- Opowiadanie: wisielec - Niebo nad Wawelem

Niebo nad Wawelem

ze względu na jakość, rzecz powinna traktować o Częstochowie

Zainspirowane ilustracją Jakuba Różalskiego “1920 – the red dragon”.

https://cdna.artstation.com/p/assets/images/images/005/319/106/large/jakub-rozalski-cards-04.jpg?1490180640

Pierwszy raz natknąłem się na nią w galerii na Pyrkonie i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Niestety, kiedy patrzę na prace pana Różalskiego przychodzą mi do głowy scenerie dla pięciotomowej sagi i nic sensownego, co dałoby się zamknąć w 10k znaków. Postanowiłem więc uciec się do oszustwa.

Dyżurni:

brak

Biblioteka:

Finkla, katia72, MrBrightside

Oceny

Niebo nad Wawelem

 

Płomień w Wiśle się przegląda

Kraków oblężony!

przyszedł kruszyć szogun Oda

europejskie trony

 

Pada wieża w bruk ulicy

tam, gdzie trąbka grała

hejnał przeciął wrzask haubicy

jak tatarska strzała

 

Cień rzucają pancerniki

na szańce Wawelu

i w armatniej takt muzyki

tańczy już niewielu

 

Oto desant się rozpoczął

goliaty pancerne

depczą gruz, po trupach kroczą

rozkazowi wierne

 

Choć niezłomny duch w obrońcach

straceńczego męstwa

nie zobaczą jutro słońca

ani dziś – zwycięstwa

 

Rośnie zapał niewstrzymany

w sercu generała

gdy królewskie runą bramy

legnie Polska cała

 

Szogun omiótł wzrokiem Kraków

i gasnącą bitwę

i ostatni zryw Polaków:

podniebną gonitwę

 

Lecą polskie samoloty

pod ostrzałem kluczą

naprzeciw cesarskie roty

błyszczą barwą kruczą

 

Dziwna była to eskadra:

bez dział i bez rakiet

biła w nich japońska kadra

niemal jak do makiet

 

Zestrzeleni, po spirali

w Wisły szary odmęt

w toń matczyną pospadali

“Samobójczy obłęd!”

 

– krzyczy na głos szogun gniewny

gdy wykrzyknął – pojął

Naraz wzbiera w nim płacz rzewny

za ojczyzną swoją

 

Oczy zamknął, głowę podniósł

i pod powiekami

widzi Okinawę w ogniu

przed dwoma wiekami

 

i pilotów, co pod sercem

śmierć płomienną niosą

Zamarł szogun wnet. W rozterce

przyjrzał się niebiosom

 

Salwa dział firmament orze

i wre krwawa praca

i ostatni śmigły orzeł

we wrak się obraca

 

Gdy ojczyznę w proch przemienia

dziejowa zawieja

cichnie nawet głos sumienia

zostaje nadzieja

 

Pada rozkaz: “Idź, posłańcze

do tych, co tam walczą

gdy wawelskie rzucą szańce

daj im odejść z tarczą”

 

Na śmierć idą jak po żołd

podobni ułanom

Szogun powstał, złożył hołd

wiedział, że zostaną

Koniec

Komentarze

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Veni, vidi, legi.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Wszystko ładnie pięknie, tylko w ostatniej strofie zaburzył się rytm i całość na tym cierpi moim zdaniem. Do tego momentu masz piękny równy układ sylab 8/6, a potem nagle 7/6 w ostatniej strofie. 

W ogóle mam mieszane odczucia w stosunku do tego utworu z kilku powodów – mimo zachowania w miarę równej ilości sylab (byłoby równej, gdyby nie wspomniana ostatnia strofa), i zachowania w miarę regularnego układu rymów (choć to też się trochę rozjeżdża, bo na początku masz abab potem baba, potem cdcd, potem efef, a potem nagle aaaa XD) nie można tego wiersza nazwać sylabotonicznym, ani sylabicznym, bo nie ma dopracowanego układu akcentowego: pierwsza strofa trochej, trochej, peon trzeci, trochej, peon trzeci (to wygląda dobrze), trochej, trochej (nie wiem co, bo nie wiem jak rozłożyć akcenty w wyrazach szogun i Oda), peon trzeci, trochej (tu już zaczyna się rozjeżdżać), potem trochej, trochej, jamb, trochej. Czyli może jest to wiersz toniczny…? Ale jakoś nie dochodzi do zestrojenia tego układu akcentów (przynajmniej nie we wszystkich strofach). Zatem wiersz wolny, ale w takim razie też nie do końca mi to pasuje, ze względu na charakter wiersza, o którym wypowiem się dalej. Dziwnym rozwiązaniem jest też rozpoczynanie  wersu od spójników, bo naturalnie na początek wersu przypada akcent, czy więc jest to przerzutnia? Ale przerzutnie też się stosuje, by podkreślić przerzucone wyrażenie, a tutaj wygląda to trochę tak, jakbyś zastosował taki układ po to, żeby się zgadzała ilość sylab, czego później i tak nie wykorzystujesz… 

