Profil użytkownika


komentarze: 1347, w dziale opowiadań: 1078, opowiadania: 490

Ostatnie sto komentarzy

Dobry offtop nie jest zły. A ta wymiana zdań była jak najbardziej na miejscu.

Pajęczarze, czyli ci, co okradali strychy z różnych rzeczy. A inne znaczenie, to złodzieje kradnący prąd lub podpinający się nielegalnie pod sygnał telewizyjny.

Witaj, Darconie!

 

Dzięki za wizytę i podzielenie się wrażeniami.

Wydaje mi się, że człowiek od zarania dziejów rozwija się i jeszcze nie zaczął cofać… 

Zgadzam się, że taki jest trend, ale od czasu do czasu pojawiają się korekty. Poglądy, które kiedyś były nieakceptowane przez większość i funkcjonowały na marginesie, często nieoczekiwanie przebijają się do głównego nurtu. 

 

Pozdrawiam!

 

Cześć, Koalo75!

Jak na konkurs erotyczny, to podobno za mało erotyki. Cieszę się, że uśmiechnęło.

Dzięki za miłe słowa.

Pozdrawiam!

Witaj, regulatorzy!

 

Bardzo dziękuję za tak przychylną opinię oraz głos w nominowalni.

 

Z tymi nerkami dałem ciała. Dzięki za wyłapanie.

Wspomnienie o spaniu na tylnej kanapie jest jak najbardziej uzasadnione.

Zatem nie zmieniam.

 

Pozdrawiam!

Dzięki i gratuluję wszystkim świetnych tekstów. Brawa dla Barda i Sajmona  za wskoczenie na podium i królowych balu za brawurową burdelową dylogię. 

^^

Talizman

 

Tylko wiesz, to jest ryzykowny zabieg.

Wiem. „Jeżeli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić – to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz.” 

Allo, HollyHell91!

To siedzenie z tyłu, to jest kanapa (chyba). Natomiast z przodu są fotele, więc tak czy inaczej to zdanie jest do poprawy. Albo „na kanapie” albo „na tylnym siedzeniu”. Pomyślę.

wkręcić się na film od osiemnastu lat.

To taki skrót myślowy. Chodziło o wejście do kina na film od osiemnastu lat z nadzieją, że obsługa przymknie oko. Zastanowię się jeszcze.

Hmmm, w sumie to nie wiem, co oznaczałoby zdanie „wkręcić się w film dla dorosłych”. Chyba chodziłoby o jakiś konkretny film, który mocno wciągnął.

 

Bardzo dziękuję za miłe słowa i nominację.

Pozdrawiam!

Witaj, betweenthelines!

Wielkie dzięki.

Pozdrawiam!

MichaeluBullfinch, potocznie rozumiejąc słowo “absurd”, pewnie masz rację. Choć wydaje mi się, że więcej tego można by znaleźć w Bez jaj. W Naszym Babilonie starałem się zachować logiczny ciąg zdarzeń. Ale oczywiście mało to wszystko jest prawdopodobne. 

Cześć, Anet!

Bardzo mnie to cieszy!

Pozdrawiam!

Cześć, Ambush!

Błędy w zapisie dialogu.

Ale tak po całości? Dobra, sprawdzę po kolei.

Historia jak dla mnie nieco naiwna

Zastanawiało mnie to, aż sprawdziłem w słowniku, czy dobrze rozumiem znaczenie słowa „naiwny”.

sporo wypełniaczy

Wydawało mi się, że każdy dialog, scena ma znaczenie dla historii, ale nie wykluczam, że gdzieś nie uniknąłem wodolejstwa.

 

Dzięki za opinię.

 

Pozdrawiam!

Cześć, Tarnino!

 

Dzięki za Talizman i szczegółową analizę!

 

Gdzieś przy wsiadaniu do samolotu byłam już gotowa postawić dowolne pieniądze, że bawisz się tu czasem.

