komentarze: 1246, w dziale opowiadań: 1063, opowiadania: 573
komentarze: 1246, w dziale opowiadań: 1063, opowiadania: 573
Cześć, Mehiko
Gratuluję debiutu!
Wciągnęła mnie Twoja opowieść o gąbce. Bardzo dobrze prowadzisz fabułę, każdy wątek jest powiązany, wynika jeden z drugiego. Groza z uśmiechem na twarzy :-) Dialogi są wiarygodne, podobnie jak bohaterowie. Czuć, że są żywi a nie z papieru.
Pozdrawiam
Tak. Zapewne masz na myśli koncerty w łańcuckim zamku. W parku ćwiczą skrzypkowie :-) Takie pytanie: Czy grywałeś Kaprys 24?
Pozdrawiam
maciekzolnowski, Człowiek od cudzych piosenek,
Skad ja to znam?
Rick wiedział, co mówi. W czasach nagrywania analogowego nie było możliwości ciągłej, szybkiej edycji śladu, dlatego niektóre zespoły wchodziły do studia i nagrywały na setę wszystko w ciągu dnia, dwóch. Ciekawa rzecz a propos Bee Gees, ci z kolei śpiewali swoje partie jednocześnie. Dzisiejsze nagrywanie, komputerowe mixmastering dają potężne możliwości, ale jest coś unikatowego, magia, w nagraniach z czasów analogowych. Któraś z polskich piosenkarek powiedziała… Sparafrazuję: piosenkę nagrywało się od początku do końca, był to zapis nie tylko dźwięku, ale niepowtarzalny wycinek chwili, emocji i pomimo, że niedoskonały, to właśnie dlatego tak wartościowy.
Nagrywanie to proces, okraszony godzinami spędzonymi w studio :-) Numer się zna, grywało się go setki razy, a przy rejestrowaniu ciągle coś nowego można się dowiedzieć. Za każdym razem świeża artykulacja.
Bardzo dobrze napisany szort, Macieju. Super oddajesz klimat studia, splątane kable, atmosfera gęsta, wysiłek przy pracy. I obecność muzyki, która jest wszędzie i będzie z nami do końca. A gdy nas pochłonie czas, ona będzie trwać wiecznie.
Klik
Pozdrawiam
Czy ktoś tutaj szuka rysownika, czy mi się wydaje?
Chyba widziałem kotecka :-)
CZARNA2, 364 dni Belzebuba – Dzień 50, http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34716
Rozbrajasz mnie tymi odcinkami :-) Tak się składa, że mam Balbinę, ale to kocica. Kocura też mam, ale wabi się Rudik. To nic, że umaszczenie kawa z mlekiem, ale jakoś pod rudy bardziej mi pasowało :-)
Rudik przynosi dziennie pod drzwi dwa, trzy upolowane ptaki i co tu począć? Taki łowny.
Super szort, plastycznie prowadzony, aż chce się czytać, bo wszystko przed oczami. Może napiszesz coś dłuższego, hę? Chętnie przeczytam :-)
Klik! Zdecydowanie!
Pozdrawiam
To zależy w jaki sposób definiować cud. Stoję bardziej po stronie czegoś, co przeczy prawom natury. Przykładowo: jeśli ktoś straciłby kończynę w skutek nieszczęśliwego wypadku, i ta noga czy ręka odrosłaby, to dla mnie cud. Ale jeśli ktoś pomyka autostradą dwie paki i nagle – bum! Z samochodu zostaje zgniecione coś, co w ogóle nie przypomina pojazdu, a kierowca wychodzi bez zadrapania, nie jest to cud, ponieważ takie rzeczy się zdarzają.
Chociaż gdzieś tam odnotowano, dawno temu, że chłopu odrosła noga… Ale notować można sobie wszystko :-)
Tekst to nie marmur, który nie wybacza błędów ;-)
Też się uczę.
Pozdrawiam
Cześć, Aluśka
Gratuluję debiutu!
Bruce zwróciła uwagę na sprawy techniczne, dlatego nie będę powtarzał.
Podczas czytania postanowiłem skupić się na fabule. Rozumiem, że wątek fantastyczny był tylko tłem dla pokazania powagi sytuacji i stanu, w którym znalazła się bohaterka. Przyznam, że czekałem na moment, który przybliży i powie coś więcej o świecie potworów. Dlaczego musiało dojść do inwazji i czym w końcu były potwory. Wspominasz o nich fragmentarycznie, gdy atakują, przez co są tajemnicze, ale też w mojej wyobraźni nie zyskują formy, są tylko włochatym czymś.
Najbardziej urzekł mnie mocno nacechowany emocjonalnie opis wyobrażeń, czy też wspomnień bohaterki, gdy wraca do domu rodzinnego. Dzięki takim zabiegom budowana postać, staje się bliska dla czytelnika.