Teraz sama treść. No więc… To nie jest liryka, tylko proza wierszowana, która… No cóż, nie jest moim ulubionym gatunkiem, bo skoro proza, to po co pisać ją wierszem? Jedyny gatunek liryczny, który przychodzi mi do głowy, pod który można by to podciągnąć to ballada, ale do tego (moim zdaniem) tekst nie podąża dostatecznie za konwencją tego gatunku, ani w żaden sposób z nią nie gra. 

Ubogo tutaj prezentuje się użycie środków stylistycznych: oprócz rozlicznych metafor, jest jakaś katachreza (wrzask haubicy), porównania, metafory, aluzje, przerzutnie, ale wszystkiego tego troszkę mało. Może chciałeś nawiązać do tradycji greckiej i eposów, ale do epopei tekstowi brakuje akcji. To jest tylko opis sceny. 

No i kwestia interpunkcji… Czy raczej jej braku. Jeśli nie ma kropek, dlaczego rozpoczynasz pierwsze wersy pierwszą literą? Mało przecinków (to utrudnia wyznaczenie na przykład średniówki). 

Czy czytałeś ten wiersz na głos? Z wierszami tak powinno się robić, wtedy można ocenić, usłyszeć, większość kwestii, o których wspomniałam. 

Podsumowując: podobał mi się pomysł na ujęcie tematyki konkursu, fajnie, że wziąłeś sobie w obroty poezję, ale niestety z poezją to jest tak, że nie każdy jest Mickiewiczem i może po prostu przysiąść i napisać arcydzieło. Choć niektóre porównania bardzo mi się podobały i czułam podniosłość tekstu (tutaj właśnie użycie formy wierszowanej bardzo służy) zabrakło mi poczucia, że autor wie, co robi wybierając tę formę, oprócz tego, że: “a dobra, sylaby, rymy i metafory”… 

Muszę jednak podziękować za wrzucenie tego tekstu, w niedzielę mam egzamin z poetyki, więc sobie poćwiczyłam analizę wiersza Twoim kosztem ;)

Stoję zamurowany szczegółowością analizy.

W zamierzeniu miał to być wierszowany opis sceny, wzorowany trochę na Reducie Ordona, chociaż oczywiście z innym układem rymów. Obserwator przygląda się bitwie, śledzimy jego przemyślenia.

Twoja wiedza o liryce bije moją na głowę, więc prosze, bądź wyrozumiała. Miało być 8/6 abab ze średniówką po 4 strofie w ósemkach, co nie wszędzie się udało.

Do tego momentu masz piękny równy układ sylab 8/6, a potem nagle 7/6 w ostatniej strofie. 

Ostatnią strofę skróciłem, żeby wybrzmiała bardziej stanowczo. Sądzisz, że należy to zmienić?

choć to też się trochę rozjeżdża, bo na początku masz abab potem baba, potem cdcd, potem efef, a potem nagle aaaa XD

Nie ma nigdzie aaaa, a w każdym razie nie powinno być ;] Chyba chodzi Ci o trzeci wers od końca, tam rzeczywiście rymy są bliskie sobie.

Może chciałeś nawiązać do tradycji greckiej i eposów, ale do epopei tekstowi brakuje akcji. To jest tylko opis sceny. 

Tak. O to chodziło. Zawięziłem zakres zainteresowania tekstu aby był rozbudowanym komentarzem do ilustracji.

zabrakło mi poczucia, że autor wie, co robi wybierając tę formę, oprócz tego, że: “a dobra, sylaby, rymy i metafory”… 

Tak właśnie zrobiłem. Ostatni wiersz napisałem w liceum, więc przebacz mi. :(

Dziwnym rozwiązaniem jest też rozpoczynanie  wersu od spójników, bo naturalnie na początek wersu przypada akcent, czy więc jest to przerzutnia?