Przed wejściem do samolotu Ignacy rozstaje się z Karoliną. Musiałem podać w przedmowie, co jest skarbem (osoba) i jak jest ukryty (przesunięcie między światami). Trochę mnie to martwiło, choć z drugiej strony, jak ja zaczynam czytać, to zapominam o tytule, tagach i przedmowie, wiec miałem nadzieję, że czytelnicy też o tym zapomną.

 

Ale zaskoczyłeś mnie. I to w ten dobry sposób, ten "aha!". Więcej, brany jako całość tekst jest wręcz geometrycznie nakreślony i spójny. Nie zauważyłam, żeby któryś element się zgubił albo był zbędny – wszystko wraca jak bumerang.

Bardzo cieszą mnie te słowa.

 

Pofilozofujmy jednak odrobinę o naturze rzeczywistości…

nie ma czegoś takiego, jak "nieprawdziwa rzeczywistość"

 

Nie czułbym się na siłach dawać jakiegoś sensownego wykładu na temat teorii Karoliny. Dlatego kazałem jej wytłumaczyć możliwie prostymi, zrozumiałymi dla Ignacego słowami, czym się zajmuje. Karolina dobiera słowa, godzi się na uproszczenia itd. Wiadomo, ktoś bardziej obyty ode mnie, a ona według moich wyobrażeń taka jest, zrobiłby to lepiej.

 

Więcej równie wnikliwych uwag możesz zamówić drogą mailową.

Zgłoszę się po całość.

 

Pozdrawiam!

Cześć, śniąca!

Dziękuję za miłe słowa.

Pozdrawiam!

Jasne, bruce!

Zawsze analizuję propozycję zmian. Niektóre są oczywiste, inne wymagają pomyślenia lub sprawdzenia. Zastanowił mnie tytuł Szczęśliwej drogi, już czas. Różne źródła różnie podają, a przecinek zmienia trochę znaczenie. Jednak Twoja wersja wydaje się prawidłowa.

Jeszcze raz dzięki!

Cześć, bruce!

 

Literówki i przecinki poprawione, powtórzenia usunięte (poza tymi w dialogu). 

 

Dzięki za włożoną pracę w analizę tekstu, opinię i klik biblioteczny.

 

Pozdrawiam!

Podzielam przesłanie opowiadania. Mam nadzieję, że prędzej niż później wprowadzony zostanie zakaz trzymania psów na łańcuchu. Nie pojmuję, czemu to się jeszcze nie stało.

Kiedyś normą było trzymanie karpi w wannie. Teraz ludzie są coraz bardziej świadomi i w większości przynoszą je do domu już ukatrupione. Raczej edukacja niż prawo talionu, ale czemu to musi tak długo trwać? 

Podobny los powinien spotkać tych, co wywożą śmieci do lasu.

Nie rozumiem, co siedzi w głowach ludzi, którzy wywożą śmieci do lasu albo takich, którzy decydują się wyjść w góry na szlak (czyli wydawałoby się, że mają jakieś potrzeby obcowania z naturą) i wyrzucają plastikowe butelki.

Cześć!

Opowiadanie świetne. Brawo!

Poczytałem komentarze i mam dylemat. Bo ja tu żadnego absurdu nie dostrzegam. Więcej – to przestaje być nawet SF. Mam wrażenie, że to już mniej więcej jest nasza rzeczywistość. Ludzie ślubują botom, drony sterowane SI walczą, odtwarzane (już od dawna) są osobowości zmarłych itd. 

Najpierw ojczyzna.

No, niby tak, ale…

 

Pozdrawiam!

Witaj, MichaeluBullfinchu!

 

Dziękuje za bardzo miłe słowa i podwójnego klika.

chyba już kiedyś sięgałeś po absurd w swoich opowiadaniach

Popatrzyłem na listę i faktycznie w kilku by się znalazł, ale zapewne masz na myśli opowiadanie Bez jaj (i może kontynuację Nasz Babilon), które też napisane było na konkurs fanthomasa. Nawet oznaczyłem je jako bizarro, ale wydaje mi się, że to był zupełnie inny typ absurdu.

 

Pozdrawiam!