Pisz dalej ;-)
Pozdrawiam
ośmiornica, Ocean pamięta, https://fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34701
Cześć, ośmiornica
Najpierw sprawy techniczne.
oczmi wyobraźni ---> oczami wyobraźni
Uśmiechnął siędo ---> się do
musiał sam je spróbować ---> musiał sam spróbować
- Czyli coś się wydarzył ---> – Czyli coś się wydarzyło
Milczął, choć coś wyraźnie go gryzło
Łukasz obserwował go ---> powtórzenia?
Nie pakuje ---> Nie pakują?
Była już niemal chłodna ---> Co to znaczy niemal chłodna? Trudno mi sobie wyobrazić, że coś jest prawie chłodne. Jest albo chłodne, albo ciepłe. Rozumiem, że to sprawa indywidualna.
Często stosujesz imię bohatera, gdzie wiadomo w domyśle, że o nim mowa.
opowiadać o tych rybaków ---> o tych rybakach
Najbardziej podobały mi się plastyczne opisy żeglugi. W sposób przekonujący pokazujesz życie na pokładzie, używając fachowego słownictwa.
Wątki fantastyczne rozpoczynają i kończą opowiadanie, komponując się dobrze w całości.
Klik!
Pozdrawiam
Droga bruce, Langoliery to nowela S. Kinga, a ekranizacja to mini serial. Polecam najpierw przeczytać ;-)
Pozdrawiam
Cześć, bruce
Chciałbym wierzyć w cuda. Przypomniały mi się Langoliery.
Podobnie za jeroh: wątpliwe, żeby pilot rzucił takie zdanie do pasażerów. Nie chcę sobie wyobrażać, co działoby się w ich głowach. Na szczęście stał się cud i wszyscy przeżyli.
Pozdrawiam
Koala75 Burza
Cześć, Koala
Rozbawiłeś mnie nocną koszulą :-) Nie podoba Ci się różowy? Przecież kwiaty są piękne. Sympatyczny smok i świetny pomysł z piorunami.
Klik!
Pozdrawiam
Koty działają na mnie leczniczo, uspokajają i bardzo dobrze czuję się w ich towarzystwie.
Pozdrawiam
Cześć, Bardzie
Dużo opisów, ale konsekwencja w całości, utwierdza mnie w przekonaniu, że zrobiłeś to z premedytacją :-) Dlatego plus :-)
Co do Beksińskiego – polecam Panowie wybrać się do Sanoka, wystawa robi wrażenie.
Pozdrawiam
Klik!
Cześć, CZARNA2
Przyjemny szort, a kot przezabawny :-) Widziałem go, gdy siedział na głowie Haliny, jak żywy :-) Lubię koty, to magiczne istoty. Pod koniec gubiłem się w dialogach, kto do kogo się zwracał:
– Co to jest?
– Stolik nocny
Pozdrawiam
Klik!
Cześć, JolkaK
Zgrzytnęło mi jedynie: stawał się pomału idelany. To pomału wyrzuciłbym.
Nie precyzujesz dlaczego dochodziło do przemiany, ale szort rządzi się swoimi prawami i nie muszę tego wiedzieć. Podobał mi się, ponieważ wzbudza emocje.
Klik!
Pozdrawiam
maciekzolnowski, Ale kino, dziewczyno https://fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34686
JolkaK, Jesteś?https://fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34684
CZARNA2, 364 dni Belzebuba – Dzień 48, https://fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34685
Bardjaskier, Słońce nad Sierrą, https://fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34682
Cześć, Maciek
Wracasz często pamięcią do lat dzieciństwa, i dobrze że to robisz, bo lubię z Tobą podróżować. Przypominają mi się moje młode lata. Coś w tym jest, że z wiekiem wracają bardziej reminescencje niż to, co było niedawno.
Pozdrawiam
Klik!
Masz rację, zachowałem się nieładnie i faktycznie nie zrozumiałem.
Przepraszam
jerry_ gainer, a to ciekawe, że lepiej wiesz, co zrozumiałem źle.
Możesz się za mnie nie wypowiadać?
Cześć
Interesujący fragment na tyle, że chętnie dowiedziałbym się, co będzie dalej. Stosujesz ciekawe porównania, ale jest tego zdecydowanie za wiele. Ciągle wrzucasz: jak, jakby, niczym, itd. Nie są same w sobie złe, ale jest ich przytłaczający nadmiar.
Polecam publikować opowiadania w całości, ponieważ fragmenty nie cieszą się na portalu większym zainteresowaniem.
Pozdrawiam
Zbyt dosłowne. Ot, scena morderstwa i później skok morderczyni z parapetu.
Pozdrawiam
fanthomas, Bliźniaczki, http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34664
Aj, waj, liczyłem na to, że pójdzie to bardziej w strefy mroku i leśnego gąszczu. Nocą przy drodze, w świetle samochodwych reflektorów, świat wygląda groteskowo, szczególnie, gdy niesposób połączyć szpary między zębami, bo ortodonta drogi, i jeszcze dziury w nawierzchni bitumicznej :-)
Zaskoczyłeś jak zwykle.
