Musiałem sobie skopiować cały komentarz do analizy. :P
Ale tak, myślę o tym, żeby wysyłać bezpośrednio do redakcji.
Powodzenia!
Zawsze byłem team “Princess Mononoke” :D
Dwa razy próbowałem to obejrzeć i ani razu nie dokończyłem. XD Wynudziłem się, co trochę zaskakujące, bo to chyba najbardziej typowe fantasy w dorobku Miyazakiego, więc powinno mi się podobać. Ot, zagadka. Natiomiast ,,Spirited Away” oglądam minimum raz do roku. ;)
… chciałem dać większą moc samej historii, to jednak tekst trochę odbija pod tym kątem od klasycznej przypowieści.
Tak, za dużo szczegółów jak na przypowieść.
Chrysaim celowo jest prowadzony bez wyraźnego charakteru, tajemniczy, tak naprawdę do końca nie wiemy o nim nic, poza kilkoma zasadami, czy specyficzną pomocą. Nawet nauki pozostawiłem w tle, żeby nie wychodziły na wierzch historii. (…) nagle ktoś oddaje życie i nie wiemy do końca jakie słowa z nauk go do tego skłoniły. Możemy zadawać sobie pytania czy słusznie.
Hm, może znowu mnie poniosło z interpretacją, bo w ,,Utopii” też się dopatrywałem różnych rzeczy, których tam wcale nie było (z wykształcenia jestem literaturoznawcą, tak w ogóle XD). Ale teraz lepiej rozumiem zamysł.
Potem pojawia się Vorian i Chrysaim mimo wszystko nie ratuje tej kobiety. Ma na to swoje wytłumaczenie, jakąś wielką mądrość, ale czy jest to słuszne zachowanie z punktu widzenia każdego czytelnika?
No właśnie w tym momencie ,,prorok” (kurczę, przepraszam, że tak się uczepiłem tego słowa, ale mam fatalną pamięć do imion i przez większość czasu tak o nim myślałem) zaczął mnie wkurzać, bo o ile akcję z dzieciakiem jeszcze zrozumiałem, to odrzucenie ofiary żołnierza jawi mi się już w kategoriach ,,nie, bo nie”.
Nie zgodzę się, że jeśli cesarz jest zły, a tutaj rzeczywiście jest, ale bardzo chciałem zrobić odwróconą psychologie Piłata (tamten nie chciał zabić Jezusa, ale to zrobił bo lud tego chciał, po czym umył ręce – tutaj cesarz chciał go zabić, ale to on przekonywał lud, po czym wyszło to tak, jakby lud tego chciał sam, troszkę zrzucenie odpowiedzialności na ludzi), to znaczy, że nie może mieć racji. Najgorszy człowiek świata może mieć racje w niektórych dyskusjach. I tutaj dochodzimy do punktu, czy myślałeś o tym, że on może mieć w ogóle rację. Jak nie – zawaliłem, ale po dyskusjach na becie, jak i po komentarzach wiem, że sporo osób to tak odczytało. Mamy tu dość poważny problem moralny, a to, że Sera była zdruzgotana i odeszła nie znaczy, że cesarz nie miał trochę racji w całym swoim byciu złolem.
Troszkę nie rozumiem. Bo zobacz:
– Dobrze wybraliście – oznajmił Kaelion, a jego głos niósł się nad placem niczym wyrok. – Wróciliście na jedyną drogę, jaka wam przysługuje. Drogę porządku, na której nikt nie musi dźwigać ciężaru zrozumienia rzeczy zakazanych.
Cesarz milczał przez chwilę, pozwalając, by to upokorzenie wsiąkło w ich serca. Potem zrobił pół kroku w stronę Chrysaima i nachylił się do jego ucha.
– Możliwe, że masz rację – szepnął Kaelion tak cicho, że usłyszał to tylko skazaniec. – Widziałem to w ich oczach.
Ja ten moment zrozumiałem tak – cesarz zna nauki Chrysaima, wie, że będą zagrożeniem dla jego władzy, więc manipuluje ludźmi, żeby sami przestali wierzyć ,,prorokowi”. Może to kwestia tego, że nie znam szczegółów jego doktryny, ale podświadomie założyłem, że głosi to, co każdy prorok (kochajcie się, troszcie się o siebie nawzajem, bla bla bla) – i tak wpadłem w pułapkę tropów zakorzenionych w naszej kulturze, bo wiadomo, że guru-hipis musi być dobry, a cesarz, przedstawiciel grzesznej ziemskiej władzy – zły. Ciekawa sytuacja.
Ewentualnie, okopując się na mojej pierwotnej interpretacji postaci Chrysaima, obaj są źli i obaj manipulują.
Zachowanie wioski, ale przede wszystkim Tarina i Belora też dają dużo pola do interpretacji.
(Boziu, ile razy ja przeczytałem ,,Tarnina” zamiast ,,Tarina”… XDDD)
Wcześniej jakoś nie zwróciłem na to uwagi, ale właśnie teraz, przy ponownym przeglądaniu tekstu, się zastanawiam, dlaczego wieśniacy tak szybko przeszli od bycia gorliwymi zwolennikami ,,proroka” do rozrywania na strzępy. Cesarz jest aż taki złotousty (jakkolwiek niefortunnie to nie zabrzmi w tym kontekście), że przekonał wszystkich? Bo jego wypowiedzi nie są jakoś szczególnie sugestywnie, przynajmniej dla mnie.
Dzięki za obszerny komentarz i wybacz za taką litanię w ramach odpowiedzi!
Nie ma za co i nic się nie stało – też sobie lubię pogadać. :)
Show us what you've got when the motherf...cking beat drops...