Profil użytkownika


komentarze: 722, w dziale opowiadań: 573, opowiadania: 338

Ostatnie sto komentarzy

Serwus,

 

Fajne opowiadanie. Wciągające i z dobrym klimatem. Szkoda tylko, że podczas rozmowy z kapitanem zorientowałem się, o co chodzi, przez co zabrakło mi zaskoczenia na końcu sad

Podobało mi się i bardzo dobrze się czytało.

 

Pozdroklik, żeby wbić do biblioteki.

rr

Brawo!

Gratuluję yes

Brzmi na super pomysł. Nie zamierzam kraść :} Brawo Robercie!

 

Dzięki, Melendur. Szkoda, że taka tematyka nie mieści się w granicach regulaminu konkursu, bo miałem koncept na coś podobnego. Jeżeli pomysł przypadł Ci do gustu, udzielam Ci pełnomocnictwa do napisania tekstu smileyyes

Poprzednia wersja jest w porządku, ale to: „Eryk dopadł do konsoli. Odgłos palców uderzających o plastik przypominał serię z karabinu” faktycznie brzmi lepiej yes

Japończycy obchodzą zaduszki w lecie. :)

Dziady (jak mówi Wikipedia) miały również swoją wiosenną odmianę, obchodzoną na przełomie kwietnia i maja. Czyli przez cały rok można pisać o zmarłych. ;)

Jasne – tylko że to byłoby właśnie o tym braku sensu. 

Owszem, niemniej tekst o braku sensu sam w sobie nadal mógłby być interesujący i mieć sens.

Tarnina 

„Ale Śmierć jako psychopomp nie ma sensu bez kogoś, kogo mogłaby zabierać… co nie oznacza, że ten ktoś musi być głównym bohaterem” 

Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Masz na myśli Śmierć w świecie, w którym nie ma już żadnej żywej istoty do zabrania? Jeśli tak, to zgadzam się, że w takim świecie istnienie Śmierci wydaje się nieuzasadnione. Nie oznacza to jednak, że nie dałoby się napisać na ten temat ciekawego opowiadania – choćby o Śmierci, która zabrała ostatnią żywą istotę i teraz rozważa sens własnego istnienia.

Nie to jednak miałem na myśli. Moje rozważania szły raczej w kierunku pytania, czy pokazanie jednego dnia z „życia” Śmierci w zaświatach – jak przygotowuje się do pracy, załatwia swoje sprawy, spotyka z innymi śmierciami itp. – mieści się w ramach regulaminu konkursu. Wiemy już, że nie, więc taki pomysł nadaje się co najwyżej na „zwykłe” opowiadanie albo na konkurs pod hasłem „z kamerą wśród śmierci”.

Dzięki za odpowiedź.  

Czyli rozumiem, że regulamin zakłada, iż tekst musi zawierać osobę, która umiera, a opowiadanie może być napisane z perspektywy tej osoby lub narratora. Sama Śmierć nie może być głównym bohaterem. Teraz wszystko jasne. yes

 

„Śmierć, jako stojąca na granicy światów i pomagająca w przekroczeniu tejże, bez zmarłych nie istnieje, więc jak właściwie może wystąpić bez zmarłego?”, miałem na myśli sytuację, w której opowiadanie dotyczyłoby na przykład Śmierci w zaświatach, przygotowującej się do pierwszego dnia pracy (szkolenie), Śmierci przeżywającej kryzys egzystencjalny i odmawiającej uśmiercania kogokolwiek albo Śmierci na szalonych wakacjach, itp. Innymi słowy, zmarły nie byłby głównym bohaterem, a nawet mógłby w ogóle nie pojawić się w fabule, a mimo to, akcja działaby się „po drugiej stronie rzeczywistości.”

Dziękuję za link do Wolnych Lektur. Znam tę stronę, rzadko, ale czasem tam zaglądam, gdy szukam czegoś, czego nie mam w wydaniu e-bookowym.

Znam też „Dziady”, część II. Nie wiem, czy nadal są omawiane w szkole, ale kiedyś były.

https://www.youtube.com/watch?v=2_ulyFLaL8k

Konkurs brzmi ciekawie. Tematyka bardziej na Halloween lub Dziady, ale w wakacyjnym okresie – fajnie.

Michaelu, główne i najważniejsze kryterium jest takie, że akcja ma się dziać po śmierci. Niekoniecznie Twojej czy narratora, ale jednak po drugiej stronie rzeczywistości.

 

Dla jasności: opowiadanie może być napisane z punktu widzenia zmarłego lub narratora, ale czy może być także z punktu widzenia Śmierci? Jeśli bohaterem jest sama Śmierć, zmarły może w ogóle się nie pojawić, a mimo to akcja nadal będzie rozgrywać się po drugiej stronie rzeczywistości.

 

Utworzymy specjalny wątek do zgadywanek. Jury wskaże, kiedy będzie można zdjąć maski.

O, to mi się podoba. Przy jednym z wcześniejszych konkursów zgadywanie autorów dostarczyło mi więcej zabawy niż sam konkurs.

