komentarze: 339, w dziale opowiadań: 277, opowiadania: 161
komentarze: 339, w dziale opowiadań: 277, opowiadania: 161
Tarnina
„Materia prima to konkretny koncept filozoficzny, który zamierzam tutaj rozjechać walcem, jak tylko TARDIS wróci z warsztatu” – Tak, kojarzę, że jest to pojęcie filozoficzne, a także alchemiczne. Natomiast słowa “…idealną czerń – kulę czystej próżni” luźno skojarzyły mi się z czarną dziurą, która wsysa bohaterów.
Czy materia prima ma coś wspólnego z „Doktorem Who” i wehikułem TARDIS? Słabo znam to uniwersum, więc wolę dopytać.
melendur88
„Jestem zwolennikiem tezy, że nie trzeba wymyślać koła na nowo, aby przedstawić coś w odświeżony sposób” – zgadzam się z tym w stu procentach. Niektórzy twierdzą nawet (i również się z nimi zgadzam), że od czasów Homera wszystko zostało już napisane. W każdym utworze można doszukać się zapożyczeń, inspiracji lub przetworzeń wcześniejszych dzieł.
Serwus, melendur88.
W końcu znalazłem spokojny czas na lekturę i komentarz.
Jako fan uniwersum AS nie mogłem nie przeczytać. Opowiadanie jest ciekawe głównie ze względu na sam pomysł i osadzenie w dobrze znanym świecie. Widać znajomość realiów wiedźmińskiego uniwersum – postacie i nawiązania. To nie jest tekst, który odkrywa gatunek na nowo, ale spełnia swoje zadanie jako prosta i przystępna przygoda.
Podobnie jak przedpiszca, bardziej podoba mi się pierwsza połowa – rozdziały I i II. – ale to kwestia gustu.
Koncepcja porównania opiekuna kotów do strażnika mienia lub wzięcia wiedźmina jako „pomocnika od noszenia mebli” były dość zabawne.
Materia Prima, zmieniająca się w „kulę czystej próżni”, brzmi trochę jak czarna dziura – ciekawy pomysł na wprowadzenie takiego „tworu” do opowiadania fantasy.
Pozdrawiam
rr
Nova, aTucholka2 – witam serdecznie.
Dziękuję za przeczytanie i miłe słowa w komentarzach. Cieszę się, że szort się spodobał.
Pozdrawiam.
Anonim: Sto lat samotności i… czekania
Anonim: Sto lat samotności i… czekania
Serwus, Anonimie.
Bardzo fajne opowiadanie, gratulacje.
Tekst jest lekki, pomysłowy i momentami naprawdę zabawny. Przy hasłach w rodzaju: „– Wstawaj, co ty taki upadły?”, „No proszę, pół zżarłeś, a ty ponoć potencjalny jesteś…” czy „…koty uwielbiają krainy po drugiej stronie czegokolwiek…” szczerze się uśmiechnąłem.
Bohaterowie świetnie wymyśleni i dobrani – każdy na swój sposób oryginalny, a kot oczywiście kradnie sceny. Sierściuch musiał mieć niezłą zabawę, obserwując poczynania „ogarniętych inaczej”.
Zakończenie jest w porządku, choć osobiście wolałbym coś „bardziej”. Rozumiem jednak, że taki był zamysł, więc nie narzekam i nie traktuj tego jako zarzutu.
Opowiadanie siadło mi się na tyle, że nominuję je do biblioteki i grudniowego piórka.
Pozdrawiam
rr
Z kolei na tym wykresie widać, że nikt nie wybrał fauny. 
Dzień dobry, GOCHAW,
Wypatrzyłem przypadkiem Twoje, już kilkuletnie opowiadanie, a jako fan Mistrza i Małgorzaty nie mogłem go pominąć.
Opowiadanie przypadło mi do gustu. Ciekawie pobawiłeś się postaciami z MiM, choć brakuje w nim dość istotnej postaci, jaką jest Woland. A może Mistrz jest po części Wolandem, skoro jest właścicielem Behemota?
Pozdrawiam,
rr
Branża militarno-owocowa też nie miała wzięcia 
Dzień dobry BasementKey,
Miło mi słyszeć, że szort Ci się podobał i że jego przeczytanie nie było czasem absolutnie straconym, zwłaszcza że w okresie świątecznym, wbrew pozorom, wszyscy mamy go przecież tak niewiele.
Co do uwag: tak, racja – w szorcie faktycznie brak fantastyki. To efekt mojej własnej „pomyłki”, polegającej na próbie łatwiejszego przedstawienia tekstu. Usunąłem, niestety, elementy fantastyczne i wyszło, jak wyszło. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nawet, czy w ogóle nie usunąć tego tekstu, bo po pierwsze nie przystaje do tematyki NF, a po drugie porusza temat tak prosty i błahy, że aż trochę „żal” o nim pisać. Poza wątpliwą rozrywką nic nikomu nie daje.
A dlaczego bohaterka wyszła dwie godziny wcześniej? Czy naprawdę musi istnieć jedno, kanoniczne uzasadnienie? Zakładałem, że czytelnik może dopowiedzieć je sobie sam: może miała coś do załatwienia, może chciała pospacerować i po prostu zastał ją deszcz. Na etapie pisania wydało mi się to detalem na tyle nieistotnym, że nie wymagał uzasadnienia.
