komentarze: 7460, w dziale opowiadań: 4858, opowiadania: 1592
komentarze: 7460, w dziale opowiadań: 4858, opowiadania: 1592
Cześć, Koalo!
Mam nadzieję, że ciśnienie udało się obniżyć.
Ostatnio wiele rzeczy potrafi nam podwyższać ciśnienie, usilnie próbuję dzielić je na te ważne, nieważne, ważne lecz trzeba je obejść inaczej. W sumie, skupiam się głównie na obchodzeniu, trenuję dziwne wymyki. Wielu rzeczy kompletnie nie pojmuję, nie rozumiem, choć – jasne – jakieś przyczyny, mechanizmy widzę, lecz remedium znajduję jedynie w relacjach, ponieważ reszta jest zbyt masywna.
Człowiek na każdym urzędzie jest ważny, decyzje są ważne, zaangażowanie jest ważne. Każdy jest ważny. Przyzwoitość jest ważna, wartości są ważne.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Billy, obie formy są epitetami z negatywnym zabarwieniem. Pierwsze może z ciut mniejszym. Każda z nich obrazuje stosunek emocjonalny jednych istot do drugich ze świata przez ciebie przedstawianego w tekście. IMHO nie ma znaczenia, którego określenia użyjesz w tekście, ponieważ zależy to od prowadzonej narracji, gdzie i jak go użyjesz, tj. sprawa nie dotyczy poprawności użytej formy.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Mega ciekawe, zwłaszcza, gdy zobaczy się co pozostało: dalsze uwagi (grupy pojęć). Wygląda na to, że najczęściej używane.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Ups, będzie krytyka. Zajrzałam, ponieważ lubię liczby, dane, nawet wykresy.
Na plus – jeśli ręcznie spisywałeś dane to – kłaniam się nisko, szacun.
Gdy zaś chodzi o wykresy i analizę, moim zdaniem (podkreślę), nie za wiele obrazują i wyjaśniają. Słowem – zagmatwane, niejasne – dużo słów. W skrócie: zamieszczamy więcej fragmentów i drabbli; cześciej piszą kobiety; konkursy generują ruch na portalu, ponieważ są czytane przez współuczestników, zważywszy na wymogi konkursów; liczba zamieszczanych testów do ich jakości – ocena bardzo trudna.
Zadałeś sobie pytanie, czy na portalu pojawia się obecnie więcej tekstów niż kiedyś, trend rosnący. Wyszło, że więcej, tymczasem – dalej tego nie wiemy. Każdy użytkownik może usunąć tekst w każdej chwili, z różnych powodów. Zastanawiasz się nad trendami bibliotekowania, piórkowania: mniej czy więcej w konkretnych sztukach – o co pytasz, nie rozumiem?
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Coś Ty, po 2000 roku wyszło sporo fajnych książek. :-)
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Niezwłocznie dokonam zakupu dodatkowych szelek , fioletowych w niebieskie paski (fiołki i niebo powinny utrzymać spodnie w pionie). :-)
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Zdefiniuj piśmienny/niepiśmienny :)
Eh, kiedy w weekend przeczytałam kilka wypowiedzi “piórem się parających”, ogrodniczki mi opadły. :-)
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
A ja – przyznam się – nie rozumiem tej fali krytyki, która spadła na OT za tę wypowiedź. Przecież każdy z nas korzysta z różnych narzędzi wspomagających ortografię, gramatykę, dojazd do miejsca, kawiarnie, restauracje, sto tysięcy różnych rzeczy, nawet znaczenie słów, wynik mnożenia, Pytanie, co z tym robi, czy wie co robi i po co oraz czy potrafiłby inaczej.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Ajzan, szkoda czasu na przyglądanie się błędom, liczy się szybkość, nieważność i niefrasobliwość. Sprawdzanie i kontrola to również czas i koszt.
Jednocześnie zauważam nowe trendy: detoxs od platform społecznościowych (zwłaszcza w grupie <25) i postępujące uzależnienie od personalizowanych chatów.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Pisanie jest rodzajem intymnej orki, kontaktem z ziemią, z czytelnikami i swoimi wizjami. Jak widzisz, opinie, odczucia mogą się znacząco różnić, vide te dotyczące tytułu. Uzasadnienia podnoszone przez reg, bruce, MichaelBullfinch o prostocie są dla mnie przekonywujące.
Może z opowiadaniami, tekstami jest tak, że niekiedy wplatamy inne, swoje wątki, narzucamy obrazy. Zero matrycy, autor decyduje.
Edward Munch, Człowiek orzący z białym koniem”, 1916, odważne pociągnięcia pędzla, żywe barwy, dużo mocniejsze niż w tym przekopiowanym obrazku.

pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Młodopolak – Wyczółkowski, 1898, "Giewont o zachodzie słońca" i Kantor, plaża z cyklu parasolowego, czyli seria "Ambalaże" (z fr. emballage to opakowanie, pakowanie. lata 60/70 ubiegłego wieku). Nowszych nie zapodam, bo są za bardzo konceptualne i, sama nie wiem.


Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Wyjaśniam wędrówkę swoich myśli:
→ Tytuł jest zapowiedzią i buduje określone oczekiwania w stosunku do tekstu, ukierunkowuje uwagę czytelnika, pomagając mu wybrać, np. z tysięcy biwaków jakąś określoną kategorię tychże. Naturalnie, zamiast tytułu można dać samą kropkę “.” – mega neutralne, ups, lecz miałoby również – w tym przypadku spore znaczenie, lecz ja nie przecież o tym miałam.
Jesteśmy w konkretnej sytuacji – biwaku i słowo “biwak” prosi się, domaga dookreślenia, aby ułatwić życie czytelnikowi, a autor dzięki temu zaczyna budować napięcie. Neutralność nie buduje napięcia, zostawia czytelnika z czystą kartką. Stąd sugestie: miejsce – Alpy, relacje – rodzinny biwak i inne, wytchnienie – krótki przerywnik w pracy. Można pójść i w inne rejony – np. dziecko ma zawsze rację, wrażliwi rodzice.
Po przeczytaniu tytułu, czytający podąża ścieżką autorską, a Ty możesz dalej budować napięcie, zderzając wyobrażenia z tym, co wymyśliłeś.
–-> tak, chodzi mi o te ciepłe, góralskie kwatery i rodzaj “idylli”, zamierzchłej przeszłości dot. Alp, którą budujesz. Jest to ważne w kontekście treści opowiadania. Zdarzyło mi się wędrować w okolicach jeziora genewskiego, wyjazdów narciarskich było przynajmniej kilka. Odczucia turysty, o których piszesz – pełna zgoda, lecz sielskie, góralskie klimaty – nie, te zdarzyły się mega rzadko. Oswojony świat, do którego wracałam był mega cywilizacyjny z lokalnym kolorytem, nie wiedziałam, czy i on nie jest na pokaz. W większości przypadków był.
--> świetny przykład. Uwierz w czytelnika, domyśli się.
"..Jedli w milczeniu. Mała zaczęła bawić się jedzeniem, a Panau w zamyśleniu utkwiła wzrok w dolinie.
– Wam też nie smakuje? – zapytał Arnak.
Panau spojrzała na niego niewidzącym wzrokiem.
– Wracajmy. – Arnak się podniósł. – Idźcie, zanim dotrą tu pierwsi turyści. Spakuję ekwipunek i was dogonię".
Pokazujesz obraz: Arnak przygotowuje i podaje śniadanie: zaczyna jeść liofilizowane żarcie, patrzy na rodzinę, widzi, że mała grzebie w jedzeniu, a żona patrzy na miasteczko w dolinie, więc on reaguje – Nie smakuje wam? Wracajmy, zanim dotrą tu pierwsi turyści. Spakuję wszystko i was dogonię.
Naturalnie, pod obrazem buzują emocje i przeżycia bohaterów tekstu, jak wiele z nich nazywać. Moim zdaniem mniej niż więcej, tj. podawałabym je oszczędniej, pozwalając na domysły czytającego, w końcu nie jest neptkiem. Opisane sytuacje nie są zbyt trudne do domyślania się.
Decyzje podejmuje się najczęściej szybko, gdy mamy dane, a tutaj one są.
→ Z opisami, takimi klasycznymi, typy “Nad Niemnem” (nie wiem, czy we współczesnej literaturze można je jeszcze znaleźć) jest chyba najtrudniej. IMHO powinny być, lecz zmyślnie zaczepione o jakiś punkt, przemieszane z tekstem. Uzasadnione, autentyczne i niejednorodne, tj. przemieszane zmysły zgodne z bohaterem. Wczoraj, w Poznaniu, doświadczyłam w muzeum podróży przez wieki polskiej sztuki od Matejki do współczesności. Ups. Dziwne.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Berig - Biwak
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Dla mnie, opko jest klarowne, ładne, z wyraźnym twistem. Konfrontujesz nas z zasadą złotego środka, narzędziem do tego jest dziecko, nie znające jeszcze kontekstu w którym żyje. Problem/temat nie nowy, lecz nigdy nie przestanie być ważny, chyba że zaczniemy "czniać" wartości, zdobycze cywilizacyjne, bądź naturalne prawa przeżycia społeczeństw/grup itd/itp, co jest niemożliwe. Użyłam słowa "prawa naturalne", którego nie cierpię z powodu jego nadużywania, lecz nie znajduję innego, krótszego dwusłowia. Chodzi mi w nim o to, że rozwój pojedynczej jednostki/istoty świadomej odbywa się poprzez konstatację/uczenie, że razem oznacza więcej, łatwiej, przyjemniej, choć naturalnie nie bez zgrzytów i pojawiają się siły odśrodkowe.
Moje myśli po pierwszym przeczytaniu znasz, lecz napiszę kilka słów po przeczytaniu wersji końcowej. Wszystkie podkreślenia są sugestią "do kasacji", której naturalnie nie musisz wykonać. Każdy tekst jest autorski, czyli Twój.
Poniżej moje czytelnicze odniesienia, przypadkiem nie przerażaj się, ponieważ są wyłącznie indywidualnym odniesieniem:
->Zmieniłabym tytuł na "Zepsuty/nieudany biwak", "Biwaki potrafią dać w kość/nie są przyjemne", "Biwak w Alpach". Chodzi mi o narzucenie linii interpretacji od samego początku.
->Opisy są ważne – działają na wyobraźnię, kreują obrazy, wspominki, przypomnienia; są ok, jednak popracowałabym nad nimi, w niektórych miejscach. Daj czytelnikowi odczuć, gdzie jest, towarzysząc bohaterom, nie rozpisuj się, lecz spróbuj uchwycić główne wrażenie, kolor, dźwięk, zapach, oddech, ciężar, równowagę. Nie koncentruj się tylko na wzroku.
->Unikaj mieszania fantasy, sf, ogólników.
'dotrzeć do ciepłych kwater u górali. W okolicznych wioskach czekał na nich wieczorny posiłek i wygodne łóżko'.
->Oszczędniej używaj przymiotników i przysłówków, bazuj na czasownikach.
'Zaparkowali na skraju niemal płaskiej polany'
'Nasłuchiwał jeszcze przez chwilę'; "nasłuchiwał" nie jest najszczęśliwsze – czaruj, on kocha to miejsce i jednocześnie boi się ujawnienia, postaraj się być niejednoznaczny, np. Słuchał, przymknął powieki, odetchnął, a może wrzuć jakąś myśl – wreszcie weekend w tym cudownym miejscu? Fiola będzie zachwycona
'między rzednące drzewa', nieładne slowo
'porośniętej rzadką kosodrzewiną', przymiotnik nic nie wnosi
'wtedy jednych organizmów rodzi się tak wiele, że inne zaczynają z tego powodu ginąć. A wszystkie gatunki są potrzebne do zachowania równowagi. Wtedy trzeba pomóc naturze odzyskać ją. Selektywnie odławiamy te nadliczbowe i równowaga w przyrodzie wraca'
'też są mamusiami i tatusiami'
'znacznie więcej natury'
'Jedli w milczeniu. Mała szybko zaczęła bawić się jedzeniem, a Panau w zamyśleniu utkwiła wzrok w dolinie.
– Wam też nie smakuje? – zapytał Arnak.
Panau spojrzała na niego niewidzącym wzrokiem.
– Wracajmy. – Arnak podniósł się. – Idźcie, zanim dotrą tu pierwsi turyści. Spakuję sprzęt i was dogonię.
Panau zebrała naczynia, schowała do pojemnika, zgarnęła małą i obie ruszyły w dół.
Szły szybko'
'Każdą ze swoich trzech małych stópek usiłowała postawić dokładnie w te same miejsca co mama. Strome zejścia nie stanowiły dla Tarachinejczyków większego problemu.