Sylaby miały się zgadzać :(

No i kwestia interpunkcji… Czy raczej jej braku. Jeśli nie ma kropek, dlaczego rozpoczynasz pierwsze wersy pierwszą literą? Mało przecinków (to utrudnia wyznaczenie na przykład średniówki). 

Potraktowałem interpunkcję dość swobodnie. Ponieważ tekst składa się z pełnych zdań, mógłbym poprzecinać je kropkami. Na razie dałem jedną kropkę w miejscu, gdzie jej brak utrudniałby zrozumienia tekstu. Sądzisz, że powinienem uzupełnić brakujące znaki?

nie można tego wiersza nazwać sylabotonicznym, ani sylabicznym, bo nie ma dopracowanego układu akcentowego: pierwsza strofa trochej, trochej, peon trzeci, trochej, peon trzeci (to wygląda dobrze), trochej, trochej (nie wiem co, bo nie wiem jak rozłożyć akcenty w wyrazach szogun i Oda), peon trzeci, trochej (tu już zaczyna się rozjeżdżać), potem trochej, trochej, jamb, trochej. Czyli może jest to wiersz toniczny…?

W teorii wiem, o czym do mnie mówisz, ale w praktyce nie potrafiłbym zastosować zdyscyplinowanej kompozycji z uwzględnieniem akcentów. Nie wiedziałem w ogóle, że te terminy (jamb, trochej, peon) mają zastosowanie do poezji w języku polskim.

niestety z poezją to jest tak, że nie każdy jest Mickiewiczem i może po prostu przysiąść i napisać arcydzieło

Przepraszam  :( starałem się. 

Ubogo tutaj prezentuje się użycie środków stylistycznych: oprócz rozlicznych metafor, jest jakaś katachreza (wrzask haubicy), porównania, metafory, aluzje, przerzutnie, ale wszystkiego tego troszkę mało.

:(

Oryginalnie, a to samo zasługuje na gratulacje. Jest klimat, choć sporo napędza sam obraz, później jest tylko z górki – szybko, byle do końca. Chwilami rozbijasz wersy, ale wiersze mają przewagę nad resztą literatury, bo można je pisać w dowolny sposób i wciąż są poprawne. Faktycznie z Ciebie oszust ;)

 

Myślę, że o krztynę przesadziłeś z patriotyzmem, choć to tylko moje zdanie. Fragment: “tańczy już niewielu” zdecydowanie najlepszy, na Twom miejscu tak bym właśnie zatytułowała wiersz.

Do tego momentu masz piękny równy układ sylab 8/6, a potem nagle 7/6 w ostatniej strofie. 

Ostatnią strofę skróciłem, żeby wybrzmiała bardziej stanowczo. Sądzisz, że należy to zmienić?

Nie, to Twój wiersz, jeśli taki układ Ci odpowiada i spełnia Twoje zamierzenia, to go zostaw. Zastanawiałam się nawet, czy to było celowe i miało coś wyrazić, więc to ja poległam w interpretacji, a nie Ty w twórczości. 

W ogóle nie przepraszaj mnie za nic. Ja sobie tutaj uprawiałam ćwiczenie przed egzaminem, ale ogólnie uważam, że fajnie Ci to wyszło. Powierzchownie prezentuje się to bardzo nieźle, a tak jak powiedziała Żonglerka, w dzisiejszej poezji zasady nie są już tak sztywne jak kiedyś. Chodziło mi bardziej o to, że skoro już poszedłeś w tę stronę, to można było więcej z tej formy wyciągnąć, bo daje ona ogromny wachlarz środków wyrazu, których proza zwyczajnie nie ma… 

Choć niezłomny duch w obrońcach

straceńczego męstwa

nie zobaczą jutro słońca

ani dziś – zwycięstwa

Tutaj ten układ rymów też jest bardzo zbliżony. Przyznam się, że źle to w pierwszej chwili rozczytałam jako rym asonansowy oparty na identyczności samogłoski “a” i dopiero teraz zwróciłam uwagę, że powtarzają się całe zbitki głoskowe (chociaż czepiając się, zaznaczę, że i tak jest niedokładny, ale to już mega czepialstwo ;P) W każdym razie, to nie jest abab, bo każda kolejna para rymów oznaczana jest nową literą, a tutaj każda strofa ma trochę inne zestawienie i podobnie jest w tym przypadku. 

