- Opowiadanie: Zalth - Bajki goblińskie - O twardym zadzie

Bajki goblińskie - O twardym zadzie

Dawno, dawno temu napisałem opowiadanie na konkurs “Antybajka”. Pliczek odkurzyłem, przeczytałem, i się zdziwiłem, jaki jest aktualny. Miałem wątpliwości czy go publikować, ale jak nie teraz, to kiedy?

Zapraszam. :)

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Bajki goblińskie - O twardym zadzie

 

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i za trzema morzami, na dalekiej północy, rozciągało się magiczne królestwo elfów. Przez wiele wieków jego mieszkańcy żyli w dobrobycie i spokoju, zgłębiając tajniki sztuki magicznej. Wydobywali w pocie czoła z głębi ziemi magiczną esencję i tworzyli z niej cudowne przedmioty. Jako biegli czarodzieje wymyślili przenośne kule jasnowidzenia, samopowtarzalne różdżki maszynowe, czy wreszcie lekkie i łatwe do złożenia meble.

Pewnego dnia przez magiczny portal do elfiej krainy dotarła grupka wychudzonych i ledwo żywych goblinów. Zdziwieni strażnicy błyskawicznie pojmali nielegalnych imigrantów i zaprowadzili przed oblicze władcy elfów.

– Kim jesteście i co robicie w naszym królestwie? – spytał srogim tonem Król.

Przed grupkę wystraszonych stworzeń wyszedł młody, jednooki goblin i rzekł:

– Jestem wodzem Wolnych Goblinów, Panie, a to są moi bracia, nasze żony i dzieci. Jesteśmy uchodźcami politycznymi. W naszej pustynnej krainie nastały czasy wielkiego Pana Terroru i przybywamy tutaj, aby ratować życie przed śmiercionośnymi mackami dyktatorskiego reżimu. Prosimy cię, jaśnie panie, daj nam azyl.

Po tych słowach przybysze uderzyli w głośny płacz, padając na kolana przed władcą.

Król zadumał się nad losem goblinów, i jako że nie obce mu były idee humanitaryzmu, wydał zielonoskórym przybyszom glejty podwójnego obywatelstwa. Na jego rozkaz elfy przydzieliły uciekinierom z mrocznych krain teren pod murami miasta i pobudowały tymczasowy obóz dla uchodźców.

 

*

 

Lata mijały, wiatr erodował skały, a goblinów w Królestwie Elfów przybywało. Kilka grup przeszło przez magiczne portale, kilka przypłynęło na przeciekających statkach, kilka przedostało się przez zieloną granicę, ale najwięcej goblinów się rodziło.

Przyrost naturalny wśród elfów był bardzo niski, można powiedzieć, że ujemny. Magiczny lud rozmnażał się powoli, jego kobiety jajeczkowały raz na dziesięć lat, i dlatego Królestwo dopłacało do każdego powitego dziecka sakiewkę złota miesięcznie, aż do momentu kiedy osiągnie pełnoletniość, czyli sto osiemnaście lat. U zielonoskórych przybyszów sprawa rozrodu wyglądała zdecydowanie inaczej. Goblińskie kobiety wydawały na świat młode w dwóch miotach rocznie, po cztery do pięciu sztuk w każdym. Na dalekim południu nie stanowiło to problemu, ponieważ choroby, wrodzona głupota, drapieżniki i agresywne rasy kontrolowały poziom populacji, ale w sielskiej krainie elfów nie było takich zagrożeń i w obozie dla uchodźców zaczęło się robić ciasno.

Jednooki wódz Wolnych Goblinów, po czternastu petycjach i piętnastu formalnych wnioskach, wybłagał w końcu audiencję u Króla Elfów.

– Królu nasz, cierpimy niewygody w tej nieznośnej w ciasnocie. Pomóż nam! – rzekł.

Król zastanowił się nad skandalicznymi warunkami mieszkaniowymi i wydał swoim doradcom polecenie, aby na terenach miejskiego parku w kolejnym, nowym, pięcioletnim planie pobudować dwa tysiące mieszkań.