Serwus,

 Fajne opowiadanie. Ciekawy pomysł, wciągająca fabuła i sprawne wykonanie. Szkoda, że nie jest dłuższe, bo jest tu spory potencjał. Myślę też, że trochę ułatwiłoby to czytanie, ponieważ w obecnej formie tekst jest dla mnie momentami lekko chaotyczny. Rozumiem jednak, że to kompromis, dłuższa forma miałaby mniej czytelników, stąd być może samoograniczenie długości.

Ogólnie mi się podobało.

Klikam i pozdrawiam

rr

Racja, to zależy od interpretacji. Ja odebrałem to tak, że kazał się zaprowadzić do kasztelana, ponieważ użyto słowa „kazał”. Gdyby miał pojechać tam na własnym koniu, to być może pojechałby sam, a nie kazał komuś się zawieźć. Ale to wie tylko Autor.

Pozdrawiam.

Serwus,

 

Fajne opowiadanie, zabawne i dobrze się czyta.

Dobry klimat starej legendy i, jak dla mnie, odpowiednia dawka archaizowanego języka. Na tyle duża, żeby zrozumieć, o czym mowa, a jednocześnie pozwalająca poczuć starobajkowy klimat.

Trochę rozczarowało mnie jednak zakończenie. Sam pomysł, że smok potrzebuje futra, jest dobry. To, że odchodzi bez walki, a rycerz zamierza skłamać, że stoczył bitwę i że smok ledwie uszedł z życiem, też jest niezłe. Ale to trochę za mało. Po prostu rozeszli się każdy w swoją stronę i tyle. Żadnej puenty, ani niczego zaskakującego.

Nie widzę też potrzeby umieszczania w opowiadaniu całego (choć przyznam, że zabawnego) fragmentu o Saracenie, niedźwiedziu i nawracaniu. Ta wstawka niczego nie wnosi do fabuły. Pojawia się i urywa, a potem ni stąd, ni zowąd zjawia się kupiec, który kieruje przygodę na inne tory.

 

Niemniej ogólnie opowiadanie mi się podobało.

Pozdrawiam i klikam.

 

Bruce

„Gdy doszedł do siebie i otrząsnął się z nocnej mary, oporządził się i kazał wieść do kasztelana.” – Czy jeśli „wieść” jest tu użyte w znaczeniu „prowadzić” lub „zaprowadzić” (wiedzie, pieszo), a nie „przewieźć”, to ta forma nie powinna zostać tak jak jest? Wydaje mi się, że „wieźć” byłoby właściwe wtedy, gdyby chodziło o transport wozem, lub konno, a na piechotę to: wieść. Czy się mylę?

Serwus,

Zapowiadało się przednio: trochę humoru, trochę groteski, a skończyło się zwykłym snem. Nieładnie. Narobiłeś nadziei na coś naprawdę ciekawego, po czym urwałeś fabułę właściwie na niczym. Czuję się trochę oszukany wink

Tym razem szorcik mi nie siadł.

pozdrawiam

rr

Serwus

Zgadzam się z Melendurem (może nie aż po czterykroć, ale przynajmniej raz), że „sam pomysł ok, bo koncept, w którym pionierzy kosmosu pokroju Gagarina stają się po tysiącleciach świętymi z brązu, to po prostu bajka”. Koncept jest przedni, ale w tekście zabrakło mi albo dobrej fabuły, albo jakiegoś mocnego zakończenia. Mimo ciekawego pomysłu niewiele się tu wydarzyło.

pozdrawiam

rr

To normalny efekt autorskiej ślepoty, czy też ślepoty tekstowej. To żadna ułomność. Przy własnych tekstach mózg czyta intencje, a nie litery. Gdybym u siebie dostawał grosza za każde powtórzenie, za każde powtórzenie, to miałbym z dziesięć złotych wink

„Feliks wzruszył ramionami. Spojrzał w stronę przejścia dla pieszych i energicznym krokiem ruszył do pracy.” – To oczywiście kwestia gustu, ale tak półżartem mówiąc, to według mnie zamienił stryjek siekierkę na kijek laugh Chociaż tak jest lepiej niż było.wink

Pozdrawiam serdecznie :)

Czy obecny tekst jest przeredagowany? Jeśli tak, to widzę, że nadal wolisz mniej standardowy sposób zapisu dialogów, czyli nie od nowej linii. Ciekawe, ale do mnie nie trafia. Wybacz, ale nie dokończę czytania.

pozdrawiam i powodzenia życzę

rr

Serwus Robert

Ciekawy szort, choć czytało się go… trudno. Rozumiem, że to specjalny zabieg: długie, wielokrotnie złożone zdania, odwrotny szyk i wyszukane słowa. Taka stylizacja robi wrażenie i została utrzymana w całym tekście. Choć to nie mój gust i tekst mnie nie porwał, to trzeba przyznać, że jest dobry.

 

AP „Teraz jej kilkoma powieściami czuję się oszukany.” – jak to rozumieć? Czy do tej pory jej książki Ci się podobały, a po wypowiedzi na Impact już nie? Czy powieści nadal uważasz za dobre (lub złe), tylko teraz masz po prostu poczucie bycia oszukanym?

