“Pan Croup uśmiechnął się szeroko, ukazując zęby, które wyglądały jak wypadek na cmentarzu”. – Nigdziebądź
komentarze: 183, w dziale opowiadań: 170, opowiadania: 84
“Pan Croup uśmiechnął się szeroko, ukazując zęby, które wyglądały jak wypadek na cmentarzu”. – Nigdziebądź
komentarze: 183, w dziale opowiadań: 170, opowiadania: 84
melendur, wielkie dzięki za komentarz. Cieszę się, że przypasowało, a Noże to w ogóle inny stopień zajebitności.
Bardzo fajne opowiadanie, ciekawe i wciągające. Postać Dimo dobrze zarysowana. Mnie osobiście najbardziej podobał się Tiul, który wszędzie węszy spisek.
Klikam.
Dzięki bruce. Co do tytułu, nie miałam pomysłu na niego. U mnie to akurat ciężka sprawa
Bardzo przyjemnie się czytało. Historia wciągająca i płynna. Dialogi bardzo rzeczywiste. Czekam na dalszy ciąg.
Dziękuję za komentarz. Wiedźmina to teraz tak z doskoku piszę, bardziej skłaniam się ku horrorom.
Na to wygląda. Coś te króliki mają do nas.
Spoko. Nic się nie dzieje.
Jak zwykle jestem pod wrażeniem. Taki powrót do młodzieńczych lat, trochę szalonych i bardzo wolnych, aż się łezka w oku zakręciła. Moja babcia nie miała palca wskazującego, zawsze jak pytaliśmy odpowiadała, że odgryzł jej pluszowy królik, więc coś z mini musi być na rzeczy.
Na krótszych tekstach łatwiej wyłapujesz błędy, jest bardziej zwarty. Mniej logicznych błędów i w sumie same plusy. Natomiast jeśli chcesz podzielić się książką, to zawsze możesz wstawić rozdział albo fragment.
“ na moich powiekach, gdy łódź kołysze się i płynie po zmieniających się kształtach, które oddzielają, odpychają mnie od mojego celu. Jednak, nie mogę usnąć, stracić przytomności. Jeżeli poddam się, wszystkie moje starania, starania mojej rodziny, fundusze oraz marzenia mojej matki legną w gruzach. Nie mogę na to pozwolić, chociażby biała piana tych fal miałaby mnie pochłonąć – powtórzenia. Przeglądnij cały tekst pod ich kątem bo bardzo zamulają i zwalniają czytanie.
– Przepraszam najmocniej, byłam lekko zdziwiona. Proszę, jestem bardzo zmęczona, samotnie przepłynęłam cały ten– tu coś ci się stało. Dodatkowo dziwnie urwałaś.
Może tak:
– Przepraszam najmocniej. – Byłam lekko zdziwiona. – Proszę, jestem bardzo zmęczona, samotnie przepłynęła cały ten…
– Tak, to prawda – powiedziałam, a mój głos wypełniony był gniewem – cały kraj jest – błędny zapis dialogów.
Tyle ode mnie. Popraw sobie tekst pod względem powtórzeń, zapisów dialogu.
Powodzenia w kolejnych opowiadaniach, z chęcią zajrzę.
Fabuła wydaje się ciekawa, natomiast przebrnięcie przez mnogą ilość powtórzeń i błędów, wymaga od czytelnika nie lada samozaparcia.
No i udało ci się rewelacyjnie. Mnie zainteresowałaś
Ponieważ nie siedzę w UfO, nie słyszałam nigdy tej historii. Wygląda jednak na wartą zapoznania się. Swoją drogą bardzo fajny i zgrabny kawałek.
Ok. Dzięki za informacje
Chciałam zapytać, czy oprócz fr reprezentatywnego i przedmowy, są jeszcze jakieś kryteria aby dostać się na str główną?
