Profil użytkownika


komentarze: 92, w dziale opowiadań: 92, opowiadania: 57

Ostatnie sto komentarzy

Kiedy Jack Reusch znalazł się w tym rejonie ze swoją grupą badawczą

Peter Reusch z pewnością jest w posiadaniu klucza!

To ten sam człowiek?

 

Kiedy Jack Reusch znalazł się w tym rejonie ze swoją grupą badawczą, w pewnym momencie jego uwagę przykuł lekko zapadnięty w piasek szary, podłużny kamień. Reusch rozejrzał się, upewnił, że nie ma nikogo w pobliżu, po czym schylił się, podniósł kamień i schował do plecaka.

Skąd major wie to aż tak szczegółowo?

 

A z pozytywów to fajny pomysł na ciekawą historię, bardzo dużo tajemnic może wypłynąć w dalszej akcji. Widzę że też research chemiczny zrobiłeś, bo ten astat to mocno radioaktywny. To mi się podoba, bo lubię hard SF. Jak Reusch ma go plecaku do długo nie pożyje.

Pozdrawiam!

Jak takie przedstawienie tłumaczenia by wyglądało? Na pewno nie trzeba wtedy scrollować na sam dół i z powrotem.

Jak dla mnie zapis w nawiasach jest lepszy niż scrollowanie.

Ale teraz zobaczyłem jak wybrnęli z tego Sapkowski i Tolkien, kiedy były im potrzebne np. zaklęcia. Kursywa dla oryginału i tłumaczenie po myślniku, czyli byłoby tak:

Mbali założyła maskę i wykrzyczała przygotowane według księgi słowa:

Damballah! Vini geri nonm sa a! – Damballah! Przyjdź uzdrowić tego mężczyznę!

Papa Legba! Louvri baryè ant mond yo! Jou a rive. Mond lespri yo dwe resevwa yon nouvo manbo! – Papa Legba! Otwórz bramę między światami! Nadszedł dzień. Świat duchów musi przyjąć nową szamankę.

Naraz obezwładniający trzask rozerwał niebo, a pośród mgieł rytualnego kręgu, zjawił się Legba. U jego boku stanął Loko, cichy i dostojny. W głębi, pośród mroku, majaczyła zaś sylwetka Damballaha, strażnika porządku i tajemnic świata.

Se pou Loko beni chemen li! Se pou Damballah temwaye nan non li! – Niech Loko pobłogosławi jej drogę! Niech Damballah zaświadczy o jej imieniu! – dodał po chwili szaman.

Ciekawy tekst, akurat taki opis świata mi się spodobał, ale jakoś zabrakło mi wyjaśnienia jak działa ten podział klasowy. Co znaczy że ona jest “pomarańczowa”? Kojarzy się z drelichem niebezpiecznych osadzonych… ale to chyba nie o to chodzi. Pozdrawiam!

Potwierdzam, kot domowy jest pewien, że udomowił człowieka :). Śmieszne i z humorem pisane. Pozdrawiam! 

Chętnie wysłucham sugestii jak to wygodniej zawrzeć w tekście opowiadania.

Ok, to tylko sugestia. Starałem się dopasować do Twojego stylu – jak najbliżej tłumaczenia z przypisów, ale zwykle używasz mniej spójników, więc [2] i [3] mogą wywoływać wrażenie “spowolnienia” akcji. Ale wydaje mi się, że chwila jest tu podniosła i raczej dłuższe zdania podkreślają “celebrację” tego momentu, więc “tempo” jest drugorzędne.

 

[1]

Mbali założyła maskę i wykrzyczała przygotowane według księgi słowa:

– Damballah! Vini geri nonm sa a!

Jej krzyk poniósł się pośród polany, odbijając się echem od ściany drzew. Jednak duch nie przyszedł uzdrowić mężczyzny.

 

[2]

Talizmany zawieszone na lasce szamana zadrżały, a wir powietrza przybrał na sile. Bębny zadudniły głośno. Ich puls zlewał się z rytmem pieśni. Gęsta mgła wypełniała otaczającą ich przestrzeń. Ogień buchnął wysoko. Iskry uleciały do nieba, porwane z pędem wiatru. Nekharon stanął twardo, ujmując laskę w dłoń.

– Papa Legba! Louvri baryè ant mond yo! Jou a rive. Mond lespri yo dwe resevwa yon nouvo manbo! – krzyknął stanowczo, wzywając Papa Legba do otwarcia bramy między światami, bo nadszedł dzień, w którym świat duchów musi przyjąć nową szamankę.

 

[3]

– Se pou Loko beni chemen li! Se pou Damballah temwaye nan non li! – dodał po chwili szaman, aby Loko pobłogosławił jej drogę, a Damballah zaświadczył w jej imieniu.

 

 

Klimatyczny horror. Od momentu ze zmarłym i „zresetowanym” pijakiem czuć, że Lasek Mały to pułapka.

Postać Flory wyszła fajnie – gra pozorów, urok nastolatki, a później ta mroczna siła. Niby klasyka horroru, ale dobrze tu prowadzona.

