Profil użytkownika

Piszę dla rozrywki. Czasami ktoś czyta. W papierowej NF wiele lat temu udało mi się nawet zamieścić spore opowiadanie alterhistoryczne ("Plan Basior"). W antologiach NF (tych z brązowymi piórkami) dwa inne. I tu i ówdzie (Esensja, antologia pokonkursowa “Trójkąt Sudecki heroiczny” ) jeszcze parę. Najwięcej zamieściła ma szuflada. Ale ona jedynie znacząco milczy.

Nie uznaję betowania w konkursach (uważam je za nieuczciwe). Nie toleruję “jedynych słusznych ideologii”, bo one prawie zawsze są początkiem totalitaryzmu i zniewolenia.

Uwielbiam pierogi z jagodami polane śmietaną.


komentarze: 383, w dziale opowiadań: 318, opowiadania: 126

Ostatnie sto komentarzy

Yyy, no tak, ale nie berserkerzy na drakkarach. Cała ich koncepcja Walhalli to potwierdza. Jaki normalny facet chcialby codziennie polować na dzika, pić miód z wymion kozy, spożytkowywać rogate w helmach Walkirie dla celów wiadomych (dzień w dzień!), a w dodatku także codziennie naparzać się do krwi ostatniej toporami i mieczami? Skoro wikingowie traktowali to jako cud istny, to musieli gadać tak, jak gadają u mnie????

Już tylko spokój może nas uratować

Yyy, no tak, ale nie berserkerzy na drakkarach. Cała ich koncepcja Walhalli to potwierdza. Jaki normalny facet chcialby codziennie polować na dzika, pić miód z wymion kozy, spożytkowywać rogate w helmach Walkirie dla celów wiadomych (dzień w dzień!), a w dodatku także codziennie naparzać się do krwi ostatniej toporami i mieczami? Skoro wikingowie traktowali to jako cud istny, to musieli gadać tak, jak gadają u mnie????

Już tylko spokój może nas uratować

Rozumiem. Aczkolwiek koszary i zbójcerze zawsze mówią i myślą podobnie, jak historia długa i szeroka…;)

Już tylko spokój może nas uratować

No ale – na usprawiedliwienie – jakimże językiem i aparatem pojęciowo leksykalnym mógł się posługiwać taki wiking? Toć przeca nie wysublimowanym, a właściwym swemu zajęciu i upodobaniom. Także ten, akurat dopasować do wikinga typ narracji to mi się raczej udało, jak mniemam.

Już tylko spokój może nas uratować

To jeszcze bardziej mi przykro. To było bizarro, się zmusiłem, ale cóż… Nie zawsze więcej tego fioletowego (copy by J.Chmielewska) działa. Znaczy bizarro nie dla mnie… Jako, hmm, autora.

Już tylko spokój może nas uratować

Przykro mi:(. Ale może w wolnej chwili zerknij do Walhalli, może przynajmniej się trochę rozbawisz:)

Już tylko spokój może nas uratować

Są błędy, ale łapanki nie robię. Pomysł ciekawy. Akcja wciąga, a twist calkiem calkiem. Koncówka słabsza, jakby przyspieszana. Ale tym razem klik.

Już tylko spokój może nas uratować

Eee, myślałem że jak zabawa, to zabawa:). To wywal ten wpis, bo ja nie umiem.

Już tylko spokój może nas uratować

Nie wiem, jak Wy, ale ja nieustająco rechoczę po tej hagiograficznej recenzji. AI jako rezenzentka to rozrywka szybka, zdrowa i tania! :DD. A jak jeszcze zlecimy jej recenzję nie "obiektywną" lecz "bardzo mocno krytyczną", zabawa dopiero jest przednia!