 

Potraktowałem interpunkcję dość swobodnie. Ponieważ tekst składa się z pełnych zdań, mógłbym poprzecinać je kropkami. Na razie dałem jedną kropkę w miejscu, gdzie jej brak utrudniałby zrozumienia tekstu. Sądzisz, że powinienem uzupełnić brakujące znaki?

Albo tak, albo zaczynaj strofy od małych liter po prostu. Pamiętaj, że w poezji wszystko jest nośnikiem znaczenia, więc wybór, który podejmiesz, będzie rzutował na odczytanie, ale musi być jakaś konsekwencja ;)

 

W teorii wiem, o czym do mnie mówisz, ale w praktyce nie potrafiłbym zastosować zdyscyplinowanej kompozycji z uwzględnieniem akcentów. Nie wiedziałem w ogóle, że te terminy (jamb, trochej, peon) mają zastosowanie do poezji w języku polskim.

Ano mają, od XVIII-XIX wieku sylabotonizm był jednym z najpopularniejszych systemów wersyfikacyjnych ;) W naszym języku po prostu inaczej konstruuje się stopę metryczną niż w grece, z której pewnie kojarzysz te terminy :D

 

Także, żeby jeszcze raz to podkreślić. Ogólnie, podobnie jak Żonglerka uważam tekst za bardzo oryginalny i fajnie napisany, ale skoro już się uczę na egzamin z poetyki, postanowiłam mu zrobić dogłębną analizę i ponarzekać, że można było z niego więcej wydobyć, zwłaszcza, że podejrzewam iż masz smykałkę (skoro ostatni wiersz napisałeś w liceum). Poezja umiera, fajnie, że niektórzy próbują jednak przywrócić jej życie <3

 

choć to też się trochę rozjeżdża, bo na początku masz abab potem baba, potem cdcd, potem efef, a potem nagle aaaa XD

Jakkolwiek to dzieło poetyckie mnie, delikatnie mówiąc, nie zachwyciło, to akurat z tą analizą nie jestem w stanie się zgodzić. Rymy są konsekwentnie naprzemienne, abab i baba sugerowałoby, że w dwóch kolejnych strofach są takie same rymy, tylko w innych pozycjach, a aaaa, że cała strofa rymuje się tak samo – a żaden z tych przypadków nie występuje. Również izosylabizm jest (8+6 i w ostatniej strofie 7+6), więc nie ma po co szukać elementów innych systemów wersyfikacyjnych.

Problemem – oprócz patriotycznego zadęcia – są: 1) transakcentacje (jeśli czytać zgodnie z naturalnym akcentem, może to sprawiać wrażenie nieregularności); np. na szańce Wawelu – rytm wymusza akcent na -ce, podobnie w goliaty na ostatnią itd., aczkolwiek one występują niekiedy w ludowych pieśniach i tym podobnej twórczości; 2) gramatyczne rymy (męstwa/zwycięstwa, makiet/rakiet, bitwę/gonitwę, gniewny/rzewny itd.). Gdyby to był pastisz piosenki patriotycznej z dwudziestolecia – jedno i drugie by uszło, ale niestety za mało tu dystansu i ironii jak na pastisz.

Złamanie schematu wersyfikacyjnego na końcu z kolei nie pasuje do takiej piosenki i byłoby ciekawym zabiegiem z kolei w czymś, co byłoby lepszą poezją.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Drakaino, co do aaaa to się poprawiłam w poprzednim poście, źle rozczytałam tekst, a co do baba, to też mój błąd, powinno być cd. 

A izosylabizmu nie rozważyłam, a faktycznie ma to sens… Fajnie, że napisałaś, zwiększa to moje szanse na nie oblanie egzaminu ;P

W tak długim utworze i przy regularnej naprzemienności w kolejnych strofach, ale za to bez rymów powracających gdzieś dalej nie ma sensu rozpisywać na abab cdcd itd., bo poza wszystkim zabraknie liter. To ma sens, kiedy masz skomplikowany, kunsztowny układ, no i na egzamin warto pamiętać, jak to jest np. w różnych rodzajach sonetów, w tercynie, sekstynie czy oktawie. Przeszłam przez to, więc rozumiem egzaminacyjny ból ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jeszcze rondo i madrygał T.T Pisałam o tych rymach w sumie głównie dlatego, że w tej strofie, gdzie błędnie napisałam o aaaa mi się wydawało, że tam jest rym asonansowy, bo rzuciły mi się w oczy powtarzające się “a” i zignorowałam pozostałe głoski XDDDDD więc zaczęłam się przyglądać układowi rymów i popłynęłam… 

@Drakaina: Jakkolwiek to dzieło poetyckie mnie, delikatnie mówiąc, nie zachwyciło

A myślałem, że Kraków Cię urzecze ;) Cóż, trudno.