W IV rozdziale jest taki skok od perspektywy Marysi do Michała. To jego sen, że w pewnym momencie wyskakuje z łóżka?

Pozdrawiam!

Dobrze napisane, czyta się ten tekst płynnie. Trochę miałem problem z tym ojcem. On w końcu żyje czy jest duchem? Ale klimat jak najbardziej może się podobać. Wciąga.

Minusem jak dla mnie jest pomysł, żeby przypisy/tłumaczenia były na końcu. Zaglądanie na koniec do przypisów wybija z rytmu.

Pozdrawiam!

Te następstwa masturbacji to chyba jednak są elementem fantastyki? Czy nie? ;) Co na to nowy program szkolny wychowania zdrowotnego?

Uśmiałem się czytając i czekam na dalszą część. Pozdrawiam!

Tekst może i stary, ale zajrzałem jako nowy użytkownik. 

Smutny, ale i klimatyczny tekst. Psychologicznie wiarygodny opis tego, co przeżywa bohaterka. Widać wrażliwość. Szintoistyczne motywy też w tym wyglądają naturalnie, choć przecież tak odległe od naszego kręgu kulturowego. Ten igielnik i szpilki… W jakimś innym opowiadaniu to byłoby zbyt “poetyckim” porównaniem, ale do tego tekstu nie tylko pasuje, ale też obrazuje. Pozdrawiam!

Bardzo plastycznie narysowany obcy świat. Ciekawie się czyta. Masz ją całą gotową? Narracja jest niebyt szybka, dużo wewnętrznego monologu bohatera, więc pewne całość ma dużą objętość. Pozdrawiam!

@Vilge z Rivii Szlifuj i wrzucaj! A oczywiście w międzyczasie czytaj to, co już jest na portalu. Niektórzy piszą jak zawodowcy i wiele się można tu nauczyć. Aha – obczaj też betalistę. To też może się przydać.

@Grzesiek12 Kiedy się o tym na spokojnie myśli to wydaje się to straszne, jakaś przerażająca samotność, że ktoś korzysta z bota w tym celu, ale te portale istnieją i zarabiają, więc ludzie szukają takich usług.

Pozdrawiam!

@Vilge z Rivii Dziękuję za komentarz i cieszę się, że Ci się podobało. Tym bardziej, że akurat mój tekst skomentowałeś na sam początek aktywności na portalu.

A wiesz, że to chyba pierwszy komentarz o tym, ze brakuje tu krwi… Powstaje mi coś w głowie co ten brak nadrabia z nawiązką… ;)

Zaskoczenie na końcu opowiadania to największy komplement dla mnie jako autora :)

A masz jakiś swój tekst “w szufladzie” do wrzucenia tu na portal?

Pozdrawiam!

@Grzesiek12 Dzięki za przeczytanie obu opowiadań i komentarz. Fakt, trochę komentarzy się uzbierało, ale duża część jest moja, bo jednak staram się na każdy odpowiedzieć i stąd aż taka ilość. Można ją podzielić mniej więcej na pół i wtedy będzie bardziej miarodajna.

Hmmm… Kafkę kojarzę oczywiście, ale że miał przyjaciółkę Milenę to nie wiedziałem. To imię jest zupełnie przypadkowe. Nie ma ukrytego znaczenia, choć chciałem, żeby było “miękkie”. Eryk ma “twarde” imię i chodziło o kontrast.

“Syndrom fantomowy” – tak jak najbardziej kojarzysz to prawidłowo. Ból związany z czymś utraconym.

Co do zakochania w maszynie… Przestało być to już sf. Są komercyjne serwisy do “randkowania” z botami więc to dość powszechna potrzeba. Ale to po prostu trochę lepsze “romasidła”, które się cieszyły się powodzeniem u czytelników (może bardziej czytelniczek) od wieków, aby zbudować sobie “bogatszy uczuciowo” świat.

Rzutnik… Nauczyłem się czytać dość późno, ale te obrazki z bajek na ścianie powodowały, że podstawiałem pod nimi własną treść zamiast tych napisów, których nie umiałem przeczytać. Czy to w ogóle wyobrażalne po epoce VHS?

Pozdrawiam!

Cześć! Parę usterek tu zauważyłem.

 

Jego milczenie szybko przyciągnęło ich uwagę. – A ty, co tak milczysz? – zapytał Dobrogost.

Trochę tak jakoś za dużo tego “milczenia” Nie lepiej bez pierwszego zdania w ogóle? Też wiadomo, że się zainteresowali milczeniem.

A jak ma być wyraźna reakcja grupy to może jakoś tak:

“Wszyscy jednocześnie spojrzeli na Roberta.

– A ty, co tak milczysz? – zapytał Dobrogost”?

 

Jego dłonie spoczęły na jej piersiach. Jej pieszczoty nabrały tempa. Jego odpowiedź również

Za dużo tych zaimków “jego” “jej”…

“Poczuła na piersiach niecierpliwe/drżące/ciepłe/znajome dłonie, jej pieszczoty nabrały tempa, a budzące się ze snu ciało odpowiadało coraz intensywniej” – może coś takiego?

