komentarze: 605, w dziale opowiadań: 487, opowiadania: 281
komentarze: 605, w dziale opowiadań: 487, opowiadania: 281
Racja – pingwin ma pomarańczowe łapki, o tym nie pomyślałem…
Dziecko to jednak najczulszy radar do wychwytywania nieścisłości. Tyle osób tego słuchało i czytało, a nikt nie zauważył! Zastanawiam się tylko, czy zebra jest czarno-biała, czy biało-czarna…
Mam nadzieję, że w piosence o poszukiwaniu pępka królika nie było już żadnych nieścisłości.
Pozdrowienia dla Córki – przekaż jej proszę ode mnie serdeczny uśmiech.
Serwus,
Opowiadanie oceniam pozytywnie, choć przyznam, że mnie nie porwało. Początek jest fajny – dobry pomysł z teleturniejem dla bezrobotnych, to mi się spodobało. W dalszej części zrobiło się jednak… hmm… zwyczajnie. Brakowało mi napięcia i strachu.
Niemniej ogólnie na plus.
Pozdrawiam
rr
Bardzo ładny szort.
Smutny, ale jest w nim też coś pozytywnego, jakaś nadzieja na przyszłość.
„Mamy rozumieć, że mąż popełnił samobójstwo, skoro się poddał?” – hmm, ja zakładałem, że mąż poddał się chorobie.
Pozdrawiam z klikiem
rr
Z hip-hopem też mi tak średnio po drodze, ale królik, o którym jest ta historia – a to prawdziwy królik – miał na imię Tupac, więc styl muzyczny był trochę narzucony.
Hihi, super!
Motyw z kotem Schrödingera pokazany z perspektywy kota – świetny pomysł.
„– Nie przeszkadzaj mi teraz, jestem w superpozycji.” – genialne.
„– Nie możesz być w superpozycji, jeśli jesteś obserwowany!” – cudowne.
Fajne i błyskotliwe.
Świetny kawałek. Szkoda, że to drabble, bo bym kliknął.
Może dodaj jedno słowo i zmień na szorta…
Ojej, co tu się dzieje!? Fraszka ma drugie życie po blisko roku od publikacji.
Betweenthelines, dzięki za odwiedziny i komentarz.
Michael? Prędzej spodziewałbym się diabła z pingwinem.
Dzięki, że wróciłeś do fraszki. Co cię skłoniło do powrotu po takim czasie, zwłaszcza że już wcześniej komentowałeś utwór?
„Puszczę w któryś dzień córce, haha – dziecko najlepiej oceni :D” – ojej. To będzie najprawdziwsza krytyka, bez owijania w bawełnę. Daj znać jaki będzie odbiór.
To utwór skierowany do dzieci, zwłaszcza w wersji śpiewanej. Grafikę zrobiłem specjalnie z myślą o nich (tzn. wygenerowało ją AI na podstawie moich szkiców i promptów), żeby straszaki, w tym sam diabeł, były bardziej groteskowe i zabawne niż straszne.
Jeśli córce się spodoba, polecam też utwór na kanale o tym, czy króliki mają pępki. Również dla dzieci, choć może trochę bardziej dla młodzieży, bo w wersji hip-hopowej. (początek może trochę ciężkawy, ale potem już bardziej młodzieżowo)
Jeszcze raz dzięki za odwiedziny. Miło, że pamiętałeś o utworze
Pozdrawiam
rr
Witam nowego członka. Fajnie, że powiększysz społeczność NF.
Wizja z książki/filmu „Kontakt”, ale przedstawiona od drugiej strony – ciekawe.
Dla mnie końcówka jest w porządku. Nie kontaktują się, bo jesteśmy zbyt brutalni. Kolejna z wielu możliwych przyczyn braku kontaktu.
Co do drabbla (czy też jego odmiany droubble) a szorta – miej na uwadze, że w przypadku tego pierwszego nie przyznaje się klików do biblioteki.
Pozdrawiam
rr
Serwus,
Fajne opowiadanie.
Ciekawy sposób przedstawienia fabuły, niezły pomysł.
Wciągające i tajemnicze, choć niestety sama tajemnica – a tym samym spodziewane zakończenie – moim zdaniem zostaje ujawniona zbyt wcześnie. Odkąd system się „przedstawia” jako „jednostka systemu obrony naturalnej” (a dzieje się to niemal na początku), można się już domyślać, że chodzi o ochronę natury w wersji bez człowieka. Niemniej i tak czytało się to z przyjemnością.
„[UŻYTKOWNIK 2]: Joanna?” – dlaczego dialogi użytkowników są zapisywane ze znakiem zapytania po imieniu? Może czytelniej byłoby chyba użyć formy: [UŻYTKOWNIK 2: Joanna]:
Pozdrawiam i klikam.
Serwus,
Dzięki za rewizytę i tu i pod „Gdzie oni są…”
Miło mi, że fraszka się podobała. Też mi się wydaje, że wersja śpiewana wyszła całkiem dobrze – mam na myśli wokal i muzykę, bo to zrobiło AI.
„a w dodatku się rymuje” – dobre
Serwus,
Dobre, zabawne i inteligentne.
Krótkie, ale treściwe. Dobry pomysł na przejście od zepsutego robota domowego do apokalipsy w stylu Terminator–Fallout.
Doceniam, gdy na końcu jest trafna, zabawna puenta albo twist.
Podobało mi się.
Wirtualny klik, bo od lat jest w bibliotece – pewnie już zdążył pokryć się kurzem.
Pozdrawiam
rr
Zaskakujące.
Dziwne, surrealistyczne, momentami zabawne i lekko niepokojące.
W gruncie rzeczy… fajne.
Fajne, zabawne.
Czyli po Cerberze jednak też trzeba zbierać.
Dobrze, że ma trzy głowy, a nie trzy…
Witam nowego portalowicza. Fajnie, że zdecydowałeś się dołączyć.
Próbowałem przeczytać Twojego shorta, ale bez znajomości tej gwary/języka/dialektu trudno w pełni go zrozumieć, więc ciężko mi coś więcej powiedzieć.
Niemniej gratuluję pomysłu.
Cześć,
Bardzo dobre opowiadanie.
Ciekawa fabuła i dobry klimat. Odpowiednio dawkujesz tajemnicę i utrzymujesz właściwe tempo. Dobre opisy, dialogi oraz dobrze skrojone postacie – zwłaszcza Oleg Aleksandrovich Smirnoff; jego angielsko(polski)-rosyjski język jest fajnie zapisany. Nie ma przesady w rosyjskich wstawkach – są idealnie w punkt, na tyle, by zrozumieć sens wypowiedzi i wyczuć rosyjską nutę. Całość czytało mi się bardzo dobrze.