 

Pozdrawiam 

rr

Serwus,

Fajny pomysł i miejscami zabawny tekst, ale podobnie jak w „Bezużyteczniku” mam wrażenie, że momentami jest trochę na siłę przeładowany żartami. Oczywiście to bardzo subiektywne odczucie, więc nie odbieraj tego jako krytyki.

Jeśli chodzi o fabułę, mam podobne przemyślenia jak Galicyjski. Całość jest dość przewidywalna i dodatkowo brakuje na końcu jakiegoś twistu albo elementu zaskoczenia. Choć nie odbieram tego za wadę. Rozumiem, że miała to być lekka i zabawna forma i taka właśnie jest, ale mimo wszystko zabrakło mi tej przysłowiowej kropki nad i.

Mimo tego tekst jest sprawnie napisany i czytało mi się go na tyle dobrze, że daję klika.

Pozdrawiam

rr

Cześć,

Ściana tekstu faktycznie utrudnia czytanie i szybko męczy. Trudno się też połapać, co jest czym.

Również dołączam do prośby o przeredagowanie tekstu na bardziej „tradycyjną”, przyjazną czytelnikowi formę – taką, w której dialogi zaczynają się od nowej linii, a treść jest podzielona na akapity.

W obecnej formie dotarłem mniej więcej do połowy, więc trudno mi powiedzieć coś konkretnego o samym opowiadaniu.

Pozdrawiam

rr

Fajne opowiadanie. Zabawne, lekkie i dobrze się je czytało.

 

„Spojrzał w stronę przejścia dla pieszych i energicznym krokiem poszedł do pracy. Starszy pan pogłaskał psa i też poszedł sobie dalej.” – pachnie mi to powtórzeniem.

 

„Z gracją przeszedł się po klawiaturze laptopa. Ogon kota uniósł się, zatańczył nad klawiaturą i – stuk – trafił kubek.” – tu też.

 

Pozdrawiam

rr

Cześć,

Ciekawy szort, a nawet scenka. Choć niewiele się tu wydarzyło, mimo to wciąga. Mnie też skojarzyło się z „Portretem Doriana Greya”.

Pomyśleć, że minął aż tydzień pomyślała, patrząc w lustro.” – hmm, dziwnie mi to brzmi.

Pozdrawiam

 

Lesny, Czarna, dzięki za przeczytanie i słowa uznania, miło mi.

pozdrawiam

rr

Interesująca scenka, ale nie do końca wiem, co chciałeś przekazać albo opisać.

Pozdrawiam

rr

Serwus Old

Fajny stusłowiec. Zabawny, podoba mi się.

Jak zauważyła Czarna: „Co do kotów, to przecież totalny chaos”.

Trudno się z tym nie zgodzić, stąd Twoja scenka mogłaby równie dobrze kończyć się tak:

 

„I potem poszło już z górki. Lasy i rzeki, morza i sztormy, zimy i lata. I ludzi.

– Kochana, a może dodamy do tego odrobinę chaosu? – zaproponował E.T.

I tak powstały koty.”

Cześć,

Widać, że lubisz rozważania z pogranicza humanistyki, technologii i moralności i że to, co piszesz, nie jest tylko dla rozrywki, ale po to, by coś przemyśleć, wyrazić i zachęcić do refleksji. To fajne – doceniam to.

 

Drabble jest ciekawe, bo dotyka aktualnego tematu, zwłaszcza w dobie boomu AI. Jest kontrowersyjne i skłania do refleksji. Sam temat również nie należy do łatwych pod względem etyczno-moralnym.

 

Jak widać, lekcja nie jest przeznaczona dla tego ucznia, lecz dla przyszłych, potencjalnych przestępców.

 

Do stusłowca brakuje jeszcze 16 słów, więc to na razie niepełny drabble.

Podoba mi się.

 

Pozdrawiam

rr

Serwus,

Fajne opowiadanie. Zabawne, ale też dające do myślenia. Ciekawy pomysł ze światem, w którym głosy mają różną wagę. Sam kiedyś zastanawiałem się, czy to sprawiedliwe, że wszystkie głosy znaczą tyle samo – temat do dyskusji.

Nie jestem lemistą i słabo się w tym odnajduję, ale z Lemem mi się to akurat nie skojarzyło. Miałem za to luźne skojarzenie z „Limes inferior” Zajdla, gdzie społeczeństwo było podzielone na klasy inteligencji i przydatności społecznej.

Podobało mi się, choć jak dla mnie tekst jest trochę przeładowany żartami. Odrobina odżarcenia mogłaby mu wyjść na dobre, ale to oczywiście kwestia gustu.

Ogólnie na plus, podoba mi się.

Pozdrawiam i klikam

rr

Melendur, – tej reklamy akurat nie pamiętam, ale kojarzę, że swego czasu było trochę mocnych reklam społecznych. Kiedyś była nawet „moda” na ustawianie w miejscach częstych wypadków wraków samochodów z jakimś opisem, żeby wywołać poruszenie albo refleksję.

 

Michael – miło, że tekst się podobał.

 

Old „I to jest drabble” – dzięki za słowa uznania.