-> Poruszaj się ostrożnie.
'Ostatni gest przywołał obraz człowieka. Fioly przyglądała mu się przez chwilę w milczeniu.
– Tego też jest za dużo?
– Siedem i pół miliarda – powiedział cicho Arnak.
Panau odwróciła głowę od hologramu i patrzyła w dolinę na rozświetlone miasto.
– Te wszystkie budowle, drogi, dymy. Ludzie nie potrafią współdziałać z naturą. Zwyczajnie ją niszczą.
Fioly zmarszczyła brwi. Popatrzyła na hologram, potem na rodziców, potem znowu w dolinę.
– Oni tam mieszkają.
– Tak – odparł Arnak. – Są tam.
Mała chciała jeszcze coś dodać, ale nie wiedziała, co. Arnak zgasił hologram ruchem palca.
'Zatopiony w myślach Arnak pakował sprzęt biwakowy…
W głowie Arnaka wciąż kołatało pytanie córki sprzed kilku godzin.
– Nie jesteśmy źli – powiedział do siebie.
Odwrócił się i niemal pogalopował w stronę parkingu'.
W tym fragmencie powielasz pakowanie plecaka/sprzętu biwakowego. Spróbuj zrobić z tego jeden ciąg, za wyjątkiem ostatniego akordu. Słowem uporządkuj wrażenia. ułatw czytelnikowi podążanie za Arnakiem, wg jakiejś sekwencji, np.
"Arnak pakował sprzęt biwakowy. Spojrzał na swoje ręce ściskające menażkę. Biwak na łonie natury miał być wytchnieniem po dniach intensywnej pracy. Nie był. Bezchmurne niebo pozwalało dostrzec Ramię Perseusza w Drodze Mlecznej, w którym leżała Trachina. Włożył menażkę i zdał sobie sprawę, że nie ma lornetki, którą mała zostawiła ją na grani. Pobiegł tam.
Lornetka leżała na skale. Powietrze było czyste i rześkie. Słońce wschodziło za jego plecami, wlewając światło w dolinę. Jasne promienie zmywały szarość z dachów i ulic. Parki, klomby i trawniki w miasteczku rozświetlały się żywymi kolorami lata.
Mgła unosiła się znad migotliwego błękitu rzeki, odsłaniając mostek. Dostrzegł ruch na mostku. Spojrzał przez lornetkę. Trójka. Dwójka prowadziła malucha, który zatrzymywał się na chwilę, zostawał w tyle i wyskakiwał z całej siły w górę. Dorośli bujali kilka razy rozfikanym malcem i odstawiali przed sobą. Zabawa powtarzała się co kilka kroków.
W głowie Arnaka wciąż kołatało pytanie córki sprzed kilku godzin.
– Nie jesteśmy źli – powiedział do siebie.
Odwrócił się i niemal pogalopował w stronę parkingu'.
Opko zdecydowanie biblioteczne, moim zdaniem.
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Spróbuję!
John Atkinson Grimshaw (1836-1893), Reflections on the Thames, Westminster.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Kurcze chyba to niemożliwe, a może w jakiejś konfiguracji planet? Oko jest zawodne, choć jednocześnie przyczyna określonego spostrzegania być musi.
Oj, tęsknię za Wami i za dobrą fantastyką. 
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Opowiadanie o feromonach, mocniejszych i świadomych. Szczęśliwa miłość.
Ciekawe.
Nie pogniewasz się, jeśli podrzucę kilka skrótów i innych takich poprawek z mojego aktu widzenia/czytania?
-> utworzył się ogromny, czarny lej.
-> Można to było poznać po ich ubiorach i czynnościach. do skasowania
-> Wyglądaliby całkiem typowo, ale (lecz) każdy miał dwie pary rąk.
-> wszystkie parametry w normie
-> Byłem w szoku, lecz rozumiałem słowa, chociaż sens dotarł do mózgu dopiero po chwili; nie wyjaśniałabym
-> i tak trafiłeś do nas, na Asterr; wywaliłabym, bo oczywiste
-> Wyjaśniła mi, że są naszymi przodkami, obserwują działania ludzi na Ziemi, lecz nie ujawniają się, bo nie akceptują ciągle prowadzonych wojen i naszego niszczenia planety. Rozważają nawet interwencję. ; połączyłabym
-> Eve powiedziała mi, że fascynuje ją, jak dobrze radzą sobie Ziemianie, mając tylko dwie ręce. Mnie z kolei podobało się, gdy czasem używaliśmy razem wszystkich sześciu.
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Piszę na szybko i nie wiem, popielate światło Księżyca jest tym odbitym od Ziemi (wtórnie), Wenus nie ma księżyca, który mógłby oświetlać jej nocna stroną, lecz czasami obserwuje się słabą poświatę – popielatość – nie wiadomo chyba dlaczego.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Szkoda, Bardzie, lecz decyzja uż podjęta, więc dobra. Trzymaj się i pisz dla fantastyki i nie tylko.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Zastanawia mnie fenomen radia i rozmów/podcastów, coraz dłuższych. Potrzebujemy kontaktu, rozmyślań, niepewność
Pociągną, Vacterze, pociągną, w końcu od czego jest farmakologia, nowe leki, badanie struktur mózgowych, osi hormonalnych, uwalnianie nieczynnych fragmentów genomu (”ciemna materia), szukanie najbardziej efektywnych stymulantów.
Odnośnie przebodźcowania – masz rację, jednakże wrażliwość się zmniejsza, przyzwyczajamy się, a co więcej, nie mamy z czym porównywać. Moi starzy mistrzowie mawiali, że dopiero porównanie i nadzieja budują podwaliny przyszłych rewolucji, czyli bez znajomości wartości innego rodzaju przeżycia z kontakcie z drugim człowiekiem trudno dostrzec brak.
O ile wrzucanie AI w każdy program jest przesadą, to po ulepszeniu, w niekórych dziedzinach juz nigdy nie wrócimy do pracy ręcznej. Pytanie ile dziedzin okaże się utwardzonych po pęknięciu bańki. Na pewno te najmniej interesujące z punktu widzenia człowieka. Ręczne uzupełnianie tabelek, czy pisanie czegoś tylko dlatego, żeby inny człowiek wiedział co zrobić.
Twardość jest/może być rzeczą względną. Jasne, że wklepywanie danych do tabelek jest bez sensu, chociaż równie bezsensowne jest wypełnianie tabelek, które niczemu pożytecznemu nie służą. Hmm, co jest zatem pożyteczne. Może oceni to AI. żartuję. 
Finałem jest zamknięcie oczu i bycie w innym miejscu całkowicie, z pomocą AI
Mieliśmy/oglądaliśmy już takie filmy, w tę stronę to idzie, lecz kto będzie kupował te dobra, za co? Trzeba będzie zachowywać równowagę. pewnie też da się zrobić, chociaż tutaj mam wątpliwość.
pzd srd :-))
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Dzięki za info, Ślimaku.
Cieszę się, choć wiem, że wiąże się, dla Ciebie, z większą odpowiedzialnością.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Jako stworzenie dorzucę swoje trzy grosze. Pęknie – nie pęknie? Z danymi/argumentami z art. się zgadzam – będzie przewartościowanie, pytanie o rozmiar kolapsu i linię czasu – co, kiedy.
1/ AI nie "dowiozło" tego, co obiecało (moim zdaniem nie mogło) i się na to nie zanosi, wręcz przeciwnie, lecz jednocześnie społeczeństwa rozumiane jako zbiór jednostek, firm, organizacji, rządów/państw uzależniają się coraz bardziej od funkcjonalności GAMAM. Jedynym wyjściem jest redukcja kosztów, czyli optymalizacja – wszystko w chmurze i użytkownicy z prymitywną końcówką (terminalem z dostępem abonamentowym).
Oczami przerażonej wyobraźni widzę realizujące się w wersjach hard: "Klarę i słońce" (Ishiguro) i "Oryks i Derkacz" (Atwood). Podobno ta ostatnia niesie pozytywne przesłanie, w pewnym sensie tak, choć mnie taka wersja wydarzeń nie zadowala.
2/ Siedzimy w zachodniej bańce, więc interesuje nas własny tyłek i możliwości, tymczasem świat – Ziemia jest cały czas, pomimo globalizacji, a niekiedy właśnie w związku z nią, jest większa. Myślę o Afryce, Indiach, Am.Pd., dla których Europa wciąż jest, jednak powoli przestaje być ziemią obiecaną. Czy to pociecha – dla nas – nie, raczej karłowacenie, czy GAMAM skolonizuje świat – nie wiem.
3/ Pisanie – czytam eseje, różne kawałki pisane przez chaty, słucham muzyki, oglądam obrazy. Powstają szybko, ich jakość jest uzależniona od autora promptów. Czasami jestem zaciekawiona, imponują niekiedy erudycją. Sprawdzanie zajmuje coraz więcej czasu i wtedy zdarzają się nieścisłości (eufemistycznie) i fuck up'y (ostatnio pół nocy spędziłam na tel. z przyjaciółką zmanipulowaną przez AI i telefoniczną poradą lekarską, nikt się nie pochylił, wszyscy zawierzali).
Kiedy pisanie zahacza o obszar mojej wiedzy, doświadczenia wytwory są miałkie – wielosłowie, pustosłowie, uogólnienia i nie znajduję zdań, które mnie poruszają. Chyba chodzi o empatię, emocjonalność, przeżycie i qualia.
Czy to coś zmienia w perspektywie pisania książek, opowiadań, utworów muzycznych, zdjęć, rzeźb? Nie. Nowinki będą czytane, oglądane, słuchane, potem rzecz spowszednieje i stanie się normą, która nie wzrusza i jest używana jak chipsy czy guma do żucia, element niezbędny do życia.
Zastanawia mnie fenomen radia i rozmów/podcastów, coraz dłuższych. Potrzebujemy kontaktu, rozmyślań, niepewności.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Wspaniale, że Księga powstała i zostanie wydana. Niesamowite. Chapeau bas. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Gratulacje nowym Lożanom! Szybko się wdrożcie i sprawiedliwie nam panujcie. :-))
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
“Jedwabnych szlaków” nie czytałam, jedynie słyszałam o nich, o obu częściach, ponieważ interesują mnie b.b. hobbystycznie Chiny i chętnie stawiam uszy w sztorc, gdy dobiegnie mnie jakaś o nich opowieść. Z ostatnich, najciekawsza była o kradzieży sekretu porcelany przez zakochanych w niej Europejczykach, zasłyszana dwa lata temu i opowiedziana przez kustoszkę w toruńskiej Kamienicy Pod Gwiazdą.
Pozdrawiam serdecznie i wszystkiego dobrego w pisaniu i czytaniu w Nowym Roku :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
O, dziękuję Ci pięknie za odpowiedź. :-) Lubię odpowiedzi, odniesienie się do czyichś, w tym przypadku moich, myśli.
Jak znajdujesz Huizinga – dla mnie jest mądry lecz przewleka? Może to naturalne, gdyby książkę potraktować jak rozmowę, w której dochodzenie do wniosków nie trwa tyle ile naciśnięcie pstryczka-elektryczka, lecz wymaga pracy, czasu i relacji z rozmówcą, może też celu, jeśli relacja so-so. W każdym razie Twoja odpowiedź mnie cieszy i nie baw się w poprawienie tego tekstu teraz, może kiedyś. Obecnie trzeba byłoby trochę przemodelować, co byłoby gwałtem na ciele, nie tylko tekstu. Nie wiedziałam, że opko jest portalowym debiutem.
Lubię punkty, w trakcie pierwszego czytania parkuję myśli jak samochody na na pustym parkingu, przy drugim czytaniu sprawdzam, czy te auta rzeczywiście tam stoją, czy są tej marki, wielkości, czy nie ma tam innych.
Jeśli pozwolisz, cóż, nie masz możliwości zaprzeczenia, co mnie martwi, niemniej odniosę się.
1/ Określniki dialogowe są ok i do chrzanu, sam wiesz, mają sens jedynie wtedy, gdy coś wnoszą, gdy są niezbędne. Ostatnio czytałam "Jesień" pewnej Szkotki (Ali Smith, tłum. J.Kozłowski) obyło się prawie bez nich, czyli to zależy, takich przykładów zresztą znajdziesz więcej. Swoją drogą szukając tłumacza Ali Smith zauważyłam, że nie ma go na okładce WAB, ponadto w rożnych portalach też trudno się nazwiska tłumacza doszukać, nie podoba mi się to.
