Profil użytkownika


komentarze: 1096, w dziale opowiadań: 941, opowiadania: 502

Ostatnie sto komentarzy

Ufff

To trzeba mieć przy sobie kompana w postaci przystojnego, wysokiego bruneta, który poratuje popcornem i chipsami, gdy się skończą, tudzież obudzi trąceniem w boczek i ostatecznie przypomni, co działo się dziesięć minut wcześniej. 

 

No, cześć :-)

Dziękuję i zapraszam ponownie.

Pozdrawiam

– Mów mi Syrdaria – uśmiechnęła się – nie chcesz zostać żoną naszego chna? ---> literówka.

 

Wydało jej się, że góry urosły, a kolory zintensywniały. ---> Troszkę rzuciło mi się to w oczy, może zamiast zintensywniały, stały się bardziej wyraziste, soczyste… 

 

Chciała odpędzić to dziwne uczucie, więc wyciągnęła rękę, żeby sprawdzić, czy na pewno wszystko to jest namalowane i znów poczuła, jak świat wiruje wokół niej. ---> zrezygnowałbym z obu zaimków.

 

Była zgrabna, bardzo kobieca i była przywiązana za kostkę złotym łańcuszkiem do drewnianego słupa na środku jurty. ---> powtórzenie.

 

Po trosze dlatego, że ojciec na pewno przehandlował ją za stada koni i baranów, a po trosze dlatego, że w tym stepie i w tych górach nie mogła uciec od swego losu. ---> czyli, krótko: sprzedał za… 

 

W górze szybował orzeł. Czy na tym polega wolność? Na nieskrępowanym życiu wśród niebieskich przestworzy? – Dokładnie tak widzę wolność. 

To była tylko kwestia czasu, zanim je odnajdą.

Znaleźli je w wiosce po południowej stronie jeziora Songkul.

 

Najpierw Kazimierzowską, która nie chciała się skończyć, później skręcił w Legionów, na Placu Halickim ludzie wysiadali, a następnie wsiadali, jakby było im wszystko jedno. Kiedy wysiadła na Kochanowskiego była prawie w rozpaczy. ---> Myślę, że to w całości można wyciąć. To nie jest informacja znacząca dla całości opowiadania. 

 

Timur stał przy koksowniku, w którym wesoło buzował ogień. ---> Sprawdź znaczenie słowa buzować. 

 

Zawsze chciałam wyjechać ze Lwowa – pomyślała nieustraszenie – to miasto jest dusznebrak tu przestrzeni. I nie ma tu perspektyw. ---> Zmieniłbym konstrukcję, np. Zawsze chciałam wyjechać ze Lwowa – pomyślała. – To miasto jest duszne, brak w nim przestrzeni i nie ma perspektyw. 

 

 Ładne opowiadanie. Myślę, że wzbudzi w niejednym czytelniku wachlarz emocji. Końcówka sprawia wrażenie urwanej, jakbyś chciała nagle zakończyć. 

Powodzenia w konkursie. 

Klik

Pozdrawiam

 

Cześć, Nova

 Wiesz, że nie zadawałem sobie podobnego pytania? 

Dziękuję, że zajrzałaś do mnie i przeczytałaś :-) 

Pozdrawiam 

 

Cześć, MichaelBullfinch

No tak, skojarzenia z Czesiem uzasadnione. Dziękuję za czytanie i klik. 

Pozdrawiam 

Pewnej dziewczynce wypadł srajfon z dłoni i się rozbił, przestał działać. Bardzo płakała, bo nie wiedziała, jak dalej żyć.

Nie wymyśliłem tego, byłem świadkiem, pomyślałem, że młodzieży jest trudno żyć. 

Bardzo dobry drabble.

Pozdrawiam

 

Cześć, Berig

Podobało mi się do miejsca, w którym pojawia się obraz, później nic z tego nie rozumiałem, te całe Pervity itd. 

Czy możesz mi wytłumaczyć o co chodzi w zwrocie Stałom się gotowe?

Pozdrawiam

No tak, ale w tym przypadku wierzę bohaterowi. Chętnie przeczytałbym rozwinięcie opowiadania. Najlepiej, gdyby akcja działa się w psychiatryku.

To zbieg okoliczności, ale akurat mam na warsztacie opowiadanie, które rozpoczyna się sceną w szpitalu psychiatrycznym, z tym że bohaterem głównym jest sanitariusz.

Pozdrawiam

Cześć, GalicyjskiZakapiorze!

Tego mi było trzeba. Często gęsto zaglądam do horrorów i tu miałem straszka, co jest zjawiskiem u mnie rzadkim. Najlepsze wrażenie było za pierwszym razem. No i świetny motyw w motelu z tej szufladki, gdy patyko odnóżo palec wyłaził. Przypomniał mi się też Palec, S. Kinga. 

Troszkę zepsułeś to końcówką, bo chłop wylądował w psychiatryku, dlatego możesz mieć zażalenia w postaci pt. gdzie tu fantastyka, jeśli pacjent był chory, ale wydaje mi się, że opowiadanie nie traci zbyt wiele mocy z tego tytułu.

Super horrorek. 

Klik 

Pozdrawiam

Cześć, Maciej!

Bardzo nastrojowy szort, leniwy, powolny i przesycony emocjami. To magiczne coś czuję w Bieszczadach i za każdym razem, gdy wracam, pozostaje ze mną przez kilka kolejnych dni, nie potrafię tego nazwać. 