„Nie wiem, na ile to przebija z tekstu, ale jest on samodzielną częścią szerszej historii (bo „uniwersum” to za dużo powiedziane) i rzeczywiście niektóre karty zamierzam odkryć w kolejnych opowiadaniach” – tutaj mam wrażenie, że epilog kończy się trochę jak rozdział powieści, a nie zamknięta całość. Ale skoro planujesz odkrywać kolejne karty, to w porządku. Czekam na ciąg dalszy, bo historia mnie wciągnęła.
Podoba mi się – daję klika do biblioteki i do piórka.
Pozdrawiam
rr
Serwus,
fajny, mocny szort. Ciekawy pomysł.
Podział na rozdziały i zaczynanie zdań od nowej linii wzmacnia emocjonalny ciężar i dramaturgię. Daje odczucie, że najgorsze rzeczy dzieją się między wersami. Ale z drugiej strony nie wiem, czy nie jest tego za dużo. Wydaje mi się, że dobrze to działa w mniejszej dawce, ale przy ciągłym stosowaniu jest ryzyko, że zabieg ten się „wyczerpie". Czy tu się wyczerpał? Nie wiem, to pewnie indywidualne odczucie każdego czytającego.
Niemniej sam pomysł na szorta jest dobry. Czuć emocje, osamotnienie, pewną niemoc. Podoba mi się.
„Miesiąc temu wydarzyło się na świecie coś, przez co „urodziła” mi się bardzo natarczywa myśl” – co to za wydarzenie?
„Myśl ta jest też bardzo nieuprzejma wobec Człowieczeństwa i Ludzkości.” – nieuprzejma wobec Człowieczeństwa i Ludzkości – dobre!
Pozdrawiam i klikam
rr
Fajny szort i twist ![]()
Grupa istot z planety inteligentnych dzików wlatuje w przestrzeń (tytułowa wyrwa), w której zaczynają porozumiewać się rymowankami. Druga część miała na to naprowadzić. Przedstawia ludzi, którzy już stamtąd wylecieli, ale dalej rymują i nie zdają sobie z tego sprawy.
Jak wyjaśniłeś, o co tu chodzi, zmienia to postać rzeczy. Pomysł jest bardzo fajny – kosmiczna anomalia powodująca, że mówi się wierszem, to zabawny koncept. Ale za nic w świecie nie wpadłbym na to, że w pierwszej części to dziki, a w drugiej ludzie, którzy przeżyli to samo. Dopiero po podlinkowaniu widzę, że to te same imiona co w poprzednim opowiadaniu. Ogólnie zamysł był w dobry.
Ale kapitalny kawałek!
Bardzo mi się podoba.
Jak dla mnie to naprawdę udany trzynastozgłoskowiec. Zauważyłem, że średniówka nie wszędzie trzyma się sztywnego wzorca 7+6, ale – jak to w poezji bywa – „rytm czasem pływa”. W kilku miejscach zdaje się być 6+7 oraz 5+8. Ale to drobiazg, który nie psuje mi odbioru
Jeśli chodzi o rymy, na początku są bardziej wyszukane, natomiast końcówka staje się gramatyczna – To też mi nie przeszkadza. Wiersz, mimo mrocznego, gotyckiego klimatu, zachowuje lekki, zabawny ton coś w kierunku… ballady?
Świetna tematyka i znakomicie oddany klimat.
Pozdrawiam i klikam
rr
Serwus
(apropos „serwus” i angielskich wtrąceń w opowiadaniu – czy pamięta ktoś serię tych reklam: https://www.youtube.com/watch?v=Jr8iCzcjbsg ) – były w klawe i w dechę.
Tarnina, dziękuję za poświęcony czas i tak szczegółową analizę. Solidnie przemyślę wszystkie Twoje sugestie i naniosę poprawki.
Dziękuję też za miłe słowa (aż je sobie zacytuję): „Świetny kawałek – zaczyna się trochę blado, ale dalej to Cię chyba duch Douglasa Adamsa nawiedził :) Chłopaki z Apolla 11 ocalili świat! Chwilowo.” –Cieszę się, że pozytywnie odbierasz tekst.
Podziękowania również za odniesienie się do dylematu z wtrąceniem „Zawahał się na moment.” – to trochę rozjaśnia sprawę.
Michael, cieszę się, że zajrzałeś. Jak zwykle można na Ciebie liczyć.
„A to nie jest tak, że zdematerializował się z rakiety, a zmaterializował w miejscu skąd przybył?” – tak, masz rację, technicznie rzecz biorąc zniknął tu i pojawił się tam, ale takie zdanie byłoby trochę rozwlekłe, a sens i tak jest czytelny. Założyłem, że „z powrotem tam, skąd przybył” dookreśla, a właściwie implikuje pojawienie się po drugiej stronie.
„Szkoda, że nie zdążyłem kliknąć.” – grunt, że wpadłeś. Jak się mówi: „Lepiej późno niż wcale, jak powiedział stary Żyd, spóźniając się na pociąg” 
Moja kolejka opowiadań do przeczytania „na później” też zmienia się w stosik wstydu, a właściwie: „Mój stosik wstydu powoli robi się kopcem”.
Dzięki za przeczytanie i miło mi, że tekst się spodobał.
Ciekawe opowiadanie. Nietypowa i rzadka tematyka (w sumie to chyba pierwszy raz czytam coś z punktu widzenia ochroniarza statku). Czytałem je z żywym zaciekawieniem. Fantastyki niewiele i mam wrażenie, że jest trochę „na doczepkę”, żeby ją w ogóle uwzględnić.
Niemniej nie zmienia to faktu, że opowiadanie jest bardzo dobre.
Klikam wirtualnie, bo od dawna jestem w bibliotece.
Pozdrawiam
rr
“Stosiki dumy i radości – jest co czytać!”
W sumie (i innych rybach) może lepiej na to tak patrzeć.
Serwus,
Zabawny szorcik, taki… sympatyczny.
Ciekawy pomysł z zapachami – trochę jak u zwierząt. Ciekawe, czy w tak „zapachowym” społeczeństwie ciężej byłoby kłamać? No i przy czterech pachach zużywaliby więcej antyperspirantów.
Wirtualny pozdroklik
rr
Serwus,
Ogólnie to interesujące. Fajny pomysł na fabułę, ale podobnie jak P3rshing “mam wrażenie, jakbym czytał trailer do filmu”
Niemiej ogólnie na plus za ciekawy temat.
