komentarze: 1392, w dziale opowiadań: 1116, opowiadania: 509
komentarze: 1392, w dziale opowiadań: 1116, opowiadania: 509
To jak z jazdą na pamięć. W większości przypadków się sprawdza, ale czasami można nieoczekiwanie pojechać pod prąd. Zawsze trzeba uważać.
Tekst, do którego odwołujesz się w tym wątku, również zwrócił moja uwagę dużą ilością dziwnych konstrukcji i metafor, które mnie przerosły. Ale jak czytałem komentarze, to większości czytelników się podobał. Może autor naczytał się podobnych tekstów i lubi taki styl, a teraz tworzy coś swojego.
Dla przykładu, w mojej branży często pisało się kiedyś “wyobraź sobie, że”. W erze AI taki zwrot klient od razu zaznaczy, jako frazę z Chata
Właśnie. Pomyli się.
… AI przetwarza informacje. Wiec wykorzystuje style innych pisarzy. A najpewniej po przeanalizowaniu najlepszych wyciąga cechy wspólne i buduje najlepszy sposób pisania.
Czyli pewne cechy tekstu identyfikowane jako charakterystyczne dla AI, mogą być “ludzkie” i tropienie na ich podstawie oszustów jest ryzykowne.
Jeśli ktoś mówi, że przebiegł maraton, a tak naprawdę większość drogi przejechał rowerem, to mamy do czynienia z oszustwem.
Wymieniasz kilka cech, które mogą wskazywać na udział AI przy tworzeniu tekstów. Chociażby te potrójne wyliczenia oddzielone kropką, metafory ciszy, konstrukcje typu: coś nie jest X, jest Y itd. Zastanawiam się, gdzie AI się tego nauczyła. A może to jest jej autorski styl?
Ładnie opisana ostatnia wyprawa bohatera. Wysiłek i duchy przeszłości. Odejście na własnych warunkach.
Rozumiem, że dla równowagi opublikujesz jakiś tekst pod każdy obraz.
Pozdrawiam!
Fantastyka powinna być i była – mam na kompie wersję z kosmitą miast niedźwiedzia, tylko gdzieś mi się zawieruszyła. ;)
O! To się wyjaśniło. Myślę, że szort zawieruszył się gdzieś na tym portalu, bo byłem przekonany, że już to czytałem. Nie pamiętałem tylko, o jakie zwierzę wtedy chodziło.
Właściwie ta uwaga dotyczy wszystkich opowiadań, które czytałem
Nie zdawałam sobie z tego sprawy. Spróbuję coś zmienić w pisaniu :)
Wiesz, to moje subiektywne odczucie.
Gratuluję tekstu. Jestem pod wrażeniem. Co prawda to nie moja poetyka, ale doceniam literacką jakość. Przesłanie i treść są jasne, metafory zrozumiałe. Nie zgodzę się z tym, co napisałaś w przedmowie, że temat samotnego rodzicielstwa jest mało obecny w publicznej dyskusji, ale to nie ma znaczenia dla oceny opowiadania.
Lubię te Twoje opowieści, czerpiące z historii pogranicza. Mieszanka kultur dobrze nadaje się do tworzenia baśniowego klimatu. Trochę to wszystko nasze, a trochę jednak obce, nieznane, inne, a przez to ciekawe.
Zastanawiałem się, jak musiałaby się potoczyć II Wojna Światowa, by w Polsce znalazły się zarówno Gdańsk, jak i Lwów. Trudno sobie wyobrazić taki scenariusz.
Ładnie piszesz, ale mam wrażenie, jakby ci się spieszyło. Masz fajny pomysł i chcesz go szybko zrealizować. Właściwie ta uwaga dotyczy wszystkich opowiadań, które czytałem. Gdy czytelnik zanurza się w historię, gwałtownie ją urywasz.
Drobiazgi:
Wyjazd do Truskawca uważała za prowincjonalna rozrywkę.
zaciągnęła ją wąskiego pomieszczenia bez okien
To jeszcze pozwolę sobie na kilka słów. Chciałem zgłosić opowiadanie do piórka, ale w regulaminie wyczytałem, że komentarz tupu: super, podobało mi się nie wystarczy i trzeba odnieść się do treści.
Bardzo mi się spodobało, jak nieśpiesznie budujesz więź między Charonem i Nilą. Przewoźnik z jednej strony mając do czynienia z ogromem nieszczęść, a z drugiej będąc zatrudnionym do takiego, a nie innego zadania, musiał wyrobić w sobie odpowiednią dawkę znieczulicy. Zdaje się, był dość wredny, a Ty go przedstawiasz w taki sposób, jakby jego obojętność była wypracowaną strategią przetrwania. Pytanie, czy wobec tylu pokoleń, które przewiózł swoją łodzią, rzeczywiście byłby w stanie akurat w przypadku Nili zmienić nastawienie do obowiązków? Starasz się na to odpowiedzieć, ale zastanawiam się, czy jest to wiarygodne. Niech Ci będzie.