Klik

Pozdrawiam

Cześć

To powiek tak: 

Praca przy ścince drzew dzisiaj przy -11 i tak wspaniały tekst, aż ogrzał mi serce, dając nadzieję, że kiedyś dostąpię wniebowzlecenia prosto ze sceny, i nikt nie będzie mi zawracał gitary, że ceny zboża były tak strasznie niskie, zbiory ziemniaka tak małe… boshe, jak tu żyć, i jeszcze ta żona, która chce złapać mnie za nogę, gdy wzbijam się ku przestworzom. 

Bardzo dobry szort. Dziękuję, pozdrawiam, dobranoc.

Klik

Dzięki za wyjaśnienia.

Oczywiście chodziło mi o Wodny Świat, przekręciłem tytuł :-)

Pozdrawiam

Cześć, Adexx

Interesujące to Universum, ale mam kilka pytań. 

Czytając, wyobrażałem sobie unoszenie się bohaterki w bańce, w powietrzu. Nadmienia w tym fragmencie, że nie wiedziała, gdzie jest góra, gdzie dół, czy to znaczy, że bańka była nieprzezroczysta? Bo dalej jest mowa o tym, że unosiła się do sklepienia, to czyli widziała co znajduje się na zewnątrz – jedno przeczy drugiemu. 

Kolejne pytanie odnośnie zanurzania się w otchłanie wodne w bańce :-) Fajny pomysł, ale równie karkołomny. Rozumiem, że to bańka magiczna, bo im głębiej tym większe ciśnienie. Tutaj przypomniał mi się Podwodny świat, który oglądałem jeszcze na VHS, gdzie bogater chciał pokazać kobiecie, co znajduje się pod wodą :-) 

Co do stworzonek… bardzo ciekawe są, dobrze, obrazowo opisane, ale mam wątpliwość co do odnóży zakończonych płetwami, bo jeśli woda nie była ich naturalnym środowiskiem, tzn. nie przebywały w nim większości czasu, to ich płetwy bardziej utrudniałyby funkcjonowanie niż ułatwiały. Chyba że wychodziły z wody na krótko, np. zapalić papieroska i siup! Wracałyby pływać :-)

Klik

Pozdrawiam

Cześć, OldGuard

Gdy widzę oznaczenie: horror, to muszę zajrzeć, no jakoś tak wychodzi :-)

Wątpliwość i pytanie: bohaterka usłyszała dźwięk, znajdując się poza wodą, a jak dobrze rozumiem, wydawała go istota znajdująca się pod wodą. Czy to jest możliwe? Obawiam się, że nie :-) Ale na potrzeby tekstu jestem w stanie przyjąć założenie, że tak. Lubię oniryczne klimaty, w których występują stworki potworki. Widzę tutaj również melancholię, bezradność bohaterki, bezbrzeżny smutek i rozpacz. Jednocześnie jej współczuję, choć to szort, stała się dla mnie na moment bliska. Koniec nie musi być wiekiem trumny, a czymś nowym, bo nadzieja jest dla mnie jak płomień i żaden wodnik jej nie zgasi.

Klik

Pozdrawiam

Przybywam po przeczytaniu pierwszej i drugiej części. 

Bardzo bogaty świat zbudowałeś w niewielkiej objętości tekstu i trochę się gubiłem, bo nie nadążałem fabularnie, nie do końca rozumiejąc wszystkich zależności, ale pomimo to, opowieść sprawia wrażenie spójnej i dobrze przemyślanej. 

Nie dostrzegłem większych błędów, nic nie wybijało mnie z rytmu. Czytało mi się przyjemnie.

Szkoda, że podzieliłeś na fragmenty, bo nie można oddać klika.

Pozdrawiam

Cześć

Zobaczyłem, że zamieściłeś drugą część, a że nie znałem pierwszej, to najpierw pojawiłem się tutaj.

Bardzo dobry fragment i ciekawi mnie, co będzie dalej, dlatego teleportuję się do drugiej części.

 

Cześć, Bolly

Bardzo ładny szort, wzruszający i przemawiający do mnie, ponieważ jest w nim nadzieja, że miłość przetrwa nawet próbę ognia.

Klik dlatego, że w niewielkiej ilości znaków zawarłeś piękną historię oraz wstęp, rozwinięcie i zakończenie.

Pozdrawiam

Cześć

Początkowo bardzo mi się podobało, ale z czasem ekscytacja traciła na mocy. Zastanawiam się, jaka była tego przyczyna. Wydaje mi się, że zbyt dużo opisu, i pomimo że sam w sobie nie jest nudny, to dlatego, że objętościowo przekroczył mój limit. Ciekawe zestawienia słowne, niecodzienne i widać lekkość warsztatową, za co plus. To byłoby dobre wprowadzenie do czegoś większego. Pomysł z nakładającymi się na siebie światami – super.

Klik

Pozdrawiam

Cześć, MichaelBullfinch

Bardzo ładny drabble. 

Biedny kleszcz. Ktoś wypalił go papierosem.

Pozdrawiam

Ale tym futrem to mnie zmyliłeś. To teraz już nie wiem :-)

Cześć, CZARNA2

 Nastawiłem się na bardzo mroczny, krwawy horror, ale się troszkę zawiodłem – nie było tak strasznie :-) 

Teraz pora na wątpliwości ;-) 

 Sanie, które się zatrzymały, ciężko było poruszyć. Miałam wrażenie, że momentalnie przymarzły do lodu. Tata ponaglał mnie z przodu, a ja nie mogłam ruszyć. ---> powtórzenie?

 

Wypełzłam z namiotu, cały czas zastanawiając się nad losem wilka. Po cichu zasunęłam zamek namiotu i ruszyłam w stronę miejsca, gdzie znaleźliśmy basiora.

 

– Niezły kąsek nam się trafił – powiedział, odsuwając się ode mnie i szczerząc w uśmiechu. ---> nie mam pewności czy mam rację, ale to dla mnie masło maślane. Określenie szczerzyć się oznacza uśmiechać. 

 

Drobna postać podeszła i przez chwilę przyglądała mi się uważnie. ---> tutaj zmieniłbym konstrukcję zdania na:

Podeszła do mnie drobna postać i przez chwilę przyglądał się uważnie. 

 

Byłam sparaliżowana strachem i jedyne, co zrozumiałam, to że z jakiegoś powodu czarny wilk przerażał ich. --->  a nie lepiej: czarny wilk ich przerażał? W szyku, który masz brzmi to sztucznie. 

 

Krew osiadła na pniach, spływając powoli niczym żywica. ---> w jaki sposób krew może osiąść? Mgła może osiąść, ale nie krew :-) Domyślam się, że tak pięknie chlusnęła na śnieg.

 

 Podobało mi się to opowiadanie. Rozumiem, że w dziesięciu tysiącach znaków jest bardzo trudno zbudować napięcie, dlatego widziałbym ten tekst bardziej rozbudowany :-) Ale to tylko moja zachcianka. Powodzenia w konkursie. 

Pozdrawiam 

Cześć, HollyHell91

Bohaterka wypuściła powietrze z ust? A nie wypuszcza się powietrza z płuc? No bo kto łapie powietrze do jamy ustnej? I kolejna sprawa… trudno mi sobie wyobrazić aby słoma dotkliwie podrapała. Możliwe, że inaczej wyobrażam sobie dotkliwe podrapanie. Ze słomą miałem do czynienia, nawet biegałem po ściernisku, dlatego jakoś mnie to zatrzymało. 

Szort udany. Ciekawy twist, zaskakujący. Biedna, teraz będzie musiała siedzieć w tej wieży i czekać na księcia. 

Zabawne, że jeszcze wczoraj pisałem w komentarzu o księciu i dzisiaj znowu…

Czy odpowiedzialność należy zrzucić na barki świętego Walentego, który przybędzie lada dzień?

Klik

Pozdrawiam

Edit:

Wygląda na to, że tylko ja uwierzyłem w to, że ona siedzi w tej wieży, ale tak na poważnie, że za karę tam jest

:-)

 

Nie wiem, co oznacza bycie content creator. Jam rocznik nie taki młody, a niekoniecznie jest mi po drodze podążać za duchem czasu :-)

 

Cześć, Marszawa

Dzięki za odwiedziny, czytanie i dobre słowa. 

Dlatego, że Maciusia ktoś stworzył, a Maciuś jest twórcą, który ma moc tworzenia. Chciałem przez to pokazać, że istnieje coś w rodzaju światów nie tyle równoległych, co występujących jeden pod drugim, a Stworzyciel jest pierwszą przyczyną, kolejne rzeczywistości są kreowane, już z czynnikiem ludzkim oraz że to się nie kończy.

Ale masz rację, ponieważ w tej chwili gonię własny ogon. Dlatego, albo mam zmęczoną głowę, albo napisałem coś, czego do końca nie rozumiem. Jest to możliwe :-)

Pozdrawiam

Protestuję :-) Przecież ją porwał, Bardzie… i to w sposób niegodny księcia :-)

Wydaje mi się, że rycerz na białym koniu nie potrzebowałby pozbawiać swej wybranki serca przytomności, żeby ją ratować, wszak jeździ na białym koniu :-) 

Czy to koń jeździ na białym rycerzu, jak było w jednej ze znanych pieśni? 

Niech święty Walenty czuwa. Hej, ho! Bo już niedługo czternasty.

Pozdrawiam

Cześć, darek71

Ale, co tu się wydarzyło? :-)

To jest tak absurdalny tekst (ale w pozytywnym sensie), że aż odleciałem razem z Pewnym Apaczem.

Nie mam bladego pojęcia, o co chodzi. Czasami dobrze jest odetchnąć od logiki, że coś wynika z czegoś. 

Dzięki. To było, jak powiew świeżego powietrza. Tutaj poczucie upływu czasu straciło znaczenie. Bardzo dobrze pokazujesz to w momencie, gdy bohater czeka na pociąg. Kobieta mówi, że trzeba czekać piętnaście minut, a bodajże w następnym zdaniu, że pozostało dwie minuty do odjazdu :-) 

Pozdrawiam

Cześć

Może i brutalnie, może i dosadnie, ale widzę tutaj spory potencjał i chciałbym przeczytać więcej o tym gościu, którego oko włożono do słoika… Zresztą… Jak tam można? Żeby bez zgody czyjeś oko włożyć do słoika? Też się z tym nie zgadzam, tak nie można.

Dobry debiut.

Pozdrawiam

Cześć

Bardzo dobre opowiadanie. Jedyne, co rzuciło mi się w oczy to: Siedziała na nim na ławce w naszym parku i patrzyła gdzieś w dal. Autorko, czy chodziło Ci o to, że bohaterka siedziała na zdjęciu, czy bardziej o to, że zdjęcie przedstawiało bohaterkę, która siedziała na ławce – podejrzewam, że to drugie :-)

Opowiadanie, pomimo że nie dzieje się w nim wiele, jest wciągające. Dobrze przewidziałem, że wielbiciel, okaże się patusem, może to dlatego, że w przedmowie napisałaś o obsesji – a to akurat działa na niekorzyść tekstu, dlatego sugeruję przemyśleć uprzedzenie o treści :-) 

Mocne uczucia, bombardowanie miłością jest niemodne, ba, nawet uznawane za szkodliwe, to już nie są czasy heroicznych miłości i wielkich poświęceń. Z jednej strony trochę szkoda, że prowadzi to do wynaturzeń i przybiera formy ekstremalne. Okazywanie zbytniego zaangażowania jest podejrzane, a to smutne, że coraz mniej sobie ufamy.

Romantyzm wydaje się być w tym świetle postrzegany źle, jako coś niemodnego, staroświeckiego, podlegającego dłuższemu przemyśleniu. Mężczyzna zabiegający nad wyraz o względy kobiety, może stać się jednocześnie niegodny jej uwagi, lub jak w opowiadaniu, jest socjopatą, głównym podejrzanym. 

Jak to było? Za dobrze, też niedobrze :-) I trafiają biedacy do friends zone :-)

Klik ode mnie.

Pozdrawiam

Cześć, locussolus

 Bardzo ciekawy pomysł. Nie spodziewałem się, że chłopa ktoś zastrzeli. To byłby dobry motyw na coś dłuższego. Teskt zawiera błędy, ale historia mnie zaciekawiła, to jakoś specjalnie mi nie przeszkadzały. 

Jeśli to szort na dobry start, to całkiem udany.

Pozdrawiam

Cześć, Koalo

Tak się składa, że miałem przez ostatnie dwa lata ogromną przyjemność pracować z niesamowitym fliziarzem, który również był magikiem. Nie było zlecenia niemożliwego do zrealizowania. Później przeskoczyliśmy na tematy kamienne: dzikówka, piaskowiec, granit, murowanie z kamieni. Dobrze nam się razem pracowało, dlatego łezka w mym oku się zakręciła na wspomnienie tych pięknych chwil :-)

Dobry majster to skarb, podobnie jak dobry magik. 

Szort wyborny, bardzo mi się podobał. No i jeszcze ten smok gagatek. 

Klik 

Pozdrawiam

Cześć, CZARNA2

O, ależ lubię anioły! Sympatyczne, takie bardzo ludzkie są u Ciebie. Niby zwykłe posiedzenie przy stole, jedzonko, ale to w tym momencie zaczęło się robić ciekawie. Dialogi naturalne, wiarygodne i swobodny płynący tekst.

Lubię rysować anioły, każdy jest inny, żyją własnym życiem, a biorąc pod uwagę ilu jest ludzi na świecie, to bytów anielskich musi być mnóstwo… i bardzo dobrze :-)

Trochę układ o zawieszeniu broni między dobrem a złem mi nie pasuje. Dobra ze złem nie można pogodzić. To tak, jakby światło było cieniem i odwrotnie. 

Z przyjemnością udaję się do klikarni

Pozdrawiam

Cześć, Vycherpious

Miło mi, że zaglądnąłeś. Dzięki.

Pozdrawiam

Cześć, MichaelBullfinch

Lubię takie opowiadania. Motyw wędrówki, walki z żywiołem, a tutaj dodatkowo sporo mądrych zdań, przy których musiałbym się dłużej zastanowić. Spoko wplotłeś motyw z palącym papierosa i fragmentem z utworu Lao. Bardzo ciekawy pomysł na gołębia :-) 

Od strony technicznej nie zauważyłem żadnych zgrzytów. 

Świetnie się czytało.

Klik

Pozdrawiam

Jeszcze nie powziąłem :-) 

 Wprowadzę poprawki do drylować 

 

W takim razie, najlepiej będzie, jeśli umieszczę przypis, tylko zastanawiam się, gdzie zamieścić? W przedmowie, czy pod szortem?

Można oceniać walory techniczne, fabularne, ale powiem przekornie: w jaki sposób ocenić dziwność i czym w ogóle jest? Przykładowo jeśli ktoś zakłada skarpetki jedną zieloną a drugą czerwoną, to już jest dziwne zachowanie? :-) 

Kiedyś spotkałem się z określeniem odnoszącym się do mojego tekstu, że stosuję dziwne metafory :-)

I przyznaję otwarcie, że nic mi to nie mówi, a raczej bawi :-)

Pozdrawiam

Eee tam

Konkurs jest konkursem i nie upatrywałbym wartości opowiadania poprzez pryzmat, które znalazło się wcześniej w bibliotece, ponieważ jest wiele czynników, losowości, gustów, to czy ktoś się wyspał, czy był zmęczony, gdy czytał, czy coś go/ją rozpraszało itd.

Pozdrawiam

Cześć, Semrau

No… to grubo poleciałeś z tym męczonym wampirem. Nie będę wskazywał miejsc z błędnym zapisem dialogów, to już wiesz. 

Ciekawy pomysł na książkę. 

Pisz, doskonal warsztat, będziesz coraz lepszy.

Pozdrawiam

Cześć, Asterionella

Opowiadanie jest dobrze napisane. Czyta się lekko, płynnie, ale trochę wieje nudą. Na początku miałem zagwostkę, bo kopalnia, wybuch… a później szpital i szpital, automat z żywnością działający na komendy głosowe.

Wydaje mi się, że w książce przy tej objętości ile ma Twoje opowiadanie, wprowadzenie mogłoby tak wyglądać, ale po długiej ekspozycji, w której niewiele się dzieje, opko traci na mocy. 