Pozdrawiam
Klik!
MichaelBullfinch, IKHLWA I IHAWU, http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34649
Cześć, Michael
Solidnie napisany szort. Narracja w pierwszej osobie nie jest łatwa, ale zrobiłeś to wyśmienicie. Podobały mi się plastyczne, obrazowe przedstawienie potwora. Satysfakcjonujące zakończenie niczym wisienka na torcie.
Klik!
Pozdrawiam
Cześć
Polecam oznaczyć jako fragment.
Treść przejmująca, wymowna. Etykietowanie jest złe, bo przede wszystkim nie możemy poznać drugiego człowieka. Szczątkowe informacje, gdy ćmy nawet na nas nie usiądą, nie mogą wiedzieć czegokolwiek – wyciągają pochopne wnioski, powtarzają komentarze innych, plotkują i dodają swoje trzy grosze. Tworzy się przez to obraz nieprawdziwy, przekłamany… A nie wiedzą, że jesteśmy dla nich zwierciadłem.
Pozdrawiam
Pogody ducha ;-)
Nie sprawdzałem tagów, dlatego zastanawiałem się, kim jest narrator. Bardzo dobry pomysł na postapo. Opowiadanie zagadkowe, nieoczywiste, sprawia wrażenie dobrze przemyślanego. Podział: wstęp, rozwinięcie (ekspozycja), zakończenie, nie jest sztywne, a płynne.
Jedno z lepszych Twoich opowiadań, podobnie jak Mechaniczna rozpacz.
Pozdrawiam
Cześć, Młody pisarz
Dziękuję za odwiedziny i dobre słowa.
Pozdrawiam ;-)
Dopracowane opowiadanie, dobry szlif :-) Ale… zaraz. Czym było to coś? Bo tajemnicze, nieludzkie, dziwne, ale jakie zadanie miało spełniać? Czy interpretacja w stylu: sprzedał chłop duszę, jest trafna? Tak to potraktuję, w końcu Kvasir jest pazerny na kasę, to skończył źle. Tylko że przeżył :-) Tekst z otwartym zakończeniem. Ok, tak też można.
Wciągające opowiadanie. Zastanawiałem się nad lekkomyślnością Daana. Rozumiem, że był zaślepiony, nie wiem, chory, zwał jak zwał, ale aż tak nieostrożny? Lekkomyślny? Nie wziął pod uwagę, że w poniedziałek wszystko wyjdzie na jaw? Na korzyść dla opowiadania, akcja działa się na weekendzie, to wiele problemów odpadło. Twist jest w porządku i ucina problematyczne pytania typu: co by było, gdyby ciała nadal pozostały w chłodni? Sekcja wykazałaby substancję wstrzykniętą przez tych pseudo lekarzy :-)
Jest tutaj niewykorzystany potencjał, ale nie dlatego, że nie posiadasz odpowiednich środków warsztatowych. Szort byłby świetnym wstępem do czegoś większego. Obdarzyłeś robota emocjami, bo piszesz, że lubił smak mięsa. Skupiłbym się na zależności pomiędzy duszą, martwym przedmiotem – robotem, na etapowości dochodzenia tworu do wniosków, i przede wszystkim, co sprawiło, że zaczął myśleć. Tutaj aż prosi się o rozwinięcie. Przemyśl to :-) Chętnie przeczytałbym.
Przypomniał mi się film Mucha, w reżyserii Kurta Neumanna, gdzie naukowiec z obawy przed reakcją żony, zamyka się w laboratorium.
Anioły w połączeniu z piwem :-) Tego jeszcze nie spotkałem. Jedyny minus tego szorta, to forma, przypomina relację, coś na kształt scenariusza. Ale i tak mi się podoba. Lubię anioły.
Jaszczury nie miały szans. Człowiek wyluzowany, drink, papierosek, palemka, ach, żyć się chce :-) Coś mi nie pasuje tylko to płynięcie żabką w próżni. Rozumiem, że wcześniej wybił się z nóżki o coś. Tzn. od czegoś musiał się odbić.
Zabawne opowiadanie. Cóż… Świat staje na głowie, baba z babą żenić się będą i chłop z chłopem, odwołując się do pewnego starego filmu :-) Podoba mi się żart, lekkość i zarozumiały, zapatrzony w siebie Oświecony Książę Egon.
Wiem, że długie opowiadania mogą sprawiać trudność, szczególnie w łączeniu wątków, a to, że bohaterów jest niemało, również potrafi odbić się na odbiorze. Co do tych pierwszych połączyłeś wszystko w zgrabną całość. Na początku nie potrafiłem się odnaleźć i zrozumieć, co sprawia, że dana postać postępuje tak a nie inaczej. Zbyt szybkie wprowadzenie dużej ilości bohaterów nie ułatwiało mi tego. Dopiero później zacząłem łapać, o co chodzi.
Widzę, że miałeś pomysł i dokładnie, krok po kroku go realizowałeś. Nie jestem smakoszem fantasy, ale tekst mi się podobał.