Pozdrawiam
rr
Sympatyczne i prawdziwe – fajne.
Stosiki wstydu to niestety zmora – pojawiają się wszędzie i zawsze. Trzeba z nimi żyć, bo co zrobić?
Przecież doby nie rozciągniesz.
Serwus,
Wiersz raczej nie trafił w mój gust, ale bardzo doceniam, że go napisałeś. Na portalu pojawiają się wprawdzie wiersze, ale są to głównie utwory bardziej liryczne, nastrojowe i poważne – mało jest tekstów wesołych i rozrywkowych (a fraszek chyba jeszcze mniej), więc Twój utwór jest dla mnie miłym urozmaiceniem.
Szkoda, że nie utrzymałeś go w wersji ośmiozgłoskowej, bo zdarzają się wersy siedmio– i dziewięciozgłoskowe. Podobnie ze średniówką, która trochę pływa.
Co do rymów, które w większości są gramatyczne, to akurat mi nie przeszkadza. W wierszyku humorystycznym nie jest to dla mnie wada i w tym przypadku nie traktuję ich jako „gorszych”.
Na dokładniejszą opinię musiałbyś poczekać na Ślimaka Zagłady.
Chyba nie do końca zrozumiałem też fabułę droubbla
Nie mój gust, ale że lubię wesołe rymowanki to doceniam.
Pozdrawiam
rr
Serwus,
dobry i emocjonalny tekst, Podoba mi się.
Klikam.
Serwus,
Mocny kawałek. Podoba mi się.
Klikam.
Odnosząc się do artykułów Jima, to opowiadanie nie jest już sci-fi, tylko historyczne. Ale ten czas szybko leci… 
Serwus,
Bardzo fajny kawałek – zabawny, naprawdę mi się spodobał. Jak dla mnie Idealnie ująłeś rozterki spowiedziowe; od razu przypomniały mi się nastoletnie lata. Ksiądz AI, który na dodatek się zawiesza, to zaskakujący pomysł – nieźle.
„Ksiądz zmartwychwstał! Ludzie, ksiądz zmartwychwstał! – chciałoby się krzyknąć.” – dobre!
Zabawny szort, ale i z nutą zadumy. AI i robotyki będzie coraz więcej – niewykluczone, że za kilka lat ktoś powie, że w tym tekście nie ma już fantastyki.
Podobało mi się, pozdroklik.
rr
Cześć, Guru,
„Jedno z lepszych opowiadań, jakie tutaj przeczytałem.” – To ogromnie miłe i budujące słowa. Jeden z możliwie największych komplementów.
Dzięki za przeczytanie i za tak dużą pochwałę. Jestem wielce rad.
Pozdrawiam
rr
„Cieszę się, że układ tych trzech przestrzeni się sprawdził, bo nie ukrywam trochę się bałam, czy nie spowoduje chaosu.” – Nie, nie wprowadził chaosu. Sprawdził się.
„Jeśli chodzi o kruka, to zależało mi właśnie na niejednoznaczności, żeby był jednocześnie przewodnikiem, obserwatorem i po prostu częścią tego świata. Jego wypowiedzi, mimo że są dość niezrozumiałe na pierwszy rzut oka, to w założeniu miały prowadzić do prostych znaczeń, tylko nie podanych wprost.” – Tak sądziłem, że kimś/czymś takim jest kruk. To dobry pomysł – postać, która łączy wszystkie światy. Jego na poły enigmatyczne wypowiedzi dodają mu tajemniczości i podkreślają jego mistyczność.
„Miałam w głowie coś chłodnego i przytłumionego, bardziej podkreślającego ciemność niż ją rozświetlającego.” – Ojej! To już chyba wolałem „podobnym do światła uwięzionego w nocy”. Teraz tym bardziej nie rozumiem – to tak pół żartem mówię 
Ładne opowiadanie, jeszcze raz gratuluję.
Serwus Between,
Bardzo ładny, a przy tym poruszająco smutny kawałek. Ma w sobie dużo emocji i onirycznego klimatu, jak trafnie zauważyli Michael i Melendur.
Podział na trzy przeplatające się przestrzenie czasowo-miejscowe to ciekawy i dobrze działający zabieg.
Zastanawiam się nad rolą kruka – czy pełni funkcję przewodnika, czy raczej cichego obserwatora łączącego te światy?
A propos kruka: „Na jednej siedział nieruchomo ptak o czarnych piórach z chłodnym połyskiem, podobnym do światła uwięzionego w nocy.” – jak rozumieć metaforę „podobnym do światła uwięzionego w nocy”, czyli jaki? Trochę to abstrakcyjne, poetyckie ujęcie.
Opowiadanie bardzo mi się podoba – dobrze się je czyta, trafia w pamięć i porusza.
Gratuluję udanego tekstu.
Pozdrawiam i klikam, więc klasyczne pozdrokilk.
@melendur „Im facet się starzeje, to zbroja którą nosi powoli rdzewieje” – Fajnie powiedziane, nadawałoby się do Twojego Koenrada.
Serwus,
Świetny kawałek – lekki, z humorem. Miejscami nawet bardziej, bo nie tylko się uśmiechnąłem, ale i szczerze zaśmiałem.
„Pani Iza spojrzała na Jasia i pomyślała: Sam jesteś głupi, tępy kretynie” – okrutne, ale śmieszne. Dobre!
Zastanawia mnie jedynie zakończenie. Być może czegoś nie zrozumiałem. Gnom oszukał Jasia i zamienili się miejscami (światami) i… to wszystko? Sprawia to wrażenie trochę urwanego.
Mimo tego uważam, że to kapitalne opowiadanie.
Czekam na więcej takich dowcipnych kawałków.
Pozdrawiam i klikam do biblioteki.
rr
„Faktycznie u Prachetta bywają takie specyficzne zakłady i lokacje służące jakiemuś konkretnemu celowi. Ot choćby sklepy międzygalaktyczne.” – Tak, u Sera Terrego Pratchetta było mnóstwo takich rzeczy. Twój gabinet dentystyczny i postacie świetnie by się tam wpisały. Czekam zatem na resztę, którą jak piszesz: „niedługo mam w planach wrzucić” – zapowiada się obiecująco.
Serwus, Morderco,
„Autostopem przez galaktykę”, „Miłość, śmierć i roboty”, „Iron Sky” – niezłe skojarzenia miałeś podczas czytania. Szczerze mówiąc, nie miałem przed oczami żadnego z tych dzieł (a wszystkie wymienione lubię), ale jak teraz na to patrzę, to w sumie masz rację – można tam dojrzeć coś z każdego z nich.