Podobają mi się twoje opowiadania. Są bardzo realistyczne. Każde słowo jest odpowiednio wyważone. Tak samo w Brokacie jak i tutaj, jest mocno, mroczno. Klimaty jak najbardziej odpowiadające mi.
ps. Widzę, że już jesteś w bibliotece, więc wysyłam wirtualny.
Dość ostrożnie podeszłam do tego opowiadania bo w końcu to bunt aniołów. Dodatkowo wybranie Michała na głównego bohatera było dla mnie ryzykownym posunięciem i szczerze powiedziawszy byłam pewne, że popłyniesz na nim.
Ponieważ Michał nie jest spolegliwy. To wojownik, zapatrzony w Światło, nie bojący się zaatakować swoich, jeśli się od Niego odwrócą. Udało ci się to uchwycić i za to wielki szacun i ukłony.
Historia może nie odkrywcza, ale za to pięknie opisana. Rozterki głównego bohatera, miodzio.
I tylko taka mała kwestia, ponieważ muszę się do czegoś przyczepić. Michał do buntu aniołów, był zwykłym aniołem. dopiero po tym został wyniesiony do roli archanioła.
Ode mnie kliczek i powodzenia w konkursie.
Horror Polaków. To dobre podsumowanie tego co napisałeś i co obecnie się dzieje.
Czy to polityczny wiersz? Bo odnajduje tu prezesa, i p.P. Tylko tytuł bym zmieniła.
Temu, którego nie potrafił ukarać, wysłał prezent w postaci szczurków. Tak mi się wydaje.
marzan, napewno się zgłoszę.
OldGuard, też myślałam o tym fragmencie, ale tamten mnie poprostu ujął.
Jak bardzo musiał się nachylać, żeby mu wciągnęła taśma krawat albo jak długi musiał być. Bardzo fajny miniak, czarny humorek też dla mnie na plus.
No cześć. W opowiadanku fajnie podanie szczurów jako, osobników roznoszących zarazę. Jeśli miałabym stawiać na nawiązanie do rzek, to stawiam na ten fragment: " Byłam pocieszeniem w smutku, ukojeniem w boleści, gasiłam ogień i wybaczałam nienawiść, cierpliwie ratowałam to, co zapomniane". Ogólnie bardzo fajnie się czytało, a pomysł na zagadki super. Czekam na kolejne części.
Koala, Mówią, że nie aż taki straszny. Krwiście jest pod koniec.
Cieszę.
Reg, dzięki za komentarz. Potknięcia poprawione.
Zgadza się, czasem początki bywają różne i może faktycznie Belzebub zaprzyjaźni się z Balbiną. Mam taką nadzieję, bo to przewrotny kocur.
Dziękuję za wizytę i klika. Nigdy nie wiedziałam jak się te psy nazywały ale to melancholijne spojrzenie i załzawione oczy, naprawdę skradły moje serce jeszcze za dzieciaka.
http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/konkursy/217
melendur88; z miłości do nauki
Dużo lepiej po poprawkach. Klimat jest i Koenrad jak zawsze w swoim zwięzłym stylu.
Dla mnie kawał dobrej historii, w której widać dużo twojej pracy. Na plus postać Nawojki, tym bardziej, że jest to postać historyczna i wiemy jak skończyła się jej miłość do nauki. Kliczek ode mnie.
http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/konkursy/217
Tj: Dama od lugosi.
Bardzo mnie poruszyła, a to raczej nie łatwe zadanie.
Wzruszające opowiadanie, które przeczytałam z ciekawością. Były momenciki gdy pojawiała się łezka w oku.
melendur, sama mam psa nawet dwa i to są takie kochane parówy w futrze, a kotka to istny szatan szukający tylko zaczepki.