No, to dałeś tym szortem jak ogniem po tłokach :-) Wykonałeś bardzo trudną rzecz, w krótkiej formie umieściłeś dużą dawkę grozy, ale nie bezpośrednio, ponieważ nie skupiałeś się na opisach strasznych poczynań jakże wesołego Mikołaja. Wiadomo, co znajdowało się w worku i myślę, że gdyby Mikołaj sięgnął do niego i wyciagnął to coś na stół, bańka straszności zamieniałby się w obrzydzenie… A tak, jest dobry horror.
Pozdrawiam
Najpierw:
Zagryzła wargi i podążyła za krwawym śladem w śniegu, ciągnący się wzdłuż stodoły. ---> literówka? Brakło m
Zagryzła wargi i podążyła za krwawym śladem w śniegu, ciągnący się wzdłuż stodoły. Podeszła do kolejnej szpary, spojrzała. Eeike leżał przed domem. Usłyszała huk, gdy coś naparło na drzwi stodoły. ---> powtórzenie
Stary podniszczony skobel zatrzeszczał. Łapy wilka zjechały po drzwiach.
Wszystko ucichło. Po lewej biały kształt mignął między deskami. Usłyszała, jak śnieg trzeszczy pod łapami bestii. ---> powtórzenie
Bestia znów ruszyła, teraz z powrotem w stronę drzwi. Łapy znów napierały na wejście. ---> powtórzenie
Podniosła głowę i spojrzała wzdłuż ręki za uciekający wilkiem ze strzałą w boku ---> uciekającym
Miny ich były surowe, a pięści zaciskał się, im dłużej Kjell mówił. ---> zaciskały
Cała uwagę poświęcał na tropienie ---> Całą
Dobrze się czytało. Myślałem, że pójdziesz bardziej w stronę fantasty i wilk okaże się czymś więcej niż tylko zwykłym zwierzęciem.
Zajmujące opowiadanie, pomimo że akcja nie toczy się wartko, bardziej nieśpiesznie płynie. To dobry tekst.
Najpierw:
Ceniłem go za to poczucie odpowiedzialności. Wtedy dopadło mnie dziwne uczucie, że coś nam umknęło.
Kształt dopasował się, jakby to właśnie piwo zostało wyprodukowane i przebyło całą tę drogę tylko po to, by trafić do tej właśnie dłoni.
Każdy ma jakąś misję i ją realizuje. ---> Niekoniecznie. Znam osoby, które żyją z dnia na dzień, jak powiedział Rambo, chyba w drugiej części :-) Ale zaznaczasz później, że niektórzy nieświadomie mają misję, to ok :-)
Zabawna opowieść. Podoba mi się poczucie humoru bohaterów i pomimo, że w dużej mierze wynika z naćpania, to jakoś mi to nie przeszkadza. Przyjemnie się czytało.
Aha, to oznacza, że muszę iść spać :-)
Albo za dużo czytania, albo ten materac na podłodze nie jest dobrym pomysłem.
Ale chyba się nie zrozumieliśmy, nie czekam na wenę, ponieważ nie wierzę w coś takiego. Brak weny, to łatwizna, inaczej rodzaj prokrastynacji. Napisałem: zostawiam, ale nie w oczekiwaniu na wenę, głowa musi od tego odpocząć. Dlatego też nie zdarza mi się pisać wieczorami i w nocy. Wena to romantyczne bajanie ;-)
Pozdrawiam
Cześć
Przypomniała mi się Mroczna połowa.
Wyraz sztampa, pojawił się w opowiadaniu kilka razy, czy to zamierzone? :-)
Aż tyle frustracji? A kto mówił, że będzie łatwo? ;-)
U mnie wygląda to w ten sposób: zaczynam pisać, wracam, usuwam, kreślę, zostawiam, ale nieustannie mam to w sobie. Nie szukam weny, zaczęta opowieść drzemie gdzieś w środku i domaga się dokończenia. Kiedyś prowadziłem wymianę spostrzeżeń dotyczących tego, czy historia potrafi żyć własnym życiem. Byłem przekonany, że nic poza tym, co napiszę, nie istnieje w świecie wymyślonym, ale zaczynam mieć wrażenie, że jest odwrotnie.
Pozdrawiam
Zajmujące opowiadanie. Mam tylko wątpliwości względem melodii (wystukiwanej). Wystukuje się rytm, melodię można zanucić, zaśpiewać. Oczywiście nie bierz tego za pewnik, to moje pojmowanie rytmu i melodii :-)
Wprowadzasz szybko w głębię, akcja jest konkretna, ale od wstępu do rozwinięcia trochę zbyt nagle jak dla mnie.