Marszawo, zrobiłaś mi wielki prezent tym komentarzem! To, że wróciłaś do tekstu, który, jak napisałaś wcześniej, nie jest Twoją bajką, jest dla mnie wielkim komplementem. Dziękuję za te słowa i „drugiego klika”.

“ale” traktuj, jakby go nie było :)

MichaleBronisławie, tak zrobię. 

Kiedyś o bogactwie świadczyła liczba niewolników, potem ilość ziemi, potem kapitał. Już od dawno wiedziano, że informacja będzie następna. Kto zagarnie jej najwięcej, będzie rządził. Większość ma taką intuicję i dlatego była najczęściej wybieranym skarbem. 

Od razu pokazuję, że przezwisko Szefa jest ironiczne

Oczywiście załapałem. I nie przyszło mi w ogóle do głowy, że to:

problem kompozycyjny.

Bardziej chodziło mi o wskazanie analogii do Czarnoksiężnika. Lew powinien mieć odwagę, wiec wędrówka służy jej odnalezieniu. Szef powinien być zdecydowany, więc podczas wędrówki zyskuje tę cechę itd. Oczywiście to jest taka powierzchowna interpretacja. Drwal chce czuć, więc pragnie serca, ale przecież jest to postać pełna uczuć. 

Uff, ulżyło mi. Dzięki! :)

Ciekawa matematyczno-filozoficzna opowieść. Bardziej zaciekawia niż wzbudza emocje. W jaki sposób bohater poradzi sobie w nieeuklidesowym świecie? A nie: żeby tylko mu się udało!

Przejrzałem pobieżnie komentarze, więc nie wiem, czy padł Czarnoksiężnik z krainy Oz. Jeśli nie, to dorzucam to skojarzenie. Olkowie trochę przypominali towarzyszy Dorotki. Lew, który się boi, drwal, który chciałby mieć serce, by czuć, strach na wróble, który chciałby znaleźć mądrość. Olek Szef na początku jest niezdecydowany, choć Kanar wydaje się mieć cechy zgodne z przezwiskiem. Podobnie jest z Sawką.

Opowiadanie inteligentne, wymagające od czytelnika skupienia i zaangażowania, pełne subtelnego humoru (…nagość i szlachetna mowa Goethego otaczały ich z każdej strony, wciskały się natrętnie w oczy i uszy./– To jakieś złe miejsce.). I dzieje się przed zastąpieniem marek na euro. Trochę mnie to zastanowiło.

 

Pozdrawiam!

 

Anet, bardzo dziękuję, ale szczerze!

bruce, niestety uśmierciłem mysz i teraz jest mi głupio, bo przecież mogłem darować jej życie.

Może jeszcze coś niegrzecznego wymyślę w tym roku. 

Skoro się rozkręciłaś, to pisz, bo wychodzi świetnie.

Zabawne, mocne, odważne.

Czy inspiracją przy wyborze nazwiska bohaterki była pani Orlowski?

 

Pozdrawiam!

Cześć!

 

Twój tekst poleciła mi Asylum w ramach akcji KOMENTARZ W PREZENCIE.

 

Nie dostrzegam w tym opowiadaniu jakiejś szczególnie oryginalnej wizji niedalekiej przyszłości, ale w gruncie rzeczy diagnozę obecnego stanu. Oczywiście pewne sprawy przerysowujesz, by uwypuklić problemy. Zresztą w przedmowie dałeś pretekst do takiej oceny.

Szukałem różnic między tym, co opisujesz, a współczesnymi realiami. Oczywiście nikt nikogo nie morduje w pracy, ale akurat to odbieram jako metaforę wyciskania z ludzi, ile się da i ciągłej rotacji personelu. Poza tym mam wrażenie, że na razie takie jawne głoszenie mieszanki poglądów libertariańskich i rasistowskich nie spotyka się z na tyle przychylnym odbiorem, żeby kandydat, który je głosi, mógł wygrać wybory. Oby tylko na razie.

 

Tekst ma ciekawą strukturę. Zbudowany jest z kilku scenek i przemyśleń. Opisałeś mały fragment rzeczywistości. Obraz jest poruszający, smutny, pesymistyczny. Zrobiłeś to bardzo sprawnie. 

 

Czytałem z zainteresowaniem. Dodaję głos do biblioteki.

 

Pozdrawiam!

Witaj, Ambush!

W Twoje niewyrobienie nie wierzę. To raczej kwestia gustu. Bardzo dziękuję za miłe słowa i doskonale rozumiem wątpliwości.

Pozdrawiam!

Hej, MichaleBronisławie!

Rozumiem, że jest git. Ale to “ale” na początku drugiego zdania daje do myślenia.

Serdecznie dziękuję i pozdrawiam!

Cześć, Ramshiri!

Faktycznie, do bizarro trzeba się chyba odpowiednio nastroić. Cieszę się, że tekst okazał się więcej niż strawny. 

Wielkie dzięki.

Pozdrawiam! 

Miałem wybrany szort i to z tych krótszych. Skoro jednak wylosowałem Darcona, który przygotował się na dłuższy limit, to proponuję:

MichałBronisław: Za garść srebrników

 

Wiele osób, których opowiadania brałem pod uwagę, wydają się już nie być aktywne. Nie odpowiadają na komentarze czytelników pod swoimi tekstami.

Auguście, witaj na pokładzie!

Rozumiem, że kciuk uniesiony w górę. Dziękuję.

Pozdrawiam!

Czołem, Robercie!

Dziękuję za opinię i wirtualnego klika. 

Pozdrawiam!

Witaj, Adexx!

Dzięki za wizytę i klika. Miło mi, że się podobało.

Pozdrawiam!

Bardzo zabawne. Przypomniał mi się Big Bang Kondratiuka. 

Podobało mi się.

Pozdrawiam!

Cześć, Marszawa!

Bardzo dobrze Cię rozumiem. Tym bardziej dziękuję za wizytę i podzielenie się wrażeniami.

Pozdrawiam!

Cześć, Ślimaku Zagłady!

 

Bardzo Ci dziękuję. Szczerze, nie spodziewałem się aż tak przychylnej opinii.

 

Świetnie wyłapałeś miejsca, przy których i ja miałem wątpliwości.

O przemycie napisałem zdrobniale, żeby podkreślić, że to nie było nic wielkiego. Jakaś drobnostka, np. kosmetyk, czy woda w zbyt dużej butelce przenoszona przez bramkę na lotnisku.  

Właściwie to odchody powstają w jelicie…

Tak. Tu chodziło mi o takie absurdalne zapętlenie. Mógł przygotować sobie jedzenie, a w ubikacji załatwić inne potrzeby. Tylko jak? Jako awatar? Stworzył dom i zadbał o szczegóły. Skoro miał kibel, to podłączył go do kanalizacji…

A to kiedy bohater stracił wzrok?

To zdanie o odzyskaniu wzroku pierwotnie było trochę inne, bardziej rozbudowane. Uznałem, że jest zbyt skomplikowane, niezrozumiałe i jej skróciłem. Chodziło mi o to, że bohater uciekł od świata, tworząc sobie nowy, który był jego i którym się cieszył. Ze zmysłów w tym świecie posiadał jedynie dotyk. Czyli przenosząc się, pozbawił się wzroku. W tym sensie zapragnął go odzyskać.

wyobrażałem sobie raczej wiecznego studenta lub NEET-a

Rozważałem NEET-a. Jednak ostatecznie postawiłem na konkretny fach. To zapadanie się w sobie było procesem. Przez lata stosował strategię: „jeśli samemu chce się być niewidocznym, to trzeba zachowywać się zgodnie z wyobrażeniem innych”. Praca dawała mu niezależność finansową, dzięki czemu nie był uzależniony od innych. Wyobrażałem go sobie w jakimś kącie, przy stole montażowym, pochylonego nad lupą przeznaczoną do prac precyzyjnych.

 

Zastanowię się nad Twoimi uwagami. Na tym etapie nie chcę już za bardzo czegokolwiek zmieniać, ale może poprawię to zdanie o odzyskaniu wzroku.

 

Jeszcze raz dziękuję i życzę owocnej pracy nad opowiadaniem.

 

Pozdrawiam! 

Pozwól, że zacytuję: co ja w ogóle czytam?

Bardzo zabawne i edukacyjne. Trzeba myć zęby i unikać cukru!

W pewnym momencie przy każdym zdaniu zacząłem się zastanawiać, do czego pijesz. Strasznie dużo popkulturowych odniesień.

 

Drobiazgi:

Inka wiedziała, że gdyby informacja były naprawdę wartościowa

Inka stała przy oknie w popielate garsonce.

 

Pozdrawiam!

 

 

Cześć, GalicyjskiZakapiorze!

Wiem, z tym porno to śliska sprawa, ale bardziej niż na dowcipie, zależało mi na ukazaniu nieprzystosowania bohatera.

 

Dziękuję za miłe słowa.

Pozdrawiam!

boks osób niewidzących, czy (monty python) maraton osób nietrzymających moczu.

Ciągle zadziwia mnie, co też jest w stanie zainteresować publikę. Jak czytam o różnych formatach telewizyjnych, to jestem pewien, że to głupi pomysł i nie wypali. Nie znam się.

Brawurowo opowiedziana historia. Ubawiłem się. Gdzieś przeczytałem, że masz pomysł, ale nie chce Ci się go spisać, po czym nie minęło kilka godzin i opowiadanie znalazło się na portalu. Gratuluję tempa, pomysłu i wykonania.

Przeczytałem jakiś czas temu. Komentarz zostawiłem na później. Czuć, że masz smykałkę do pisania. Czyta się naprawdę nieźle. Kilka świetnych pomysłów, zbitek wyrazów, obyczajowych spostrzeżeń. Wyobraźnia szaleje. Trochę balansujesz na krawędzi… Czego z czym? – nie wiem. Absurd, groteska, majaki senne? W większej dawce byłoby chyba niestrawne.

 

Witam czytelników!

 

fantomas

Nie czytałem zbyt wielu rzeczy z tego gatunku, tym bardziej cieszy mnie opinia, że wpasowałem się jego ramy. Dziękuję.

 

Finkla

Radiolog pewnie by się zdziwił. Dziękuję za miłe słowa i klika.

 

bruce

Zastanawiałem się nad tytułem. Na tego domatora wpadłem tuż przed publikacją. Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa i podwójny klik. Nie spodziewałem się.

 

Rybak3

Serdecznie dziękuję. Masz lekkie pióro, dryg do pisania. Twoje słowa wiele dla mnie znaczą.

 

Sajmon15

Konkurencja jest bardzo duża. Przeczytałem kilka opowiadań, wszystkie są świetne. Dziękuję za miłe słowa i klik.

 

MCM

MMA osób niskorosłych? Surrealizm nie jest Ci obcy. Cieszy, że dobrze się bawiłeś. Bardzo dziękuję za miłe słowa.

 

Hesket

Początek to zabawa kwestiami obyczajowymi. Lubię takie klimaty i często pod swoimi tekstami dostaję opinie (z którymi się nie zgadzam), że mało fantastyki. Teraz też zastanawiałem się nad technicznymi aspektami, by wyjaśnić, jak to, co opisałem, jest możliwe. W końcu wyluzowałem i odpuściłem.

Wielkie dzięki za opinię i klika.

 

BardJaskier

Niedawno pisałem pod Twoim opowiadaniem, że mam kłopot z pisaniem komentarzy. Najchętniej zastosowałbym metodę Anet. Jeszcze trudniej odpowiadać mi na posty pod swoimi tekstami.

Zaskoczyłeś mnie. Serdecznie dziękuję.

 

Jeszcze raz dziękuję wszystkim. Pozdrawiam!

Serio? Autorze, przetłumacz sobie ten tekst na nasze i zastanów się, czy warto robić z tego coś dłuższego. Niech punktem wyjścia dla tego ćwiczenia będzie zdanie zaproponowane przez Ślimaka: “banda napalonych “orków” zabawia się ze schwytaną Ukrainką”.

Wstrząsająca historia popadania w szaleństwo. Wciągająca, mroczna, dobrze opowiedziana. 

 

Przybywają na nie dziesiątki pajęczarzy.

Używasz słowa “pajęczarz” w sensie “miłośnik pająków”? Do tej pory znałem inne znaczenie tego słowa.

 

Klikam. Pozdrawiam! 

Fajnie jest pomyśleć, że to nie demencja, że nie przestawiło się nam coś w głowie, a winne są spiski, alternatywne światy itd. 

do najlepszego w kraju muzycznego dziennikarza

Chodzi o Piotra K.?

 

Opowiadanie zabawne, dobrze się czytało.

 

Pozdrawiam!

 

 

Gdyby data końcowa była z góry ustalona na późniejszą, byłoby więcej czasu na dopieszczenie materiału.

Ha, ha, ha…

I don’t need time, I need a deadline.

Cześć!

Wciągające opowiadanie. Świetnie oddałeś małomiasteczkowe/dużowiejskie realia. Dzieje się na polskiej prowincji, ale całość wydaje się być uniwersalna. Mroczne tajemnice z przeszłości, jakieś zmowy milczenia, patologiczne rodziny…

Czyta się bardzo dobrze. Podobało mi się.

Pozdrawiam!

 

Chyba Panią Sowę, ale tego opowiadanie obecnie nie ma na portalu, drugi typ to Poprzez czarny monolit, ale tego też nie ma :D.

A gdzie są?

 

Widmo z przeszłości – tez lubie, to opowiadanie jest :) 

Zajrzę, bo chyba nie czytałem.

A i Hałasy na strychu są od Starucha,  wskazuje na to tytuł;) i szorstkie komentarze

I Duch Biblioteki.

Widokówka – Zakapior. Od razu na to wpadłem, ale było to dawno (prymusik wstawił opowiadanie jako pierwszy) i już nie pamiętam dlaczego.

Jubileusz – Dawidiq. Facet ma wyobraźnię.

Ostatni atut… – charakter pisma wskazuje na Barda.

Największe złoże… – Finkla. Zdziwię się, jeśli nie.

 

A dalej zaczynają się schody.

Wszystkie róże są wyjątkowe – stawiam na HollyHell. 

 

Częstotliwość zerowa – HollyHell wskazała na mnie. Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Do odanimizowania będę się grzał w blasku jej uzasadnienia.  

mam nadzieję, że to problem tylko ze sprzętem, a nie natury zdrowotnej. 

Ani jedno, ani drugie. Mam problem ze skleceniem sensownego uzasadnienia, dlaczego mi się podoba. Jak mi się coś nie podoba lub według mnie jest takie sobie, to raczej nic nie piszę.

A najzabawniejsze jest to, że jeśli miałbym wskazać któreś z moich opowiadań, które zasługuje na nominację, to w pierwszej kolejności na pewno bym nie wskazał tego :).

A które?

Przeczytałem i teraz chętnie ograniczyłbym się do stwierdzenia, że mi się podobało, bo mam kłopot z pisaniem komentarzy.

Gratuluję błyskawicznego rajdu do biblioteki, a skoro spóźniłem się z klikiem, to mimo że chyba już masz nominację w kieszeni, zgłoszę opowiadanie do piórka. Robię to pierwszy raz.

Świetne opowiadanie. Fajny pomysł z tym “dajmonem”.

Pozdrawiam!

Nie bardzo. Są sekty, w których panują dość swobodne obyczaje. Wielożeństwo, poliamoria, brak wiekowych ograniczeń itd. Przywódcy mogą wszystko, a ci nisko w hierarchii mają pożycie reglamentowane i kontrolowane. A jakieś jednopłciowe subkultury (wojsko, zakony, więzienia)? Są tam praktykowane stosunki homoseksualne. Czy takie społeczności są tolerancyjne? W Grecji nagość nie była problemem (sztuka, sport). Ale to było związane z klimatem. Normy mogą wynikać z praktycznych uwarunkowań. Klimat, dostępność partnerów seksualnych, potrzeba kontroli rozrodczości itd.  

