Profil użytkownika


komentarze: 450, w dziale opowiadań: 363, opowiadania: 201

Ostatnie sto komentarzy

Zdaje się, że na brzuchu nieszczęśnika kładziono szczura, przykrytego na przykład metalowym garnkiem, który następnie podgrzewano. Szczur, uciekając od ciepła, przegryzał się przez miękki brzuch

Serwus,

fajne, oryginalne opowiadanie. Dobrze napisane, więc czytało się je lekko i przyjemnie.

Pozdroklik

rr

 

Nie wiem czemu – może przez pysk i futro – ale dla mnie wygląda to jak tortury ze szczurem, który przegryza się przez ciało.

Czy drabble nie powinno mieć równo 100 słów?

Bo niektórzy sięgają tylko po półkę z science fiction” – w księgarni albo w bibliotece pewnie tak i to ma sens, ale na tym portalu chyba większość (przynajmniej tak zakładam) czyta autorów, a nie gatunki. Nieważne, czy napiszesz SF, czy fantasy – i tak będzie czytane.

Rozumiem Twoje podejście. Dla mnie to, czy jest to SF, fantasy czy „inne”, ma znaczenie żadne albo co najwyżej marginalne. To tylko informacja, na jakiej półce położyć opowiadanie. Nie ma to wpływu na fabułę, treść ani na jakość tekstu. Gdyby ktoś w bibliotece odłożył Władcę Pierścieni do działu poezji, odbiór książki raczej by się od tego nie zmienił.

Chociaż zakwalifikowanie tego opowiadania do jednej czy drugiej kategorii i tak niewiele zmienia, to – podobnie jak Bard – skłaniałbym się raczej ku „innym” albo fantasy. Sam fakt, że pojawia się arka w formie „statku kosmicznego?”, nie czyni jeszcze tekstu science fiction. Uniwersum Star Wars, mimo swoich kosmicznych realiów, również bywa określane raczej jako fantasy z elementami SF (w przeciwieństwie np. do Star Trek, które jest już wyraźniej science fiction). Ostatecznie jednak to, czy tekst uznamy za fantasy czy SF, nie ma większego znaczenia. Dla mnie również ma to marginalną wagę.

Cześć between,

bardzo mi miło, że trafiłaś na to opowiadanie – i jeszcze milej, że Ci się spodobało oraz że Cię poruszyło.

Dzięki za tak miły komentarz. Bardzo sobie cenię Twoje słowa i Twoją opinię.

Szczerze mówiąc, sam pomysł przywracania bliskich nie jest szczególnie oryginalny – był już wielokrotnie wykorzystywany w książkach, filmach i serialach. Tutaj odwołałem się do obecnej wiedzy – a właściwie niewiedzy naukowców – na temat działania głębokiego uczenia maszynowego, chatbotów GPT i podobnych narzędzi. Obecnie uczą się one na podstawie ogromnych zbiorów danych, jakimi są zasoby internetu, ale są to dane pozbawione emocji i doświadczenia. ChatGPT może powiedzieć, że kogoś lubi, że tęskni albo rozumie stratę, ale sam niczego z tych rzeczy nie przeżywa. I właśnie ta różnica była dla mnie najważniejsza. – Co trzeba byłoby zrobić, żeby AI czuło, a nie symulowało uczucia.

Pozdrawiam serdecznie

rr

Również podłączę się do dyskusji, w nawiązaniu do słów L.Keller:

„Muszę się tutaj zgodzić, choć nie chciałam tego zawierać w swoim poprzednim komentarzu ze względu na to, jak wąski jest tutaj wybór co do gatunku.”  – Racja, wybór gatunków nie jest duży, ale z drugiej strony to portal fantasy, więc science fiction, fantasy, horror i „inne” (zwłaszcza to ostatnie) w miarę wyczerpują temat – choć faktycznie wybór mógłby być szerszy. Gorzej wygląda kwestia doprecyzowania treści za pomocą tagów. Mimo że jest ich sporo, to jednak niektórych brakuje – choćby „fraszka” czy „komedia” (są „satyra” i „dramat”, ale to za mało precyzyjne). Czy da się je jakoś uzupełnić lub dopisać?

„Ale, kochani, czemu liczycie czas, w jakim mieli przejść dokładny dystans?” – też tak uważam. To nie ma znaczenia dla opowiadania. Tekst jest alegoryczny, balansuje między przypowieścią, mitem a „prawdziwą” historią. Droga jest tu raczej pretekstem do wykruszenia się „słabszych jednostek”, a miasto – mam wrażenie – potęguje samą powódź. Bardziej wymowna wydaje mi się ulica z wodą do pasa niż rozlewisko na polach i łąkach.

 

HollyHell91 – bardzo fajna ta Twoja tabelka na piórka. Konkretna i rzeczowa. Widać, że masz jasne, skonkretyzowane kryteria.

Też mnie to zastanowiło, że cały czas idą jakby przez miasto. Uznałem jednak, że chodzi albo o jakieś kolejne miasto, albo – co bardziej prawdopodobne – o aluzyjne odniesienie do czterdziestoletniej tułaczki ludu wybranego po pustyni. Pustynię również dało się przejść szybciej, ale był to celowy zabieg.

„Co do shorta, to chyba ważniejsze jest, jak czytający odbierze opowiadanie niż to, co chciałem przekazać.” – otóż to. Słuszna uwaga, jestem podobnego zdania.