@Drakaina: Problemem – oprócz patriotycznego zadęcia – są

Każdy się czasem lubi zadąć. Niektórzy zadmą się na snobizm, a inni – na patriotyzm ;]

Polacy dobrze mi tu pasowali, bo 1) miasto wygląda jak Kraków 2) między Polakami i Japończykami można wyrysować paralelę, która jest sednem tego utworu.

Złamanie schematu wersyfikacyjnego na końcu z kolei nie pasuje do takiej piosenki i byłoby ciekawym zabiegiem z kolei w czymś, co byłoby lepszą poezją.

Dziękuję, bo rozumiem, że właśnie tak brzmi komplement w Twoich ustach :D

1) transakcentacje

Nie potrafię sobie z tym poradzić na obecnym poziomie zdolności lirycznych.

2) gramatyczne rymy

Zdarza się najlepszym. Mam krótkie wersy, długi tekst i konkretną historię do opowiedzenia.  Łatwiej jest opowiadać wydarzenia trzynastozgłoskowcem; dłuższe wersy to większa swoboda w doborze rymów. Trudno było uniknąć rymów gramatycznych – starałem się przynajmniej, żeby brzmiały przyzwoicie i nie po częstochowsku. Jestem świadom ułomności tego tekstu, ale przeczytałem go sobie na głos i nie brzmi źle. Przynajmniej na moje chamskie ucho.

@Żongler: Myślę, że o krztynę przesadziłeś z patriotyzmem, choć to tylko moje zdanie.

Przyjąłem taką stylizację. Poza tym jestem mężczyzną. Cenimy odwagę. Wzrusza nas. :)

https://www.youtube.com/watch?v=hFrDetMBk0c

Strawiłabym i częstochowszczyznę, i księdza Bakę, gdyby to nie było tak sieriozne. Bo w pastiszu ujdzie wszystko, ale na poważnie znacznie mniej… Na pocieszenie powiem, że rytmicznie jest to lepsze od pożal się Boże wierszydeł, które przypisał Mickiewiczowi ze świata nr ileśtam Piskorski. I to akurat jest ode mnie komplement, ponieważ z elementów formalnych na mnie w poezji najsilniej działa melodia i jeśli np. tłumacz gubi melodię i rytm oryginału, to ma u mnie krechę.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Hej, to znaczy, że bab nie może wzruszać patriotyzm? :) Mnie jak najbardziej wzrusza odwaga, ale jak jest tych homeryckich epitetów zbyt dużo, to opisywana przez nie sytuacja zwyczajnie przestaje być poruszająca. Ale założenie główne cenię i rozumiem, co chciałeś przekazać. 

@Żongler Hej, to znaczy, że bab nie może wzruszać patriotyzm?

W żadnym razie! Zauważam tylko, że – co do zasady – chłopcy mają większą tolerancję na patos wojenny, a dziewczynki na ckliwość romantyczną. Odchylenia od reguły, oczywiście, wystepują ;)

Jeśli autor za bardzo się stara – w dowolnej kwestii – to naturalną reakcją czytelnika jest przewracanie oczami. Czytam właśnie “Amnezjaka” Jakuba Nowaka i autor tak bardzo stara się być Dukajem, że przewracam co akapit.

Żeby nieco spuścić z tonu, myślę, że powinienem wyrzucić trzeci wers od końca. Co sądzicie?

Jak na wiersz, to całkiem ciekawe. Coś w nim jest.

Tak, te rymy gramatyczne przeszkadzają. Nie lubię takich. Ale jeśli mówisz, że walczyłeś…

Oryginalne podejście do konkursu. Doceniam wysiłek, choć historia nie rzuciła na kolana.

Babska logika rządzi!

Oryginale i mimo iż wolę prozę, to Twój wiersz mi się spodobał. Jestem po wrażeniem, szczególnie formy. Kliczek i powodzenia w konkursie :)

Nie znam się na wierszach, nie przepadam też za takimi z naprzemiennym rymowaniem. Zawartość zaś, całkiem porządna. Już myślałem, że szogun odpuści, ale nie odpuścił.

Ja także o wierszach nie mam zbyt wiele do powiedzenia pod kątem merytorycznym, natomiast jeśli chodzi o czysto subiektywne odczucia, to podobało mi się. Klimat wojny i klimat obrazu zostały zachowane.