Reg była i na szczęście korektę zrobiła . Inni też się dorzucili, więc wspólnymi siłami chyba udało się pozbyć potknięć – za co jestem wdzięczny.
Dzięki za przeczytanie i zostawienie komentarza. Cieszę się, że tekst przypadł do gustu.
„Poza tym fajny pomysł na historię i bardzo sprawne wykonanie. Przeczytałem z przyjemnością” – to bardzo miła dla oka recenzja. Dzięki.
Pozdrawiam
rr
Serwus, beeeecki, przez nie trzy ani pięć, ani tym bardziej przez dwa, tylko cztery „e”.
Fajne opowiadanko z humorem. Proste, łatwe i przyjemne.
Przypomina mi jakąś scenkę z Pratchetta, (a to już blisko do Pythona) więc tym bardziej było miło.
Trochę brakowało mi jedynie jakiegoś przewrotnego, zaskakującego albo zabawnego zakończenia, przez co szort bardziej przypomina scenkę z czegoś większego. Ale że wspominasz o tym w przedmowie, że to zapowiedź więc jest OK
Podoba mi się, więc pozdroklik.
rr (przez dwa „r”)
Witam szanownego kolegę,
Dzięki za tak obszerną analizę – to się przydaje, bo pozwala zobaczyć, jak tekst działa (albo nie działa) u innych. Pokrywa się to w stu procentach z maksymą, którą na tym portalu już kilka razy przywoływałem (nie mojego autorstwa, ale trafną aż do bólu): to, co chcesz napisać, to, co napisałeś, i to, co inni przeczytają – to trzy różne rzeczy.
Plan był prosty: w krzywym zwierciadle pokazać „naszą dzisiejszą kondycję”, która często wyraża się nadmiernym siedzeniem na kanapie przy serialu, i dorzucić do tego pomysł, że kosmici z dokładnie tego samego powodu od lat nie nawiązują kontaktu – bo też siedzą na swoich kosmokanapach. W mojej głowie to się ładnie spinało. W głowie czytelnika, jak widać, już mniej. Moje nikłe doświadczenie w pisaniu i braki warsztatowe tylko tę przepaść pogłębiają, więc różnica między punktem pierwszym a trzecim maksymy jest… zauważalna.
„musisz zdecydować: czy piszesz rasową komedię absurdalną, czy opowiadanie z nutą refleksji. Bo ta wstawka z profesorem to troszke burzy.” – Jaki miał to być rodzaj opowiadania, podeprę się słowami betweenthelines: „Najbardziej spodobało mi się to, że mimo żartów zostaje w tym jakaś niepokojąca myśl, może faktycznie wszyscy tylko coś oglądamy zamiast żyć.” Opowiadanie miało być zabawne, ale pozostawić czytelnika z nutką refleksji: czy aby „ja też za dużo czasu spędzam przed serialami”.
Zdarzały się w literaturze takie połączenia komedii z refleksją na końcu, jak choćby „Paragraf 22” Josepha Hellera, „Don Kichot”, „Kandyd” Voltaire’a czy nasza rodzima „Kariera Nikodema Dyzmy” Dołęgi-Mostowicza. Więc stąd wziął się u mnie pomysł, że można łączyć oba gatunki. Oczywiście u mnie to mikro, a wręcz nanominiatura, ale te rzeczy leżały u podstaw pomysłu. Cóż – wyszło jak wyszło.
Zapewne masz rację, niepotrzebnie zasugerowałem się tym, że bywają książki śmieszne i refleksyjne zarazem. To trudna rzecz łączyć tak dwa skrajne gatunki i niepotrzebnie porwałem się z motyką na słońce. Niewykluczone, że tekst napisany w jednej konwencji byłby łatwiejszy dla mnie i łatwiejszy dla czytelnika (przeszarżowałem z poziomem trudności).
Jeżeli pojawiły się u ciebie takie wątpliwości typu „zastanawia mnie skąd Aldrin i cała reszta mogła tak sypać aluzjami na ten ten temat. Do tych nowości Galaktura się odnoszą, że tego nie potrzebują i dość nienatularnie się zachowują… jako historyk z wykształcenia zawsze sie czepiam takich rzeczy” – to zapewne z tego samego powodu co wyżej: chciałem inaczej, wyszło inaczej, zbyt nieumiejętnie opisałem swoją wizję. Tłumaczenie po fakcie nie ma już większego sensu, bo tekst albo mówi sam za siebie, albo nie, ale dla jasności wytłumaczę, co miało być (choć nie jest). Aldrin i załoga kompletnie nie rozumieli, co Galaktus do nich mówił. Zachowywali się tak, bo nie rozumieli słów typu streaming, internet czy w ogóle idei ciągłego oglądania seriali. Oczywiście z historycznego punktu widzenia masz rację i słusznie widzisz nieścisłość – przecież teoretycznie mogli kojarzyć monolit, bo ten pojawił się w 1968 roku, (Choć tam był elementem inicjującym podniesienie inteligencji, a tu raczej działa w przeciwną stronę – otępiająco), ale pozostałe rzeczy to już dużo później. Dla nich najważniejsze było to, do czego przygotowywali się od lat, czyli lądowanie na Księżycu, a nie jakieś abstrakcyjne wizje „telewizji na żądanie”. Stąd spławili kosmitę na pięćset lat.
„Czekam na resztę z tego, ale zdecydowanie wolałbym, żebyś np. Pokazał przygody Galaktusa, Roota i spółki.” – To zdecydowanie (na 99,99%, bo nigdy nie mów nigdy) nie jest część czegoś większego. To jednorazowe postacie, które raczej już się nie pojawią.
Dzięki za miłe słowa: „Ale nie była tak spuentowana czy twistowa jak Malarz czy ten o nowoczesnej rodzinie :), a nie już wspomnę o niedocenianym wiedźminie :)” Cieszę się, że przypadły ci tamte kawałki.
Dzięki za przeczytanie i wirtualnego klika.
Pozdrawiam
rr
Cześć
Fajny kawałek. Czuć w nim postapo i klimat cyberpunka.
Nie do końca łapię koncept, dlaczego prawie każdy akapit zaczyna się od „Drapieżca”. Rozumiem, że to zabieg stylistyczny, budujący dramaturgię?
Niemniej opowiadanie mi się podoba.
Pozdrawiam i klikam.
Serwus maciekzolnowski
Fajny, dobry szort.
Klik symboliczny.
Serwus tlok303
Ciekawa historyjka i fajne imiona postaci. Nie do końca jednak uchwyciłem przesłanie. Twist, w którym feministyczny statek odlatuje z orbity feministycznej planety, jakoś mi nie zadziałał.