Klik za warsztat. 

Pozdrawiam

Cześć, d.pankovski

Świetne opowiadanie. Formalna kwestia: bardzo dobry warsztat, plastyczny i zarazem swobodny język. Pomysł na ludzkie płótna, które przyjmują na siebie cierpienie i radość, uwalniając innych – majstersztyk. 

Gratuluję! 

Klik 

Powodzenia w konkursie!

Pozdrawiam

Cześć, Storm

Bardzo udana scena. Myślę, że w punkt objętościowo dlatego, że gdyby opko było dłuższe i utrzymane w formie relacji z walki, zaczęłoby usypiać. Nordyckie klimaty, zimno, pojedynek z czarownicą – podobało mi się. Tak się zastanawiam nad dialogami podczas pojedynków, bo nawet w przypadku bójki, w sensie w rzeczywistości, mało kto wdaje się w dyskusje, a w literaturze czy filmie, często bohaterowie pogaduszki sobie robią, no ale widocznie taki urok fikcji :-) 

Wyraz futra, zamieniłbym na skóry, ale to moje widzi mi się :-)

Klik

Powodzenia w konkursie.

Pozdrawiam

Biszkopty to stopy, naginać to iść.

Właśnie dlatego, że brzmi fatalnie, a jeszcze bardziej, że nie wyobrażam sobie, żeby mój kumpel podczas naszego marszu powiedział drałować :-) Dla mnie to właśnie zwrot drałować jest obcy :-) 

;-)

Edit: 

Przypomniał mi się inny zwrot: naginamy na biszkoptach :-) ten też jest całkiem spoko. 

Cześć, regulatorzy

Dzięki za odwiedziny.

Tak, dobrze zauważyłaś, drałować, użycie tego określenia wyjaśniłem wcześniej w komentarzu. U nas mówi się drylować i chciałem, żeby tak zostało.

Nogę za nogę poprawię :-)

Pozdrawiam

Cześć, Bardjaskier

Czytało się płynnie, bez większych zgrzytów i choć nie przepadam za tematyką wojskową, to muszę powiedzieć, że teskt wywarł na mnie wrażenie. Dlaczego? Ponieważ porusza ważną kwestię, trochę na czasie, a raczej bardzo na czasie. U nas jest wielki pomnik z napisem: Nigdy więcej wojny! Ale jak widać, pamięć lubi zawodzić, szczególnie pamięć społeczeństwa. A poza tym, jak w opowiadaniu, pewnych wydarzeń nie da się zapomnieć, usunąć z pamięci, i kończy się to wszystko zgaszeniem światła. 

Kolejna sprawa w opko, która również jest istotna, to sposób w jaki ukazujesz propagandę, zryte berety, naiwność i nienawiść i tuż obok, empatię pomiędzy żołnierzami. Fabuła dzieje się w strukturach armii, ale zręcznie przekazujesz sprawy ważne. 

Widzę, że opowiadanie jest biblio – w pełni zasłużenie, gratuluję.

Pozdrawiam

Powodzenia w konkursie

Holly, to jakaś czołóweczka do filmu? Wstawka na wypasie :-)

Ekjuze mła za przyspamowanie :-)

Pozdrawiam miłośników ciepła

Cześć, betweenthelines 

 Bardzo dobre opowiadanie.

Ciężki kaliber, bo wiadomo, morderstwo, śledztwo, duchy, psychopatyczny malarz artysta. Nie wiem dlaczego, ale byłem przekonany, że czytam opko napisane przez mężczyznę, a później dotarło do mnie, że jesteś kobietą. I byłem pewien podziwu, że tak dobrze potrafisz wejść w kobiecą narrację. Romantyczne scenki też spoko – wskazane, coby rozładować napięcie duszności prowadzonego śledztwa. 

Tylko jedno załzawiło mi oko, zwrot kreślił, pędzlem się nie kreśli, pędzlem się maluje :-) Wiem, że to czepialskie trochę, ale musiałem Ci to napisać, ponieważ z zawodu jestem rzeźbiarzem, a wyszło tak, że maluję regularnie, dlatego rzuciło mi się to w oczy :-) 

Ciekawe zwroty akcji, tekst jest dynamiczny fabularnie, polubiłem bohaterkę, tego jej kumpla już mniej, wzbudziłaś we mnie emocje, wielki plus za to. 

Klik ode mnie. 

Aha… wyjustuj tekst

Pozdrawiam i życzę powodzenia w konkursie. 

 

Wrzucę edit, po przeczytaniu komentarzy :-)

Pamiętaj, że każdy wypowiadający się zapodaje swoją opinię. Opinia nie jest wyrokiem, prawdą, jedyną objawioną. Bo widzisz, np. nie znam chłopa, w sensie Jima, ale uważam, że ma sporo racji w tym, co Ci napisał. Twórcy zazwyczaj są wrażliwi, i tylko ci co zahartują się w ogniu krytyki pójdą dalej, będą się rozwijać, czerpiąc dla siebie jak najwięcej z merytorycznej krytyki. Należy rozróżnić krytykanctwo (gdzie nie można dyskutować, ponieważ brak jest merytoryki), przykładowo: jeśli ktoś powie Ci, że napisałaś coś do bani, to tak naprawdę nic nie znaczy, jeśli ten człowiek nie potrafi tego uzasadnić. Warsztat zawsze warto jest doskonalić, słuchać mądrzejszych od siebie, uczyć się, jednocześnie pracując nad własnym stylem, a przede wszystkim więcej czytać, niż pisać. Zauważyłem pewną tendencję, że bardzo dużo osób pisze, ale z czytaniem coraz gorzej. Dla mnie kontakt ze sztuką, nie tylko w słowie, ale i obrazie, to podstawa, karmię się tym. Dlatego proszę, nie zrażaj się, wybieraj dla siebie z krytyki co najlepsze i przede wszystkim nie poddawaj. Zapewniam Cię, że po pewnym czasie osiągniesz pułap, że będziesz czuć się pewniej z tym, co tworzysz, jednocześnie nie szukając dla siebie akceptacji u innych, poklepania po ramieniu. Bo wydaje mi się, że nie o to chodzi, żeby być chwalonym, choć jest to miłe, ale i niebezpieczne, bo można osiąść na laurach, i wracając – ogień hartuje, krytyka również. 