Doceniam oryginalność, ale wiersze to nie moja bajka. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

A gdzie, kurze kopytko, jest tytuł grafiki, pytam się ja? I dlaczego nie ma go tam, gdzie być powinno?

 

.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Strawiłabym i częstochowszczyznę, i księdza Bakę, gdyby to nie było tak sieriozne. Bo w pastiszu ujdzie wszystko, ale na poważnie znacznie mniej…

A to nie był pastisz? W pełnym tego słowa znaczeniu?

Bo mnie się podobało…

A gdzie, kurze kopytko, jest tytuł grafiki, pytam się ja? I dlaczego nie ma go tam, gdzie być powinno?

Już poprawiłem, dzięki!

@Finkla:Oryginalne podejście do konkursu. Doceniam wysiłek, choć historia nie rzuciła na kolana.

Nic dziwnego. Historia nigdy nie zdoła rzucić na kolana Polaków. ;]

@Katja72 Oryginale i mimo iż wolę prozę, to Twój wiersz mi się spodobał. Jestem po wrażeniem, szczególnie formy. Kliczek i powodzenia w konkursie :)

Dziękuję! Starałem się.

@Darcon Już myślałem, że szogun odpuści, ale nie odpuścił.

Szogun? Szogun nie odpuszcza. :D Na pewno nie życzyłby sobie przeszkadzać w honorowym samobójstwie.

@MrBrightside Klimat wojny i klimat obrazu zostały zachowane.

Jak napisałem w przedmowie, ta grafika chodziła za mną od jakiegoś czasu. Dlatego gdy NF obrodziło konkursem, wybór nie był trudny.

@Morgiana 89 Doceniam oryginalność, ale wiersze to nie moja bajka. ;)

Nie szkodzi!

@Cobold A to nie był pastisz? W pełnym tego słowa znaczeniu?

Zgodnie z definicją słownikową to jest pastisz, czyli stylizacja. Jeśli chodzi o ton i sytuację, wzorowałem się na Reducie Ordona.

Nic dziwnego. Historia nigdy nie zdoła rzucić na kolana Polaków. ;]

Chyba że na egzaminie… ;-) Albo przy innej okazji nagle każe się powtarzać. :-(

Babska logika rządzi!

Przeczytałam i w sumie tyle ;-) Wiersz nie wzbudził we mnie żadnych emocji, historia też raczej nie zapadnie w pamięć.

Rytmicznie – chyba ze dwa razy się potknęłam, ale tragedii nie ma ;-)

"Remember your name. Do not lose hope--what you seek will be found. (...) Trust dreams. Trust your heart, and trust your story". Neil Gaiman

Dla mnie bomba smiley Więcej się dzieje niż w niejednym konkursowym opowiadaniu.

W wierszach jakoś szczególnie nie gustuję i trudno mi to oceniać. Za to zwrot “goliaty pancerne” oryginalny i pasujący do sytuacji. A właściwie prawie pasujący, bo ten zwrot powinien paść bardziej z punktu widzenia najbardziej religijnych obrońców, podczas gdy na końcu historia jest bardziej od strony szoguna. Niemniej mimo wszystko właśnie to hasło zwróciło moją uwagę.

Kurczę, a mnie się podobało. :)

No, dużo tutaj patriotyzmu i gdzieś tam się potknęłam, ale ogólnie fajny tekst.

I do tego forma wiersza… szacuneczek. :)

Ciekawy i dość klimatyczny wiersz. Plus, że odważyłeś się wyłamać z prozatorskiego szeregu w konkursie :)

 

Troszkę nie spodobał mi się rym “kadra-eskadra”, pozostałe są OK. No i nie wiem, czy te dwukropki na końcach wersów są konieczne, trochę zaburzają mi estetykę, a i bez nich dałoby się właściwie odczytać dynamikę i intonację wiersza. I’m not an expert tho. 

 

Fajnie też, że w przeciwieństwie do większości retrofuturystycznych opowiadań, umieściłeś swój wiersz w przyszłości (200 lat po bitwie o Okinawę).

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Doceniam pomysł, Wisielcze, jednakowoż muszę wyznać, że wolałabym przeczytać tę historię napisaną prozą. Wiersz bowiem całą rzecz szalenie uwzniośla i czyni nad wyraz patetyczną, choć poniekąd rozumiem, że takie było Twoje założenie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka