komentarze: 166, w dziale opowiadań: 157, opowiadania: 87
komentarze: 166, w dziale opowiadań: 157, opowiadania: 87
Hejka!
Opowiadanie ma klimat i potrafi wciągnąć w swój słowiański świat rytuałów. Las, gaje i tajemnicze bóstwa naprawdę robią wrażenie. Niestety, im dalej w las, tym więcej problemów. Historia próbuje zmieścić za dużo wątków równocześnie, przez co łatwo się pogubić. Bohaterki bywają przewidywalne, a emocje są częściej opisane słowami niż pokazane w działaniu.
Zakończenie jest… no właśnie, trochę rozczarowujące. Po tak rozbudowanym świecie i napięciu oczekiwałam mocnego finału, a dostałam słabsze rozwiązanie i symboliczne gesty, które choć klimatyczne, nie usatysfakcjonowały mnie.
Mimo wszystko, opowiadanie warte przeczytania.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Dobre opowiadanie. Spodobały mi się motyw syntetyków i momenty w elektrowni – mają fajny klimat i budują napięcie. Historia daje trochę do myślenia o tym, gdzie właściwie jest granica między maszyną a świadomością. Chwilami dialogi były dla mnie trudne do śledzenia, szczególnie w części z debatą, ale sam pomysł i świat są ciekawe.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
jamesmas dziękuję za odwiedziny i komentarz. Bardzo się cieszę, że pomysł z obrazem i scena z pojawiającym się napisem zrobiły wrażenie. Masz też sporo racji w kwestii nazywania emocji i tempa dialogów, będę nad tym pracować.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Konsekwentna stylizacja językowa i bogate słownictwo, momentami trochę obciąża całość i spowalnia czytanie, ale mimo to po prostu chapeau bas!
O ile postać Nawojki fenomenalnie opisana, tak mam zastrzeżenia do Przybysza, bo jest bardziej tajemnicą niż bohaterem, niewiele o nim wiemy. Z jednej strony to buduje klimat, z drugiej trochę ogranicza emocjonalną głębię. Cały romans jest bardzo przyspieszony, ale rozumiem, bo w krótkiej formie ciężko to inaczej przedstawić.
Ogólnie bardzo klimatyczne i pomysłowe opowiadanie.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
beeeecki https://fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34535
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Bardzo ciekawy pomysł. Widać, że chciałeś pokazać historię buntu Lucyfera i wyboru Michała w nieco inny, bardziej przystępny sposób, jako konflikt wartości i wolnej woli. Motyw, że Lucyfer chce chronić Zamysł przed ludźmi, a Michał mimo wszystko wybiera służbę człowiekowi, daje fajną moralną niejednoznaczność. Klimat jest mocny, momentami wręcz apokaliptyczny. Opisy robią duże wrażenie i dobrze budują poczucie zagrożenia. Relacja Michała i Lucyfera nie jest pokazana czarno-biało – Lucyfer nie jest po prostu „zły”, tylko kieruje się własnym rozumieniem dobra, a Michał wcale nie jest pewny swojej decyzji. Zakończenie jest dość smutne, ale przez to wybrzmiewa mocniej. Michał zostaje sam w twierdzy, w ciągłym czuwaniu, co dobrze pokazuje, że nawet „słuszny” wybór nie gwarantuje spokoju ani pewności. Podobało mi się, więc czemu by nie kliknąć? 
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Bardzo wciągające i trochę niepokojące. Od samego początku czuć napięcie a ciekawość, co tak naprawdę się wydarzyło narasta z każdym kolejnym zdaniem. Najbardziej podobało mi się to, że do końca nie wiadomo, czy bohater mówi prawdę, czy może jest ofiarą własnej traumy i obsesji.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Berig dziękuję za odwiedziny i komentarz. Bardzo się cieszę, że spodobało Ci się wykorzystanie obrazu i malarskich gestów w tekście, jest to ważny element, więc miło wiedzieć, że jest dostrzegany.
Cieszę się również, że moment zrozumienia, kto jest mordercą był dla Ciebie bardziej na plus. Rozumiem pierwsze „westchnienie”, ale dobrze, że ostatecznie finał Ci się spodobał. Monolog z perspektywy mordercy był ryzykowny, ale chciałam nim zamknąć historię w nieco innym tonie.
Pomysł z portretem Tessy inspirowanym opowiadaniem brzmi świetnie – sama chętnie bym taki zobaczyła!
Dziękuję jeszcze raz za poświęcony czas i przemyślane uwagi.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
JolkaK dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zasugerowane poprawki oczywiście przeanalizuje i wprowadzę – taka pomoc zawsze jest na wagę złota.
Dziękuję za konstruktywną opinię i miłe słowa, które bardzo motywują do dalszego pisania. Mam nadzieję, że przy kolejnych opowiadaniach uda mi się bardziej rozwinąć zarówno świat, jak i historię.
Ambush dziękuję za odwiedziny i komentarz. Cieszę się, że doceniłaś plastyczność tekstu. Rozumiem też Twoją uwagę do obrazów – na pewno będę o tym pamiętać przy kolejnych opowiadaniach. Dziękuję za szczere opisanie wrażeń.
GalicyjskiZakapior dziękuję za odwiedziny i komentarz. Faktycznie bardzo zależało mi na warstwie metaforycznej, więc cieszę się, że jest zauważana.
Uwagi o fabule, stawce i proporcjach między metaforą a akcją są bardzo cenne i na pewno jeszcze trochę przemyśleń mnie czeka przy kolejnych tekstach. Przy obecnym oczywiście je przeanalizuję naniosę poprawki. Decyzję całkowicie szanuję i rozumiem. Dziękuję za szczerość i poświęcony czas i oczywiście za to, że mimo wszystko czekasz na następne opowiadania – to naprawdę motywujące.
Pozdrawiam Was ciepło!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
melendur88 z tego, co udało mi się wywnioskować i wyczytać z portalu to klikać do biblioteki można po 3 miesiącach stażu na portalu.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
HollyHell91 bardzo dziękuję za tak obszerny komentarz. Naprawdę doceniam, że poświęciłaś czas, żeby tak dokładnie opisać swoje wrażenia. Wymienione błędy oczywiście poprawię w wolnej chwili – dziękuję za ich wskazanie, to dla mnie bardzo pomocne. Dzięki takim komentarzom mogę zobaczyć tekst z innej strony i doskonalić swój warsztat.
Muszę przyznać, że sama nominacja była dla mnie ogromnym zaskoczeniem, bo zupełnie się jej nie spodziewałam, zwłaszcza, że jestem zupełną świeżynką. 
Cieszę się, że dostrzegłaś symbolikę i metafory, bo rzeczywiście zależało mi na tym, żeby całe opowiadanie było w pewnym sensie jedną dużą metaforą. Masz też rację, że momentami mogłam przesadzić z językiem, na pewno będę jeszcze nad tym pracować, żeby zachować lepszą równowagę między stylem a akcją. Jeśli chodzi o kwestie fabularne, które wspomniałaś, część z nich rzeczywiście pozostawiłam niedopowiedzianą celowo. Widzę jednak, że dla niektórych czytelników może to być zbyt mało konkretne i to też jest dla mnie cenna uwaga na przyszłość.