Poza tym jest w porządku i ma w sobie coś sympatycznego – ogólnie czytało się dobrze.
Pozdrawiam
rr
Serwus ponownie, Michael
„A i widzisz. Zauważyłem lekki paradoks. Jest podnoszone, że podobieństwo do losów Chrystusa czasem lekko przeszkadza, a jednak czytelnik chce, żeby działo się to dalej, i widzi cesarza bardziej jako namiestnika„ – zastanawiam się, co dokładnie masz na myśli, pisząc, że czytelnik „chce, żeby działo się to dalej”? Osobiście nie odczuwałem takiej potrzeby w kontekście skojarzeń z Chrystusem. Raczej wolałbym odbierać Chrysaima jako postać bardziej odrębną, autorską. Może inaczej: sama postać jest wyraźna i autorska, natomiast jej losy wydają się zbliżone (czytaj: przewidywalne, bo oparte na znanych schematach) do Chrystusowych, przez co stają się nieco przewidywalne.
„Celowo zmieniłem psychologię cesarza, żeby była odwrotna do Piłata. Całkowicie. Czy cesarz by się fatygował? Tak, bo właśnie jego celem była gra. Udowodnienie, że potrafi tak samo – mówić i tym załatwić sprawę. Dokładnie jak Chrysaim. Więc gdyby rzecz działa się na jego placu, wśród jego tłumu, to nie miałby satysfakcji. A tak, udało mu się przekonać ludzi Chrysaima. To wszystko była gra.” – nie dostrzegłem tu tej subtelnej celowości w działaniach i odwrotnej psychologii. Być może z powodu mojej zbyt małej spostrzegawczości albo zbyt płytkiego zagłębienia się w strukturę tekstu. Dostrzegałem w postaci cesarza Piłata, ale Piłat był jednak namiestnikiem Judei, „zwykłym” urzędnikiem, a nie cesarzem.
Przy okazji nasuwa mi się bardziej ogólna refleksja (nie odnoszę się do Twojego tekstu tylko tak ogólnie do wszystkich opowiadań, w których istotną rolę odgrywają złożone charaktery i motywacje). Zastanawiam się, na ile w tak stosunkowo krótkiej formie da się wiarygodnie pokazać tak złożone motywacje i konstrukcje psychologiczne postaci. Im dłuższy tekst, tym więcej przestrzeni na rozwinięcie, ale też potencjalnie mniej czytelników. Z kolei w krótszej formie trudniej (o ile w ogóle to możliwe) uchwycić pełną głębię.
Twoje opowiadanie jest dość złożone, z ciekawymi postaciami i relacjami między nimi, więc miałeś niełatwe zadanie, żeby „zjeść ciastko i mieć ciastko”, i wyszedłeś z tego bardzo dobrze. Co by nie mówić, niezależnie od poziomu zagłębienia w opowiadanie, napisałeś bardzo dobry tekst. Moje uwagi nie są zarzutami ani wytkaniem nieistniejących błędów, tylko próbą dyskusji nad tekstem. Doceniam, że piszesz solidne, „mające ciężar” opowiadania. Jeszcze raz gratuluję.
Pozdrawiam
rr
Serwus Michael,
Kolejny bardzo dobry kawałek w Twoim wykonaniu. Gratuluję – tekst jest dobrze napisany, wciągający i czyta się go bardzo płynnie. Wszystko tu odpowiednio wybrzmiewa. Piszesz naprawdę solidne rzeczy.
Ale… podczas lektury cały czas miałem wrażenie, że obcuję ze zmodyfikowaną wersją wątków biblijnych. Zresztą sam tego specjalnie nie ukrywasz – imiona postaci, jak Chrysaim czy Sera, mają wyraźnie okołobiblijne brzmienie, podobnie jak choćby liczba podniesionych rąk skazujących Chrysaima na wydanie – 33. To nie jest zarzut, który miałby umniejszać tekstowi, raczej obserwacja. Przez to pojawia się przewidywalność fabuły.
Jest jeszcze jeden drobiazg, który nieco burzył odbiór – postać Cesarza. Sama w sobie jest napisana bardzo dobrze, ale zastanawiam się, czy nie lepiej sprawdziłby się ktoś niższej rangi. Namiestnik, prefekt, ktoś tego typu. Czy sam cesarz faktycznie fatygowałby się do takiej sprawy, czy raczej kazałby przyprowadzić oskarżonego do siebie?
Te uwagi nie zmieniają ogólnego obrazu – opowiadanie jest naprawdę dobre. To raczej kosmetyka i kwestia własnych preferencji. Przy tak solidnym kawałku nie ma to wielkiego znaczenia.
Pozdrawiam i podwójnie klikam,
rr
Serwus,
Tekst całkiem spoko, ale problem w tym, że to „tylko” scenka – bez puenty, zakończenia, twistu czy czegokolwiek, co by ją domknęło. Niemniej, jak dla mnie jest w porządku i czytało się dobrze.
Czekam na coś więcej z Twojej strony.
Powodzenia.
rr
Witam OldGuard
Fajnie, że wpadłaś przeczytać. Dzięki za wizytę i komentarz.
„Wydaje mi się, że by się nie zmieścił w tym czasie z całym tym wytłumaczeniem.” – Szczerze mówiąc, sprawdzałem to przed publikacją, bo w pierwszej wersji tekstu czasu było o pół minuty mniej. Dodałem trzydzieści sekund (do półtorej minuty), ponieważ mniej więcej tyle zajął odczyt tekstu w Wordzie (funkcja „Czytaj na głos” – po usunięciu wtrąceń narracyjnych i pozostawieniu samego dialogu). Oczywiście pewnie zależy to od prędkości czytania czy mówienia. Ale tak po prawdzie – czy to naprawdę ma znaczenie, czy trwałoby to kilka–kilkanaście sekund dłużej albo krócej? Programy w TV chyba mają jakieś widełki czasowe.
„Po pierwszej części spodziewałam się czegoś innego. Zaskoczyłeś…” – Cieszę się, że pojawił się moment zaskoczenia.
Dzięki serdeczne i pozdrawiam
rr
Cześć,
To bardzo dobre opowiadanie. Wciągnęło mnie od pierwszych zdań i utrzymało uwagę do samego końca. Ciekawiło mnie, czym jest ów bal i co się tam wydarzy – i choć trochę się zawiodłem, że ostatecznie nic się nie wydarzyło, całość i tak wypada bardzo dobrze.
Podoba mi się, że skupiasz się na jednej postaci, zamiast na ludzkości jako całości.