 

Ambusch – jadący po pijaku faktycznie nie wzbudzają współczucia, ale matka nadzieja kocha nawet te głupsze dzieci.

 

Una – „Jak ja szanuję tych, którzy potrafią w drabble…”  – dzięki za miłe słowa. Cieszę się, że stosłowiec przypadł do gustu.

 

Finkla – sprawdziłem, faktycznie jest takie imię i to też, z rzadka, bo z rzadka, ale używane w Polsce. Według internetu nadano je 31 razy w 2024 r. Mnie z kolei kojarzy się inne podobne imię dziewczynki, która urodziła się w „związkach zawodowych” – Tradycja.

 

Hesket – tak jak piszesz, prawojazdy dla młokosów to temat skomplikowany i jeden szablon wszystkich nie obejmie. Co z tym zrobić, to trudny temat, ale miejmy nadzieję, że ktoś kiedyś mądrze to rozwiąże.

 

Teo – przykro mi z powodu Ojca. Pocieszające jest jednak to, że wyszedł z choroby. Czyli czasem warto mieć nadzieję, bo ona jednak nie zawsze umiera. Co by nie mówić o matce nadziei, warto ją mieć.

 

Reg. – dzięki za przeczytanie. Może dzieciaki będą mądre po szkodzie. Zawsze, gdy widzę albo słyszę słowa „mądry po szkodzie”, staje mi przed oczami fragment Pieśni V Jana Kochanowskiego:

 „Cieszy mię ten rym: „Polak mądr po szkodzie”;

Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,

Nową przypowieść Polak sobie kupi,

Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.”

 

B 2^2xe ckiwydźwięk drabbla jest smutny. Czy nadzieja umarła na końcu? Według przysłowia tak, ale miejmy nadzieję, że tym razem nie.

 

Już tak to jest z tą nadzieją. Jest przewrotna: z jednej strony umiera ostatnia i póki życia, póty nadziei, a z drugiej – kto żyje nadzieją, umrze głodem. No i jeszcze jest matką głupich.

Dzięki wszystkim za przeczytanie i miłe komentarze.

 

Pozdrawiam

rr

Witam,

dzięki za przeczytanie i miłe słowa.

„Nadzieja umiera ostatnia” to tylko połowa – ta wierzchnia, ładniejsza połowa.

UnaBomba: „Nadzieja matką głupich”. To ta druga, bardziej perfidna i właściwa połowa yes

Finkla “Matka swoje dzieci kocha.” – racja, nawet te głupie. 

O, fajnie, że dobrze trafiłem z interpretacją. Obawiałem się, że wygłupię się jakąś wydumaną tezą laugh

Klimat się udał, jest niepokojący. Fantastyka domniemana, ale też jest. Podoba mi się.

Całe zajście można też wyjaśnić całkowicie realistycznie: „cofnąłem się i uderzyłem plecami o koparkę” - po prostu dał się nabrać laugh (ale suchar)

Czarna, Racja, człekowi się wydaje, że wybrał pieska czy kotka ze schroniska, a tak naprawdę nigdy nie wiadomo, czy to nie było odwrotnie.

Serwus,

 

Bardzo fajna historyjka. Zaciekawiła mnie już od pierwszych zdań. Pomysłowa, ciepła, zabawna, a jednocześnie skłaniająca do refleksji.

Końcówka faktycznie mogłaby być ciut „bardziej”, ale tak też jest OK.

Podobało mi się.

Klikam

rr

Cześć,

Bardzo dobry szorcik. Ciekawa historia, która trzyma w napięciu. Tekst jest dobrze napisany i bardzo dobrze się go czyta. Naprawdę mi się podobało. Szkoda tylko, że niestety nie ma w nim fantastyki.

Pozdrawiam

rr

Serwus,

Dobre. Czytałem z zainteresowaniem. Wciągające. Pomysł fajny i dobrze napisane. Mam wrażenie, że zaklasyfikowanie go jako horroru wynikało tylko z braku lepszej kategorii,  bo „horror" to może nieco na wyrost, ale klimat jest odpowiedni.

Opowiadanie mi się podoba, klikam.

Pozdrawiam

rr

Serwus,

dobre opowiadanie. Dobry pomysł, dobry klimat, dobrze napisane i… dobrze się czytało.

Dobrze, że jest w bibliotece.

Symboliczny klik.

Pozdrawiam

rr

 

Pod Twoimi tekstami mogę śmiało przeklejać swoje komentarze z poprzednich opowiadań.

 

Cześć,

jak zwykle ładne i nostalgiczne. Specjalizujesz się w krótkich formach i dobrze (a przynajmniej dla mnie trafnie) oddajesz klimat miejsca i uczuć. Nie wiem, co sądzić o fantastyce – z jednej strony trochę szkoda, że jest jej mało, dość oszczędnie i subtelnie dawkowana, ale z drugiej to też jest plus. Może nadmiar fantastyki przykryłby tę nostalgiczność w Twoich tekstach. Nie wiem…

Pozdroklik.

 

Pozdrawiam i klikam

rr

Serwus,

Bardzo dobre opowiadanie. Fajny pomysł, dobrze skonstruowany i wiarygodny świat sci-fi, ale bez tanich fajerwerków. Sprawnie opisałeś akcję, a przede wszystkim realia, w których wszystko się dzieje.