 

– Nie wcale jesteśmy tacy nowocześni, jak nam się wydawało?

Tu coś nie tak z szykiem – pewnie miało być:

“– Wcale nie jesteśmy tacy nowocześni…”

 

Ale ode mnie to by było na tyle “wytyków” ;). Przeczytałem i czekam na dalszy ciąg. Pozdrawiam!

@melendur88 Dzięki za komentarz i cieszę się, że Ci się generalnie podobało.

Jasne, że zawsze da się się coś przeformułować – I tak nie da chyba rady napisać szorta choćbym się starał pisać jak najkrócej, bo raczej skracam napisany tekst niż wydłużam ;).

“Namacalność idealnego dotyku” – rozbierając to na logikę to rzeczywiście masz rację. Ale w tym opowiadaniu, w którym chodzi o absolutnie nielogiczne, emocjonalne zachowania pojawił się ten przymiotnik. To jest “namacalne” dla Stasia i Mileny czy…no cóż awatarów. Chciałem ich “uczłowieczyć” z premedytacją rezygnując z “żelaznej” logiki.

Technobełkot… w tym opowiadaniu jest to “dekoracja”. Myślę, że osoba, która nie wie i nie sprawdzi co to są rekurencyjne pętle zwrotne i macierz zmiennych też zrozumie tak samo główną treść. Nie będę się też upierać czy akurat te elementy służyłyby do emulowania wzajemności uczuć ;). Celowym zabiegiem było przeplatanie pojęć technicznych z tymi emocjonalnymi.

Pozdrawiam, a do Twojego opowiadania o AI koniecznie zajrzę.

To się może zdarzyć przy okazji kolejnej reformy opieki zdrowotnej. To co piszesz na początku mógłby bez problemu powiedzieć polityk w TV.

Świetny tekst. Pozdrawiam!

Czyli Agile jest lepsze;). Bardzo przyjemnie się czytało. Pozdrawiam!

@marzan Dzięki za komentarz. Fantasy to raczej obcy dla mnie świat, a blok z wielkiej płyty to naturalne środowisko, więc w ramach wyzwania spróbowałem to połączyć ;). Cieszę się, że Ci się podobało. 

Ciekawy pomysł, wciągająco zbudowany świat. Cyniczna, pasująca tutaj narracja.

Fajny tekst, choć jak dla mnie dziennik w formie książki pisany przez tak technicznie zaawansowanego kosmitę wydaje się dość dziwny. Pozdrawiam!

Bar­dja­skier Dziękuję za komentarz. I cieszę się, że ogólnie Ci się podobało. Zajrzałem do tych wyzwań pierwszy raz wczoraj i trochę miałem obawę, czy spełniam warunki regulaminowe. To było ciekawe dla mnie, bo takie szybkie ćwiczenie i chciałem, żeby było w całkiem innym klimacie niż zwykle się obracam. Jasne, że w tych paru miejscach można było skrócić, ale tekst ma niecałe 4K znaków więc jeszcze do tych 6K daleko. A krótsze pismo z ZUS może nie wywołałoby takich dreszczy ;)

Pierwsze zdania – to też miał być zwrot klimatu w nieoczekiwaną stronę w nieoczekiwanym miejscu. Zwykle takie coś jest na końcu.

No i sam jestem ciekawy odbioru tych VHS na półce ;) Zobaczymy czy ktoś zapyta ;)

Pozdrawiam! 

 Jeden z identycznych bloków na osiedlu z wielkiej płyty. W sam raz na początek. Zamek Yeti – łatwizna. Wchodzę do… O ja cię kręcę… To znów wygląda jak zamek. W stojaku na parasole stoi okuta żelazem pochwa od miecza.

Dobra, co na to teoria? W książce „Włamania dla opornych” znajduję rozdział o tym, gdzie szukać hajsu. No wiadomo, że w zamrażalniku lodówki. Nawet w czerwonej ramce to napisali.

Kuchnia… Za drzwiami z pękniętą matową szybą zlepioną taśmą… Skrzyp… Wchodzę. Na blacie leżą rozbite, przygotowane na patelnię schabowe. Obok nich potężny dwuręczny miecz, utytłany w bułce tartej i jajku. Na nasadzie ostrza, spod zaschniętego żółtka, przebija grawer: trzy splecione runy i znak młota. Krasnoludzka robota z Mahakamu, najwyższa półka. Nie stępi się od krojenia cebuli i mrożonego mięsa jak noże z marketu.

Teraz lodówka… W środku wielki emaliowany gar z napisem markerem: „Smalec z trola (ostrożnie, zgaga!)”. Obok, w słoiku po majonezie, moczy się woreczek z suszonymi ziołami i etykietą: „Czarne ziele na eliksir zdrowia od niziołkowej zielarki (brać max połówkę, bo goni do kibla)”. Zamrożonej gotówki nie widać.

To może w salonie? W rogu pokoju, na starym fotelu leży rzucona niedbale ciężka kolczuga. Na brzuchu rozcięta i związana sznurówką od trampka – znak, że właściciel potrzebował miejsca na jakieś czterdzieści dodatkowych kilogramów.