Fragmenty z wizytą u siostry, u pani w piekarni czy z matką są poruszające.
Gratuluję bardzo dobrego tekstu.
Pozdrawiam
rr
Hejka Bruce,
Kolejna dobra lekcja historii.
Kojarzę z mediów historię tej kobiety, ale jak zwykle nadałaś jej nowy „fantastyczny” wymiar. Pomysł powiązania tek z kodeksem Hammurabiego “oko za oko” jest bardzo trafny ![]()
Dzięki za te ciekawe lekcje.
Pozdrawiam
rr
Witam, drogie Panie,
dziękuję za zainteresowanie, dobre słowa i kliknięcia.
Betweenthelines – „spodobało mi się to, że mimo żartów zostaje w tym jakaś niepokojąca myśl, może faktycznie wszyscy tylko coś oglądamy zamiast żyć.”
To celne spostrzeżenie. Nie oceniam żadnej postawy, tylko w krzywym zwierciadle chciałem pokazać, jak jest (albo bywa). Interpretacja i odbiór należą do czytelnika.
Bruce – „…oraz strachu przed ujawnieniem czegokolwiek nowatorskiego i nietypowego.”
To również ciekawa interpretacja. Strach przed nowością. Gratuluję, dostrzegłaś w tekście nową warstwę.
Finkla – „Niezłe, niezłe… Fajne, fajne.” – To bardzo miła recenzja, dięki 
Pozdrawiam
rr
Poruszająca historyjka. Fajnie, że znajdujesz takie rzeczy. ![]()
pozdrawiam
rr
Zabawne. Zakończenie zaskakuje. Z niektórymi argumentami nie da się walczyć. ![]()
„To nie jest debiut. Autor nie napisał żadnego komentarza ani pod swoim, ani pod żadnym innym opowiadaniem”. – Faktycznie, mój błąd. Być może dlatego, że rzeczywiście nigdzie nie spotkałem kolegi pod żadnym tekstem. Swoje nominacje pozostawiam, bo opowiadanie bardzo mi się podobało, ale przychylam się do słów Barda, że „portal to nie tylko pisanie, lecz także czytanie innych autorów”. Do zobaczenia pod innymi tekstami.
Serwus,
bardzo dobre opowiadanie. Gratuluję udanego debiutu.
Ciekawe, wciągające, z lekkim humorem i dobrze napisane. Ogólnie „w dechę”, jak mógłby powiedzieć ktoś z tamtych lat. Dobrze oddałeś klimat epoki – podoba mi się.
Fajna historia. Żeby jeszcze bardziej pogrążyć bohatera przez kobiety, wyobrażam sobie, że karę śmierci zasądziła sędzina.
Z drobiazgów do zmiany wskazałbym to, że miejscami każde zdanie niepotrzebnie zaczyna się od nowej linijki. To jednak detal i kwestia gustu.
Z pewnością zajrzę do kolejnego opowiadania, jeśli coś wrzucisz.
„Edgarowi Allanowi Poe poświęcam” – skąd taka dedykacja? Ani stylem, ani tematem nie kojarzy mi się to z Poe. Bardziej przywodzi mi na myśl „Złego” Tyrmanda albo „Co jest za tym murem” Jacka Stwory.
Klikam do biblioteki oraz nominuje do kwietniowego piórka.
Pozdrawiam
rr
Cześć, nowemu użytkownikowi.
fajnie, że zdecydowałeś się wrzucić tekst do obiegu.
Ciekawe opowiadanie – trochę przypomina mi bajkę, zarówno pod względem fabuły, jak i języka, co broń Boże nie jest zarzutem. Ogólnie na plus.
„Swoje teksty najpierw piszę odręcznie w zeszycie, dużo skreślając i dopisując, dopiero potem przepisuję na klawiaturze laptopa, poprawiając. Kiedyś pisało się na maszynach do pisania.” – szacun. Możliwe, że Ty i Czarna będziecie jednymi z ostatnich, którzy piszą odręcznie. To kolejna rzecz, która powoli odchodzi do lamusa.
Pozdrawiam.
Cześć,
jak zwykle ładne i nostalgiczne. Specjalizujesz się w krótkich formach i dobrze (a przynajmniej dla mnie trafnie) oddajesz klimat miejsca i uczuć. Nie wiem, co sądzić o fantastyce – z jednej strony trochę szkoda, że jest jej mało, dość oszczędnie i subtelnie dawkowana, ale z drugiej to też jest plus. Może nadmiar fantastyki przykryłby tę nostalgiczność w Twoich tekstach. Nie wiem…
Pozdroklik.
Cześć,
ciekawe opowiadanie – a w zasadzie bardziej scenka. Mogłoby być częścią czegoś większego. Czytało się całkiem spoko.
Pozdroklik.
Serwus,
Również pamiętam to opowiadanie i pamiętam, że mi się podobało. Widzę, że obecnie nie ma go na Twoim profilu, ale zdaje mi się, że dodałem je do biblioteki, więc choć „można nie komentować i nie punktować”, to jak widać, komentuję i znów daję klika.
pozdrawiam
rr
Cześć,
ciekawy fragment. Choć niewiele wnosi, niczego nie wyjaśnia i niewiele się w nim dzieje, to sam pomysł porównania liczby urojonej “i” do duszy “ja” jest interesujący.
pozdrawiam
rr
Cześć,
zabawna historyjka. Podzielam słowa Michaela – „Fajnie, że decydujesz się ją kontynuować”. Kojarzy mi się to trochę z przygodami Garfielda. Na podstawie tych shortów mogłaby powstać seria krótkich komiksów albo animacji.
Pozdroklik
Serwus,
Ładne, poruszające, dobrze napisane.
Klik symboliczny, bo tekst jest już w biblio.
Pozdrawiam
rr
Cześć,
Dość osobliwy kawałek – poetycki, tajemniczy.
Zapewne taki był zamysł, żeby treść w zasadzie niczego nie wyjaśniała (albo to ja czegoś nie rozumiem).
Nie mój klimat, ale czytało się dobrze. Doceniam.
Pozdrawiam
rr
Cześć,
Ładne opowiadanie. Jak dość często u ciebie – ciepłe i nostalgiczne (i bez fantastyki).
Fajna, prosta, ale trafiająca w sedno puenta na końcu.
Pozdrawiam
rr
Serwus,
Fajny pomysł na opowiadanie i dobrze zrealizowany.
Ciekawa forma przedstawienia – taki stand-up przyszłości.
Z grubsza domyślałem się kierunku zakończenia, więc mnie nie zaskoczyło. Dość często bywa, że komedia to tragedia, która przytrafia się innym.
