Profil użytkownika


komentarze: 9, w dziale opowiadań: 4, opowiadania: 4

Ostatnie sto komentarzy

Przeczytałem z wielkim zainteresowaniem, choć prawdopodobnie bez wypieków na twarzy. Wydaje mi się, że zrozumiałem, choć wszystkiego nie zapamiętam (zwłaszcza nazewnictwa). Ten poradnik doskonale zrekapitulował nieco już przykurzoną wiedzę, onegdaj pozyskaną w szkołach i jasno zdefiniował zakres mojej (nie)wiedzy.

 

Bardzo dziękuję! smiley

 

 

PS. Mam problem z poniższym zdaniem:

Jak średniowieczni królestwo, podmiot i orzeczenie osobno prowadzą swoje dwory – nazywamy je grupą podmiotu i grupą orzeczenia. 

Różne zrozumiałe alternatywy przychodzą mi do głowy:

 

1. Jak średniowieczni królowie, podmiot i orzeczenie osobno prowadzą swoje dwory – nazywamy je grupą podmiotu i grupą orzeczenia.

2. Jak w średniowiecznym królestwie, podmiot i orzeczenie osobno prowadzą swoje dwory – nazywamy je grupą podmiotu i grupą orzeczenia.

3. Jak średniowieczni: królestwo, podmiot i orzeczenie, osobno prowadzą swoje dwory – nazywamy je grupą podmiotu i grupą orzeczenia. – Ale co z dworem królestwa? I dlaczego podmiot i orzeczenie miałyby być średniowieczne?

 

Czy któraś z tych wersji oddaje zamierzoną metaforę?

Jako świeżak chciałbym zapytać o datowanie opowiadań przechodzących proces “betyzacji”.

 

Załóżmy scenariusz:

– w styczniu dodaję opowiadanie, oznaczam jako Kopia robocza,

– krótko potem włączam Betalistę,

– betyzacja trwa do lutego,

– po zakończeniu bety: wyłączam opcję Betalista oraz zmieniam status z Kopia robocza na Publikacja, przez co, jak rozumiem, tekst trafia do poczekalni.

 

Z jaką datą opowiadanie zostanie wówczas opublikowane w poczekalni:

styczniową (moment dodania Kopii roboczej)

styczniową (moment włączenia Betalisty)

– czy lutową (moment upublicznienia tekstu)?

Saernina? Co to w ogóle jest, ta sarenina.

czeski błąd

 

Sympatyczne opowiadanie smiley

Czytając zakończenie:

Inteligencja to nie zło.

Inteligencja to zło.

pomyślałem przez moment, że da się je odczytać jako:

„inteligencja to zło (dla mniej inteligentnych)”.

 

Bo w teorii inteligencja, rzeczywiście, jest tylko narzędziem, ani dobrym, ani złym. Tyle że praktyka pokazuje, że gdy w jednym miejscu spotykają się byty wyraźnie bardziej i mniej inteligentne, to w dłuższej perspektywie zazwyczaj gorzej kończy się to dla tych drugich. I to niezależnie od intencji.

Oj! Jaka szkoda, że jako świeżak nie mogę “klik”nąć.

 

Przesympatyczne opowiadanko, bardzo mi się podoba. heartsmiley

Przyznam się, że podczas lektury bardziej myślałem o Ukrainie niż o postapo, ale w najmniejszym stopniu nie zepsuło mi to przyjemności czytania. 

 

Podoba mi się to, że samotna wspinaczka Lipki, okazuje się po chwili zbiorową wyprawą. 

 

Wyłapałem następujące, potencjalne błędy:

 

Cale wzgórze robiło wszystko,

L zgubiło kreseczkę. Może "Całe" całkiem nie jest potrzebne?

 

Nie spieszyło się, jakby chciało nacieszyć widokiem udręczonej Lipki. 

Nie brakuje się po chciało?

 

No to zadziała – powiedział Czerstwy beztrosko i podrapał się po odrastających mu na głowie włoskach lśniących potem. 

Ciut zgrzyta, może … po lśniących potem włoskach odrastających mu na głowie.

 

W jednej terenówce się nie pomieścimy, musimy przejąć wóz pościgu, a na to się nie zabiera.

Czy chodzi o to, że się nie zanosi?

 

Robiła to bardzo przekonująco i Lipka prawie od razu brała jej słowa za nie zaprzeczalny fakt.

niezaprzeczalny

 

Rolą atakującego jest atakować, a rolą zwierzyny dać się dopaść i wierzgać, gdy się ją zagryza.

To miało zabrzmieć tak defetystyczne, czy chodziło raczej o:

… a rolą zwierzyny nie dać się dopaść … ?

 

Wjechali w pozostałości dawnego miasta.

Żeby było wiadomo, że w tym fragmencie chodzi o retrospekcję, a nie o obserwację nadjeżdżającego pościgu, może warto doklarować? Np.:

Wjechali wtedy w pozostałości dawnego miasta.

 

Siedząca obok Zuzia uniosła udręczone spojrzenie.

Konsekwentniej byłoby Zuza (później jeszcze kilka razy)

 

Kowarchenko wstał, ale Mucha wymierzył w niego pistolecik.

Konsekwentniej byłoby Kovarchenko

 

Zuzanna o wile już niżej na stoku nie mogła słyszeć jej słów,

wiele

 

Pamiętała te nauki, czułą je.

czuła

 

Bardzo udane opowiadanie. Podoba mi się, że pomiędzy bielą a czernią, są tu jeszcze inne odcienie i nie mam tu na myśli barw zastygającego błota. wink Czytając zakończenie, jest nad czym pomyśleć.

Witam wszystkich, jestem świeżakiem.

 

Próbowałem zarejestrować się tutaj już pięć lat temu, ale poległem na etapie kliknięcia linku w mailu potwierdzającym i konto przepadło. Taka jest przynajmniej oficjalna wersja, bo prawdę mówiąc – onieśmielił mnie wtedy wysoki poziom merytoryczny tego miejsca.

 

Wymiękłem i oddaliłem się wówczas do swojej szuflady, gdzie w skupieniu trenowałem. Teraz czuję, że przyszedł czas na drugie podejście. Nie to, żebym nagle nabrał odwagi czy pewności siebie – raczej poziom mojej desperacji wzrósł do tego stopnia, że założyłem konto ponownie i tym razem kliknąłem w link potwierdzający. Klamka zapadła.

 

Jestem pod wrażeniem ilości i jakości informacji zwrotnej, jaką mogą tu dostać autorzy. Wiem, że nie każdy tekst na nią zasłuży – ale sama możliwość jest bezcenna. I nie chodzi mi o komentarz „głaszczący po głowie” (to mam w pakiecie od bliskich), tylko o taki, który jak setka spirytusu: może i sponiewiera, ale za to skutecznie rozjaśni w głowie. wink

 

O taki właśnie wysokoprocentowy komentarz uprzejmie poproszę szanowne grono… gdy się odważę. Na razie czytam i uczę się na cudzych tekstach oraz dyskusjach.

 

Miło mi być na pokładzie!

Nowa Fantastyka