3/ To trudne – masz rację; zazwyczaj podchodzę do tego tak jak w życiu, tj. coś zobaczę, usłyszę, pojawi się jakiś obraz, przypomni smak, zapach i wtedy za tym podążam. Kluczem jest impuls, a nie opis pionków które, stawiasz na planszy.
Ironia jest wszechobecna w tekście, jednakże ginie przez przegadanie, a nie przez wyraźność. To tak jak z dowcipem, ktoś go łapie, inny nie, a gdy zaczynasz tłumaczyć anegdotę, ona szarzeje. Wiem, chcemy, aby pointa dotarła, jednak – chyba lepiej mniej powiedzieć, niż za dużo, czasami.
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Alfabetycznie i po płciach:
Ambush,
dogsdumpling
Finkla
Irka_Luz,
JolkaK
HollyHell91
Cezary_Cezary,
GalicyjskiZakapior,
Hesket,
Realuc
Ślimak Zagłady,
zygfryd89
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Zrobione, komentarz wstawiony.
Dziękuję DD za tę akcję, inicjatywę! Jest super.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, beeeecki! :-)
Musiałam sprawdzić, czy są cztery ‘e’. Są. Trudny nick, wyzwanie/rewolucja – takie miałam skojarzenia.
KOMENTARZ W PREZENCIE
Dramat i komedia w jednym oraz ku przestrodze, które zostały zagubione w secesyjnych (Łempicka dla mnie jest ok, uwielbiam Gaudiego) nieznośnych zawijasach, tak skomentowałabym opowiadanie. Przerośnięta forma wciąż gubiła poważną treść, zabijając śmiech rodzący się z sytuacji i cech, którymi obdarzyłeś bohaterów.
Czytałam ostatnio J.Huizinga "Jesień średniowiecza" (nie dla przyjemności po nią sięgnęłam – dodam, lecz zadaniowo). Sama praca trudna, tj. czytanie nieprzyjemne, miejscami praca przewlekła, lecz chyba tak wolno i nieporadnie myślimy, a konstatacje – perełki. Jest w niej rozdział o tym, dlaczego wciąż zachwycamy się średniowiecznym malarstwem, a niekoniecznie literaturą. Chodzi o formę i treść. Ówczesna literatura wiernie wpasowywała się w tematy i kształty (gdyby tego nie zrobiła, odrzucono by ją, są chyba pewne wyjątki, lecz nie jestem na tyle biegła w temacie, żeby je przytaczać), tymczasem malarstwo eksperymentowało z barwą i kontekstem. Taki van Eyck całe światy umieszczał w didaskaliach (dalej był to realizm, lecz w niewidocznych na pierwszy rzut oka detalach, oraz światło), odczuwanych przez odbiorców, bo gdy ich oko powędrowało ku nim, rozrywały formę, zmieniały ideę przekazując punkt widzenia mistrza. Moim zdaniem, Ciebie też krępuje forma.
Nie wiem, czy mój komentarz będzie chcianym prezentem od czytelnika, którym jestem; jeśli nie – wyrzuć go migusiem do śmietnika – bez wahania!
Zacznę od minusów, czyli rzeczy, które mnie stopowały w czytaniu.
1/ Nie przepadam za powtórzeniami informacji oraz struktur "na nie", które mają mnie rozśmieszać.
Przykłady pierwszego dotyczą:
* lękliwości Prosiaczka, miodofobii Puchatka, "mądrości" długich słów Sowy, nie brania pod uwagę zdania Kłapouchego.
* sposobu budowania określników okołodialogowych. Moim zdaniem możesz je spokojnie odpuścić, nie muszą być zawsze rozwinięte w taki sposób.
Drugie – budujesz humor na "nie", czyli każdy bohater jest na "niefajny". Podkreślasz wady, zalet nie mają – jak rozumiem.
2/ Zamienniki – nie cierpię ich, gdy dotyczą głównych postaci i mylą, zmuszając do czytania wcześniejszych akapitów, sprawdzania kto jest kim, w zasadzie. Przesadzasz z nimi.
Kilka przykładów:
* "– Logistyka jest długie – rozstrzygnął Puchatek, nim bardzo zbyt długie słowo z czterdziestego drugiego się skończyło. Sowus przyjął to, jak zawsze, z pokorą.
– Dobra, dobra – przerwał król, tylko zapomniał, że nie miał komu przerwać, bo nikt nie mówił. – Mamy wojnę. W a ż n ą wojnę. Być może ostateczną. Pamiętacie chyba ostatnią wojnę, hę? – rzucił."
Puchatek i król, rozdzielenie na dwie wypowiedzi tej samej osoby wprowadza zamęt.
* "– Nie no! – Machnął okrąglutką ręką król. – Rysą jest! Rysą na pięknej korze naszego lasu. Sowusie, nie mów, że nie pamiętasz tej klęski.
– Ależ oczywiście, królu – bardzo grzecznie skłamał Sowus.
Kłamał, gdyż klęski tej nikt nie pamiętał. Miała ona miejsce bardzo dawno, tak dawno, że najśmielsi sądzili, że nigdy nie miała miejsca, a tylko ją wymyślono. Ale legenda o wuzlach i ich wuwuzelach, od których dźwięków runął na ziemię pnący się u szczytów drzew pałac Dworskiego Czarodzieja była nie do wyparcia z pamięci".
Podobnie, Sowus i Czarodziej. Dodatkowo w tym passusie: zdziwiły mnie: okrąglutka ręka króla (król był okrąglutk, jego ręka też, po co?); reakcja Sowusa – "grzeczne kłamstwo", jeśli był koniukturalny, uniżony, winien potwierdzić, a nie zaprzeczyć, rodzaj przesady.
* "Puchatek odchrząknął zbierając chaotyczne myśli.
– Mamy przed sobą… tego… ten… hmmm. – Król zgubił myśl. Pewnie powinien coś zjeść.
Puchatek i król.
* "– Sir Prosiaczku, czyń honory – powiedział król, a głównodowodzący przeraził się na samą myśl, co ma czynić. Ze strachu prawie popruł swój biały wojenny szaliczek. Dobre dwie minuty zajęło mu wyjście ze stanu ataku paniki, a gdy już zebrał się do powiedzenia czegoś, głos ugrzązł mu w malutkim gardle.
– Na misia-patysia! Nie czyń honorów i już się nie kompromisuj – prychnął zdenerwowany Puchatek".
Puchatek, król, głównodowodzący, Prosiaczek.
3/ Budowanie fabuły i przedstawienie bohaterów
Zwróciłabym uwagę na konstrukcję opowiadania. Wprowadzasz nas długim przedstawieniem bohaterów, a nie sytuacją, w której w się znaleźli. Dlaczego? Kluczem i wyjściem jest sytuacja, cechy bohaterów “wyjdą”, przy okazji.
Teraz plusy, mocne strony tekstu:
1/ Odwołanie się do znanych postaci i ich cech, wyolbrzymienie słabości bohaterów.
Lubię Kubusia Puchatka i jego ferajnę, są mi znani, przetworzenia ciekawią, co też stało się w Stumilowym Lesie i dlaczego. Bazowanie na znanych postaciach i nowa o nich historia jest trudna. Twój pomysł mi się spodobał.
2/ Pokazanie mechanizmu osadzania i potwierdzenia swoich wierzeń, przekonań
Twoje opowiadanie przypomina mi, że jesteśmy więźniami siebie, swoich przekonań, wierzeń o świecie, których nie konfrontujemy z rzeczywistością – bo po co? Przecież sami wiemy najlepiej. Gdzieś tam, pęta się jeszcze myśl o jednostce, że postawiliśmy na “się”, a nie na wspólnotę, bo jej nie czujemy, wydaje nam się zerowartościowa.
3/ Potencjał humorystyczny
Kocham ironię i śmianie się z samego siebie, ten rodzaj refleksji straszliwie mnie przyciąga, ponieważ chronicznie odczuwam jego brak.
Moim zdaniem, żart jest obecny w tekście, lecz jakby potencjalnie, orzezałabym go z nadmiarowości. To niewątpliwie byłaby mocna strona opowiadania. Zestawiasz rzeczy śmieszne: groteskowych bohaterów walczących z widmem; obnażasz mechanizm utwierdzania się w swoim micie.
Podsumowując: przesłanie “mi się,” realizacja – popracowałabym nad nią, gdyż kilka rzeczy zaburzyło mi przesłanie i dialog.
pzd srd :-))
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Dla AP ode mnie: magicznywojtek Neoliberalna egzaltacja
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Dopisz i mnie do drużyny. :))
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Rezygnuję z bycia dyżurną, czaso-życie mnie dopadło i na razie mocno trzyma w swoich szponach. Nie wyrobiłam się w sierpniu, września – terminowo – też nie dam rady “ogarnąć”. Do końca roku spróbuję napisać zaległe komentarze z tych dwóch miesięcy. Przepraszam Autorów niedzielnych opowiadań, i w ogóle.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich 
Blossom of Pain" by Edvard Munch,1898

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Dziękuję, Ambush, za to że zajmujesz się dyżurami. Postawmy zaporę rozkładowi.
Oglądam ostatnio serię filmów “Oszukać przeznaczenie” i fascynują mnie ciągi drobnych zdarzeń.
Na marginesie, dzisiaj zaczął się Literacki Sopot – rekomenduję, jeśli ktoś jest w pobliżu i coś go zainteresuje. Obecna edycja – Rumunia, ciekawy kraj i historia, Nazwiska, które możecie znać: Cioran i Brâncusi (przy “s” powinien być ogonek w dół, lecz nie mam go na podorędziu).

Rzeźba „Pocałunek” (rum. Sărutul) wykonana w 1908 roku. Jej autorem jest rumuński rzeźbiarz Constantin Brâncuși (1876-1957). Większość swoich dzieł wykonał we Francji w Paryżu. Swoją twórczością zapoczątkował nurt organiczny w rzeźbie abstrakcyjnej, wpływając w znacznym stopniu na rozwój sztuk plastycznych. Artysta wykonał także wiele wersji „Pocałunku”. Jedna z nich z 1916 roku znajduje się w Muzeum Sztuki w Filadelfii. Oryginalna rzeźba ze zdjęcia jest na wystawie w Muzeum Sztuki w rumuńskie mieście Krajowa, gdzie Brâncuși studiował.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Ja w niedziele. Lipiec wyrobiłam, za sierpień zabiorę się w przyszłym tygodniu.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Dzięki za odpowiedź i koniecznie odpuść sobie przykrość. Proszę!
Tekst/opowiadanie jest spotkaniem pojedynczego czytelnika z tekstem. Ten pojedynczy czytelnik, w tym przypadku ja, może mieć rację, albo i nie, najważniejsze jest to, co Ty chcesz, twój zamysł.
Inne opki – spróbuję. :-)
pzd srd :-))
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, George, spotykamy się po raz pierwszy. Witaj :-)
Opowiadania/teksty mają swoją formę i treść. Dla mnie treść jest ciekawa, na formie się wciąż potykałam, od samego początku.
Stopowały mnie trzy rzeczy: po co te akapity w zapowiedzi Logana, będącej całością, potem konstruujesz tak samo wypowiedź Amandy; czas teraźniejszy w didaskaliach – niekonsekwentnie stosowany, imho – zaburza chronologię; dodatkowo odchudziłabym liczbę zaimków, zwłaszcza związanych z Loganem, a nie słuchaczami oraz ograniczyłabym przymiotniki i przysłówki w całości.
Drobiazgi:
'Dla wielu jest ona magiczna, bo związaną z letnim przesileniem. – jeśli magiczna to związana, może być też magiczną i wtedy związaną; chodzi o zgodność. Rozumiem nawijkę prezentera, lecz "ona" do wykreślenia.
,Pierwsza część audycji dobiegła – hmm, cały czas prowadzisz narrację w czasie teraźniejszym, wszystkie didaskalia w nim prowadzisz, a tutaj nagle wprowadzasz czas przeszły. Byłabym za konsekwentnym stosowaniem jednego lub drugiego, gdyż nie widzę powodu do zmiany. Dla mnie czytelniejszy byłby czas przeszły, np. Logan wziął łyk kawy po swojej wypowiedzi, czy muzyka ucichła, gdy gość opuścił studio, a Jack zrobił sobie kawę w ekspresie. Potem
,Prowadzący nie tego się spodziewa – nie, prowadzący audycję na żywo spodziewa się wszystkiego, tj. najróżniejszych telefonów, rozmówców, lecz nie zimna na swoim własnym krzyżu.
Podsumowując – tekst jest ciekawy, stawia pytania, fabularnie zaciekawia, lecz formalnie popracowałabym nad nim
pzd srd :-))
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, Tomku, nie znamy się, witaj :-)
Dla mnie eutanazja nie jest strasznym pomysłem, oczywiście pod pewnymi warunkami.