Symboliczny klik, pozdrawiam.
Serwus,
Skoro już wywołałeś mnie w przedmowie, to jakżebym mógł nie przeczytać także teraz.
Fajnie, że odsłaniasz kolejne karty z życia Koenrada – powoli tworzy się z tego większa narracja.
Opowiadanie jest ciekawe pod względem fabularnym, choć zapewne lepiej wybrzmiewa, gdy zna się pozostałe przygody Gryfa. Wtedy widać pełniejszy kontekst.
Pozdrokilk
Hej MB,
chciałbym coś doprecyzować:
„Po drugie całkowicie rozumiem zarzut.” – to nie był zarzut! Zaznaczyłem to w komentarzu. To była wyłącznie subiektywna opinia. Dla mnie „zarzut” oznacza wskazanie konkretnej wady, a tutaj chodziło raczej o moje wrażenie, że opowiadanie odbieram jako fragment czy scenkę.
„Chciałem tym tekstem raczej umilić czas na wieczór.” – i to się zdecydowanie udało.
„Zdaję sobie sprawę, że samo przejście z ikhlwy na ihawu, demon i afrykański klimat to za mało, żeby zostać w głowie na dłużej.” – nie powiedziałbym, że to za mało. Jak zauważył SNDWLKR, wyjście poza „standardową Słowiano-Celto-Skandynawię” w fantasy samo w sobie jest dużym plusem. Kierunek afrykański jest rzadko spotykany. Osobiście (poza niedawno wrzuconym „Krowando” jerry_gainer) kojarzę właściwie tylko zbiór opowiadań „Opowieści ludu Joruba” Abayomi Fuja, (do których Twoje opowiadanie mogłoby spokojnie pasować klimatem).
To, że napisałem, iż tekst nie zostaje ze mną na dłużej, wynika raczej z porównania do Twoich wcześniejszych opowiadań – miały dla mnie większy „ciężar”. To opowiadanie… waży mniej – Nie traktuj tego jako zarzutu, tylko jako różnicę w odczuciu.
Pozdrawiam
rr
Serwus Michael,
jak ostatnio masz w zwyczaju – nie zawodzisz. Widać, że dobrze odnajdujesz się zarówno w dłuższych, jak i krótszych formach. To naprawdę ładnie i sprawnie napisany szort. Jest klimat i czyta się go bardzo dobrze. Zdania takie jak: „Ziemia jest tych, którzy najmocniej wbijają w nią stopy”, uderzają plastycznością i są mocne.
Ale… (i nie jest to zarzut) tekst wydaje mi się po prostu sprawnie napisaną scenką czy migawką z życia wojownika. Być może czegoś nie dostrzegam, ale brakuje mi tutaj fabuły. Jakiegoś morału, twista, refleksji, rozbawienia, przygody, przestrachu czy chociażby zaskoczenia. Fakt, że bohater z ostrza stał się tarczą, jest potraktowany dość pobieżnie i niewiele za sobą niesie. Twoje poprzednie opowiadania zostawały w głowie jeszcze pewien czas po przeczytaniu, a tutaj treść znika niemal od razu po zamknięciu laptopa.
Niemniej gratuluję warsztatu i szorta. Podoba mi się, bo nie wszystko musi być traktatem filozoficznym – takie scenki też są ciekawe.
„Chata była niska i duszna, jak wszystkie w umuzi. Jej próg wymuszał pokłon na każdym. Wrogu – by odsłonił szyję.” – Wiem, że kark to anatomicznie też część szyi, ale czy nie lepiej byłoby napisać, że taki pokłon przy wchodzeniu do niskiej chaty odsłaniałby raczej kark? (Oczywiście zmieniając kolejne zdanie, żeby uniknąć powtórzenia). Odsłonięcie szyi kojarzy mi się przeciwnie – z zadarciem głowy do góry.
Jeszcze pytanie: dlaczego słowa z języka zulu są pisane kursywą? Czy nie wystarczyło samo wyjaśnienie ich w słowniczku?
Pozdrawiam i klikam!
Cześć,
Długo ten szort przeleżał w mojej poczekalni, jakoś się zapodział… Ale w końcu do niego dotarłem.
Czytając Twoje teksty, można być pewnym dwóch rzeczy. Po pierwsze: w tekście będzie muzyka; po drugie: tekst będzie na dobrym poziomie. Nie zawiodłem się ani na jednym, ani na drugim.
Bardzo dobry, klimatyczny kawałek.
Klik symboliczny.
rr
Serwus,
Po komentarzach widać, że wrzucenie re-debiutanckiego szorta zrobiło poruszenie. Przyznam, że sam czekałem, aż coś wrzucisz. Po pierwsze: rzadko się zdarza, żeby ktoś aktywnie komentował, nie wrzucając własnych tekstów (wyjątkiem są Regulatorzy, ale to inna półka). Po drugie: Twoje uwagi pod tekstami innych miewały punkty styczne z moimi własnymi przemyśleniami, więc tym bardziej chciałem zobaczyć, co sam wyczarujesz. (Oczywiście sam fakt, że zna się zasady, nie oznacza jeszcze, że umie się z nich korzystać – znam zasady szachów, ale na turnieju nie przeszedłbym dalej niż etap uiszczania wpisowego).
Twój szort mi się podoba. Przez absurdalność fabuły jest interesujący i wciągający. Motyw „chodzenia” jako idée fixe głównego bohatera jest oryginalny i zabawny. Zakończenie z oglądaniem filmów o chodzeniu na męskich pokazach mody jest absurdalne i przez to idealnie trafia w punkt. Ogólnie: fajna, zabawna historyjka.
Technicznie jak dla mnie też jest OK, choć wydaje mi się, że znalazłem kilka drobiazgów do poprawienia (pokrywają się z tym, co wyłapała Bruce). Doceniam prostotę języka, bez nadmiaru wszelkich udziwnień.
„Debiut na tym forum miałem już jakieś piętnaście lat temu” – rozumiem, że to nowe konto? Co się stało z poprzednimi opowiadaniami?
Pozdrawiam i klikam!
Dobre! Szczerze się zaśmiałem. 
Zabawne, z super puentą – podoba mi się. Daję umownego klika.
Wiem, że się czepiam, ale w tekście liczącym zaledwie pięćdziesiąt słów po dwa razy powtarzają się „herbata”, „filiżanka” i „czajniczek” (choć to ostatnie nie jest tak odczuwalne).
