Pasjonuje mnie rozwój cywilizacji. Wpływ nauki, kultury i filozofii na rozwój ludzkości.
komentarze: 67, w dziale opowiadań: 67, opowiadania: 42
Pasjonuje mnie rozwój cywilizacji. Wpływ nauki, kultury i filozofii na rozwój ludzkości.
komentarze: 67, w dziale opowiadań: 67, opowiadania: 42
Uzywasz rzeczywistych wartości fizycznych niezgodnie z ich właściwościami. już lepiej byłoby gdyby wymyślił własne skoro to fantasy.
dziwny świat w którym do potworów wielkości wieżowca strzla się z karabinu maszynowego i jednocześnie możne je zabić nożem, może i zaczarowanym ale jednak.
gdyby nie wytłumaczenie na koniec to nie ogarnąłbym o co chodzi. może za bardzo pociąłeś pierwotny tekst. ten wygląda jak gra w zabijnie bosów.
Czuję się jak mimowolny uczestnik cudzej sesji terapeutycznej.
Wykładasz wszystko kawa na ławę – nie ma tu miejsca na domysły, własną refleksję czy chociaż chwilę wahania. Dostajemy gotową diagnozę podaną łopatą do głowy.
Łańcuchy na końcu? Wygląda to tak, jakby zostały dodane na siłę, tylko po to, żeby czytelnik zaczął się zastanawiać, po co one tam w ogóle są. Pojawiają się nagle i znikają bez żadnego sensownego powodu czy skutku dla fabuły.
W całym tekście występuje tylko jedna osoba, a mimo to co drugie zdanie przypomina nam się jej imię.
Tego nie zczaiłem …
jeśli radar jest tak duży, że kropki na nim są oddalone prawie o milę to jak wielki musi być jego nosiciel…
edytowałeś “jak”? Bez nich czyta się jeszcze lepiej.
Na ekranie radaru lśniły dwie zielone kropki. Oddalone od siebie o niecałą milę.
to chyba imperialnym niszczycielem lecą.
mam fizyczny, a może intelektualny, problem z ogarnięciem tekstu.
zalewasz imionami, koneksjami, powiązaniami do tego dajesz masę opisów, historii bohaterów, retrospekcje…
czekałem na zawiązanie akcji, intrygi a tu JEB – Niech żyje królowa. jeśli to jest trzęsienie ziemii to czekam jak napięcie będzie rosło.
nie wiem jaką masz koncepcję ale ja bym dużą część przeniósł na później. całe to budowanie świata od razu przytłacza.
stylizacja zużyła cały zasób mojego zainteresowania
staram się ograniczać, ale tutaj temat wymagał większego nasycenia by oddać mitologiczną podniosłość
dzięki za opinię
Chwalone gorzej rośnie :P
dlatego nie chwal mnie, krytyka daje mi więcej.
Klimatyzacja buczała monotonnie, podtrzymując przy życiu setki kartonów i segregatorów jak kroplówka wpięta w ciało pacjenta w śpiączce.
kroplówka raczej nie buczy
Wąskie korytarze pulsowały jarzeniówkami jak klatka piersiowa betonowego organizmu, który oddychał nerwami ludzi.
Pułkownik kiwnął głową powoli, jakby właśnie kończył sekcję zwłok oceanu.
Najemnicy rozeszli się po statku jak czarne szkielety.
tutaj fantazja ciebie poniosła
Ale Paula już siedziała wyprostowana jak struna.
tutaj bym zrezygnował z jak…
Torpeda nawet nie drgnęła – jakby czekała na ten moment od dwudziestu lat.
czekała by nie drgnąć?
