komentarze: 1430, w dziale opowiadań: 1151, opowiadania: 530
komentarze: 1430, w dziale opowiadań: 1151, opowiadania: 530
Bo ja mam napisane na zapasy
Tak podejrzewałem! Zwłaszcza marzana. Ma pochowane różne teksty. Nie wie co z nimi zrobić, więc pod nie wymyśla wyzwania.
ja tak piszę
Zauważyłem już dawno. I tak, potwierdzam, to bardzo dobrze działa.
marzanie, mocne. Czyta się bardzo dobrze. Historia wciąga. Skojarzyło mi się z filmem Dziwne dni.
Ślimaku, świetny tekst. Taki trochę pozaczasowy. Styl, pragnienia i status bohaterów, charakter miejsca mogą odnosić się zarówno do przeszłości jak i przyszłości (oczarowanej orientem). Jedynie ta “chemia niemiecka” trochę przyszpila historię w konkretny czas. Z drugiej strony jest zapewne autorskim mrugnięciem oka, by historię potraktować z poczuciem humoru.
chalbarczyk, przyjemna lektura. Trochę się odżegnujemy od Wschodu, ale przez stulecia to tamten kierunek w największym stopniu nas kształtował. I Ty swoimi tekstami przypominasz, co jest w nim urzekającego.
W komentarzach przewija się pragnienie, żeby taki Duch Sprawiedliwości faktycznie czuwał nad nami. Podobno każdy z nas ma Anioła Stróża, który pilnuje byśmy zachowywali się w porządku i nie pakowali się w kłopoty. I co? Chyba nie bardzo mu to wychodzi.
Fajne, porządne opowiadanie. Jak zwykle od Ciebie.
Bardzie, fajna scenka. Piszesz bardzo obrazowo. Dodając drobne wtrącenia, jakieś szczegóły, smaczki dajesz wyobrażenie świata poza to jedno miejsce. Ale u Ciebie to norma. Biorąc pod uwagę, jak szybko reagujesz na wyzwania, masz bardzo dobrze opanowaną tę sztukę.
Mam problem z tekstem Holly. Czytając go, spodziewałem się, że włamywaczka okaże się właścicielką mieszkania i w którymś momencie to odkryje. Przez cały czas była zbyt krytyczna na temat tego, co zastała. Jednak do końca nic konkretnie w tekście na to nie wskazuje. Jedynie jakimś tropem jest glejak, który, jak przeczytałem, może powodować zaburzenia świadomości. Po komentarzach widzę, że tu wielkiej zagadki nie ma. I teraz się zastanawiam, czy moje podejrzenia są dla wszystkich oczywiste, czy nadinterpretuję.
Z pewną taką nieśmiałością wtrącę trzy grosze. Tekst zabawny, nie dostrzegam jakoś zbytniego naigrawania się z narodowych przywar. Historia przedstawiona w sposób uproszczony, ale trudno oczekiwać po takim tekście czegoś innego. Co do bitwy to też mam trochę inną wiedzę na temat jej przebiegu, to znaczy, nie uważam, że przebiegła na zasadzie totalnej improwizacji z naszej strony. Jednak w szorcie nie widzę jakieś szydery, tylko raczej grę stereotypami – Niemcy “ordnung muss sein”, Polacy “jakoś to będzie”.
Ładnie, z czułością pokazana patchworkowa rodzina, która musi zmagać się z przeciwnościami wynikającymi z zewnętrznych uwarunkowań i różnic charakterów.
Pozdrawiam!
Trochę się przejęłam teorią Maxa Tegmarkao ASI i AGI – niekoniecznie optymistyczną
W opowiadaniu można dostrzec ślad teorii świadomości Penrose’a i Hameroffa, która jest chyba optymistyczna.
Wiesz, ja nie wskazywałem błędów, tylko napisałem o powtórzeniach.
Mogę trochę z pierwszych akapitów podrzucić do poprawy:
zazwyczaj nurzące –> zazwyczaj nużące
Pewność, że był to kolejny numer transmisji uzyskano po zarejestrowanym piątym przekazie.
-> Pewność, że był to kolejny numer transmisji, uzyskano po zarejestrowanym piątym przekazie.
Tym bardziej, że pierwszy → tu raczej przecinek zbędny
Analiza porównawcza zarejestrowanych kolejnych sygnałów dawała pewność, co do → tu też raczej zbędny
Kierunki były dwa, przy czym ten, o którym pomyślano w pierwszej kolejności z niezrozumiałych pobudek nie podjął tematu → tu przecinek dałbym przed: z niezrozumiałych pobudek nie podjął tematu
Poza tym to zdanie jest dziwne. Kierunek nie podjął tematu?