 

*

 

Lata mijały, rzeki toczyły wodę z górskich lodowców, aż pewnego dnia w sali audiencyjnej Króla Elfów znów zawitał wódz Wolnych Goblinów. Po urokach życia w dobrobycie i pobieraniu miesięcznie dwóch taczek złota zasiłku rodzinnego, z tytułu posiadania stu dwudziestu czterech zarejestrowanych potomków, roztył się znacznie i teraz, z jego bogatych, białych szat wodza wylewały się fałdy tłuszczu.

– O wielki Królu! – zakrzyknął z pasją. – Moi rodacy tęsknią za ojczyzną, za naszymi bogami. Prosimy cię, okaż mądrość i tolerancję, i pozwól nam wybudować świątynię ku ich czci.

Król zamyślił się, i jako że w głębokim poważaniu miał wolność wyznania swoich poddanych, uznał goblińskie wierzenia za jedną z oficjalnych religii państwowych i nakazał wybudować wielkie podziemia, w których zielonoskórzy oddawali cześć swoim mrocznym bogom.

 

*

 

Lata mijały, święte wierzby coraz niżej pochylały swoje konary, płacząc nad brakiem zainteresowania starymi wierzeniami, a na ulicach miast Królestwa częściej widać było granatowe wiechcie goblińskich warkoczyków, niż jasne loki elfich grzyw. Grupki młodych goblinków chodziły po mieście rozweselone winem i bezkarnie szczypały w pośladki jasnowłose elfie panny.

I znów tak jak przed laty na sali audiencyjnej pojawił się podstarzały już wódz Wolnych Goblinów.

– Królu nasz miłościwy! – zakrzyknął z emfazą. – Twoi elfi podani wstydu nie mają, prawo naszych bogów nieprzyzwoitym ubiorem łamią! Zły przykład młodym goblinom dają, wystawiając ich czyste serca na liczne pokusy. Prawa naszego nie szanują, a wszakże gobliny egzotykę i powiew świeżości do społeczeństwa elfów wnoszą! 

Król zamyślił się głęboko, zwołał mędrców i filozofów, rady religioznawców zasięgnął, a że był żarliwym zwolennikiem idei wielokulturowości, to wprowadził goblińskie prawo jako drugi, działający równolegle w państwie system prawny.

 

*

 

Lata mijały, patyna pokrywała pomniki elfich władców, a w magicznym królestwie nastały niespokojne czasy. Gobliny zwoływały się na potajemne wiece, ktoś przemawiał, ktoś wydawał jakieś odezwy, a grupki młodych, silnych zielonoskórych mężczyzn podróżowały przez magiczne portale do nieznanych krain, obładowane złotem i planami magicznych artefaktów.

Do sali tronowej wszedł wódz Wolnych Goblinów i usiadł na swoim krześle królewskiego doradcy.

– Królu – rzekł poważnie, z bojowym błyskiem w oku. – Twój lud zna tajemnice magicznych zaklęć. Daj nam je, a obalimy Pana Terroru, odzyskamy wolność naszej ojczyzny i wrócimy do swoich stron

Król zamyślił się głęboko, a że nieobce mu były idee narodowo-wyzwoleńcze, rozkazał swoim generałom przeszkolić taktycznie goblińskie komanda, uzbroić je w magiczny oręż i uruchomić w budżecie dodatkowe środki na wojnę.

 

*

 

Pewnej nocy Króla Elfów obudziły krzyki. Podszedł do okna i zobaczył, że stolica królestwa płonie, a na oświetlonych pełgającymi płomieniami ulicach elfi poddani giną z rąk hałłakujących  goblinów.

Spojrzał na okoliczne wzgórza. Szczyty lśniły blaskiem otwartych portali. Z ich czeluści wylewały się kolejne fale uzbrojonych w magiczny oręż najeźdźców.

Drzwi do królewskiej komnaty otworzyły się z hukiem, a do środka wtargnęła uzbrojona grupa zielonoskórych ze starym wodzem na czele. W jego jedynym oku płonął podsycany miechami wiary żar fanatyzmu.

– Co robicie?! – wykrzyknął Król. – Przecież okazaliśmy wam tyle dobroci.

– Jesteście słabi – powiedział z pogardą wódz Wolnych Goblinów i wbił magiczne ostrze elfów w serce Króla.– A jak naucza bóg wszystkich bogów, Pan Terroru: „Kto ma miękkie serce, ten musi mieć twardy zad.”