Opowiadanie mi się podoba. Oglądałem kiedyś film, tylko obawiam się, że mogę przekręcić tytuł: Potwór z głębin? Animacje poklatkowe w filmach grozy z lat osiemdziesiątych zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy :-)
Proszę bardzo. Czytam, szukam jakiejś petardy :-)
Pozdrawiam
MarnoscMarnosc42, Sanatorium, http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34639
Cześć
Tekst tajemniczy, nieoczywisty, niejednoznaczny . Przypuszczam tylko, że bohaterka na coś cierpi – depresja? Poznaje człowieka, któremu boi się zaufać? Kim jest nieproszony gość? Dużo pytań, sporo niewiadomych. Super wstęp do dłuższej historii.
Budujesz swój styl, to widać.
Klik!
Pozdrawiam
To zależy jakich stworów ktoś się boi. Mogłoby być również tak, że redakcje przyjęłyby teksty Oskara, a stworów nikt by się nie bał :-) I co wtedy?
Dobry tekst. W niewielkiej ilości spory ładunek emocjonalny.
Pozdrawiam
powiedział, ściągając kurtkę
powiedział, ściągając buty
Czy powtórzenia sa celowe?
Umiejętnie budujesz napięcie i oczekiwanie na coś wielce niedobrego. To że koleś ciągle gada, zaczyna irytować nie tylko Janinę :-) Strzał w dziesiątkę! Widelec prosto w mózg przez oko!
Pozdrawiam
Wychodząc, mrukną cierpko ---> literówka?
Mocny, konkretny tekst. Wątek fantastyczny w czystych narzędziach zbrodni oraz braku śladów krwi.
Pozdrawiam
Cześć, Bardjaskier
No, skądś to znam. Szalony fan i uwięziony przez niego pisarz. Misery
Jak na prawie czternaście tysięcy znaków poszło Ci całkiem nieźle. Pomijam literówki, zatrzymało mnie coś innego. Piszesz, że Karl upewnił się, że krtań nie jest zmiażdżona i czy będzie żył… Przy zmiażdżonej chłop by się zwyczajnie zaczął dusić. Kolejna kwestia: wzmiankujesz, że Karl sprawdzał czas za pomocą zapisanych kartek i odwiedzim Tyzyfona i stwierdził, że spędził w piwnicy pięć tygodni. Rozumiem, że to można wyliczyć, zakładając pisanie przez trzy godziny dziennie. Ale co ze snem? Jedzeniem itd.? Bohater musiałby nieustannie pisać. A poza tym pięć tygodni to szmat czasu. Zaburzenie rytmu dobowego w tak ekstremalnej sytuacji, jak przykucie do krzesła, stres… no, nie kupuję tego. A odwiedziny Tyzyfona już w ogóle nie są dobrym wyznacznikiem upływającego czasu. Chyba że bohater widzi cokolwiek poza piwnicą, np. szczelinę, przez którą wpada światło.
Końcówka jak dla mnie za szybko.
Pozdrawiam
OldGuard, Studnia w Witherthorn Dell, https://fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34634
Cześć, OldGuard
Nie znam się na poprawności XIX-wiecznego stylu i pewnie dlatego nie przeszkadzało mi to w odbiorze. Czułem narastający klimat grozy i tajemnicę. Koniec jest zbyt przewidywalny, najsłabsze ogniwo tekstu.
Klik!
Pozdrawiam
Cześć, Młody pisarz
Za słowami piosenki: Ludzie są, po to żeby mogli tańczyć, ludzie są, po to, żeby mogli walczyć…
Dobry szort. Ciekawy pomysł na imię dla obcego, dla mnie trafione w dziesiątkę.
Klik
Pozdrawiam
maciekzolnowski: Piana i obietnica telewizji
Młody pisarz: Bramy
Cześć, Maciek
Mam podobnie, bo pamiętam okrągły ksieżyc, gdy leżałem na trawie boiska do piłki nożnej, zespół ciął piosenkę Maanam, a moja wymarzona dziewczyna gdzieś zniknęła. Teraz już nie pamiętam, dlaczego leżałem, ale czułem się wspaniale. Myślę, że to wielkość boiska sprawiła, że nikt mnie nie nadpenął, a może zawdzięczam ocalenie księżycowi.
Bardzo sentymentalny szort, emocjonalny, jak zawsze pięknie u Ciebie.
Klik!
Pozdrawiam
Cześć, Berig
Zabawny szort. Zbrojniki określane są jako glonojady. Pamiętam, będąc dawno temu w sklepie zoologicznym, sprzedawca tłumaczył klientce, że na glony, to tylko ta rybka co zjada glony… Niestety, glonojady nie żywią się wyłącznie glonami – należy je dokarmiać. I jak w rzeczywistości, tak również w Twoim szorcie – tutaj akurat padło na kotkę.
Ale to kotka teściowej…
Kto by się przejmował :-)
Dzięki za poprawienie nastroju.
Pozdrawiam
Cześć, Caern
Twoje opowiadanie ma szczególny wydźwięk, ponieważ poruszasz w nim kwestie społeczne. Przypomniał mi się Człowiek Plus, Frederika Pohla.