Fajnie wyszło wplecenie w historię opisu świata północy. Jeśli dobrze rozumiem, Nila i jej rodzice byli Grekami, którzy dotarli do krainy fiordów.
Trochę było niepokojące, dlaczego Nila po uratowaniu znalazła się na stole ofiarnym. Na chwilę mnie to zatrzymało.
Ładne. Lektura była wielką przyjemnością.
Drobiazgi:
Tak, stworzono ją to to, by pływała przez Styks.
Może wspomnienie o pogrzebanych rodzicach niszczyło ją o środka?
Metoda znana jest od setek lat. W XX wieku tortury z użyciem szczurów wobec więźniów politycznych stosował reżim Pinocheta. Inne junty w Ameryce Południowej zresztą też.
Oświecony to taki boży szaleniec, ale z tych nieświętych. Charyzmatyczny szarlatan, który omamia wszystkich bez względu na status.
Ciekawy pomysł na scenerię dla portalu łączącego dwa światy.
Bardzo mi się podobało.
Tessa nie wierzy w oficjalną wersję. Oczekiwałbym, że się zaangażuje, a to nie pasuje do pierwszego zdania: a ja liczyłam minuty do wyjścia.
Zbyt wiele szczegółów wskazywało, że mamy do czynienia z seryjnym mordercą. Mało wiarygodne było uznanie, że chodzi o serię samobójstw.
Powrót do opuszczonego magazynu był dla mnie jak cofnięcie się w czasie.
Dotyczy ostatniej śmierci? Jeśli tak, to stoi w sprzeczności z: Dokumenty dotyczące nowej sprawy.
Spojrzałam na niego, lekko zaskoczona.
– Skąd wiesz?
Zaskakujące zaskoczenie.
Tobias przeszukiwał pomieszczenie z precyzją doświadczonego detektywa.
Spodziewała się, że przydzielą jej amatora do sprawy seryjnego zabójstwa?
– Tobias – zaczęłam powoli, szukając odpowiedniego zdania – coś się wydarzyło. Obraz… on… odezwał się.
…
– Tessa, obraz to martwa rzecz – powiedział łagodnie. – Wiem, że to brzmi dziwnie, ale zmęczenie potrafi robić zmysłom okrutne rzeczy.
Zachowanie Tobiasa stoi w sprzeczności z tym, czego doświadczył w poprzednim rozdziale. Powinien zaufać Tessie. Z poprzedniego rozdziału wynika, że też widział napisy na obrazie. Jego sceptycyzm powinien być podejrzany.
Po bokach szyi dostrzegłam delikatne zaczerwienienia. Jak po uścisku dłoni.
Każdy koroner łatwo rozpozna uduszenie przez mordercę od samobójstwa przez powieszenie.
Śledztwo, cała organizacja policji wskazywałaby, że mamy do czynienia z miejscem pozbawionym przestępczości i kiedy zdarzyło się coś poważnego, to nikt za bardzo nie ma pojęcia, jak się do tego zabrać. Przyjmijmy, że tak jest.
Wszystko owładnięte jest jakąś melancholią, smutkiem, tęsknotą, samotnością. Erotyka subtelna i w mojej ocenie wiarygodna, podana z wyczuciem. Wyszło (poza śledztwem) naprawdę fajnie. Trochę marudziłem, ale podobało mi się.
Pozdrawiam!
W sposób dosłowny? Czyli że anioł i szatan nie byli urojeniami bohaterki?
Tak. Czemu nie?
nie miałam tego w głowie
Ale to sugerujesz:
Nie krzyczałam na męża, choć on czasem krzyczał na mnie.
Po co takie zdanie? Wydaje mi się, że chodziło o zasygnalizowanie czegoś.
Interpretacja, że mamy do czynienia z chorobą psychiczną jest oczywista. Ale właściwie dlaczego? Z powodu naszego racjonalnego myślenia? Podpowiedzią jest tag, ale z niego dowiadujemy się tylko, co autorka miała na myśli, choć tag „demony” podsuwa coś innego. A gdyby tak podejść do tego opowiadania w sposób dosłowny? Wydaje mi się, że wtedy otwierają się ciekawsze pola do dyskusji.
Historia opowiada o przemocy domowej i jej konsekwencjach. Słyszy się o takich przypadkach. Udręczona żona, dzieci zabijają swojego oprawcę-męża, ojca. Skojarzenie z wydarzeniem na UW może być mniej trafione, bo tam morderca nie znał swojej ofiary.
Co innego ściernisko, co innego słoma przeznaczona do spania. Faktycznie, tylko księżniczkę mogłaby uwierać.
Prosta wciągająca historia. Bardzo dobrze się czyta. Opowieść przelatuje przed oczami jak film. Podobało mi się.