Dlatego pisz i nie trać wiary we własne możliwości. Będziesz coraz lepsza, to tylko kwestia czasu. 

Pozdrawiam

Cześć, dawidiq150

Dzięki za wizytę, czytanie i dobre słowa.

Pozdrawiam

Cześć, HollyHell91

Przez C dlatego, że z łaciny.

Dziękuję, że mnie odwiedziłaś.

Pozdrawiam

Cześć, Bolly

Świat był kolorowy, ale nie dlatego, że Maciuś go takim stworzył, szarość weszła w momencie jego ingerencji – rysował ołówkami – o czym nie ma mowy w tekście, ale czytelnik może się domyślać, że skoro wszystko ma kolor, są to kredki. No nie, nie są :-) Wiem, że nie jest to oczywiste, ale wolę tak to zostawić.

Tak, drałować to poprawna forma. Ale u nas w okolicy mówi się drylować :-) Chociaż to określenie oznacza również pestkowanie czereśni. 

Obawiam się, że możesz myśleć w kategoriach dorosłego. Dzieci często posługują się gumką do mazania, wprowadzając zmiany. A może Maciuś lubić mazać i poprawiać rysunki?

Pozdrawiam

Edit

Kreowanie nie jest równoznaczne w tym przypadku ze stwarzaniem. W tym szorcie kreowanie jest ingerencją. Świat już istniał. Choć Creator może być mylne, ponieważ z łaciny oznacza Stworzyciela.

Cześć, beeeecki

Dzięki, że mnie odwiedziłeś.

O, tak! Zima niech odejdzie. Czekam na wiosnę. 

Pozdrawiam

 

Cześć, chalbarczyk

Miło mi, że dreszczowo bezbłędnie :-) 

Dziękuję , że zajrzałaś do mnie.

Pozdrawiam

Cześć, Finkla

Może to dlatego, że silnik diesla mniej na trasie pali, chociaż benzyniaki też nieźle sobie radzą. A poza tym, to już łelektryczne jeżdżą… i bez kierowcy. No, takie dziwności, a rzepak zawsze na topie, żółty, wywołujący pozytywne skojarzenia :-)

Dzięki za nawiedzenie :-)

Pozdrawiam

Siema, Bolly

Ależ mi się to podobało. Na początku moją uwagę przykuły ilustracje i byłem pod wrażeniem, że są wygenerowane, ponieważ efekty pociągnięć pędzla i faktury, wprowadziły mnie w błąd. O, zgrozo! Jednak nie obawiam się, że artyści odłożą pędzle. Ale muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem, ponieważ nie są to wygłaskane rysuneczki, generowane nieudolnie przez AI. Najchętniej te wszystkie generatory wysłałbym w kosmos :-) 

Przejdę do treści. 

Świetne opowiadanie. Przypomniało mi po części opowiadanie Irvinga: Rip Van Winkle. Teoria z wieloświatami jest interesująca i jak widać świetnie to wykorzystałeś. Nie przeszkadza mi zupełnie, że tak naprawdę nic więcej nie wiem na temat rzeczywistości, w którą wpadł bohater… w sensie skąd coś się wzięło i czym jest. Barwny plastyczny język i bardzo dobry warsztat – za to wielki plus. Troszkę też zaleciało Lovecraftem, ale również to mocna strona opowiadania. 

Klik!

Pozdrawiam

Cześć, tomaszg

Ale, że goła baba w ogóle Alfy nie poruszyła? Serio? Jeśli coś takiego się działo na statku, to znaczy, że albo to nie jest mężczyzna, albo jest robotem, bo żeby w zdrowym chłopie nieustannie wystawionym na widok kobiecej nagości, w zamkniętej przestrzeni statku, w kosmosie… nic nie dygnęło, to oznacza, że jest z nim bardzo źle. A poza tym, czemu ma służyć chodzenie nago? Skoro i tak to nie działa? :-)

Zaczęło się bardzo dobrze. Wprowadzenie super, ekspozycja już trochę gorzej, a później to zacząłem się nudzić. Dlaczego? Od momentu, gdy bohater ląduje po rzekomym wypadku w miejscu podobnym do szpitala. I zapętlasz to samo, noga, Magda, starszy mężyczna, zupa, dalej noga, wrzucasz jeszcze rozkminy egzystencjalne, w końcu Magda zabiera go ze szpitala.

Myślałem, że może to kwestia urojeń Alfy, że tak naprawdę w twiście okaże się być pacjentem szpitala psychiatrycznego, no ale nie… 

Do końca to nie wiem, o co chodzi w tym opowiadaniu. 

Aha

Masaż, jako ergoterapia? 