CTRL+F i “jak” wyskakuje 200 pozycji
Dobrze mi się to czyta, lepiej niż Toma Clancyego.
w tej części jest również bardzo dużo porównań, wiele jest niepotrzebnych, powtarza wcześniejsze treści a inne są nietrafione.
odniosłem wrażenie, że styl pływa. w pierwszej części był techniczny teraz jest więcej opisów i tłumaczenia czytelnikowi faktów, ale to pytanie do zawodowych redaktorów.
czytam dalej
Dobry imiesłów to martwy imiesłów
aż o tym poczytałem. kolejna reguła do wprowadzenia. uczysz mnie polskiego, który coraz bardziej mi się podoba
Choć w szkole lubił chemię organiczną, lata bez kontaktu z nią zatarły umiejętność kojarzenia faktów
To takie małe budowanie postaci… może bez “choć” i “organiczna” będzie miało większy sens
Poza tym zdolność kojarzenia nie bierze się z lekcji chemii, to umiejętność ogólna.
ale trzeba znać fakty by je skojarzyć.
dzięki za twój czas i uwagi.
Podobało mi się. Miejscami wydawało mi się, że fragmenty są zbyt długie, ale może dzięki temu opowiadanie ma klimat.
Podobało mi się to, że na początku mówisz o końcu romantycznych wojen, że człowiek jest tylko dodatkiem do systemu i cały czas konsekwentnie pokazujesz właśnie to, że człowiek jest tylko trybikiem w maszynie.
za dużo porównań, spowalniają miejscami i tak tracące tempo fragmenty.
biorę się za kolejny fragment
Marzan
sam piszę serie
zanęciłeś to się pochwal
Rybak3
Gdyby i mąż zmienil płeć,
albo tylko mąż…c’nie
gdzie i po co przepadły dzieci?
gdzie: nigdzie, nigdy nie istniały
po co: by historia mogła się zadziać
ciekawe, fajna stylizacja. czekałem kiedy okaże się, że bohater to Warneńczyk i kiedy dojdzie na Maderę, czy gdzie tam miał dojść :-)
po komentarzach pod moimi wpisami, zmysły mi się wyostrzają na powtórzenia… u ciebie jest ich bardzo dużo.
dzięki za wizytę i opinie.
Hesket
Rozumiem, że to prosty chłop, ale tam, tam, tam, to chyba zwykłe powtórzenie, czy się mylę?
tak, jak bym wrócił z dżungli i przywiózł tam-tam.
Ledwo dzieciaki wybiegły z chałupki i matka zaraz panikuje i biega za nimi po lesie.
małych dzieci nie było w obejściu, panika jest uzasadniona, moim zdaniem. powiedzmy, że była nadopiekuńcza.
To ona nie zamieniła się w potwora? To w końcu chłop był czy baba?
⤵️⤵️⤵️
Marzan
Nie dowiadujemy się, dlaczego zaginęły dzieci,
tak w domyśle. – Tylko nie dalej niż do potoku. I wracać, jak zawołam
Opowiadanie daje zagadkę, ale potem do niej nie wraca.
bo główną zagadką opowiadania są mężczyźni żyjący razem.
Dialog w zakończeniu, choć niczego nie rozwiązał, też brzmiał dobrze.
nie chciałem czytelnikom wykładać gotowego rozwiązania. sytuację tłumaczyła staruszka wg logiki swojego świata
Tutaj musiałem się przerzucić z dzieci do odrzucenia społecznego, które też nie jest opisane do końca.
mądrość starca albo tylko ostrożność:
Niesiecie ze sobą cień. Czuję go, widzę w waszych oczach. Las was wypluł do lasu wracajcie.
GalicyjskiZakapior
miało być jakieś przenośno-polityczne znaczenie
tego starałem się unikać.
Prestidigitator
Szczerze, dobra, krótka historia, bez happy-endu, podoba mi się.
dzięki
Zamysł opowiadania miałem taki:
We wsi, połowa X wieku, mała izolowana wieś gdzieś w puszczy (akcja głównego cyklu). Pojawia się dwóch mężczyzn, mówią, że są braćmi, ale sąsiedzi szybko dostrzegają, że są dla siebie bardziej jak małżeństwo. Próbują sobie to tłumaczyć w swoim systemie wartości. Motyw przemiany pod tęczą jest powszechnym motywem w słowiańskiej mitologii więc zakładam, że wszyscy tak sobie tłumaczyli istnienie par homo.