Kartkuję następny rozdział „Włamań dla opornych” – w zielonej ramce napisali, że banknoty są między kartkami książek. Regał jest, ale zamiast książek tylko kasety VHS z tytułami po niemiecku i słoik z nalepioną kartką. Wódką pachnie, bo pokrywka nieszczelna… W środku pływa jakieś wielkie, zębate oko. A na karteczce: „Oko smoka. Nie spożywać zalewy, nawet jak Żabka zamknięta”.

Jest! Jest! Szkatułka. Nie muszę zaglądać do podręcznika. To jasne, że schował tam to, co ma najcenniejszego. Muszą tam być kosztowności, talary i dukaty. Przecież żaden król nawet za zabicie smoka nie dałby ręki córki i połowy królestwa facetowi z taką nadwagą. Po co poddani mają gadać, że się z danin tak utuczył? Jeszcze się wkurzą, rewolucję zrobią, króla zetną i jakiegoś prezydenta wybiorą… Żaden król nie lubi rewolucji. Wniosek jest prosty: za rezygnację z połowy królestwa i ręki córki na pewno monarcha dobrze zapłacił.

Pójdę po ten miecz z kuchni… Szkatułka solidnie wygląda, ale to ostrze powinno sobie poradzić… Wsuwam w szczelinę pod pokrywą. Heh, nawet niezamknięta… Żadnych dukatów, talarów, magicznych ani niemagicznych pierścieni… Jest za to pożółkły pergamin z wielką czerwoną pieczęcią z wosku. Nadanie ziemi? Rozwijam…

DECYZJA

Na podstawie art. 24 ust. 1 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, po rozpatrzeniu wniosku z dnia 12 kwietnia br., Zakład Ubezpieczeń Społecznych

PRZYZNAJE:

świadczenie emerytalne z tytułu osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego oraz zakończenia czynnej służby militarnej w charakterze: Likwidacja Zagrożeń Gadziogłowych i Smokopodobnych.

I. Od dnia 1 maja 2026 r. ustala się emeryturę w kwocie zaliczkowej.

II. Podstawa wymiaru świadczenia, z uwagi na brak możliwości udokumentowania okresów składkowych i nieskładkowych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przed rokiem 1999 i brak imiennych raportów z urzędów emerytalnych innych Królestw, wynosi 0,00 zł. W związku z powyższym, na mocy art. 85 wyżej wymienionej ustawy,

wysokość świadczenia podwyższa się do kwoty najniższej emerytury, która wynosi:

1 780,96 zł brutto (słownie: jeden tysiąc siedemset osiemdziesiąt złotych 96/100).

POUCZENIE: Od niniejszej decyzji przysługuje prawo wniesienia odwołania do Sądu Okręgowego – Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, za pośrednictwem tutejszego Oddziału ZUS, w terminie miesiąca od dnia doręczenia decyzji. Wytopiona woskowa pieczęć królewska oraz certyfikaty dworskie nie stanowią podstawy do zwolnienia z podatku dochodowego od osób fizycznych.

Z upoważnienia Kierownika Sekcji

(nieczytelny podpis urzędnika)

Dobrze dopracowane główne elementy gatunku.

Nick Freeman to ciekawa postać, której losy chce się śledzić. Co prawda taki nieco tajemniczy, trochę sfrustrowany typ profesjonalisty jest dość częsty. Ale przecież po to są kanony gatunku, żeby mniej więcej wiedzieć czego się spodziewać. Stacja New Vegas ma wręcz filmowy klimat. Bogaty opis świata, co by było pewnie wadą w opowiadaniu, ale jak masz zamiar coś dłuższego pisać to jest ok. Na pewno napisałeś coś, co sprawia, że zajrzę jak pojawi się kolejna część. Mam nadzieje, że akcja się rozwinie.

Pozdrawiam!

Słodki i miły obrazek z dalekiej przyszłości bardzo podobnej do dnia dzisiejszego, właściwie tylko daty i lokalizacja są różnicą. Nawet wiewiórka z grubsza podobna. Ale na to wszystko niepokojące ostatnia część o tym siłowym tłumieniu buntów.

I też ciekawe spostrzeżenie że nauka, historia staje się religią… A może to pomysły władzy z centralnego układu, żeby łatwiej było rządzić? W każdym razie pobudza do myślenia o tym.

Pozdrawiam! 

@Cytryna Cieszę się, że Ci się podobało. Pisząc miałem nadzieję, że jakimś momencie czytania zapomina się, że Staś to nie jest prawdziwe dziecko, tylko “trochę lepsze tamagotchi”…

Dziękuję za komentarz i również pozdrawiam.

Dziękuje za lekturę opowiadania i komentarz.

To prawdziwe imię, więc miło mi poznać imiennika.

Duża cześć w tych komentarzach to “łapanki”, bo błędów interpunkcyjnych była cała masa, a nawet i jakiś “ortograf” się zaplątał.