 

Nie o to mi chodziło. Jeśli w społeczeństwie obowiązują ogólnie przyjęte normy, to o tolerancji świadczy, jak to społeczeństwo traktuje ludzi, którzy żyją zgodnie z innymi zwyczajami. Stosunki mężczyzn z chłopcami były normą i nie budziły kontrowersji.

Ja nie wiem, co to jest “weird”, a się okazuje, że jest już nawet jego odmiana “new weird”.

 

Również jestem zdumiony, jak szybko piszesz. Ja jeszcze miotałem się z wyborem hasła, a Ty już machnęłaś wciągające opowiadanie i go opublikowałaś.

Czułem, że Antoni wejdzie do szafy, choć to przecież głupie, ale cóż, takie są reguły w horrorach. Bohaterowie lezą tam, gdzie nie powinni.

Podobało mi się. 

W temat się nie wgłębiałem, stąd “wątpię”, a nie “tak było”. Bogom pozwalano na wiele, i każdy mógł darzyć szczególną sympatią, którego chciał, ale ateizm był potępiany. To, że akceptowano homoseksualizm, o niczym nie świadczy. Dopuszczony był dorosłego mężczyzny (w aktywnej roli, u Platona zdaje się nazywany “miłośnikiem”) z dorastającym młodzieńcem. Inny nie bardzo. Zresztą inną miarę traktowano mężczyzn, inną kobiety, inną niewolników itd. Różnie to też było w różnych miastach. Ale okej, mieli w tej sferze szerokie granice.

Dobre. Zarówno pomysł jak i realizacja.

Jeśli chodzi o autorstwo, to mam dwa typy. Myślisz, że gdybym obstawiając, postawił garść dolarów, to bym wygrał? 

Fry’a? Stephena? Czytałem jakiś jego kryminał. Nie wiedziałem, że zajmował się też mitologią. Widzę, że trochę książek na ten temat napisał. Polecasz?

No, dobra. Żeby nie było tak miło, to poskarżę się, że przez Ciebie (choć może w tym przypadku bardziej zawinił Ślimak), straciłem trochę czasu, by eksplorować problem: “żaden bóg nie mógł zmienić decyzji innego”. Też wydaje mi się, że gdzieś o tym czytałem. Podejrzewam, że u Kubiaka i teraz łamię się, czy kolejny raz nie przeczytać jego “Mitologii…”.

Przeczytałem jakiś czas temu. Uznałem, że opowiadanie błyskawicznie trafi do biblioteki. Jest naprawdę dobre! Fajnie wpasowałeś się (zwrot do anonima, ale podejrzewam, że autorem jest kobieta) w styl pierwowzoru. Przynajmniej tak zakładam, bo czytałem dawno i fanem nie jestem.

Historia gorzka, ale chyba i tak zakończenie lepsze niż w oryginale.

Dezerterzy, a ideowi!

 

Przyciągnął mnie tytuł, ale nie za bardzo widzę związku z pierwowzorem. 

może wygrzebię jeszcze coś z mojej szuflady

Śmiało!

Świetny horror. Czuć grozę. Bardzo ładnie napisany. Mocno skojarzyło mi się ze stylem Poego.

Pozdrawiam!

Przeczytałem parę dni temu i zastanawiałem się, jak skomentować. W międzyczasie pojawiły się analizy, które z przyjemnością przeczytałem. Jestem pod ich wrażeniem, wiec ograniczę się tylko do stwierdzenia, że wiersz mi się podoba i odpowiada mi jego chropowatość.

Dobijam do biblioteki.

Nie było Cię tu jakiś, ale wróciłeś z przytupem. Wiersz, jak na Ciebie, trochę w wersji pop. Nie wiem na ile treść wynika z Twoich osobistych doświadczeń, więc powstrzymam się od interpretacji, ale wyczuwam jakiś bunt, niezgodę, żal, może nawet utratę sensu wiary. Czyta się rewelacyjnie. 

Bardzo dobrze napisane. Albo się znasz na zagadnieniach, które opisujesz albo był solidny risercz. W każdym razie porządna robota. Jest i humor. Nienachalny, ale widoczny („Black Wasps”, "Po półroczu (marsjańskim!) sypiania z Aleksem" – to tak tylko z początku), trochę filmowy (w autorze wyczuwam kinofila, ale takiego od starych filmów).