OldGuard, poprawione. Też zdecydowanie wolę mojego kota, bo inne to nie bardzo.
lugosi, dziękuję bardzo. Z pewnością to nie ostatnie spotkanie z Belzebubem i Balbiną.
cd4093 bardzo dziękuję za wizytę i komentarz.
lugosi. Początkowo myślałam o czymś takim, ale teraz tyle wszędzie wilkołaków i wampirów, że stwierdziłam: oklepane i dałam sobie spokój.
Oj, prawdziwe i nie tylko odnoszące się do jakiejś wybranej grupy ludzi ale do wszystkich, bo ostatecznie nikt nikogo nie slucha. A jeśli słucha to można być pewnym, że potem przeniesie dalej. Bardzo sympatyczny drabelek
Drake6
Piszesz, że to początek większego tekstu. Skoro jest to początek to wydaje się, że trochę mało emocjonujący.
Chyba czytałeś inny tekst, bo w tym jest sporo emocji i akcji. Cały czas coś się dzieje, opisy są bardzo ładne, sprawnie napisane.
Całość mnie nie przekonała realizmem. Zdania są poprawne. I to pęknięcie na szybie hełmu – co ono oznacza?
Pęknięcie w szybce hełmu, nie koniecznie może oznaczać, że automatycznie uchodzi powietrze. Bo mogło być na tyle małe, że nic się nie dzieje. Może też oznaczać, że bohater miał szczęście.
Mam wrażenie, że nie wgłębiasz się w tekst na tyle żeby go zrozumieć i czepiasz się żeby czepiać.
Dla mnie jest to dobry tekst, który czytało się przyjemnie i miło.
Ja trafiłam tylko na kilka, niestetty
bruce, dlaczego ty tak niewiele piszesz? To jest super. Poruszasz tu taką strunkę, której obawia się każda matka i wychodzisz z potyczki ze śmiercią zwycięsko. Bardzo autentycznie napisane.
Drogi Koalo, uwielbiam te twoje teksty, są takie słodkie i słoneczne. Jednym słowem przaśne.
W zamierzeniu miał to być efekt szybko uciekającego czasu, ale nie przeczę, że być może tekst zyskałby na dodaniu jakiejś sceny w tym czy innym miejscu. – OldGuard, szczerze powiedziawszy bardziej skłaniałabym się do motywu wkraczania w dorosłość i odcięcia się od rodzica oraz samotności niż do uciekającego czasu.
Tekst bardzo ładny, plastycznie opisany i dający wiele do myślenia. Przyjemnie się się czytało, a ożywienie cienia było bardzo fajnym pomysłem, chociaż po kilku pierwszych zdaniach myślałam, o psie i jego panu.
Klikam, bo warto
Tak sobie czytałam i doszło do mnie, że wystarczyło odłożyć telefon, a nie leźć jak przysłowiowa święta krowa po ulicy.
Chociaż jak widzę, jeżdżąc autobusem rzadko kto nie wisi nosem w telefonie, wiec to jest trochę straszne i podejrzewam, że nawet Sarah Connor nic by tu nie poradziła. Nie ten rodzaj terminatora.
Nie znam się za bardzo na wierszach ale już kiedyś czytałam ten tekst i bardzo mi się podobał. Mam nadzieję, że się nie poddasz i jeszcze przeczytamy kilka twoich dzieł.
Bardzo fajny shrocik ale jak zaznaczone wyżej fantastyki mało. Niedźwiedź miał trochę dziwne zachowanie ale ja na niedźwiedziach się nie znam.
lugosi bardzo dziękuję. Szczerze powiedziawszy sama się kiedyś nad tym zastanawiałam.
Gratuluję debiutu i udarego szorta. Osobiście podobało mi się pierwsze zakończenie.
Bardzo fajny szort. Przyjemnie się czytało. Chociaż pierwsze zdanie trochę niezręczne. Ogólnie ty wszystkie opowiastki masz bardzo ładne.
Robert Raks bardzo dziękuję za przeczytanie i klika. Cieszę się, że opowiadanko przypadło do gustu.