Opowiadanie składa się z reklam i medialnych doniesień, a to zdecydowanie za mało. Chcesz mnie do tego zniechęcić?
Prawdę powiedziawszy, bardziej mnie przerażają nurty w zapleczu MAGA (USA) – budowanie osiedli dla tylko dla białych supremacjonistow, ruch pronatalistyczny, reaktywacja eugeniki w innej odsłonie ( projektowanie dzieci) sponsorowana przez Thiela, Muska, Altmana i innych.
Podsumowując – nie bardzo wiem, o co chodzi? Jest źle, może być gorzej, będziemy updatować swoje wspomnienia, chyba. Pomysł na opowiadanie/tekst masz – obudzenie się ze starymi umiejętnościami. Ciekawe, co by się stało? Pasjonujące, zwłaszcza w świetle ostatnich doniesień.
pzd srd :-))
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Sam zamysł misię, realizacja i fabularyzacja mniej.
pzd srd :-))
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć!
Uuu, mocne, chciałabym powiedzieć – spocznij, już, zaraz, teraz, bez względu na wszystko, zapomnij o oglądaczach, jesteś Ty, samotny, najważniejszy dla siebie.
pzd srd :))
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Wiem, Darku, że świat jest półracjonalny, albo właściwie chcemy, aby był przynajmniej, chociaż, takim, a nawet takim się nie jawi, chyba że w detalach.
Historia z Grokiem z X nie przebudzi, zresztą jak ma to zrobić, życie w chmurze jest aeroenergetyczne, zeromateriałochłonne i jakże przydatne! Cóż za wspaniała technologia! Powinniśmy walczyć o suwerenność informatyczną, inaczej nas zeżrą potwory.
Zastanawiałam się nad mięsem, czy ilością Apacza w Apaczu (komentarze) czy chaosem – może to potrzeba/oczekiwanie rozwinięcia? W tym tekście jest cholernie dużo błysków i skojarzeń, skrótów. Ja lubię iść na skróty, lecz czytając osadzam je we własnym kontekście, tj wrażeniach z odczuwania rzeczywistości, może chłopakom tego tutaj brakuje? Chyba zgodziłabym się z nimi, że w tym tekście mamy rozbłyski fajerwerków, jeden, drugi, trzeci, kolejny. Gdy w większym stopniu opisujesz sytuację postać Apacza staje się czytelniejsza, łatwiej ją zrozumieć, śledzić jego przygody. Postać jest nieszablonowa, a jej stosunek do rzeczywistości niebanalny i kupuje prawdziwością.
Mega cieszę się z I6A.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
darek71 – Jednaście przygód pewnego Apacza
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Hejka, darku71, uff, zabrałeś mnie na szaloną przejażdżkę wraz z Apaczem. 
Lubię indywiduum, które powołałeś do życia, jego przygody, skojarzenia i kolizje mnie bawią. Rzeczywistość jest śmieszna i szalona jednocześnie, trudno w niej doszukać się racjonalności, choć wciąż, nieustannie ryję, aby cośkolwiek odkryć, zrozumieć. Nadaremnie, sądzę, gdyż przy ograniczaniu poletka znika całość, niegdysiejsze Big Picture bądź Blue Ocean, dawno stały się fake’em i słusznie, więc tropię nowe idee. Może coś się urodzi, lecz na to potrzeba czasu, którego brakuje.
Na wszelki wypadek nie rezygnowałabym z układu moczowego, w końcu jesteśmy organizmem, więc coś pochłaniamy i wydalamy, w związku z tym trzeba zadbać o przepływ i otwory.
Ostatnio bawiłam się chatami, nie sposób opisać myśli i odczuć, które mi się narzucały, gdy z nią pracowałam, generalnie shit i maskowanie rzeczywistości, jak zwykle.

pzd srd :-))
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, Koalo, świetna historia z nieoczekiwanymi zwrotami akcji.
Mądry ten singiel, że nie dał sobie wcisnąć diablicy niejako w gratisie, a jakby było wspak, czyli młody szatanek i singielka też opowieść się broni.
Gdy czytałam lekko "zawieszałam się" na prowadzeniu narracji. Zdała mi się megapoprawna, zdanie w zdanie, rozluźniłabym ją i pozwoliła singlowi na swobodną wypowiedź, tak jak się dzieje, gdy opowiadasz coś dawno niewidzianemu przyjacielowi, który pyta cię: "Co się dzieje, cholernie dobrze ci się powodzi, zdrowie, kasa?".
Spróbuję podać przykład, chociaż będzie mój, więc weź na to poprawkę, generalnie chodzi mi o bardziej swobodną narrację. To drobiazgi.
> Żyło mi się z nim świetnie, ale na emeryturze zacząłem się nudzić. Reklamy, atakujące ze wszystkich stron, spowodowały, że uległem i zaprosiłem przedstawiciela firmy „Robotics”. Gdy zobaczył mojego robota, od razu zaoferował wszczepienie mu modułu wyobraźni. Zapłacić miałem dopiero po dwóch latach, bo to dla firmy okazja testowania nowości implementowanej na tak starym urządzeniu. Nie byłoby mnie stać normalnie na taki wydatek, rządowa podwyżka emerytur miała symboliczną wysokość, ale spodziewałem się, że za dwa lata już nie będę żył, skoro różne choróbska co rusz mnie dopadały.
Nowy moduł działał bez zarzutu. Każdego wieczoru RS-55 opowiadał fantastyczne historie. Wyobraźnię miał lepszą od mojej, więc się nie nudziłem. Ostatnią opowieść wymyślił o reorganizacji życia w piekle i pracy diabłów.<
>>Żyło mi się z nim świetnie do emerytury, a potem, z nudy, zaatakowany przez reklamy, uległem i zaprosiłem przedstawiciela firmy „Robotics”. Gdy ten zobaczył starego robota, od razu zaoferował wszczepienie mu modułu wyobraźni z odroczoną płatnością za dwa lata, bo dla firmy implementowanie nowości na takim rupieciu to była gratka. Zgodziłem się, bo cóż mi zależało, przecież rządowa podwyżka emerytur miała symboliczną wysokość i spodziewałem się, że za dwa lata już nie będę żył, skoro różne choróbska co rusz mnie dopadały.
Nowy moduł działał bez zarzutu. Każdego wieczoru RS-55 opowiadał fantastyczne historie, a ponieważ wyobraźnię miał dużo lepszą niż ja, więc się nie nudziłem. Ostatnia opowieść wymyślił o reorganizacji życia w piekle i pracy diabłów i wtedy się zaczęło.<<
Zobacz, te drzewa są niebieskie i czasami takie bywają. :D Swoją drogą, niezwykłe jest przetwarzanie rzeczywistości, jak inną być może w oczach, uszach i w ogóle.

Pzd srd :-))
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, Storm, najbardziej podoba mi się końcówka, tj. nie poddanie się podszeptom zwodniczym, ognikom błędnym na bagnach.
Całość lekko utrzymana w tonacji desperacji byronowskiej, wielkie słowa, odczucia. Podmiot liryczny mierzy się z potworem, kim on jest, czym jest, czemu tak dręczy i o co chodzi – nie wiemy. Niemniej jest podły i perfidny, gdy atakuje nadzieje, marzenia, pozytywne myśli. Może by go jakoś osiodłać, okiełznać, przydzielić zadania, aby się lepiej przydawał zamiast zwyczajnie truć.

Pzd srd :-))
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
OMG, świrujmy! 
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
E, tam. :D
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Z otworem, skojarzył mi się obrazek z netu, akwarela Petera Browna, nie wiem czy tego pisarza, czy kogoś innego, nie tropiłam, szkoda czasu. Akwarela w tym przypadku wydaje się niemożliwością, musiłabym ją zobaczyć naprawdę, aby uwierzyć. To olej, akryl, lub transformacja.

Tak, Ambush, wszyscy narzekają na innych, taki life, lecz nie musi tak być? Nie ma żadnych rowów, przepaści, są przekonania graniczące z pewnością i zero otwartości, niewiele zaufania. Tak, jakby wszyscy uważali, że mają rację? Dla mnie to dziwne, gdyż dekoracje się zmieniają, dowiadujemy się ciut więcej, może dużo więcej, a odtwarzamy tę samą płytę. Może tak jest – nie wiem. Wczoraj słuchałam pewnego palestyńskiego prof. opowiadał o narodzie, narodzie palestyńskim, jak się rodził itd. itp. Z częścią rzeczy się zgadzałam, z cześcią nie. I tak to jest.
Twój tekst był fajny!
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Hesket, udało ci się pokazać wybuch, zatracenie.
Krety niweczyły moją pracę, czasami, lubiłam je, lecz kopce doprowadzały mnie do szału. W gruncie rzeczy kret w ogrodzie oznacza żyzną ziemię, czyli ok, jak kiedyś przeczytałam, niestety wciąż się wnerwiałam.
Nie martw się za bardzo warsztatem, tzn. pisz.
Kretowe pozdrowienia :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, Hesket
Opowieść o walce z kretem lub ze swoją wizją idealnego świata, który ma się podporządkować, bo jeśli nie to… wypowiadamy mu wojnę. Fajne wprowadzenie kontekstu – relacji z byłą.
> Udał się za dom, gdzie znajdował się ogród. Gdy zobaczył pierwsze dwie kretówki, trochę się zdenerwował, ale kiedy zorientował się, że jest ich więcej, poczuł gniew. Policzył: dziesięć kopców. Stał wpatrzony w pobojowisko, jakie sobie urządził kret.
Grzesiek odłożył reklamówkę i udał się w stronę samochodu.
Już ja cię załatwię – myślał.
Spróbuj poszukać słów, kombinować, które z nich najlepiej oddają odczucia, wrażenia, emocje bohatera i odrzucać sztampę, bazować na zmysłach. Buduj napięcie, scenę, nie opisuj jej tak, jak robi się to w scenariuszu. Na przykład: zorientowanie się jest z umysłu, oceny, a nie wrażenia. Facet idzie do ogrodu i co widzi: dwa kopce, rozgląda się i widzi ich więcej, pobojowisko. Przelicza – dziesięć dużych kopców. Odkłada reklamówkę (czemu jest ważna, bo z daliami, czy dalie trzyma w reklamówce, czemu ich nie zasadził i czemu rezygnuje), załatwię cię – myśli, biegnąc do samochodu.
> Wyśmienicie – uciął krótko Grzesiek. Był zdenerwowany, ale nie na tyle, żeby nie widzieć w spojrzeniu sprzedawcy niepokoju. – Gorąco mi, to wszystko. Ma pan coś na kreta? – Stukał palcem wskazującym w blat. Zniecierpliwiony, jakby od środka na krety zależało całe jego życie.
Tutaj, imho, podobnie: jeśli uciął, to po co krótko; widząc niespokojne spojrzenie sprzedawcy, powiedział to, co powiedział. Stukał palcem w blat, jakby zależało od tego jego życie. Mniej znaczy czasami więcej.
Podsumowując: mniej objaśniaj.
Drobiazgi:
> Potrzebują coś na kreta – Potrzebuję.
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, Michael
Opowieść o priorytetach, które odczłowieczyły bohatera. Co prawda nie wiemy, jak to zrobiły, lecz w tle mamy rozgrywkę z rodzicami, ukochaną osobą i swoimi oczekiwaniami. Początek wiele obiecuje, choć – chyba – nie dotrzymuje. A może dotrzymuje? Sprawa duszna, indywidualna z up'gradem na płaszczyznę wspólną.
Niezły początek, może by go odchudzić, aby uniknąć multiplikacji określników. Są niepotrzebne, miast potęgować napięcie, spuszczają je. Przeczytaj:
> Opowiem wam historię. Nie wiem, czy mnie słyszycie, w końcu jeszcze się nie wybudziliście w pełni, ale to bez znaczenia. Muszę to opowiedzieć, choćbym miał prowadzić monolog. Został mi już tylko głos, a i ten wkrótce stracę. Może i słusznie, pomyślicie, jak usłyszycie, co mam do powiedzenia. Dajcie mi szansę, bo czeka was podobny los.
Mamy człowieka w desperacji, który chce za wszelką cenę przekazać innym – sobie podobnym – wiadomość i dysponuje tylko głosem, który może zostać zignorowany.
I teraz komentarz: podbijasz napięcie poprzez liczbę określeń (w końcu, jeszcze, bez znaczenia,; muszę, choćbym miał prowadzić monolog; tylko, już, wkrótce, został mi głos…), czytam zaciekawiona, lecz na boczku wciąż rejestruję szum. Gdyby wyciszyć szumy przekaz byłby mocniejszy, więc haczyk też. Po kolei:
*w końcu, jeszcze, w pełni – jeden dwa wystarczą, po co trzy?