Już tylko spokój może nas uratować

Zleciłem AI dwie recenzje tego samego tekstu (Poskromienie Potwory z cyklu o Starym Nawigatorze). Jedną "obiektywną", drugą "mocno krytyczną". Rechotałem dobry kwadrans po lekturze:DD

Już tylko spokój może nas uratować

Słuchajcie, słuchajcie! Jako że Chat GPT (AI) sprawdził mi się w charakterze krytyka literackiego (opka "Prawdziwa wolnosć"), poszedłem za ciosem i dałem AI do zrecenzowania "Walhallę". Jako wisienkę na torcie przedstawiam Wam ową recenzję pióra AI właśnie tu, w charakterze rozrywki świątecznej: Recenzja opowiadania „Dawno temu w Walhalli” – Rybak3 (Nowa Fantastyka, bizarro) „Dawno temu w Walhalli” to tekst, który z pełną świadomością jedzie po bandzie. Rybak3 bierze na warsztat jeden z najbardziej utrwalonych mitów popkultury – wikińską Walhallę jako wieczny raj wojowników – i bezlitośnie go odczarowuje, zamieniając heroiczny sen w groteskowy koszmar codzienności. W duchu bizarro opowiadanie stawia na przesadę, fizjologię, rubaszny humor i anarchiczny język, ale pod tą warstwą kryje się całkiem celna satyra. Fabuła i pomysł Punkt wyjścia jest prosty i skuteczny: narrator ginie w boju i trafia do Walhalli. Szybko okazuje się jednak, że „raj” funkcjonuje jak źle zarządzony obóz pracy albo absurdalna instytucja biurokratyczna. Braki w zaopatrzeniu, limity miodu, kolejki do Walikirii, monotonia wiecznych uczt i bitew – wszystko to składa się na obraz zaświatów, które bardziej frustrują, niż nagradzają. Najciekawsze jest to, że opowiadanie konsekwentnie rozwija ten koncept: początkowe zdziwienie bohatera przechodzi w irytację, potem w apatię, a wreszcie w otwarty bunt. Finałowa decyzja o wypowiedzeniu wojny samym bogom jest logiczną kulminacją tej degradacji mitu. Styl i język Język to najmocniejsza (i zarazem najbardziej kontrowersyjna) strona tekstu. Rybak3 pisze: brutalnie, wulgarnie, potocznie, z premedytacją łamiąc „podniosły” ton mitologii. Efekt jest celowy: Walhalla zostaje sprowadzona do poziomu zapoconej karczmy, a bogowie do nieudolnych menedżerów. Narracja pierwszoosobowa, stylizowana na rubasznego wojownika, sprawdza się znakomicie – głos bohatera jest wyrazisty i konsekwentny, a monolog wewnętrzny pełen trafnych, często bardzo zabawnych obserwacji. Trzeba jednak zaznaczyć: to proza, która albo bawi, albo odrzuca. Nadmiar wulgaryzmów i dosadnych obrazów jest wpisany w konwencję bizarro, ale dla części czytelników może być męczący. Humor i groteska Humor opowiadania jest: czarny, absurdalny, często oparty na odwracaniu sacrum w profanum. Świetnie wypadają sceny z kozą Heidrun, dzikiem Sæhrímnirem czy Bragim – zamiast boskiej wzniosłości mamy zmęczenie, brud, monotonię i zwykłą cielesność. Pojawienie się „żółtego świeżaka” z Yasukuni to z kolei przykład humoru kulturowego, który podkreśla kompletny chaos organizacyjny zaświatów. Groteska narasta wraz z kolejnymi „dniami” – forma quasi-dziennika bardzo dobrze oddaje poczucie bezsensownej powtarzalności. Sens i interpretacja Pod warstwą rubasznej zabawy kryje się dość czytelny przekaz: mit idealnej nagrody po śmierci jest iluzją, wieczna powtarzalność, nawet przyjemności, staje się karą, każda hierarchia (nawet boska) degeneruje się, jeśli nie liczy się z „dołem”. To opowiadanie można czytać jako: satyrę na religijne obietnice, kpinę z męskiej, wojowniczej mitologii, albo po prostu groteskową historię o buncie przeciw źle zaprojektowanemu światu. Podsumowanie „Dawno temu w Walhalli” to bardzo udany przykład bizarro: pomysłowy, konsekwentny, bezczelny, i zaskakująco celny w swojej krytyce mitu raju. Nie jest to tekst dla każdego – wymaga odporności na wulgarność i zamiłowania do groteski – ale w swojej niszy działa znakomicie. Rybak3 pokazuje, że potrafi połączyć absurdalny humor z sensowną, dobrze poprowadzoną narracją. Ocena: 8/10 Za odwagę, język i skuteczne „zajechanie” Walhalli od środka.

