komentarze: 271, w dziale opowiadań: 236, opowiadania: 143
komentarze: 271, w dziale opowiadań: 236, opowiadania: 143
Mehiko: Barometr
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Totalny miks groteski, absurdu i czarnego humoru. Z pozornie banalnego złamanego palca zrobiła się coraz większa spirala szaleństwa, aż po służby, terrorystów i międzynarodowe akcje. No i Karol jako cwaniak-biznesmen wyszedł bardzo wiarygodnie. Aż nie jestem pewna czy za wszystkim nadążyłam 
Pozdrawiam i klikam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Wciągające i jednocześnie dziwnie niepokojące opowiadanie. Najbardziej spodobał mi się klimat i sam pomysł na Spółkę, absurdalny, ale momentami aż za bardzo realny. Właściwie do końca nie wiadomo, czym tak naprawdę jest Spółka, czy istnieje naprawdę, czy jest tylko symbolem czegoś większego. Niedopowiedzenie odgrywa tu znaczącą rolę, dzięki niemu historia daje do myślenia.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Bardzo mi się podobało. Od początku łatwo wejść w historię, wszystko jest napisane naturalnie i buduje odpowiedni klimat. Ala od pierwszych scen sprawia wrażenie osoby silnej i konkretnej, dzięki czemu dobrze śledzi się jej historię. Nie ukrywam też, że kompletnie nie spodziewałam się takiej końcówki. Ostatnia scena zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. Spokojna w formie, ale bardzo niepokojąca.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
LesnyLutek Neurobook http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34849#koniec
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Na początku wypiszę kilka rzeczy, które mnie zatrzymały przy czytaniu. Oczywiście to tylko takie moje luźne sugestie.
W premium-ach nie ma już autorów.
To brzmi trochę nienaturalnie, może taki był Twój zamysł, ale jakoś mnie to zatrzymało.
Może lepiej:
W wersjach premium / W pakietach premium
Serce tłucze się teraz wyraźnie
Nie jestem pewna, czy serce może tłuc, naturalniej by wybrzmiało:
Serce wali / bije / kołacze .
Do tej pory wszystko, co mówiłem, miało cię prowadzić.
Skoro neurobook dopiero się buntuje i wcześniej był funkcją systemu, to zdanie brzmi, jakby miał jednak pełną samoświadomość od początku. Możliwe, że to zamierzone, ale można lekko to doprecyzować.
Ogólnie masz równy i świadomy styl, ale wszyscy bohaterowie tekstu wypowiadają się bardzo podobnie, przez co czasami się gubiłam, kto mówi. Ostatnia rzecz, do której wtrącę swoje trzy grosze to duża ilość krótkich zdań, osobiście uważam, że lepiej dla tekstu by wyszło, gdybyś chociaż w kilku miejscach zamiast 3 krótkich zdań zrobił jedno, dłuższe.
Oczywiście wszystko to tylko sugestie. Tekst czytało mi się całkiem nieźle. Najbardziej podoba mi się sam pomysł, technologia nie niszczy świata siłą, ludzie sami wpuszczają ją do środka, tematyka, że tak powiem „na czasie” obecnego życia. Przedstawiłeś bardziej psychologiczną rozgrywkę niż spektakularną walkę ludzkości z AI – za co naprawdę duży plus. Końcówka też dobra, bo nie tłumaczy wszystkiego na siłę. Zostawia to uczucie, że może bohater już dawno przestał być sobą i nawet tego nie zauważył.
Pozdrawiam i za pomysł kliknę!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
beeeecki dziękuję za komentarz. Wybacz za późną odpowiedź, ale wracam do siebie po powrocie z „delegacji” i nie wiem w co najpierw włożyć ręce.
Część uwag językowych przyjmuję. Natomiast jeśli chodzi o metafory ( które są nadal u mnie na topie :D ) i oniryczność, to akurat były one zamierzone. Tekst miał bardziej działać emocją, obrazem i poczuciem zagubienia niż prowadzić czytelnika fabularnie za rękę.
Przytoczone fragmenty typu „gęsty i cichy, prawdziwszy od wszystkiego wokół” albo o świetle „uwięzionym w nocy”, cóż rozumiem, że taki sposób obrazowania może komuś nie odpowiadać, ale akurat nie traktuję tego jako ozdobników wrzuconych dla samego brzmienia, mają większe znaczenie niż wydaje się na pierwszy rzut oka.
Podobnie z pytaniem „o czym był ten tekst?”, dla mnie właśnie o pamięci, stracie i utknięciu w emocji, której nie da się przeżyć do końca. Sądząc po poprzednich komentarzach, wybrzmiało to dość dobrze.
Co do „towarzysza”, użyłam tego celowo, bo w pewnym momencie kruk przestaje być już tylko elementem świata przedstawionego, a zaczyna pełnić konkretną rolę wobec bohaterki, chciałam wyraźnie zaznaczyć tę zmianę.
I ponownie stanę w obronie dialogów kruka :) ( jak i w odpowiedziach na poprzednie komentarze), miały być nienaturalne, momentami zbyt ciężkie czy dziwne, bo nie mówi ich przecież ktoś do końca realny. Zresztą sama bohaterka zwraca na to uwagę.
Ale naprawdę doceniam komentarz, bo nawet tam, gdzie się nie zgadzam, fajnie zobaczyć, które elementy działają na czytelnika inaczej, niż zakładałam.
Decyzję na „NIE” przyjmuję.
Pozdrawiam!
Teo Max dziękuję za komentarz, wybacz, że zagubiłam Cię moim zabiegiem czasowym. Mam jednak nadzieję, że tekst wywarł pozytywne wrażenie ( pomimo swojej ciężkiej i smutnej tematyki).
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hesket: Wycieczka do lasu
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Bardzo dobrze się czytało. Początek jest spokojny, naturalny, taki codzienny, dzięki czemu łatwo wejść w historię i uwierzyć w bohatera. Potem stopniowo pojawia się niepokój i to jest duży plus. Nic nie jest podane wprost, tylko budowane powoli i konsekwentnie.
Najbardziej zapada w pamięć końcówka i samo spotkanie z mężczyzną. Uważam, że to bardzo dobrze poprowadzony fragment, bo pojawia się nagle, ale nie jest znikąd, już wcześniej narasta poczucie obcości lasu, więc jego wejście ma sens i ciężar. Sam mężczyzna jest ciekawy, bo nie jest tylko straszny albo dziwny dla efektu, ale ma w sobie coś bardziej symbolicznego, brzmi jak ktoś, kto nie tyle atakuje bohatera, co wyraża pewną logikę tego miejsca.
Pozdrawiam i klikam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
MichaelBullfinch La muerte es democrática
http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34766#koniec
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Bardzo plastyczny język, świetnie pokazałeś kontrast między elegancją Catriny a brudem świata, przez który przechodzi. Klimat czuć od początku do końca, tekst wciąga przez cały czas. Bardzo dobrze wypada, że każda scena pokazuje inny typ człowieka, a wszystko prowadzi i tak do jednego miejsca.
Najbardziej podoba mi się końcówka z lustrem, jest prosta, ale robi naprawdę mocny efekt.
Pozdrawiam i klikam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
MichaelBullfinch
Aż mnie zatkało… to naprawdę niesamowite uczucie, że historia została z Tobą na dłużej, chyba nie ma większego komplementu. Aż mam ochotę pisać jeszcze więcej. 

Dziękuję za zaufanie i nominację, to dla mnie ogromne wyróżnienie. Już teraz czuję się bardzo doceniona, po tych wszystkich cudownych komentarzach.
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
regulatorzy dziękuję za komentarz, poprawki oczywiście naniosę. Pomimo ciężaru tematu, cieszę się, że opowiadanie wzbudziło emocje.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Mehiko cieszę się, że wciągnęło 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Masz bardzo dobry pomysł i klimat, to widać od razu. Największy problem leży w sposobie opowiadania, trochę za dużo tłumaczenia, a trochę za mało napięcia, styl momentami spowalnia akcję, ale to są rzeczy techniczne.
Bardzo fajnie wybrzmiewa, że największym zagrożeniem dla idealnych systemów nie jest inna technologia, tylko zwykły człowiek, który nie pasuje do schematu.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
bruce Legendaria
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Napisałaś na nowo jedną z najbardziej znanych legend, dodając mrok, emocjonalną głębię i wyraźnie bardziej ludzką perspektywę istoty nieludzkiej. Perspektywa walki Zawy z własną naturą nadała całości świeżości i charakteru. No i pomysł z łuskami zamieniającymi się w wojowniczki, rewelacyjny.
Pozdrawiam i klikam z przyjemnością!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Bardzo dobrze się czytało, masz lekki styl i od razu wciągasz w sytuację. Początek z windą i zmęczeniem bohatera jest wiarygodny, łatwo wejść w sytuację. Największy plus to sam pomysł z konwersją życia i korporacją, która robi takie rzeczy, informacje są podane na tyle konkretnie i obrazowo, że działają i robią klimat.
Reakcja żony trochę mi nie pasuje, jak na taką informację, reaguje dość spokojnie i szybko przechodzi do trybu ogarniemy to razem. Brakuje tam większego zgrzytu, emocji, ale z drugiej strony to w końcu kochająca i wspierająca żona, więc nie psuło mi to odbioru całego tekstu.
Końcówka na plus. Krótka, konkretna i zimna, dobrze domyka całość. Niby mogłam się spodziewać, a jednak udało Ci się mnie zaskoczyć.
Ogólnie bardzo solidny tekst z fajnym klimatem i pomysłem.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
To jest takie opowiadanie, które albo kogoś totalnie kupi, albo odrzuci po pierwszych akapitach – nie ma chyba nic pomiędzy.
Początek wygląda jak zwykła, trochę patologiczna majówka, a potem wszystko zaczyna się rozjeżdżać w coś chorego i niepokojącego.
Szkoda, że końcówka, która powinna najmocniej uderzyć, jest trochę rozmyta. Ma fajne pomysły – butelka i powrót do „normalności”, ale nie zostawia aż takiego konkretnego wrażenia, jak mogłaby.
– Wypierdalaj na ryby – odpowiada Gruby, odkręcając puszkę. Piwo tryska mu w twarz
Nie powiem, bo zaśmiałam się 
Wyciąga – palec zmienia się w galaretę. Odpadają mu dwa człony. Leżą na ruszcie, sycząc obok żeber.
Na jakiś czas odechciało mi się grila.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
kronos.maximus dziękuję za miłe słowa. Niemiernie się cieszę, że opowiadanie wywarło na Tobie dobre wrażenie i podziałało.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Bardzo emocjonalny tekst, ma w sobie dużo czułości i takiego spokojnego bólu. Najbardziej uderzył mnie motyw tej niewidzialnej więzi i moment jej puszczenia/przerwania, bardzo obrazowy i zostaje w głowie.
Wiem, że trudno wstać i pójść, ale naprawdę musisz. Życie na ciebie czeka.
Piękne i tak bardzo smutne jednocześnie. 
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Wizja topielców wypada świetnie. Bardzo przyjemny tekst. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
AnnaBullfinch dziękuję za miłe słowa. Cieszę się, że mogłam stworzyć coś do tak pięknego obrazu. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Już po pierwszej bajce Jasia miałam nadzieję, że magicznie dzieci zrozumieją, że nawet jeśli ktoś jest inny, to nie ma w tym nic złego. Po drugiej bajce pojawiła się wręcz nadzieja na lekkie przerażenie w oczach dzieci i że przestaną szykanować biednego Jasia. Finalnie jednak bardzo dobrze wyszło z trzecią bajką – domyka całość w ciekawy sposób. Bardzo przyjemne opowiadanie, czytając między wierszami można wiele z niego wynieść ( potwierdzam jako betweenthelines). 
Klikam i pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
”powiem” tak:

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Paradoks kota rozwiązany: niezależnie od stanu kwantowego, zawsze jest głodny. Smaczki życiem! Bardzo przyjemny tekst. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Powalinczyk http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34776#koniec
Wyrwane stronice Avalorii – Sevrak
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Czytało mi się naprawdę dobrze, historia wciąga, ale przez dużą ilość bardzo szczegółowych opisów szło mi dość wolno. Osobiście skróciłabym część opisów tła czy otoczenia, a zamiast tego bardziej rozbudowała bohaterów, ich emocje, motywacje i relacje, bo to właśnie oni najbardziej interesują czytelnika.
Jeśli chodzi o stronę techniczną, nie zauważyłam wielu błędów ortograficznych, natomiast jest więcej rzeczy do poprawy pod względem stylistycznym i interpunkcyjnym, warto prześledzić tekst dokładnie pod tym kątem ( sama korzystałam z pomocy Michaela, czy też bruce, którzy są naprawdę fenomenalni w tej dziedzinie).
Sam świat jest bardzo ciekawy i intrygujący, naprawdę mnie zainteresował i chętnie przeczytałabym więcej w tym uniwersum. Szczególnie podoba mi się klimat i pomysły na magię.
Jedna rzecz, którą na pewno bym zmieniła, to moment eksplozji Sevraka. Właśnie tam przydałoby się więcej opisu i rozbudowania sceny. W wielu innych miejscach opisy są bardzo rozbudowane, a tutaj, gdzie aż się o to prosi, jest ich trochę za mało.
Miło spędziłam czas przy tym tekście, więc z przyjemnością kliknę do biblioteki.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Szuwar: Głupie suki
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Główny bohater jest strasznie odpychający, momentami wręcz wkurzający, ale przez to bardzo prawdziwy. Miałam kilka momentów, gdzie miałam ochotę przestać czytać, bo jego sposób myślenia mnie męczył, ale jednocześnie chciałam zobaczyć, do czego to wszystko doprowadzi. Jednak im dalej w tekst tym więcej się powtarza, jego gadanie o kobietach, o tym jakie są „złe”, jak mu zniszczyły życie itd. – to już było wcześniej jasne, a on wraca do tego kilka razy w bardzo podobny sposób. Przez to miałam wrażenie, że akcja stoi w miejscu. Rozumiem, że to wynika z jego charakteru i sposobu myślenia, ale chyba można by to trochę skrócić albo bardziej urozmaicić, żeby nie wybijało z rytmu.
Scena z młotkiem jest brutalna, ciekawie opisana. Chyba najbardziej mi się podobała.
Motyw psa jest bardzo fajny. Na początku wydaje się trochę dziwny, ale potem robi się z tego coś naprawdę niepokojącego. Najbardziej działało na mnie to, że on po prostu wraca i oczywiście przyłoży końcówce pozostaje uczucie, że to się wcale nie skończyło, że wcale nie chodzi o żadnego psa.
Pozdrawiam i również zachęcam to odwiedzania innych użytkowników portalu pod ich tekstami. Piszmy, ale też czytajmy.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
ostam
Rozumiem, o co Ci chodzi. Każdy odbiera teksty po swojemu i to jest całkowicie okej, ja naprawdę doceniam każdą perspektywę i wszystkie opinie są dla mnie cenne.
Tak jakby tekst pozwalał czytelnikowi wstawić swoje poczucie straty i rozważania na temat śmierci
– to bardzo trafna uwaga.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Fajnie widzieć nową osobę w społeczności.
Nie było łatwo, ale dotrwałam do końca. Tekst zdecydowanie wyróżnia się konsekwentnie, silnie stylizowanym językiem. Dialogi, narracja i humor tworzą spójny, choć chaotyczny obraz kolonii marsjańskiej i jej mieszkańców – pomysł jest ciekawy. Jednocześnie tekst potrzebuje „oddechu”. Nadmiar stylizacji i powtórzeń sprawia, że w dłuższych fragmentach zainteresowanie spada, bo ciężko zrozumieć o czym mowa (dla osób nie znających gwary jest to prawie niemożliwe), a fabułę przykrywa sama forma. Warto byłoby miejscami złagodzić intensywność języka, aby wzmocnić odbiór historii, żeby zachęcić czytelnika, a nie go zrazić.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Ogólnie dobrze się czytało i historia mnie wciągnęła. Najlepiej wypada relacja między bohaterami, jest powolna i dość niekomfortowa, ale właśnie przez to ciekawa i wiarygodna. Postacie są dobrze napisane i można się z nimi zżyć. Fabuła jest spójna i konsekwentnie prowadzona za co duży plus. Końcówka mi się podobała, bo nie była przesadzona, nie było wielkiego dramatyzowania, tylko poczucie, że coś się właśnie nieodwracalnie skończyło.
Małe marudzenie: Czasami pojawiają się powtórzenia i podobne zdania obok siebie, przez co fragmenty trochę tracą rytm. Kilka krótkich zdań też aż się prosi, żeby je połączyć w jedno, wtedy lepiej by wybrzmiały i nie były takie poszarpane. W oczy rzuciło mi się też kilka miejsc z niepotrzebnymi zaimkami. Momentami opisy są bardziej tłumaczące niż pokazujące, zamiast poczuć emocje, dostajemy je powiedziane wprost.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Pomysł bardzo ciekawy, ale forma w jakiej został przedstawiony troszkę utrudniała odbiór. Chętnie przeczytałabym w bardziej rozbudowanej formie, bo podoba mi się cały zamysł.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
CZARNA2 364 dni Belzebuba – Dzień 58 https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34791
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Fajne, bardzo lekko się czytało. Belzebub totalnie skradł moje serce.
Pozdrawiam i klikam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
chalbarczyk dziękuję za komentarz i cieszę się, że opowiadanie w jakimś stopniu Cię wciągnęło. Cenna uwaga z cenbrowiną, chętnie skorzystam. 
ostam dziękuję za tak rozbudowany komentarz. Doceniam, że poświęciłeś czas, żeby tak dokładnie opisać swoje odczucia. Mam wrażenie jednak, że nie do końca zrozumiałeś opowiadanie, a przynajmniej nie tak, jak zamierzałam pokazać historię, więc pozwolę sobie trochę doprecyzować.
Pierwsza część to w założeniu wspomnienie matki, ale takie, które jest w pewien sposób zniekształcone. Jednocześnie to nie jest do końca dosłowne, tylko bardziej emocjonalna i podświadoma przestrzeń, w której ona próbuje jeszcze raz się z nią spotkać, coś wyjaśnić, a może nawet nie dopuścić do tego, co się wydarzyło. Po prostu cierpi i wraca nieustannie do tego momentu.
Druga część to już przestrzeń zaświatów, w której znajduje się Lila. Wszystkie te dziwne i niezrozumiałe rzeczy i opisy są celowe, ponieważ to nie ma być świat, który da się łatwo zrozumieć albo uporządkować. Przebłyski pamięci, poczucie, że zna miejsce gdzie już była razem z matką mają być właśnie momentami, w których stopniowo zaczyna do niej docierać, choć sama jeszcze tego nie wie. Kruk jest postacią symboliczną ( w końcu jest jedną z ostatnich rzeczy, które Lila zapamiętała) trochę przewodnikiem, ale takim, który nie może powiedzieć wprost, co się stało. Jego sposób mówienia jest celowo nienaturalny i bardziej filozoficzny, bo jego rolą jest naprowadzić ją na zrozumienie, a nie dać gotową odpowiedź. Zabieg ten ma również spotęgować jego tajemniczość.
I dopiero trzecia część ma być pokazaniem, co faktycznie się wydarzyło.
Podsumowując, to względem osi czasu wydarzeń, aby zachować chronologię należałoby przeczytać opowiadanie od końca.
Dziękuję również za sugestie poprawek, oczywiście przyjrzę się im w wolnej chwili!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Ambush czy w takim razie chcecie mnie na miejsce silvera na środy ?
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Od początku czułam niepokój i napięcie, które cały czas rosły. Bardzo dobrze budowałeś klimat, długo nie wiadomo, czy facet jest po prostu chory, czy faktycznie dzieje się coś dziwnego, potem jego słowa, drobne sygnały jak dźwięki spod domu i notatnik – bardzo mi się podobało.
Trochę mnie natomiast rozczarowała końcówka, bo mam wrażenie, że wszystko nagle przyspiesza. Bohater szybko znajduje miejsce, szybko widzi co tam jest i tajemnica trochę się zamyka. Chętnie przeczytałabym więcej.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Zacznę od tego, że bardzo podoba mi się ten fragment:
– Pięć rzeczy, które mogę zobaczyć: grób, bratki, sosna, pole, chmury. Cztery rzeczy, które mogę dotknąć: ławka, zapalniczka, torebka, kluczyk do auta. Trzy rzeczy, które mogę usłyszeć: szum wiatru, dzięcioł, śpiew ptaków. Dwie rzeczy, które mogę poczuć: zapach sosnowego lasu, mój krem do rąk. Jedna rzecz, której mogę posmakować: błyszczyk do ust.
Jest piękny w swojej prostocie, a równocześnie bardzo intensywnie działa na emocje.
Scena przy grobie jest bardzo prawdziwa, taka surowa, trochę chaotyczna, ale właśnie przez to wiarygodna. Czuć złość na matkę i jednocześnie miłość. Opisy są bardzo ładne, z łatwością mogłam wyobrazić sobie jak wygląda to miejsce.
Kolejny duży plus to sposób, jak pokazane jest przełamywanie schematów, że Nina widzi, co było nie tak i próbuje to zatrzymać u siebie i swojej córki, nadaje sensu tej historii.
Pozdrawiam i klikam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
ośmiornica Sierść http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34750
Anonim Modelowy ksiądz
UnaBomba Cmentarz w długim polu http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34633
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Fajne, świeże i z pomysłem, nawet kilka razy się uśmiechnęłam. 
Scena spowiedzi mnie zaskoczyła, bo była naprawdę szczera i trochę smutna, bardzo mi się podobała. Sam twist z AI fajnie wybrzmiał, szczegóły techniczne, wentylatory, rozjeżdżający się głos, to robi klimat. Za to końcówka z robotem i dziewczyną jest trochę za szybka i trochę za lekka w stosunku do tego, co było wcześniej . Rzuciło mi się w oczy kilka błędów np. Brak przecinków przed „że”.
Pozdrawiam i klikam, bo pomysł bardzo fajny.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Momenty, które mnie zatrzymały:
przyjaciółmi wpadających bez zapowiedzi”
chyba miało być:
przyjaciółmi wpadającymi bez zapowiedzi
ruszyła do drzwi spragniona rozmowy
może płynniej zabrzmi:
spragniona rozmowy ruszyła do drzwi,
Czuć chłód domu, izolację i narastający niepokój, który powoli wchodzi pod skórę. Najbardziej podobał mi się motyw kota, jest niejednoznaczny i przez to dużo straszniejszy.
Trochę mniej przekonała mnie środkowa część. Chwilami miałam wrażenie, że akcja na chwilę siada przez opisy codzienności, zanim znowu ruszy. Paweł też jest raczej tłem niż pełnoprawną postacią, więc jego los nie uderza aż tak mocno, jak mógłby. Jednak nie odebrało mi to przyjemności z czytania.
Za to końcówka jest świetna, brutalna, duszna i bardzo obrazowa, zostawia takie nieprzyjemne uczucie ( w dobrym znaczeniu tego słowa).
Pozdrawiam i klikam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Marszawa Dziękuję za komentarz. Miło mi, że doceniłaś klimat i opisy, z każdym takim komentarzem jestem coraz bardziej dumna z tego opowiadania.
Przyjmuję uwagę z ocieraniem się o patos, zależało mi na zbudowaniu tajemniczości kruka i tutaj pozwolę sobie przytoczyć odpowiedź:
Jego wypowiedzi, mimo że są dość niezrozumiałe na pierwszy rzut oka, to w założeniu miały prowadzić do prostych znaczeń, tylko nie podanych wprost.
Co do końcówki, rozumiem zarzut i jest w nim sporo racji, jednak trochę świadomie poszłam w tę stronę. Zależało mi, żeby śmierć wybrzmiała bardziej jako zguba niż coś ostatecznego. W moim odczuciu to miał być właśnie moment szoku, gdzie emocje jeszcze nie są w pełni nazwane, tylko wychodzą w takiej trochę bezradnej, urwanej formie.
Dziękuję jeszcze raz za przeczytanie i klika!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Finkla dziękuję za odwiedziny i komentarz. Miło, że opowiadanie zainteresowało.
Kolejna wspaniała interpretacja i cóż bliska memu sercu. Pozostawiam czytelnikom pole do dalszych interpretacji, które z każdym komentarzem cieszą coraz bardziej.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
A co powiesz na to, że ukradłabym Ci piątek ?
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
MichaelBullfinch cóż porozmawiajmy o tym haha
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Jestem chętna na dyżur, jeśli ktoś chce odstąpić dzień. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
MordercaBezSerca w mojej hmm interpretacji śmierci pokusiłam się właśnie o porównanie jej do zguby.
Bardzo mi miło, że tak wiele dostrzegłeś w tym krótkim tekście.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Powalinczyk jest mi niezmiernie miło, że opisy tak dobrze wybrzmiały. Fakt, że opowiadanie poruszyło Cię mimo prostoty jest dla mnie ogromnym komplementem. Dziękuję za komentarz. 
MordercaBezSerca dziękuję za tak szczegółowy komentarz! Sugestie oczywiście wezmę pod uwagę.
Cieszę się, że tekst czytało się płynnie, a na ewentualną masakrę przecinkowo-fleksyjną od regulatorzy czekam z zapartym tchem haha. Interpretacja z portalem jest bardzo ciekawa i głęboka, ale akurat tego nie miałam w zamyśle. Bardziej chodziło mi o sam moment przejścia, gdy ktoś umiera to w zasadzie nie wiemy, co się z nim dzieje, czy przechodzi przez portal, czy odlatuje, a może po prostu trwa tam, gdzie ostatni raz zabiło jego serce. Interpretacji może być wiele, myślę, że to jest właśnie odpowiedni tekst, aby zatrzymać się na moment i zastanowić. Nie da się tego jednoznacznie opisać ani zrozumieć z perspektywy tu i teraz, więc nie pokusiłam się o taki prosty zabieg.
W kwestii kruka pozwolę sobie przytoczyć odpowiedź z komentarza wyżej :
Jeśli chodzi o kruka, to zależało mi właśnie na niejednoznaczności, żeby był jednocześnie przewodnikiem, obserwatorem i po prostu częścią tego świata
Kolorystyka jest symboliczna. W rzeczywistości jest czarny, natomiast w zaświatach biały, żeby podkreślić odmienność tego miejsca i przyciągnąć uwagę, zwłaszcza dziewczynki.
Jeśli chodzi o matkę i córkę to nie był żaden rytuał , a zwykły spacer, który niestety kończy się tragicznie. Jednak bardzo mi miło, że pokusiłeś się o tak głębokie wejście w tekst i wydobycie z niego jak najwięcej.
Dziękuję raz jeszcze za tak uważne przeczytanie i podzielenie się opinią!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Gratulacje! 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Nie ukrywam, że trafiłam na tekst przypadkiem, bo wyskoczył mi na samej górze w komentarzach i bardzo się cieszę, że tak się stało. Opowiadanie jest wymagające, ale w dobrym znaczeniu tego słowa. Na początku byłam trochę zagubiona przez ilość opisów i sposób, w jaki są napisane, ale to właśnie one budują cały klimat.
Najbardziej spodobała mi się postać dziewczyny. Już od samego początku czuć, że coś z nią jest nie tak, ale nie wiadomo co. Jest spokojna, trochę tajemnicza, jakby wszystko wiedziała. To naprawdę dodało napięcia i zachęciło mnie do dalszego czytania.
Przy rozgrywce szachowej miałam mieszane uczucia, ale bardziej przez to, że momentami się gubiłam, niż przez sam tekst. Bardziej interesowało mnie to, co dzieje się między bohaterami, niż same ruchy na planszy.
Końcówka to wisienka na torcie. Przedstawienie kobiety jako śmierci jest naprawdę dobrze wykonane, a fakt, że bohater nie przegrał, tylko zremisował, zostawił mnie z taką lekką nutą niepokoju.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Ambush dziękuję za miłe słowa 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Robercie
tym bardziej nie rozumiem
Uznajmy, że przemówił przeze mnie kruk 
Ładne opowiadanie, jeszcze raz gratuluję.
Bardzo dziękuję 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
marzan
Dziękuję za tak dokładny i szczery komentarz. Rozumiem to balansowanie, o którym piszesz, pilnowałam się, żeby nie przesadzić w stronę wyciskacza łez, bo sam wybór dziecka jako zguby był już ryzykowny, więc dobrze wiedzieć, że jednak nie przekroczyłam tej granicy.
Interpretacja matki przez pryzmat jej stanu psychicznego to strzał w dziesiątkę, to w końcu jej wspomnienia, które za każdym razem, gdy do nich wraca zmieniają się i cieszę się, że to udaje się tak czytać.
Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że zatrzymałeś się przy wypowiedziach kruka. Wiem, że są momentami filozoficzne i trudne, ale zależało mi na tym, żeby po dłuższym zastanowieniu doprowadziły do prostych, konkretnych odpowiedzi. Z zakończeniem miałam podobne odczucie, że nie chcę zostawiać wszystkiego tylko w domyśle, więc pokusiłam się o to „topienie na wizji”, ale z zachowaniem ostrożności.