Jeszcze raz bardzo dziękuję za Twoją opinię, zarówno za pochwały, jak i krytyczne uwagi. Spokojnie, absolutnie się nie zniechęcam, wręcz przeciwnie, motywuje mnie to do dalszego pisania i rozwijania się.Dziękuję również za dobre słowo i życzenia. 
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
OldGuard dziękuję za odwiedziny i komentarz. Cieszę się, że dostrzegłaś plusy w opowiadaniu i uznałaś, że się wyróżnia – to bardzo miłe. Błędy oczywiście poprawię i sugestie wezmę pod uwagę.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
chalbarczyk dziękuję za odwiedziny. Bardzo mi miło, że uważasz opowiadanie za udane. Uwagi z pewnością przemyślę.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
lugosi dziękuję za odwiedziny i miły komentarz. Cieszę się, że opowiadanie pomogło Ci spojrzeć głębiej na temat – to dla mnie bardzo duży komplement. 
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Biedna Kamila! Czytałam i wyobrażałam sobie siebie przy rozmowach z klientami, ale nie dałabym rady na jej miejscu haha. Chyba bym się nie powstrzymała od śmiechu. Pusia na zawsze w naszych sercach
, oby zmutowany glonojad nie dobrał się do teściowej.
Podobało mi się.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Tekst przewraca oczami… a ja razem z nim. Rozbawiło mnie (choć może i nie powinno). 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Muszę przyznać, że to było naprawdę wyjątkowe doświadczenie. Postać Damy jest interesująca, z jednej strony piękna i niemal boska, z drugiej widać jej samotność i ciężar klątwy. Naprawdę czułam jej frustrację, gdy musiała spełniać życzenia, a nie mogła pomóc Łukaszowi tak, jak chciała. Opowiadanie miesza różne emocje – humor, subtelna erotyka, a jednocześnie smutek i melancholia. Sceny w muzeum, interakcje z innymi dziełami sztuki są niesamowicie barwne i ciekawe. Momentami trudno było mi nadążyć za akcją, bo działo się tak wiele, jednak jestem bardzo zadowolona ze stworzonego przez Ciebie świata i postaci, jest w nich coś tajemniczego, a jednocześnie bardzo ludzkiego. Niestety nie mogę jeszcze kliknąć, ale zrobiłabym to z pełnym przekonaniem.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Finklo,
Istoty nie składają się z ognia. Mają zwyczajne ciało, jedyna różnica to węgiel zamiast serca. Ogień to nie ich budulec.
Żyją w dość nietypowej krainie i są trochę hmmm koczownicze (jeśli tak to mogę nazwać), wyruszają w drogę, żeby utrzymać przy życiu Płomień (dziecko) i pomóc mu się rozwinąć. To bardziej konieczność. A co do „tego jedynego”, on nie jest żadnym boskim ratunkiem. Jego pojawienie się to nawet więcej demonów niż wcześniej. Po prostu od tego momentu nie walczą już osobno, tylko razem. Normalnie istoty wyruszają we dwoje w wyprawę i razem dbają o Płomień, ale bohaterka nie zaczęła tak wędrówki, stąd tak wiele znaczy dla niej pojawienie się Mithara i być może przez intensywność tych emocji na końcu opowiadania, tak mocno to uderza przykrywając całą resztę fabuły. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Wracam po przemyśleniach. Werdykt? Nominacja jak najbardziej zasłużona. Lecę z tym!
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Po krótkiej naradzie z samą sobą, wracam i obwieszczam, że opowiadanie zasługuje na nominację, więc lecę kliknąć!
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
GalicyjskiZakapior – gdzie akurat nie patrzysz
MichaelBullfinch: Plaża z kamienia
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Bardjaskier: Czarny cylinder
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Wciągnęłam się, ojj zdecydowanie tak. Świetny klimat prerii, czuć ten wiatr, przestrzeń i coś niepokojącego, co czai się między ludźmi. Prawie od razu miałam wrażenie, że coś złego wisi w powietrzu i tylko czeka, żeby się wydarzyć. Najbardziej podobało mi się, że historia nie jest oczywista. Każda ze stron ma swoje racje, swój ból i swoje lęki, a dzięki temu wydaje się bardziej prawdziwa, nawet jeśli w tle dzieją się rzeczy nienaturalne. Postać w cylindrze niepokoi, ale nie w oczywisty sposób, bo nie jest to potwór, który wyskakuje zza krzaka, tylko coś bardziej cichego i przez to chyba straszniejszego. Momentami musiałam czytać uważniej, bo sporo się dzieje i łatwo coś przeoczyć, ale ogólnie bardzo mi się podobało. Lecę nominować.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
zygfryd89 dziękuję za odwiedziny i komentarz. Cieszę się, że dostrzegłeś pozytywy w tekście. 
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
regulatorzy, dziękuję za odwiedziny i tak szczegółowy komentarz.
Rozumiem, że historia mogła Ci się dłużyć i nie znalazłaś w niej wystarczającej dynamiki. Postawiłam bardziej na drogę, atmosferę i emocjonalny ciężar samotnego macierzyństwa niż na rozbudowaną akcję i mam świadomość, że nie każdy odbiorca tego szuka w fantastyce. Dziękuję również za wskazanie błędów, takie uwagi są dla mnie cenne i na pewno je przeanalizuję przy poprawkach tekstu.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Finkla, dziękuję za odwiedziny i komentarz.
Rozumiem decyzję o byciu na „nie” w głosowaniu – nie trafiłam w Twoje oczekiwania wobec fantastyki i szanuję Twoje zdanie.
Jeśli chodzi o iskry: ich narodziny miały boleć właśnie dlatego, że wydobywały się przez ciało, przepalając kolejne jego warstwy. Nie były czymś lekkim ani bezkosztowym, raczej aktem fizycznym i naruszającym organizm. Kołysanki z kolei miały działać w zgodzie z legendą tych istot. W świecie opowiadania to one dawały ochronę i siłę. Nie chciałam pokazywać dosłownej, realistycznej walki z przeciwnościami losu, tylko opowiedzieć ją w bardziej symboliczny sposób.
Nie nazwałabym jednak tej historii romansidłem. Relacja między bohaterami była dla mnie tłem i wsparciem, a sednem opowieści pozostawała walka matki o dziecko. To na niej najbardziej mi zależało. Co do rozbudowy świata, cóż, wiele elementów można byłoby pogłębić. Przy zachowaniu fabuły, na której mi zależało, oznaczałoby to jednak znaczne zwiększenie objętości tekstu, a limit znaków bywa bezlitosny dla czytelników.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Bardzo dobre, ale też wymagające opowiadanie. Ma świetny klimat i ogromną siłę emocjonalną, szczególnie w drugiej połowie, kiedy zaczyna się ukazywać pełny obraz tego, co naprawdę się wydarzyło. Opisy i atmosfera są bardzo obrazowe. Mgła, maki, cisza, powracające wspomnienia tworzą niemal filmowy nastrój. Finał jest naprawdę mocny, bo nie daje łatwego usprawiedliwienia bohatera. Czytało się przyjemnie.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Krótkie, a równocześnie pełne emocji i klimatu. Mocno uderza hipokryzja rodziców, dla których ważniejsza była opinia ludzi niż własna córka.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Opowiadanie ma ciekawy pomysł i momentami fajny klimat, ale niestety nie było dla mnie porywające. Początek i długie sceny z codziennego życia trochę się dłużą, przez co trudno poczuć większe napięcie. Najbardziej podobało mi się połączenie zwyczajnego życia z czymś dziwnym, magicznym i takim nie do końca zrozumiałym. Elementy fantastyczne są interesujące, ale pojawiają się jakby zbyt spokojnie i nie wywołały we mnie takich emocji, jakie mogłyby. Relacja bohaterów wydaje się wiarygodna.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
marzan dziękuję za komentarz.
Doceniam, że zagłębiłeś się w tekst aż tak szczegółowo. Uwagi są trafne, oczywiście poprawię błędy, jestem wdzięczna za ich wyłapanie.
To że w kilku miejscach nazywam emocje zamiast je pokazać, to chyba najcenniejsza uwaga z całego komentarza i z pewnością będę nad tym pracować.
Jakie emocje? Nazwij je!
Tylko już nie krzycz na mnie. 
Na “siękoze” ruszyłam z siekierą i rąbałam, co popadnie
Poprawię to haha. Cieszę się
, że kołysanki i demony wyszły dobrze, bo to istotne elementy opowiadania.
Bardzo ładny obrazek


Ty od razu wiążesz mu kokardki na ogonku
Mam nadzieję, że są różowe 
Zalet jest znacznie więcej niż wad, więc czemu nie kliknąć?
Uśmiech z twarzy nie znika po tych słowach, dziękuję raz jeszcze.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Tekst jest cichy, a jednocześnie bardzo emocjonalny. Czytałam z zapartym tchem. Od początku czuć ciężką atmosferę, mgła przestaje być tylko zjawiskiem, bardziej odzwierciedla stan duszy bohatera. Bardzo poruszył mnie motyw drogi, jest uparta, bolesna, dla innych może niezrozumiała i absurdalna, ale dla bohatera zupełnie świadoma. Sceny z pojawiającymi się bliskimi są głębokie w swojej prostocie. Nie ma tu przesadnej symboliki, wszystko jest subtelne i trafia prosto w emocje. Mam wrażenie, że pojawiają się, bo bohater przed tą ostatnią podróżą chciał jeszcze raz spotkać się z tymi, których kochał, może pożegnać się albo upewnić, że idzie we właściwą stronę, a może zasugerować, że wkrótce ich odwiedzi. Styl całego tekstu jest bardzo obrazowy, ale spokojny. Naprawdę można poczuć ciężar kroków starca i wysiłek, który wkłada w każdy ruch. Zakończenie na morzu jest jednocześnie piękne i smutne. Nie ma w nim rozpaczy, jest zgoda, jakby w końcu dotarł tam, gdzie od dawna chciał być.
Opowiadanie z pewnością zostanie ze mną na dłużej.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Witaj Ślimaku!
Bardzo się cieszę, że mogę gościć Cię pod moim opowiadaniem. Sama jestem nieco zaskoczona nominacjami do piórka. To ogromnie miłe, ale też odrobinę stresujące. W pełni rozumiem i szanuję Twoją decyzję w kwestii głosowania.
Masz rację, metafora mocno obciążyła tekst. Myślę, że wynikało to z tego, jak bardzo zależało mi na precyzyjnym przekazaniu sensu. Chciałam, by wybrzmiał wyraźnie i być może w tej intensywności przytłumiłam inne warstwy opowiadania. To cenna lekcja na przyszłość, by szukać większej równowagi.
Dziękuję również za wszystkie szczegółowe wskazówki językowe (poprawki oczywiście naniosę). Takie punktowe uwagi są naprawdę pomocne, pozwalają spojrzeć na tekst z dystansu i wyłapać rzeczy, które przy wielokrotnym czytaniu łatwo umykają. Część z nich faktycznie wynikała z mojej walki z nadmiarem „się” i zaimków. Jak widać, momentami aż nazbyt heroicznej.
Jeśli chodzi o Rozpłomyki, masz rację, zabrakło doprecyzowania. W mojej głowie funkcjonowały bardzo konkretnie. Zaufałam, że czytelnik odczyta, że Rozpłomyk to kobieta Ignaris, która staje się matką. Jak widać, nie wszystko, co dla mnie oczywiste, jest równie czytelne dla innych. Tym bardziej cieszy mnie, że mimo zastrzeżeń widzisz w tekście potencjał i otrzymałam od Ciebie klika, to naprawdę motywujące.
Dziękuję za czas i tak wnikliwe spojrzenie.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Bardjaskier
Rozumiem, co masz na myśli i serio doceniam Twoje uwagi. Rozumiem sugestię o odchudzeniu tekstu, technicznie i konstrukcyjnie pewnie dałoby się tu jeszcze sporo poprawić. Wezmę Twoje rady do serca na przyszłość, bo są trafne, ale przy tym konkretnym opowiadaniu postawiłam jednak na to, co czuję. Chciałam przekazać dokładnie to, co przekazałam w takiej formie. Opowiadanie jest dla mnie ważne i jestem z niego dumna. Nawet jeśli można było coś skrócić czy mocniej „rozbić” przemianę bohaterki, to świadomie zostawiam to tak, jak jest.
Przesłanie tekstu jest jasne, tak jak sam również uznałeś, a dla mnie kluczowe było to, w jaki sposób je przekazuję emocjonalnie, nie tylko konstrukcyjnie. Wiem, że można by mocniej zaznaczyć przemianę, stratę czy cenę, którą bohaterka płaci. Być może świat mógłby bardziej zaskoczyć, ale tutaj zostanę uparta :) Następne teksty mogą być bardziej „techniczne”, bardziej zwarte. Ten jest w wersji, która była mi najbliższa. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Bardjaskier
Dziękuję za poświęcony czas i tak uważne przeczytanie tekstu i wskazanie konkretnych fragmentów zawierających błędy. Rzeczywiście, po zestawieniu ich w jednym miejscu widać wyraźnie, że nagromadzenie było zbyt duże – wprowadziłam już poprawki w zaznaczonych miejscach oraz przejrzałam całość pod kątem podobnych powtórzeń.
Bardzo ciekawi mnie Twoje ogólne wrażenie na temat samej fabuły i pomysłu.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
bruce dziękuję bardzo 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
MichaelBullfinch niesamowicie się cieszę, że opowiadanie ma tak dobry odbiór. Jestem bardzo zaskoczona nominacjami, nie wiem nawet, co powiedzieć, nie spodziewałam się. Oczywiście jest tutaj ogromna zasługa Twoja i bruce, dzięki waszej pomocy udało mi się dopieścić tekst.
Bardzo dziękuję, obrazek to taki smaczek, samo opowiadanie jest dla mnie bardzo ważne to i pojawiła się wena, by dopełnić je czymś więcej.