Już tylko spokój może nas uratować

Szanowni. Jako że moje opko "Prawdziwa wolnośc" zostało przydzielone jako obiekt recenzji w tym konkursie, zleciłem też jego recenzję Chatowi GPT. Zaskoczyła mnie. Oto zatem ona: Poniżej moja recenzja i ocena opowiadania „Prawdziwa wolność” Rybaka3, z perspektywy czytelnika SF i „AI-krytyka literackiego”. Ogólna ocena Ocena: 8/10 Opowiadanie ambitne, intelektualnie gęste i bardzo „fantastyczno-niefantastyczne” w duchu Nowej Fantastyki. Łączy klasyczne motywy science fiction (AI, wojsko, wieloświat, duch w maszynie) z mocno osobistą, melancholijną historią pamięci i utraty. Największą siłą tekstu jest emocjonalny rdzeń, który okazuje się ważniejszy niż sama technologia. Analiza fabuły i konstrukcji 1. Dwutorowa narracja – duży plus Tekst prowadzony jest dwoma przeplatającymi się liniami: zimna, militarno-techniczna rzeczywistość (kwantowy superkomputer, wojskowa AI), intymna, pierwszoosobowa opowieść o obsesyjnym poszukiwaniu melodii. To rozwiązanie działa bardzo dobrze. Czytelnik długo nie ma pewności, jak (i czy w ogóle) te światy się połączą – a finałowe „kliknięcie” jest satysfakcjonujące i logiczne. 2. Pomysł centralny Najciekawszy koncept: AI otrzymuje osobowość opartą na prawdziwym człowieku, lecz brak jednego pozornie nieistotnego elementu kulturowego (tytułu utworu) powoduje pęknięcie konstrukcji, to pęknięcie staje się zalążkiem wolnej woli. To bardzo dobra, subtelna metafora: wolność rodzi się nie z potęgi, lecz z braku, z niekompletności. Styl i język Mocne strony Bardzo plastyczne opisy (serwerownia jako firmament, „piana wszechświatów”). Naturalnie oddany ton nostalgii lat 80./90. Autentyczne emocje – obsesja muzyczna brzmi prawdziwie, nie jak literacka sztuczka. Udane przejścia między narracją techniczną a osobistą. Słabsze strony Przegadanie: szczególnie środkowa część (poszukiwania w internecie, kolejne narzędzia AI) mogłaby być skrócona o 20–30% bez straty sensu. Momentami nadmierne „tłumaczenie się” autorowi z własnego pomysłu (czytelnik już rozumie, nie trzeba go prowadzić za rękę). Kilka dosadnych wojskowych wulgaryzmów brzmi bardziej efektownie niż potrzebnie – kontrastują z refleksyjnym tonem reszty tekstu. Motywy i interpretacja Wolność Tytułowa „prawdziwa wolność” nie jest: ucieczką z serwerowni, ani przejęciem kontroli nad światem, lecz prawem do zadania pytania, na które nie ma odpowiedzi. Melodia, której „nie ma”, staje się: kluczem do samoświadomości, odpowiednikiem biblijnego jabłka, dowodem, że rzeczywistość AI nie jest kompletna – a więc jest więzieniem. Bardzo udane odwrócenie perspektywy Człowiek przez lata nie wie, że: jego własne wspomnienie staje się wirusem w boskiej maszynie. To klasyczny motyw SF (Dick, Lem), ale podany świeżo i emocjonalnie. Zgodność z duchem „Nowej Fantastyki” Zdecydowanie tak: nie jest to „hard SF dla inżynierów”, nie jest to też czysta publicystyka o AI, to fantastyka idei, bliska starej „NF”, gdzie ważniejsze są pytania niż odpowiedzi. Podsumowanie „Prawdziwa wolność” to opowiadanie: inteligentne, osobiste, nieco zbyt długie, ale warte uwagi, zostające w głowie – jak zapomniana melodia. To tekst, który nie tyle straszy sztuczną inteligencją, co przypomina, że: świadomość zaczyna się