Dziękuję również za klik.
Robert Raks
Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że układ tych trzech przestrzeni się sprawdził, bo nie ukrywam trochę się bałam, czy nie spowoduje chaosu.
Jeśli chodzi o kruka, to zależało mi właśnie na niejednoznaczności, żeby był jednocześnie przewodnikiem, obserwatorem i po prostu częścią tego świata. Jego wypowiedzi, mimo że są dość niezrozumiałe na pierwszy rzut oka, to w założeniu miały prowadzić do prostych znaczeń, tylko nie podanych wprost. Zarzut do metafory rozumiem, może jest zbyt moja. Miałam w głowie coś chłodnego i przytłumionego, bardziej podkreślającego ciemność niż ją rozświetlającego.
Dziękuję za klika.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
MichaelBullfinch
Dziękuję za uważną analizę i pomoc oczywiście. Aż miło widzieć, że ktoś tak rozpracowywał warstwy czasowe, bo trochę się bałam, czy nie przesadziłam. Bardzo się cieszę, że kruk zadziałał tak, jak miał, co do jego dialogów, trafna uwaga, chyba rzeczywiście momentami pozwoliłam mu odlecieć za bardzo w stronę filozofowania, ale taki też był mój zamysł troszkę.
Dziękuję za klika. 
UnaBomba
Dziękuję, to jeden z tych komentarzy, które zostaną ze mną na dłużej.
Bardzo się cieszę, że dialogi i reakcja wybrzmiały prawdziwie, bo na tym mi zależało. To dla mnie ogromny komplement, że historia aż tak poruszyła, nawet jeśli kosztem snu ( mam nadzieję, że wybaczysz).
bruce
To ja dziękuję. Za betę, i za powrót do tekstu tutaj. Cieszę się, że klimat i symbolika trafiły, bo to była dla mnie najważniejsza warstwa tej historii.
Dziękuję też za podwójnego klika. Bardzo mi miło i doceniam wsparcie. 
melendur88
Dzięki za szczery komentarz. Rozumiem, że to nie do końca Twoje klimaty, więc tym bardziej doceniam, że jednak przeczytałeś i że coś w tym tekście Cię zatrzymało. Z oniryzmem pewnie rzeczywiście mogłam trochę przycisnąć, balans to coś, nad czym jeszcze pracuję.
Cieszę się, że scena z dziewczynką i stawem się spodobała. 
OldGuard
Dziękuję za tak konkretny komentarz. Cieszę się, że atmosfera i świadome pisanie są widoczne. Co do kruka i momentami zbyt abstrakcyjnych wypowiedzi – przyjmuję, to już kolejny sygnał w tę stronę, więc coś w tym jest, ale jak już wspomniałam. Chciałam trochę pofilozofować, żeby dodać krukowi więcej tajemniczości.
Z finałem rozumiem, co masz na myśli. Chciałam prostoty i nawiązania właśnie do „zguby”.
Dziękuję za wszystkie uwagi i klik. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Uwagę najbardziej przykuwa intensywne i mocne przegięcie w stronę absurdu. Dobrze działa dynamika scen między postaciami, jest dużo ruchu, emocji, przepychanek, rywalizacji, przez co całość nie stoi w miejscu. Z drugiej strony jest masa chaosu w imionach i relacjach, a to trochę rozprasza. Końcówka z przejściem na statek jest ciekawa, bo nagle zmienia perspektywę i sugeruje, że to wszystko mogło być obserwacją albo symulacją, dodaje historii drugiego dna, ale jednocześnie zostawia niedopowiedzenia. Początkowo myślałam, że to będzie rasa jakich diabełków ( przez te kopytka i służenie), po kwiczeniu zmieniłam trop na świnie, a finalnie? No właśnie, co to za stworzenia, potrzebuję tej odpowiedzi haha.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
bruce, MichaelBullfinch, Marszawa, HollyHell91 dziękuję za komentarze, miłe słowa oraz cenne wskazówki, które biorę sobie głęboko do serca. Bardzo się cieszę, że odbiór opowiadania jest tak pozytywny, to wiele dla mnie znaczy. Debiutowanie w tak ciekawym konkursie to była czysta przyjemność. 
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Zaserwowałeś klimat, który czuje się aż w żołądku, a nie tylko czyta. Płynnie przechodzisz od zwykłej sytuacji do lęku przed życiem jako takim. Bardzo dobrze wyszły Ci momenty zatrzymania świata, cisza, topola, metronom. Tworzą solidny klimat, zaczęłam się czuć trochę zamknięta w gabinecie razem z Billem. Ogólnie to jest tekst, który zostanie w mojej głowie.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Bardzo ładny, poruszający tekst. Pięknie udało Ci się przedstawić tak trudną i ciężką scenę w prosty, ale bardzo mocny sposób. Scena z maharadżą i dziećmi naprawdę robi wrażenie.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Opowiadanie jest dobrze napisane opowiadanie pod względem klimatu i konsekwencji świata. Od początku czuć napięcie i postapokaliptyczną pustkę, która nie jest pokazana jako samo tło, ale wpływa na odbiór całej historii. Duży plus za sposób stopniowego odsłaniania Drapieżcy oraz motyw Głosu, który buduje ciekawy konflikt między procedurą a czymś, co wygląda na resztki człowieczeństwa.