Ergoterapia to pojęcie oznaczające terapię pracą. Innymi słowy: praca sama w sobie ma wydźwięk terapeutyczny.

Pozdrawiam

Siema, Storm

Trochę żartu, szczypta grozy, krótka scenka.

Pomysł na tego szorta wziął się z prawdziwej podróży przez pola rzepaku. Celem wyprawy nie był złoty trunek, a dłuższy spacer do sąsiedniej wioski (trwał trzy godziny), ale było zabawnie.

Pozdrawiam

Cześć, betwenthelines

To prawda. To w końcu Creator :-)

Dzięki za odwiedziny, czytanie i dobre słowa

Pozdrawiam

 

CZARNA2

Miałem na myśli gwiazdkę, o której wspomniałaś, że mam ją w tekście. Zastosowałem ją jako wyodrębnienie wątku.

Pozdrawiam :-)

PS

Smok w Krakowie w te mrozy zieje ogniem? Czy wygasili? :-)

 

Cześć, lugosi 

Dziękuję za wizytę i dobre słowa.

Cieszę się, że wywołałem uśmiech na Twojej twarzy.

Pozdrawiam

Cześć, CZARNA2

Dziękuję, że zajrzałaś. 

Gwiazdka jest potrzebna :-)

Pozdrawiam

 

Cześć, Robert Raks

Dzięki za docenienie i klik.

Pozdrawiam

 

SNDWLKR, cześć

Dzięki.

W szorcie trudno jest osiągnąć grozę, ale jednak to możliwe.

Pozdrawiam

melendur88, cześć

 

Dzięki za odwiedziny i czytanie. 

Cieszę się również, że mogłem Cię rozbawić.

Dzięki za klik.

 

Pozdrawiam

 

Bardjaskier, siema

Dzięki, że zajrzałeś.

To jest dobry pomysł.

Pracuję nad opowiadaniem. Chciałem się trochę oderwać, dlatego napisałem tego szorta :-)

Dzięki za klik.

 

Pozdrawiam

 

Cześć, bruce 

Dziękuje za czytanie i wyłapanie interpunkcji. 

Wprowadziłem poprawki. Co do: Urwałem, utkwiło mi to w pamięci z poprzednich tekstów. Ktoś mi zasugerował, że z dużej. 

To prawda, Creator może być kapryśny. 

Dziękuję za klik. 

Pozdrawiam

To jest tylko moja opinia. Nie wiem, jaka jest prawda :-)

Jednak klik się należy. Tekst zawsze można dopracować, a pomysł w tej opowieści jest naprawdę dobry. 

Pozdrawiam

Cześć

Hesket nawiedza i mówi dobry wieczór :-)

Choć mroźny, ale zima jest, to musi być zimno, prawda? Parafrazując klasyka :-)

A terez do rzeczy…

Super pomysł z tym fałszywym Słońcem. Zapowiadało się bardzo interesująco, bo trochę mi to przypominało Langoliery, tylko że później zaczęło się troszkę psuć, gdy zachodziłem w głowę, o co kaman? Bo tak: mamy świat postapo, ludzie chodzą jak żywe trupy z pęcherzami wielkości piłki do koszykówki – i za to plus, jest groźnie, łażą, pożerają się, ślepie mruga z tej dziury w przestrzeni, i dzieją się bardzo dziwne rzeczy, za to też plus, no i dalej… Dziewczyna wychodzi z ukrycia, i to też byłoby ok, tylko fabuła zdaje się być porwana, później ucieka do naczepy, biadoli przez sporą ilość akapitów o paletach, to coś łazi na zewnątrz, i plumm, w którymś momencie okazuje się, że zastyga w bezruchu, jak trole, gdy je światło dopadło. Chodzi mi o to, że starasz się budować napięcie, by po chwili przekłuć ten balonik grozy igiełką, i nawet zbytnio ten balonik nie robi hałasu. Miałem wrażenie braku konsekwencji, pewnego błądzenia i przypadkowości w dalszej części, jakbyś nie do końca była pewna tego, co chcesz przekazać. 

Czytałem z zaciekawieniem, licząc na pewne wyjaśnienia, a dostałem twist z powrotem tego czegoś, które nadal nawija o powinności, a to niczego mi nie tłumaczy.

Budowanie światów postapokaliptycznych niesie ze sobą pewną pułapkę, to musi być spójne, wynikać jedno z drugiego, tutaj tego nie dostrzegłem. Zbyt wiele niewiadomych. 

I ważna rzecz: rzeźbienie w węglu sprawiałoby ogromną trudność, ponieważ jego struktura jest bardzo krucha :-) Są też zwroty typu, że pomiędzy paletami nie było prostych linii, wybacz jeśli nie cytowałem jeden do jeden, ale chodziło o linię – określenie linii byłoby bardziej adekwatne, gdy mówilibyśmy o płaszczyźnie, tutaj mamy przestrzeń trójwymiarową. 

Nie wnikam więcej w poprawność językową, bo sam nie jestem specem :-)

Tekst na pewno zasługuje na uwagę. 

Pozdrawiam

Te fragmenty są bardzo dobrze zmiksowane. Widzę, że Steven ma sporo muzy u siebie na kanale. Trzeba mi będzie na spokojnie przysiąść i przesłuchać całość albumu na dobrych słuchawkach nausznych, bo tych tzw. czopkowych nie uznaję. 