Witaj. My się jeszcze nie znamy. Fajnie, że trafiłam na ciebie.
Miniak, który napisałaś jest dość mroczny i … wciągający. Stworzyłaś w nim bardzo fajny klimacik, który aż prosi o dalszy ciąg.
Bardzo miły i sympatyczny tekścik.
Dziękuję bardzo za informacje. Klikałam z telefonu i pewnie stąd ten problem.
Bardzo ładny i wzruszający szrocik.
melendur88 – Ostatni Gryf | Koenrad z Mirtu
melendur. Osobiście podzieliłabym na kilka mniejszych części, bo taki smok, nawet jeśli złoty, może zniechęcić. Natomiast co mi się u ciebie podoba to ta dbałość o szczegóły. Doprowadzenie każdego wątku do – czasem – zaskakującego zakończenia. A ponieważ jest to wiedźmin, również odemnie dostajesz kilk.
To ja bardzo dziękuję :)
Reg, dziękuję za komentarz. Poprawki naniesione.
melendur, jak możesz nie wiedzieć jak pachnie szkoła. To przecież taki specyficzny zapach kurzu, łez uczniów i środkiem do linoleum. Maciek, tekst jest poprostu porażający i mimo tego, że jest świetny, to postąpie jak kolega wyżej.
Weszłam i czytam początek. Od razu lepiej się poczułam, że nie tylko ja puszczam już pawia na hasło: walentynki. A potem zaczęło się robić mroczniej i coraz bardziej się podobało.
Chciałam tylko przypomnieć, że Walenty jest również patronem szaleńców i osób umysłowo chorych, więc Gertruda genialnie się tu wpisuje, tak jak i główny bohater.
Ode mnie kliczek bo już mogę i trzymam na specjalne okazje. A co.
Bardzo dobry tekst. Trochę makabryczny ale dobry.
Reg bardzo dziękuję za komentarz i niezmiernie się cieszę, że spodobało się. Poprawki naniosłam.
Berig dzięki. Bardjaskier dziękuję, również
Jak obiecałam, tak robię i odpisuję oraz poprawiam.
Berig – bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi na te kilka szczególików. Faktycznie tekst brzmi lepiej, więc poprawione.
betweensthelines – zimowa postapokaliptyczna wizja jest ogólnie fajna i daje duże pole do popisu. Ogólnie apokalipsa to fajny temat do pisania. Innego klimatu niż mroczno– zły chyba nie umiem pisać.
d.pankovski - bardzo dziękuję za tak pozytywny komentarz.
marzan – od ludzi zawsze trzeba trzymać się na odległość i podchodzić z ostrożnością. Nie wiadomo co im w głowach siedzi. Jeśli chodzi o wersję leszego, ta wydawała mi się odpowiednia do tego opowiadanka. Przyzwyczailiśmy się do wizerunku leszego przedstawionego w wiedźminie, więc inny obraz wydawał mi się odświerzający.
Bardjaskier - bardzo dziękuję za obszerny komentarz i sugerowane poprawki, do większości się odniosłam.
Zaznaczyłeś, że strumyk nie musi być ciepły, żeby nie zamarznąć, bo ruch wody sprawia, że nie zamarza. Przy bardzo niskich temperaturach, zamarza ale musi być grubo ponad 20 stopni C. Tak samo odnośnie trzasków gałęzi od mrozu. Las nigdy nie jest cichy, a dźwięki jakie wydaje są nie do zapomnienia. Ciężko je nazwać, bo to taki specyficzny dźwięk.
Co do opisów, starałam się je zminimalizować. Serio
beeeecki – nigdy nie wiem ile e. dzięki za komentarz.
Jeszcze raz dziękuję za komentarze
Magnetyzm nie do odparcia powiedziałabym.