Serdecznie pozdrawiam
rr
BasementKey – fakt, jakoś się tak złożyło, że jeszcze na siebie nie wpadliśmy, tym bardziej mi miło, że pierwsze spotkanie wypadło na tak udany i zabawny tekst. Niech kolejne spotkania będą równie udane!
Również przesyłam życzenia – wesołych świąt.
rr
Hej wach18,
Miło mi czytać Twój kolejny szort.
Podobnie jak poprzedni, który czytałem – „Cień nad Bielmowicami” – ten również jest ciekawy i dość klimatyczny.
Jednak, jak zauważył przede mną Czeke, w tekście pojawia się kilka dość wyszukanych porównań, które wybiły mnie z fabuły, bo były dla mnie niezrozumiałe. Choćby takie:
„Granica… jest cienka jak pajęczyna nad ranem” – czy pajęczyny nad ranem są cieńsze niż o innej porze? Jeśli tak, to nie mam o tym pojęcia i nie wiem, jak to porównanie odczytać.
„Księżyc… barwy świeżo rozciętej wątroby” – to porównanie również niewiele mi mówi. Czy chodzi o to, że jest krwawy?
Niemniej ogólnie, pod względem klimatu, tekst mi się podobał.
Pozdrawiam
rr
Fajny szorcik. Ciekawy, a przede wszystkim absurdalny i zabawny. Gratuluję pomysłu.
Klikam i pozdrawiam
rr
Fajne opowiadanko. Trochę śmieszne, trochę dramatyczne.
Interesująca jest postać chochoła. Wyglądem i zawołaniem „cho, cho, choł” przypomina Mikołaja, ale fakt, że zjawienia się na weselu, taniec i uśpienie, wyraźnie nawiązuje do Chochoła z Wesela Wyspiańskiego. Bardzo fajne połączenie. Gratuluję pomysłu.
Pozdrawiam
rr
Szorcik z końcówki lat osiemdziesiątych, czyli jeszcze z poprzedniego wieku i ustroju. Miło, że się nim podzieliłeś.
Wielki Konstruktor – nie wiedzieć czemu (może ze względu na rok powstania: 1988) – skojarzył mi się z Wielkim Elektronikiem z Pana Kleksa.
Pozdrawiam
rr
Dzięki Anet
Ślimaku,
Nie da się ukryć, że Twoja wersja jest lepsza – choćby z tego prostego powodu, że jest Twoja. Jak mawiał kiedyś jeden z moich profesorów: to, co chcecie napisać, to, co udało się wam napisać, a to, co ktoś przeczyta, to trzy różne rzeczy.
Ty, jako autor, stoisz na początku tej drogi, ja – jako czytelnik – na jej końcu, więc nie mam wglądu w Twój zamysł ani w to, jak chcesz lub chciałbyś przedstawić fabułę. Dlatego skłaniam się ku opinii, że ingerowanie w cudzy tekst twórczy nie zawsze jest dobrym pomysłem i że wyszedłem nieco przed orkiestrę – za co jedynie mogę przeprosić.
Oczywiście nie dotyczy to standardowej korekty: wyłapywania literówek, powtórzeń, błędów gramatycznych itp. Z perspektywy czytelnika nigdy do końca nie wiadomo, co autor chciał powiedzieć i na co położyć nacisk, więc sugerowanie zmian na poziomie treści bywa w gruncie rzeczy błądzeniem po omacku.
Co do słowa „tekstylny”, zgadzam się z Tobą (pisałem o tym także w komentarzu), że nie wszyscy zrozumieją jego niedosłowne znaczenie, więc albo warto to jakoś zaznaczyć, albo zastąpić innym określeniem.
„narracja śledzi tutaj perspektywę bohatera, który nie należy do subkultury naturystów i nie ma powodu, żeby to właśnie słowo przyszło mu na myśl.” – Sam również nie należę do tej subkultury, a jednak to słowo przyszło mi na myśl (Tobie chyba też). Wydaje mi się, że „tekstylni” funkcjonuje raczej jako zwrot obiegowy niż termin stricte subkulturowy – co najwyżej lekko przestarzały, kojarzony z latami osiemdziesiątymi.
Skoro lubisz takie redakcyjno-techniczne rozkminki, i o ile nie będzie to z mojej strony nietakt wtrącania się do Twojego tekstu, to może taka wersja przypadnie Ci do gustu.
„Miejsce było wprost zapchane porozbieranymi emerytami płci obojga. Najmłodszy z letników musiał mieć grubo po sześćdziesiątce. Zalegali wśród parawanów z książkami, słomianymi kapeluszami i całym plażowym dobytkiem – ale nikt z nich nie był tekstylny”.
Zrezygnowałem ze zdania „Inaczej niż młodzieńcy, mieli przy sobie różne rzeczy”, bo i tak wiele nie wnosi, (wiadomo, że bohaterowie „przybyli” bez sprzętów wakacyjnych), a przy okazji znika powtórzenie „Najmłodszy z…” / „inaczej niż młodzieńcy”.