Pozdrawiam!
Gratuluję Gryzokowi, ale nie pisałem o inspiracji, tylko o skojarzeniu.
Bardzo mi się podobało. Zemsta najlepiej smakuje na zimno. Wyruszyłem z Wulfherem na tę wyprawę i czułem jak rośnie we mnie żądza krwi wrogów. Całość prosta, “liniowa” i dobrze. Nie ma co przy takich historiach kombinować.
Pozdrawiam!
O, kolejna porcja skojarzeń. To jeszcze dorzucę jedno: Mulholland Drive. Może nie oczywiste, ale pewnie będziesz wiedział, o co mi chodzi.
Czyli nie wciągnęło. To sobie odpuszczę.
Jane Austen znam ze słyszenia i kilku ekranizacji. Grega Egana wcześniej nie znałem. Wyguglałem, więc rozumiem, co miałaś na myśli. Warto coś przeczytać, czy lepiej poczekać na film?
Czy po prostu naczytałam się za dużo rozważań Vactera? :D
Uzależnienie od ShoutBoxa?
Doceniam pomysł i wrażliwość konieczną do napisania takiego opowiadania. Czytając, uciekałem myślami i musiałem zmuszać się do skupienia na tekście. Ale ja nie przepadam za magią i magami, więc wiesz… Ilość metafor przytłoczyła. I tu znowu brawa za wrażliwość. Napisane sprawnie i jakoś nigdzie się nie potknąłem.
Tak z ciekawości, jakie wybierasz książki do przeczytania? Co Ci się ostatnio spodobało?
Drobiazg:
Był falą czystej, nieprzetworzonej emocji, która uderzyła w jej świadomość jak uderzenie gongu.
Nieeeee! ;)
Nie dziwię się takiej reakcji. Też nie jestem fanem tych franczyz.
Jeśli Gwiezdny Wojny, to te szturmowce wskazywałyby na ciemną stronę. Mi bardziej skojarzyło się ze Star Trekiem.
Bardzo dobrze wychodzi Ci SF. Nie mam pojęcia na ile te opisane techniczne procedury mają sens, ale robią wrażenie. Czyta się lekko, jak przygodówkę. Akademia i przyjaźnie, pierwsze zadania, potem rutynowe zabijanie wspomagane stymulantami. Najpierw dużo imion, na końcu zastały tylko numery.
Dużo w tej przyszłości się pomieszało. Symbolika i praktyka z różnych obszarów. W Spes też bohater chowa czarno-czerwoną opaskę (lubisz ten zestaw kolorów?). „Oda do radości”, wojny religijne, podludzie.
Zaskakujące opowiadanie w kontekście wybranego obrazu, ale wyszło bardzo dobrze.
Pozdrawiam!
Może o Człowieka z Wysokiego Zamku
Też przyszła mi ta książka do głowy.
Mmmm, Blade Runner i może Tajemnica Syriusza (kto tłumaczy te tytuły?), ale reszta? Chyba jeszcze Total Recall…
To trudny autor i mogłoby się wydawać, że nieprzenoszalny na ekran. A jednak dostrzeżono w nim taki potencjał. Raport mniejszości też był niezły.
Nie tyle zmowę, ile tendencje autodestrukcyjne…
Okej, rozumiem.
Coś w tym stylu napisał kiedyś Dick
Zastanawiałem się nad tym. Czytałem go dawno i niewiele pamiętam. Najpierw myślałem, że może chodzi Ci o Trzy stygmaty Palmera Eldritcha. Ale chyba to nie to. Dużo pisał o odmiennych stanach świadomości, symulacjach, zaburzeniach postrzegania, niepewności na temat realności świata itp. i te wątki występują we wszystkich jego książkach, które czytałem. Swoją drogą dziwi mnie, ile miał szczęścia do naprawdę świetnych ekranizacji.
współcześnie tomizm jest nie tyle zapomniany, co usiłuje się go zapomnieć
Podejrzewasz zmowę?
Tak, odróżniam.
W opowiadaniu „dusza” przeskakuje, a te „instancje” bez duszy to chyba wypisz wymaluj p-zombie. Czyli nasuwa się koncepcja kartezjańska. Z drugiej strony „dusze” nie przeskakują byle gdzie (na innego człowieka, zwierzę, czy jakąś rzecz), też nie istnieją poza ciałem, więc bardziej pasuje podejście tomistyczne.
Do stoików jest mi blisko, ale nie w kontekście tego opowiadania.
Cześć!
Wpadłem zachęcony szortem Kroniki Eidonu: Korekta (Archont). Chciałem poczytać coś więcej z tego uniwersum. Nie zawiodłem się. Jestem pod wrażeniem bogactwa pomysłów.
Co chwilę piszesz, jak w różnych aspektach ten świat działa, więc mam pewne obawy, czy na dłuższą metę zapanujesz nad tym, ale ufam, że wszystko masz przemyślane i jest spójne.
Opowiadanie jest ładnie napisane. Jak dla mnie trochę za dużo wstawek typu: co kto jak nazywa. Co chwilę stosujesz porównania. Coś jest jak coś innego. Coś jest, jakby było czymś.
Czasami wydaje mi się, że piszesz to dla efektu, bez przekazywania faktycznej wartości poznawczej.
Pachniało zupą i tym, czym pachną wspomnienia, kiedy jeszcze są uczciwe.
Co to są uczciwe wspomnienia? I jak pachną?
Czytając, miałem skojarzenia z Matriksem. Dużo filozofowania o naturze rzeczywistości. W ogóle Twój świat wydaje się być symulacją. Wymazywanie miejsc, utrata pamięci, jakieś szczeliny, luki (w systemie?), korekty itd.
Podobało mi się, ale nie wiem, czy na dłuższą metę ten styl jest strawny.
Pozdrawiam!
Cześć!
Szort jest bardzo fajnie napisany. Zachęcił mnie do przeczytania innych rzeczy z tego uniwersum, ale sam wydaje się tylko wycinkiem większej historii.
Pozdrawiam!
Ha! Wiedziałem, że wchodzę na grząski grunt. Dlatego z ostrożności z braku lepszego słowa cały czas piszę „dusza” w cudzysłowie. Dla uproszczenia przyjmijmy, że chodzi o świadomość, samoświadomość i może coś więcej, co decyduje, że konkretna „instancja” (w rozumieniu informatycznym) jest człowiekiem, a nie tylko wydmuszką.
Gratuluję wszystkim świetnych tekstów. Nie pod każdym zostawiłem komentarz, ale wszystkie przeczytałem.
Ciekawe, że akurat konkurs Weirdzarro tak bogato obrodził piórkami. Większość deklaruje, że nie za bardzo zna się na bizarro. Może dzięki temu? Nie jest się ograniczonym przez ścisłe ramy gatunku, można popuścić wodze fantazji. Jednocześnie miałem wrażenie, że wszystkie teksty były bardzo dobrze przemyślane i precyzyjnie napisane.
Cześć, dogsdumpling!
Pisząc ten tekst musiałem podjąć kilka ryzykownych decyzji. W kilku miejscach w oczach czytelników mogłem się potknąć. Szkoda, że w Twoim przypadku nastąpiło to na sam koniec.
Jak bohater, który tyle czasu poświęcił na budowę, przebudowę, przemeblowywanie, kupowanie części, dopieszczanie swojego wewnętrznego domu, który od któregoś momentu przecież się od środka widzi, jednocześnie zapomniał i nie zauważył, że kupił gałki z oczami?!
On przecież nie od razu planował się tam przenosić. Gdy tworzył dom, nie przejmował się tymi gałkami. Dopiero przy zmienionych proporcjach wszystko stało się wyraźne i zaczęło mu przeszkadzać.
I tu sobie pomyślałam: o, fajnie, idziemy w stronę zabawy tożsamością; rozdwojeniem bohatera, mieszkaniem/byciem w sobie.
Ale, czy cokolwiek taką interpretację wyklucza? Nie jest powiedziane, czy był obserwowany, czy tylko tak mu się zdawało. Pogrążał się w tej swojej fiksacji.
Mam nadzieję, że nie masz mi za złe nieco zrzędliwy ton tego komentarza ;)
Ależ skąd!
Bardzo dziękuję i pozdrawiam!
Witaj, Verus!
Dzięki za komentarz!
Pozdrawiam!
Cześć, Verus!
Jeśli się udało z funkcją rozrywkową, to się cieszę.
Oczywiście motyw multiwersum jest często wykorzystywany, choć miałem nadzieję, że moje podejście do tego tematu będzie, choć trochę, oryginalne. Wiele wersji tego świata z tymi samymi ludźmi, ale tylko jedna „dusza” odpowiadająca jednemu człowiekowi na cały wieloświat. W pojedynczym świecie człowiek z dużym prawdopodobieństwem jest sam, bo reszta może być pustymi „naczyniami” na „dusze”.
Dzięki za komentarz i kciuki.
Pozdrawiam!
W końcu dotarłem z komentarzem. Gratuluję wygrania w konkursie, piórka, ale przede wszystkim świetnego opowiadania.
Pozdrawiam!
Musiałem kilka razy przeczytać przedmowę, bo nie docierał do mnie jej sens.
Współczuję!
Cześć, cezary_cezary!
Po takim komentarzu pozostaje mi tylko serdecznie podziękować.
Pozdrawiam!
Witaj, zygfrydzie89!
Dzięki za komentarz z suspensem.
Pozdrawiam!
Widzę, że wciąż męczy Cię ta melodia i tak się zastanawiam, czy kompletnie nie trafiłem, czy może nie zauważyłeś mojej propozycji. Na wszelki wypadek ponawiam: Tangerine Dream, Phaedra.
Pokolenie płatków śniegu (generacja Z)? Przekonanie o własnej wyjątkowości, nadwrażliwość, skupienie na sobie, roszczeniowość… Takie skojarzenie.
Klikam.
Pozdrawiam!
Lubię taki sposób opowiadania. Z kilku scenek, dialogów, rzuconych uwag tworzysz całkiem duży obraz świata. Prezentujesz bogactwo postaw, charakterów.
Historia jest uniwersalna. Koloniści w poszukiwaniu lepszego życia wyruszają w nieznane. Są dziesiątkowani przez nieznaną chorobę w obcym świecie. Próbują się w tym wszystkim odnaleźć, ale zbyt wielkiej nadziei nie mają.
Bardzo doceniam warstwę naukową. Pięknie ukazana sceneria, w której wszystko się rozgrywa – planeta w układzie dwóch karłów z konsekwencjami takiego położenia.
Ładnie napisane. Bardzo mi się podobało. Z biblioteką się spóźniłem, więc zgłoszę do nominacji piórkowej.
Pozdrawiam!
Dobry offtop nie jest zły. A ta wymiana zdań była jak najbardziej na miejscu.
Pajęczarze, czyli ci, co okradali strychy z różnych rzeczy. A inne znaczenie, to złodzieje kradnący prąd lub podpinający się nielegalnie pod sygnał telewizyjny.
kto mi wreszcie da tę TARDIS
Jak już dorwiesz tardis, to się podzielisz?
Ale wiecie, że czasu dzięki TARDIS nie zyskacie?
Witaj, Darconie!
Dzięki za wizytę i podzielenie się wrażeniami.
Wydaje mi się, że człowiek od zarania dziejów rozwija się i jeszcze nie zaczął cofać…
Zgadzam się, że taki jest trend, ale od czasu do czasu pojawiają się korekty. Poglądy, które kiedyś były nieakceptowane przez większość i funkcjonowały na marginesie, często nieoczekiwanie przebijają się do głównego nurtu.
Pozdrawiam!
Cześć, Koalo75!
Jak na konkurs erotyczny, to podobno za mało erotyki. Cieszę się, że uśmiechnęło.
Dzięki za miłe słowa.
Pozdrawiam!
Witaj, regulatorzy!
Bardzo dziękuję za tak przychylną opinię oraz głos w nominowalni.
Z tymi nerkami dałem ciała. Dzięki za wyłapanie.
Wspomnienie o spaniu na tylnej kanapie jest jak najbardziej uzasadnione.
Zatem nie zmieniam.
Pozdrawiam!
Dzięki i gratuluję wszystkim świetnych tekstów. Brawa dla Barda i Sajmona za wskoczenie na podium i królowych balu za brawurową burdelową dylogię.
^^
Tylko wiesz, to jest ryzykowny zabieg.
Wiem. „Jeżeli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić – to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz.”
Allo, HollyHell91!
To siedzenie z tyłu, to jest kanapa (chyba). Natomiast z przodu są fotele, więc tak czy inaczej to zdanie jest do poprawy. Albo „na kanapie” albo „na tylnym siedzeniu”. Pomyślę.
wkręcić się na film od osiemnastu lat.
To taki skrót myślowy. Chodziło o wejście do kina na film od osiemnastu lat z nadzieją, że obsługa przymknie oko. Zastanowię się jeszcze.
Hmmm, w sumie to nie wiem, co oznaczałoby zdanie „wkręcić się w film dla dorosłych”. Chyba chodziłoby o jakiś konkretny film, który mocno wciągnął.
Bardzo dziękuję za miłe słowa i nominację.
Pozdrawiam!
Witaj, betweenthelines!
Wielkie dzięki.
Pozdrawiam!
MichaeluBullfinch, potocznie rozumiejąc słowo “absurd”, pewnie masz rację. Choć wydaje mi się, że więcej tego można by znaleźć w Bez jaj. W Naszym Babilonie starałem się zachować logiczny ciąg zdarzeń. Ale oczywiście mało to wszystko jest prawdopodobne.
Cześć, Anet!
Bardzo mnie to cieszy!
Pozdrawiam!
Cześć, Ambush!
Błędy w zapisie dialogu.
Ale tak po całości? Dobra, sprawdzę po kolei.
Historia jak dla mnie nieco naiwna
Zastanawiało mnie to, aż sprawdziłem w słowniku, czy dobrze rozumiem znaczenie słowa „naiwny”.
sporo wypełniaczy
Wydawało mi się, że każdy dialog, scena ma znaczenie dla historii, ale nie wykluczam, że gdzieś nie uniknąłem wodolejstwa.
Dzięki za opinię.
Pozdrawiam!
Cześć, Tarnino!
Dzięki za Talizman i szczegółową analizę!
Gdzieś przy wsiadaniu do samolotu byłam już gotowa postawić dowolne pieniądze, że bawisz się tu czasem.
Przed wejściem do samolotu Ignacy rozstaje się z Karoliną. Musiałem podać w przedmowie, co jest skarbem (osoba) i jak jest ukryty (przesunięcie między światami). Trochę mnie to martwiło, choć z drugiej strony, jak ja zaczynam czytać, to zapominam o tytule, tagach i przedmowie, wiec miałem nadzieję, że czytelnicy też o tym zapomną.
Ale zaskoczyłeś mnie. I to w ten dobry sposób, ten "aha!". Więcej, brany jako całość tekst jest wręcz geometrycznie nakreślony i spójny. Nie zauważyłam, żeby któryś element się zgubił albo był zbędny – wszystko wraca jak bumerang.
Bardzo cieszą mnie te słowa.
Pofilozofujmy jednak odrobinę o naturze rzeczywistości…
nie ma czegoś takiego, jak "nieprawdziwa rzeczywistość"
Nie czułbym się na siłach dawać jakiegoś sensownego wykładu na temat teorii Karoliny. Dlatego kazałem jej wytłumaczyć możliwie prostymi, zrozumiałymi dla Ignacego słowami, czym się zajmuje. Karolina dobiera słowa, godzi się na uproszczenia itd. Wiadomo, ktoś bardziej obyty ode mnie, a ona według moich wyobrażeń taka jest, zrobiłby to lepiej.
Więcej równie wnikliwych uwag możesz zamówić drogą mailową.
Zgłoszę się po całość.
Pozdrawiam!
Cześć, śniąca!
Dziękuję za miłe słowa.
Pozdrawiam!
Jasne, bruce!
Zawsze analizuję propozycję zmian. Niektóre są oczywiste, inne wymagają pomyślenia lub sprawdzenia. Zastanowił mnie tytuł Szczęśliwej drogi, już czas. Różne źródła różnie podają, a przecinek zmienia trochę znaczenie. Jednak Twoja wersja wydaje się prawidłowa.
Jeszcze raz dzięki!
Gratuluję!
Cześć, bruce!
Literówki i przecinki poprawione, powtórzenia usunięte (poza tymi w dialogu).
Dzięki za włożoną pracę w analizę tekstu, opinię i klik biblioteczny.
Pozdrawiam!
Podzielam przesłanie opowiadania. Mam nadzieję, że prędzej niż później wprowadzony zostanie zakaz trzymania psów na łańcuchu. Nie pojmuję, czemu to się jeszcze nie stało.
Kiedyś normą było trzymanie karpi w wannie. Teraz ludzie są coraz bardziej świadomi i w większości przynoszą je do domu już ukatrupione. Raczej edukacja niż prawo talionu, ale czemu to musi tak długo trwać?
Podobny los powinien spotkać tych, co wywożą śmieci do lasu.
Nie rozumiem, co siedzi w głowach ludzi, którzy wywożą śmieci do lasu albo takich, którzy decydują się wyjść w góry na szlak (czyli wydawałoby się, że mają jakieś potrzeby obcowania z naturą) i wyrzucają plastikowe butelki.
Cześć!
Opowiadanie świetne. Brawo!
Poczytałem komentarze i mam dylemat. Bo ja tu żadnego absurdu nie dostrzegam. Więcej – to przestaje być nawet SF. Mam wrażenie, że to już mniej więcej jest nasza rzeczywistość. Ludzie ślubują botom, drony sterowane SI walczą, odtwarzane (już od dawna) są osobowości zmarłych itd.
Najpierw ojczyzna.
No, niby tak, ale…
Pozdrawiam!
Witaj, MichaeluBullfinchu!
Dziękuje za bardzo miłe słowa i podwójnego klika.
chyba już kiedyś sięgałeś po absurd w swoich opowiadaniach
Popatrzyłem na listę i faktycznie w kilku by się znalazł, ale zapewne masz na myśli opowiadanie Bez jaj (i może kontynuację Nasz Babilon), które też napisane było na konkurs fanthomasa. Nawet oznaczyłem je jako bizarro, ale wydaje mi się, że to był zupełnie inny typ absurdu.
Pozdrawiam!
Marszawo, zrobiłaś mi wielki prezent tym komentarzem! To, że wróciłaś do tekstu, który, jak napisałaś wcześniej, nie jest Twoją bajką, jest dla mnie wielkim komplementem. Dziękuję za te słowa i „drugiego klika”.
“ale” traktuj, jakby go nie było :)
MichaleBronisławie, tak zrobię.
A po dobrej wódzie lepsze jesteście w dżudzie.