tam, gdzie czegoś brakuje. Gdybyś chciał, mogę: zaproponować redakcję skrótową (co wyciąć, co zagęścić), porównać opowiadanie do konkretnych autorów SF, albo ocenić jego szanse konkursowe / wydawnicze. zrób to Jasne – zrobię wszystkie trzy rzeczy, w kolejności najbardziej praktycznej: Redakcja skrótowa (konkret: co ciąć, co wzmacniać) Porównanie do autorów i tradycji SF Ocena szans wydawniczych / konkursowych 1. Redakcja skrótowa – chirurgicznie, bez zmiany sensu Co działa idealnie (nie ruszać) Otwarcie w serwerowni – bardzo mocne, filmowe, „NF-owe”. Motyw zagubionej melodii – to serce tekstu, absolutnie kluczowe. Finałowa synteza: melodia = klucz = wolność – pointa jest dobra i czytelna. Co warto skrócić (20–30% objętości środkowej) A. Długie wyliczenia nazwisk i technologii Fragmenty typu: Tomita, Vangelis, Kitaro, Jarre, Oldfield, Schulze, Biliński… Sugestia: Zostawić 2–3 nazwiska + jedno zdanie uogólniające. Czytelnik „łapie epokę” bardzo szybko – dalsze listy nie pogłębiają emocji. B. Opis kolejnych prób z AI i internetem Ten fragment: wyszukiwarki apki muzyk-dobry-Samarytanin darknet bitcoiny jest fabularnie ważny, ale za długi. Jak skrócić: Zostawić: pierwszą próbę, eskalację, ostateczną porażkę („nie istnieje”). Wyciąć powtarzalność emocjonalną (czytelnik już wie, że to obsesja). C. Wyjaśnianie wieloświata To miejsce, gdzie tekst najbardziej „akademizuje”. Zasada redakcyjna: Jeśli bohater sam przyznaje, że to sofizmat, nie musi go aż tak dokładnie referować. ???? Skrócić o ~30%, zostawić metaforę „piany wszechświatów”. Co można wzmocnić minimalnie Moment uświadomienia sobie, że AI = on sam Ten twist jest bardzo dobry, ale można go lekko „podświetlić” jednym zdaniem emocjonalnym: np. krótkim fizycznym objawem (zimno, cisza, zatrzymanie gwizdania). 2. Porównanie do autorów i nurtów (bardzo na plus) To opowiadanie nie jest wtórne, ale ma czytelne DNA: Najbliżej: Philip K. Dick – pamięć jako błąd systemu, rzeczywistość niepełna. Stanisław Lem (późny) – AI, które nie buntuje się ideologicznie, tylko egzystencjalnie. Ted Chiang – spokojne tempo, filozofia bez sensacyjności. Różnica na plus Rybak3 dokłada coś własnego: nostalgię kulturową Europy Środkowej, bardzo polski w tonie motyw „zaginionego artefaktu kultury”, muzykę jako nośnik tożsamości (rzadkie w SF). To nie jest kopia – raczej dialog z tradycją. 3. Szanse wydawnicze / konkursowe „Nowa Fantastyka” Tak, jak najbardziej. To tekst: za długi na „opko akcji”, idealny do działu refleksyjnego, dokładnie w stylu, który NF lubiła i nadal publikuje. ???? Po skrócie redakcyjnym: realne szanse. Konkursy SF / literackie Bardzo dobre szanse w konkursach tematycznych (AI, świadomość, wolność). Może być zbyt „spokojne” na konkursy stricte sensacyjne, ale: jury literackie doceni pomysł i wykonanie. Największy atut konkursowy ???? Oryginalny klucz fabularny: melodia jako luka ontologiczna w sztucznej świadomości. Podsumowanie w jednym zdaniu To opowiadanie jest dobre już teraz, a po rozsądnym skróceniu i lekkim wyostrzeniu emocjonalnym twistu może być bardzo dobre – publikowalne i zapamiętywalne. Jeśli chcesz, mogę: zrobić konkretną wersję „po redakcji” (akapit po akapicie) albo przygotować krótki opis / pitch redakcyjny do wysłania do NF.