Również trzymam kciuki za piórko pod „Utopię waszą utopie”.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
beeeecki
Bardzo Ci dziękuję za tak rozbudowany komentarz, aż mi się kilka razy zrobiło ciepło z ekscytacji
Ogromnie się cieszę, że początek trafił w Twoje gusta, bo szczerze bałam się jak zostanie przyjęty wymyślony przeze mnie świat. Co do „odcienia ciepła” – rozumiem zastrzeżenie. Pozwoliłam sobie metaforom pójść o krok dalej niż logika na to by pozwalała, chyba lubię po prostu coś przekombinować. 
Masz też rację z nagromadzeniem nazw własnych. Pisząc, byłam bardzo zanurzona w świecie i chyba momentami zapomniałam, że czytelnik wchodzi w niego bez mapy. Myślałam nawet nad jakąś mini legendą ze słówek, ale ufam, że czytelnicy zrozumieją tę nazwy. Będę obserwować, jaki będzie ich odbiór. Uśmiechnęłam się, czytając o trzeciej próbie, bo faktycznie nad nią myślałam, ale tekst i tak wyszedł dość długi i finalnie zrezygnowałam.
Co do zakończenia, rozumiem potrzebę mocniejszego akcentu, jednak świadomie wybrałam ton wyciszony ( choć to ryzykowne), ale bohaterowie nadal są w wędrówce, kto wie, co ich jeszcze spotka. Twoje słowa o efekcie wow, światotwórstwie i chęci „więcej” to dla mnie ogromny komplement.
Dziękuję też za podwójnego klika, to dla mnie naprawdę motywujące i równocześnie onieśmielające. Jeszcze raz dziękuję za czas, wnikliwość i życzliwość. Komentarz naprawdę dodał mi skrzydeł.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Styl językowy w jakim napisany jest tekst bardzo mi się spodobał i tym samym wciągnął. Historia prosta, ale ciekawa, podoba mi się.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Przyjemny tekst, fajnie pokazałeś kwestię zazdrości i potrzeby bycia wybranym. Dopóki gość w cylindrze przychodzi do bohatera, ten czuje się kimś wyjątkowym, a gdy wybiera sąsiada, budzi się w nim rywalizacja, zazdrość. Zakończenie ciekawie pokazuje, jak łatwo można stać się tym, kogo wcześniej się nie rozumiało.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Świetnie zbudowane napięcie, od zwyczajnego zatrzaśnięcia drzwi do zupełnego szaleństwa.
Motyw obietnicy, która ostatecznie staje się wyrokiem dla bohatera, potęguje grozę z każdym kolejnym zdaniem. Słowo “otwórz” im więcej razy wypowiedziane, brzmi coraz bardziej niepokojąco, co trzyma w narastającym napięciu. Finału zupełnie się nie spodziewałam, a jego brutalność i hmm konsekwencja jest prawdziwą wisienką na torcie. Bardzo dobre opowiadanie.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Chodzi mi jedynie o to, że nie dostrzegłem wyraźnie poniesionych kosztów. Odniosłem wrażenie, że pokonanie przeciwności przyszło bohaterce dość łatwo.
Jak najbardziej rozumiem, co masz na myśli. Może za mało wyeksponowałam te poniesione straty. W przyszłych tekstach z pewnością wezmę to pod uwagę.
Mam nadzieję, że przyszłe teksty będą coraz lepsze, będę o to dbać.
Ładny obrazek dołączony do opowiadania – widać, że Twój talent nie ogranicza się tylko do pióra.
Bardzo dziękuję, rysowanie również bywa dla mnie małą odskocznią. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Bardzo przyjemnie się czytało. Przemyślenia bohatera są głębokie i dobrze pokazane, tworzą cały klimat, który jest naprawdę dobry. Podobnie jak Ambush od początku miałam wrażenie i wręcz czekałam, aż dojdzie do wypadku, który rzeczywiście potwierdziłby “ostatni zjazd” i cieszę się, że jednak miło mnie zaskoczyłeś.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Robert Raks dziękuję za odwiedziny, komentarz. 
Zależało mi, by demony nie były epickimi przeciwnikami, lecz czymś, co bohaterka nosi w sobie od dawna. Ona nie wygrywa dlatego, że są słabe, wygrywa, bo już wielokrotnie ( choć pokazałam tylko dwa demony, to rzeczywiście było ich więcej) musiała z nimi walczyć, a kiedy walczy się nie o siebie, ale o dziecko, człowiek bywa silniejszy, niż sam by przypuszczał. Nie chciałam bazować na budowaniu poczucia beznadziei czy ogromnego zagrożenia, bardziej na pokazaniu wyczerpującej, powtarzalnej walki, która nie zawsze jest widowiskowa, ale zawsze kosztuje. Cieszę się, że mimo kilku zastrzeżeń tekst znalazł uznanie i zasłużył na klika od Ciebie.
Niemniej tekst jest dobry, podobał mi się i choćby ze względu na swoją literacką „ładność” zasługuje na bibliotekę
Po tych słowach, uśmiech nie schodzi mi z twarzy.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
AP dziękuję za odwiedziny, miły komentarz oraz klika. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
MichaelBullfinch Bardzo Ci dziękuję za te słowa. Cieszę się, że historia tak mocno do Ciebie trafiła, a zwłaszcza że mówisz o niej również z własnej perspektywy i doświadczenia. Twoje zdanie o tym, że nie wyobrażasz sobie życia bez swojej Córki, jest chyba najpiękniejszym potwierdzeniem tego, o czym próbowałam napisać. Dziękuję, że się tym podzieliłeś. Cieszę się też, że dostrzegłeś metafory związane z demonami, bo bardzo zależało mi na tym, żeby nie były tylko fantastycznym elementem, ale czymś prawdziwym i bliskim.
I przyznam szczerze… nominacja ogromnie mnie ucieszyła. To dla mnie sygnał, że ta historia naprawdę ma znaczenie. Dziękuję za wsparcie i za tak uważną betę. 
bruce Dziękuję za tyle ciepła i za „podwójny klik”, aż chce się pisać dalej. Cieszę się, że historia przyniosła nadzieję i wzruszenie. To najpiękniejszy komplement. Dziękuję za wsparcie i za tak uważną betę. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Poruszony temat jest ciężki, mnie jako matkę wręcz przeraża. Przedstawiłeś to kiepsko, zamiar prawdopodobnie był inny, ale wyszło jak wyszło. Temat jest poruszany ostatnimi czasy często i powinien być poruszany i zwalczany. Tutaj zgadzam się ze Ślimakiem :
I lęku, że nie może się nigdzie zwrócić po pomoc, bo spotka się z odrzuceniem przez każdego, na kim mu zależy, bo zostanie zniszczony przez system. To rzeczywiście pomogłoby zrozumieć tę postać i wyciągnąć cenne wnioski.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Widziałam kiedyś filmik o tym, że niby robactwo wcale nie zjada ciała ludzkiego, które spoczywa zamknięte w trumnie. Zastanowiłam się wówczas: ile w tym prawdy? Po przeczytaniu Twoich utworów, utwierdzam się w przekonaniu, że owi degustatorzy się pojawiają, jednak bez jakiegokolwiek savoir vivre 
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Ciekawa historia. Fajnie pokazuje kontrast między zwykłym życiem Anny we Lwowie a „magicznym” światem Kirgistanu. Momentami dużo się dzieje, ale historia jest przez to jeszcze bardziej wciągająca i zdecydowanie pełna wyobraźni. Podoba mi się wprowadzenie ciekawostek z innej kultury. Czytało się przyjemnie. 
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Końcówka wywołała u mnie uśmiech
Zgadzam się z bruce:
Niebezpiecznie jest być pisarzem.
Bardzo przyjemne.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Tekst zaciekawił mnie już od pierwszej linijki. Opisy są tak żywe, że czułam się, jakbym stała tam razem z bohaterką. Strach miesza się z fascynacją, co jeszcze się wydarzy, a podwodna tajemnica wciąga dalej. Mam wrażenie, że bohaterka przechodzi konfrontację z własnymi lękami, doświadczeniami. Stwór z jeziora, choć niebezpieczny, przyciąga ją do siebie (jakby nie miała już i tak nic do stracenia) i prowadzi do całkowitego poddania się emocjom. Przyjemnie się czytało.
Pozdrawiam! 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Grzesiek12 dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zasugerowane zmiany oczywiście naniosę do tekstu.
Pozdrawiam! 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Bardzo ciekawy tekst. Szczególnie pierwsza część w hospicjum, bo jest przejmująca i bardzo ludzka. Emocje pokazane są bardzo autentycznie, a rozmowa o wierze opisywana jest subtelnie, bez nadmiernego patosu. Motyw latania pięknie spaja całość. Fragment z „Pervitą” jest oryginalny i daje do myślenia, choć momentami brzmi zbyt filozoficznie, przez co traci nieco tajemnicy. Mimo to całość zostaje w głowie i nie daje łatwych odpowiedzi – za to duży plus.
Pozdrawiam. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
marzan – Rzeka
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Wracam po namyśle, opowiadanie siedziało mi w głowie przez cały czas i uznałam, że zdecydowanie zasługuje na nominację 
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Gratulacje 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hej.
Muszę przyznać, że zupełnie do mnie nie trafiło. Początek był dość ciekawy, ale im dalej w tekst tym bardziej gubiłam wątek. Całe opowiadanie rozpada się pod ciężarem publicystyki, osobistych frustracji i bardzo dosłownych komentarzy polityczno-społecznych. Mam wrażenie, że zamiast czytać historię, mam do czynienia z wygłaszanym manifestem, który powoduje, że tekst przestaje być literaturą, a staje się długim strumieniem pretensji do współczesności. To zabija cały klimat, który budowałeś.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Witam towarzyszkę obrazu konkursowego 
Poruszony w opowiadaniu temat jest ciężki i smutny, pokazujesz naprawdę ciekawą wizję „odrodzenia”, jednak i mnie przytłoczyła ilość bohaterów.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Koala75 dziękuję za odwiedziny i komentarz. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Ciekawy tekst, takie życie na granicy. Mimo ciężaru tematu, opowiadanie nie traci lekkości, dzięki humorystycznym wstawkom. Po przeczytaniu, pozostaje taka chwila na zastanowienie, czy życiem kieruje przypadek a może jednak coś innego? Całość przedstawiona bardzo po ludzku – podobało mi się.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
dawidiq150 dziękuję za odwiedziny i komentarz. Nie przejmuj się, że nie zrozumiałeś. Bardzo się cieszę, że przeczytałeś, to dla mnie wiele znaczy. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Cóż… opowiadanie zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Uwielbiam sposób, w jaki opisana jest relacja między Nilą a przewoźnikiem, stworzyłeś naprawdę wyjątkową więź między tak różnymi istotami. Dziewczynka ma w sobie tyle odwagi i życia, że nie da się jej nie lubić, jest takim małym promyczkiem. Z kolei samotność i poczucie obowiązku przewoźnika budzą we mnie współczucie i smutek. Posadziłeś mnie na emocjonalnej karuzeli. Bardzo spodobał mi się też motyw monety, bo ze zwykłego środka płatniczego stała się takim symbolem tej dwójki. On przestał działać według zasad, by spełnić jej prośbę, i to mnie naprawdę rozczuliło. Poza tym tekst jest przepięknie napisany, styl jest plastyczny, momentami poetycki, a jednocześnie wciągający i nie nuży.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Opowiadanie jest mocno poetyckie i od pierwszych zdań widać bogactwo Twojej wyobraźni i dbałość o detale. Momentami jest jednak zbyt rozwlekłe, a liczba opisów przytłacza i spowalnia akcję, przez co trudniej było mi utrzymać pełne napięcie. Kontrast między ulotnością ludzkiego życia a wiecznością oraz metafory kolorów snów są ciekawe. Moim zdaniem, tekst to takie przypomnienie, że życie jest kruche, ale pełne barw i doświadczeń, które warto zapamiętać.
Mnie osobiście obrazki dekoncentrowały i odebrały znaczną rolę obrazu, który powinien być podstawą opowiadania, ale to tylko moje marudzenie.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Skończyłam czytać i przez chwilę siedziałam w ciszy, próbując to wszystko poukładać, co tutaj się właściwie wydarzyło? Krótkie, ale uderza mocno i zostawia po sobie niepokój. Duszne i bardzo obrazowe, świetne napięcie i zakończenie.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
W pierwszej chwili pomyślałam o jakiejś chorobie np. nowotworze, który wżera się w tkanki, rośnie w duszności i cieple, a jednocześnie sam jest skazany na śmierć razem ze swoją „pułapką”. Drugą myślą była choroba psychiczna, coś, co próbuje wydostać się z człowieka i po drodze odbiera mu jego samego. Do obu tych myśli przez cały czas jednak nie pasowało mi to nieszczęsne futro. Na szczura chyba bym nie wpadła. Bardzo ciekawy i zmuszający do szukania odpowiedzi tekst.
Pozdrawiam. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka! 
Bardzo oryginalne i ciekawe opowiadanie. Z brutalnego realizmu skutecznie przechodzisz w fantastyczną wizję kurortu dla złoczyńców. Masz naprawdę ogromną wyobraźnię, goście hotelowi, system żetonów, walki lykanów czy łowienie potworów w lawie są pomysłowe. Końcówka pozostawiła mnie z niedosytem, co się stało z Kubą i Michałem?! Tekst wymaga dopracowania językowego, momentami pojawiają się błędy gramatyczne i powtórzenia, braki przecinków, ale podobało mi się, historia ma duży potencjał, wystarczy ją troszkę oszlifować.
„zaklną”
zaklął
„Choć pokażę ci twój pokój”
Chodź pokażę ci twój pokój
„Dobrze choć, teraz zaprowadzę…”
Dobrze, chodź, teraz zaprowadzę…
„Wtedy drugi lykan zacisną pazur”
zacisnął pazur
„Ci co naprawiali portal spierdolili robotę.”
Ci, co naprawiali portal, spieprzyli robotę. (przecinek)
„U jednego na czole i szyi u innego na policzkach.”
U jednego na czole i szyi, u innego na policzkach. ( przecinek )
„Łódka nie była wcale mała, miała ze dwanaście metrów…”
Może lepiej zabrzmi: miała około dwunastu metrów długości?
W kilku miejscach brak przecinka przed słowami : który, bo, że, jeśli.
Pozdrawiam. 
EDIT: Dodaj w tekście, pod obrazem Anna Słoncz “Strażnica potępionych”.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
AP dziękuję za odwiedziny i komentarz. Cieszę się, że mimo wszystko wyszło fajnie.
