawie utrzymana w klimacie Rzeczypospolitej szlacheckiej.

Dziękuję ;) 

 

 

Melendur88

Fajny Szort ;) Chociaż osobiście spodziewałem się, że historia dla dentysty nie skończy się dobrze. Osobiście jednak liczyłem za troszeczkę inną puentę. NIe mniej bardzo sprawnie napisane i fajny pomysł na całe opowiadanie :) 

Melendur88

Ja też ostatecznie przeczytałem i bardzo fajny klimat. Kingowski, jest szarość i brud ;) Jednocześnie klimat nadprzyrodzony. Świetnie ci się udało pomieszać jedno z drugim, jeszcze podalną sosem polskiej rzeczywistości.

Melendur88

Obraziła się, był tego pewien. To urocza funkcja, ale też nieco męcząca. W końcu agent ma ułatwiać życie, a nie strofować właściciela. Postanowił, że czas na zmiany. Ale załatwi to sam, najwyżej poprosi o pomoc Filipa.

 

Oj te ej aj agenty. Pracuje nad takimi w pracy. AI tak głupi jest, jak jego twórcy :) Fajny pomysł :)

 

Son Gokū.

easter egg ;) plusik :)

 

 

– Dawid, ustała ci akcja serca, wzywam pomoc – powiedziała Claudia, a po chwili przyprowadziła nagą lalkę erotyczną Merlin, by pocieszyła Dawida.

Rzekłbym – proza życia. Jednak odpowiem po swojemu : xD 

 

 

Ogółem bardzo fajne opowiadanie. Nie zauważyłem żadnych stylistycznych błędów ani innych uchybień, ale nawet śmiałbym nawet tobie takich rzeczy zwracać :) 

 

Jedyna rzecz to konkluzja taka, że pod wpływem AI Slopu to strasznie duże nagromadzenie takiej tematyki ostatnio. I zastanawia mnie czy to reakcja na AI Slop czy też część tego zjawiska. To zapewne Tarnina mogłaby na ten temat wykład zrobić.

 

Jako człowiek który pracuje nad takimi rozwiązaniami w pracy (AI/IT) jedynie stwierdzam, że fajnie by było gdzieś napisać coś o tym, że AI to zagrożenia przede wszystkim związane z błędem ludzkim, cudzysłowiego niedopałka peta który może wywołać pożar. Ale czy to oznacza, że nie wolno próbować? :) 

 

Pisząc ten komentarz nie jestem świadom czy mam 49 czy 50 już komentarz. NIe mniej zagłosuję napewno jeżeli taką już możliwość będę zaraz posiadał :) 

 

 

 

 

Melendur88

 

Cześć, potrzebuję pomocy z opowiadaniem.

Ogólne wrażenia + przecinkologia, powtórzenia, miejsca bez oddechu i fragmenty, które warto bez żalu wyciąć. Tekst jest po dużym przebudowaniu. Potrzebuję kogoś kto przeczyta to opowiadanie i powie gdzie warto uciąć, a co warto zostawić.

Wrzucałem już tu wcześniej „Upiora z Velen” – to był pierwszy tekst z tego cyklu i od początku było jasne, że jest za długi i wymaga cięć. W międzyczasie opublikowałem „Ostatni Gryf | Materia Prima”, a niedługo wrzucę kolejne opowiadanie z tego samego świata („Koenrad z Mirtu”). Teraz chcę wrócić do reprintu „Ostatniego Gryfa | Upiór z Velen” i zrobić to porządnie. Do tej pory pomagał mi przy becie Robert Raks, ale obecnie patrzy mi już na inne teksty, więc chciałbym go trochę odciążyć.

 

 

Tytuł: Ostatni Gryf | Upiór z Velen

Znaki: ~108 000 (docelowo ok. 80k)

Gatunek: dark fantasy / wiedźmin

To pierwsza część historii o nowym wiedźminie w świecie Sapkowskiego. Klimat raczej „Jądro ciemności” niż klasyczna przygodówka: brud, beznadzieja, polityczne i moralne bagno, wybory bez czystych rąk.

Wyobraźcie sobie wiedźmina, który wie, że czyni źle, ale mimo to to wybiera. A potem, nawet jeśli nie ucieka od odpowiedzialności, konsekwencje tego wyboru ciągną się za nim długo. To nie jest zmęczony życiem starzec unikający decyzji. On decyduje pierwszy. Ale potem żałuje.