Oprócz science fiction, które posłużyło w moim odczuciu bardziej za tło, pokazujesz zwykłego człowieka w świetle wyboru i sprawczości, których tak naprawdę posiada niewiele. Czy rodzice dziewczynki chcąc lepszego jutra, postępują eytcznie? Czy mają prawo do tego, czego się dopuszczają? Niech każdy rozezna sam. Z jednej strony nie potrafią wyjsć poza schemat myślenia – czy mieć, oznacza w tym przypadku: zapłacić każdą cenę? Czy życie i zdrowie można wycenić?
Aha…
Zapewne nie grasz na basie, bo w tekście masz zwrot: gitara basowa :-) Każdy basista powie Ci, że nie ma czegoś takiego – jest bas. Ale to już inna historia.
Powodzenia w konkursie.
Pozdrawiam
Nie odniosę się merytorycznie do waszych wypowiedzi. :-)
Pozdrawiam i miłego dnia
W świetle wypowiedzi Autorki wiemy coś więcej :-) Dyskusja bardzo ciekawa.
jerry_gainer
Wychodzę z założenia, że jeśli Autor/ Autorka robi coś świadomie, to jak najbardziej na plus. Chyba nie zauważyłeś, że nie napisałem nic negatywnego odnośnie powtórzeń, a szort mi się podobał :-) Poczułeś się wywołany do tablicy? :-) Tekst zawsze można technicznie, językowo poprawiać, to nie jest rzeźba z marmuru. Tylko że to, co wg Ciebie będzie lepsze, wg innych już nie. Ani Ty, ani ja, czy rzesza redaktorów, korektrów nie wzbogaci danego tekstu, tylko dlatego, że tam się przytnie, tam się wytnie. Synonimy? No widzisz, to zależy, co kto lub. Mnie ani synonimy, czy powtórzenia, jeśli są celowym zabiegiem nie przeszkadzają.
Pozdrawiam
Koala75, Dobrze, że jutro sobota, https://fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34621
Cześć, Koala
Niecodzienni goście odwiedzili Agatę. Remont frontu? Dobre :-) Sobota – piękny dzień.
To dobry szort na poprawę nastroju!
Klik!
Pozdrawiam
beeeecki, Raport z dnia potępienia, https://fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34535
Cześć, Czarna2
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to: cieplejsza temperatura.
Temperatura może być niższa lub wyższa. Jest tutaj trochę do poprawy, przecinki, budowa zdań, ale zaciekawiła mnie historia. Jako scenka wprowadzająca, bardzo dobrze. W takim razie czekam na rozwinięcie.
Pozdrawiam
Cześć, UnaBomba
Widząc oznaczenie – horror, Hesket melduje się na miejscu.
Czytałem Twój tekst wczoraj i dzisiaj ponownie. Musiałem dać sobie trochę czasu na przemyślenie. To nie jest szablonowy szort. Mrok wylewa się z tych czterech tysięcy znaków. Gdybym miał czytać Twój horror, załóżmy długości dwudziestu lub trzydziestu tysięcy znaków, po lekturze byłbym ciężki od myśli. Sztuką jest w tak krótkiej formie i trudnym gatunku wywołać grozę, Tobie poszlo to sprawnie.
Odwołując się do wpisu jerry_gainer, a skąd pomysł, że autorka zrobiła to świadomie? Przecież jeszcze się nie wypowiedziała.
Pozdrawiam
Cześć, tlok303
Dziękuję za wyłapanie błędów – poprawiłem. Końcowe wątki oddzieliłem gwiazdką, ale rozumiem, że mogłeś to w ten sposób odebrać. Cieszę się tym bardziej, że opowiadanie nie w Twoim klimacie, a jednak postanowiłeś przeczytać.
Pozdrawiam
To ona nie zamieniła się w potwora? To w końcu chłop był czy baba?
Bardzo ładny wiersz.
Poezji nie staram się rozumieć, dla mnie to malowanie słowem, wrażenie, emocje.
Finklo, nigdy nie wiesz, gdzie anioł czai się za rogiem :-)
Wskazał kosturem, gdzie puszcza gęstniała, czerniejąc pod naporem nadciągającego wieczoru. – Tam, nad strumieniem, jest polana. Dawno temu stała tam chata, dziś to zielsko i próchno. Tam możecie ostać. W puszczy ziemi pod dostatkiem. Budujcie, karczujcie, zdychajcie – wedle woli. Ale do wsi nie zachodźcie bez potrzeby.
Rozumiem, że to prosty chłop, ale tam, tam, tam, to chyba zwykłe powtórzenie, czy się mylę?
– To… nikt nie wierzy w tę tęczę? – zapytała cicho.
Bardzo na czasie, dzisiaj tęcza ma tak bogate znaczenie :-)
Jedyne co mi nie pasuje w tej historii to nagłe szukanie dziatek. Ledwo dzieciaki wybiegły z chałupki i matka zaraz panikuje i biega za nimi po lesie.
Spodobał mi się motyw przemiany – za to plus.
Polecam wyjustować tekst.