 

„Co do Cygana, to kiedyś na wsiach często czarne kundelki nazywano w ten sposób (popularne było, o zgrozo, również Murzyn) i nie miało to na celu nikogo obrażać, ale jak ktoś się poczuje urażony to przepraszam.” – mnie to nie uraziło, zwłaszcza jeśli jest to zabieg stylistyczny, dzięki któremu można coś wywnioskować o bohaterze lub jego spojrzeniu na świat. W „Dom zły” pies Dziabasa, o ile dobrze pamiętam, też nazywał się Murzyn, ale tam akcja toczy się na początku lat osiemdziesiątych, na odległej wsi. Dziś nazwanie psa Cyganem czy Murzynem bywa odbierane inaczej. To tylko luźne spostrzeżenie.

 

jeśli udało mi się choć trochę zagrać na emocjach, to myślę że cel został osiągnięty.” – tak, cel został osiągnięty.

 

Pozdrawiam

Cześć

Ciekawy szort – krótki, ale treściwy. Podobnie jak Hesket, nie spodziewałem się, że chłopak zginie. Nie do końca wiem jednak, czy chciałeś coś konkretnego nim przekazać, czy raczej skupiłeś się na klimatycznym opisie zdarzenia, które finalnie okazuje się zabójstwem.

„…zniknął za załomem muru. Zawołałem za nim dwa razy.” – te powtórki z/za to celowe?

„Cygan” – specyficzne imię dla psa. Może być odebrane pejoratywnie. To też celowy zabieg?

Ogólnie jest ok,

Pozdrawiam

rr

„Kroniki Eidonu: Korekta – pełnoprawna powieść.” – Prolog, Archont, Skok i Kamerton to są poszczególne rozdziały powieści, czy odrębne zamknięte historie? Gdzie można przeczytać całą powieść? Jest już skończona?

Szort absurdalno-polityczny. Pisanie o aktualnej polityce bywa ryzykowne, ale tutaj wyszło to lekko i z humorem. Zabawny tekst. Nuuk pasuje idealnie jako punkt zapalny wojny nuklearnej. Ogólnie fajne.

Zaczęło się fajnie, ale później nie do końca łapałem, o co chodzi.

Niemniej doceniam pomysł – jest naprawdę fajny.

Pozdrawiam

Serwus

Widząc jakże znajomy tytuł, ciężko byłoby mi pominąć ten tekst.

Fajne opowiadanie – wciągające i dobrze napisane.

Ciekawy koncept przedstawienia potopu, wiary, a może sekt.

Podoba mi się. Gratuluję i klikam.

rr

 

Serwus

Kolejne bardzo dobre opowiadanie z Twojego uniwersum.

Bardzo fajnie pokazałeś samą koncepcję oraz konsekwencje przyczynowo-skutkowe wymazania słowa „jutro”.

Podoba mi się – zdecydowanie klikam, bo powinno znaleźć się w bibliotece.

 

Rozumiem, że Kroniki Eidonu, Herezje oraz Konwergencja to to samo uniwersum, tak?

Jeśli tak, to czemu nie ma jednego wspólnego tytułu, z podtytułami dla poszczególnych odgałęzień? – Idzie się w tym pogubić.

 

Pozdrawiam

rr

Jim, myślę, że to słuszna decyzja z Twojej strony. Krytyka jakości opowiadania – OK, Nieludzkie byty (bity) – nie OK.

Mam nadzieję, że nie poczułeś się urażony ani przymuszony moją sugestią dotyczącą edycji wpisu.

Pozdrawiam 

rr

Bruce, nie wiem, jaki był Twój debiut, ale podejrzewam, że wcale nie był gorszy.

Zresztą niezależnie od debiutu, obecnie – co wyraźnie widać – cieszysz się dużym szacunkiem i wysokimi kompetencjami w kwestiach pisania.

Szczerze mówiąc, nie widzę w tekście żadnej negatywnej maniery językowej. Jeśli chodzi o AI, trudno tu cokolwiek jednoznacznie rozstrzygać, ale nie sądzę, aby było ono używane, ani w całości, ani choćby częściowo.

Potwierdzam, że tekst był w becie i betweenthelines wprowadziła poprawki, których sztuczna inteligencja raczej by nie napisała. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że tych poprawek nie było wiele, opowiadanie od początku było, moim zdaniem, sprawnie napisane.

 

Jim, uważam, że krytyka krytyką, ale samo sugerowanie użycia AI jest nietaktem. Betweenthelines ma pełne prawo poczuć się tym urażona.

 

Betweenthelines Jim ma rację w tym sensie, że – choć była to uwaga nietaktowna – pozostaje to wyłącznie jego opinia, z którą nie trzeba się zgadzać i za którą „Biję się w pierś – nie było moim zamiarem uczynienie przykrości autorce

 

Być może najlepiej byłoby uspokoić dyskusję i rozważyć usunięcie tych wpisów. Jak słusznie zauważył MichaelBullfinch: „taka jedna opinia wpływa na sposób postrzegania innych czytających, czy tego chcesz, czy nie”.

 

Zostańmy przy krytyce tekstu, warsztatu i fabuły – to są kwestie, które da się uzasadnić i do których autor może się sensownie odnieść, bez sugerowania bezpodstawnych oskarżeń. Niech przynajmniej jeden portal w sieci trzyma poziom dyskusji.