Nauka vs fikcja w opowiadaniu:

Polimery elektrochromowe istnieją naprawdę i tatuaż z takim barwnikiem mógłby zmieniać kolor pod wpływem tzw. reakcji galwanicznej skóry. Problemem byłoby działanie tego emtatoo (“em” od “emotional”) w wodzie, bo zawsze są w niej jony H3O+ i OH-, a dodatkowo żelazowe, magnezowe, chlorowe, itp i w tych warunkach zmiany ładunku powierzchni skóry pod wpływem emocji byłyby raczej nie do wykrycia. Ale bardzo mi do tej sceny jacuzzi pasowało, więc tak to wygląda. W tym momencie jest to fikcja, choć można by sobie wyobrazić jakąś powłokę hydrofobową na takim tatuażu.

Tatuaż pojawia się głównie po to, żeby było coś, co odróżnia aktualny wzorzec Mai od tego z poprzednich filmów. No i też przy okazji łatwo zobaczyć kiedy jest podniecona – wiem, że może są i inne oznaki, ale było mi łatwiej pisać o fantazjach Hao w ten sposób;)

Przemyt w mózgu, potrzebne miejsce na holofilm… Mózg ma 10-100 bln synaps. Jeśli przyjąć że to 1 bit (0/1) to daje 1,2-12 mln GB,. Bez kompresji to 30-300 godz. filmu w rozdzielczości 4k. Jeżeli Lee ma specjalne zdolności, to jest raczej bliżej wyższych wartości i takie 200 filmów w głowie, o których mówi gen. Brewster nie jest “z sufitu” ;). Z jednej strony imafilmy pewnie wymagałyby więcej danych, ale z drugiej strony komputer renderuje zawartość mózgu wypełniając dziury – coś jak kodeki. Wystarczy przewozić klatki kluczowe (np. 1 na 10).

Pozdrawiam!

Podobało mi się, lubię takie cyberpunkowe klimaty. Historia ciekawa i dobrze opowiedziana. Pozdrawiam!

Wrażenia dobre. Ja z kolei zrobiłem eksperyment czy da się przerwać czytanie w połowie. Wynik: nie da się ;). Pozdrawiam!

@AP Dziękuję za komentarz.

Słuszne spostrzeżenie. Istotną zaletą tego stanu, na którym się tekst kończy jest jego trwałość niezależna od krachów giełdowych, wysokości emerytury, pakietu opieki medycznej i biologii. Imitacja jest tego, co dla Stasia ważne, to co zapamiętał, więc tak naprawdę niczego mu więcej nie potrzeba. Milena mówi, że przed Stasiem była w swoim życiu nieszczęśliwa. Wspomnienia Stasia dotyczą najlepszego okresu jej życia i z nich została odtworzona, więc to dla niej też dobre rozwiązanie.

Pozdrawiam!

Reptilianie są dziwnie podobni do nas. To się chyba nazywa konwergencja ewolucyjna ;). Bardzo dobre do przeczytania rano:). Pozdrawiam!

Hmm,,, nie można wykluczyć, że taką opinię dostaniesz. Jednak jest to portal z opowiadaniami i w takich krótkich formach nie ma miejsca na tego rodzaju sceny. Ale jak rozumiem piszesz powieść w odcinkach (nawet z tych do tej pory odcinków byłoby jakieś 300 tys. znaków pewnie) i takie sceny jak w tym odcinku w powieściach są. Pomagają polubić albo znienawidzić bohaterów. I u mnie jest tak, że jak bohater mi obojętny to prędzej czy później odłożę książkę. A pewnie i nie tylko u mnie tak jest. 

Jak dla mnie te główne postacie nabrały teraz nowej głębi psychologicznej. Robert.. taka lekka paranoja, którą chyba jest znana wielu facetom całkiem XXI-wiecznym :). Pisz tę historię dalej. Pozdrawiam!

@MordercaBezSerca

Cześć!

Dziękuję za komentarz i klik biblioteczny. Cieszę się, że Ci się tak podobało, bo tekstów nawet bardzo dobrych jest na portalu mnóstwo.

Błędów technicznych nie powinno już być, bo regulatorzy zrobiła już w tym “łapankę”, a to raczej gwarancja poprawności :).

Inspiracje… Element sztucznego dziecka jest w tych 2 filmach obecny, ale tam raczej obiekt w formie fizycznej, a nie hologramu. Dorzucić można też “Ex Machina” i “Her”, choć tam jest relacja “kobieta”-mężczyzna. W grze Cyberpunk 2077 jest technologia, która umożliwiałaby kupienie na nośniku np. wspomnień szczęśliwej matki.

Ale główna bohaterka, która tak bardzo emocjonalnie przywiązuje się od hologramu (w sumie trochę lepszego tamagotchi) wydaje mi się być niepodobna do niczego co “już było”.

“Chwyt za serducho” może być efektem ubocznym lektury;).

Pozdrawiam!

 

Dużo chciałeś “upchnąć” w opowiadaniu w sensie opisów. Jest pomysł na akcję i to jest plus. Sama sytuacja pokazana wygląda wiarygodnie. I dobry pomysł z takim nietechnicznym członkiem załogi – powrót ”kaowca” z PRL? ;).