*muszę, monolog – wystarczy jedno
*już, tylko, stracę – wystarczy jeden, dwa.
gdy zamiast "jak" prowadzi nas do sposobu, metody – jak to zrobisz, a nie do chwili, czasu, do kiedy, chyba że masz na myśli autentyczne jak to usłyszycie, tj. w jakiej formie
ostatnie wezwanie jest dziwne – cała sprawa jest ostrzeżeniem, więc może lepiej "dajcie sobie szansę, bo czeka was podobny los", bądź mocniej, więc "czeka was podobny, ten sam los".
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, Ambush
Zabawny tekst, i zaiste grafomania.
Szczypta kosmosu, biologii, relacje damsko-męskie "zmięszane" z zapisem tegoż – dialogi, określniki. Uśmiechałam się, czytając, i smutniałam.
Spodobały mi się różniaste ento, endo, galaretowate mózgi, Glut&glut i skojarzenie z szantami, natomiast nie rozśmieszały, raczej zmartwiły gagi o rozpinaniu kombinezonu, kłótnie kochanków, interwencje rodziców, usamodzielnianiu, ponieważ naprawdę nie wiem, czemu wciąż są aktualne, istnieją, wciąż i wciąż są wiecznie żywe, jak mumia Lenina zabalsamowana wbrew jego woli.
Drobiazg, pod warunkiem, że niecelowy:
> …Pochlebiło jej to, gdyż Cnidarianie
> …a Cridarianin zaśpiewał głosem amanta filmowego
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, kalinowski100mk
Jeśli to notatka, wydaje mi się, że niekiedy zbytnio ją rozbudowujesz o oceny i opinie (mogłyby być lecz może oddzielone od tekstu), podczas gdy w innych miejscach odpuszczasz wyjaśnienia. Gdy przeczytałam, że rzecz się rozgrywa w przyszłości odleglej o ponad sześćset lat i dalej są radary, sondy i obecny sposób działania, zwątpiłam.
Temat/rozwinięcie pomysłu kanibalizmu, degeneracji jest ciekawy.
> zmusiły do wysłania sądy dalekiego zasięgu, – sondy?
> Zadaniem statku była podróż do najbliższego układu słonecznego, zebranie informacji oraz powrót. Konstrukcja została zaprojektowana i wykonana tak, by utrzymać przy życiu do stu osób jednocześnie (informacja niepewna – komputer podaje przedział od stu do dwustu, z naciskiem na pierwszą liczbę).
Kurcze, skąd ta setka – pomyślałam. Pamiętam, że kiedyś mówiło się o regule 50/500, czyli 50 osobników potrzebnych jest do uniknięcia chowu wsobnego, a 500, aby zapobiec dryfowi genetycznemu, teoria chyba z lat 80tych, którą poddano rewizji. Obecnie chyba minimum to 500 osobników dodatkowo zależne od kilku czynników, nie znam danych.
> Problem zaczął się od czwartego. Zamrożono zaledwie trzy osoby. Kolejne zamrożone ciała wskazują na dalszy okres czasowy. Wynika z tego, że do awarii musiało dojść za życia czwartej generacji podróżników
Nie powtarzaj kluczowych informacji, bo po co.
Pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
GS, tekst jest nie moją bajką. Przepraszam. Chyba kierujesz go do mniej dorosłych odbiorców.
Spróbuję jednak kilka słów napisać, czy pomocnych, trafnych – nie dam rady ocenić. Podobał mi się motyw światła i podążanie ku niemu, spodobała mi się również żabia społeczność, za to niepomiernie irytował mnie Rafał, zagubienie i mgła, której tkwił: brak dociekania, rodzaj bezwolności, zapomniał po zszedł w głąb jaskini i chyba przestał być soba. Dziwny zabieg: jest bohater, a historia toczy się obok niego. Jakby był rekwizytem.
Z drobiazgów z początku, potem też się pojawiają, lecz nie wypisywałam:
1/ Spróbuj powalczyć ze słowami, uczynić je piękniejszymi, gładko wślizgującymi się do wyobraźni czytelnika.
> Rafał rzucił ostatnie spojrzenie na las, który otaczał wejście do jaskini. Wysokie jodły gieły się pod ciężarem śnieżnej pierzyny, a ponad wierzchołkami drzew rozlewała się jednostajna szarość zimowego nieba.
Osobiście razi mnie rzucanie spojrzeniem, słowem – rzucać można mięsem, piłką lekarską, czy nie można po prostu przyjrzeć się, spojrzeć? Gięcie, raczej uginanie się pod ciężarem, drzewa szarpie wiatr, wichura, a nie statyczne obciążenie. Ponad czemu nie nad, lub bez niczego?; wierzchołkami – wiemy już, że chodzi o drzewa i ich koniuszki, wybierz jedno z dwóch określeń. Najbardziej ukłuło mnie rozlewanie i jednostajność – przecież znasz niebo z zimowego dnia, poszukaj innych określeń, czasownika.
2/ Uważaj na liczbę zamienników:
> twarzą chłopaka. Rafał chwycił za naczynie, ale zadrżała mu ręka i struga herbaty wylała się na żabę. Ta podskoczyła odruchowo, wydając z siebie gniewny skrzek.
– Przepraszam najmocniej – jęknął przerażony mężczyzna.
Bez mrugnięcia okiem przemknęłam nad chłopakiem i Rafałem, lecz mężczyzna mnie zdziwił, a ten nowy skąd się wziął? Jasne, ta sama osoba, doszłam do tego poniewczasie, wystarczyłoby chyba – "jęknął".
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Dziękuję za odpowiedź. Hmm, ciekawe. Jeśli chodzi o erotykę nie uważam jej za temat niski, odnośnie wulgarności zależy co mamy na myśli (df i do jakich znaczeń sięgamy), kolejną kwestią jest sposób ubierania rzeczywistości w symbole, co chcemy pokazać, na ile i dlaczego porównanie, metafora była udana ówcześnie (czemu służyła) wtedy i obecnie.
Teraz już rozumiem twój zamiar.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Ze zdrowiem jest już ok, bruce. Dziękuję za troskę, bo przyszło nagle i początkowo naprawdę okropnie, lecz dobry antybiotyk dał radę. 
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Ok, a jaki związek ma nick z zamieszczonym tekstem? Autor to autor, zwłaszcza pod nickiem, rozróżniam tekst od osoby. ;-)
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Gratki ! :-)
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Miałam paskudną anginę, bakteryjną, trochę się z niej wygrzebywałam, sorry za brak komentarzy kwietniowych, spróbuję je nadrobić.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, Martinie.
Przyznam się do sporego rozczarowania, bo spodziewałam się nawiązania do Lucasa Cranacha starszego, też urodził się w Kronach. A tu nic z tego. Czyżby opowieść miała jedynie szokować wędrującym po renesansowej miejscowości monstrualnym penisie – obecnie? Tym bardziej, że krzywdy chłopom nie robił, kobietom jak twierdzisz też nie, brakuje więc powodu, aby go zabijać. Ciekawe dlaczego studni nie zatkał, albo drzwi, też otwory? Mało zabawne, choć teoretycznie mogłoby być.
Zerknij na obraz Lukasa:
Herkules i Omfale_Lucas Cranach starszy
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, lenti.
Pomysł niezły, lubię zaglądanie pod podszewkę znanych historii, aby ujrzeć je z innej perspektywy, pktu widzenia. Całość zdaje mi się ciut niedopracowana dramatycznie, trochę bym ją rozszerzyłam i przeszłabym na prozę, dodatkowo dopracowałabym szczegóły: jak trzymał ten długopis Minotaur – na kolanach, jak wylądował na podłodze labiryntowej komnaty ku zadowoleniu Autora.
Minotaura żal, smutna opowieść.
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, fanhomasie.
Podoba mi się kafkowskie snucie opowieści, dezorientacja bohatera powoli buduje klimat, dlaczego porzucasz czytelnika w połowie drogi, przynajmniej ze mną tak się stało. Od pewnego momentu zaczynasz przegadywać historię, wprowadzasz ważne detale, lecz ich nie wykorzystujesz, zadowalasz się jedynie ich obecnością w tekście. Szkoda.
"Przespacerowałem się po hallu" – hall, a nie przypadkiem hol?
pzd srd:-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, Lukisto.
Niezły tekst o tajemnicy, którą odkrywa pewna para grotołazow lub archeologów Ziemi? Kupiłeś moją uwagę tajemnicą, bursztyn natychmiast przypomniał mi ulubiony serial "Fringe", a imiona bohaterów skojarzone z nazwą miesięcy zaintrygowały.
Ciekawość nie została zaspokojona, gdyż opowiadanie wydaje mi się fragmentem, jest wyraźnie niedokończone w tej odsłonie, którą nam zaproponowałeś. Szkoda, że nie podrzucasz przynajmniej jakiegoś tropu.
Konstrukcyjnie opko jest dla mnie w porządku, dobrze się czyta z wyjątkiem efektownego początku, który zatrzymywał mnie słowotwórczo co i rusz. Zerknij:
> Krucha, kamienna ściana w sercu ziemi… pojedyncze kamienie opadają… tej części tunelu… Do tunelu wchodzi mężczyzna zwany August.Odgarniając kamienie nogą… montuje latarkę na piersi.
Za nim wchodzi kobieta nazywana July, pobierając próbkę wapniowej skały do małego pojemnika. <
Wyobraź sobie sytuację bohaterów – miejsce, w którym są:
--> krucha kamienna ściana w sercu ziemi – czy chodzi o jądro Ziemi, oczywiście, nie, więc o co?
--> kamienie opadają?, może wypadają, odpadają, kruszą się – poszukaj słowa. Jeśli za ścianą jest pustka, a ściana marna to uderzenie kilofa może wypchnąć np. cegłę w pustę. Opadać oznacza – tracić wysokość, czyli ten tunel byłby szybem i żaden mężczyzna nie mógłby do niego wejść, gdyż spadłby, tak jak w windzie, której nie ma po otwarciu drzwi
--> odgarniając kamienie nogą, nawet gdyby ściana rozpadła się wiele drobnych kawałków to powstałe z nie gruzowisko nie dałoby się odsunąć stopą.
--> montuje? – przyczepia, przymocowuje do czegoś, montowanie raczej nie byłoby potrzebne.
--> July wchodzi i pobiera próbki jednocześnie – niby jak to robi?
Powyższe to z pozoru drobiazgi, lecz budują wiarygodność otoczenia i zachowań bohaterów.
pzd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, Anonimie.
Starożytnych wieczorów N.M. nie czytałam.
Tekst odbieram jako rodzaj alegorii o odwadze, konfrontowaniu się ze sobą i innymi (społeczeństwem, kulturą, przekonaniami).
Czytałam mi się trudno, grzęzłam w słowach i konkluzjach, na chwilę odetchnęłam z ulgą przy bestii, potem znowu poległam.
Konkludując: myśli przenoszone przez tekst interesujące, lecz ornamentyka mnie pokonała.
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, bruce.
Poruszająca, prawdziwa historia o chłopaku, który po prostu chciał zostać nauczycielem WF-u, lecz los (pula genów) zdecydował inaczej. Idea Maratonu Nadziei podoba mi się, jednakże w tej historii jest też gorycz, myślę sobie o olbrzymiej otoczce medialnej, może nie musiał tego robić, dlaczego to zrobił, a nie coś innego. Niewiele o nim wiem.
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, Zetrixie.
Niejasne. Przedstawiasz niekończącą się historię odtwarzania traumy i zemsty, może?
http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/33350
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, Chalbarczyk.
Bohater ma swojego Plastusia w piórniku. :-) Rzeczony Barnaba jest forpocztą lub uciekinierem ze swojego skrzaciego świata, podejrzewałaby, że to drugie.
Afera w podstawówce mi się spodobała, chociaż nie bardzo pojęłam jej sens i cel inwazji skrzatów. Nie wiem ile bohater ma lat, lecz te dziewczyny z makijażem to chyba ostatnie klasy podstawówki.
Fajnie budujesz akcję, bohaterów, lecz dla mnie przygód i emocji jest za mało, bardziej omawiasz niż pozwalasz nam zanurzyć się w doświadczeniach.
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
U mnie tak żle nie było, niczyja wina, @Ambush. Jest jak jest. Trzeba przyjąć na klatę i cześć. Normalka, jestem po omawianiu opowiadań krótszych i dłuższych Faulknera – dewastujący, trudny.