Sama intryga dość karkołomna. Wysłanie człowieka tańsze, niż wysłanie informacji. Hmmm… 

Jasne, rozumiem, że przepływ informacji może być kontrolowany przez służby, ale między gangsterami z Ziemi i Marsa muszą być przecież jakieś kanały komunikacji. Musieli się jakoś dogadać, że będą szyfrować informacje w kodzie DNA. Pewnie też ustalili bakterię. Powiedzmy, że ustalili wcześniej, że na Ziemi dowiedzą się, gdzie znajdują się złoża marsjanitu i w DNA jakiejś konkretnej bakterii zakodują mapę, gdzie te złoża się znajdują. Potem wyślą kuriera, bo spodziewają się, że w między czasie przepływ informacji zostanie zablokowany. 

Kodowanie mapy w postaci ikony, by zmylić MFBI, jest już intelektualną perwersją. Dlaczego gangsterzy na Marsie szybciej niż agenci służb mieliby się zorientować, że ikona przypomina jeden z kraterów? Nie prościej byłoby zakodować współrzędne jakiegoś marsjańskiego GPS? Albo w komunikacji posłużyć się opcją chińską? Jeśli gangi z obu planet współpracują, to muszą przelewać sobie jakąś kasę, dogadywać się itd.

Nie mam wyczucia jakie informacje pisać jakich nie. 

Ja właściwie nie podchodzę tak bardzo krytycznie do niektórych informacji, które podajesz. Na przykład domyślam się, że piszesz o tych zwierzętach, by dać obraz idyllicznego świata, a potem te wywołane wrażenie konfrontujesz z faktem, że gdzieś tam czai się potwór. I taki zabieg rozumiem. Chodzi mi o to, żeby wszystko lepiej się kleiło. Sam nie wiem, co radzić. Piszę po prostu o swoich odczuciach.

Urosły mi skrzydła.

Miło mi.

Autorze, masz dużą nieskrępowaną wyobraźnię. Wymyśliłeś fajnego potwora.

W opowiadaniu jest dużo opisów i informacji, które niczego nie wnoszą. Jakie znaczenie dla historii ma lista zwierząt, które zamieszkują okolicę, albo że Paweł z żoną lubią się nago kąpać w odrobaczonym jeziorze? A swoją drogą, czemu żona Pawła nie ma imienia?

Pozdrawiam!

Wizja zdegradowanej społeczności w przemysłowej kolonii. Wiele postaci, grup, zależności polityczno-gangsterskich. Plątanina interesów. Ładnie wszystko obmyśliłeś i niezwykle sprawnie prowadzisz czytelnika po tym świecie.

Mapka bardzo ładnie wymyślona i narysowana. Kojarzy się z jakimś śląskim miastem. Blokowiska, kopalnie, osiedla górnicze.

 

Tak na boku, bo to właściwie nie moja sprawa, liczba znaków mieści się w maksymalnym zakresie. To jest możliwe, jeśli dobrze rozumiem regulamin, gdy wykorzystasz mapkę w opowiadaniu i będzie ona jego częścią.

Pozdrawiam!

Nieźle to sobie wymyśliłeś i ładnie poprowadziłeś. Opowieść dla młodzieży w starym stylu. Miałem lekki zgrzyt z tym “Harry Angel”. Trochę nie pasuje do zestawu.

Pozdrawiam!

Zgadzam się.

AP Autorem?

Raczej unikam publikowania jako anonim, chyba że taki jest wymóg. Na przykład teraz jest fajny konkurs, ale wątpię, czy dam radę coś napisać.

Faktycznie. Myślisz, że strzelał na chybił trafił? Z drugiej strony ładnie uzasadnił, dlaczego mnie wytypował.

bruce, podejrzewałaś Fascynatora! Ha, ha.

Ujawniłem się, dopiero gdy BardJaskier wpadł na mój trop.

 

Nowa Fantastyka