Szkoda, że tekst nie był dłuższy albo że fabuła nie poszła w bardziej zawiłą stronę, bo myślę, że spokojnie dałbyś radę to udźwignąć. Na pewno zajrzę do kolejnych Twoich tekstów, bo ten zrobił dobre wrażenie.

Podobało mi się.

Z przyjemnością doklikuję, bo biblioteki.

Pozdrawiam

rr

Serwus,

Ciekawy pomysł i klimat opowiadania, ale mało fantastyki. Jak zauważyła Finkla, nanoboty mają znikomy wpływ na wydarzenia. Samo „śledztwo” też trochę szybko i samo się wyjaśniło. Ale jest w tym opowiadaniu potencjał i w sumie dobrze się czytało.

Kilka rzeczy, które wpadły mi w oko:

 

– Jeśli chcesz, żebym z tobą trochę szczerze porozmawiała, to muszę się napić czegoś mocniejszego… My jesteśmy trochę introwertyczni. – powtórzenie „trochę”. Poza tym nie do końca wiadomo, co oznacza „trochę szczerze”: że tylko częściowo szczerze, pół prawdy pół fałszu, czy że rozmowa ma być po prostu krótka?

 

Kierowca nie czekając na odpowiedź, dodał:  – podkreślenie dwukropka.

 

Kierowca pomógł Sally wnieść walizkę do pierwszych napotkanych drzwi – ciekawe czy trafił akurat do jej pokoju. Brzmi tak, jakby wrzucił ją do losowego pomieszczenia.

 

.Z korytarza dobiegały ożywione rozmowy. – przesunięta kropka.

 

odniosĺa – literówka lub jakiś błąd formatowania literki „ł”

 

– Nazywam się Viggo Haugen – powiedział brodaty mężczyzna.– podkreślenie po Haugen

 

Płaci terminowo. Płaci całkiem nieźle. – celowe powtórzenie?

 

…pozwijane liście z kawałĺkami suszonych skórek pomarańczy. – literówka.

 

…w jaki policja podchodziĺa do przestępstw, nie budził zaufania. – literówka albo jakiś problem z formatowaniem literki „ł”

 

– Rozłącz się idioto. – Usłyszała[1] [2] [3] [4] znajomy głos Viggo. – co znaczy [1] [2] [3] [4]?

 

Rozległ się męski głos mężczyzny. – lekki pleonazm; choć nie zawsze, to mężczyzna zazwyczaj ma męski głos.

 

Pień tłumił szybki oddech Norweżka. – literówka?

 

pozdrawiam

rr

Una, rozumiem i masz rację, bez fantastyki tekst ma mocniejszy wydźwięk. Niemniej to jednak portal SF. Ale mimo wszystko mi się podoba smiley

Khomaniac, hmm, może faktycznie masz rację, choć wydaje mi się, że mocniej wybrzmiałoby jedno: „Zabijcie mnie, błagam” na samym końcu. Ale to oczywiście kwestia względna – kto co lubi.

Serwus,

Fajny tekst – mocny, ciężka tematyka, dobrze napisany, podoba mi się, ale brakuje mu dość istotnej rzeczy: fantastyki.

Pozdrawiam

rr

Ciekawy tekst i fajny pomysł, ale zabrakło mi jakiegoś „wow” na końcu. Jak dla mnie drabble powinny mieć coś mocnego, przewrotnego, zaskakującego, zabawnego lub po prostu coś, co będzie „kropką nad i”. Jak wbiciem gwoździa jednym uderzeniem.

Ogólnie jednak na plus.

Pozdrawiam,

rr

B 4xe cki – Tak z ciekawości: choć nie jest to sztywna reguła, to nie zastanawiałeś się, żeby suma wag była równa 1 (ewentualnie 100%)? Wydaje mi się, że to najczęściej wykorzystywane podejście (i chyba najbardziej przejrzyste).

2xr

Serwus,

Nie wiem, czy dobrze to rozumiem, ale wygląda na to, że maszyna czy też AI doszła do wniosku, iż skoro potrafi zrozumieć ludzkie emocje i motywacje, to w pewnym sensie sama staje się człowiekiem. A to prowadzi do paradoksu: zniszczenie ludzkości byłoby wtedy formą autodestrukcji.

Fajne.

Serwus,

Ładny szorcik – ciekawy, nawet sympatyczny, ale sprawia wrażenie fragmentu.

Nie do końca wiem, jak rozumieć scenę z werandą i jednorożcem. To jakiś świat fantastyczny? Bohater nie przeżył i znajduje się w „niebie”? A może akcja dzieje się w zakładzie psychiatrycznym?

Pozdrawiam

rr

Serwus,

Ładnie napisany szort – tajemniczy i klimatyczny. Można wręcz powiedzieć, że to niemal poezja pisana prozą. I jak dla mnie właśnie to jest jednocześnie jego największą zaletą oraz wadą. Jak pisali przedpiszcy, tekst przypomina fragment dokumentu przyrodniczego BBC. Zamiast opowieści dostałem jednak głównie nastrój i obrazy. Brakuje mi fabuły, jakiejś wyraźniejszej myśli czy refleksji, czegoś, co zostałoby ze mną po przeczytaniu. Miałem momentami wrażenie, jakbym czytał wyrwany z książki opis przyrody.