Ambush
Bardjaskier
Beeecki
Cezary_Cezary
Dogsdumpling
Finkla
Galicyjski Zakapior
Hesket
HollyHall91
JolkaK
Ślimak Zagłady
Zygfryd89
Trudne to, ale przy odpowiedniej dozie wyobraźni…
Ale trochę trudno ją zakopać…
Jednemu autorowi się udało.
Następny jest RAM.
W sensie: pamięć?
Kiedyś o bogactwie świadczyła liczba niewolników, potem ilość ziemi, potem kapitał. Już od dawno wiedziano, że informacja będzie następna. Kto zagarnie jej najwięcej, będzie rządził. Większość ma taką intuicję i dlatego była najczęściej wybieranym skarbem.
Od razu pokazuję, że przezwisko Szefa jest ironiczne
Oczywiście załapałem. I nie przyszło mi w ogóle do głowy, że to:
problem kompozycyjny.
Bardziej chodziło mi o wskazanie analogii do Czarnoksiężnika. Lew powinien mieć odwagę, wiec wędrówka służy jej odnalezieniu. Szef powinien być zdecydowany, więc podczas wędrówki zyskuje tę cechę itd. Oczywiście to jest taka powierzchowna interpretacja. Drwal chce czuć, więc pragnie serca, ale przecież jest to postać pełna uczuć.
Uff, ulżyło mi. Dzięki! :)
Ciekawa matematyczno-filozoficzna opowieść. Bardziej zaciekawia niż wzbudza emocje. W jaki sposób bohater poradzi sobie w nieeuklidesowym świecie? A nie: żeby tylko mu się udało!
Przejrzałem pobieżnie komentarze, więc nie wiem, czy padł Czarnoksiężnik z krainy Oz. Jeśli nie, to dorzucam to skojarzenie. Olkowie trochę przypominali towarzyszy Dorotki. Lew, który się boi, drwal, który chciałby mieć serce, by czuć, strach na wróble, który chciałby znaleźć mądrość. Olek Szef na początku jest niezdecydowany, choć Kanar wydaje się mieć cechy zgodne z przezwiskiem. Podobnie jest z Sawką.
Opowiadanie inteligentne, wymagające od czytelnika skupienia i zaangażowania, pełne subtelnego humoru (…nagość i szlachetna mowa Goethego otaczały ich z każdej strony, wciskały się natrętnie w oczy i uszy./– To jakieś złe miejsce.). I dzieje się przed zastąpieniem marek na euro. Trochę mnie to zastanowiło.
Pozdrawiam!
Anet, bardzo dziękuję, ale szczerze!
bruce, niestety uśmierciłem mysz i teraz jest mi głupio, bo przecież mogłem darować jej życie.
Tangerine Dream, Phaedra?
Może jeszcze coś niegrzecznego wymyślę w tym roku.
Skoro się rozkręciłaś, to pisz, bo wychodzi świetnie.
Zabawne, mocne, odważne.
Czy inspiracją przy wyborze nazwiska bohaterki była pani Orlowski?
Pozdrawiam!
Przeczytałem i skomentowałem.
Cześć!
Twój tekst poleciła mi Asylum w ramach akcji KOMENTARZ W PREZENCIE.
Nie dostrzegam w tym opowiadaniu jakiejś szczególnie oryginalnej wizji niedalekiej przyszłości, ale w gruncie rzeczy diagnozę obecnego stanu. Oczywiście pewne sprawy przerysowujesz, by uwypuklić problemy. Zresztą w przedmowie dałeś pretekst do takiej oceny.
Szukałem różnic między tym, co opisujesz, a współczesnymi realiami. Oczywiście nikt nikogo nie morduje w pracy, ale akurat to odbieram jako metaforę wyciskania z ludzi, ile się da i ciągłej rotacji personelu. Poza tym mam wrażenie, że na razie takie jawne głoszenie mieszanki poglądów libertariańskich i rasistowskich nie spotyka się z na tyle przychylnym odbiorem, żeby kandydat, który je głosi, mógł wygrać wybory. Oby tylko na razie.
Tekst ma ciekawą strukturę. Zbudowany jest z kilku scenek i przemyśleń. Opisałeś mały fragment rzeczywistości. Obraz jest poruszający, smutny, pesymistyczny. Zrobiłeś to bardzo sprawnie.
Czytałem z zainteresowaniem. Dodaję głos do biblioteki.
Pozdrawiam!
HollyHell91, gratuluję!
Witaj, Ambush!
W Twoje niewyrobienie nie wierzę. To raczej kwestia gustu. Bardzo dziękuję za miłe słowa i doskonale rozumiem wątpliwości.
Pozdrawiam!
Hej, MichaleBronisławie!
Rozumiem, że jest git. Ale to “ale” na początku drugiego zdania daje do myślenia.
Serdecznie dziękuję i pozdrawiam!
Cześć, Ramshiri!
Faktycznie, do bizarro trzeba się chyba odpowiednio nastroić. Cieszę się, że tekst okazał się więcej niż strawny.