 

Podpisuje się pod słowami Bruce „Droga Betweenthelines, oby każdy tak pięknie debiutował, jak Ty”

 

Pozdrawiam i klikam tekst do biblioteki

rr

Serwus,

 

Bardzo dobre i ładne opowiadanie.

Historia dziejąca się w jednym miejscu i czasie, bez walk, pościgów i dynamicznej akcji, a mimo to wciągająca i ciekawa. Bardzo przypadł mi do gustu wykreowany świat.

 

Faktycznie da się tu odczuć sporo (a nawet nadmiar) „jak” i „jakby” oraz zapewne celowych powtórzeń. Skoro jednak piszesz, że taki masz „sposób pisania – oparty na porównaniach i obrazowaniu” – to OK, przyjmuję to. Jest to jednak styl dość ryzykowny, bo gdy autor pisze (za często), że coś jest „jakby”, sprawia to wrażenie, jakby sam nie do końca wiedział, jak to coś wygląda, a co dopiero czytelnik.

Jedyna rzecz, która nie do końca mi zagrała (to nie zarzut, raczej mój osobisty żal), to szanta karczemna. Dopóki nie poznałem jej treści, działała na mnie jako tajemnicza, nieokreślona pieśń. Po jej przytoczeniu straciła dla mnie część tej niedopowiedzianej magii. To oczywiście kwestia gustu – ja po prostu chętniej zostawiłbym ją w sferze wyobrażeń.

 

Niemniej opowiadanie i całe uniwersum bardzo mi się podobają. Gratuluję pomysłu i wykonania.

 

Widzę po tytułach, że świat się rozrasta – pojawiają się poboczne linie itd. – i trochę gubię się w tym, co jest czym, jaka jest kolejność i co dokładnie wchodzi w jego zakres.

 

Pozdrawiam i zdecydowanie klikam do biblioteki.

Serwus,

Dobre i sympatyczne. Fajny twist na końcu – doceniam.

Pozdroklik

rr

Witam

Dziękuje za przeczytanie.

Hmmm. Nie lubię takich zakończeń, bo odzierają tekst z fantastyki – całą zamieniają w majaki. – rozumiem to podejście; to oczywiście kwestia gustu.

 

Pozdrawiam

rr

Gdyby coś takiego było obowiązkowe, to chyba nikt by nie kandydował – Chyba że było to zapisane drobnym drukiem w regulaminie

Brawo za tak ambitne wyzwanie. To musi być bardzo czasochłonne i momentami niełatwe – zwłaszcza gdy trafiają się teksty wykraczające poza własne zainteresowania czy gust. Sam mam zaległości w „Opowiadaniach w kolejce”, a co dopiero we wszystkich nominowanych. Szczerze podziwiam!

 

Skoro czytasz wszystko, co zostało nominowane, to widzę, że spotkamy się również przy „Pierwszym oddechu”. – Z góry Cię tam witam.

Czytam wszystko, co zostało nominowane do biblioteki. – Wow! Ambitne przedsięwzięcie. To obowiązek lożanina, czy własne wyzwanie?

Cześć,

miło znów Cię widzieć.

Rower do ładowania telefonu wydaje się dobrym pomysłem – prąd bezpłatnie, ale nie za darmo.

Po opublikowaniu tekstu jego bohaterka zaczyna żyć własnym życiem, więc trudno mi wypowiadać się w jej imieniu, ale wydaje mi się, że ktoś taki raczej nie skorzystałby z tego roweru.

Dzięki za przeczytanie i zostawienie komentarza. To bardzo miłe i uprzejme z Twojej strony, że sięgasz także po starsze kawałki.

Pozdrawiam

rr

Cześć betweenthelines,

Dziękuję za przeczytanie i komentarz. Fajnie, że szort został w Twojej pamięci i wywołał jakąś refleksję – to dla mnie duża przyjemność.

Dzięki i pozdrawiam

rr

betweenthelines, dzięki za przeczytanie opowiadania i za miły komentarz. 

“może tym razem zbuntuje się pisarz, albo cała książka!” – Bunt całej książki, to byłby dobry pomysł. Coś jak „Ucieczka z kina Wolność”, tylko w wersji drukowanej. To mogłoby być naprawdę dobre. 

Wydaje mi się, że to zapewne bardzo dobre opowiadanie. Piszę „wydaje mi się”, ponieważ ni w ząb nie uchwyciłem ani przesłania, ani nawet fabuły. Po piórkach widać jednak, że jesteś bardzo doświadczony w pisaniu, więc problem najpewniej leży po mojej stronie, a tekst jest po prostu powyżej moich lotów.

Choć nie wiem, co przeczytałem, klikam do biblioteki, bo mam wrażenie, że tam jest jego miejsce.

Pozdrawiam

rr

Cześć,

fajna opowiastka ze świata Wiedźmina.

Ciekawy pomysł na potwora – coś pomiędzy Pratchettem a Harrym Potterem. Podoba mi się.

Pozdroklik

Serwus,

Ależ dobry szorcik!

Bardzo fajny pomysł i dobrze napisany.

Szaleństwo bohatera aż wylewa się z tekstu i wpada do głowy.

Dobre!

Pozdrawiam i klikam

Ojej, nie spodziewałem się, że ktoś to jeszcze przeczyta.

 

Cześć, Finkla.

Miło, że zechciałaś poświęcić czas na już nienową i dość długą historię. Cieszy mnie, że spodobała Ci się fabuła. Co do potwora – faktycznie, opis jest chyba zbyt szczegółowy. To błąd początkującego.

 

„Trochę szkoda, że tekst wygląda na fanfik wiedźmiński” – w jakim sensie szkoda? To miał być fanfik z Wiedźmina. Ma nawet odpowiedni tag. To historia luźno osadzona w świecie wiedźmińskim, z całkiem nowymi postaciami, miejscami i potworami – coś bliżej legend niż kanonu.

 

Dzięki za odwiedziny i komentarz.

Pozdrawiam

rr

Boskim i rzymskim prawem czytelnika zinterpretowałem tekst po swojemu, tak jak napisałem (nie wiem, czy trafiłem w Twoją wizję). Dla mnie przedstawiona fabuła i forma są zamknięte i nie widzę tu przekombinowania – nie ma potrzeby niczego rozwijać ani dopowiadać.

Cześć Galicyjski,

 

spóźniłem się na premierę, ale dorzuciłem tekst do kolejki z myślą, że jeśli GZ coś pisze, to zawsze warto przeczytać, bo będzie trzymać poziom

Nie zawiodłem się. Dobre, klimatyczne opowiadanie; ciekawa historia i atmosfera.

Kliki już masz, więc swój dorzucam umownie.

 

Pozdrawiam

rr

Serwus Cezary C,

fajne opowiadanie. Diabeł (chyba) próbuje łamać ludzi, aż trafia na kogoś gorszego od siebie – to ciekawy pomysł.

Choć opisane sprawy są lekko makabryczne, moim zdaniem nie jest to horror. I akurat uznaję to za zaletę, bo tekst zostawia czytelnika z refleksją, czego czysty horror raczej by nie zrobił.

Podoba mi się – daję umownego klika bo tekst jest już w bibliotece.

Pozdrawiam

rr

Hej JolkaK,

kapitalny kawałek – bardzo fajny i udany eksperyment.

Szort zabawny, świetne imiona bohaterów i dobra historyjka ze szczurem w beczce.

Gratuluję pomysłu i wykonania.

Klikam

rr

Krótki szort, więc i wypowiem się krótko: sympatyczne.

Cześć, Czarna2

Fajny tekst.

Czytałem poprzednią część „Pomornika” i ta zdecydowanie podoba mi się bardziej. Świat Nawii zapowiada się naprawdę interesująco, nie wspominając już o samym Pomorniku, który coraz wyraźniej kreuje się na bardzo ciekawą postać.

Bardzo na plus działa połączenie współczesnego, realnego świata z fantasy – dzięki temu jeszcze bardziej ciekawi mnie, kim właściwie jest Adelajda i sam Pomornik. Czyżby jakiś Constantine?

Widzę też, że wprowadziłaś poprawki sugerowane przez Bruce, co wyraźnie poprawiło czytelność tekstu. Choć przyznam, że większości błędów z przecinkami i tak pewnie bym nie zauważył.

„Jak to się mówi: autor nigdy nie widzi własnych błędów” – święta racja. „Autorska ślepota”, to powszechna przypadłość, autor czyta to, co chciał napisać, a nie to, co naprawdę napisał. dlatego wrzucanie tekstu wcześniej do betowania byłoby dobrym pomysłem.

Opowiadanie zdecydowanie mi się podoba, kupuję ten świat i postać, więc nie omieszkam zajrzeć do kolejnych treści z tego uniwersum.

Pozdrawiam i klikam

rr

Gratuluję wszystkim zdobywcom piórek! Niech wzbogacą one wasze piórniki.

Cześć, Czarna2,

 

Miło mi powitać na portalu NF nową i tak aktywną w czytaniu oraz komentowaniu osobę.

Dodaję zaległy komentarz, ponieważ w czasie lektury nie miałem możliwości go zostawić.

 

W tym szorcie przedstawiłaś interesujący pomysł na świat – trochę kojarzy mi się on z Cyklem Demonicznym Petera V. Bretta.

Choć sam tekst ma kilka mankamentów, które zostały już wcześniej wskazane, ogólnie wyczuwalny jest tu klimat fantasy i mroku.

Najbardziej podoba mi się postać pomornika, a zwłaszcza sama nazwa „Pomornik” – to mocne i oryginalne słowo, niosące w sobie mrok i tajemnicę. Bardzo dobra nazwa dla postaci ze świata fantasy. Zakładam oczywiście, że miano to wywodzi się od pomoru – śmierci, plag i epidemii – a nie od ludowej nazwy pewnego kwiatka.

 

„Nawet pomornicy – istoty poza miejscem i czasem z nieograniczoną potęgą – tracili ze swej mocy.” – Choć to zapewne niezamierzony efekt, to tak zapisane zdanie można odczytać dość „zabawnie”: że pomornicy są istotami poza miejscem i czasem, (czyli niekiedy, incydentalnie, raz na jakiś czas,) z nieograniczoną potęgą

 

Gratuluję debiutu i pozdrawiam,

rr

Cześć,

bardzo dobre opowiadanie. Podobało mi się.

 

„Oryginalny świat oraz reguły nim rządzące wprawiają w niemały zachwyt” – zgadzam się i podpisuję pod słowami Bruce. Gratuluję pomysłu na tak oryginalne uniwersum.

 

Kartograf jako bohater, izopapier, kreda pamięci, pamiątki do pozostawienia i podobne elementy to bardzo ciekawe koncepty.

„słowa lubią mieć świadków” – Również zwróciłem uwagę na zdanie, naprawdę ładne.

Podobnie jak: „Była i nie ma. Jak facet, co obiecał mi małżeństwo.”

 

Mam nadzieję, że masz pomysł na dalsze rozwijanie tego świata, bo zapowiada się bardzo dobrze i chętnie zagłębiłbym się w niego bardziej.

 

Klikam do biblioteki i – za oryginalny pomysł na świat oraz bohatera – do piórka.

 

Pozdrawiam

rr

Koala

Dziękuję za przeczytanie i ciepły komentarz.

„Dobrze napisane, to u Ciebie norma” – to naprawdę OGROMNY komplement z Twojej strony. Dziękuję bardziej niż bardzo.

 

Finkla

Miło znów widzieć Cię pod szortem.

 

Dzięki uprzejmości szanownego grona tekst dość szybko trafił do biblioteki, za co dziękuję.

Dodatkowe, specjalne podziękowania dla Bruce i HollyHell91 za zgłoszenie do grudniowego piórnika.

 

Pozdrawiam

rr

„Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.” MiM – Pozdrawiam fana laugh

Fajny tekścik.

Mimo obecności Dziadka Mroza jest jakoś tak ciepły, choć w 2024 r. ten sam Dziadek Mróz zestrzelił nad Moskwą Świętego Mikołaja, co było pokazywane w kremlowskich kanałach tv.

„Motyw ‘podróbki’ pojawia się nagle i zostaje wprowadzony bez wyraźnej podstawy fabularnej. Nie bardzo wiadomo, skąd bohater dochodzi do takiego wniosku: czy coś zdradzało fałsz postaci, czy to tylko racjonalizacja snu?” – Wydaje mi się, że zdradził go fakt, iż nie został na poczęstunku; to takie nieruskie.

Pozdrawiam,

rr

Cześć,

dobre opowiadanie.

Wciągające i zabawne, z miejscami absurdalnym humorem.

„Teleskop Łeb” czy też kolejność imion bohaterów to dobre dowcipy, a skrót ABW nabiera zupełnie innego, dosłownego wydźwięku.

Bardzo mi się podobało i ja również dobrze się bawiłem podczas lektury.

Mam nadzieję, że trafi do biblioteki.

Pozdrawiam i klikam,

rr

Cześć,

sympatyczny szorcik.

Gorzko-melancholijna miniaturka z nutą ironii na temat dobrze znanej postaci z Dr. Frankensteina (choć nasuwa się też skojarzenie z Wyspą doktora Moreau H.G. Wellsa) – ciekawe ujęcie.

Pozdrawiam i klikam.

Cześć,

ładny, sympatyczny szorcik.

Mam wrażenie, że jest w nim więcej poezji niż fantastyki.

Pozdrawiam, klikam.

Serwus Reg,

Miło mi, że znalazłaś czas na przeczytanie szorta.

Cieszę się, że ostatnie słowo wywołało szok. Taki był zamysł, więc hura, mam sukces!

Dzięki za wizytę i pozdrawiam

rr

„Brakowało mi tylko opisu wyglądu naszych trzech elfich detektywów ale być może umknął…

 

Absolutnie nie umknął. Faktycznie Fryss zasłużyła na opis wyglądu w tym tekście, za licho tylko nie wiedziałem, gdzie go wsadzić. Nie pasowała mi jakaś typowa “scena przed lustrem”.”

 

Pozwolę sobie wtrącić się do dyskusji. Wydaje mi się, że w tym opowiadaniu dodanie opisu wyglądu postaci nie byłoby wartością dodaną, a jego brak nie jest żadnym mankamentem. Wygląd niewiele by tu zmienił, ponieważ nie ma wpływu na fabułę.

Każdy czytelnik i tak w pewnym stopniu wyobraża sobie bohaterów po swojemu. Nie potrzebuje pełnego portretu. Kilka celnych detali (albo nawet żaden) często działa lepiej niż katalog cech fizycznych. To, jak postać mówi, porusza się lub reaguje, mówi o niej więcej niż kolor oczu, fryzura czy budowa sylwetki.

Wydaje mi się, że jeśli wygląd nie „pracuje” na tekst, lepiej go nie używać. Nadmiar detalu może odebrać opowiadaniu tempo i ograniczyć czytelnikowi przestrzeń na własną wyobraźnię, zwłaszcza gdy fabuła i charakter postaci bronią się same.

Bardzo fajny szort z dobrym twistem na końcu.

Podoba mi się.

Pozdrawiam i klikam

rr

"klasyk portalowy" jak to dumnie brzmi laugh

Ot, zwykłe połączenie pozdrawiam i klikam, ale miło mi, że się podoba. 

Już kilka razy wcześniej go użyłem.

Jeśli powiedzinko ci pasuje, to: patent na użycie ogólnodostępny yes

beeeecki: Płomienna harmonia

http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34244

 

Cześć,

podoba mi się.

Fajna historia kryminalna osadzona w świecie fantasy.

Dobrze wykreowałeś postać świszczącej detektyw z wadą wymowy.

Pozdroklik,

rr

Bardzo dobre opowiadanie.

Wciągnęło mnie i było na tyle ciekawe, że trudno było się oderwać aż do samego końca.

Szczególnie dobrze wypadła „gadana” część przy ognisku – czyta się ją z dużym zainteresowaniem.

Ciekawy jest też dobór bohaterów: żadna z postaci nie jest pozytywna, co dobrze współgra z myślą, że „są tylko odcienie szarości”.

Gratuluję pomysłu i wykonania.

Pozdrawiam i klikam.

rr

Fajny szorcik.

W odróżnieniu od typowego fantasy magii i miecza, historyczno-fantastyczny klimat nadaje temu tekstowi – jakby to ująć ciężaru i konkretności.

Podoba mi się, że zostawiłeś czytelnikowi pole do przemyślenia, kto tak naprawdę był tu potworem, co dodatkowo skłania do zastanowienia się, na kogo w istocie był ten tytułowy hak na potwory.

Klikam i pozdrawiam

rr

Serwus, Bard,

 

Dobry szorcik.

Fajny pomysł, żeby pokazać, że AI nie zastąpi wszystkiego. Scenka opisu prozaicznego poranka wciąga – cały czas zastanawiałem się, w którą stronę to zmierza. Śmierci od tostu się nie spodziewałem, więc zaskoczenie naprawdę działa.

 

„– Nie przejmuj się, zaraz posprzątam szkło, proszę uważaj, byś się nie skaleczył.” – człowiek umiera, a AI martwi się bałaganem i bezpieczeństwem. Fajnie pokazana bezduszność i racjonalna nieracjonalność w myśleniu. Celnie to ująłeś

 

„…otwarte niczym u ryby zdychającej na pustej plaży .” – wkradła się spacja przed kropką na końcu zdania.

 

Gratuluję, podoba mi się – klikam.

Pozdrawiam,

rr

HollyHell91, GalicyjskiZakapior, silver_advent, bruce oraz Bardjaskier – witam szanowne grono!

Jestem mile zaskoczony tak licznymi odwiedzinami, i to w jeden dzień. Bardzo mi miło.

 

Holly: Pięknie napisany szort! I to się nazywa dobry warsztat: krótko, zwięźle, gładko i zmusza do refleksji.” – bardzo dziękuję za tak życzliwą ocenę, jest mi naprawdę miło

Co do zrozumienia szorta: miałem przed oczami jedną, konkretną myśl, ale każda inna interpretacja jest równie dobra. Możesz go odczytywać w dowolny sposób, który do Ciebie trafia i który Cię porusza. Każdy czytelnik interpretuje tekst po swojemu, zapewne także w sposób, o którym sam nawet nie pomyślałem, że jest możliwy.

Odnośnie dofinansowania – to swobodna (mocno z mojej strony przesadzona) refleksja nad możliwością wspierania rodzin, które decydują się na posiadanie „psiecka” zamiast dziecka. Gdyby wyobrazić sobie, że w przyszłości trend ten uległ nadmiernej eskalacji i chęć posiadania psiecka zamiast dziecka stała się powszechna, to dlaczego nie miałoby istnieć na to dofinansowanie (coś w rodzaju 800+ itp)

Jeśli chodzi o sformułowania „żona – kobieta” oraz „mąż – mężczyzna”, to nie niestety nie odczuwam różnicy polegającej na tym, że jedno miałoby być bardziej pierwszo, a drugie trzecioosobowe. Oba określenia odbieram tak samo trzecioosobowo („ona”, „on”) – w obu przypadkach są to rzeczowniki trzeciej osoby.

Dziękuję jednak za tę sugestię. Wezmę ją pod uwagę na przyszłość.

 

Galicyjski – miło mi, że szort i twist przydały do gustu. Dzięki, przeczytanie i komentarz.

 

Silver_advent – Również, dziękuję za poświęcony czas oraz miłe słowa.

Odnośnie włosów i wzrostu – tak, masz rację: wiem, że psy mają sierść i wysokość w kłębie. Tutaj jednak chodzi o groteskę, fantazję i przejaskrawienie pewnego trendu nadmiernego uczłowieczania, a nawet udziecinniania zwierząt. Takie określenia w odniesieniu do czworonogów już dziś można usłyszeć, a przy ekstrapolacji tego zjawiska (udziecinniania piesków) tym bardziej da się wyobrazić przeniesienie takiego słownictwa na zwierzęta.

Słowo „psiecko” obecnie coraz częściej bywa używane w odniesieniu do pieska – a co dopiero „włosy” i „wzrost”. W podobnym kontekście kilka, może kilkanaście miesięcy temu, pojawiło się też pewne poruszenie w mediach (z udziałem prof. Bralczyka, co nadało sprawie rozgłos) dotyczące używania wobec zwierząt formy „umierać” zamiast „zdychać”.

 

Bruce – dziękuję za powrót do tekstu oraz za nominację do piórka. Nie spodziewałem się tego – to duże zaskoczenie i zaszczyt. Dziękuję.

 

Bardzie – miło, że wpadłeś przeczytać szorta i doceniasz pomysł. Szkoda, że zakończenie nie wstrzeliło się w Twój gust. Zakładam, że od razu zorientowałeś się, o co chodzi, stąd wrażenie braku twista na końcu. Gratuluję przenikliwości.

„Nie trzeba lubić bizarro, ale trzeba docenić umiejętność budowy fabuły i prowadzenia narracji.” – jeżeli te słowa są kierowane w moją stronę, to zapewniam, że lubię bizzaro i doceniam teksty Fasolettiego (Te które czytałem).

Szort „Rodryk” (podobnie jak pozostałe, które przeczytałem) uważam za dobry – także pod względem puenty – ale gdyby nie „kleksy”, byłby bardzo dobry.

Serwus jeszcze raz,

 

„to jeden z tych komentarzy, po których człowiek ma poczucie, że ktoś naprawdę wszedł w tekst, a nie tylko go “przeleciał wzrokiem” – bardzo mi miło to słyszeć, dziękuję.

„Finalnie nie wiemy jakie Państwa uciekły na Erebos, ale Chyny i USA padają, stąd też przetasowanie sił.” – atak Meksyku na Polskę jest początkowo zaskakujący, ale – jak pisałem wcześniej – to pomysł ciekawy, oryginalny i w pełni go kupuję. Nie spotkałem się dotąd ani w literaturze, ani w filmie z wizją wojny z Meksykiem toczącej się na ulicach Warszawy. Być może jesteś pierwszą osobą, która na to wpadła – ciekawe…

 

„W mojej opinii nie mogła być zbyt zawiła i wielowątkowa, bo byłoby to za dużo na opowiadanie przy tak rozbudowanej wizji świata, którą jednak trzeba sobie w pojedynczych sytuacjach zlepiać w głowie.” – Dokładnie. Dobrze zrobiłeś, stawiając na prostą fabułę, bo w tej historii liczą się przede wszystkim emocje, decyzje i rozterki bohaterów. Zbyt skomplikowana intryga mogłaby ten obraz niepotrzebnie zaciemnić. To było dobre posunięcie.

 

„Chociaż nie spodziewałem się, że aż tak przewidywalne jak opisałeś. I faktycznie, to nie było pomyślane jako twist czy zaskoczenie. Bardziej jako coś w rodzaju powolnego domykania pułapki, gdzie czytelnik widzi nadciągającą katastrofę i ma nadzieję, że jednak się nie wydarzy.” – przeczuwałem, czy też byłem pewien, że tak to się skończy, choć miałem jeszcze nadzieję. Jeśli taki był Twój zamiar, to się udał.

 

„Ostatnio widzę, że każdy oczekuje plot twistów, im dziwniejszy, tym lepiej oceniany. Ja też lubię je robić, ale w moim odczuciu czasem warto postawić na klasyczne, ale mocne domknięcie.” – Oczywiście, że warto. Twist nie jest warunkiem dobrego opowiadania, to tylko jedną z możliwych dróg. W wielu, a chyba nawet w zdecydowanej większości dobrych książek, nie ma finałowego twistu, a mimo to są rewelacyjne i pozostają w pamięci.

 

„Najwięcej się zastanawiam po Twoim komentarzu…

Dla mnie emocjonalnie ten rozdział był ważny…

… jak bardzo się pomyliła, czym wracamy do perspektywy.” – Podsumowując ten fragment Twojej wypowiedzi: sugestia połączenia rozdziałów IX–X nie była z mojej strony zarzutem, a jedynie luźnym spostrzeżeniem w ramach dyskusji nad tekstem. Nie chcę mówić, że gdybyś zrobił to inaczej, byłoby lepiej, bo co właściwie znaczy „lepiej”? Dla jednego czytelnika będzie tak, dla innego inaczej. To Twoje opowiadanie i przedstawiasz je w taki sposób, jaki uznałeś za właściwy.

 

Pozdrawiam

rr

Cześć, Fasoletti,

 

przeczytałem Twojego szorta, co zachęciło mnie do zajrzenia na Twój profil i sięgnięcia po kilka innych, losowo wybranych tekstów („Tatuaże”, „Koniec wszechświata” i „Niespodzianka”).

Widzę, że znalazłeś sobie niszę bizarro i masz w tym temacie ciekawe pomysły.

Zauważyłem jednak, że we wszystkich czterech tekstach (wliczając „Rodryka”) regularnie pojawiają się dosadne, cielesne motywy oraz język, który może być odbierany jako obsceniczny lub wulgarny. Nie jest to zarzut – raczej kwestia osobistej wrażliwości – ale dla mnie to niepotrzebne przekroczeniem granicy dobrego smaku.

„Rodryk” mógłby być bardzo udanym szortem, gdyby nie infantylny opis bąków z kleksem.

Na koniec podkreślę: nie jest to krytyka Twojego stylu ani obranej drogi. To raczej refleksja czytelnika – Szkoda, bo dobre, oryginalne pomysły, ale adresowane nie do mnie.

Pozdrawiam

rr

 Serwus Michael,

 

bardzo fajne opowiadanie.

Dobrze się czyta, więc jest też dobrze napisane i ma wyraźny klimat. Czuć wojnę, dramat i przygnębiającą atmosferę. Ponieważ akcja dzieje się w Warszawie, naturalnie narzuciło mi się skojarzenie z powstaniem warszawskim oraz przebieganiem od barykady do barykady pod ostrzałem (skojarzenie oczywiście z filmów, nie z autopsji).

 

Dobrym zabiegiem jest rozdzielenie fabuły na dwie postacie. Ciekawie poznaje się te same miejsca i wydarzenia widziane z dwóch perspektyw. Nadaje to historii dodatkowego dramatyzmu – bohaterowie są już bardzo blisko siebie, a jednak wciąż trochę brakuje.

 

Sama przygoda, polegająca „tylko i aż” na dotarciu do miejsca spotkania, jest na tyle prosta, że pozwala skupić się na emocjach i przeżyciach bohaterów, bez konieczności rozplątywania skomplikowanej intrygi. To zdecydowany plus opowiadania.

 

Ciekawy jest też pomysł uczynienia z Meksykanów – i to karteli – światowej potęgi. Chyba pierwszy raz spotykam się z takim rozwiązaniem. Początkowo jest to zaskakujące („jak to, Meksyk nas napadł? Prędzej USA albo Chiny, ale Meksyk!?). Ostatecznie kupuję ten koncept. To jednak przyszłość, podróże czasoprzestrzenne itd.

 

Co do treści: podobnie jak beeeecki, nie bardzo wiedziałem, dlaczego Meksykanie do niego strzelali. Wyjaśniłeś to później w komentarzu i wtedy wszystko stało się jasne, ale sam raczej bym na to nie wpadł, że konsekwentne używanie określenia „kartelowcy” zamiast „żołnierze” ma sugerować, że są „mniej rozgarnięci”

 

Zakończenie jest dobre i dramatyczne, ale…

Nie wiem, jak inni czytelnicy, jednak od momentu, gdy bohater założył wrogi mundur, podejrzewałem, że może się to tak skończyć. A Gdy maska „przykleiła” mu się do twarzy, byłem już właściwie pewien. Zaskoczenia więc nie było, choć w żaden sposób nie traktuj tego jako zarzutu.

 

Rozdział X – rozumiem, że skoro został pokazany w takiej formie, był to świadomy wybór i dokładnie taki był koncept. Zastanawiałbym się jednak, czy był on konieczny, bo w gruncie rzeczy powtarza to samo, co rozdział IX. Wcześniej podwójna perspektywa miała sens – oglądaliśmy te same miejsca w różnym czasie. Tutaj mamy to samo wydarzenie w tej samej chwili, bez nowej informacji, a perspektywa dwóch odrębnych postaci właściwie zanika. Rozdziały IX–X mogłyby funkcjonować jako jeden wspólny rozdział z jednej perspektywy.

 

Gratuluję opowiadania.

Pozdrawiam i klikam

rr

Ciężkie opowiadanie.

Pokazuje smutny i przerażający świat osoby otyłej – z jednej strony przygnębiający, z drugiej wręcz „niesmaczny”. Po lekturze zostaje w głowie na dłużej.

Fantastyka, mimo że wydaje się tu nieco doklejona – bohaterka równie dobrze mogłaby być po prostu „niedostosowana” broni się.

Może to dziwne skojarzenie, ale finał opowiadania nabiera groteskowego charakteru. Przypomina mi scenę (o ile dobrze pamiętam) z filmu „Dyskretny urok burżuazji” (Luis Buñuel 1972r), w której jedna z postaci, ukryta pod stołem, mimo realnego zagrożenia ze strony uzbrojonych bandytów, sięga po jedzenie – Woli zaryzykować życie niż przepuścić posiłek.

Opowiadanie jest dobrze napisane – klikam i pozdrawiam.

rr

Tarnina

„Materia prima to konkretny koncept filozoficzny, który zamierzam tutaj rozjechać walcem, jak tylko TARDIS wróci z warsztatu” – Tak, kojarzę, że jest to pojęcie filozoficzne, a także alchemiczne. Natomiast słowa “…idealną czerń – kulę czystej próżni luźno skojarzyły mi się z czarną dziurą, która wsysa bohaterów.

Czy materia prima ma coś wspólnego z „Doktorem Who” i wehikułem TARDIS? Słabo znam to uniwersum, więc wolę dopytać.

 

melendur88

„Jestem zwolennikiem tezy, że nie trzeba wymyślać koła na nowo, aby przedstawić coś w odświeżony sposób” – zgadzam się z tym w stu procentach. Niektórzy twierdzą nawet (i również się z nimi zgadzam), że od czasów Homera wszystko zostało już napisane. W każdym utworze można doszukać się zapożyczeń, inspiracji lub przetworzeń wcześniejszych dzieł.

Serwus, melendur88.

W końcu znalazłem spokojny czas na lekturę i komentarz.

 

Jako fan uniwersum AS nie mogłem nie przeczytać. Opowiadanie jest ciekawe głównie ze względu na sam pomysł i osadzenie w dobrze znanym świecie. Widać znajomość realiów wiedźmińskiego uniwersum – postacie i nawiązania. To nie jest tekst, który odkrywa gatunek na nowo, ale spełnia swoje zadanie jako prosta i przystępna przygoda.

 

Podobnie jak przedpiszca, bardziej podoba mi się pierwsza połowa – rozdziały I i II. – ale to kwestia gustu.

Koncepcja porównania opiekuna kotów do strażnika mienia lub wzięcia wiedźmina jako „pomocnika od noszenia mebli” były dość zabawne.

Materia Prima, zmieniająca się w „kulę czystej próżni”, brzmi trochę jak czarna dziura – ciekawy pomysł na wprowadzenie takiego „tworu” do opowiadania fantasy.

Pozdrawiam

rr

Nowa Fantastyka