Zapewne właśnie taki był zamysł, więc szanuję zarówno pomysł, jak i wykonanie, choć sam tekst do mnie nie trafił.

Pozdrawiam

rr

Serwus,

Fajne opowiadanie. Dobry pomysł, wciągająca historia. Podobało mi się.

 

Ciekawy zabieg z niewyjaśnianiem, czym dokładnie jest i jak działa spółka – w tym przypadku ta tajemniczość i niedopowiedzenia dobrze działają i budują klimat.

Interesujące jest też to, że można w niej przejść na emeryturę już w wieku czterdziestu lat. To sugeruje, że spółka nie jest czymś całkowicie mistycznym czy ukrytym, skoro figuruje w rozporządzeniu dotyczącym pracy w warunkach szkodliwych. (Zakładam, że emeryturę wypłaca państwo?) – W sumie to też ciekawy smaczek.

Nie zrozumiałem natomiast tego fragmentu (choć w gruncie rzeczy niczego to w opowiadaniu nie psuje):

– A kto to się tak ubrudził? – zapytał ni to żartem, ni na serio pracownik hotelu, wyrywając mnie z plątaniny myśli.

Już był gotów mnie przetrzeć. Jak jakieś dziecko. No pierdolnięty.

– Idź w cholerę! – warknąłem.

Brzmi trochę tak, jakby był wyrwany z kontekstu – Ubrudził?

 

Fragment o porwaniu dziewczyny z tramwaju też wydał mi się nieco kontrowersyjny. Czy była córką kogoś wpływowego, bogatego, to dlaczego jeździła tramwajem? Chodziło o okup? A może to po prostu przypadkowe porwanie w biały dzień, przy świadkach, bo była ładna? Trochę nie czuję logiki tej sceny.

 

Mimo tego opowiadanie mi się podobało, głównie przez sam pomysł oraz fajny twist na końcu, że bohater przekazuje wiadomość samemu sobie.

Na klika się spóźniłem, więc zostaje symboliczny pozdroklik.

Pozdrawiam

rr

Jolka, serial obecnie jest dostępny na Amazon prime. Odcinki są krótkie, po paręnaście minut i każdy jest oddzielną fabułą, więc możesz oglądnąć tylko ten jeden.

Fajne i pomysłowe. Miło, że pamiętałaś o urodzinach sir Davida Attenborougha.

W serialu absurdu w stylu „Black Mirror” skrzyżowanego z „Monty Pythonem”, pt. „Efekt Ćmy”, w drugim odcinku jest zabawny wątek z sir Davidem. 

Pozdrawiam

rr

Serwus,

Fajne opowiadanie. Czytało się płynnie, a klimat PRL-u wyszedł bardzo przekonująco. Historia wciąga, ma w sobie tajemnicę i potrafi zaciekawić. Nie do końca usatysfakcjonowało mnie tylko zakończenie, ale trudno.

Klikam do biblioteki.

Pozdrawiam

rr

Serwus,

Fajny pomysł, ale wykonanie trochę mi szwankuje. Miejscami można się pomylić, gdzie kończą się wypowiedzi wszczepu, a zaczyna narracja.

Fabularnie jednak podobało mi się.

Pozdrawiam

rr

OK, czasem trzeba, aczkolwiek mam wrażenie, że gubisz istotę sprawy.

Racja, książka może być i zazwyczaj jest intencjonalna, ale ja miałem na myśli szerszy kontekst. Książka jako produkt, którego zdaniem jest coś wywołać lub na coś/kogoś wpłynąć. To nadal funkcja, choć zgoła inna niż majtek. Nie odnoszę się do różnicy pomiędzy odzieżą a książką, tylko do zjawiska jakim jest (lub będą) książki napisane przez AI. Kluczowe w tym zagadnieniu jest wspomniane przeze mnie „nieodróżnialne”. Jeżeli taka książka będzie jakościowo nieodróżnialna od ludzkiej, a prawo nie będzie wymagało oznaczania, że treść została stworzona przez AI,  to po prostu nie będziesz wiedzieć, czy przeczytałaś książkę napisaną przez człowieka, czy przez AI. A emocje, przesłanie i refleksje pozostaną takie same. Oczywiście przy założeniu, że taka książka rzeczywiście będzie nieodróżnialna (albo nawet lepsza).

 

Czy mnie to dołuje? I tak, i nie. Zmiany kulturowe są jak ewolucja – zachodzą i tyle. Nie da się ich zatrzymać. Z jednej strony, o ile dojdzie do takiej sytuacji, jest w tym coś smutnego. Z drugiej jednak otworzy to zupełnie nowe możliwości, choćby książki „na życzenie”. I pewnie wiele innych rzeczy, które dziś trudno nam sobie nawet wyobrazić. 

 

A co to ma do rzeczy? Mój obecny (bo zastanawiam się nad zmianą) jest wzięty z komiksu. Z czasów przedejajowych.