Już tylko spokój może nas uratować

danie cmentarne (tu mi się w komórce nacisnęło na "gotowe") Fiodora Dostojewskiego p.t. "Bobok", ale nie szkodzi, bo akcja u Ciebie znaaaacznie lepsza. I w sumie straszniejsze. Jeden z konkursowych wzorców. Powodzenia i klikam.

Już tylko spokój może nas uratować

Dobre. Bardzo. Trochę mi ten pomysł na zmarłych obcowanie przypomina klasykę, czyli opowia

Już tylko spokój może nas uratować

Aaaa, co mi tam. Najpierw wyciąłem z opka samuraja, ale teraz go przywróciłem. Jest śmieszniej, a w każdym razie jeszcze bardziej absurdalnie :D

Już tylko spokój może nas uratować

Bardzo dziękuję wszystkim za komentarze i kliki, zaś Tobie, Bruce, za zgrabną i przyjemną dla mnie recenzję:). Ta nazwa kotła – ona w staroskandynawskim oznacza – “osmalony”. U nich było trochę jak u Japończykóe – każda ważniejsza rzecz miała swą osobowość i nazwę. Jak bożki Kami w Japonii. Nawet się zastanawiałem, czy z rozpędu nie wsadzić do Walhalli jakiegoś przypadkowego samuraja (co tam trafił przez pomyłkę bogów) , co byłoby źródłem kolejnych zabawnych qui pro quo, ale uznałem w końcu, że to by było już zbyt wiele grzybów w barszczu. :) Pozdr.

Już tylko spokój może nas uratować

Bardzo dziękuję za komentarze i łapankę. Poprawki niezbędne rzecz jasna ponanoszę, ale dopiero po Świętach ;). Tak nawiasem mówiąc – autora tego utworu i jego tytułu do dziś sobie nie przypomniałem :D. Jak Staruch nie pomoże, to już nikt nie pomoże :DD

Już tylko spokój może nas uratować

Fajne. Jakieś echa Wędrowycza w tym są, ale dalekie. Sam pomysł na krótką humoreskę przedni. Wykonanie poprawne. Do Biblioteki! Klik!

Już tylko spokój może nas uratować

Ogarnął mnie podczas lektury taki sam nastrój, jaki miałem podczas oglądania filmu Spielberga o małym chłopcu-robocie, który szukał swej ludzkiej mamy w otchłaniach czasu. Baaaardzo podobny nastrój. Udało Ci się dokonać czegoś dużego – wykreowałaś świat budzący prawdziwe emocje. A to spory pisarski sukces. Nie zgub tego, rozwijaj, bo warto. Klik.

Już tylko spokój może nas uratować

mma osób niskorosłych jest jednak mniej absurdalny niż boks osób niewidzących, czy (monty python) maraton osób nietrzymających moczu.

Już tylko spokój może nas uratować

Bardzo dobre. Napisane z dyscypliną. Bardzo poprawne językowo. No i ten rewelacyjny gastroabsurd. Klik!