W tekście nacisk jest na postacie, relacje i następstwa wyborów, mniej na „questowość”. Wulgaryzmy nieliczne, aczkolwiek świat zaprezentowany jest ponury i brutalny. 

Jeśli ktoś ma ochotę zerknąć i pomóc przy cięciach – odezwijcie się na PW.

Melendur88

Mieszkaniec osady Bereck, ojciec dwunastoletniej córki, szedł w kierunku małego skupiska betonowych pawilonów. Był średniego wzrostu, krępy i dość muskularny. “Może spotkam Celin”. – Pomyślał “Często przesiaduje w barze z tą swoją Jeny”. 

błędny zapiś myśli.

 

– Kevin? Myślałem, że opuściłeś miesiąc temu Bereck. Cały czas gadałeś o wyjeździe. Kto cię tak urządził? – Greg schował pieniądze i dokument do kieszeni. Odwrócił się i ostrożnie, rozejrzał się po ścianach. W jego mięśniach pojawiła się sztywność. Zawahał się, aż wreszcie nasłuchując ruszył w drogę powrotną. 

zlepka dialogów.

 

 

– Kim ty jesteś? Kolegą Kameleona ze studiów? – szepnął Greg i wycelował. Zwierz stanął na tylnych łapach. Mężczyzna nie czekał na atak, tylko nacisnął spust. Kula przebiła oko i zwierzę natychmiast padło.

Zlepka dialogów.

 

Trzeba uwazać jak sie przekleja z innych platform/edytorów bo czasem formatowanie tutaj potrafi spłatać figla. Ale u ciebie kilkanaście takich jest rzeczy. Sam ostatnio się nadziałem na to przeklejając z Google Docsa.

 

Plus:

Tom obudził się drugi raz pod wpływem pukania do drzwi.

To brzmi nienaturalnie. Pod wpływem się jest środków odurząjacych, podniecenia, ale nie pod wpływem jakiejś czynności, zwłaszcza nie związanej z osobą której ten wpływ dotyczy. Winno być np.  “Tom obudził się na skutek pukania do drzwi”

 

https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/ – tam jest bardzo dobrze to pokazane jak zapisywać prawidłowo dialogi. Sam znalazłem to całkiem niedawno. Są tam fajnie opisane zależności na różnych przypadkach. A polska język to bardzo trudna język.

 

 

Dodam jeszcze, że w kilkunastu miejscach też brakuje interpunkcji. 

 

Co do samego opowiadania:

 

Masz tu bardzo fajny „postapo-klimat dnia codziennego” – ten upał, wentylator, piach wlatujący do środka, betonowe pawilony. Czuć miejsce, a nie tylko „dekorację”. Działa też relacja Greg–Hana: ona nie jest słodką maskotką, tylko realnym dzieckiem, które potrafi przycisnąć, i przez to jego apatia ma ciężar.

Kopalnia to z kolei dobry skręt w grozę: zejście w dół, chłodniej, echo, zapach zgnilizny – czytelnik od razu wie, że wchodzimy w inną strefę. Motyw „toksycznej mazi” przy beczce i mutacji zwierząt jest czytelny i buduje tło bez wykładów. No i Tom jako lombardzista-filozof to fajny detal świata – postać ma własny rys, nie jest tylko „NPC od broni”.

Ogólnie: opowiadanie ma prosty napęd (kot → kopalnia → zagrożenie), ale pod spodem jest temat (facet wraca do sprawczości), i to jest największa wartość.

 

 

 

 

 

 

 

Melendur88

Pomysł, muszę przyznać, masz intrygujący. Zestawienie Syzyfa – tego antycznego kombinatora – z Medeą, która emocje ma na wierzchu, to materiał na niezły mitologiczny thriller. I ten moment, gdy wymyślają sposób na oszukanie kary z głazem? Sprytne. Naprawdę, ten fragment ma w sobie to "coś".

 

Tylko że wykonanie nie do końca idealne :)

 

Eh, nie lubię tego, ale końcu trzeba bo wreszcie poczuje się jak regulatorzy się czuła czytając moje pierwsze opowiadanie :) (czyli napewno nie przyjemnie i żal mi było, że chciała być miła i czytać to co napisałem :P)

 

(widzę, że wrzuciłaś podręcznik do dialogów który sam ostatnio przeglądnąłem, więc znaczy że dobrze guglowałem :)) 

 

Zacznę od tego co mnie kuło w oczy:

 

Stylistycznie postawiłeś na minimalizm, ale chyba ciut za mocny. Zdania są krótkie. Rąbane, to ok, jak są co jakiś czas. Jakbyś pisał telegram, a nie opowieść. „Poszła. Zrobiła. Wróciła”. – dialogi krótkie, zdecydowanie ich za dużo.