Ma to do rzeczy tylko tyle, że już teraz używamy (przynajmniej niektórzy, ty akurat nie) AI do tworzenia grafik, muzyki itd., często bez większego żalu, że mógłby zrobić to człowiek. Obraz (i muzyka) również jest intencjonalny i też stanowi komunikat. Jasne, w przypadku awatarów czy drobnych grafik skala jest nieporównywalna z książkami, ale mechanizm pozostaje podobny.

Jeżeli uznamy, że czymś złym jest korzystanie z AI przy pisaniu książek, to konsekwentnie powinniśmy też uznać za złe korzystanie z AI w translatorach, przy robieniu grafik czy tworzeniu muzyki. Niech każdy oceni to sam.

 

Swoją wypowiedzią nie staję po żadnej stronie. Nie krytykuję ani nie oceniam żadnej postawy i nie przedstawiam swojego stanowiska (chociaż takowe mam). To tylko obserwacja.

 

Hmmmm. Ale dlaczego?

Co "dlaczego"?

To chyba tyczy się „zrozumiała miłość zaiskrzyła i zgasła”

Serwus,

Czytało się dobrze i z zaciekawieniem. Historia wciągała, ale na końcu pojawia się tajemnicza postać (jak dowiedziałem się z komentarzy – Leszy), trochę ponarzekała i po prostu sobie poszła… i tyle. Ani strasznie, ani śmiesznie.

W sumie jest okej, ale – jak wspomniał Melendur„brakowało mi trochę jakiegoś pazura”.

Pozdroklik

rr

Obawiam się po prostu, że wkrótce ludzie będą chcieli, żeby jakaś maszyna nawet za nich sikała

Nie twierdzę, czy to dobrze, czy źle (choć mam swój wstępny zarys konceptu bladozielonego pojęcia na ten temat). Po prostu troszkę wkładam kij w mrowisko.

Weźmy dla przykładu wspomniane majtki albo ubrania w ogóle – komu dziś naprawdę żal, a jak jest to jak bardzo, że są szyte maszynowo, (ew. przy niewielkim udziale człowieka), a nie ręcznie przez krawcowe i krawców? Owszem, nadal istnieje odzież szyta ręcznie i właśnie dlatego kosztuje więcej.

Tak swoją drogą, większym złem wydają się fabryki, w których takie rzeczy nadal robi się ręcznie przy udziale nieletnich albo za głodowe stawki. Ale tu problemem są warunki pracy i wykorzystywanie ludzi, a nie sam fakt, że czegoś nie robi maszyna.

Jeżeli książki tworzone przez AI staną się jakościowo nieodróżnialne od tych pisanych tradycyjnie, literatura może skończyć jak majtki. Teksty pisane ręcznie staną się drogie i ekskluzywne „Każdy oryginalny wytwór ludzkiego umysłu będzie miał numer identyfikacyjny poświadczający jego autentyczność.”, a cała reszta… będzie po prostu masową produkcją.

Wiarygodne przewidzenie przyszłości i kierunku, w którym to pójdzie, jest niemożliwe, ale nie wykluczałbym scenariusza w rodzaju:

„Chat, mam ochotę na książkę, w której Wiedźmin razem z załogą Star Treka i Doktorem Who idą wrzucić magiczny pierścień do wulkanu. Dodaj wątek kryminalny i romans, a zakończenie niech ma twist.”

I jeszcze na marginesie – ile awatarów przy naszych nickach i obrazków wrzucanych pod tekstami jest generowanych przez AI, a nie tworzonych przez grafików?

 

pozdrawiam

 

Serwus,

„Każdy oryginalny wytwór ludzkiego umysłu będzie miał numer identyfikacyjny poświadczający jego autentyczność.” – Racja, niewykluczone, że kiedyś tak właśnie będzie.

 

„Pisarzu! Nie używaj sztucznej inteligencji. Przejdź przez konieczne męczarnie, by Twoje dzieło nie nosiło śladów cyfrowych macek.” –  To też racja. Satysfakcja z samodzielnego napisania dobrego tekstu potrafi być naprawdę duża.

 

Ale…

 

Jeżeli AI osiągnie kiedyś poziom pisania książek równy albo nawet wyższy od ludzi, to kto i dlaczego miałby tęsknić za literaturą tworzoną „tradycyjnie”? Możliwość zamówienia sobie na już dowolnej historii, z wybranymi bohaterami, stylem i zakończeniem, jest zwyczajnie kusząca.

Ile osób dziś tęskni za zawodami, które wyeliminowały wcześniejsze rewolucje technologiczne? Skoro AI już teraz wypiera tłumaczy, drobnych grafików, muzyków i wiele innych profesji – to dlaczego pisarze mieliby być wyjątkiem?

Czy to jest dobre? Nie wiem. To po prostu zmiana. Jak każda rewolucja technologiczna: coś zabiera, ale też coś daje.

 

Co do wiersza – jest ok.

 

Pozdrawiam

rr

Serwus, Alicja

Fajny nastrój i klimat. Dobrze uchwycony stan psychiczny bohaterki. Choć fabuła nie do końca mi siadła, to uważam tekst za dobry i dobrze napisany.