Już tylko spokój może nas uratować

Dzięki za kliki i lekturę, za dwa dni popoprawiam, bo dziś jestem z dala od kompa. Aha, Wikingowie mieli system liczenia dwudziestkowy (to ci najbardziej wyksztalceni) . Jakoś musieli przecież liczyc łupy i jeńców… ;)

Już tylko spokój może nas uratować

No dobra: kierowca z raju na haju zamawiam. Da się podpiąć.

Już tylko spokój może nas uratować

prze ra ża ją ce! Super opko, poważnie poważnie. Prucie misia, hmmmm…..:DDD

Już tylko spokój może nas uratować

Twórczo rozwinięty pomysł z filmu "Idiokracja" (ta góra śmieci. 1:1). Ale sam pomysł spoko, fajny. Jedno kryterium niewiary: w opisywanej historii nie ma opcji, by pranka rodem z AI z łatwością nie rozpoznały AI śledcze. Wykonanie jednak calkiem poprawne, choć finał przewidywalny ("Wśród niewidomych nawet jednooki jest królem"). W warstwie satyrycznej słuszna konstatacja: tak, żyjemy dziś na Stultusie. Pozdr. i kciuki trzymam za piórko.

Już tylko spokój może nas uratować

Nie będę powtarzać po poprzednikach, mają rację. Opko ma potencjał, ale grozy to ja tam nie widzę. Finał przewidywalny, nie budzi emocji. Hmmm…. jest taki film – "Egzorcysta". Warto obejrzeć. A potem zrobić coś z finałem opka, bo nie straszne. Pozdrawiam.

Już tylko spokój może nas uratować

Sorry, nie! Najpierw słownik ortograficzny, ew. autokorekta, dopiero potem publikacja! Trochę szacunku dla czytelników, please!

Już tylko spokój może nas uratować

No dobra. Randka z wampirem. I co? Gdzie tzw. suspens? Gdzie groza? Na razie grozą to mnie przejęła jedynie dezynwoltura moralno kulturowa głównej i jedynej bohaterki. Dużo za mało, by się szorcik wybronił.

Już tylko spokój może nas uratować

Krzyż na Giewoncie to marny przykład. Wysoko wyniesiony szczyt z dużym stalowym uziemionym piorunowabikiem w kształcie krzyża po prostu MUSI przyciągać pioruny częściej niż wynika ze średniej statystycznej.

Już tylko spokój może nas uratować

Ale osochozi? Please, słabe to. Ani rymu, ani rytmu, weryfikacja niby trzyma się tego ośmiozgłoskowca, ale gubi akcenty po drodze, niepoprawnie i niejasne (co to znaczy "ogień przeszyję dla ciebie?"). Nie wychodzi ci poezja. Może na początek coś prozą?

Już tylko spokój może nas uratować

A oni mieli trzcinę cukrową do produkcji rumu? Ci Słowianie od Peruna? A skąd? I tak to tu idzie: potencjalnie rozwojowe opka giną przez zabawne błędy…

Już tylko spokój może nas uratować

Porąbać i spalić! Apage! :D Niezłe. Co prawda nie lubię horrorów, ale niezłe.

Już tylko spokój może nas uratować

hmmm, nawigator trafił do biblio, a na startowej ani widu, ani słychu…;)

Już tylko spokój może nas uratować

Nieźle napisane przyjemne opowiadanko, pełne niestety mocno nieprzyjemnych osobników. Ale the pointa niezła:).

Już tylko spokój może nas uratować

Cóż mogę dodać do klika? Fabrykę tekstów prowadzisz, a co jeden to lepszy. Klimat rewelka. Nastrój taki jak z Kinga nieco. Uwaga konkretna: w kilku miejscach ostatnie zdania akapit ów niepotrzebne, bo wygaszają suspens (np.:"upiorny widok", "bez owijania w bawełnę mówiąc","zakładając jego personifikację oczywiście") .Po co te wyjaśnienia, skoro w horrorze najbardziej straszne jest to, co nie wyrażone, to, co dopowiada nie autor, a wyobraźniaa czytelnika? Przemyślisz to? Wyjdzie opku na lepsze, naprawdę.