Trochę męczyły mnie te akronimy. Ok, w większości wyjaśniane w nawiasach, ale jakoś się tego nie pamięta potem. Może by było lepiej jakby były wplecione jakoś w dialogi? Albo jakby po prostu było ich mniej.

Za dialogi już “łapankę” dostałeś, więc to pomijam.

 

“uwaga, tryb awaryjny, maksymalny udźwig 100 kg”. Jerry w kombinezonie ważył właśnie około 100 kg.”

Może lepiej tu nie wnikać w kilogramy? Kilogramy to masa, ale potocznie w kilogramach mówimy również o ciężarze i dla wielu osób może to być mylące. W warunkach ziemskich sprawa jest prosta: człowiek o masie 100 kg ma ciężar 100 kg. Przy marsjańskiej grawitacji masa 100 kg to ciężar 38 kg. Może po prostu by weszli, a winda nie chce ruszyć, bo tryb awaryjny i udźwig zmniejszony? To eliminuje takie rozkminy jak moja tutaj ;)

 

Mam wrażenie, że to rzeczywiście mógłby być fragment powieści i wtedy ten temat miałby swoje porządne rozwinięcie, bo jest ciekawy.

 

Pozdrawiam!

 

@regulatorzy To znaczy, że zamiar “okolicznościowości” był nienachalny ;)

@regulatorzy Dziękuję za komentarz, uwagi redakcyjne i oczywiście klik biblioteczny. Poprawki naniosę. Cieszę się, że tekst Ci się podobał.

A szczęście w szufladzie? Ma to swoje dobre strony: nie trzeba martwić się o krachy giełdowe, wypłacalność ZUSu, zaległości płatnicze… Poza tym bohaterka ma już swoje lata i wobec braku pakietu abonamentu premium na karetkę mogła całkiem niedługo umrzeć z przyczyn naturalnych. Tylko czy wtedy ktoś byłby wstrząśnięty na tyle, że “zająć się” Stasiem?

Chciałem wrzucić coś okolicznościowego na Dzień Matki, więc mimo cyberpunkowego klimatu jakieś pozytywne zakończenie było pożądane :)

Pozdrawiam!

Ciekawie się czytało i dobry pomysł na opowiadanie. Dla mnie to trochę klimat jak Kapitan Bomba. Jeśli to część serii to zajrzę i do innych. Pozdrawiam!

@Robert Raks Dzięki za klik i twórczą dyskusję nad ostatecznym kształtem tekstu, który tu się znalazł. Pozdrawiam!

Coraz bardziej przekonuję się do tej bardzo wymagającej formy jak czytam coś, co potrafi wzbudzać emocje, mimo zamknięcia w tym limicie słów. Pozdrawiam!

@AdamKB Dziękuję za komentarz i cieszę się, że Ci się podobało. Dla większego realizmu i ponadczasowości mogłem napisać że limit NFZ się wyczerpał i zapraszamy w przyszłym roku;) Pozdrawiam!

@Lesnylutek Dziękuję za komentarz i cieszę się, że Ci się podobało. A tak z ciekawości – co by było oczywistym zakończeniem?

Pozdrawiam!

@ GalicyjskiZakapior Kropki poprawiam oczywiście. A “łopata” cóż… może jest to moje zawodowe skrzywienie – w marketingu przekaz musi być zrozumiały dla 80-90% ludzi. Wylazło to ze mnie chyba w momencie pisania tego akapitu…;)

Technik jest tutaj “nazwiskiem”. Coś jak np. Rejent w “Zemście”.

“Jednym ruchem” zmieniam na “Wprawnym ruchem” – będzie to po prostu rutynowa czynność.

Dziękuję za komentarz, uwagi i klik biblioteczny.

Pozdrawiam i cieszę się, że ogólnie się podobało. 

Jest w tym klimat. I rozbudowana fabuła, tajemnica, której czytający jest ciekawy, wiec czyta dalej. Nie bardzo rozumiem zmianę narracji z 3-osobowej na 1-osobowa i potem znowu. To trochę nietypowe. Celowy zabieg? Pozdrawiam!

@Silimaure Dzięki za komentarz. Cieszę się, że Ci się podobało. To, że się to poprawiło od “bety” to też Twoja zasługa :).

 

@Teo Max Cieszę się, że to wywołuje takie wrażenie.

Czy to dobrze gdyby świat miał tak wyglądać? Mam nadzieję, że nie będzie gorzej. Może technika nam pozwoli pozostać ludźmi? SomnioDomus jednak mówi swoim klientom “potrzebujecie kogoś/czegoś do kochania, macie uczucia, rodzicielstwo to radość”. Mimo wszystko bardziej niż świata, w którym żyją Milena, Staś i Eryk, boję się świata, w którym… ich nie będzie. A ludzie w ogóle nie będą rozumieć, co czuje Milena, ani tęsknić za tym ciepłem, którego brakowało Erykowi.

Bardzo ciekawie i z humorem napisane. Przyjemnie się czytało. Pozdrawiam!