 

Koniec

Komentarze

A jak nie my, to kto… przeczyta :) 

 

Prosimy cię(+,) jaśnie panie, daj nam azyl.

wolność wyznania swoich podanych

 

Przysłowia mądrością narodów najwyraźniej nie tylko ludzkich. I nie tylko przez ludzi ignorowaną :) 

 

No dobrze, w politykowanie bawić się nie będę, stwierdzę tylko krótko, że Królowi zdecydowanie zabrakło instynktu samozachowawczego. 

Napisane ładnie i zgrabnie. I byłoby całkiem do śmiechu i przyjemne, gdyby nie było takie prawdziwe…

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Pewnego dnia, przez magiczny portal  ==>  bez przecinka.

jednooki goblin i rzekł.  ==> dwukropek, bo zapowiadasz kwestie dialogową.

głośny płacz padając  ==>  przecinek przed “padając”.

goblinów i jako, że nie obce mu były  ==>  przenieś przecinek za “i”.

Na jego rozkaz, elfy przydzieliły  ==>  bez przecinka.

w kolejnym, nowym, pięcioletnim planie  ==>  zbędne powtórzenie przyimka.

i teraz, z jego  ==> przecinek niepotrzebny.

zamyślił się i jako, że w głębokim  == widzisz analogię do czwartego punktu? No to zrób coś z przecinkiem.

pochylały swoje konary płacząc nad brakiem  ==> przecinek przed “płacząc”.

płomieniami ulicach, elfi poddani  ==> niepotrzebny przecinek.

»  Napisane ładnie i zgrabnie. I byłoby całkiem do śmiechu i przyjemne, gdyby nie było takie prawdziwe…  «  

No właśnie, cholera, no właśnie…

Arghhhh!!! <okrzyk wściekłości na przecinki>

 

Ano wyszło niezbyt kolorowo, bo miało być na “anty”. Może następnym razem napiszę coś słitaśnego. :)

Dzięki za wizyty!

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Bardzo ładnie pan to ujął :)

Naprawdę fajny, skłaniający do myślenia tekst. Dobrze napisany, odwołujący się do rzeczywistości. Podobało się :)

@badi: A bardzo dziękuję, młoda damo. :)

@belhaj: Takie miałem zamierzenie. Dziękuję. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Ja przeczytałam, ale mam trochę mieszane uczucia. Bo z jednej strony żal goblinów, kiedy takie biedne przybywają do królestwa elfów, a z drugiej strony strach, co z nim zrobiły, jak obrosły w siłę. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Też mam mieszane uczucia; z jednej strony antybajka polityczna jak diabli, z drugiej, fantastyki nie da się ukryć. Aż trudno uwierzyć, że tak dawno pisałeś…

Babska logika rządzi!

Wiedziałem, że tekst wzbudzi mieszane uczucia, dlatego nie zdecydowałem się wystawiać go do konkursu. Zapomniałem o nim, i teraz sam się zdziwiłem jaki jest trafny.

Data utworzenia pliku: 2013-03-11 8:27. W razie wątpliwości służę print screenem. :)

Dzięki za wizyty, drogie panie. :)

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Czepiacie się. Chłopak ma dar jasnowidzenia i tyle. Ładnie się uśmiecham i proszę o sześć liczb na najbliższe losowanie totka.

magiczne królestwo elfów … tajniki sztuki magicznej … magiczną esencję

Powtórzenia. Sugeruję zamienić środkowe tajniki sztuki magicznej na tajemne sztuki lub podobne Magiczne królestwo można zamienić na zaczarowane – to samo z magicznym portalem moment dalej.

 

Humanitaryzm? Może elfitaryzm? Ale wtedy nie musiałby się odnosić do goblinów ;>>

 

Hałłakujące gobliny? 

Hałłakowanie to czasownik opisujący wydawanie konkretnego okrzyku – "Hałła!" czyli "Allach". Gobliny były muzułmanami i oddawały cześć Allachowi w podziemiach? Nie powiem, żebym był zaskoczony po lekturze całego tekstu, ale i tak mi to nie pasuje, to tak jakby Krasnolud trafiony toporem krzyczał "Jezu, jak boli!".