Historia jest tylko ludową przypowieścią, która ma tłumaczyć istnienie takich par.
Jagna prychnęła, wycierając ręce w zaplamioną zapaskę. – Piękna czy nie, ludzie ją plotą. Skąd znają, nie pytaj. Może i tęcza babie bebechy wywróciła, a serca nie ruszyła. A dla mnie to odmieńce.
Jeszcze raz dziękuję za opinię. Biorę się za poprawki.
Nie kojarzę motywu, żeby poszukująca dzieci matka nieodwracalnie (?) zamieniała się w faceta.
tak działa tęczą w mitologii słowiańskiej
A co właściwie stało się z dzieciakami
A to tylko bogi wiedzą
jakby czas zatrzymał się w połowie lat osiemdziesiątych, a potem jeszcze cofnął o sto lat.
kradnę
Twarz poorana zmarszczkami jak stara mapa
takie trochę na siłę
poślizgnąłem się na błocie. Dokładnie tak, jak było napisane.
pominąłbym to
No dobra, nic więcej nie napiszę, bo… jeszcze ciebie zabiję
ps.
fajne szybkie otwarcie a później zaczęła się gonitwa myśli.
Reaguje na to, co widzi i słyszy
Może nie mieszkała tam sama? Może ktoś tam spał albo zamknęła w tamtym pokoju psa? Może w puszce po kawie kryła oszczędności życia i nie chciała ich zostawiać? Mógł zgadywać w nieskończoność, ale czasu było mniej. Zasłonił więc znów twarz rękawem, podbiegł do drzwi, pchnął i…
– Po to tutaj przyszedłem – powiedział cicho.
z taką intencją wbiegał do płonącej kamienicy?
a on wchodzi do środka po zdjęcie i traci przytomność od dymu
Skoro Witek wchodzi w ogień po zdjęcie dla Miriam, to znaczy, że ich relacja jest już faktem, a nie tajemnicą. Jeśli on wie, kim ona jest, znika element zaskoczenia, który budowałeś wcześniej.
świetny tekst, jak z Tołstoja!
Dbałość o język i świat epoki.
Czuć ten upadek po równi pochyłej.
Wyliczanka 3 ruble na lekarza, 5 rubli dniówki, 15 rubli tygodniowo przypomniała mi Braci Karamazow (i chyba ciągle aktualne we współczesnej Rosji) jałmużna dla 2 polskich szlachciców 2 ruble na tydzień by nie zmarli z głodu, 200 rubli urzędnika, które pozwala zmienić miasto i rozpocząć nowe życie i 1500 rubli przepuszczone w jedną noc przez jednego z braci.
ale przywaliłeś z armaty we wróbla! Witek miał zły dzień a Miriam przeżyła holokaust!
mam taki problem ze zdjęciem:
– jeśli Miriam wyszła z mieszkania przed wejściem Witka lub w trakcie jego wizji to zabiera zdjęcie ze sobą, wtedy Witek nie mógłby go znaleźć na etażerce.
– jeśli Miriam zostawia zdjęcie w płonącym domu. Witek je zabiera i oddaje jej przy ambulansie, ale to czyni z Miriam osobę niekonsekwentną – nie uciekała z ognia „Nie mogłam jej zostawić.”, a ostatecznie uciekła bez niego?
pod palcami jednej z dłoni wyczuł jakiś materiał. Bez sprawdzania wiedział, że to opaska z gwiazdą Dawida.
Miriam. To chyba twoje.
skąd zna jej imię?
to była wizja z niedotlenienia czy faktyczna podróż przez portal?