Wielkie dzięki.
Pozdrawiam!
Miałem wybrany szort i to z tych krótszych. Skoro jednak wylosowałem Darcona, który przygotował się na dłuższy limit, to proponuję:
MichałBronisław: Za garść srebrników
Wiele osób, których opowiadania brałem pod uwagę, wydają się już nie być aktywne. Nie odpowiadają na komentarze czytelników pod swoimi tekstami.
Auguście, witaj na pokładzie!
Rozumiem, że kciuk uniesiony w górę. Dziękuję.
Pozdrawiam!
Czołem, Robercie!
Dziękuję za opinię i wirtualnego klika.
Pozdrawiam!
Witaj, Adexx!
Dzięki za wizytę i klika. Miło mi, że się podobało.
Pozdrawiam!
Bardzo zabawne. Przypomniał mi się Big Bang Kondratiuka.
Podobało mi się.
Pozdrawiam!
Rezygnuję
Cześć, Marszawa!
Bardzo dobrze Cię rozumiem. Tym bardziej dziękuję za wizytę i podzielenie się wrażeniami.
Pozdrawiam!
I kto powiedział, że to X wiek?
Albo później. Kiedy dotarli do Grenlandii?
Wikingowie Go nie znali wtedy.
Jak to nie? W X wieku?
Cześć, Ślimaku Zagłady!
Bardzo Ci dziękuję. Szczerze, nie spodziewałem się aż tak przychylnej opinii.
Świetnie wyłapałeś miejsca, przy których i ja miałem wątpliwości.
O przemycie napisałem zdrobniale, żeby podkreślić, że to nie było nic wielkiego. Jakaś drobnostka, np. kosmetyk, czy woda w zbyt dużej butelce przenoszona przez bramkę na lotnisku.
Właściwie to odchody powstają w jelicie…
Tak. Tu chodziło mi o takie absurdalne zapętlenie. Mógł przygotować sobie jedzenie, a w ubikacji załatwić inne potrzeby. Tylko jak? Jako awatar? Stworzył dom i zadbał o szczegóły. Skoro miał kibel, to podłączył go do kanalizacji…
A to kiedy bohater stracił wzrok?
To zdanie o odzyskaniu wzroku pierwotnie było trochę inne, bardziej rozbudowane. Uznałem, że jest zbyt skomplikowane, niezrozumiałe i jej skróciłem. Chodziło mi o to, że bohater uciekł od świata, tworząc sobie nowy, który był jego i którym się cieszył. Ze zmysłów w tym świecie posiadał jedynie dotyk. Czyli przenosząc się, pozbawił się wzroku. W tym sensie zapragnął go odzyskać.
wyobrażałem sobie raczej wiecznego studenta lub NEET-a
Rozważałem NEET-a. Jednak ostatecznie postawiłem na konkretny fach. To zapadanie się w sobie było procesem. Przez lata stosował strategię: „jeśli samemu chce się być niewidocznym, to trzeba zachowywać się zgodnie z wyobrażeniem innych”. Praca dawała mu niezależność finansową, dzięki czemu nie był uzależniony od innych. Wyobrażałem go sobie w jakimś kącie, przy stole montażowym, pochylonego nad lupą przeznaczoną do prac precyzyjnych.
Zastanowię się nad Twoimi uwagami. Na tym etapie nie chcę już za bardzo czegokolwiek zmieniać, ale może poprawię to zdanie o odzyskaniu wzroku.
Jeszcze raz dziękuję i życzę owocnej pracy nad opowiadaniem.
Pozdrawiam!
Pozwól, że zacytuję: co ja w ogóle czytam?
Bardzo zabawne i edukacyjne. Trzeba myć zęby i unikać cukru!
W pewnym momencie przy każdym zdaniu zacząłem się zastanawiać, do czego pijesz. Strasznie dużo popkulturowych odniesień.
Drobiazgi:
Inka wiedziała, że gdyby informacja były naprawdę wartościowa
Inka stała przy oknie w popielate garsonce.
Pozdrawiam!
Cześć, GalicyjskiZakapiorze!
Wiem, z tym porno to śliska sprawa, ale bardziej niż na dowcipie, zależało mi na ukazaniu nieprzystosowania bohatera.
Dziękuję za miłe słowa.
Pozdrawiam!
boks osób niewidzących, czy (monty python) maraton osób nietrzymających moczu.
Ciągle zadziwia mnie, co też jest w stanie zainteresować publikę. Jak czytam o różnych formatach telewizyjnych, to jestem pewien, że to głupi pomysł i nie wypali. Nie znam się.
Brawurowo opowiedziana historia. Ubawiłem się. Gdzieś przeczytałem, że masz pomysł, ale nie chce Ci się go spisać, po czym nie minęło kilka godzin i opowiadanie znalazło się na portalu. Gratuluję tempa, pomysłu i wykonania.