Pozdrawiam
Cześć
Klimat przypomniał mi S. Kinga. Polecam Balladę o celnym strzale. Jedyne co mnie zastanowiło, to rękopis, ponieważ pisałeś, że to był plik kartek, a później używasz słowa okładka. Książka posiada okładkę, a nie plik kartek.
Bardzo dobry pomysł, wykonanie troszkę mniej, ale jestem zadowolony z lektury.
Zmień oznaczenie na: opowiadanie. Tekst ma ponad dziesięć tysięcy znaków.
Klik
Pozdrawiam
Cześć, khomaniac
Widzę, że pomysł był, ale chyba zbyt niecierpliwie podszedłeś do sprawy. Tekst zawiera błędy, ale też np. ile to jest: po trzech chwilach? Czyli coś na kształt kwadransu? :-)
Płonął wysokim ogniem o dziwnej czerwonej barwie
Co jest dziwnego w tym, że ogień płonie na czerwono?
Wprowadzenie jest, pojawia się scena, rozwinięcie i zakończenie również, ale czegoś tu brakuje, może dlatego, że dzieje się to wszystko za szybko?
Pozdrawiam
crev, Percepcja drugiego okna, http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34598
Ok. Nie wiem, czy usunąłem to, o co Ci dokładnie chodziło, ale mam nadzieję, że tak.
Nikodem_Podstawski, Pomiędzy życiem a śmiercią jest tramwaj,
http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34606
Cześć, Nikodem_Podstawski
Bardzo dobrze napisane opowiadanie. Zaskoczyłeś mnie, bo początek historii w ogóle tego nie zapowiadał, ot, jakiś koleś sobie siedzi na przystanku i jest mu gorąco. Nie dopatrzyłem się błędów. To jest naprawdę dobry tekst.
Klik!
Pozdrawiam
Cześć, crev
Biorąc pod uwagę, ile czasu zajęło kosmitom zbliżenie sie do Ziemi, zastanawiam się, w jaki napęd wyposażony był ich statek. Oczywiście w ramach gatunku i wyobrażeń, można przyjąć wszystko i gdybym zaczął wybrzydzać, byłoby to zwykłe czepialstwo :-) A lubię takie klimaty i opowiadanie mi się podobało. Poruszasz istotne kwestie, AI, autonomia i ten cały bajzel, który w świetle zagłady ma znaczenie. Co nas zniewala i czy w końcu się czegoś nauczyliśmy?
Trzymasz w zawieszeniu, bo zadawałem sobie pytanie, jak to wszystko się skończy.
Wyjustuj tekst, a udam się do klikarni.
Pozdrawiam
CZARNA2: Piekielne Zawody
Na początek:
Las był gęsty, a wąska ścieżka pozwalała jechać tylko gęsiego.
Czterech mężczyzn prowadziło konie za uzdy
To mnie zmyliło, ponieważ piszesz, że jechali, a następnie, że prowadzili.
Nie od dziś wiadomo było, że ospowaty był najgorszym z opiekunów, którego chciano się pozbyć z Kaer Morhen. Najlepiej na zawsze. Idealną okazją było wysłanie go z młodymi na turniej, gdzie raz na kilka lat zjeżdżali wiedźmini, aby walczyć o honor i chwałę dla swojej szkoły. ---> powtórzenie?
– Myślicie, że będą tam jakieś czarodziejki? – zapytał Ruben, przełykając kawałek mięsa.
Zdrowy chłop :-)
Wiedźmini przez chwilę przyglądali się falującemu krajobrazowi, rozpościerającemu sieę ----> zbędne e
Temperatura spadała bardzo szybko i wiedźmin podejrzewał, że w nocy może być nawet zero stopni.
To chłopaki wozili ze sobą termometr?
– Nasz przynęta poszła za potrzebą ---> brakło literki
to cząc przy tym pianę z ust. ---> wskoczyła spacja
Pustynia w sercu kontynentu zachwycała czerwonym pustkowiem.
To zdanie zgrzytnęło w odbiorze.
Interesująca podróż, w której Wiedźmini sporo rozmawiają, ale dzięki temu, można ich poznać. Co prawda nie dzieje się tutaj zbyt wiele, ale bardzo dobrze się czyta. Pomimo tego, że nie siedzę w fantasy, opowiadanie mnie zaciekawiło.
Czy dobrze zrozumiałem? Ruben będzie podrywał czarodziejkę? :-)
Klik!
Pozdrawiam
Cześć, CZARNA2
Dziękuję za czytanie. Cieszy mnie to, że bohaterowie się podobają. Dzięki za klik.
Pozdrawiam ;-)
Cześć, Prestidigitatorze
maciekzolnowski: Metaliczny zgrzyt
Cześć, Maciej
Też miałem ciekawych sąsiadów, później się wyprowadzili i sprzedali dom.