 

11.03.2013… Zalthamus Nostradamus ;o

Nie mogę powiedzieć, żeby spodobała mi się wymowa tego tekstu. Zawsze łatwo jest zwalać wszystko na obcych, trudniej zrobić porządek na własnym podwórku. No i gdyby elfy zamiast obdzielać socjalem, obniżały podatki i wspierały rodzimą przedsiębiorczość… 

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

@badi: Zwykle znam właściwe numery, ale nie mam problemy z dopasowaniem do daty. :)

 

@Nevaz

Tak, napisałem o uchodźcach zanim było to modne. :D

Hałłakowanie było celowe. :)

Zawsze łatwo jest zwalać wszystko na obcych, trudniej zrobić porządek na własnym podwórku. – Sam bym lepiej tego nie ujął.

 

Pozdrawiam.

 

Edit: Krasnolud i “Jezu, jak boli!” to niezły pomysł na następną bajkę. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Napisałeś to w 2013? Ha! No to ekstra punkt za widzenie przyszłości :D

Zadam niedyskretne pytanie: kto wygra najbliższe wybory?

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Skull nie trzeba być jasnowidzem żeby stwierdzić kto wygra wybory. Lepsze pytanie to kto będzie rządził…

Ommmmm… Mam wizję… Wybory wygra ten, kto głosów większość uzyska… Rządzić będzie ten, który będzie.

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Zgadzam się z Zalthem. Przepowiednia się spełni :)

Tam, zaraz, jasnowidz… Czarnowidz! Czarnowidz!

 

Lata mijały, wiatr erodował skały, a goblinów w Królestwie Elfów przybywało coraz więcej.

To mnie tak po oczętach, bo się mnie wydaje, że raczej coraz mniej to przybywać nie może ;) Ogólnie strasznąś wizję kolego nam tu wysnułeś. Straszną. Ino że, niestety, do bólu możliwą.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Może jeszcze skorowidz?! angry

 

Dzięki Em, Smok Pleonazm się ucieszył. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Nie narzekaj, mogłeś trafić na krótkowidza, żeby już o gruzińskim uczonym nie wspomnieć… ;-)

Babska logika rządzi!

Fakt. laugh

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Coś kiepsko u tych elfów z przepowiadaniem przyszłości było :D

 

W ogóle jakieś takie nierozgarnięte, prawda? :)

 

Dzięki za komentarz!

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Antybajka pełną gębą, stylizowana na przypowieść i z morałem jak trza. Napisane sprawnie, śmieszno-gorzkie, na czasie i tylko elfów trochę żal. Ogólnie na plus.

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Miał być jakiś błyskotliwy komentarz, ale że nie jestem w formie to tylko: Thx! :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Daje do myślenia, no i dobrze napisane. 

yes

F.S

Całe szczęście, że to tylko opowieść o elfach i goblinach i, mam nadzieję, można ją między bajki włożyć. ;-)

 

I znów tak jak przed laty na sali au­dien­cyj­nej po­ja­wił się pod­sta­rza­ły już wódz Wol­nych Go­bli­nów.I znów, tak jak przed laty, w sali au­dien­cyj­nej

 

a na oświe­tlo­nych peł­ga­ją­cy­mi pło­mie­nia­mi uli­cach… – Skoro płomienie pełgały, to raczej nie oświetlały ulic.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No właśnie, między bajki. Bo tak naprawdę wszyscy żyli długo i szczęśliwie. :)

 

Dzięki za słów kilka. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Jakże bajkowo ująłeś to, co dręczy mnie na co dzień. Wojna kulturowa trwa. Wojny wygrywają silniejszy. No chyba że nastąpi jakieś przełamanie …. kulturowe …

Niech Wszechświat Wam błogosławi...

Jakoś dziwnie mi komentować własny tekst po wczorajszym Paryżu…

Dzięki za wizytę!

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

No cóż opowiastka ta mogłaby w zasadzie odnosić się do wielu burzliwych wydarzeń z dziejów historii cywilizacji ludzkiej. Na poczekaniu da się kilka wymienić. Jednak czytając ten tekst, mając w pamięci ostatnie wydarzenia, człowiek zaczyna się zastanawiać i może dojść do niekoniecznie optymistycznych wniosków.

Dzięki za komentarz!

No cóż, jest takie (chińskie?) przysłowie (klątwa?): “Obyś żył w ciekawych czasach.”

Pozdrawiam. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Nowa Fantastyka