Wiem nad czym pracować w przyszłości.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Ślimaku rozumiem, że początek może być dla niektórych zbyt lekki w zestawieniu z finałem, ale mnie akurat to przejście się spodobało. Chyba lubię takie nieoczywiste połączenia.
Zwracam uwagę na to, co tekst pokazuje dosłownie, ale równocześnie lubię czytać między wierszami (stąd się wziął też mój nick
) i doszukiwać drugiego, być może ukrytego sensu. Ma to oczywiście swoje plusy, bo często wyłapuję jakieś smaczki z tekstu, ale największym minusem jest to, że potrafię czasem nieźle przekombinować i odebrać tekst inaczej, niż planował autor, staram się tutaj być uważna. Nie nazwałabym chyba tego wyuczoną metodą, a raczej takim czytelniczym wścibstwem. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Bardzo udane połączenie thrillera kryminalnego z ambitnym science fiction. Historia zaczyna się realistycznie, od katastrofy lotniczej i śledztwa, a stopniowo odsłania przed nami coś znacznie większego. Technologiczna nieśmiertelność to interesujący pomysł, ale również niepokojący i finalnie taka wieczność okazuje się bardziej zawieszeniem niż triumfem nad śmiercią. Wciągające, inteligentne, choć pozostaje pytanie, czy naprawdę chcielibyśmy się “obudzić” w takiej nowej rzeczywistości.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Opowiadanie niesamowicie wciąga, a akcja nie zwalnia ani na chwilę. Wszystkie opisy postaci i otoczenia potęgują ciekawość i niepokój. Wykorzystanie parku rozrywki do horroru to podstępne zagranie, naprawdę straciłam chęci do wizyt w takich miejscach, ale odbierz to jako ogromny komplement. Nie spodziewałam się zupełnie, że Aneta została podmieniona i to sprawiło, że przez moment myślałam, że nikt nie przeżyje, ale jednocześnie miałam małą iskrę nadziei, że jednak wszystko skończy się dobrze. Całość trzyma w napięciu od początku do końca, prawdziwy horror, który naprawdę działa na wyobraźnię.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Bardzo pomysłowe i ambitne opowiadanie. Zaczynamy lekko i humorystycznie – jest Święty Mikołaj, czterech Olków i plaża naturystów, interesujące połączenie. Bardzo ciekawie wypada zestawienie czterech różnych osobowości, zwłaszcza w połączeniu z próbą, którą muszą przejść. Plaża staje się realnym wyzwaniem, które wymusza na nich współpracę i zmianę postaw. Alicja jako przewodniczka dodaje historii lekko baśniowego, symbolicznego wymiaru. Tekst jest wielowarstwowy i bardzo złożony, ale przez cały czas utrzymuje spójny klimat. Z każdą linijką, moje zainteresowanie wzrastało.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Tekst ma wyraźnie dynamiczny i mocno filmowy klimat. Pojedynek jest brutalny i trzyma w napięciu, a inteligentna Hybryda to ciekawy i groźny przeciwnik. Honor Thraxa dobrze podkreśla charakter postaci, a finał z autodestrukcją efektownie zamyka historię. Czytało się przyjemnie.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Piękny, poetycki język – dzięki niemu opisy naprawdę wybrzmiewają i łatwo je sobie wyobrazić. Wampir jest prawdopodobnie wyrafinowany, arystokratyczny, więc podniosły sposób mówienia idealnie tutaj pasuje, dodaje całości elegancji i klimatu. Ze mną pozostanie pytanie: dokąd zamierzał lecieć?
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
regulatorzy dziękuję za odwiedziny i komentarz. Poprawki już naniosłam – jestem wdzięczna za cenne wskazówki. Cieszę się, że moje opowiadanie dobrze Ci się czytało! 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Tekst ma dość mroczny klimat i wciąga w tę zimną, niepokojącą rzeczywistość. Najbardziej podobały mi się opisy natury, są plastyczne. Momentami akcja dzieje się trochę za szybko, ale całość i tak robi wrażenie. Połączenie postapokaliptycznej wizji z elementami ludowej grozy, wypada ciekawie. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Outta Sewer fajnie, że zajrzałeś. Zgadzam się, że opowiadanie ma braki – bałam się je bardziej rozbudować, żeby nie pogorszyć całości, a część pomysłów po prostu zatrzymała się na etapie bycia w mojej głowie. Historia rzeczywiście potrzebowałaby rozbudowania, żebym mogła pokazać dwie wcześniejsze sprawy, lepiej rozbudować Tessę i wyjaśnić jej umiejętności, a także głębiej wejść w motywacje Thomasa i sens zaklinania dusz w obrazach. No i oczywiście dodać trochę więcej opisów. Dziękuję za słuszne uwagi i mimo wszystko pozytywny odbiór – to naprawdę dużo dla mnie znaczy. 
L.Keller bardzo dziękuję za miłe słowa – ogromnie się cieszę, że początek wciągnął, a zwrot akcji mimo wszystko potrafił zaskoczyć. Zgadzam się, że pomysł mógłby unieść dłuższą formę, więc kto wie, może jeszcze kiedyś do niego wrócę i bardziej go rozwinę. Jeszcze raz dziękuję za przeczytanie i tak pozytywny odbiór. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Bardzo pomysłowe i zabawnie przewrotne opowiadanie – świetny humor, wyobraźnia i ironia, które trzymają do końca. Czytałam z uśmiechem i rosnącym „co tu się jeszcze wydarzy?”. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Żona z pewnością byłaby zafascynowana, że wreszcie może wymienić gąbkę na nową (legendy głoszą, że nowa gąbka w zlewie niesamowicie poprawia humor). Cieszmy się jednak, że przy wypychaniu, kafelki nie odpadły, bo tego nie zniosłaby już tak dobrze, jak zniknięcia gąbki. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka! 
Czytając, cały czas miałam wrażenie, że coś jest „nie tak”, ale nie potrafiłam tego nazwać. Od pierwszych zdań czuć dezorientację bohaterki i ten stan chyba mi się udzielił. Podoba mi się przejście od realistycznego niepokoju do problemów strefy psychicznej. Dialogi wewnętrzne i głosy, które bohaterka próbuje sobie tłumaczyć, brzmią autentycznie i przerażająco, a najbardziej chyba przeraża, jak bardzo bohaterka wierzy w to, że postąpiła dobrze. Wyraźnie pokazałaś to, jak dla bohaterki, granica między tym, co wewnętrzne, a tym, co zewnętrzne, stopniowo się zaciera.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Witaj Robercie !
Czytałam i czułam narastający ścisk w sercu. Bardzo mnie poruszyło – momentami naprawdę miałam łzy w oczach. Sceny relacji Anny z Mają grały mi na emocjach, bo są napisane w sposób niezwykle prawdziwy. Matczyny instynkt, potrzeba ochrony dziecka i uczestniczenia w jego życiu, to coś, czego nie da się „zaprogramować”, a jednak w tej historii właśnie to okazuje się najbardziej autentyczne. Sposób w jaki Adam zaczął traktować Annę, jego chłód, odbieranie jej prawa do emocji i decydowania o kontakcie z córką, był dla mnie bardzo bolesny, jako matka nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek mógł mnie odseparować od dziecka. Sceny, gdzie Adam stopniowo ją odczłowiecza, nazywając „konstruktem” i wykorzystuje ją jako swoje narzędzie, to bardzo mocny obraz przemocy emocjonalnej i bardzo dobrze go pokazałeś. Najbardziej poruszył mnie fragment, w którym Maja uświadamia Annie prawdę o wypadku, tutaj już łezki płynęły po policzkach. Sam pomysł przywracania bliskich w formie takiej technologii wydaje mi się bardzo ciekawy, jednocześnie opowiadanie świetnie pokazuje, że taki powrót niósłby ze sobą ogromne niebezpieczeństwa. Opowiadanie z pewnością zostanie ze mną na długo, to było piękne i równocześnie trudne czytanie. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka !
Gratuluję debiutu. :) Interesujący pomysł na świat i postacie – ogromny plus za to. Opisy otoczenia są szczegółowe i barwne, ale momentami trochę przesadnie, przez co spowalniają czytanie. Przeskoki między scenami są trochę mylące i ciężko śledzić kolejność zdarzeń. Jednak opowiadanie jest bardzo obiecujące i ma duży potencjał, co prawda jest do dopracowania, ale z pewnością pomoże Ci w tym komentarz bruce oraz kolejnych czytelników. :)
Pozdrawiam
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka !
Ciekawy debiut. Od pierwszego zdania wchodzisz bez zapowiedzi w środek sytuacji. Czuć obsesję, dezorientację i poczucie krzywdy bohatera. Akcja jest trochę zbyt szybka. Dostrzegam emocje głównego bohatera, jak już wspomniałam wyżej, ale postaci poboczne prawie emocji nie mają (również mam problemy z opisywaniem emocji, więc rozumiem, że to trudne). Sam pomysł podoba mi się, po dopracowaniu tekst może zrobić wrażenie.
Pozdrawiam :)
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Być może nie udało im się szybciej przejść drogi, ponieważ zatrzymywali się, mimowolnie, z powodu wydarzeń i sytuacji, które rozgrywały się wokół nich. Podnoszący się poziom wody, prawdopodobnie również znacząco utrudniał przemieszczanie się. Czas “przejścia” buduje też trochę napięcie i zwiększa poczucie zagrożenia w moim odczuciu.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Bardzo dobry tekst. Postać istoty z ciemności budzi grozę. Podoba mi się zabieg, że ktoś musi dograć etiudę do końca. Nawet jeśli zapłaci za to sobą. Okrutnie piękne. Jak dla mnie, po zakończeniu tekstu wcale nie ma ciszy, melodia naprawdę jeszcze gdzieś wybrzmiewa, tylko już nie tak głośno.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Anet dziękuję za odwiedziny i komentarz. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Finkla, Marszawa Hmm.. ja wyobrażam sobie to tak, jakby przechodzili przez, niby jedno duże miasto, ale składa się z kilku mniejszych, a oni przechodzą z jednego do drugiego. Pytanie bardzo dobre, jestem żądna odpowiedzi.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
beeeecki dziękuję za odwiedziny i komentarz. Fakt, że poświęciłeś tekstowi tyle czasu i przeszedłeś przez niego niemal linijka po linijce, ma dla mnie ogromne znaczenie. Początkowo nie sądziłam, że zacznę coś publikować, raczej uważałam, że mam do tego zbyt słaby warsztat i czerpałam radość z samego czytania, konkurs mnie tak zaintrygował, że postanowiłam się odważyć.
Nieoficjalnie – sprawdzać to, czego nie dało się zapisać w raporcie.
Tutaj miał być taki wydźwięk, że ona nie mogła spisać w raporcie wizji i wszystkich nadprzyrodzonych zjawisk dziejących się z obrazem, to było jakby jej prywatne równolegle idące śledztwo. Pragnęła wejść głębiej by znaleźć rozwiązanie, zdeterminowana faktem, że przy dwóch poprzednich sprawach jej się to nie udało.
wizje przy poprzednich portretach były martwe
Wtrąciłam to zdanie, żeby nakreślić, że różnica w stosunku do obecnego obrazu jest duża. Teraz wizje były mocniej ucieleśnione.
Nie potrafił pojąć, jak można tak mocno odczuwać obecność śmierci.
Chciałam przekazać, że poprzedniego partnera przerażało to, co dzieje się z obrazami, a najbardziej, że Tessa tak dobrze te zjawiska odczytywała i rozumiała, bardziej niż ktokolwiek.
ostrzegając przed przekroczeniem niewidzialnej granicy
Granica nie miała być czymś dosłownym ani jasno nazwanym, tylko raczej odczuciem takiej chwili, w której bohaterka intuicyjnie czuje, że zbliża się do czegoś, czego „nie powinno się” dotykać albo poznawać do końca. To bardziej granica psychiczno-emocjonalna samej bohaterki, niż fizyczna: pomiędzy powierzchownym oglądaniem obrazu a wejściem w jego hmm doświadczenie, historię.
Słowa płynęły po powierzchni jak krew w żyłach, powoli rozlewając się i pulsując w rytmie serca, które czułam w sobie.
Masz rację, metafora z krwią w żyłach mogła zabrzmieć nielogicznie. W moim zamyśle chodziło o coś bardziej wizualnego niż biologicznego, oczywiście w kwestii samego obrazu, napis na płótnie był czerwony, a nadmiar farby powoli po nim spływał, jak krew wypływająca z rany i przesuwająca się po skórze. Chciałam podkreślić kolor i sposób w jaki ta farba się porusza. Natomiast, co do samej bohaterki, miało wybrzmieć, że patrząc na obraz zaczyna czuć jak w jej ciele przepływa krew. Dwa szczegóły wcisnęłam w jednej metaforze, trochę to przekombinowałam i zamiast napięcia wyszła nieczytelność.
Patrzyłam, jak grzywka zaczyna rozpuszczać się w bieli, każde następne słowo, które padło, wymazywało część jej istnienia.
Każde wypowiadane słowo z obrazu, zamazywało go, a tym samym stopniowo wymazywało istnienie kobiety, która była na nim przedstawiona.
– Tessa – powiedział nagle. – Zawsze fascynowało mnie, jak potrafisz słuchać sztuki. Obrazy mówią, ale tylko nieliczni potrafią je zrozumieć. Ty nie tylko patrzysz. Ty pozwalasz im żyć.
Chciałam pokazać, że Tobias jest już tak bardzo zafascynowany tym, jak Tessa rozumie jego dzieła, że nie potrafi tego dłużej ukrywać. To taki moment, kiedy mimowolnie zaczyna się po prostu ujawniać, jakby aż pękał od tej fascynacji.
Powtórzenia, zaimki, spójniki – oczywiście poprawię. 
Uwagi o samej bohaterce i relacji z Tobiasem są dla mnie chyba najcenniejsze. Rzeczywiście skupiłam się mocniej na atmosferze sprawy niż na ich psychologii, przez co relacja może wydawać się nagła i niewystarczająco uwiarygodniona. Śledztwo jeszcze oficjalnie nie zostało zamknięte, miało to nastąpić, ale detektywi mieli jeszcze trochę czasu, dlatego dogłębnie chcieli przebadać sprawę z każdej możliwej strony – mogłam wtrącić więcej szczegółów, żeby bardziej to wybrzmiewało.
To mój pierwszy tekst, który trafił w ręce czytelników, a więc tym bardziej mi miło, że uważasz go za dobry. Podszlifuję swoje umiejętności z zakresu fantastyki i cóż, może znowu coś mojego pomęczy wasze oczy. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
beeeecki Rzeczywiście! Dziękuję za pomoc, lecę nominować. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
MichaelBullfinch Utopię waszą utopię
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
MichaelBullfinch dziękuję za tak wyczerpującą odpowiedź! Naprawdę jestem pod wrażeniem, jak wiele przemyśleń i znaczeń jest w tym opowiadaniu. Fajnie, że moje pytanie trafiło w sedno, naprawdę pozwoliło mi to wyciągnąć więcej z tekstu i bardziej go zrozumieć.
Pozostając w klimacie Lao Che…
„Wiesz sam jak nie lubię radykałów
Ale na boga
Nie spałem całą noc
I podjąłem decyzję” :
Gdybym tylko mogła, nominowałabym do piórka, ale niestety jeszcze nie mam takiej mocy. Mam jednak nadzieję, że inni użytkownicy to zrobią za mnie, bo opowiadanie zdecydowanie na to zasługuje. 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
dawidiq150 nie mogę się doczekać opowiadania na konkurs 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Gryzok_Półpospolity dziękuję za odwiedziny i miłe słowa. Rzeczywiście łatwo się zorientować, że to Tobias jest mordercą – jakoś ciężko było mi to bardziej ukryć haha. W rozdziale VI narracja jest celowym zabiegiem. Przez cały tekst prowadzi nas Tessa, ale w chwili jej śmierci, perspektywa przestaje być wyłącznie hmm fizyczna. Ostatnie słowa można więc odczytać w różny sposób: ostatni przejaw świadomości, echo jej emocji, głos, który po niej pozostał, albo „Portret śmierci”, gdzie sztuka na moment przejęła narrację. Może to być również Twoja interpretacja z duszą uwięzioną w obrazie. Myślę, że to dość ciekawe, że można tu odkryć więcej niż jedną prawdę. 
Finkla dziękuję za tak uważne przeczytanie i wszystkie uwagi. W moim zamyśle Tobias był już policjantem, zanim zaczął mordować i potrafił bardzo dobrze ukryć swoje drugie oblicze. Samo poparzenie miało być też na tyle rozległe, że rzeczywiście wymagałoby wizyty u specjalisty albo na SOR-ze, mogłam dodać jakąś specyfikację rany, żeby było to bardziej wiarygodne. Kwestię przewidywalności potwierdziłam już kilka razy, ciężko było mi go bardziej „ukryć”. Z monitoringu faktycznie mogły być nagrania, ale postawiłam na sytuację, gdzie bohaterowie dysponowali tylko pojedynczymi, słabej jakości ujęciami. To miało trochę podkreślić niedosyt informacji i utrudnić rozwiązanie sprawy. Miło mi, że uznałaś jednak opowiadanie za całkiem przyzwoite. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
melendur88 dziękuję za komentarz i miłe słowa. Cieszę się, że dostrzegłeś mój włożony trud. Pomoc Roberta jest absolutnie nieoceniona. Serdecznie dziękuję za klika, to ogromna motywacja dla mnie. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
„Potrzeba mi było tylko dwie sekundy, bym stanął na nogi…”
Może lepiej zabrzmi: „Potrzebowałem tylko dwóch sekund, by stanąć na nogi…”
„Moje życie aktualnie nie jest zbyt ciekawe i z braku zajęcia postanowiłem usiąść…”
A może: „Obecnie moje życie nie jest zbyt ciekawe, więc z braku zajęcia postanowiłem usiąść…”
Historia bardzo inspirująca, ciekawy pomysł na pokazanie, jak jedna decyzja i prawdziwa pasja mogą całkowicie odmienić życie, a nawet je uratować. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
GalicyjskiZakapior dziękuję za komentarz i szczerą opinię – bardzo cenną przy debiucie. Cieszę się, że pomysł i bohaterowie wypadli wiarygodnie, a nad uwagami będę pracować. Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Opowiadanie napisane bardzo konsekwentnie, a momentami wręcz hipnotyzująco. Ma dość religijną estetykę, ale im dłużej się czyta, tym wyraźniej widać o czym tak naprawdę jest ta historia. Wyraźnie pokazany jest wpływ wiary i władzy, dzięki którym łatwo można manipulować ludźmi zwłaszcza w obliczu zagrożenia. Da się też wyczuć nawiązania do sposobów działania sekt. Nie jest to tekst, który czyta się łatwo, a raczej taki, który zmusza do myślenia, nawet jeśli momentami jest to myślenie niewygodne. Całość jest bardzo trafną metaforą tego, jak działa świat. Bardzo dobrze przemyślana tematyka i w dodatku rewelacyjnie przekazana.
EDIT: Zastanawiam się, czy zwrot „Oto słowo Boże” należy odbierać dosłownie, czy jest to jakiś znak, że cała historia mogła jednak zostać zmanipulowana przez księdza?
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Świetnie „zinterpretowałeś” obraz. Podoba mi się pomysł świata, w którym ból da się zabrać. Klimat jest trochę baśniowy, trochę mroczny, ale jednocześnie bardzo czuły. To nie jest tylko historia o bólu, ale o tym, co można jeszcze z niego uratować. Postać Lys jest bardzo dobrze przedstawiona, początkowo wydaje się zupełnie pusta, stworzona tylko do jednego zadania, ale z każdą sceną coraz bardziej czuć w niej coś ludzkiego.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
SNDWLKR dziękuję za odwiedziny i komentarz. Miło mi, że znalazłeś plusy w moim opowiadaniu. Natomiast każdy z wymienionych minusów, myślę, że wynika z braku jeszcze takich umiejętności, aby tekst wybrzmiał lepiej. „Chwila bez tchu” – kierowałam się najmocniejszą sceną z tego rozdziału, nic bardziej artystycznego nie przyszło mi do głowy. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Storm dziękuję za odwiedziny i komentarz. W pierwotnej wersji opowiadania jeszcze bardziej podałam, jak na tacy rozwiązanie „kto jest mordercą”. Trzymajmy się proszę wersji, że po prostu świetny z Ciebie detektyw haha
Zdania rzeczywiście są proste i zdaję sobie z tego sprawę, ale jeszcze nie posiadam mocy rozbudowania ich tak, aby były bardziej przekonujące. Bardzo dziękuję za klika, kolejna iskierka nadziei dla mnie. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Marszawa

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Muszę przyznać, że ta historia zrobiła na mnie ogromne wrażenie, choć momentami była naprawdę przytłaczająca. Cały tekst ma dość gęstą, ciężką atmosferę , ale też wciągającą. Byłam pewna, że historię opowiada sam diabeł i byłam zaskoczona końcówką. Opowiadanie przypomina mi trochę hmmm.. sen – smutny, tajemniczy i piękny zarazem.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.