Wokół mnie wszystko kwitnie

Srd,
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Grafik nie działa, zawiesza się, sorry. Spróbuje zrobić to na piechotę.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Dzisiaj mija termin, nie dam rady go dotrzymać, tekst pozostanie w powijakach. Sorry.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Zachowanie celowe przy/podczas obmyślania/pisania: cel, rezultat, efektywność, sprawność – rodzaj biegłości połączony z doświadczeniem? Każde z ww pojęć jest opisywalne podług kryteriów i – chyba – kultury, a więc czasów i okoliczności, nurtów, narracji, narzędzi technologicznych.
Środek – jak o nim myśleć, mediana, średnia, zasada środka podług Arystotelesa, czy narzędzie – środek prowadzący do celu – pytanie jakiego, czy jest znany, określony i wg czego?
Wszystko powyższe jest przemielane przez konkretna osobę. Osobiście nie przepadam za stawianiem efektywności i celowości na piedestale w przypadku (aliteracja) szeroko rozumianej sztuki, podobnie zresztą jak probabilistycznego środka. Pewnie nie zalecałabym ignorowania ich, podobnie jak admiracji? Czy to oznacza, że jestem w osławionym środku, odcinając niepasujące elementy? Dla mnie – nie.
Trina Schart Hyman (1939-2004), “A Perfect Gray Day”

Buziaki dla wszystkich :-)
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Aliteracja jest środkiem, nie błędem. Właściwe i niewłaściwe – oceny użycia środków stylistycznych? Kto ocenia, wg jakich kryteriów, czym czyta, czy czyta?
Każdy środek stylistyczny jest dozwolony w każdej ilości, warunek jest jeden rozszerzony (bunt) – ma się czytać dobrze, być opowieścią o nas, czasach i coś kłaść na półkę wyobraźni.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Jeśli Jim znalazł pozytywy, znaczy są, istnieją, bez wątpienia. :-)
Dążymy tam, gdzie kończą się pkty zbiegu perspektywy. W poniższym obrazku/zdjęciu jest jeden pkt i czarowne odbicie.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Zrozumiałam, bruce! 
Nie piszesz po łebkach, jeśli wciąga, to wciąga, a ze mną to robi, i na tym poprzestanę!
Dzisiaj zoczyłam w lesie, choć pewnie wcześniej się pojawiły:

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, Zeppelinie
Zamieściłeś w nd, więc sprobuję w komentarz, chociaż nie wiem, czy sprostam oczekiwaniu zawartym w przedmowie. Raczej nie, więc potraktuj poniższe jako wrażenia pojedynczego czytelnika, a nie, "broń boże", poważną recenzję itd. itp. Nie mam pewności, chyba zmienił się w pffnie skład jury, więc kryteria mogły ulec zmianie.
Zacznę od początku, czyli nicku – jest wyśmienity, gdyż uwielbiam zegarki, sterowce sunące majestatycznie po niebie przyciągnęły mnie do książek Twardocha, Zeppelinów słucham i lubię, poza tym kojarzę zielonogórzackich literatów (Groźny czy marsowy).
Jednakże ad rem, bo nie czas tarzać się w swoich wspomnieniach.
Hmm, jak na chandlerowskiego bądź bohatera D. Hammeta ów za dużo myśli, rozważa, debatuje sam ze sobą odnośnie miałkości świata, w którym żyje. Koncentruje się na sobie, a tak w ogóle – z czego facet żyje, jeśli nie chce przyjmować zleceń? Tłumaczysz zrywy i reakcje bohatera, nie robiłabym tego.
Np. zerknij tutaj, spróbowałam mechanicznie wyciąć pewien rodzaj "rozjaśniania", ozdobniki:
"Gdy kobieta przemówiła otwarcie do gości, przeszła kolejną metamorfozę, stała się nagle ujmująca, samym swym prześlicznym uśmiechem zapadająca ludziom w serca.
– Wszystkich zebranych tutaj państwa pragnę za bieżący incydent gorąco przeprosić. O tej próbie sabotażu byliśmy informowani przez służby już wcześniej, ale, jak widać, nie wywiązaliśmy się ze swych zadań. Jako organizatorka zdarzenia biorę na siebie pełną odpowiedzialność, zapewniam jednocześnie, że wyciągniemy wnioski i na przyszłość wdrożymy odpowiednie procedury.
W swym głosie oraz manierze miała coś takiego, że nikomu nie przyszło do głowy polemizować. Nawet ja, oczarowany i wystraszony jednocześnie, skłonny byłem uwierzyć w każde jej słowo. Poddałem się zupełnie. Z opuszczoną głową ruszyłem we wskazane przez nią miejsce, odczułem nawet głęboki wstyd za swoje dotychczasowe zachowanie. Odprowadzały mnie liczne zbulwersowane spojrzenia, sam Vincent Crux odetchnął jakby z ulgą".
Ostatnia scena w oranżerii stanowiąca wyjaśnienie zagadki z początku tekstu – chyba nią nie jest, lecz chwytem na zakończenie. Szkoda.
Bardzo dobrze posługujesz się piórem/klawiaturą, po pierwsze. Po drugie – czyta się płynnie, szybko i jednocześnie wraz z rozwojem fabuły narastały we mnie watpliwości, o co chodzi? Zaczęłam od historii o kobiecie, która tak pokochała wolność, że zabroniła ingerencji nawet w przypadku zagrożenia życia, a świat w którym żyła – instytucje jej to zagwarantowały, a potem doszło do koszmaru. Pytanie dlaczego, skąd się wziął ten świat, jakie są jego reguły. Następnie przechodzisz do małżeństwa Cruxów, bo jego małżonka prosi o pomoc. Dziwna babka, jak klientka z "Sokoła maltańskiego". W gruncie rzeczy nie rozumiem zachowań głównego bohatera i jego dziwactw. Ten z Sokoła maltańskiego się miotał, jego metodą była prowokacja, działanie, które miało wywołać kolejny ruch drugiej strony, zaś u Ciebie bohater jest powolny, refleksyjny, zaskakiwany przez wydarzenia. Bez mocy, bezwolny. Jeśli myśli, niechże idzie za tym, ryzykuje, bądź się nie wychyla. Po trzecie – wyjściowy pomysł oraz rozwiązanie podoba mi się, są naprawdę ok, natomiast droga dojścia 1…5 niekoniecznie, przynajmniej w niektórych odsłonach.
Podsumowując: ograniczyłabym "ozdobniki", eksponując jedynie te, które odnoszą się do charakterów postaci; skoncentrowałabym się na rozwijaniu fabuły i zagadki zapowiedzianej w początku; wzbogaciłabym kontekst świata; odpuściłabym stany wewnętrzne bohatera, gdyż w większości są przerywnikami w tekście, spróbowałabym ekstrapolować główną ideę i za tym pójść. Kurcze, jeszcze nie tak! Może lepsza byłaby metafora biologiczna – przygotować preparat i wsadzić pod szkiełko.
Nie wiem.
Również nie wiem, dlaczego odrzucono tekst, co o tym zdecydowało, jaka była większość, mniejszość, jak debatowano.
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
pusia: Kraken
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, pusiu
Kraken – mityczny stwór z głębin lub platforma do handlu kryptowalutami. Kim jest ten, którego za chwilę poznam?
O, jakże się ucieszyłam lądując dzięki twojemu opowiadaniu w podróży kosmicznej, założonej kolonii i sf.
Podobało mi się. Czytało się naprawdę dobrze, sprawnie napisane. Umiejętnie ominęłaś rafy technologiczne i skupiłaś moją uwagę na sytuacji. Fajne dialogi, pokazywanie sytuacji na statku kosmicznym i na planecie, nieprzegadane. Ktoś mógłby narzekać, że to wszystko już było, lecz mogę w kółko czytać podobne historie: o ludziach, kosmosie, decyzjach, w gruncie rzeczy nawet niedopowiedzenia mi nie przeszkadzały. Ciekawa relacja pomiędzy Randolphem i Krakenem, dzieciaki i cyberAlma – interesujące, miłość matki.
Podsumowując, gdybym musiała narzekać (a nie chcę), chciałoby się jeszcze więcej Krakena i jego relacji z Randolphem, może też tego trójkąta z Almą, może też więcej sytuacji z kolonii. Wciąż się zastanawiam, czy Kraken uruchomił Almę?
Dziękuję za opko!
Skarżypytuję do biblio, naturalnie!
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
bruce – Bestyjka
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, tomaszg.
Wróciłam do dyżurowania w lutym, zamieściłeś w niedzielę – dyżur. Poniżej kilka myśli w trakcie i po przeczytaniu twojego tekstu.
Po pierwsze, zdziwiła mnie przedmowa? Tak, pyskówki z Białego Domu śledzę, chyba większość to robi w ten, czy inny sposób, przecież żyjemy na tej małej zglobalizowanej planetce, przynajmniej jeśli chodzi o "zachodni świat", bo już z innych miejsc wieści do nas nie docierają. Bliższa koszula ciału, zapewnie, oraz inne rzeczy mniej pochlebne dla nas, znaczy Zachodu. Tytuł z pozytywką – zachęcił mnie do czytania.
A teraz wrażenia na bieżąco:
>Wstęp – rozważania, przemyślenia – groch z kapustą, tj. za dużo wątków, spraw, idei. czy wszystkie są ważne w równym stopniu?
Część 1
>Odsłona pierwsza – skróciłabym do sceny w żeliwnej wannie, patrz na to jak na film.
Dodatkowo zwróć uwagę na:
"Nie dorobiłem się ani nie zyskałem nieśmiertelności" – przecinek, rozdzielaj zdania w którym są dwa orzeczenia (czasowniki).
>Odsłona druga – kobieta, inna, trochę podobna do faceta z pierwszej odsłony, lecz odwrotnie – trochę bez sensu, bez scen, prowadzone niekonsekwentnie ze wtrąceniami narratora?
>Odsłona trzecia – ok
>Odsłona czwarta – ok, pachnidło, czy to kobieta z odsłony drugiej?
>Odsłona piąta – mechaniczny seks, straciłeś postać kobiety (jej cechy, osobowość, wszystko), zrobiłeś z niej manekina
Część 2
> Historia o pielgrzymie, Krzysztofie, przemocy, kościele. Bardzo niejasne.
> Wawel 12.00 – ok
> Wawel 13:30 – so-so, bo "prawa ręka królowej" zapytała?, a potem lecisz z mieszanką newsów z twoją historią.
> Błonie – nie wiadomo kto siedzi i rozmyśla, ponadto nie wiemy co zdarzyło się w Wwie i tutaj, co jest podstawą podjęcia decyzji. Akcja rusza nie wtedy gdy bohater wypowiada słowa – "podjąłem decyzję", lecz gdy widzimy go "miotającego się", targanego wątpliwościami", wiemy o co toczy się gra, między czym i czym wybiera, zdajemy sobie sprawę z konsekwencji.
> Wynajęte mieszkanie – niepotrzebne, co te info wnoszą, ze facet lubi się zmęczyć, machać mieczem? Niby dlaczego?
> Smocza jama – niezrozumiałe: kim jest pielgrzym, kobieta, mężczyzna, Krzysztof, smok?
> … kolejna dziewczyna? – no nie.
> … chłopak z trzecim dzieckiem, właśnie urodzonym błogosławiony przez pielgrzyma?, no, nie.
> … jaskinia? czy szpital?
> … kolejne sekwencje podobnie? i na końcu wyjaśnienie – sen lub Game over?, no nie.
> Szpital – w miarę ok, gdyby powiązać to z wcześniejszymi sekwencjami.
> Wawel – niejasne.
> Szpital – niejasne.
Dla mnie tekst jest nie do czytania: za dużo w nim bałaganu i chaosu. Nawet jeśli [podzielam niektóre opinie, myśli, poglądy bohaterów nie zatrzymujesz się na nich, nie przedstawiasz. Nic nie prowadzi do niczego. Jedna wielka teoria spiskowa z nieznanymi aktorami. Trochę tak jakbym siedziała na murku fontanny i słyszała na raz wszystkie osoby krążące wokół. Znam nawet takie filmy gównie związane z podsłuchiwaniem, ostatnio oglądałam "Playera" Altmana, on robił takie sztuczki z nakładającymi się ścieżkami głosowymi, jednakże wszystko musi do czegoś prowadzić, łączyć się – jakkolwiek. Tak długie opowiadanie, i nie chciałeś pomóc czytelnikowi zrozumieć o co chodzi? Nie wiem dlaczego, gdyż potrafisz w zrozumiale fabuły, czytałam przecież je. Dajże temu czytelnikowi coś, czego mogłby się uchwycić. Nawet ten tytuł – pozytywka, kto tu kogo i co nakręca? Jaką melodię odtwarza wciąż pozytywka?