I tu mi się włącza refleksja: Czy po przeniesieniu się w przeszłość moglibyśmy realnie tych ludzi nauczyć? Jak by to zmieniło? Czy w ogóle coś by im to pomogło? Jakoś bardzo mnie kręci opisywanie stosunku ludzi do techniki, kiedy jej nie rozumieją – dziś nam to czasem przeszkadza (”AI zabierze nam pracę”) a czasem nie (”przecież po prosu naciskam włącznik i jest jasno”). Koło byłoby dość oczywiste, ale czy np. nie zostałoby zakazane? Jakieś bóstwo mogłoby mieć coś przeciwko gdyby ludziom było zbyt lekko? Pozdrawiam i czekam na dalszy ciąg.

@Silimaure. Dzięki za komentarz. To był mój pierwszy tekst i jest rzeczywiście w początkowym fragmencie przegadany jeśli porównuję, z tym co piszą inni na tym portalu. Bardziej było to opisanie świata, a historia bohaterów była jakby pretekstem do tego.

Ekstra! Nie tak łatwo stworzyć pozytywny tekst o polityce, w którym nie ginie żaden polityk ;). Nie mogę klikać Biblioteki, ale mogę “gwiazdkować”. Pozdrawiam!

Najbardziej mi się podobał pomysł ocieplenia wizerunku orków. To ciekawe i oryginalne, bo zazwyczaj to tępe, prymitywne stworzenia.

Trochę w klimacie Szwejka, trochę Monty Pythona. Jak dla mnie śmieszny, choć może wstęp za długi. I ten “jasiek” na końcu – ekstra. Mi się podobało, więc 5*.

Podobało mi się, ciekawy pomysł ustroju kraju;). Człowiek vs System to fascynująca tematyka. Pozdrawiam!

Miało być lekkie i śmieszne i to się udało. Miło przeczytać coś takiego przed poniedziałkiem :). Pozdrawiam!

@Robert Raks Cieszę się, z tak pozytywnej oceny mojego debiutu na tym portalu, który ma swoją renomę. Dziękuję za komentarz, który sprawił mi tak wiele satysfakcji i klik do Biblioteki.

Zdradzę tajemnicę, że pomysł na nowy tekst powstaje. Jeszcze nie wiem czy będzie krótki czy długi. Na pewno będzie to near future. Pozdrawiam!

Bardzo szalone i absurdalne. Takie teksty też są potrzebne – zresztą widać po docenieniu piórkiem. Jestem świeżakiem na portalu, bo dopiero od 2 tygodni wisi w Poczekalni moje pierwsze opowiadanie i mogę tylko “gwiazdkować”, więc zostawiam po sobie chociaż taki ślad. Pozdrawiam!

I chciałoby się, żeby to była odległa od rzeczywistości fantastyka… Ale jest tak mocne i przejmujące, że nawet jako fan hard sf daję 6*. Pozdrawiam! 

Trudne początki transhumanizmu ;). Jestem świeży na portalu, bo pierwsze opko wrzuciłem dopiero 2 tygodnie temu, więc póki co mogę tylko “gwiazdkować” . Pozdrawiam!

Zacząłem czytać początek i spodziewałem się…. no właśnie – czegoś w rodzaju filmu “Nie patrz w górę”. I byłby to klimat sf w którym się obracam. Ale udało Ci się mnie zaskoczyć i czytałem, czytałem aż do końca :). I o to chodzi. Podobało mi się inne podejście do bardzo zgranego motywu. Jestem świeżakiem na portalu, więc mogę dawać tylko gwiazdki i daję. Pozdrawiam! 

@ostam: Dzięki za komentarz i cenne uwagi. Przecinki oczywiście poprawiam. I przyznaję się do wskazanych “grzechów” narracyjnych. Chyba za bardzo starałem się pokazać taki świat niż przygody bohaterów… No i wychodzi na to, że nieświadomie zainfekowałem się serialami Netlix-owymi czyli najpierw wersja dla “kumatych”, a potem to samo powtórzone dla pozostałych, żeby też mogli śledzić dalszą akcję ;) . Pozdrawiam!

W jaki sposób… Jestem zupełnym świeżakiem, dodałem pierwsze swoje opowiadanie tydzień temu. Dostałem długą “łapankę”, a jak już poprawiłem błędy to z ciekawości zaglądam jak wyglądają komentarze pod pierwszymi opowiadaniami ludzi, którzy teraz mają duże doświadczenie w pisaniu, ich teksty trafią do biblioteki, dostają piórka… Chcę zobaczyć od czego zaczynali, mieć punkt odniesienia dla siebie. Jak mi się takie debiuty (czy prawie debiuty) wydają ciekawe to piszę koment nie zwracając uwagi na datę powstania. A u Ciebie trafiło akurat na mój ulubiony klimat cyberpunkowy/near future/AI to mi się podobało.

“Czy program mógł mieć nadzieję? Artur miał nadzieję, że tak.”

To krótkie ale znaczące. Ogólnie ta tematyka, jak bardzo AI jest podobne do ludzi?, czy powinno być podobne?, itp. bardzo mnie zajmuje, więc to było dla mnie ciekawe opowiadanie. No i ten cyberpunk… Moje klimaty. Bardzo mi się podobało. Pozdrawiam! 