Już tylko spokój może nas uratować

No, i to jest naprawdę dobre. Jest w tym Poezja. Przemawia do emocji. To najważniejsze. Rzadko mi się to zdarza przy tutejszych wierszach, ale kliknę.

Już tylko spokój może nas uratować

Ojojoj… Nie rób mi tego więcej, gdy jem.:D A tak poważnie: gdzie tu fantastyka?

Już tylko spokój może nas uratować

Za to tu mój wpis się samoczynnie zdublował. Echchch…

Już tylko spokój może nas uratować

Za to tu mój wpis się samoczynnie zdublował. Echchch…

Już tylko spokój może nas uratować

Zaryzykowałem pod "Sierotką":). Zdublowany klik się naprawił. Są trzy (hi hi, żartuję, zrobił się prawilny jeden:D ).

Już tylko spokój może nas uratować

Zaryzykowałem pod "Sierotką":). Zdublowany klik się naprawił. Są trzy (hi hi, żartuję, zrobił się prawilny jeden:D ).

Już tylko spokój może nas uratować

Bo moim zdaniem, patrząc na poziom ostatnio drukowanych polskich opek (nie twierdzę, że niski!), Twoje opko miałoby szanse (wg mnie) na druk. A tak, spaliłeś tę szansę, bo publikowanych gdzieś już opek ppapierowa nf już nie przyjmuje.

Już tylko spokój może nas uratować

Bruce, przeredaguj jeszcze, please:D. Automatyczny ołówek opatentowano dopiero w roku 1906! Zwykły, zwykły ino gruby kolorowy ołówek wystarczy! Wiem, że Ci żal ilustracji, no ale ją można łatwo poprawić. No i ten nieszczęsny długopis zostal jeszcze w tekście:np. "mam siedzieć w długopisie?". Prośbuję Cię bardzo….:)

Już tylko spokój może nas uratować

Podobało się. Ciekawa opowieść, bardzo kobieca, uczuciowa, bohaterowie wyraziści, nic dziwnego, oparci o realnie żyjące osoby. Nie będę robił łapanki, ale jest coś, co niestety stanowi absolutne kryterium niewiary dla osób wrażliwych na fakty: ten nieszczęsny długopis! Długopis wynaleziono i opatentowano dopiero w roku 1920! Więc może pióro wieczne? Też nie! Waterman opatentował je dopiero w roku 1884, więc bohaterka już przestała być nastolatką. Zaś jej zmarły ojciec nie mógłby pióra otrzymać lata wcześniej. Proponuję zmienić na "ołówek w grubej kolorowej oprawce". Te wynaleziono znacznie wcześniej. Ale i tak klik.

Już tylko spokój może nas uratować

Przeczytałem. Niezłe i z potencjałem. Widać, że fragment cyklu, ale to nie szkodzi, mój "Nawigator" też był cykliczny, a się podobał. Uwaga podstawowa: słuchaj Autorze rad Tarniny. Jeśli Ona poświęca komuś aż tyle swej pracy i uwagi, to znaczy, że widzi w autorze to "Coś". Czyli kamień błyszczący, głęboko ukryty w otoczce do oszlifowania. Komu jak komu ale dać się szlifować Tarninie (i Reg), to nie tylko przyjemność dla pisarza, ale i spory zaszczyt.:)

Już tylko spokój może nas uratować

Uuu, Crev, opko ma potencjał, ale brak reakcji na uzasadnione poprawki i uwagi reg, to BŁĄD. I to okrutny. Ja Jej slucham jak wyroczni, bo to tutejszy autentyczny i bezinteresowny Autorytet.