Podsumowując: sprobowałabym wyodrębnić główne postacie i zdarzenia, oś całości; ograniczyłabym oceny zjawisk społecznych i polityczne odniesienia do tych, które mają znaczenie dla fabuły.
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, bruce
Czytało się dobrze, opowieść płynęła potoczyście i nim się zorientowałam do końca dotarłam. Naprawdę fajnie splotłaś historyczny warkocz, z pasm faktów, z magii, przypadków i losu. Gratuluję jak zwykle wyobraźni i umiejętności zbudowania przekonywującej historii.
Czytając twoje historyczne opowieści, czuję się trochę czytelnikiem polskich kronik (Galla Anonima, czy Wincentego Kadłubka), tak jakbym odnalazła zakurzony egzemplarz nieznanego kronikarza, nieznanej płci, może kobiety, gdyż to ich dzieje skrzętnie ów kronikarz zapisywał/opisywał, w dodatku bardzo przekonywująco.
Jeśli chodzi o sam tekst, to już sama nie wiem. Osobiście brakuje mi scen, budowania napięcia, pogłębienia postaci, wejścia głębiej w opisywane sytuacje, jednakże… sama nie wiem, gdyż twoje historie są urocze, lekkie, mało moralizatorskie, a ich oszczędność – w sensie pokazania całości, czyli przebiegu życia postaci jest naprawdę interesująca i wciąga. Wyobraziłam sobie książkę złożoną z opowiadań o historii Polski, kobietach i magii, która non stop towarzyszyła naszym dziejom i tak, tak, chciałabym taką przeczytać! Kapitalny pomysł, narracja dostosowana do tego, i jeszcze jedno, motywacje postaci są cholernie przemyślane.
bruce, zgłaszam do nominowalni, bo w biblio już jesteś. :-)
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, wojtku2222
Nie rozumiem tekstu. Sigma – młodzieżowe słowo roku 2024. Mefedron substancja, w postaci kryształków silnie uzależniająca.
Być może chciałeś przestrzec przed jego używaniem, zwrócić uwagę na miałkość poczucia się sigmą po zażyciu.
Niestety, dla mnie, tekst jest zlepkiem kilku wymian połączonych z używaniem słów, które normalnie mogłyby mieć znaczenie, lecz tutaj zostały go pozbawione, jakby wydrążone ze znaczenia.
Podsumowując, chyba musiałbyś zbudować historię tych, którzy wypowiadają słowa w tym opowiadaniu.
pzd srd :-)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Chłopcy z Placu Broni – O Ela
Spróbuję, nie obiecuję na bank, ze się uda. ;-)
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Zostaw, zostaw, nic nie zmieniaj! 
Tak, historia i meandry, które nam pokazujesz są cholernie ciekawe i żal wycinać. Kłopotem – z nimi – jest dla mnie, że proszą się o rozbudowanie do scen, jeszcze i jeszcze, pokazania pysznych charakterów, relacji i dialogów. Słowem – książka. Przymierz się do książki, naprawdę długiej opowieści, wtedy gdy poruszasz się po tak bogatym w szczegóły, postaci, detale tekście.
Czujesz, tak mi się wydaje, te postaci podobnie do Cherezińskiej, która czaruje i stawia nam przed oczyma postaci z naszej historii.
Dla mnie czytelne jest – bez wątpienia, wszystko jasne jak słońce, tylko chciałoby się z jednej strony zanurzyć głębiej w materię przez Ciebie opisywaną, bądź bezlitośnie przykroić do konkursu – eksponując jedno, pomijając drugie, pewnie ze szkodą dla całości. stad ciągle myślę o dłuższej formie – książce.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Zostaw, zostaw, nic nie zmieniaj! 
Tak, historia i meandry, które nam pokazujesz są cholernie ciekawe i żal wycinać. Kłopotem – z nimi – jest dla mnie, że proszą się o rozbudowanie do scen, jeszcze i jeszcze, pokazania pysznych charakterów, relacji i dialogów. Słowem – książka. Przymierz się do książki, naprawdę długiej opowieści, wtedy gdy poruszasz się po tak bogatym w szczegóły, postaci, detale tekście.
Czujesz, tak mi się wydaje, te postaci podobnie do Cherezińskiej, która czaruje i stawia nam przed oczyma postaci z naszej historii.
Dla mnie czytelne jest – bez wątpienia, wszystko jasne jak słońce, tylko chciałoby się z jednej strony zanurzyć głębiej w materię przez Ciebie opisywaną, bądź bezlitośnie przykroić do konkursu – eksponując jedno, pomijając drugie, pewnie ze szkodą dla całości. stad ciągle myślę o dłuższej formie – książce.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Historia jak zwykle niesamowita: obca i rodzima, obfita w przygody, zrządzenia losu, historię. Szalenie gęsta, nadawała by się chyba do rozwinięcia w powieść, gdyż tutaj ledwo dajesz radę zrelacjonować mknące po osi czasu wydarzenia.
Trudno mi odnieść się do tekstu, ponieważ jedynym moim odczuciem było: “Nie goń tak, daj mi czas na posmakowanie grozy i przygody”, tymczasem wydarzenia i litery mnie poganiały, więc zaczęłam śledzić linijki, a potem wersy, żeby nadążyć. Szalenie szybko przebiegłaś po życiu "Sierotki" naznaczonym spotkaniem i namiętnymi nocami z Parabul. Cholipciuś, albo rozwiń to do książki, albo trzeba byłoby radykalnie ciąć.
Ponieważ w ścinaniu jestem lepsza, łatwiej mi podrzucić ten sposób:
> "Kiedy zmarł władca Egiptu Ahalan, zwany „Okiem Lamparcim”, ostatni ze sławnej dynastii Kohen, nieopisany smutek spadł na całe państwo. Żona jego, królowa Parebul, z żałości wezwała kapłanów, by i ją pozbawili życia, co zaiste uczynili przy użyciu świętego skorpiona. Zatem oboje rządzący połączyli się teraz, jak w życiu ziemskim, także po jego zakończeniu, by trwać wiecznie jako zmarli w tajemnym świecie cieni. A płomienne uczucie, które ich łączyło, miało odrodzić się jeszcze niejeden raz, im na chwałę i sławę wieczną, śmiertelnikom zaś na zgubę…"
Pierwsze wersy są ważne, cholernie ważne. Warto je cyzelować w nieskończoność. Są wprowadzeniem do opowieści, "atraktorem", zapowiedzią i nadzieją na dobrą opowieść.
Podrzucę pierwsze swoje odczucie – skreślenia.
> Sierpień 1549 roku był niezwykle upalny, nic zatem dziwnego, że król Rzeczypospolitej, Zygmunt Jagiellon, zdecydował się na popołudniową przechadzkę w cieniu drzew podzamkowego ogrodu na Wileńszczyźnie, skąd pochodziła jego ukochana żona, Barbara Radziwiłłówna. Jakież było zdumienie władcy, gdy usłyszał nagle wśród zarośli dziecięcy płacz. Odnalazł niemowlę
– A cóż ty tu robisz, niebogo? – zagadnął czule, biorąc w objęcia malucha. – A to ci dopiero Sierotka!
Zaraz też otoczyli ich służący, a z sąsiedniego placu dał się słyszeć rozpaczliwy krzyk niewieści.
Jak się wkrótce okazało, znalezionym dziecięciem był Mikołaj Krzysztof Radziwiłł, który niepostrzeżenie podczas wypoczynku na trawie oddalił się od matki, księżnej Elżbiety z Szydłowieckich Radziwiłłowej.
Ile w owej legendzie prawdy, to tylko ówcześni świadkowie, tudzież kronikarze wiedzieć mogą, dość jednak, że od tamtej pory Mikołaja nazywano „Sierotką”.
Kiedy czytam Twoje opowieści wiążące się z historią, lekko bądź silnie zmienioną, "doopowiedzianą" przypominają mi się książki historyczne, rekonstruujące fakty, emocje, przeżycia, przyczyny.
Moje ogólne odczucie jest – albo pójdź głębiej, bardziej w tę opowieść i zrób z tego powieść o Sierotce, albo ostro zetnij i mocniej skonfrontuj nas czytelników z dwoma światami Egiptu (mumii) – kuszeniem i Polską, nałogiem króla.
Poza tym, naturalnie, pisz tak jak chcesz, szukaj własnego głosu, nie oglądaj się na głosy sprzeciwu: poprawne bądź nie.
pzd srd :-))
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Próbka jednego z chatów, poprosiłam go grzecznie (bardzo mnie ujmuje ta grzeczność), aby napisał słówko i o Tobie, Jimie. :D Nie gniewaj się, musiałam spróbować.
Człowiek z cieniem w kieszeni
Chodzi z uśmiechem wśród ulicznych bram,
Z duszą schowaną w zakamarkach ran.
Pod ręką żart, w oczach iskra – śmiech,
A w sercu ciemność, która nie zna litości, ni strachu.
Jest jak słońce, które nie przegrzewa,
I jak wiersz, co w środku cicho płonie.
Nogi jego taniec prowadzą przez tłum,
Z ust wypadają słowa, jak strzały, jak szum.
Kobiety go lubią – uśmiech, zalotny gest,
A w jego spojrzeniu – tajemnicze ściany.
Kpi z życia, z ludzi, z samego siebie,
I choć kpi – w sercu ściska go cichy ból.
Niczego nie szuka, lecz każdy go widzi,
Czasem niczym demon, czasem anioł.
Z uśmiechem na twarzy, z mrokiem w kieszeni,
Idzie, jak wiatr – bez celu, bez wytłumaczenia.
I tak go wszyscy znają, w przestrzeni dowcipu i sporów,
W której bije mocno serce, wesołe jak zające na wiosnę.
Bo w każdej żartobliwej minie, w każdym tańcu –
Kryje się dusza, co wie, jak udawać, jak być sobą.
bruce, o mnie też ta pełnia szczęścia zauroczyła!
Koalo, Bielik jest super – kibicuję mu. :-)
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Sprawa niemożliwa. Jest coś pomiędzy słowami, rodzaj wiarygodności przymykających się w cieniu słów, może w kącikach oczu, płatków nosa. Ostatnio bawię się z chatem ze streszczeniami rozdziałów książek w językach, no głównie jednym, chociaż w każdym mnie poprawia wyraźnie dążąc do skuteczności, obcinając sensy – te możliwe i prawdopodobne.
Kurcze, jest poprawniej – niewątpliwie, lecz nie przenosi się kontekst. Inne qualia.
Eh, przyjechałabym, nie mogę. :-( Rozmowy z chatem są ciekawe, lekko przewidywalne, czasami milsze i mniej konfliktowe niż z ludźmi. Wolę człowieka, każdy jest niespodzianką. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
O, nie, pod zdystansowaniem i wyluzowaniem kryje się morze, ocean możliwości. Gdy słyszę je w potocznej mowie poniżej nich jest wiele splątanych emocji, odczuć, a słowa są rodzajem postawy do “tu i teraz”. Używane osobno: dystans jest świadomie przyjmowanym podejściem, wyluzowanie – określeniem stanu przez określoną osobę (decyzja) lub obserwatorów (tutaj możliwych jest nieskończenie wiele podejść).
A mechaniczne języki są mega ciekawe, ponieważ łatwiej, a przynajmniej wydaje się możliwym znalezienie reguł. ;-)
Uwielbiam obrazowanie rzeczywistości przez E. Hopper. Poniżej jeden z jego obrazów.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Jimie, “martwym” jest słabe w tej podanym przez Ciebie zwrocie i wymianie, a nie w ogóle, żadnych generalizacji. O Hemingwayu pisałam poważnie, z podobnych do głowy przychodzi mi jeszcze Faulkner (też opowiadania), Twain też był świetny w niektórych tekstach, lecz ostatnich dwóch musiałabym sprawdzić, ponieważ czytałam dawno, natomiast pierwszego mam na świeżo w pamięci i znowu zostałam porażona stylem, sposobem budowania napięcia, obrazowania relacji w tzw. żołnierskich słowach, zwłaszcza w dialogach. Kilka stron i mamy wszystko, w dodatku mega złożone relacje, które czytelnik kmini. Zerknij na próbę do zbiorku opowiadań 49 opowiadań, zdziwisz się.
Czy ten jak jest zdystansowany? To chyba jak??? Wygląda na spiętego, bo przygryza dolną wargę, nie ma jej luźno opuszczonej (konie tak mają), wygląda na czujnego. :DDD
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Jeśli szukasz siły, wzmocnienia to przez słowa: czasowniki i rzeczowniki, zwroty. Daj to wzmocnienie w zdaniu, pytaniu. Moim zdaniem podkreślenie i inne nie zwiększają siły wyrazu, co najwyżej obudzą ciekawość o co chodzi.