No i teraz będę sprawdzać stan baterii w telefonie przed jakimkolwiek wyjściem do lasu ;) . 

Podobało mi się i leci ocena. Pozdrawiam!

@zygfryd89 Wykopałem :) ale przyznam, że zajrzałem akurat do Twojego pierwszego tekstu (jak i kilku innych debiutów innych autorów) w celu sprawdzenia czy też dostałeś “łapankę” taką jak jak, bo teraz ja jestem tu nowicjuszem ;). Ale tekst mi się podobał, więc napisałem ten koment.

@JolkaK: Dziękuję za wnikliwe przeczytanie, komentarz i poparcie “biblioteczne”. Oczywiście poprawki naniosę.

@regulatorzy: Dziękuję za zwrócenie uwagi. W ramach researchu powinien był postarać się o choćby jedną butelkę ;) oczywiście już poprawiam.

Też się zgodzę, że przydałoby się coś na zakończenie jeszcze. Ale ogólnie jest to ciekawy pomysł i ta ironia w narracji… Pozdrawiam! 

Podoba mi się dynamiczna narracja, to się dzieje szybko i czuć to czytając. Dla szukających tempa i napięcia bardzo dobre. Pozdrawiam!

Lekko i sympatycznie napisane. Poruszałem się w innych klimatach do tej pory, ale nie żałuję że tu zajrzałem. Pozdrawiam!

Brawo za research techniczny. Akurat chyba jestem z tą grupą czytelników, którzy lubią jak technicznie/fizycznie się to “w miarę” spina. Temat mnie ciekawił już od dawna i dobrze, że tu znalazło się takie opowiadanie. Pozdrawiam!

Motywy transhumanizmu są mi szczególnie bliskie, a że napisane w przejmującym minimalistycznym (jak dla mnie stylu) to nawet lepiej pasuje do klimatu. Bardzo mi się podobało.

Oryginalna forma pisania, ale… taka tu akurat bardzo pasuje i wywołuje jakiś rodzaj niepokoju… A myślę że nie nie tylko u mnie, bo dziś wielu ludzi stresuje się systemowymi komunikatami błędów. Pozdrawiam!

Bardzo dobry ten zwrot od tych 7,5 miliarda. Na początku zwyczajny dialog, z gatunku tych, które prowadził prawie każdy rodzic, a potem… Dla takich rzeczy czytam opowiadania. Pozdrawiam!

I to by wyjaśniało przyczyny tej katastrofy:). Dotychczas omijałem krótkie formy, ale teraz widzę że to był poważny błąd. Pozdrawiam!

@kronos.maximus Dziękuję za klik do biblioteki i ocenę, którą przeczytałem z satysfakcją, bo oryginalne podejście było moim priorytetem. Pozdrawiam!

Podobało mi się, trochę rzeczywiście jak “The Expanse”, ale ja lubię takie klimaty w SF od…zawsze :). Ciekawy jest język, którym mówi Rosjanin – w sumie chyba lepiej tak niż jakby miało być całkiem po rosyjsku. I też czekałem na to, co dalej z tym artefaktem :). Pozdrawiam.

@TheGuru Dziękuję za komentarz. Cieszę się że agentka Agnieszka ma swojego fana ;). Po tych wszystkich dziewczynach Bonda, Czerwonej Jaskółce i pewnie setkach innych prześlicznych agentek w popkulturze po prostu musiałem ją napisać ;).

Zacząłem czytać tę Cuiavie i … też jest tam Agnieszka. ;). Imponujący kawał prozy i choć jak do tej pory ta tematyka pozostawała poza obszarem moich zainteresowań, to jednak przecież można trochę obszar rozszerzyć :). Tym bardziej, że ciekawie prowadzisz tę historię. Może więcej osób zacznie sięgać do tych dawnych Słowian. Pozdrawiam.

@regulatorzy. Dziękuję za ocenę treści, która sprawiła mi niekłamaną radość, bo na tym portalu poprzeczka wisi wysoko. Tym bardziej wdzięczny jestem za imponującą pracę korektorską. Poprawki (chyba wszystkie) uwzględniłem z jednym wyjątkiem, który poprawiłem, ale minimalnie inaczej – wydawało mi się to bardziej naturalne dla nieco chaotycznych myśli zadurzonego w Agnieszce Lee. Nie chciałem ich aż tak wygładzać – zrobiłbym to w narracji. (obrazy dziewczyny o różnokolorowych oczach, z podrapaną dłonią, trądzikiem i końskim ogonem z włosów o nijakim kolorze).

@bruce: Dziękuję za cenne uwagi. I za klik “do Biblioteki”, Co do czasu powstania to było napisane do szuflady już dawniej – zainspirowały mnie wojny celne Trumpa sprzed roku.

@betweenthelines dziękuję za komentarz. Faktycznie, chciałem bardziej opisać jak może wyglądać świat niż dużą ilość wydarzeń.

Nowa Fantastyka