„Witek nie był strażakiem. Nie był nawet specjalnie odważnym człowiekiem…” „Przez całe życie mylił dyskomfort z cierpieniem…”
wolałbym to zobaczyć
fajne, wciągnąłem jednym tchem.
a dyć to nię żodyn rycerz ino zwykło melepeta! Som ciungnoł pełyn wóz przez puszcze a grajkowi rady nie doł… widząc taką sierotę to pewnie i karczmarzowa mu nie do…
Przeczytałem z ciekawością.
dzięki. bardzo długo myślałem nad koncepcją i zebraniem wielu różnych wersji w jedną.
Mimowolnie poszukiwałem wspólnych wątków z mitologią germańską/nordycką i antyczną
bo takich wątków jest dużo. dodatkowo chciałem by historia była zgodna ze współczesną kosmologią (chcę to często poruszać w głównej powieści)
Gdyby cały cykl miał więcej czytelników
twoje uwagi stają się tak istotne, że zaraz podam ciebie jako współautora
dzięki. publikuję kolejny dzień licząc na kolejne, wiele wnoszące, uwagi.
dzięki, że zajrzałeś drugi raz.
niektórzy odczytują jako rusycyzm.
już raz mi to pisałeś. muszę się bardziej pilnować. rusycyzm = zło
Jeśli z entuzjazmem, to wykrzyknik.
czy teraz nie przesadziłem? to jej pierwszy kontakt z chemią od dłuższego czasu. jest uwolnieniem tęsknoty za laboratorium.
efekt “łopaty”
z tym miałem największy kłopot. jak oceniasz teraz?
Ciągłe wymienianie imion, jak w raporcie policyjnym
Idą przez ten las i idą i idą…
Tekst kompletnie mnie nie wciągnął i szczerze mówiąc, musiałem na siłę szukać w nim jakiejkolwiek głębszej interpretacji, żeby dobrnąć do końca.
Czy to opowieść o czymś w rodzaju szpitala wariatów, gdzie N-arcyzi to uprzywilejowani pacjenci, Empaci są ich emocjonalnymi niewolnikami, a Zegarnice symbolizują traumatyczne postrzeganie czasu?
Ale psychologia to kompletnie nie jest mój konik.
Fizyka nie wyklucza ani jednego ani drugiego
powiem więcej, ewolucja na innych światach na pewno przebiega inaczej więc zabijane potwory mogą być uznanymi poetami tamtych światów, szukającymi inspiracji w awanturach na innych światach…
Nie jest to Gerald(t)
zmylił mnie wojownik z mieczem walczący z potworami
ale teraz widzę tag #Wiedźmin
czy to podróżnik w czasie czy między światami?
Mógłbyś bardziej wyjaśnić?
Nawojka chce się uczyć, zainspirowana ojcem, a później piszesz, że tą motywacją była chęć ponownego spotkania z podróżnikiem.
Aż takie wrażenie na nim zrobiła, że po 600 latach obserwuje jej pomnik…
znam Nawojkę z opowiadań dla dzieci
bardzo fajnie stylizowany język.
o co chodzi z Winfredem? jest podróżnikiem w czasie czy między światami (czy jego prawdziwe imię to Gerald?). szuka dziecka, nie jest to Nawojka, dlaczego po wiekach wraca do Krakowa?
mam też kłopot z niekonsekwencją w budowaniu postaci Nawojki. jej początkowa, potężna motywacja zostaje sprowadzona do chęci ponownego spotkania istotą nadprzyrodzoną.
Czym rozłupał?
Rozłupał nożem
Zrobienie wystarczającej ilości form
Zrobił dwie formy. zbyt łatwo mu poszło? w sumie robota zajęła im cały dzień. do południa rzeźbił w drewnie (takie tłumaczenie po fakcie).
A co do cegieł
Dasz wiarę, że czekałem na ten komentarz
Nie chcę ich pokazywać jako bogów albo McGiverów (aktualnie czytam Weira i strasznie mnie męczą takie postacie). Maja doświadczenie z XXI wieku ale z labów hi-tech, a rzemiosło to sztuka. chcę by popełniali błędy, by byli bardziej ludzcy i mogę pokazać, że teoria i doświadczenie to nie to samo. rozwój technologii chcę pokazać przez pryzmat porażek.
Nie wytknąłeś mi błędów językowych, czy jest już na tyle dobrze?
która nie wiem, jaka jest
“jaka” pada już po usunięciu jej ze słownika… mógłby się zawahać szukając tego słowa.
może zamiast “do modyfikacji” to “do zubażania” albo do przystosowania do współczesnego użytkownika
chyba można było mocniej.
Tekst przeładowany stylem i metaforami, przez co tempo siada, a kluczowe sceny tracą energię. Masakra gangów osłabia realizm a do tego napisana tym samym rytmem, nie daje poczucia akcji. Dialogi są jak narracja, wszystkie brzmią podobnie.
… ale wciągnąłem całość
Przyjemny tekst, każdy chyba nie raz był w sytuacji studenta.
Później przechodzisz do komentarzy, po których możesz skończyć jak maestro????
na nowo uczę się mowy ojczystej
kurczę, staram się unikać tych błędów ale ciągle wielu nie dostrzegam, dopiero kiedy je wskazujesz wpadam w zdumienie, jak mogłem je przeczyć…
reakcja wsi jest po części wynikiem tego, że są obcy we wsi. W późniejszej części, pokażę kto i dlaczego nakręca taką atmosferę we wsi. Może ich działanie nie zwróciłoby uwagi mieszkańców, ale jest drugie dno.
Skoro coś pokazuje szerokim gestem, to jakoś musiał wcześniej zdjąć z siebie “chomąto”.
takie mikro przeskoki są chyba akceptowalne by nie relacjonować każdej czynności?
Pochwyciła pewnie powróz. – Idziemy!
W drugiej kwestii nie wiadomo, kto pochwycił powróz.
jest tylko jedna kobieta
dziękuję za twoje uwagi.
Szkoda że na początku piszesz o horrorze to od razu rozładowuje napięcie
używasz też wyświechtanych zwrotów co psuje odbiór
jak dla mnie za dużo opowiadania a za mało pokazywania jak na horror
dzięki za opinię.
dałem tobie ocenę bo opowiadanie było ciekawe. Nie chciałem dublować komentarzy. A ocena w stylu “fajne opowiadanie” zawiera się w ocenie punktowej.
to ich świat
czyj?
Zimne powietrze wyciska z oczu łzy i
nie jestem narciarzem. pęd wyciska łzy w goglach?
sympatyczne opowiadanie.
ps.
najwięcej czerpię z Waszych komentarzy
Tekst jest długi
tak. dużo osób mi to powiedziało. pracuję nad skróceniem
Zerknę jednak do kolejnych
zapraszam, będę wdzięczny za ocenę
To tylko prequel “Cuiavia”
dzięki za opinię
możesz napisać coś więcej?
Chciałem to mam 
mogli wydobyć muł […]
najwyraźniej nie było ich na tej lekcji surwiwalu
Operatorzy, którym nie wyszło, nie przekazywali dalej genów “
no właśnie, nie podjęli tego ryzyka.
Co akapit ładujesz czytelnikowi do głowy, że się spocili i byli brudni.
przejrzę jeszcze raz
Umiejętność odróżniania wody pitnej od pitnej-tylko-raz była dość podstawowa. Rodzice go nie uczyli, którą wodę warto pić, a którą nie?”
jednak śmiertelność spowodowana brudną wodą była wysoka…
Pierwsza kulka, z samej gliny, popękała.[…]
. tak się kończą edycje. doprecyzuję to.
Ok, trzeba przyznać, że Słowianie istotnie pod względem pozyskiwania wody byli na początku leniwi [..] Czy to znaczy, że sama idea budowy studni była im obca?
bliskość rzeki mogła ich rozleniwić ale wchodzimy im w głowę i snujemy domysły.
Pominę Rzymian
to jednak inny poziom rozwoju…
Nie róbmy ze Słowian idiotów. Już i tak ucierpieli w tej serii
ich gospodarowanie było bardzo ekstensywne. Dwupolówka dopiero co zastąpiła wypalanie.
Zaraz, zaraz, ale dopiero co chorowałem, ledwo żyję, trochę empatii, kobieto!
miałem z tym problem ale… życie na każdym kroku stawia przed nami nowe wyzwania… nawet te niewykonalne ;-)
Ojej, to tak można? Ale na Instagramie tego nie było!
korzystamy z dostępnych zasobów, dokonujemy własnych drobnych odkryć, nieświadomie łamiemy tabu.
Wszyscy zalecają, żeby odstawić na dobę, a dopiero potem podlewać.
kolejna lekcja surwiwalu, którą ominęli.
No i brakuje im płotu antyzwierzowego,
ogródek mają w ogrodzonym obejściu.
dzięki za twoje uwagi.
z jednej strony chciałem im dowalać co akapit nowym doświadczeniem ale nie czułem się z tym dobrze i trochę bałem się, że ich szybko zabiję. Trochę im odpuściłem dając czas na adaptację.
dziękuje za merytoryczny komentarz. Liczę na Ciebie przy ocenie mojej głównej powieści.
“Głos jej znów złagodniał, jako woda w słońcu.”
100% racji
“Bogini jest częścią cyklu życia.”
– Tak, i w odbiorze ludzi ten cykl został zaburzony, wiesz jak ważna dla Słowian była równowaga.
Nie rozumieli dlaczego śnieg jest tłusty i szary i zima trwa kilka lat. Tłumaczyli sobie jak umieli (popiół z nieba skąd? Swaróg był niebiańskim kowalem). Widzieli, że przed szarą zimą ludzie żyli lepiej niż oni (archeologicznie potwierdzony regres). Błądzili po świecie szukając jedzenia (nawiązanie do wędrówki Słowian).
“Tutaj robi się z niej potwora.”
– Nie. Marzanna robi swoje, zgodnie ze swoja naturą. Siła przeciwstawna była zbyt słaba by przywrócić równowagę (inny lud modlił się do innych bogów).
Zwróć uwagę na ten fragment : “– Dlatego dziś robimy Marzannę. Nie po to, by ją nienawidzić.”
dzięki.
“Bogowie okrutni, z wielkim ego, jak ich nie kochasz i nie wielbisz, to zsyłają wieczną zimę/potop/inne okropieństwa.”
jest odwrotnie. nieszczęście jest skutkiem ubocznym walki bogów o ludzi. Wulkaniczna zima, bo do tego wydarzenia z VI wieku się odwołuję, to popiół z kuźni Swaroga, który ratuje syna po tym jak ludzie o nim zapomnieli.
Może brakuje wprowadzenia. To fragment z powieści i może powinienem był zrobić wprowadzenie dla osób nie znających historii.
Dziękuję za ciepłe słowo.
przez ciebie nie mogę ruszyć do przodu. ciągle mnie cofasz do tego, co myślałem że skończyłem 
Super, lubię perfekcję![]()
a jaka ocena poza błędami technicznymi?
mroczny klimat wciągnął mnie i trzymał cały czas. robiło się tak gęsto, że niektóre kawałki musiałem powtórzyć ;-).
udane dzieło!
z kamerą wśród zwierząt. przyjemne opowiadanie. śmiechłem kilka razy.
“redukujemy o ok. dziesięć procent dystans do celu.” odległość czy czas podróży?
końcówka psuje całość. czekałem na startrekowe ENGEJDŻ a dostałem” idźcie na piwo…
“Eroton” - chyba zanikająca cząstka w naszym świecie
“Eroton” - chyba zanikająca cząstka w naszym świecie
tak w sumie to o niczym. zero zaskoczenia. odniesienia do oczywistych rzeczy.
taka propozycja. wkleję to po medytacji, powolny powrót do świadomości. przed zapowiedzią przelotu komety, jako jej zmysłowa zapowiedź.
Traciłam koncentrację, coś mnie drażniło. Wentylatory utrzymują temperaturę? Czułam to bardziej w zębach niż słyszałam. Szum nie był cykliczny, był… ziarnisty. Narastał. Zbliżam się źródła? Coraz gęstszy szmer. Deszcz? Szelest drobnych kropel uderzających o liście? Podpłynęłam do okna. Krótki pisk pozostawił rysę przed moimi oczami. Nie zdążyłam się przestraszyć, odskoczyłam z opóźnieniem. Mikrometeoryt? Czy jesteśmy bezpieczni? Rysa dawała możliwość oceny grubości. Paniczna analiza. Kwadrat ogromnej prędkości, cała nadzieja w minimalnej masie…
“Gargantuiczna” to zbyt mocne słowo by użyć go dwa razy…
“Może i nawet kosmiczne turbulencje? ” turbulencje? chyba tylko grawitacyjne ale to nie przy masie komety. może uderzenia mikrometeorów w rakietę, ale skoro ich nie było to najwyraźniej tor nie przecinał ogonu pyłowego ;-)
Witam krajana!
Dziękuję za twój czas i cenne uwagi.
“pogrubienia” – masz rację, to trochę narzucanie się czytelnikowi.
“powtórzenia” – przejrzę jeszcze raz
“Stworzyłeś bardzo, bardzo długi wstęp, w którym jednak, mimo kart pełnych słów, niewiele się dzieje.” to może krótkie making of. Zacząłem od tego, miało być krótkie opowiadanie z silnym wątkiem filozoficznym ale historia potoczyła się zupełnie nie w tą stronę, w którą planowałem. Rozrastała się o kolejne wątki. Dlatego, kiedy skończyłem i zacząłem pisać główną część to postanowiłem usunąć te części i wracać do nich tylko jako retrospekcje. Włożyłem w to dużo pracy i szkoda mi było ją stracić, dlatego podzieliłem się nią jako osobnym opowiadaniem. Wasze uwagi pozwalają mi dopieścić formę, za co jestem BARDZO wdzięczny.
zapraszam, licząc na kolejną krytykę, do kolejnych fragmentów i głównego opowiadania, jako Kujawiak z pewnością znajdziesz odniesienia naszego regionu.
“Zapamiętał lądowanie w CPK” – Kujawski Port Kosmiczny… a przynajmniej tak jest u mnie
niektóre pojęcia wprowadzają w błąd… no ale skoro to antynauka
“kwintylion żuli” autokorekta czy zamierzone?
śmiechłem kilka razy.
dobre narastające tempo.
cały czas miałem wrażenie, że gdzieś już to widziałem… “Kod Nieśmiertelności”?
dane fizyczne bym pominął.
dostałem coś innego niż zapowiadałeś.
“cała opowieść skupia się na jednym bohaterze” pod koniec mamy komisję.
interfejs raz jest “Neutralny. Bez płci, bez emocji.” a potem jest rozgadany.
odnoszę wrażenie, że tekst nie straciłby na treści gdybyś skrócił go o połowę, jest dużo wypełniaczy, przeciągniętych opisów, pasywnych zwrotów. Zyskał by na tempie.
w sumie ciągle nie wiem jaka była przyczyna wpadnięcia w pętlę i kim była Eliza.
„Kto rano wstaje, temu Perun daje” – może Weles lepiej wiąże się z wodą, chociaż może Perun piorunem zeszklił…
”Pieprzyć ich mir” – zawsze i wszędzie ![]()
“Wyląduje na brzegu basenu Morza Bałtyckiego” po co ten basen?
“bursztyn” ja pisałbym jantar
no intrygujące do końca choć brakuje jakiegoś zawieszenia…
dziękuję.
mam nadzieję, że kolejne części również ciebie zadowolą i podzielisz się swoją opinią.