W zdaniu otwierającym akapit zmieniłem też „Plaża była…” na „Miejsce było”, żeby uniknąć powtórzenia „plaża / plażowy ekwipunek”, zwłaszcza że w akapicie wcześniej pojawia się już „Plaża wydawała się…”
Edit komentarza:
Zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby ująć słowo „tekstylny” w cudzysłów lub apostrofy. Ktoś, kto nie zna kontekstu kulturowego, może nie od razu skojarzyć, że chodzi o ubranie/nagość, i pomyśleć, że ludzie są zrobieni z materiału. – ewentualnie, faktycznie napisać “bez odzieży” i nie będzie tej całej rozkminy.
Ciekawa dyskusja, ale chyba dzielimy włos na czworo. Z „tekstyliami” czy bez jest dobrze. Opowiadanie broni się pomysłem i wykonaniem, a jedno słowo wiele nie zmienia. Podsumowując Zarzucę pewien cytat ze znanego filmu „słusznie, słusznie, ale nie róbcie z tego zagadnienia”.
„Uwaga Zakapiora była słuszna” – oczywiście, że była. W końcu to GZ. Wysoka półka, wie, co mówi. Ja na przykład tego nie wyłapałem.
Ale na pewno da się to jakoś pogodzić: …choćby śladu „tekstyliów”. – Tekstylia mógłbyś wziąć w cudzysłów: byłoby wiadomo, że to mrugnięcie oka, a nie pleonazm.
A już zupełnie na poważnie: mój protest jest tylko ćwierć-stanowczy. „Tekstylia” mi się podobały, ale bez przesady – usunięcie tego słowa w niczym opowiadaniu nie ujmuje.
Cześć Anet,
Dzięki za przeczytanie.
Wiem, że preferujesz krótkie formy wpisów i rozumiem, że „Sympatyczne :)” oznacza pozytywny odbiór – niemniej muszę przyznać, że przy tej tematyce to dość interesujący dobór słowa. Sprawiłaś mi tym radości 
Pozdrawiam serdecznie.
Tekstylia: „I to w sumie jest kolejny powód, żeby ten wyraz podmienić…”. – Protestuję!
Proszę, tego nie zamieniać! Jak dla mnie to słowo leżało tam idealnie. Od razu mrugnęło do mnie Wodeckim i dorzuciło plusa do całości. Oczywiście to Twój tekst i sam najlepiej wiesz, jak ma wyglądać i jak chcesz go podać czytelnikom, ale z mojej perspektywy „tekstyliа” to był strzał w dziesiątkę.
A nawet gdybyś gdzieś dorzucił, że przydałby się choć figowy liść, też byłoby w punkt.
Cześć melendur88,
Miło, że wpadłeś przeczytać szorta i cieszę się, że nie zawiodłem końcowym twistem. Jak pisałem wyżej, staram się kończyć teksty z zaskoczeniem, więc tym bardziej jestem kontent, że się udało. Zapisuję to na listę małych sukcesów.
„…pomysł był w pytę.” – dzięki za tak mocną i dosadną ocenę. Muszę przyznać, że dawno nie słyszałem tego określenia w obiegu.
„nie wypada mi zwracać uwagi na dopełniacze, wołacze, przecinki i zaimki” – tu się grubo mylisz, bo niby czemu nie wypada? Wprost przeciwnie. Nie krępuj się. Jeśli coś widzisz, to pisz. Tekst wrzuciłem bez bety, więc na pewno da się coś poprawić. Każda konstruktywna uwaga może być celna i przydatna – jeśli nie w tym tekście, to na przyszłość.
Co do zwrotów „wysoka asertywność”, „profil dominujący”, „podwyższona potrzeba stymulacji” zamiast „agresywny” i „żądny przygód” – możliwe, że masz rację i z nimi byłoby lepiej. Do tej pory nie brałem takich sformułowań pod uwagę. Wybrałem prostsze słowa, podobnie jak prostą formę całego szorta.
MichaelBullfinch – Serwus.
Miło znów widzieć cię pod moim tekstem i po raz kolejny dostać tak życzliwy komentarz. Dzięki bardzo.
Co do „psiecków” – masz rację, to zjawisko narastające i coraz bardziej widoczne w społeczeństwie, na tyle, że doczekało się własnego słownictwa. Nie jestem ani socjologiem, ani psychologiem i w żaden sposób tego nie oceniam (zjawiska i tym bardziej ludzi), ale przyznaję, że zagadnienie jest dość interesujące.
Maciekzolnowski – również dzięki za wizytę.
Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas na czytanie.
Cześć, Marszawo,
Miło mi, że szort spasował, i cieszę się, że udało się zaskoczyć końcówką. Gdy mogę, lubię stawiać na finałowe twisty, więc tym bardziej cieszy mnie, że ten się udał.
Pod hasłem „nie kupuj, adoptuj” podpisuję się obiema rękami.
Dzięki za klika, pozdrawiam.
Dzień dobry, Ślimaku Z.
Krótko mówiąc: bardzo dobre opowiadanie. Fajny pomysł(y), wciągająca fabuła, ciekawy temat, ładnie i sprawnie napisane – choć to ostatnie to dla Ciebie pewnie żaden komplement.
Klikam do biblioteki i piórka.
Pozdrawiam
rr
Gryzoku_Półpospolity – dzięki za przeczytanie oraz za zacny gest wbicia szorta do biblioteki.