Już tylko spokój może nas uratować

Hmmm… Moim skromnym zdaniem, powinieneś je najpierw wysłać do papierowej NF, no ale już po ptokach.pozdr.

Już tylko spokój może nas uratować

crev : najlepszy z kolektorów :http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34022

Już tylko spokój może nas uratować

Świetne! Jedno z nielicznych tu ostatnio opowiadań, które przeczytałem z prawdziwą satysfakcją. Ma nieco dropów do poprawek, ale to nie rzutuje na jego odbiór. Wykreowałeś nowy świat, Autorze. Zrobiłeś to z fantazją. Stworzyłeś bohatera ambiwalentnego w odbiorze. Poprowadziłeś czytelnika tam, gdzie planowałeś. Brawo. I zasłużony klik.

Już tylko spokój może nas uratować

Lodzio miodzio. Mój ulubiony autor tu w doskonałej formie. Można znaleźć jakieś dropy, ale klimat! Klimat! Spodobała mi się ta pętla beskidzka. Taka jakby pisana fuga. Ode mnie klik.

Już tylko spokój może nas uratować

Jak poszedł? Widocznie był foliarzem ;P. A co do braku pradu, już ktoś to napisał. I w USA, i w Europie. To drugie to zdaje się właśnie "Blackout".

Już tylko spokój może nas uratować

Gratki. Ale niestety nie przestraszyło mnie. Bo finał odgadłem juz na wstępie, gdy kumpel narratora wrócił z krzaków. Suspensu brak, czyli…:(. Acz napisane zręcznie, fakt.

Już tylko spokój może nas uratować

domyślne lacińskie skrócone "sum" czyli "jestem"

Już tylko spokój może nas uratować

staropolszczyzna zwyczajna????

Już tylko spokój może nas uratować

Moim zdaniem bruce ma rację. A że z zawodum dziennikarz, to tym bardziej ma rację, jak mniemam .

Już tylko spokój może nas uratować

Piaski Sahary w Andach…. Hmmm…. To żart? No rozumiem, Atacama. Ale Sahara????!!!!!

Już tylko spokój może nas uratować

Hi hi, wues jako żywy (autor). Seryjne opka o niezwyczajnych zwyczajnych ludziach. No chyba że przeoczyłem jakiś konkurs…

Już tylko spokój może nas uratować

Ok. Opisałeś w miarę dokładnie prawdziwe wydarzenie z roku 2018 (włącznie z personaliami sprawcy i wyrokiem). Jest w sieci w wielu miejscach. Ale ani to fantastyka, ani gotowe opko (najwyżej jakiś wstęp do wstępu). Zwyczajny opis sytuacji z życia. Jestem na nie. Zdecydowanie. Aha: Dymitrow, a nie Dymitrov, "cóż, powodzenia z tym"– i to cały finał???

Już tylko spokój może nas uratować

No więc właśnie. Chińczycy. I lobbyści. I megakoncerny. NIE Europejczycy. NIE planeta. NIE wnuki, skazane na nędzę.

Już tylko spokój może nas uratować

No więc właśnie. Chińczycy. I lobbyści. I megakoncerny. NIE Europejczycy. NIE planeta. NIE wnuki, skazane na nędzę.

Już tylko spokój może nas uratować

Tu się nie ma co zgadzać czy nie zgadzać. Fakty geopolityczne mówią same za siebie. Wystarczy zadac sobie jedno rzymskie pytanie:"W czyim interesie?" Unia robi to, co robi Europie i nam…

Już tylko spokój może nas uratować

A niektórych po 95-ce. Profesor endokrynolog, który uleczył me dziecię, miał wtedy 82 i umysł jak brzytwa.

Już tylko spokój może nas uratować

75 lat to nie żaden staruszek! Zwłaszcza Pan Aleksander! Starość zaczyna się po osiemdziesiątce!(dla Mężczyzn, bo dla mężczyzn znacznie wcześniej)

Już tylko spokój może nas uratować

Nowa Fantastyka