Niby zwyczajnie… bałagan, sieczkarnia, wino, papierosy i zapach spirytusu już w szpitalu. Wprowadzasz poetykę w życie codzienne, malujesz słowem i robisz to w sposób, który nie męczy, ponieważ z tym można łatwo przedobrzyć. U Ciebie jest to zaleta tekstu, delikatnie wyczuwalny smak. Zastanawiam się, kiedy napiszesz coś dłuższego.
Widzę w tym siebie, grę w rzucanie scyzorykiem, walkę na kije, skoki, salta w zaspy śniegu, wskakiwanie wczesną wiosną do rzeki, jeżdżenie do zmroku na worku wypchanym sianem, przejazd przez ulicę i lądowanie na zamarzniętej rzece. Gdy tak myślę, co wyrabiałem jako dzieciak, czuję się szczęśliwy, że mogłem żyć w tamtych czasach. I nie, nie jest to sentyment typu: Boże… jak dobrze wtedy smakowała Kaskada albo lody w kubku za pięćdziesiąt groszy.
Klik!
Pozdrawiam
Cześć, GalicyjskiZakapior
Dziękuję za odwiedziny i poświęcony czas. Cieszy mnie, że Diomo przypadł do gustu.
Pozdrawiam
Cześć, OldGuard
Dzięki za odwiedziny i czytanie :-)
Pozdrawiam
Cześć, JJSiemin
Gratuluję debiutu!
Jest klimat Lovecrafta, za to plus. Tekst nie jest wolny od błędów, ale postanowiłem w ogóle się nimi nie przejmować.
Ciekawe istoty podszywające się pod ludzi, pozostawiające po nich tylko sflaczałe opakowania. Szkoda, że tak szybko przeszedłeś do zakończenia, przez co historia wydaje się być urwana. Bohater zasłabł (nie wiadomo dlaczego), a później obudził się na końcu miasta i jeszcze dorzuciłeś w pakiecie samochód :-) Czyżby obcy teleportowali niechcianego świadka? To przecież mogli go zmienić w dętkę, jak innych… zmarnowali ciało. A jeśli został ocalony, to dlaczego? Jedynie po to, żeby wylądować w psychiatryku?
Pozdrawiam
Storm, Ręce splamione krwią, http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34526
Cześć, Storm
W fantasy lubię motyw podróży. Kończysz wątki i zaczynasz w sposób, który ciekawi, co będzie dalej; są emocje, nagłe zwroty akcji. Trochę dłużył mi się opis walki na początku, zapewne dlatego, że nie gustuję w wymachiwaniu mieczami, nożami itd.
Wprowadzenie do historii kanibali wyszło na plus – zaskakujące. Zabawne… przypomniał mi się Sędzia Dredd :-)
Klik!
Pozdrawiam
Cześć, bruce
Bardzo dobry drabble.
Tej historii nie znałem. Myślę, że to mógł być jeden z najbardziej zmęczonych kosmitów, żyjący wśród ludzi. Ale… zaraz, zaraz.
Jak to jest? Też jesteśmy kosmitami, bo przecież Ziemia jest w kosmosie :-) Przynajmniej do tej pory tak mnie uczono :-)
Pozdrawiam
Gryzok_Półpospolity, Ostatnie światło, http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34586
Cześć, Gryzok_Półpospolity
Zastanawiam się, jak to możliwe, że w ciągu roku była możliwa kolonizacja, włącznie z utworzeniem atmosfery z egzosfery na Europie, a ludzkość nie potrafiła sobie poradzić z klimatem :-) Czyżby emisja CO2 na Ziemi przerosła nasze oczekiwania?
A teraz mniej czepialsko…
Bardzo dobre opowiadanie, podobało mi się i zaciekawiło. Można się utożsamić z bohaterem, polubić, współczuć – zbudowałeś żywą postać, to wielki plus.
Zmiany wątków proponuję oddzielić gwiazdką.
W tekście masz powtórzenia, ale żadnej literówki się nie dopatrzyłem.
Klik!
Powodzenia w konkursie!
Tak, w zakresie wyobrażeń, bo przecież jutro będzie dla nas dziś, i kolejne dni również, chociaż w tym świetle słowo kolejne, jest nieadekwatne.
Ale, bardzo mi miło, że będziesz tam ze mną ;-)
Edit: jesteś tam ze mną
Pozdrawiam
A jest coś takiego?
Możliwe, za oknem może być spore wzniesienie. Ale, racja, nie ma tego w tekście. Finkla, zawsze mnie czymś zastrzelisz i zaskoczysz :-) I dlatego to bardzo doceniam. Wnikliwe oko Twe.
regulatorzy, dzięki za klik
Cześć, Finkla
Cieszę się, że Diomo Cię zaciekawił :-)
Też jestem łysy, ale nie mam skrzydeł :-)
Dzięki za odwiedziny, czytanie i klik
Pozdrawiam
Cześć, regulatorzy
Cieszę się, że do mnie zajrzałaś. Dziękuję za wyłapanie usterek. Wprowadziłem poprawki :-)
Pozdrawiam ciepło :-)
Jerry_gainer, placki ziemniaczane przyprawiam Maggi :-)