Pozdrawiam i klikam

rr

Serwus, Mehiko

Choć fabularnie opowiadanie nie do końca przypadło mi do gustu, to uważam je za udane, dobrze napisane i ciekawie pokazujące relacje sąsiedzkie.

Co do Fantastyki, przyłączam się do słów Bruce.

Pozdrawiam

rr

„To nie Catrina ich „zabija”. Ona tylko obserwuje… To Santa Muerte, jako, powiedzmy, śmierć, odbiera im życie” – choć to niczego nie zmienia, źle odczytałem te trzy scenki. Zasugerowałem się faktem, że nie było w nich wyraźnego naprowadzenia, że pojawia się Santa Muerte. Sądziłem, że to La Catrina, bo wygląda jak śmierć, była niejako ostatnia na miejscu zdarzenia oraz pojawia się zdanie: „Odchodzi krokiem walca, kołysząc się lekko, jakby prowadziła w tańcu niewidzialnego partnera”, co skojarzyło mi się z tym, że niewidzialnym partnerem jest dusza, którą zabrała.

Dobry wiersz, to klik się należał. 

Dziwi mnie trochę, że nie dostał się do biblioteki…

Serwus,

Miło mi, że siadło. Dzięki za przeczytanie. 

Pozdrawiam

rr

Serwus, Michael,

Kolejny dobry szorcik. Ładnie i nastrojowo napisany.

Nie przypadł mi jednak do gustu – mam wrażenie, że niewiele wnosi i niczym nie zaskakuje. To trzy bardzo ładnie napisane scenki, w których śmierć zabiera „złe” osoby, oraz finał, który prowadzi do dość oczywistej konkluzji: po śmierci wszyscy jesteśmy równi – i na tym się kończy. Niestety nie znalazłem tu głębszej refleksji.

 

Mam też pytanie: dlaczego niektóre słowa ze słowniczka w tekście są zapisane kursywą, a inne nie? Podobny zabieg stosowałeś w „Ikhlwa i ihawu”.

 

Czy w słowniczku nie wkradła się nieścisłość? Piszesz, że „La Catrina – pierwotnie satyryczny rysunek José Guadalupe Posady…”, a przecież La Catrina to raczej postać (uosobienie śmierci) przedstawiona na tym rysunku.

 

Choć tekst nie trafił w mój gust, nie można mu odmówić solidnego warsztatu – jest napisany plastycznym, poetyckim językiem. Podobnie jak wspominał Jim, mnie również przywiódł na myśl realizm magiczny Márqueza.

 

Powtórzę tu mój komentarz spod innego Twojego opowiadania, bo i tutaj pasuje: „Niemniej gratuluję warsztatu i szorta. Podoba mi się, bo nie wszystko musi być traktatem filozoficznym – takie scenki też są ciekawe.”

 

Klik się należy, więc go zostawiam, choć już raczej symbolicznie, bo uzbierałeś ich chyba ze siedem.

Pozdrawiam

rr

A propos brakujących klików, to chyba Bartkowski.robert za „Grobowiec” też nie dostał jednego klika.

Serwus, Alicja.

Fajny szort. Dobry, pomysł i wykonanie – wciągający i ładnie napisany. W przeciwieństwie do „Starego Lasu”, który również jest ciekawy, tutaj historia się domyka.

Podoba mi się.

Pozdrawiam i klikam.

rr

Serwus, Alicja.

Ciekawa historyjka, wciągająca, ale to chyba bardziej fragment niż szort. Pojedyncza scena, z której niewiele się dowiadujemy – kto, jak i dlaczego. Gdy zaczęło się coś dziać, opowieść już się kończyła.

Ogólnie fajne, ale za mało.

Pozdrawiam

rr

Torebka jako piąta strona świata – dobre.

Fajny setniak.

 

melendur88: „Fajne, ostatnio strasznie dużo kocich opowieści :) Czyżby to czas, by w końcu kupić swojego?” – hola, hola, zwierząt się nie kupuje, tylko przygarnia!

 

„@Finkla jak mnie admin wpuści na stronę, rozwiążę problemy portalu w dwadzieścia cztery godziny” – to byłby dobry pomysł!

 

Pozdrawiam

rr

Serwus,

 

Fajny szorcik. Dobry pomysł z powtarzającym się schematem – list, zbrodnia, notatka prasowa. Taka konstrukcja wciąga i buduje napięcie. Dobry klimat, czuć tajemniczość i lekką grozę. Mimo że już po drugiej iteracji wiadomo, co dokładnie się wydarzy, to fabuła jest wciągająca.

To są plusy, ale brakuje mi zakończenia. Czwarta ofiara idzie na spotkanie i ginie – to nie łamie schematu. Brakuje twistu albo innego rozwiązania, które coś po sobie zostawia.

Podział opowieści na dribble, drabble i droubble to fajny koncept i pokaz pewnych umiejętności, ale niczego istotnego nie wnosi – ani na plus, ani na minus. Ot, taka zabawa.

Mimo wszystko podobało mi się.

Pozdrawiam i klikam.

Nowa Fantastyka