Ja jednak lubię długie formy, takie w które można się na dłużej zatopić. Krótkie formy różnych autorów nie dają tego. Tym nie mniej nigdy nie wiesz na jaką perełkę trafisz.
będę wklejał krótkie formy, jakieś wątki poboczne z mojej powieści, ale proszę je traktować jako reklamę całości.
A główną powieść będę kontynuował w tygodniowych cyklach.
ps.
liczę na Twoje krytyczne uwagi (poprzednimi dałaś mi solidnego kopa
)
ok. wstawiłem kilka bo pytałaś gdzie reszta
jak jest odbierane wstawianie obrazków do tekstu? wstawiłem na próbę do pierwszej części (dwa na początek ale mam sporo
)
będę wstawiał… wolniej.
w poradniku czytam, że nie lubicie fragmentów. to dla mnie kłopot bo mam tych “fragmentów” kilkadziesiąt

minus za Gaję, choć powiązałaś z Grecją…. Dlaczego nie Mokosz?
minus za agmy dlaczego. Nie czerty i rezy?
“Raga zaczęła opowiadać jej o tajemnicy wiedźm, o ich pochodzeniu, ich misji i historii sięgającej dawnych czasów.” – szkoda, że nam tego nie opowiedziała… chyba, że to jest w innych częściach
język dobry, historia taka se. a dlaczego otagowane Słowianie? czy wszystko co dzieje się na wschodzie Europy bez względu na czas jest tak tagowane?
Teraz i ja muszę usunąć komentarz, bo wisi bez kontekstu ;-)
Dostaję tyle krytycznych uwag o tym jak piszę, że nie czuję się kompetentny by komentować twórczości innych.
Będę wdzięczny jeśli zajrzysz. Ciągle nie wiem, czy ta moja radosna twórczość to tylko próba zabicia wolnego czasu i wyrzucenia z siebie pewnych emocji bez większej wartości dla świata czy może ktoś, coś z tego dla siebie znajdzie i miło spędzi czas czytając.
przeredagowałem całość i czekam na wyrok :-)
Ojej, dziękuję za poświęcenie mi tyle czasu.
Tak, konto musiałem założyć dawno temu. Przypomniałem sobie o tym dopiero, kiedy chciałem założyć nowe, ale e-mail był zajęty.
Tak. Są dwa reaktory.
„Powtórzenia” – teraz je widzę. Pomyślę nad przeredagowaniem.
„Elegancja” – ale mówi się również o eleganckich rozwiązaniach technicznych, eleganckich (ładnie wyglądających, prostych) równaniach. Tak chciałem tego użyć.
„Zaczepiłam mały karabińczyk do siebie” – domyślnie do części ubrania, nie wiem, czy „do majtek” albo „do koszulki” byłoby lepiej.
„W/wszechświat” piszesz dwojako. Tak, celowo. Nasz jeden Wszechświat i jeden z wszechświatów w hipotezie wieloświatów. Przejrzę, czy używam tego konsekwentnie.
Interpunkcja… no cóż, w szkole nie byłem prymasem…
„Cóż, doczytane do końca, lecz czuję pewien niedosyt” – zarumieniłem się. :-)
To pierwszy wpis, tak trochę na próbę, na poddanie się publicznej krytyce – czy brnąć w temat, czy wrócić do machania łopatą.
Tagi. Zacząłem pisać od tego fragmentu, ale szybko doszedłem do wniosku (albo historia i bohaterowie sami mnie pociągnęli w inną stronę), że tagi opisują główną treść.
Czy mogę publikować kolejne fragmenty, zaznaczając, że to kontynuacja?
Ostatecznie podjąłem decyzję, że te fragmenty umieszczę jako retrospekcję w głównej części, ale z trzeciej strony było mi ich trochę szkoda jako całości…
Przejrzę kolejne części pod kontem Twoich uwag i wkleję.
Jeszcze raz dziękuję za Twoje uwagi.