Czy psiotomstwo będzie miało godną emeryturę z ZUS-u? Słowa „godna”, „emerytura” i „ZUS” są wzajemnie sprzeczne i wykluczające się, więc trudno to jednoznacznie ocenić. Jeżeli jednak jakąś emeryturę dostaną, to pozostaje pytanie: kto za nią zapłaci? „Pan płaci, pani płaci, my płacimy… społeczeństwo” – no i oczywiście Finkla, bo na to pójdą jej podatki 
AS – Tobie również podziękowania za poświęcenie czasu na przeczytanie i klika.
„W maszynach elektrycznych istnieje coś takiego jak układ samobójczy” – nie słyszałem o takim zagadnieniu, ale brzmi niezwykle interesująco. Kojarzę jedynie eksperyment Johna B. Calhouna, tzw. „mysią utopię”, który finalnie także prowadził do ujemnego przyrostu naturalnego wraz ze wzrostem dobrobytu (choć trzeba uczciwie przyznać, że istnieją poważne głosy krytyczne dotyczące jakości tego przedsięwzięcia). Jeśli coś takiego, o czym piszesz, rzeczywiście istnieje i da się to ekstrapolować np. na AI, to gratuluję pomysłu – to więcej niż świetny punkt wyjścia do opowiadania soc-SF.
Witam wszystkich,
Dziękuje za zainteresowanie i przeczytanie szorta oraz za wszystkie kliknięcia do biblioteki.
Jeśli ktoś wcześniej nie znał słowa psynek (ani psórka, bo coś takiego też funkcjonuje), to spokojnie – jest w dobrym towarzystwie. W jednym z wywiadów nawet prof. Bralczyk przyznał, że wcześniej tego określenia nie znał.
Dzietność w zachodnich społeczeństwach spada, a równolegle rośnie potrzeba posiadania (a czasem wręcz zastępowania) dziecka psem. Zjawisko jest na tyle widoczne, że dorobiło się własnych nazw: psynek i psórka. Tekst jest oczywiście satyrą i przejaskrawieniem tego trendu. Ale w przyszłości – kto wie…
Raz jeszcze dzięki.
Pozdrawiam
rr
Tajemnicza historia osadzona w latach trzydziestych, przywodząca na myśl prozę H.P. Lovecrafta – klimatyczny szort z potencjałem.
Mam jednak wrażenie, że jest to potencjał niewykorzystany. Opowieść sprawia wrażenie skrótu lub streszczenia czegoś większego. Jak zauważył SNDWLKR, kilka wątków zostało zbyt mocno skondensowanych, a związki przyczynowo-skutkowe trzeba przyjmować na wiarę. Skoro jednak tak jest, to zapewne taki był Twój zamysł przedstawienia historii.
Dla mnie jednak trochę szkoda, choć sam pomysł uważam za bardzo ciekawy.
Pozdrawiam,
rr
Widać spory rozstrzał w doborze autor–tekst, ale nie ma się co dziwić. Dużo dobrych tekstów i wielu dobrych autorów, więc o pomyłkę łatwo.
Dorzucam swoje typy:
„Czy osoba schowana w bunkrze…” – cezary_cezary. Jak sam tytuł wygląda niemal jak drabble, to raczej Cezar.
„Tatuaż z kurzej krwi” – w pierwszej kolejności obstawiałabym Anaksymandra, bo kojarzę, że miał jedno lub dwa opowiadania w klimacie Dalekiego Wschodu (choć teraz trudno to potwierdzić, bo chyba je usunął). Widzę jednak, że sporo osób typuje Galicyjskiego Zakapiora, więc GZ obstawiam jako wariant B
„Częstotliwość zerowa” – maciekzolnowski. Mam wrażenie, że Maciek lubi muzykę i dźwięk w swoich tekstach.
„Jubileusz” – Dawidiq. Klimat i styl bardzo „Dawidowy”.
„Wszystkie róże są wyjątkowe” – trudno powiedzieć, ale strzelam w HollyHell (wybacz, jeśli ustrzeliłem).
„Sto lat samotności i… czekania” – nie wiem, więc się wypowiem: JolkaK
Serwus,
Lekkie, fajne, przyjemne i zakręcone – nic dodać, nic ująć.
Ciekawy pomysł – podoba mi się.
Z tą wyrzutnią rakiet mąż stał się czymś w rodzaju niesławnej wyrzutni BUK. – celowe?
Pozdrawiam i doklikuję do biblioteki,
rr
Serwus,
dobre opowiadanie.
Fajny arabski klimat i ciekawa, wciągająca historia.
W tekście jest niewiele fantastyki, co może być zarówno zaletą, jak i wadą. Rozmowy z Tiamat równie dobrze mogą być przewidzeniem lub urojeniem, a telepatyczne rozmowy z Tercanem w zasadzie można pominąć – niewiele by się zmieniło, gdyby były prowadzone w sposób „normalny”.
Czy w zdaniu: „Do Brusy doszli od południa. Skręcił w lewo.” nie ma literówki? Może miało być „doszedł” zamiast „doszli”? A jeśli ma być „doszli”, to kto? Bo nie rozumiem, o kim mowa. Poza tym – czy akcja tej sceny nie działa się w Brusie?
Dodatkowo w zdaniu wcześniejszym powiela się słowo południa „mimo ciepłego południa”.
„Bursa z całą pewnością nie była ich celem.” – tu chyba również wkradła się literówka.
Pozdrawiam i klikam do biblioteki
rr
Ciekawe opowiadanie – zabawne i przyjemne w odbiorze.
Dobry pomysł i dobre wykonanie.
Podobało mi się – gratuluję.
Z klikiem się spóźniłem, więc nie wystawiam, choć by się należał.
Pozdrawiam
rr
Serwus,
niezwykle interesujące opowiadanie. Mocno zakręcone i dziwne – jak nic nadaje się do Weirdzarro.
Podobało mi się, choć muszę przyznać, że miejscami, podobnie jak u Marszawii, wzbudzało we mnie dyskomfort. Niemniej to bardzo dobre opowiadanie – gratuluję pomysłu i wykonania.
Skoro tekst jest już w bibliotece, daję tylko wirtualnego klika.
Pozdrawiam
rr
Fajna i zabawna historyjka – gratuluję pomysłu.
Podobnie jak AP mam skojarzenie z Big Bang
Skoro tekst jest już w bibliotece, klika nie wysyłam.
Pozdrawiam
rr
HollyHell91: Burdel King [16+]
Serwus,
Ależ fajne opowiadanie! Świetna wyobraźnia.
Gratuluję pomysłu, choć końcówka trochę drastyczna i wybija się ponad resztę tekstu.
Ogólnie bardzo mi się podoba.
Pozdroklik do biblioteki.
rr
Dzięki za tak obszerną odpowiedź. To interesujący pomysł – zapytać AI (ChatGPT), co myśli na temat opowiadania o AI
Zdecydowanie widać, że ChatGPT przerasta mnie w rozumieniu i interpretowaniu tekstów – takie czasy.
Nie omieszkam zerknąć na kolejne opowiadanie z tego cyklu.
Pozdrawiam,
rr
Cześć Regulatorzy,
Bardzo mi miło, że znalazłaś chwilę, żeby rzucić swoim sokolim okiem na opowiadanie.
Dzięki wielkie za przeczytanie i poprawki.
Trudno się z nimi nie zgodzić, więc w trymiga wprowadzam zmiany.
„Opisałeś straszny eksperyment. Straszny, bo krzywdzący wszystkich.” – Masz rację. W tej historii nie ma wygranych… no, może poza korporacją, która osiągnęła to, czego chciała – jak to w życiu bywa.
Dzięki i pozdrawiam!
Cześć Piotrku 77,
Interesujące, ale mam wrażenie, że to fragment. Krótka rozmowa użytkownika z Pandorą, w której w zasadzie niewiele się dzieje. Zapewne chciałeś przekazać coś głębszego, ale niestety nie do końca zrozumiałem co, coś mi umknęło. Niemniej, jeżeli to jest jakiś wstęp do czegoś większego, to zapowiada się ciekawie.
Pozdrawiam,
rr
Serwus, Bardjaskier.
Bardzo udany, klimatyczny horror. Motyw odosobnienia i stukania w rury świetnie buduje napięcie. Podobał mi się.
Klik
rr
Cześć, Melendur,
Dzięki za przeczytanie, cieszy mnie, że tekst Ci się spodobał.
Miło mi również, że uważasz go za godny „jakiejś antologii polskiego Black Mirror” – nie wiem, czy coś takiego istnieje, ale sam fakt, że mógłbyś tam widzieć to opowiadanie, jest bardzo miły. Dzięki.
Co do Adama, widzę, że ten zarzut (oczywiście słusznie) pojawia się najczęściej. Jak wspominałem wcześniej, byłem świadomy lekkiego spłycenia jego postaci, które wynikało z chęci zmieszczenia się w trzydzieści kilka tysięcy znaków. Sądziłem, że dłuższy tekst “odstraszy” czytelników. Z perspektywy czasu nie było to chyba najlepsze posunięcie.
Dzięki i pozdrawiam
Dobry szort.
Przygnębiający, pełen niemocy, braku perspektyw i wstrętu do świata. W tak krótkiej formie udało Ci się oddać cały ten ciężar emocji. Moim zdaniem brak dopowiedzeń – kim jest bohater, gdzie żyje i w jakiej rzeczywistości funkcjonuje – jest trafnym zabiegiem, bo to chyba nie ma i nie miało mieć znaczenia. Dzięki temu jego odczucia można odnieść do każdej osoby i miejsca.
Pozdrawiam i klikam.
rr
Dobre opowiadanie. Spodobało mi się – tekst jest napisany sprawnie i naprawdę ładnie.
Ogólnie fajny i ciekawy pomysł na fabułę.
Zdecydowanie na plus, więc klikam.
Pozdrawiam,
rr
Cześć, Bruce
Kolejny bardzo udany wiersz, tym razem w zdecydowanie lżejszym tonie. Fajny humor z nutą absurdu, a do tego zgrabne połączenie codzienności z baśniowym przymrużeniem oka i morałem.
„Idzie Zbych na strych, targa młot z wytrychem” to świetne nawiązanie do wiersza z Grzesiem.
Wersja z dodaną strofą jest lepsza, “pełniejsza”.
Podoba mi się.
Gratuluję pomysłu i wykonania.
Pozdrawiam ciepło i klikam,
rr
Cześć,
Fajny, zabawny szort. Dobre połączenie świata fantasy z biurokracją świata realnego. Skojarzył mi się trochę z Pratchettem, więc wywołał u mnie miłe wspomnienia.
Pozdrawiam i klikam
rr
Cześć, Bardjaskier.
Bardzo cieszy mnie twoja wizyta i to, że znalazłeś czas na przeczytanie. Dzięki także za klika.
Odnosząc się do twojej wątpliwości: „że większość ludzi chyba by się nie zdecydowała na tamagotchi z członka rodziny”. To ciekawe spostrzeżenie – i chyba masz rację. Choć myślę, że wiele zależałoby od formy takiego „ożywionego” członka rodziny. Jeśli miałby to być jedynie ekran komputera albo jakiś dzisiejszy robot, faktycznie nie brzmi to zachęcająco.
Ale jeśli puścić wodze fantazji i wyobrazić sobie androida nieodróżnialnego od człowieka albo hologram o odpowiedniej jakości (zakładając, że taka technologia mogłaby istnieć), to czemu nie?
Poza tym nie chodzi wyłącznie o „przywracanie” członka rodziny, lecz o kupowanie emocji na abonament. „Może kochankę. Albo nawet dziecko, które pokocha pana jak własnego ojca.”
Społeczeństwa stają się coraz bardziej samotne, więc taka technologia mogłaby znaleźć nabywców.
A nawet jeśli większość by tego nie chciała, zawsze pozostaje jeszcze mniejszość – pytanie tylko, jak duża.
Dzięki jeszcze raz za wizytę.
Pozdrawiam, rr.
Kapitalne! Jak dla mnie bardzo dobre opowiadanie i równie dobrze napisane. Bardzo spodobał mi się wykreowany świat. Statek z nasiona, maszty piorunowe, baloniarze, księżycówka, upadli Słowianie – wszystko świetnie się zgrało.
Forma pamiętnika to świetny zabieg – dzięki temu poznajemy tylko najciekawsze fragmenty wyprawy, bez zbędnych wypełniaczy. Do tego dochodzi dobrze poprowadzone, przewrotne zakończenie.
Szkoda, że to tylko opowiadanie, a nie pełna powieść osadzona w tym świecie. Mam nadzieję, że kimkolwiek, Anonimie, jesteś, wrócisz jeszcze do tego uniwersum, bo ma duży potencjał, a ty – jak się wydaje – masz wyobraźnię i pomysły, żeby to pociągnąć.
Widzę, że tekst jest już zasłużenie w bibliotece, więc chyba nie ma sensu, żebym dopisywał klika – choć zdecydowanie się należy.
Gratuluję pomysłu i wykonania.
rr
George Hornwood
Dawno cię nie widziałem na portalu, dlatego tym milej mi, że mimo braku czasu zajrzałeś właśnie do tego opowiadania.
Dziękuję za przeczytanie, komentarz i klika.
Marszawa
Dziękuję za lekturę oraz tak życzliwy, pełen komplementów komentarz. Bardzo mi miło czytać twoje słowa.
To, co napisałaś o Annie – że była „bardzo ludzka i zrobiło ci się jej żal” – szczególnie mnie cieszy. Jeśli udało mi się stworzyć postać, która wywołuje w czytelniku jakiekolwiek emocje, uznaję to za sukces większy, niż mogłem oczekiwać.
„W ostatecznym rozrachunku nie jestem pewna, na ile chodziło o to, by dać córce namiastkę matki, a na ile jednak o pieniądze.” – te wątpliwości odbieram również jako komplement. Niejednoznaczność działań Adama wobec matki jego dziecka, a jednocześnie niewiernej żony, była zamierzona. Matka dla Mai, zastrzyk gotówki, próba pogodzenia się z żoną – każdy z tych motywów mógł nim kierować. Rozstrzygnięcie tej kwestii pozostawiam tobie.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję podwójnie: za klika do biblioteki oraz za nominację do piórka.
Serwus, Michael.
Dobrze, że napisałeś kontynuację przygód Wiktora Kuśki – to ciekawa postać z wyraźnym pomysłem na siebie (a właściwie: z Twoim pomysłem). Pamiętałem, że pierwsza część była solidna, więc tę również przeczytałem z zainteresowaniem.
Druga odsłona również trzyma poziom – tekst jest spójny, lekki i ma dobre poczucie humoru.
Szczególnie spodobały mi się kawałki: „Ja już swoje w niebie przecierpiałem”, „jestem duchowo brudny z zamysłu!” i „najgorszym przewodnikiem w historii. Już Mojżeszowi to lepiej szło”.
Pozdrawiam i zostawiam klik do biblioteki.
Serwus,
Ładny wiersz.
Mnie z kolei skojarzył się z Panem Wołodyjowskim i obroną Kamieńca Podolskiego – pewnie przez słowa „nic to!”, bo to było jego powiedzenie.
Pozdroklik do biblioteki.
Cześć Bruce,
Dziękuję za tak miłe słowa. Bardzo mi przyjemnie to czytać. Twoje „Pomysł oraz wykonanie – pierwsza klasa!” to dla mnie miód na uszy, serce i pióro (a w tym przypadku klawiaturę).
Dzięki też za klika do biblioteki i nominację do piórka.
Pozdrawiam ciepło.
Serwus
Bardzo fajny kawałek – ironiczny, zabawny i dziwny w takim sensie, który świetnie pasuje do tego konkursu.
Słyszałem piosenki o wąsie, ale opowiadania na jego temat jeszcze nie czytałem.
Gratuluję pomysłu i wykonania.
„– Czego?! – warknęła uprzejmie.” – to zdanie to strzał w dziesiątkę.
Pozdrawiam i klikam,
rr
Serwus beeeecki,
Miło, że wpadłeś przeczytać i zostawić wpis. Dzięki.
Cieszę się, że ta niespodziewana – i chyba trochę na wyrost – nominacja do piórka przyciągnęła nowych czytelników.
„Cisza zgęstniała…” – faktycznie, w tym fragmencie można odnieść wrażenie, że „wpatrywała się w nie” odnosi się do ciszy, a nie do drzwi. Za radą zmienię kolejność.
„ale coś w nim nie pasowało” – tu też masz rację. Skoro wiadomo, że chodzi o pokój, to zaimek jest zbędny.
„Faktycznie, zgadzam się z Zakapiorem, że Adam dziwnie nagle stał się szorstki.” – w tym przypadku mogę jedynie posypać głowę popiołem. Czułem, że zmiana Adama jest za mało subtelna. Próbowałem pogodzić długość opowiadania z tym, co chcę przekazać, i niepotrzebnie wyciąłem zbyt dużo tekstu. Mea culpa.
Dzięki za przeczytanie, klika do biblioteki oraz korektę.
Pozdrawiam.
Cześć,
Ciekawy szort, ma klimat. Doceniam też, że ma fajne zakończenie.
Pozdrawiam,
rr
Cześć Michael,
Bardzo dziękuję za tak życzliwe przyjęcie tekstu. Niezwykle mnie cieszy, że zwróciłeś uwagę na elementy, które chciałem podkreślić – to dla mnie sygnał, że mój zamysł przynajmniej w części zadziałał. Dramat rodzinny miał być tylko tłem dla rozważań o możliwym kierunku rozwoju AI i wyzwaniach, które mogą pojawić się w przyszłości.
Jest mi też naprawdę miło za kliknięcie do biblioteki i nominację do piórka – zupełnie się tego nie spodziewałem. Dziękuję raz jeszcze i cieszę się, że opowiadanie trafiło w Twój gust.
Serdecznie pozdrawiam!
Ciekawe… Kobieta robiąca na drutach jako tkaczka przygód jakichś postaci. W rzeczywistości nie tka swetra, tylko czyjeś życie.
Dobre opowiadanie, fajny klimat!
Bardzo ciekawy, nieszablonowy pomysł na mapę i bohatera. Gratuluję koncepcji i dobrego tekstu.
Dałbym klika, ale widzę, że opowiadanie słusznie jest już w bibliotece.
Gratuluję i pozdrawiam,
rr
Ładny szort – chyba dlatego, że jest tak obrazowo napisany. Podobają mi się porównania: liryczne, nastrojowe. Jedynie odbiór trochę psuło mi nagminnie powtarzające się słowo „jakby” – pojawia się aż 16 razy. To celowy zabieg czy przypadkowe powtórzenia?
Jakkolwiek by nie było, tekst ma klimat, więc daję klika.
Pozdrawiam, rr.
Cześć, Galicyjski Z.
Dziękuję za przeczytanie i komentarz do tekstu. Miło, że Ci się spodobało.
Co do uwagi: „przydałoby się to przejście jakoś wycieniować” – tak, masz rację. Już na etapie pisania zauważyłem, że ten fragment dzieje się trochę za szybko. Myślałem żeby to wygładzić, ale każde dodatkowe “cieniowanie” znacząco wydłużało tekst, a nie chciałem, żeby był wiele dłuższy niż obecnie. Poszedłem więc na kompromis – być może niesłusznie.
„Miała wrażenie, że już tu była, ale to niemożliwe. – Tu chyba brakuje orzeczenia po przecinku?”
Skoro to już druga uwaga dotycząca tego zdania, to je zmienię.
Dzięki i pozdrawiam.
Cześć,
Ciekawy tekst – historia fantasy w realnym, współczesnym świecie. Fajny pomysł i dobrze napisany.
Jeśli chodzi o użyte zwroty: „stalowe zęby wgryzają się w ścianę ziemi” oraz „okłada pięściami stalową ścianę tunelu”, to w kontekście wcześniejszych uwag uważam, że są dobrze dobrane.
„Stalowe zęby” są wystarczającym przybliżeniem dla kompozytowych frezów. Podobnie jest ze „stalową ścianą tunelu”. Pamiętajmy, że to nie jest tekst naukowy i powinien być literacko dostępny dla szerokiego grona czytelników.
Gratuluję pomysłu i tekstu.
Pozdrawiam, rr
Wtedy, to dopiero nie przychodzi :) (Serio, jak to działa?)
U niektórych malarzy działa szklanka mleka i ciastko, a u pisarzy… trudno powiedzieć.
Serwus Koala.
Co za niecodzienne spojrzenie na wenę. Mam wrażanie, że zazwyczaj są z nią inne relacje.
Zabawne i przewrotne.
Fajna gra słów z drapaniem.
Pozdrawiam i klikam
Serwus
Intrygujący szort.
Wciąga i zostawia trochę pytań bez odpowiedzi – kto tu kim jest i po co?
Brzmi to jak satyra na snobizm i ludzką skłonność do ulegania pustym gestom i pozorom wyższości. Bohaterowie są gotowi sporo dla tego poświęcić.
W sumie sam nie wiem, jak to ostatecznie interpretować – może jest tu drugie i trzecie dno, a może to po prostu opowiadanie, które ma zostawiać czytelnika z niedopowiedzeniem.
Pozdrawiam i klikam.
rr
Anonim: Tatuaż z kurzej krwi
Serwus,
Bardzo ładne opowiadanie. Gratuluję pomysłu.
Wciągające i klimatyczne. Legenda czy też baśń osadzona w starożytnej Korei wybija się na tle typowego fantasy. Rzadko się trafia coś w takim klimacie.
Jeszcze raz gratuluję i klikam do biblioteki.
rr
Też uważam, że szort jest sympatyczny.
Zabawny pomysł z hakowaniem lodówki, która zamiast mrozić zatrzymuje czas – fajna koncepcja. Szkoda tylko, że zakończenie jest trochę „urwane” i nic nie wnosi.
Ogólnie jest OK
Cześć,
Ciekawe opowiadanie, a przede wszystkim bardzo klimatyczne. Widzę, że lubisz klimat epoki samurajów i dobrze się w nim odnajdujesz.
Pozdrawiam i klikam do biblioteki.
Serwus, AS.
Bardzo ładny, klimatyczny i nastrojowy wiersz – do tego sprawnie napisany.
Gratuluję, klikam i pozdrawiam.
Serwus,
Ciekawa historia z przesłaniem – smutno-zabawna. Mimo 50 tys. znaków, nie czuć ciężaru tekstu.
Pozdrawiam i klikam.
Serwus,
Zabawna historyjka. W ciekawy sposób tłumaczy, dlaczego raj nie był dobrym miejscem dla Adama.
Jak pisał wcześniej Hesket, tekst zawiera trochę niedociągnięć. Szczególnie rzuciły mi się w oczy niepotrzebne (no chyba, że celowe) powtórzenia:
„… rosły owoce. … przyciągnąć gałąź z owocami. … zauważył, że razem z nim na ziemi znalazło się kilka owoców.”
„Popatrz! – Ścisnął go w dłoni, … Strzepnął go z dłoni.”
„Odwróciła się i zobaczyła jakiegoś dziwacznego typa… – Jakiś taki trochę brzydal – pomyślała.”
„Adam wściekł się jeszcze bardziej, próbował uderzyć jeszcze raz…”,
„– No widzisz ziemska istoto, mogę zrobić z tobą co będę chciał i zaraz z tobą trochę pofigluję.”
„Potem objął ją swym ramieniem i poszli sobie w nieznanym kierunku.”
„…wierzę, że będzie dobrze.
– O… ho…ho… Wydaję mi się, że akurat Ty Stwórco, powinieneś być nie wierzący – powiedziała kiwając głową Lilith.” – Podoba mi się to zdanie. Trafne i zabawne 
Pozdrawiam
rr
Przeczytane.
Powodzenia w konkursie ;)
Fajny. Ciekawy pomysł na szorta.
Przepraszam, ale czy przypadkiem nie zapodział się gdzieś jeden klik dla Nocnego Radia, zygfryda89?
Cześć,
Lubię ten twój cykl Nocnego Rodnia, tworzysz bardzo klimatyczną serię opowiadań, a jeśli można ją jeszcze odsłuchać, i to w nocy, to już w ogóle super.
Ta część chyba najmniej mi się podoba. Początek intrygujący, ale późniejszy opis tych „prostych” gierek był faktycznie lekko nużący – chciałem wiedzieć, co będzie dalej, a nie czytać o regułach i samej grze.
Niemniej opowiadanie i tak jest na tyle ciekawe, że warte klika.
Pozdrawiam i czekam na kolejną część.
rr
Cześć,
Bardzo udany wiersz – niezwykle barwny i groteskowy, z dość niecodziennym, trzeba przyznać, bogatym językiem i do tego z przesłaniem. Fajny humor i ironia. Nie sprawdzałem wszystkich wersów, ale pewnie w ciemno można założyć, że czternastozgłoskowy.
Bardzo mi się podoba, gratuluję.
Pozdrawiam i klikam.
rr
Cześć, Bruce,
Kolejna prawdziwa historia z fantastyczną wkładką – skąd ty bierzesz na to pomysły?
Zastanawia mnie, co w tej historii jest bardziej fantastyczne: Temida i diabeł, czy „fantastyczny” wyrok w pierwszym procesie.
Pozdro-klik
rr
Cześć,
Ciekawy, klimatyczny szorcik. Horroru w nim nie widzę, ale to akurat zaleta.
Spodobał mi się – klikam.
rr
„AI takie imię zaproponowała” – no tak, AI w naszym życiu to powoli norma.