GalicyjskiZakapior, Przeglądarka Edge posiada funkcję czytania na głos. Nie jest to rozwiązanie idealne, ale przy odpowiednim dobraniu głosu i tempa „od biedy” daje radę, gdy nie można patrzeć w ekran, zwłaszcza w tekstach opisowych z małą ilością dialogów. Tutaj jednak funkcja ta się nie sprawdziła, głównie przez przeskoki w akcji. Czytnik po prostu nie wyłapuje momentu rozpoczęcia nowej sceny i czyta wszystko jednym ciągiem.
Serwus,
Nie wiem, co masz na myśli, pisząc o „zrozumieniu tekstu”. W wersji audio nie da się go dobrze zrozumieć, bo opowiadanie jest napisane w formie relacji z wydarzeń i są w nim ciągłe przeskoki, więc robi się duży chaos – ale to tylko dlatego, że nie jest ono stworzone z myślą o odbiorze audio, tylko do czytania.
Po przeczytaniu fabułę odebrałem podobnie jak Finkla. W skrócie:
Indianin śledził Celeba (nie wiem, z jakiego powodu, ale zakładałem, że to on zabił mu syna). Mormoni zabili rodzinę Celeba i dla zmylenia oskalpowali ciała. Z masakry ocalało jedynie dziecko, które na końcu okazało się być w ciąży, ale nie wiem, z kim. Pewnie z Calebem. W międzyczasie pojawił się upiór, który żywi się cierpieniem.
Z komentarzy wynika, że jest tu jakieś drugie dno, ale chyba go nie dostrzegam. Widocznie podszedłem do opowiadania zbyt luźno i za mało się skupiłem, także sorki.
Pozdrawiam
rr
Serwus, Bardjaskier!
Ładny kawałek dobrego.
Wydaje mi się, że western to dość rzadka tematyka, a w połączeniu z mormonami i okraszone horrorem – to już w ogóle biały kruk.
Nawiązując do Twoich słów: „poczekam na opinie innych czytelników. Zobaczymy, czy też będą mieli problem z przejściem przez fabułę” – przyznam, że ja sam miałem z nią kłopot. Ale problem zapewne leży po mojej stronie. W pierwszym podejściu słuchałem tekstu jako audio i kompletnie nie wiedziałem, co się dzieje, więc w połowie drogi musiałem odpuścić i zacząć od nowa, tym razem czytając. Było łatwiej, choć wciąż zawiło.
Gratuluję opowiadania.
Pozdrawiam i symbolicznie klikam,
rr
Serwus, Bruce!
Jak zwykle interesujący kawałek historii. Fajnie, że je piszesz, bo zawsze mimochodem wpadnie do głowy jakaś ciekawa postać lub zdarzenie.
Pozdrawiam
rr
Cześć,
Miło czytać kolejną część „Pomornika”, bo to ciekawy pomysł i intrygujący bohater. Jest tu potencjał na fajny, oryginalny świat i postać.
Podobnie jak Bruce mam wrażenie, że to jakiś fragment, bo niewiele się tu zadziało. Może się mylę, ale wygląda to jak opis pewnego zdarzenia wyrwany z kontekstu (nawet w nawiązaniu do poprzednich części nie widzę ciągłości).
Nie wiem, czy trafiłem na wersję przed, czy po korekcie (albo w trakcie), ale wpadły mi w oczy pewne niedociągnięcia. Zaznaczam jednak, że mogę się mylić, więc podchodź do tego z dystansem.
Huragan uderzył, rozbijając fale o klify, z impetem smagając słonymi rozbryzgami, [bez przecinka] ciężki wóz, [bez przecinka] toczący się ścieżką
Kto i jak je przygotowywał [przecinek] nigdy nie dane było mu się dowiedzieć, zresztą chyba nawet nie interesował się tym.
Zazwyczaj na blacie pojawiało się wszystko [przecinek] czego potrzebowali.
Tam gdzieś, w którymś z pokoi [przecinek] był Koshim. – ew. bez żadnych przecinków, też chyba będzie OK
Przyglądał się każdemu pudłu [przecinek] czytając czerwone nalepki z nazwiskami i datami [przecinek] żadnego z mężczyzn nie rozpoznając.
Mieli dziwne ubrania nie pasujące do żadnej znanej mu epoki. – hmm, w tym przypadku chyba bym zapisał niepasujące razem.
Przez moment zastanawiał się [przecinek] kiedy ściągnął buty i gdzie w ogóle jest.
Próbował krzyknąć [przecinek] ale głos uwiązł mu w gardle i wydobył się z niego jedynie skrzek.
pozdrawiam
rr
Edit:
jerry_gainer „…utwory cierpią na przymiotnikozę…” – „To prawda, ale mam wrażenie, że jest to choroba nie tylko nas, początkujących, lecz czasem dotyka także „prawdziwych” książek.
Cześć,
Pobetowo, więc krótko. Podoba mi się Twój pomysł na mariaż Wiedźmina z Turniejem Trójmagicznym (o ile taki był zamiar) oraz wyjęcie wiedźminów z ich środowiska i wsadzenie w inny ekosystem. Otwiera to wiele ciekawych możliwości.
Jeżeli interesują Cię takie posunięcia, to polecam (choć pewnie już znasz) bardzo dobre opowiadanie Władimira Wasiljewa „Niańka”, w którym Geralt we współczesnym świecie zamiast miecza ma strzelbę, komórkę i laptopa, a zamiast jeździć na Płotce używa samochodu. Można je znaleźć w antologii opowiadań SF „Czarna Msza”.
Pozdroklik,
rr
To interesujące…
OldGuard, dziękuję za lekturę i komentarz, który dał mi do myślenia.
Nie wiem, czy dobrze Cię rozumiem: ”Ten ‘psynek’ mi trochę zepsuł odbiór” – tymczasem gdyby tekst kończył się wzmianką o „zwykłym” dziecku, szort stałby się jedynie niczym niewyróżniającą się scenką rodzajową. Przyznam, że to niezwykle ciekawe, że spodobała Ci się treść, a nie twist, który w moim zamierzeniu stanowił sedno tej historii. Niemniej dzięki za wizytę.
Serwus,
Czytam zaległości z „opowiadań w kolejce” i szkoda, że dopiero teraz przyszło mi je przeczytać.
Bardzo ładny tekst i do tego tak ładnie, plastycznie i nastrojowo napisany.
Gratuluję.
Pozdroklik symboliczny, bo naturalnie, że jest już w bibliotece.
rr
Serwus,
Krótko mówiąc – bardzo dobry kawałek!
Nadrabiam zaległości z poczekalni, stąd spóźniłem się na premierę. Nie ma już co klikać, ale to byłaby czysta formalność.
Gratuluję i pozdrawiam.
rr