 

Druga rzecz – słownictwo. Hades to miejsce mroczne i pełne grozy, a u Ciebie momentami brzmi jak korporacja na wyjeździe integracyjnym. „Instruktorzy”, „realizowanie zamierzeń”, „proceder”? Trochę to wybija z klimatu. 

 

No i logistyka. Ten labirynt na końcu… Pięć kilometrów boku w trzy dni? Nawet z magią to tempo, którego pozazdrościłby niejeden współczesny deweloper. A te świecące strzałki wyprowadzające z Tartaru? Trochę zbyt wygodne, jakby Zeus zamontował tam neony ewakuacyjne.

 

Ale nie zrażaj się, bo fundamenty są. Masz wyobraźnię do tworzenia ciekawych scenariuszy, teraz tylko trzeba wziąć dłuto i trochę tę bryłę wygładzić, żeby tak urzędowo nie kłuła w oczy.

Powodzenia w dalszym pisaniu! 

Melendur88

 

Kiedyś już tu byłam (dawno temu i nieprawda), potem porzuciłam pisanie na 10 lat (czy to nie klasyka?), w 2025 powróciłam do niego

W sumie to… koleżankę wyżej poznałem na wattpad i mogę zaręczyć że na rzeczy się zna na rzeczy i przeszedłem przez to samo. Porzuciłem pisanie na podobny okres.

 

A ja w sumie to się  nie witałem i w sumie wstyd mi przyznać, ze ten wspaniały temat nie zauważyłem :)

 

Cóż mogę powiedzieć, od niedawna tu jestem bo po wielu latach wróciłem do pisania. Więcej się ma na metryce i trochę więcej pewności siebie by pokazać co się pisze. Z mniejszym strachem przed krytyką którą nauczyłem się traktować jako szanse by być lepszym :)

 

Pół roku temu postanowiłem sobie, że napiszę serię opowiadań o wiedźminie który nie jest Geraltem. Tak, zamierzam dokonać zamachu stanu i napisać o wiedźminie i nie mam wąsów i siwych włosów :) Więc głównie będę widoczny z opowiadaniami ze światami wiedźmina. Wcześniej przez lata mistrzowałem jako mistrz gry, grałem, jestem członkiem fandomu wiedźmina. 

 

A nie ma lepszego miejsca, żeby być lepszym niż legendarne NF :)

 

Przywitałem się tutaj tekstem 128k znakowym i dostałem otrzeźwiony przez użytkowników, że trzeba pisać krócej :)  ale nie zniechęciłem się i zamierzam nadal wrzucać z tego uniwersum opowieści (ale postaram się krócej:P) ;) chociaż wiem, że łatwo nie będzie. 

 

Ale jeżeli znajdzie się choć jedna duszczyka do której trafi moje opowiadanie, to dla mnie ogromny sukces i nawet dla tej duszyczki będę miał moc żeby pisać dalej :)

 

 

 

Melendur88

Cóż, przeklinać i rzucić kurwą, też trzeba umieć w taki sposób, żeby księżniczka nie czuła się obrażona, a cham zaśmiał.

 

(wymyślone na poczekaniu).

 

Well; dla mnie człowieka bardzo toleracyjnego i oczytanego w brudnych światach fantasy gdzie krew wylewa się z kartek, seks momentami jest hardokorowy i brutalny jak u Martina lub słynny pierwszy rozdział Narrenturm,  to jednak tutaj mam również, mieszany jak przedómówcy stosunek.

 

Z jednej strony – wesoło. Rozumiem potrzebę gadania o problemach gastrycznych i robieniu z tego humoru. Z drugiej – miksowanie to z różnej maści mięsistymi słowami ktore broń boże – sam lubię wykorzystywać to jednak tutaj nagromadzenie, które @bruce wspomina jest problematyczne, zwłaszcza w części alvi deiectio , że tak to ujmę co by dam nie wprowadzać w zarumienienie :) 

 

Sama konwencja, pozostałe słownictwo jest naprawdę ok, lecz jednak problem stanowi to zgromadzenie tych słów :) Ale nie zniechęcaj się i pisz dalej :) Tylko potraktuj tę uwagę jako delikatną uwagę, żeby trochę to stonować. 

Melendur88

Rzadko czytam i lubuję się w mowie wiązanej , ale jakoś mnie dotknęło :) jakbym miał uprawnienia to bym zagłosował :) 

Melendur88

Na wstępie chcę ci podziękować za tak dobitną analizę tekstu. Przyznaję, że zabierałem się dzisiaj za odpisanie, na te bardzo konstruktywną, ale jednak, krytykę, lecz ciągle ktoś mi przerywał i ostatecznie gdy miałem opisany cały już wywód, to komputer się wziął i rozładował. Niestety poszedł ACPI-shutdown, czyli wyłączenie komputera bez hibernacji systemu, zatem RAM został wyczyszczony. A tym samym też draft odpowiedzi w przeglądarce.

 

Czytaj – wszystko poszło w piach.

 

Postaram się jednak mniej więcej odtworzyć to co pisałem. Jeżeli coś ominę a byś chciała, żebym pociągnął – to zwróć uwagę. 

 

Jeszcze raz ci dziękuje za analizę tekstu, bo jest dla mnie bardzo cenna.

 

Miał chudą żonę, znaczy XD Zdaje mi się, że budujesz zdania za długie na swoje możliwości – przez to wychodzą mętne i nie do końca poprawne interpunkcyjnie (tu przecinek powinien być także po "który", bo zaczyna się wtrącenie). I ta "marka"… Oj, sapkowszczyznyim się zachciewa, daję słowo :D

 

czyli – “to styl trudny, a to inna liga, a ty jesteś niżej”

Ale ja sobie zdaje sprawę z tego :)

Po pierwsze nie jestem pisarzem :) A kimś kto wrócił po latach do napisania czegoś z potrzeby ducha i tego, że w końcu nie boję się jak kiedyś ukazywać czegoś światu.

Tylko ja naprawdę lubię ten styl. 

Masz rację co do jednego – inspiruję się Sapkowskim, nie ma sensu temu zaprzeczać. Ale nie tylko nim. Trochę też jest Pilipiuka. Bardzo lubię ironię, lekkie przerysowanie i zdania wielokrotnie złożone, nawet jeśli czasem oznacza to balansowanie na granicy przesytu.

Mam też pełną świadomość, że to styl ryzykowny i że – jak słusznie zauważył beeecki – sam sobie podnoszę poprzeczkę, wystawiając się na ostrzejszą krytykę warsztatową. Nie zamierzam jednak kapitulować, bo narazie – najwięcej mi sprawia radości pisanie w tym właśnie stylu. Przynajmniej narazie.

A w sumie o to mi chodzi, żeby się z tego cieszyć :)

Zdaję sobie sprawę, że długie zdania potrafią się czasem wymknąć spod kontroli – dlatego takie konkretne uwagi, jak Twoje, są dla mnie naprawdę cenne. Pomagają wyłapywać miejsca, gdzie forma zaczyna szkodzić klarowności. 

Będę próbował dalej, testował, Sapkowski też w porównaniu do “Wiedźmina” z lat 80, do “Rodroża Kruków”, styl rozwinął, zmienił. 

 

Anglicyzmy– być może dlatego, że na co dzień odpisuje, pisze i rozmawiam w angielskim ze względu na pracę w korpo i nie ukrywam, że w głowie czasem zdarza mi się nawet myśleć po angielsku i być może dlatego ich dużo. Szczerze, nie zwracałem na to uwagi. Ale patrząc na twoje uwagi rzeczywiście tak jest. Postaram się zwrócić na to uwagę w następnych tekstach.

Jeszcze pamiętam że było słowo skrobit.

Chodziło mi o skrobot, literówka do powyższego słowa. Wiem, że jest takowe nazwisko i słowa jako tako takiego nie ma, ale przynajmniej u mnie się tak mówiło :) Ale fakt, trzeba dbać o język, zmienię na chrobot, bo to słowotwórstwo, w które nie chce iść.

 

Literówki, szyk zdań masz w stu procentach rację i nawet nie dyskutuję. Dziękuje ci jeszcze raz bo taka analiza kosztuje dużo czasu.

 

Uwagi dotyczące świata:

 

Imię Koenrada – Dutch: Coen, Coenraad, Koen(raad), Koendert, Koene.

Wziąłem to imię jako odpowiednik duński imienia Konrad, ale usunąłem a. Wymawiać można Konrad, Koenrad. Whaterver ;) (Wiem, wystawiam ci się po raz kolejny :))

 

Kościół – W Novigradzie istniał Kult Wiecznego Ognia, czasem zamiennie używanym w uniwersum Kościołem Wiecznego Ognia.

Bogowie – Sapkowski z powszechnie znanym sobie luźnym podejściem do świata, a raczej – jego konstrukcji, często mówił a a nie mówił be. Nie mniej Bogów było kilka. Melitele, Kreve, był Dagon, Epona, wspomniany Wieczny Ogień. Jednak próżno tu szukać głębszej metafizyki do której na końcu swojej analizy nawiązujesz. 

Materia Prima. Ja mam świadomość tego, że to idea. Jednak jak wspomniałaś, po prostu tworzę w małym zakresie swój własny świat, tylko na mniejszą skalę. Uznałem że połączę koncept Materia Prima, połączę z ciemną energią i zobaczę co się stanie. 

 

Nie wspomnę też, że jedna czarodziejka również… uczestniczyła w mojej przemianie.

Jak to u wiedźmina, nie? – nie stwierdzono nigdy w sadze Sapkowskiego czarodziejki, żeby uczestniczyły w Próbach Traw. Zawsze byli mężczyzni.

Ja zamierzam to zmienić.

Eeee… nie. Atomy tak nie działają. Nawet atomy Demokryta. Nic ich nie skleja.

Niechce ciągnąć tego tematu. Uczono mnie, że atom składa si

Why haven't they kissed yet? XD

Bo to nie jest Geralt, przysiągł sobie zaliczanie każdej czarodziejki którą napotka na drodze ;)

(chociaż też z czarodziejki będzie miał na swojej drodze)

 

Niezła przygodówka, chociaż miejscami trochę przegadana. Językowo mogłoby być lepiej, jak widać na załączonym obrazku, filozofii przyrody w zasadzie nie było, może na szczęście, więc nie mam czego rozjeżdżać :D

 

Dziękuję. Mam świadomość, że było trochę przegadania. Ide była taka – zbiera się chwacka drużyna która chce coś ukraść. Trochę zwariowana. Napewno gdybym miał więcej czasu, siły i dobrego betę, to bym to zrobił lepiej. Ale nie miałem już sił, a tym osobom którym to pokazałem a nie nie są “betami” stwierdzili, że jest naprawdę fajne, więc wrzuciłem.

 

Jeszcze raz – dziekuje ci za ten noworoczny fajny komentarz. Wszystkiego Najlepszego w Nowym roku :)

 

 

EDIT:

Zapomniałbym.

 

Co do atomów – tu akurat pozwolę sobie lekko doprecyzować :)

Nie chodziło mi o „klej” w sensie dosłownym, tylko o skrót myślowy / metaforę. Atomy i jądra nie istnieją „same z siebie”, tylko dzięki oddziaływaniom (silnym, elektromagnetycznym itd.), które utrzymują strukturę. W tym sensie Koenrad mówi o „czymś, co spaja”, coś co łączy. Jak używałem w komentarzach o kleju itp, to wynikało, że szukałem jakiejś metafory w quasi-średniowiecznym fantasy wiedźmina które może pasować do próby wytłumaczenia tego. 

Jeśli to brzmi zbyt dosłownie – fair, przyjmuję uwagę warsztatowo. Sens był jednak intuicyjny i narracyjny, nie popularnonaukowy.

 

Melendur88

Materia prima to konkretny koncept filozoficzny, który zamierzam tutaj rozjechać walcem, jak tylko TARDIS wróci z warsztatu XD (Serio, przystojny gallifreyanin z własną TARDIS poszukiwany na wczoraj XD)

 

Generalnie wpadłem na pomysł od tego mojego naukowca. Wrzuciłem Sławosza Habichta, genialnego maga/wynalzcę, chcącego poznać zasady rządzące światem. No i czarna dziura którą Robert trafnie wyczytał, była punktem wejścia do moich rozważań no i czytając o kamieniu filozoficznym o którym wiedziałem od dawna (znanym koncepcie alchemii sredniowiecznej) dotarłem, do materii prima. Bez bicia się przyznam, że chociaż ukończone mam studia historyczne (ale pracuje w informatyce) to nie wiedziałem o tym koncepcie ;) doczytałem i uznałem, że to ciekawy pomysł wrzucić to do świata wiedźmińskiego :) zwłaszcza że temat nie był eksplorowany, a świat czarodziejek /czarodziejów w uniwersum AS i CDP (traktuje to osobno) jest nadal nie do końca uzupełniony. 

 

Co od krytyki, jestem w pełni otwarty na nią. Bo tylko ona czyni nas lepszym :) 

 

 

@RR 

 

Dzięki za wszystko :) Być może jakbyśmy się “Zbecili” z tym, to by powstał jeszcze lepszy twór. 

 

Co do wymyślania koło na nowo – ja jestem zwolennikiem tego, że nie trzeba wymyślać koła na nowo, żeby przedstawić coś w odświeżony sposób ;) a sam przez lata pisząc na siebie widzę tyle tworów fantasy, czasem wiernych klonów, czasem rzeczywiście coś nowego, odkryłem że naprawdę nie trzeba wymyślać nowych światów, tylko po prostu zrobić coś w odwrócony sposób, by było fajne. Czasem połączyć jedno z drugim, pomieszać konwencje i zobaczyć co się stanie ;) oczywiście z głową.

 

A konstrukcja nowych high fantasy nie mam już sił na to;)  szanuję wszystkich którzy je tworzą, ale konstrukcja całego świata, mitologii jak robił to tolkien i martin jest trudne. a sami oboje czerpali również z historii i mitów ;)

 

 

Wszystkim wam życzę Dosiego roku. I szczęśliwego.

 

A przede wszystkiego twórczego i lepszego :)

 

A wiedźmin Koenrad will back. Bo mam z nim większe plany. 

 

 

Melendur88

Hej @beeecki

Dziękuje ci. Tekst owszem był robiony pod konkurs a jak wspomniałem – niestety byłem ograniczony pewnymi ramami. Złośliwi by powiedzieli, że tedy, nie powinienem do niego podchodzić wcale, ale uznałem, że mimo wszystko spróbuję. Jak napisałem, tekst miał ok 40 tysiecy znaków. Wyciąłem sporo scen, głownie opisy przez co tekst stracił na worldbuildingu i pewnych niuansach. Na dobrą sprawę na tę historię mógłbym przeznaczyć trzy dodatkowe rozdziały. W tym rozszerzony wątek “budowy” chwackiej drużyny, bo “Mielony” został w niej brutalnie wycięty, zaś historie Koenrada całkowicie usunąłem. Stąd nie do końca lubie uczestnictwo w zawodach :) Ale mimo to sam fakt że pomysl konkursu, był bardzo fajny, bo jak to przeczytałem, od razu miałem głowę pełnych pomysłów :)

 

Tak czy siak – dziekuje ci za pozytywną mimo wszystko, nomen omen, opinię. Bardzo wiele to dla mnie znaczy, z ust członków Loży, czasopisma/redakcji marki, na której sie wychowałem, a lata wstydziłem coś w ogóle udostępnić tutaj.

MIłego wieczoru!

 

Melendur88

Będę brutalna – to trzeba umieć. To jest trudne i wymaga przygotowania. A poza tym nie jesteś Sapkowskim. Jesteś sobą. Nie jesteśmy i nie powinniśmy być kopiami innych ludzi.

Gdzie ta brutalność :)? W pełni zgoda, ale trzeba próbować :) Dziękuje za komentarz, bardzo cenny. Co do stylu, narazie go szukam, ciężko mówić o takowym jak się narazie pisze hobbystycznie i nadal się nie ma swojego stylu. Szukam narazie w czym mi najlepiej sie pisze. Albo raczej – w czym mi przynosi najwięcej przyjemności, bo do bycia Sapkowskim nie aspiruje, bo nazwisko mam własne a i ambicji w byciu pisarzem nie mam. Mam po prostu zajawkę, którą pożytkuje, chcąc podzielić się nią z innymi :) Po za tym mimo wszystko uważam, że czytając jakieś książki mimowolnie powiela się jakiś schemat przeczytanych autorów, pisząc coś swojego. 

chyba wybrałem zły tytuł,

Chodziło o “słowo”, a o uwagę twą o tytule, chciałem zapytać czemu tak zaintrygował :)

 

Melendur88

@Tarnina tak. To wynika, tylko że przeszarżowałem. Ale wynika to z tego, że podoba mi się Sapkowskiego manier w ostatnich latach jak wrzuca archaizmy i miesza z współczesną polszczyzną. Jednak jak widać, nie ma co czasem kombinować.

Tak, mam świadomość, ale jakoś to spoiwo też mi nie pasowało. Tutaj nie ukrywam, że się zamieszałem i chyba wybrałem zły tytuł, natomiast zamiar był taki, żeby wiedźmin którego eksponuje zaskoczył wiedzą i eryducją dla czytelnika ;)

 

 

@bog Jeleń09 – witaj :)

Dziekuje ci po pierwsze za ciepłe słowa, bardzo dużo dla mnie znaczą.

Jeśli chodzi o czarodziejkę, jak zwał tak zwał :) Ja tak to zaprojektowałem, natomiast doceń fakt, że w przeciwieństwie do najsłynniejszego wiedźmina to nie wskoczyła mu do łóżka (i nie wskoczy, bo planuje dalsze tego typu przedsięwzięcia, jak Robert mi sprawdzi tekst to wrzucę to co nad czym pracowałem)

Co do Koenrada – to niestety dostał tutaj rykoszetem, bo jak napisałem to, a raczej – pozlepiałem z z kilku pomysłów to opowiadanie to wyszło na 45 tysiecy znaków. No więc zacząłem ciąć. Trochę oberwał Koenrad któremu usunąłem jedną mocną scenę związaną z jego unikalną mutacją (świecące żyły), gdzie wyjasnie swoje backstory, ale dodam, ze w Upiorze z Velen (podrzędnym opowiadaniu które wrzuciłem tutaj, ale jeszczcze nie wrzuciłem reprintu) , zapewniam wyraz ma i nie jest Geraltem. Ale mimo to dzięki za uwagę, bo znaczy, że tutaj wyciąłem za bardzo. Takie uwagi są dla mnie ogromnie ważne i celne. Dziękuje ci :)

 

Aha a co do quest – przygoda oryginalna była w Cyberpunk 2020 – heist. Część dialogów też, które zapisałem kilka lat temu. Za to wieża była z kolei z D&D :) Po prostu pozlepiałem jedno z drugim, pozamieniałem bohaterów i ot tyle. Jak wspomniałem kompletnie nie planowałem tego opowiadania i wyszło przypadkiem. MImo to, dziekuje jeszcze raz za słowa, że czyta się nieźle.

 

Wesołych Świąt :) 

 

 

Melendur88

@bruce 

Wreszcie dostąpiłem zaszczytu sprawdzenia mojej pracy przez ciebie :) Obserwuje prace twoje jak i wielu innych, chciałbym wyrazić również podziw dla twojej (i wszystkich zresztą z redakcji) pracę. NF czytam i obserwuje od wielu lat, ale dopiero teraz zdecydowałem się pisać, kiedy metryka już na tyle odpowiednia, że strach nowicjusza jest jedynie wspomnieniem, a i jestem na tyle “znudzony” życiem, że nic nie pozostało jak tylko publikować, by nie zwariować od tego harmidru :)

 

Technikalia, potwórzenia – tyle ile mogłem – poprawiłem przed chwilą. Nie ma co tutaj dodawać, dziękuje za oko, bo nie mialem nikogo po za AI, który niestety w swojej wspaniałości nadal ma problemy z językiem polskim. Chociaż podobno jest bardzo wydajny w naszej rodzimej mowie.

 

Dialogi – tak, własnie widzisz, tego mi brakowało, żeby spojrzał ktoś kto sie zna na tekście. Teraz widzę – na tyle ile mogłem i wychwyciłem – poprawiłem zapisy dialogów. Mam nadzieje, że trafnie zinterpretowałem poradnik i zasady.

 

Taki… amglamant do wszystkiego. – czy tu na pewno taki wyraz? – tu się zatrzymam. przyznam, że zwróciłaś uwagę na bardzo ważną rzecz, bo tutaj z jakiegoś mojego dziwnego widzimisię chciałem zabłysnąć jakimś archaizmem, ale nie potrafiłem znaleść nic co by mi pasowało. Z kontekstu jak się można wyczytać, oczywiście Koenradowi chodzi o mniej wiecej odpowiednik czarnej materii/atomów, i chodziło mu o coś co spaja/skleja materię. Nie potrafiłem niczego odpowiedniego znaleść, bo lepidło, klej nijak mi nie pasował. Zastanawiałem się nad spoiwem i własnie amglamatem który jest pewnego rodzaju stopem. No ale skoro o to zapytałaś – to znaczy, że to rzeczywiście wydaje sie za trudne a nawet bym powiedział – głupie. Zmieniam na spoiwo.

 

Co do pozostałych – tak, podjąłem decyzję jakiś czas temu, że nie będę pisał swoich światów, opowiadań. Jest wiele teraz światów które są obecnie wszystkie dla mnie absolutnie generyczne i nie widzę i nie mam siły tworzyć czegoś od zera. A niestety fantasy kocham i nie potrafię bez nich żyć :) I Uznałem, że warto napisać coś w czymś, co sie zna i lubi. A że Wiedźmin to najlepszy świat w którym po prostu mi się dobrze zawsze pisało, należę do jednego fandomu, to warto. Ale nie wykluczam, że wrócę do swoich opowieści. Zdążyłem zrobić kopię WayBackMachine z mojego bloga, więc backup jest :) I może poprawię/przerobię i wrzucę bardziej … przyziemnego, niż high-fantasy/dark fantasy.

 

Natomiast z Wiedźmina – postaciami wymyślonymi jest – czas w którym sie dzieje , Wieża, von Hess, Sławosz Habicht (konia z rzędem temu do kogo tutaj nawiązuje :)) , Koenrad, Pankratz, cała przygoda. Reszta miejsc, postacie jak Margarita, czy Hugo Hoff – należą do uniwersum A.Sapkowskiego lub CD Projekt RED.

 

 

Reasumując, wychwyciłem tyle i jestem w stanie, a mózg obecnie mój już spowalnia od nadmiaru literek i nie tylko języka polskiego ale także i binarnego :)

 

Wesołych świąt i jeszcze raz dziękuję za wszystko.

 

 

 

Melendur88

To, co tu naprawdę działa, to rytm i pewność narracji. Autor nie boi się zdań wielokrotnie złożonych i dobrze – one tu nie są ozdobą, tylko narzędziem duszenia czytelnika razem z bohaterem. Opisy zapachu, metalu, kadzidła i skojarzenia z dziadkiem w jednym ciągu to bardzo czyste zagranie: emocja, pamięć i zapowiedź konfliktu spotykają się w jednym zdaniu, bez łopatologii.

Mocna jest też ironia Bruna – chłodna, władcza, pozbawiona efektów. „Proszę”, „jeszcze jedna szansa”, mówione spokojnie, brzmią groźniej niż krzyk i przemoc. Motyw krwi nie idzie w tanią „moc”, tylko w dziedzictwo i szantaż, a scena z sygnetem domyka wstęp bardzo czytelnie. Jeśli gdzieś autor bywa ostrożny, to w końcówce – mógłby jeszcze bardziej zaufać ciszy. Ale całość jest spójna, świadoma i zwyczajnie dobrze napisana.

 

A wogóle. 

Jeden z paladynów szybko uderzył go w twarz. Paweł ponownie poczuł smak krwi na języku. Bruno przystanął tuż przed nim.

– jakoś średnio miły ten Paladyn :)

Melendur88

Ogółem spoko, chociaż za szortami nie przebadam. Ale przeczytałem na szybko teraz, idąc spać i :

Rozejrzał się z poczuciem beznadziei w systemie wydalniczym, gdzie rodziły się i umierały najgłębsze emocje, których doświadczał. Spustoszenia były znaczne. By przetrwać do następnego możliwego zbliżenia, potrzebował uzupełnień. 

To zdanie w moje klimaty. Kocham zdania wielokrotnie złożone, i chociaż nie jest jest to szczyt szczytów, to jednak zadziałało. 

 

Melendur88

Technicznie bardzo solidne. Naprzemienna narracja „On / Ona” nie jest ozdobnikiem, tylko realnie pracuje na fabułę – każdy głos wnosi nową informację i przesuwa historię dalej. Metafora oka–ptaka–drapieżnika jest prowadzona konsekwentnie, bez skrótów i bez łopatologii.

Fabuła trzyma wewnętrzną logikę świata, nawet tam, gdzie zasady przemiany nie są nazwane wprost. Autor ufa czytelnikowi i to działa na korzyść tekstu – tempo nie siada, napięcie się kumuluje.

Momentami dosadne, ale świadomie. To nie jest chaos ani szok dla efektu, tylko spójny wybór narracyjny. Całość czyta się jak tekst, który dokładnie wie, co chce zrobić i dokąd zmierza.

 

Bardzo fajne :)

 

Co do zaimkow, dopełniaczy, wołaczy – są inni mądrzejsi w tej kwestii :)

Melendur88

Nowa Fantastyka