Co prawda podkreślili, że temat wydaje się być dość ciekawy → usuń “być”
Wszystkiemu co dotyczyło plemienia Dogonów zaczęło ją fascynować. → Wszystko, co dotyczyło plemienia Dogonów, zaczęło ją fascynować.
a jednocześnie nie miało pojęcia czym tak właściwie jest wszechświat → a jednocześnie nie miało pojęcia, czym tak właściwie jest wszechświat
Jednak dla tematu, którego ojcem chrzestnym był Tod Bliski nie miało to większego znaczenia. → Jednak dla tematu, którego ojcem chrzestnym był Tod Bliski, nie miało to większego znaczenia.
Gdy INT oficjalnie przystąpił do współpracy z LCMB w pierwszej kolejności wszyscy skupili się na rozszyfrowaniu zasadniczej części zarejestrowanych przekazów. → Gdy INT oficjalnie przystąpił do współpracy z LCMB, w pierwszej kolejności wszyscy skupili się na rozszyfrowaniu zasadniczej części zarejestrowanych przekazów.
Wciągająca historia. Lubię takie.
Twoje opowiadanie wygląda jak fragment większej całości. Zachęciłeś kilkoma wątkami, których później nie rozwinąłeś.
W tekście jest sporo błędów. Warto je poprawić.
Staraj się też unikać powtórzeń. Przykład:
Tym nie mniej problem z numeracją polegał na tym, że w tym wypadku
Na początku piszesz o jakimś dniu w bazie na Księżycu. Jak się domyślam, pracownicy żyli tam w rytm ziemskich dni. Zatrzymało mnie to na chwilę. Raz, że pewnie w takiej bazie monitorowanie odbywa się na okrągło, a po drugie dzień księżycowy trwa trochę dłużej niż ziemski.
Miałem parę skojarzeń. Pisałeś wcześniej o Lemie, więc pomyślałem o Głosie Pana, czy Pamiętniku znalezionym w wannie.
Cześć, cześć! Ciebie też.
Po odpowiedzi domyślam się, że niepotrzebnie doszukuję się jakiegoś kolejnego dna. Zmylił mnie chyba ten dialog z marzanem.
Wszystkie cztery teksty są bardzo dobre. Jestem pod wrażeniem.
Bardzie, jakaś dodatkowa podpowiedź?
Teo, czy na pewno chodzi o Kazań, a nie Kaługę?
Obcy nie mają tak dobrego kamufarzu
Łatwo ich rozpoznać, jak się ma odpowiednie okulary.

Do tekstu o Lemie zawsze chętnie sięgnę.
Już Philip K. Dick zorientował się, że Lem nie jest człowiekiem. Inni też mieli wątpliwości. Podejrzewali, że to księżycowy moduł (Lunar Excursion Module), ale mało prawdopodobne, by to urządzenie umiało pisać.
Ściana tekstu to ciąg zdań bez podziału na akapity. Przeredagowanie tego tekstu, tak jak to pokazała Ambush, ułatwiłoby innym czytanie. Wstawienie enterów w odpowiednich miejscach nie stoi w sprzeczności z Twoim przekonaniem, że “lepiej jest poprzedzić każdą wypowiedź w pewnym sensie opisaniem w jaki sposób coś jest powiedziane”.
„Teraz jej kilkoma powieściami czuję się oszukany.” – jak to rozumieć?
Jako sarkazm.
Człowiek uczy się całe całe życie!!!
Jedni się uczą, inni nie. Warto też wiedzieć, od kogo się uczyć. Hunwejbini, na przykład, uznali, że od swoich profesorów nie warto.
Ci, co tak uważają, niczego się z tego szorta nie dowiedzą, a ci drudzy po tym szorcie zdania nie zmienią, bo te fakty nie zostały tu wykazane, tylko pokazane. Palcem.
Oj, tam. Ja się dowiedziałem, że OT pisać nie umie. Teraz jej kilkoma powieściami czuję się oszukany. Że to kretynka i snobka. A do tego wegetarianka (a może weganka, nie daj Boże). Że nienawidzi prostych ludzi. Że pisze głupoty itd.
Dobre. Wciągające. Niejednoznaczne.
Staś będący algorytmem z odpowiednią ilością danych zyskał samoświadomość, a przynajmniej takie sprawiał wrażenie, i nie udało się go tak po prostu zresetować. Jego matka natomiast jest już tylko zbiorem danych, imitacją dawnej osoby. Hmm…
Podobało mi się. Ładnie napisane. W króciutkim tekście poruszyłaś kilka ciekawych kwestii i dość oryginalnie podeszłaś do tematu AI.
Świetny tekst. Gratuluję.
Nie dość, że smutne, to jeszcze utopijne. Do tego z życia wzięte pełnymi garściami (mało oryginalne!). Hmm…
Utopia ratuje brak fantastyki.
Fajne. Zabawne.
A oto winowajca:

Ciężki przypadek grafomanii. AG ratunkiem?
@AP ci zarzucił monotematyczność.
To było takie prowokacyjne. W żadnym razie zarzut. Bardziej chodziło mi o to, że temat jest często podejmowany, bo taka jest rzeczywistość.
Monotematycznie. Damsko męskie relacje po raz kolejny. Mężczyzna obciążeniem dla rodziny. To trochę nużące. Ale… jakże częste. Niestety.
Dobrze Ci wychodzą obyczajowe kawałki. Napisz może dla odmiany coś wesołego. Chętnie przeczytam.
Pozdrawiam!
Ja ją zapamiętam za Księgi Jakubowe, Biegunów i jeszcze kilka innych książek.
Pewne jest jedno, OT, podobnie jak inni nobliści, zyskała uznanie za teksty, które nie były pisane z użyciem AI.
regulatorzy, czy po ostatnich zmianach wprowadzonych przez Radę Języka Polskiego nie powinno się pisać: kurząc Sporta zamiast kurząc sporta?
Zabawne. Aktualne. Trochę stereotypów i trochę trafnych obyczajowych spostrzeżeń. Jedynie ogrywanie pary imion Janusz i Grażyna, według mnie niepotrzebne. Na szczęście nie pojawił się Brajanek. Fajnie się czytało.
Pozdrawiam!
Fajne, choć słów do drabble brakuje. Kwestia płci też interesująca.
Fajnie, fajnie… i koniec. Ale jak czytam innych, to nie tylko moje wrażenie.
Pozdrawiam!
Czasy się zmieniają, edukacja itd., ale żądze biorą górę. Ludzie się nabierają na głupie reklamy, nawet jeśli zdają sobie sprawę, że są okłamywani. Oszuści typu Kalibabka nie są jakimiś geniuszami zbrodni, a potrafią przekabacić inteligentne kobiety.
Powtarzalność historii trochę nużyła, ale z drugiej strony tak jak z oszustwami na wnuczka, czy podobnymi, wszyscy znają mechanizmy, słyszą ostrzeżenia, dziwią się, że ktoś się nabrał, ale wciąż okazują się skuteczne.
Pozdrawiam!
Tekst wpisuje się do popularnego ostatnio nurtu historii z młodzieżowymi bohaterami z lat osiemdziesiątych. Fajne opowiadanie, sprawnie napisane. Czyta się lekko i po komentarzach widać, że wywołuje wspomnienia.
Drobiazgi:
kurząc „Sporta” -> po co cudzysłów?
– Pójdę kawałek dalej, zobaczę, co jest za załomkiem tunelu. Arek przytaknął… -> tu się chyba coś zgubiło.
Pozdrawiam!
A, dziękuję, dziękuję! Czwarte miejsce przy tylu świetnych tekstach to dla mnie wielki sukces. Hmm… gdybym nie podpadł na ostatniej prostej Michaelowi, to może byłoby jeszcze lepiej.
Ja krótko. Tylko na temat wstępu.
Opróżnianie szuflady z szortów.
Po co to piszesz? Wiosenne porządki?
Dla usprawiedliwienia? Że co? Warsztatu? Tematu? Nie ma potrzeby. Zgrabnie wyszło, a bruce fajnie ujęła wszystkie aspekty, przychodzące na myśl, więc nie będę się rozpisywał.
Pozwolę sobie dołożyć trzy grosze do tej dyskusji o samobójstwie.
Bohater poczuł, że jego czas się kończy. Umierał. Zamiast śmierci w łóżku wybrał się na ostatnią wyprawę w morze. Wysiłek związany z ciągnięciem łodzi mógł się przyczynić do wcześniejszego odejścia, ale to już inna sprawa. To ciągniecie łodzi było umieraniem, a moment, kiedy „ciężar zniknął” ten proces zakończył. Bohater nie popełnił samobójstwa. O tylko wybrał miejsce odejścia.
To jak z jazdą na pamięć. W większości przypadków się sprawdza, ale czasami można nieoczekiwanie pojechać pod prąd. Zawsze trzeba uważać.
Tekst, do którego odwołujesz się w tym wątku, również zwrócił moja uwagę dużą ilością dziwnych konstrukcji i metafor, które mnie przerosły. Ale jak czytałem komentarze, to większości czytelników się podobał. Może autor naczytał się podobnych tekstów i lubi taki styl, a teraz tworzy coś swojego.
Dla przykładu, w mojej branży często pisało się kiedyś “wyobraź sobie, że”. W erze AI taki zwrot klient od razu zaznaczy, jako frazę z Chata
Właśnie. Pomyli się.
… AI przetwarza informacje. Wiec wykorzystuje style innych pisarzy. A najpewniej po przeanalizowaniu najlepszych wyciąga cechy wspólne i buduje najlepszy sposób pisania.
Czyli pewne cechy tekstu identyfikowane jako charakterystyczne dla AI, mogą być “ludzkie” i tropienie na ich podstawie oszustów jest ryzykowne.
Jeśli ktoś mówi, że przebiegł maraton, a tak naprawdę większość drogi przejechał rowerem, to mamy do czynienia z oszustwem.
Wymieniasz kilka cech, które mogą wskazywać na udział AI przy tworzeniu tekstów. Chociażby te potrójne wyliczenia oddzielone kropką, metafory ciszy, konstrukcje typu: coś nie jest X, jest Y itd. Zastanawiam się, gdzie AI się tego nauczyła. A może to jest jej autorski styl?
Ładnie opisana ostatnia wyprawa bohatera. Wysiłek i duchy przeszłości. Odejście na własnych warunkach.
Rozumiem, że dla równowagi opublikujesz jakiś tekst pod każdy obraz.
Pozdrawiam!
Fantastyka powinna być i była – mam na kompie wersję z kosmitą miast niedźwiedzia, tylko gdzieś mi się zawieruszyła. ;)
O! To się wyjaśniło. Myślę, że szort zawieruszył się gdzieś na tym portalu, bo byłem przekonany, że już to czytałem. Nie pamiętałem tylko, o jakie zwierzę wtedy chodziło.
Właściwie ta uwaga dotyczy wszystkich opowiadań, które czytałem
Nie zdawałam sobie z tego sprawy. Spróbuję coś zmienić w pisaniu :)
Wiesz, to moje subiektywne odczucie.
Gratuluję tekstu. Jestem pod wrażeniem. Co prawda to nie moja poetyka, ale doceniam literacką jakość. Przesłanie i treść są jasne, metafory zrozumiałe. Nie zgodzę się z tym, co napisałaś w przedmowie, że temat samotnego rodzicielstwa jest mało obecny w publicznej dyskusji, ale to nie ma znaczenia dla oceny opowiadania.
Lubię te Twoje opowieści, czerpiące z historii pogranicza. Mieszanka kultur dobrze nadaje się do tworzenia baśniowego klimatu. Trochę to wszystko nasze, a trochę jednak obce, nieznane, inne, a przez to ciekawe.
Zastanawiałem się, jak musiałaby się potoczyć II Wojna Światowa, by w Polsce znalazły się zarówno Gdańsk, jak i Lwów. Trudno sobie wyobrazić taki scenariusz.
Ładnie piszesz, ale mam wrażenie, jakby ci się spieszyło. Masz fajny pomysł i chcesz go szybko zrealizować. Właściwie ta uwaga dotyczy wszystkich opowiadań, które czytałem. Gdy czytelnik zanurza się w historię, gwałtownie ją urywasz.
Drobiazgi:
Wyjazd do Truskawca uważała za prowincjonalna rozrywkę.
zaciągnęła ją wąskiego pomieszczenia bez okien
To jeszcze pozwolę sobie na kilka słów. Chciałem zgłosić opowiadanie do piórka, ale w regulaminie wyczytałem, że komentarz tupu: super, podobało mi się nie wystarczy i trzeba odnieść się do treści.
Bardzo mi się spodobało, jak nieśpiesznie budujesz więź między Charonem i Nilą. Przewoźnik z jednej strony mając do czynienia z ogromem nieszczęść, a z drugiej będąc zatrudnionym do takiego, a nie innego zadania, musiał wyrobić w sobie odpowiednią dawkę znieczulicy. Zdaje się, był dość wredny, a Ty go przedstawiasz w taki sposób, jakby jego obojętność była wypracowaną strategią przetrwania. Pytanie, czy wobec tylu pokoleń, które przewiózł swoją łodzią, rzeczywiście byłby w stanie akurat w przypadku Nili zmienić nastawienie do obowiązków? Starasz się na to odpowiedzieć, ale zastanawiam się, czy jest to wiarygodne. Niech Ci będzie.
Fajnie wyszło wplecenie w historię opisu świata północy. Jeśli dobrze rozumiem, Nila i jej rodzice byli Grekami, którzy dotarli do krainy fiordów.
Trochę było niepokojące, dlaczego Nila po uratowaniu znalazła się na stole ofiarnym. Na chwilę mnie to zatrzymało.
Ładne. Lektura była wielką przyjemnością.
Drobiazgi:
Tak, stworzono ją to to, by pływała przez Styks.
Może wspomnienie o pogrzebanych rodzicach niszczyło ją o środka?
Metoda znana jest od setek lat. W XX wieku tortury z użyciem szczurów wobec więźniów politycznych stosował reżim Pinocheta. Inne junty w Ameryce Południowej zresztą też.
Oświecony to taki boży szaleniec, ale z tych nieświętych. Charyzmatyczny szarlatan, który omamia wszystkich bez względu na status.
Ciekawy pomysł na scenerię dla portalu łączącego dwa światy.
Bardzo mi się podobało.
Tessa nie wierzy w oficjalną wersję. Oczekiwałbym, że się zaangażuje, a to nie pasuje do pierwszego zdania: a ja liczyłam minuty do wyjścia.
Zbyt wiele szczegółów wskazywało, że mamy do czynienia z seryjnym mordercą. Mało wiarygodne było uznanie, że chodzi o serię samobójstw.
Powrót do opuszczonego magazynu był dla mnie jak cofnięcie się w czasie.
Dotyczy ostatniej śmierci? Jeśli tak, to stoi w sprzeczności z: Dokumenty dotyczące nowej sprawy.
Spojrzałam na niego, lekko zaskoczona.
– Skąd wiesz?
Zaskakujące zaskoczenie.
Tobias przeszukiwał pomieszczenie z precyzją doświadczonego detektywa.
Spodziewała się, że przydzielą jej amatora do sprawy seryjnego zabójstwa?
– Tobias – zaczęłam powoli, szukając odpowiedniego zdania – coś się wydarzyło. Obraz… on… odezwał się.
…
– Tessa, obraz to martwa rzecz – powiedział łagodnie. – Wiem, że to brzmi dziwnie, ale zmęczenie potrafi robić zmysłom okrutne rzeczy.
Zachowanie Tobiasa stoi w sprzeczności z tym, czego doświadczył w poprzednim rozdziale. Powinien zaufać Tessie. Z poprzedniego rozdziału wynika, że też widział napisy na obrazie. Jego sceptycyzm powinien być podejrzany.
Po bokach szyi dostrzegłam delikatne zaczerwienienia. Jak po uścisku dłoni.
Każdy koroner łatwo rozpozna uduszenie przez mordercę od samobójstwa przez powieszenie.
Śledztwo, cała organizacja policji wskazywałaby, że mamy do czynienia z miejscem pozbawionym przestępczości i kiedy zdarzyło się coś poważnego, to nikt za bardzo nie ma pojęcia, jak się do tego zabrać. Przyjmijmy, że tak jest.
Wszystko owładnięte jest jakąś melancholią, smutkiem, tęsknotą, samotnością. Erotyka subtelna i w mojej ocenie wiarygodna, podana z wyczuciem. Wyszło (poza śledztwem) naprawdę fajnie. Trochę marudziłem, ale podobało mi się.
Pozdrawiam!
W sposób dosłowny? Czyli że anioł i szatan nie byli urojeniami bohaterki?
Tak. Czemu nie?
nie miałam tego w głowie
Ale to sugerujesz:
Nie krzyczałam na męża, choć on czasem krzyczał na mnie.
Po co takie zdanie? Wydaje mi się, że chodziło o zasygnalizowanie czegoś.
Interpretacja, że mamy do czynienia z chorobą psychiczną jest oczywista. Ale właściwie dlaczego? Z powodu naszego racjonalnego myślenia? Podpowiedzią jest tag, ale z niego dowiadujemy się tylko, co autorka miała na myśli, choć tag „demony” podsuwa coś innego. A gdyby tak podejść do tego opowiadania w sposób dosłowny? Wydaje mi się, że wtedy otwierają się ciekawsze pola do dyskusji.
Historia opowiada o przemocy domowej i jej konsekwencjach. Słyszy się o takich przypadkach. Udręczona żona, dzieci zabijają swojego oprawcę-męża, ojca. Skojarzenie z wydarzeniem na UW może być mniej trafione, bo tam morderca nie znał swojej ofiary.
Co innego ściernisko, co innego słoma przeznaczona do spania. Faktycznie, tylko księżniczkę mogłaby uwierać.
Prosta wciągająca historia. Bardzo dobrze się czyta. Opowieść przelatuje przed oczami jak film. Podobało mi się.
Pozdrawiam!
Gratuluję Gryzokowi, ale nie pisałem o inspiracji, tylko o skojarzeniu.
Bardzo mi się podobało. Zemsta najlepiej smakuje na zimno. Wyruszyłem z Wulfherem na tę wyprawę i czułem jak rośnie we mnie żądza krwi wrogów. Całość prosta, “liniowa” i dobrze. Nie ma co przy takich historiach kombinować.
Pozdrawiam!
O, kolejna porcja skojarzeń. To jeszcze dorzucę jedno: Mulholland Drive. Może nie oczywiste, ale pewnie będziesz wiedział, o co mi chodzi.
Czyli nie wciągnęło. To sobie odpuszczę.
Jane Austen znam ze słyszenia i kilku ekranizacji. Grega Egana wcześniej nie znałem. Wyguglałem, więc rozumiem, co miałaś na myśli. Warto coś przeczytać, czy lepiej poczekać na film?
Czy po prostu naczytałam się za dużo rozważań Vactera? :D
Uzależnienie od ShoutBoxa?
Doceniam pomysł i wrażliwość konieczną do napisania takiego opowiadania. Czytając, uciekałem myślami i musiałem zmuszać się do skupienia na tekście. Ale ja nie przepadam za magią i magami, więc wiesz… Ilość metafor przytłoczyła. I tu znowu brawa za wrażliwość. Napisane sprawnie i jakoś nigdzie się nie potknąłem.
Tak z ciekawości, jakie wybierasz książki do przeczytania? Co Ci się ostatnio spodobało?
Drobiazg:
Był falą czystej, nieprzetworzonej emocji, która uderzyła w jej świadomość jak uderzenie gongu.
Nieeeee! ;)
Nie dziwię się takiej reakcji. Też nie jestem fanem tych franczyz.
Jeśli Gwiezdny Wojny, to te szturmowce wskazywałyby na ciemną stronę. Mi bardziej skojarzyło się ze Star Trekiem.
Bardzo dobrze wychodzi Ci SF. Nie mam pojęcia na ile te opisane techniczne procedury mają sens, ale robią wrażenie. Czyta się lekko, jak przygodówkę. Akademia i przyjaźnie, pierwsze zadania, potem rutynowe zabijanie wspomagane stymulantami. Najpierw dużo imion, na końcu zastały tylko numery.
Dużo w tej przyszłości się pomieszało. Symbolika i praktyka z różnych obszarów. W Spes też bohater chowa czarno-czerwoną opaskę (lubisz ten zestaw kolorów?). „Oda do radości”, wojny religijne, podludzie.
Zaskakujące opowiadanie w kontekście wybranego obrazu, ale wyszło bardzo dobrze.
Pozdrawiam!
Może o Człowieka z Wysokiego Zamku
Też przyszła mi ta książka do głowy.
Mmmm, Blade Runner i może Tajemnica Syriusza (kto tłumaczy te tytuły?), ale reszta? Chyba jeszcze Total Recall…
To trudny autor i mogłoby się wydawać, że nieprzenoszalny na ekran. A jednak dostrzeżono w nim taki potencjał. Raport mniejszości też był niezły.
Nie tyle zmowę, ile tendencje autodestrukcyjne…
Okej, rozumiem.
Coś w tym stylu napisał kiedyś Dick
Zastanawiałem się nad tym. Czytałem go dawno i niewiele pamiętam. Najpierw myślałem, że może chodzi Ci o Trzy stygmaty Palmera Eldritcha. Ale chyba to nie to. Dużo pisał o odmiennych stanach świadomości, symulacjach, zaburzeniach postrzegania, niepewności na temat realności świata itp. i te wątki występują we wszystkich jego książkach, które czytałem. Swoją drogą dziwi mnie, ile miał szczęścia do naprawdę świetnych ekranizacji.
współcześnie tomizm jest nie tyle zapomniany, co usiłuje się go zapomnieć
Podejrzewasz zmowę?
Tak, odróżniam.
W opowiadaniu „dusza” przeskakuje, a te „instancje” bez duszy to chyba wypisz wymaluj p-zombie. Czyli nasuwa się koncepcja kartezjańska. Z drugiej strony „dusze” nie przeskakują byle gdzie (na innego człowieka, zwierzę, czy jakąś rzecz), też nie istnieją poza ciałem, więc bardziej pasuje podejście tomistyczne.
Do stoików jest mi blisko, ale nie w kontekście tego opowiadania.
Cześć!
Wpadłem zachęcony szortem Kroniki Eidonu: Korekta (Archont). Chciałem poczytać coś więcej z tego uniwersum. Nie zawiodłem się. Jestem pod wrażeniem bogactwa pomysłów.
Co chwilę piszesz, jak w różnych aspektach ten świat działa, więc mam pewne obawy, czy na dłuższą metę zapanujesz nad tym, ale ufam, że wszystko masz przemyślane i jest spójne.
Opowiadanie jest ładnie napisane. Jak dla mnie trochę za dużo wstawek typu: co kto jak nazywa. Co chwilę stosujesz porównania. Coś jest jak coś innego. Coś jest, jakby było czymś.
Czasami wydaje mi się, że piszesz to dla efektu, bez przekazywania faktycznej wartości poznawczej.
Pachniało zupą i tym, czym pachną wspomnienia, kiedy jeszcze są uczciwe.
Co to są uczciwe wspomnienia? I jak pachną?
Czytając, miałem skojarzenia z Matriksem. Dużo filozofowania o naturze rzeczywistości. W ogóle Twój świat wydaje się być symulacją. Wymazywanie miejsc, utrata pamięci, jakieś szczeliny, luki (w systemie?), korekty itd.
Podobało mi się, ale nie wiem, czy na dłuższą metę ten styl jest strawny.
Pozdrawiam!
Cześć!
Szort jest bardzo fajnie napisany. Zachęcił mnie do przeczytania innych rzeczy z tego uniwersum, ale sam wydaje się tylko wycinkiem większej historii.
Pozdrawiam!
Ha! Wiedziałem, że wchodzę na grząski grunt. Dlatego z ostrożności z braku lepszego słowa cały czas piszę „dusza” w cudzysłowie. Dla uproszczenia przyjmijmy, że chodzi o świadomość, samoświadomość i może coś więcej, co decyduje, że konkretna „instancja” (w rozumieniu informatycznym) jest człowiekiem, a nie tylko wydmuszką.
Gratuluję wszystkim świetnych tekstów. Nie pod każdym zostawiłem komentarz, ale wszystkie przeczytałem.
Ciekawe, że akurat konkurs Weirdzarro tak bogato obrodził piórkami. Większość deklaruje, że nie za bardzo zna się na bizarro. Może dzięki temu? Nie jest się ograniczonym przez ścisłe ramy gatunku, można popuścić wodze fantazji. Jednocześnie miałem wrażenie, że wszystkie teksty były bardzo dobrze przemyślane i precyzyjnie napisane.
Cześć, dogsdumpling!
Pisząc ten tekst musiałem podjąć kilka ryzykownych decyzji. W kilku miejscach w oczach czytelników mogłem się potknąć. Szkoda, że w Twoim przypadku nastąpiło to na sam koniec.
Jak bohater, który tyle czasu poświęcił na budowę, przebudowę, przemeblowywanie, kupowanie części, dopieszczanie swojego wewnętrznego domu, który od któregoś momentu przecież się od środka widzi, jednocześnie zapomniał i nie zauważył, że kupił gałki z oczami?!
On przecież nie od razu planował się tam przenosić. Gdy tworzył dom, nie przejmował się tymi gałkami. Dopiero przy zmienionych proporcjach wszystko stało się wyraźne i zaczęło mu przeszkadzać.
I tu sobie pomyślałam: o, fajnie, idziemy w stronę zabawy tożsamością; rozdwojeniem bohatera, mieszkaniem/byciem w sobie.
Ale, czy cokolwiek taką interpretację wyklucza? Nie jest powiedziane, czy był obserwowany, czy tylko tak mu się zdawało. Pogrążał się w tej swojej fiksacji.
Mam nadzieję, że nie masz mi za złe nieco zrzędliwy ton tego komentarza ;)
Ależ skąd!
Bardzo dziękuję i pozdrawiam!
Witaj, Verus!
Dzięki za komentarz!
Pozdrawiam!
Cześć, Verus!
Jeśli się udało z funkcją rozrywkową, to się cieszę.
Oczywiście motyw multiwersum jest często wykorzystywany, choć miałem nadzieję, że moje podejście do tego tematu będzie, choć trochę, oryginalne. Wiele wersji tego świata z tymi samymi ludźmi, ale tylko jedna „dusza” odpowiadająca jednemu człowiekowi na cały wieloświat. W pojedynczym świecie człowiek z dużym prawdopodobieństwem jest sam, bo reszta może być pustymi „naczyniami” na „dusze”.
Dzięki za komentarz i kciuki.
Pozdrawiam!
W końcu dotarłem z komentarzem. Gratuluję wygrania w konkursie, piórka, ale przede wszystkim świetnego opowiadania.
Pozdrawiam!
Musiałem kilka razy przeczytać przedmowę, bo nie docierał do mnie jej sens.
Współczuję!
Cześć, cezary_cezary!
Po takim komentarzu pozostaje mi tylko serdecznie podziękować.
Pozdrawiam!
Witaj, zygfrydzie89!
Dzięki za komentarz z suspensem.
Pozdrawiam!
Widzę, że wciąż męczy Cię ta melodia i tak się zastanawiam, czy kompletnie nie trafiłem, czy może nie zauważyłeś mojej propozycji. Na wszelki wypadek ponawiam: Tangerine Dream, Phaedra.
Pokolenie płatków śniegu (generacja Z)? Przekonanie o własnej wyjątkowości, nadwrażliwość, skupienie na sobie, roszczeniowość… Takie skojarzenie.
Klikam.
Pozdrawiam!
Lubię taki sposób opowiadania. Z kilku scenek, dialogów, rzuconych uwag tworzysz całkiem duży obraz świata. Prezentujesz bogactwo postaw, charakterów.
Historia jest uniwersalna. Koloniści w poszukiwaniu lepszego życia wyruszają w nieznane. Są dziesiątkowani przez nieznaną chorobę w obcym świecie. Próbują się w tym wszystkim odnaleźć, ale zbyt wielkiej nadziei nie mają.
Bardzo doceniam warstwę naukową. Pięknie ukazana sceneria, w której wszystko się rozgrywa – planeta w układzie dwóch karłów z konsekwencjami takiego położenia.
Ładnie napisane. Bardzo mi się podobało. Z biblioteką się spóźniłem, więc zgłoszę do nominacji piórkowej.
Pozdrawiam!
Dobry offtop nie jest zły. A ta wymiana zdań była jak najbardziej na miejscu.
Pajęczarze, czyli ci, co okradali strychy z różnych rzeczy. A inne znaczenie, to złodzieje kradnący prąd lub podpinający się nielegalnie pod sygnał telewizyjny.
kto mi wreszcie da tę TARDIS
Jak już dorwiesz tardis, to się podzielisz?
Ale wiecie, że czasu dzięki TARDIS nie zyskacie?
Witaj, Darconie!
Dzięki za wizytę i podzielenie się wrażeniami.
Wydaje mi się, że człowiek od zarania dziejów rozwija się i jeszcze nie zaczął cofać…
Zgadzam się, że taki jest trend, ale od czasu do czasu pojawiają się korekty. Poglądy, które kiedyś były nieakceptowane przez większość i funkcjonowały na marginesie, często nieoczekiwanie przebijają się do głównego nurtu.
Pozdrawiam!
Cześć, Koalo75!
Jak na konkurs erotyczny, to podobno za mało erotyki. Cieszę się, że uśmiechnęło.
Dzięki za miłe słowa.
Pozdrawiam!
Witaj, regulatorzy!
Bardzo dziękuję za tak przychylną opinię oraz głos w nominowalni.
Z tymi nerkami dałem ciała. Dzięki za wyłapanie.
Wspomnienie o spaniu na tylnej kanapie jest jak najbardziej uzasadnione.
Zatem nie zmieniam.
Pozdrawiam!
Dzięki i gratuluję wszystkim świetnych tekstów. Brawa dla Barda i Sajmona za wskoczenie na podium i królowych balu za brawurową burdelową dylogię.
^^
Tylko wiesz, to jest ryzykowny zabieg.
Wiem. „Jeżeli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić – to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz.”
Allo, HollyHell91!
To siedzenie z tyłu, to jest kanapa (chyba). Natomiast z przodu są fotele, więc tak czy inaczej to zdanie jest do poprawy. Albo „na kanapie” albo „na tylnym siedzeniu”. Pomyślę.
wkręcić się na film od osiemnastu lat.
To taki skrót myślowy. Chodziło o wejście do kina na film od osiemnastu lat z nadzieją, że obsługa przymknie oko. Zastanowię się jeszcze.
Hmmm, w sumie to nie wiem, co oznaczałoby zdanie „wkręcić się w film dla dorosłych”. Chyba chodziłoby o jakiś konkretny film, który mocno wciągnął.
Bardzo dziękuję za miłe słowa i nominację.
Pozdrawiam!
Witaj, betweenthelines!
Wielkie dzięki.
Pozdrawiam!
MichaeluBullfinch, potocznie rozumiejąc słowo “absurd”, pewnie masz rację. Choć wydaje mi się, że więcej tego można by znaleźć w Bez jaj. W Naszym Babilonie starałem się zachować logiczny ciąg zdarzeń. Ale oczywiście mało to wszystko jest prawdopodobne.
Cześć, Anet!
Bardzo mnie to cieszy!
Pozdrawiam!
Cześć, Ambush!
Błędy w zapisie dialogu.
Ale tak po całości? Dobra, sprawdzę po kolei.
Historia jak dla mnie nieco naiwna
Zastanawiało mnie to, aż sprawdziłem w słowniku, czy dobrze rozumiem znaczenie słowa „naiwny”.
sporo wypełniaczy
Wydawało mi się, że każdy dialog, scena ma znaczenie dla historii, ale nie wykluczam, że gdzieś nie uniknąłem wodolejstwa.
Dzięki za opinię.
Pozdrawiam!
Cześć, Tarnino!
Dzięki za Talizman i szczegółową analizę!
Gdzieś przy wsiadaniu do samolotu byłam już gotowa postawić dowolne pieniądze, że bawisz się tu czasem.
Przed wejściem do samolotu Ignacy rozstaje się z Karoliną. Musiałem podać w przedmowie, co jest skarbem (osoba) i jak jest ukryty (przesunięcie między światami). Trochę mnie to martwiło, choć z drugiej strony, jak ja zaczynam czytać, to zapominam o tytule, tagach i przedmowie, wiec miałem nadzieję, że czytelnicy też o tym zapomną.
Ale zaskoczyłeś mnie. I to w ten dobry sposób, ten "aha!". Więcej, brany jako całość tekst jest wręcz geometrycznie nakreślony i spójny. Nie zauważyłam, żeby któryś element się zgubił albo był zbędny – wszystko wraca jak bumerang.
Bardzo cieszą mnie te słowa.
Pofilozofujmy jednak odrobinę o naturze rzeczywistości…
nie ma czegoś takiego, jak "nieprawdziwa rzeczywistość"
Nie czułbym się na siłach dawać jakiegoś sensownego wykładu na temat teorii Karoliny. Dlatego kazałem jej wytłumaczyć możliwie prostymi, zrozumiałymi dla Ignacego słowami, czym się zajmuje. Karolina dobiera słowa, godzi się na uproszczenia itd. Wiadomo, ktoś bardziej obyty ode mnie, a ona według moich wyobrażeń taka jest, zrobiłby to lepiej.
Więcej równie wnikliwych uwag możesz zamówić drogą mailową.
Zgłoszę się po całość.
Pozdrawiam!
Cześć, śniąca!
Dziękuję za miłe słowa.
Pozdrawiam!
Jasne, bruce!
Zawsze analizuję propozycję zmian. Niektóre są oczywiste, inne wymagają pomyślenia lub sprawdzenia. Zastanowił mnie tytuł Szczęśliwej drogi, już czas. Różne źródła różnie podają, a przecinek zmienia trochę znaczenie. Jednak Twoja wersja wydaje się prawidłowa.
Jeszcze raz dzięki!
Gratuluję!