Kochani moi, bardzo dziękuję za wszystkie komentarze i uwagi. Jutro po południu, wieczorem, pochylę się jeszcze raz nad tekstem i odpiszę na komentarze, bo dzisiaj, dopiero przed momentem wróciłam z pracy. Pozdrawiam cieplutko, Czarna
Dziękuję za komentarz. Jak widać nawet po tysięcznym poprawianiu, zawsze się coś znajdzie. Oczywiście będzie poprawione
Też tak myślę.
Berig, bardzo dziękuję a komentarz. Co do końcówki sama miałam mieszane uczucia. Początkowo chciałam Cyśkę, zabić no ale nie mogłam.
Oj melendur…latające szczury to najgorsze zło paskudzące po oknach. Dla takich nie ma litości. Dla ogoniastych też bo jak źle trafisz to potrafią pogonić
Strzelectwo to fajna sprawa. Za młodu też coś próbowałam ale to były czasy, kiedy na dziewczynę z bronią patrzyło się jak na dziwadło.
Choć pewnie chciałbym tu jeszcze z jedno czy dwa zdania, by scenka bardziej się rozgościła w mózgu czytającego.
Myślę, że warto by było dać tekstowi się trochę uleżeć, przeczytać go ponownie przed wrzuceniem tutaj.
Drogi Jimie, uważam, że niedosyt jest lepszy niż przesyt, bo uruchamia wyobraźnie, a przecież o to chodzi w pisaniu.
Co do uleżenia tekstu, w tym wypadku z pewnością zagościły na dnie szuflady, ponieważ jest on trochę zbyt krwawy.
Uwagi oczywiście biorę, pod uwagę i już poprawiam.
I bardzo proszę nie strzelać do kochanych kotecków, tylko wybrać sobie ambitniejszy cel jakim są szczury albo gołębie.
Bardzo dziękuję za komentarz, którego naprawdę nie spodziewałam się.
http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34318
Moje pierwsze kliknięcie. Akurat wiedźmina uwielbiam.
melendur88 : Ostatni Gryf – Skrzyniarz
Jako miłośniczka zwierząt wszelakich, bardzo kibicowałam sektorowi siódmemu i Hani.
Więcej takich Hani nam potrzeba.
Bardzo sympatyczne
Bardzo fajny miniak. Można by powiedzieć przegląd podbojów, aż się chce powiedzieć ludzi starego kontynentu, bo gdzie europejczycy się pojawili, tam zawsze kogoś musieli styranizować.
Może też się wypowiem na temat inteligencji, czy jest zła, czy nie.
I tak i tak. zbyt wysoki iloraz inteligencji może hamować odczucia empatii, a skoro tej jest mało człowiek zaczyna, traktować innych instrumentalnie.
Bardzo sympatyczny shocik. Gratulacje.
Jakie to słodkie i pyszne. Taki powrót do dziecięcych wspomnień. Nie dziwię się, że trafiło do biblio.
Bardzo fajny szort. Nie spodziewałam się takiego zakończenia.
Proszę bardzo, wiesz może wpadną tu jeszcze inne osoby i coś więcej i lepiej doradzą.
locussolus bardzo dziękuję za przemiły komentarz.
Szczerze powiedziawszy, jeśli chodzi o imię Lengę to z pewnością miało jakieś znaczenie, bo u mnie imiona bohaterów zawsze je mają, ale żebym pamiętała jakie to nie.
Skoro w domyśle jest gł boh, to można by pomiąć, ewentualnie zobaczyć co będzie lepsze, bo może okazać się, że inna konstrukcja zdań będzie fajniej wyglądać. Osobiście spróbowałabym jednego i drugiego potem wybrała. Przy takim króciutkim tekście, można to potraktować jako ćwiczenie.
Na Alzheimera bym nie wpadła. W życiu.
Musiałam dwa razy przeczytać, żeby załapać, że to księżyc, a nie historia wilkołaka.
Jest tu sporo powtórzeń i tekst cierpi na mojozę.