Dzięki, Maciej

Pozdrawiam

Macieju! Nie trać wiary! :-)

Kiedyś kumpel mówi tak:

– Ciężkie czasy dla twardzieli. – Poprawia gitarę na kolanie. – Ech – dodaje. – Jeszcze ta orteza nie daje mi możliwości pełnego wyprostu. 

– Maniek, ale motorem już jeździsz, to nie jest źle – pocieszam przyjaciela.

Uśmiecham się do niego, próbując zachęcić do kontynuowania naszego jam session. – Na wiosnę będziesz sprawny, jak nowo narodzony. 

Maniek wkłada tlącego się papierosa za struny i tniemy dalej. 

Kiedyś na wystawie starszy człowiek powiedział mi coś w stylu, że na końcu zostanie muzyka. 

Nie łam głowy, Macieju.

Aha, gdzie można Cię usłyszeć? Masz jakieś nagrania?

Pozdrawiam

Szort mi się podobał

 

Koalo, to jest bardzo dobry pomysł!

Dzięki

Ależ mnie ciekawi, jak wygląda Pani Wena :-) Czy jest może kobietą o długich nogach, prawie tak długich, że sięgają nieba? A jak się uśmiecha? Ma długie kręcone włosy, a jeśli tak, to jaki kolor? Może warto by ją zatrzymać, lub choćby zaprosić na kawkę? 

Sympatyczny drabelek. Podobał mi się :-) 

Wypowiem się jako ten, który regularnie maluje i rysuje… Nie wierzę w tym przypadku w wenę :-) Ale w przypadku twórczego pisania… O! To co innego! 

Pozdrawiam 

Ciekawe podejście. No tak, to zależy od natury wampira. Jest w tym pewien romantyzm, ale wolę wydanie wampira bez emocji, nieczułego, chłodnego, istotę mroku, nie znającą litości. 

Ugrzecznienie wampiryzmu może jest chwytliwe, ale nie łapię się na to.

O, jeszcze jedna produkcja filmowa mi się przypomniała. Byłem w kinie na tym… To był francuski film, lecz nie pamiętam tytułu. Bohaterką była dziewczynka – wampirzyca, która nie chciała stać się pełnoprawną wampirzycą, ponieważ rozczulała się nad losem przyszłej ofiary. Posiadała w sobie spore pokłady empatii i wrażliwości. Film ładny… I w sumie tyle :-) 

 

Lepiej nie wywoływać mnie do tablicy…

Żartuję :-)

Wizyta opowiada o tym samym wampirze? 

To w takim razie, nadal nie wiem, w jaki sposób pozbyć się draculi raz na zawsze :-)

Faktycznie, prowadzisz inną narrację – popieram, trzeba ćwiczyć różne style, to daje w przyszłości swobodę. 

Pozdrawiam

Edit: Przypomniałem sobie kilka filmów o wampirach. Najbardziej przypadł mi do gustu: Wywiad z wampirem. Blade to taka szopka, ale spoko fajerwerki, wykopy, piruety i bieganie z mieczem :-)

 

Cześć si­lver_ad­vent

Po­słu­gu­jesz się bar­dzo ład­nym po­etyc­kim ję­zy­kiem, ale jest w tym pewna pu­łap­ka, jeśli jest go zbyt wiele, po­tra­fi wy­wo­łać od­wrot­ny sku­tek do za­mie­rzo­ne­go, czyli w moim przy­pad­ku, znie­chę­ca do czy­ta­nia. Z tym jest tro­chę tak, jak z per­fu­ma­mi :-) Jeśli ktoś wy­le­je zbyt dużo na sie­bie, to za­miast wy­czu­wać de­li­kat­ne nuty, za­le­wa osobę obok bomba za­pa­cho­wa i nie można od­dy­chać, aż gęsto. 

Sam czę­sto wpro­wa­dzam ob­ra­zo­wość w ten spo­sób, ale uwa­żam na prze­ła­do­wa­nie po­kła­du :-) 

Szort mi się po­do­bał. 

Klik

Aha… Dla­cze­go wam­pir miał­by odejść, roz­pły­nąć się w pu­st­ce? Pro­szę mi wy­ba­czyć, nie je­stem bie­gły w te­ma­ty­ce wam­pi­rów, ale to one umie­ra­ją? Wiem, że jak do­stał de­li­kwent koł­kiem w pompę, to nie miał szans, albo ja­kieś sre­bro we­szło w grę. No… ale w inny spo­sób, jak to wy­glą­da?

Siema, fanthomas!

Bardzo dobry szort. Odebrałem tekst, jako ukazanie tego, co dzieje się w stanie psychotycznym. Pomimo tego, że bohater jest pogrążony w psychozie, zachowuje się w sposób i tak dość sensowny. Końcówka świadczy o tym, że zaczyna całkowicie odpływać. 

Szorta traktuję jeszcze w inny sposób, podobny do tego, w jaki odbieram filmy Lyncha – jest tutaj klimat niesamowitości i grozy, zmieszany bardzo umiejętnie z wydarzeniami dnia codzienego. Niby sytuacja błaha, koleś na przystanku, jakaś dziewczyna, która z tła zmienia się w postać istotną dla całej historii. Jak w Blue Velvet, znalezione ucho w trawie zapowiada grozę, tak u Ciebie, pojawienie się panienki. 

W tekście dostrzegłem też głębsze przesłanie. Taką dziurę w sobie, której nie widać ma chyba każdy z nas – skutecznie potrafimy ją maskować, ale jest naszą nieodłączną częścią, jak cień. 

Pozdrawiam 

Klik

Nowa Fantastyka