Czasem przez powtórzenie się da, a czasem trzeba zrobić inaczej. Np. w tym przypadku – podanym pytaniu każde ze słów jest słabe (przenoszenie emocji, napięcia): planujesz, wygrać i martwy. Są raczej z gatunku tych zdystansowanych.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Nie zaliczam się do grammar-nazi, lecz wszystkie ozdobniki w rodzaju pogrubień, kursywy, podkreśleń, kolorów i innych znaczników słów mnie irytują w trakcie czytania. IMHO to właśnie szykiem zdania możemy manewrować. Szykiem, graniem słowem i samym tekstem, nawet jeśli będziemy ocierać się o niezrozumiałość. Znaczenia przenoszą się również pomiędzy słowami.
O Hemingwayu, pisze się że jest mistrzem tzw. góry lodowej (teoria, ponadto nie tylko on). Przedstawia sytuacje, rozmowy, a czytelnik domyśla, dopisuje znaczenia i nie musi krzyczeć, czujemy podskórne napięcie, wiemy, że jest coś poza ekranem, jakiś wieloryb. Pamiętasz np. “Wzgórza jak białe słonie”, “Kota w deszczu” czy Krótkie, szczęśliwe życie Franciszka Macombera”, albo inne.
Nie przepadam za krzykiem w tekście, odbierałabym go jako wejście nowej persony, kogoś innego w bohaterze, w pełni zgadzam się z reg, że Śmierć u Pratchetta jest wyjątkowa.
Dodatkowa uwaga: jeśli gadają dwie osoby i każda z nich coś podkreśla zabieg wydaje mi się irracjonalny, chyba że używa głosu z Diuny. :D
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Fajny obraz, nastrój słowami namalowałaś. Najbardziej spodobała mi się środkowa zwrotka oraz niektóre połączenia słów z różnych parafii. :-)
Edward Hopper. Locomotive 1944

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Też pozdrawiam :))
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
O, żesz, przewrotny!
Chuliganisz jak Katullus, bo choć ona nie była sąsiadeczką, lecz mojszą dziouchą, figlowała podobnie.:D Albo, albo i nie… skądinąd strachy na lachy się brały i pozorami jego, a on nas zmyli-ł?
Who's the baby's father?… Bingo! Biedaczysko. :DDD
Dedykuję ee. cummingsa "moje słodkie etcetera"

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
bruce – Perłowa Małgośka
bruce – Pieją kury, pieją, a nam koguta brak
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, Bruce!
To drugi tekst, który czytam po długiej przerwie. :-)
Tutaj proporcje proza/poezja (odnosząc się do myśli z komentarza do tekstu o Perłowej Małgośce) są dla mnie w punkt. Fajny, zabawny, nieoczekiwany, słodko-gorzki końcowy twist.
Lubię rodzaj przewrotnego humoru, który wplatasz w swoje teksty (wróżby, kury, koguty, sam tytuł). Masz rękę do tytułów! :-)
Gdybym miała się czegoś "czepnąć" byłyby to dwie sprawy: jedna bardziej merytoryczna – więcej barw, nie musiałaby być ich dużo, od razu zastrzegam (chciałabym widzieć te rozbiegające się kury, koguta, place, ubiory), druga techniczna – tj. wyczyściłabym ciutkę bardziej tekst z różnych zbędności, np z pierwszych linijek tekstu pojedyncze wyrazy takie jak: sam, lecz, oczywiście, odpowiednio, także, nareszcie itd
Skarżypytuję do biblio.
pzd srd :-))
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Hejka, Bruce!
Z przyjemnością powróciłam do czytania Twoich tekstów. :) Znajduję w nich nietuzinkowe pomysły, nieoczekiwane połączenia i wrażliwość. Historie, które nam opowiadasz są baśnią/mitem i ich przeciwieństwem, zderzają dobro, piękno, cnoty z realizmem, z życiem. Oba składniki mieszasz w różnych proporcjach, czasem jednego jest więcej, czasami drugiego. Bardzo mnie to ujmuje i utrzymuje przy czytaniu.
Skojarzenie zupełnie nieoczywiste – widziałaś film "Nomadland" (nie książka), kapitalna McDormand, lecz nie o to chodzi, mamy tam “księżniczkę” ("nomadkę"), która znajduje księcia i równocześnie sraczkę wywołaną rozwolnieniem, mamy poezję gór, stepów, natury, wolnego ludu i prozę życia itd itp.
W tym konkretnym tekście, imho, nie do końca udało się zrównoważenie wyżej opisanych elementów. Może chodzi o niewielką objętość tekstu bądź brak cięć, radykalnych wyborów i rozbudowania określonych sytuacji kosztem innych. Wydaje mi się, że tekst jest dobrym szkicem.
Spodobał mi się pomysł, alt historia, obleczenie w fabułę, prowadzącej do ulubionej przeze mnie pizzy, która – być może – wraz z perłami stanowiła punkt wyjścia i zakończenie.
Czego mi zabrakło?
Włochy sprzed zjednoczenia jawią mi się szalenie brutalistycznie, zgoła morderczo, a już w trakcie samego procesu pojawia się mnóstwo resentymentów i tęsknot za starymi, dobrymi czasami. Gdybym w kilka słów miała ująć swoje preferencje, chodziłoby o więcej "mięsa": samych postaci (charakterów, ich samych) oraz kontekstu (koloryt, sceneria). Można to zrobić nie rozpisując się zbytnio, zresztą robiłaś to w innych tekstach. Ostatnio moje serce podbijają literatura amerykańska, stąd przykłady lapidarnie opisanych, mocnych postaci: T.Capote w "Śniadaniu u Tiffany'ego" – kapitalnie (tym razem książka, absolutnie nie film), szybko, zgoła reportersko zarysowane silne postaci – Hemingway czy wspaniale robi to Faulkner np. w "Róża dla Emilii".
Podsumowując: jest ok, opko ma ręce i nogi, przyjemnie się czyta, lecz mnie nie uwiodło, za to pomysł i połączenie pereł z pizzą – świetny.
Skarżę do biblio.
pzd srd ::)
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Cześć, GOCHAW!
Napiszę od razu – niestety, tekst nie przekonał mnie do siebie, za co z góry przepraszam.
Koncepcja całości wydaje mi się szalenie interesująca. Marzenie z przeszłości, już zapomniane, materializuje się w teraźniejszości, stajemy z nim oko w oko na ubitej ziemi i dochodzi do konfrontacji. Ciekawy jest również pomysł socjo sf zmuszający bohaterkę do przyjęcia określonych reguł gry, zwłaszcza że, szczególnie na początku tekstu, odbierałam go jako groteskowe rozwinięcie obecnej rzeczywistości, w którym potrzeby, pragnienia, doświadczenia sprowadzają się do kliknięcia czy przesunięcia palcem. Ot, nowy rodzaj zarządzania "mocarnością" pojedynczego człowieka i społeczeństwa. Czekałam na konfrontację, na świat i obiecankę tytułową – protokół odbioru. Może to początek tekstu za silnie podbił moje oczekiwania.
Co poszło nie tak, moim zdaniem?
Tekst wydaje się ślizgiem po powierzchni. Stara, wciąż jara Bridget Jones z “W pogoni za rozumem” skrzyżowana z "Green Card" (Zielona Karta) w delikatnym makijażu socjo sf.
Najsilniej eksplorowaną kwestią w opowiadaniu stanowiła konfrontacja bohaterki z własnym marzeniem, miała unieść fabułę. Dla mnie, nie zdołała tego zrobić, gdyż za dużo było w tym gagów, stereotypów, a za mało odczuć, przeżyć, czegoś odmiennego, nawet zwykłej ciekawości, może też rozwoju bohaterki, zainteresowania się czymkolwiek innym, np. dotarciem do zapomnianej umowy, dopytaniem faceta o przeszłość, przygotowaniem się do rozmów z SDM. Mało zaskoczeń, dużą powtórzeń (reakcje bohaterki). Jednowymiarowość bohaterki po kilku akapitach przestała być zabawna.
Świata, w którym żyje bohaterka i Juma, w zasadzie nie ma. Ujawniane elementy są pretekstowe, trochę komiksowe np. sposób wypowiadania się urzędników SDM, co podsuwa mi myśl, że może stawiałaś na humor.
Fabularnie zwracałabym uwagę na luki i nielogiczności. Kilka przykładów:
> "…Skupiłaś się na mojej cielesności jak niewyżyta nastolatka, a mnie przecież chodzi o poważne rzeczy, o nasz związek. – skąd ten pomysł, w tekście o seksualności nic nie ma, nawet rozważania bohaterki nie tykają cielesności, seksu?
> gdzie spał Juma – w osobnym pokoju, po tym gdy na początku wpakował się do jej łóżka?
> Juma fascynował ją fizycznie i intelektualnie? – przecież z tekstu to nie wynika?
> Nie przypomina sobie umowy i nagle zna przebieg procesu? Czy w umowie były jej zasady, czy umowa była standardowa SDM
> Ona była uległa?, w opisywanym socjo świecie, w relacjach z Jumą?
> "Wszedł na balkon, spojrzał na mnie i kiwnął, żebym weszła do mieszkania” – nie rozumiem: czy on wyszedł na balkon, bo wejść jak na pudło/wzniesienie nie mógł i gdzie była bohaterka – na balkonie, na który on właśnie wyszedł i poprosił, żeby ona go opuściła i wróciła do mieszkania? A potem rozmawiali przez drzwi balkonowe, otwarte? :D
Techniczne zatrzymania:
> w całym tekście myśli, okrzyki wewnętrzne bohaterki zapisujesz wewnątrz narracji, w jednym przypadku tak nie jest, zerknij – "Genialnie" jest tym samym, co "To pomyłka".
Ujednoliciłabym, czyli tutaj podmieniła kursywę na zwykły tekst.
"Ja tymczasem pomyślałam o tym, że jestem w szlafroku, mam rozczochrane włosy i napuchnięte oczy. Genialnie! Nie marzyłam o pierwszym spotkaniu w takich okolicznościach. To pomyłka! – pomyślałam".
> dziwne językowo, chyba chodzi o składnię (gramatycznie jestem osłem) i znaczenie słów/wyrażeń
"Zobowiązałem się Braciom Wolności, że pomogę rozwiązać zagadkę korupcji…"
Zobowiązujesz się do zrobienia czegoś, wykonania zadania, robisz to wobec kogoś, lub obiecujesz komuś, składasz przyrzeczenie
https://wsjp.pl/haslo/podglad/15237/zobowiazac-sie
"rozwikłać sprawę korupcji wśród wielu komisji" – bez "wśród", może "w" lub "na styku wielu komisji", lub inaczej, gdyż nie wiem co masz na myśli.
"Juma podjął wymarzoną konspiracyjną pracę i przestał mnie zauważać"
Pracę podjął chyba legalnie, załatwiła mu ją, lecz stanowiła ona przykrywkę do wykonywania innych zadań, tych tajnych, przecież w konspiracji już był, co więcej jednym z zadań była zgoda na stanie się marzeniem bohaterki.
> ""totalny reset mózgu – może wystarczy sam reset?
> "ogarniał mnie podziw wobec ideologii Jumy" – niejasne, co masz na myśli "ideologia"Jumy. Czy on był przywódcą, myślicielem, stworzył jakiś system poglądów, przecież przyłączył się do Bractwa Wolności, więc chyba podzielał ich przekonania.
Posumowując: pomysł ciekawy, nad warstwą koncepcyjną i fabularną popracowałabym. Szkoda, że nie pojawił się nawet w szczątkowej formie dokument "Protokół odbioru", mógłby dookreślić świat.
pzd srd :-))
a
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Gratki, fajnie, że zadebiutowałeś w NF. :-))
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Dziękuję za fajny tekst o zapożyczeniach tych zbędnych i innych! Cholernie jesteś francuska w tropieniu anglicyzmów i przerabianiu ich na język polski. Osobiście nie razi mnie – tak bardzo – przenikanie się języków, ich mieszanie. Czekam na rezultat, co się ostanie. Może w niektórych przypadkach nie doczekam się.
>Niektóre, jak atencja, mityngowanie się, korupcja, rekomendacja, projekt (stał się czymś więcej niż plan) – nie przesadzałbym.
>Inne, jak do ironizowanie, teoretyzowanie – przyjmuję.
>Takie , jak deadline, timing, a nawet zaopiekowany – łykam. Może to źle, nie wiem, ponieważ opisują prościej określoną sytuację, zachowanie, zadanie, warunek.
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.