Me myśli, me wspomnienia, przeżywam je tak mocno jak najwyższy przypływ. Myśli, niesione grawitacją srebrnego globu. Jestem Luną, tyczką powiewającą na wietrze. Poruszam się po omacku w gęstwinie metafor. Choć moje życie jest zagrożone, traktuje je jak mapę gwiezdną. Każda konstelacja, to moje słowa. Moja największa broń, mój atut. Czuję jednak, że to przeminie.
Miało być poetycko ale nie wyszło. To nic. Jeśli będziesz pisać automatycznie nabierzesz wprawy. Tylko się nie poddawaj bo było nie najgorzej. Motyw ze znikającym księżycem, a wraz z nim myślami bardzo fajny.
Pomimo, że to nie moje klimaty, przeczytałam. Dość dobrze się czytało i myślę, że jest w tym opowiadanku potencjał. Tyle że, jak sama widzisz jest sporo rzeczy do podciągnięcia. Przedpiścy wskazali już potknięcia, więc na spokojnie nanieś sobie tutaj poprawki, bo się da, i pisz dalej.
Powodzenia.
Nie no szkoda. To jednak wyjaśniałoby dlaczego nigdy więcej nie trafił do tej krainy. Smok się poprostu zatruł. Powodzenia w kolejnych, opkach wierzę, że będą równie dobre.
bruce, smok by jej nie zjadł. No jak to kumpla jeść. Trochę nie wporządku. Chyba że była to gąbka o smaku krwistego tatara z cebulką i jajkiem.
Nie. Nie jest wadą
“Mówię, że potrzebuję ten słoik z okiem, ale nie chcą mnie słuchać, jak gdyby teraz, gdy je usunęli nie należało już do mnie.
Mówię, że to było to lepsze…” – powtórzenia. Czy da się je poprawić?
“Doktor podniósł słoiczek i wpatruje się w moje oko. Ma niebieskie, zmęczone oczy” – powtórzenia.
“Kilka tygodni później siedzę na balkonie i piję herbatę, zieloną, na uspokojenie” – szyk przestawny w zdaniu. Może lepiej by brzmiało:
Kilka tygodni później siedzę na balkonie i piję zieloną herbatę, na uspokojenie.
Jest trochę powtórzeń i niezręcznie brzmiących zdań, które myślę będziesz w stanie wyłapać przy ponownym, głośnym przeczytaniu.
Na początku, wyłapałam kilka powtórzeń, a potem tekst mnie wciągnął i nie zwracałam uwagi. Jest napięcie, jest fajnie i tylko końcówkę nie bardzo zrozumiałam.
“ Gdy milkniemy… mrok zaczyna szeptać…” podoba mi się to zdanie.
Trochę wybijały mnie zwrotki pieśni, ale ogólnie klimat fajny.
Hesket, bardzo dziękuję za komentarz. Aniołowie to też mój ulubiony temat do pisania.
Dalekopatrzący, tobie również dziękuję za komentarz i wskazane usterki, które wezmę pod uwagę.
Jest opisane jako opowiadanie, więc takim jest. Ma otwarty koniec, więc można się domyśleć jedynie co było dalej. To zostawiłam dla wyobraźni czytelnika.
bruce, może gąbkę zjadł smok. Swoją drogą, czekam na dalszą część o gąbce.
Żona zachwycona, punkty u niej zdobyte i ja też bym kliknęła gdybym mogła( ale już niedługo). Miniaturka przednia, aż sama muszę namówić mojego, na taki wypad.
Dzięki.
Dziękuję bruce.
Taka puenta panie, że aż siadać.
Przemiła miniaturka.
Ja się wyłamię. Mnie ten shrot nie pyknął. Nie przepadam za tego typu sprawozdaniami. ale jak pisał pankovski puenta dobra
melendur88 Bardzo dziękuję.
Bardzo przyjemny i sympatyczny tekst. Jak wszystkie twoje teksty daje wiele do myślenia.