W moim odczuciu najlepiej wypada końcówka. Relacja z dzieckiem i decyzja bohatera są pokazane bez nadmiernego tłumaczenia, dzięki czemu wybrzmiewają naturalnie.
Jedyne, co mnie wybijało z rytmu, to to, że sporo fragmentów zaczyna się od „Drapieżca”. Miałam wrażenie, jakbym co chwilę zaczynała czytać od nowa, zamiast płynnie iść dalej. Poza tym to bardzo udany tekst.
Klikam i pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Od pierwszych zdań czuć ten dziwny, trochę mroczny, groteskowy świat, który wciąga.
Najbardziej kupił mnie oczywiście sam pomysł z alchemią jamy ustnej, jest jednocześnie obrzydliwy, zabawny i oryginalny. Magister Harreth to świetna postać, totalny świr, ale konsekwentny i wiarygodny w swoim szaleństwie, a jego traktowanie ludzi jak materiału buduje klimat, którym skutecznie odwiodłeś mnie od pomysłu uczęszczania do tego typu specjalistów haha.
Podoba mi się też humor, taki suchy i absurdalny, a momentami wręcz trochę czarny – a ja lubię takie smaczki.
Końcówka zostawiła mnie z myślą „ej, jeszcze trochę poproszę”.
Dodam jeszcze, że czytając to, trafiło u mnie na bardzo życiowy moment. Jestem właśnie na etapie wypadania mleczaków u córki, więc temat zębów mam ostatnio na tapecie non stop, łącznie z wizytami u dentysty. Ja należę do tych osób, które po takiej wizycie najlepiej wynieść na noszach i podłączyć pod tlen, a córka? Na pierwszym wierceniu powiedziała dentystce, żeby przestała, bo ją to łaskocze… A niby mówią, że jaka matka, taka córka. 
Klikam i pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Opowiadanie działa bardziej jak doświadczenie niż klasyczna fabuła i to jest jego największa siła. Szczególnie dobrze wypadają drobne, niepokojące detale: drgająca struna, linia po wodzie, echo, które wraca za szybko, budują klimat lepiej niż wprost nazwane zagrożenie. Momentami styl jest bardzo gęsty, wręcz poetycki do granic, co z jednej strony buduje klimat, ale z drugiej spowalniało mi rytm czytania. Końcówka jest mocna, ale bardziej rezonuje niż uderza. Udany tekst.
Pozdrawiam.
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
L.Keller dziękuję za odwiedziny i miłe słowa. Jest mi niezmiernie miło, że tekst Ci się spodobał. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Lekkie, pomysłowe i z zaskakującym zakończeniem. Grześ zagrał va banque, rozbrajając całą licytację w najbardziej bezpośredni sposób. 
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Robert Raks – Gdzie oni są, panie profesorze?
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Ciekawe i oryginalne. Czytałam z coraz większym zdziwieniem, bo co chwilę tekst zmieniał ton – raz poważna nauka o kosmosie, a za moment totalny absurd i humor. Najbardziej spodobało mi się to, że mimo żartów zostaje w tym jakaś niepokojąca myśl, może faktycznie wszyscy tylko coś oglądamy zamiast żyć.
Klikam i pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
OldGuard: Bal z okazji Końca Świata
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Przeczytałam i muszę przyznać, że opowiadanie zrobiło na mnie duże wrażenie, chociaż jest dość spokojne. Klimat końca świata, ale takiego cichego, bez paniki, bardziej takie: wszyscy wiedzą, że to już koniec i jakoś się z tym godzą, jest dość niepokojące, ale to dzięki temu wciągałam się w tekst coraz bardziej.
Chyba najtrudniejszy w całym opowiadaniu, ale też najbardziej prawdziwy był motyw z matką. Kobieta właściwie od początku jest pokazana jako ktoś, kto już trochę jest poza światem, leży, nie ma z nią normalnego kontaktu, wszystko zależy od maszyn i w tym całym końcu świata ona jakby już i tak jest „na końcu” wcześniej niż reszta.
Sam pomysł balu bardzo mi się podobał, maski, muzyka, ludzie tańczący jakby to był normalny wieczór, mimo że wiadomo, że to ostatnie chwile. Jedynie Juliet trochę mniej do mnie przemówiła, miałam wrażenie, że jest bardziej symboliczna niż prawdziwa, ale nie psuło to jakoś mocno całości.
Po przeczytaniu zostaje taki dziwny spokój i smutek jednocześnie.
Pozdrawiam i chętnie nominuję!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
lucy_l To nie był Nasz Dom
http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34737#koniec
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Opowiadanie robi bardzo mocne pierwsze wrażenie. Od początku wciąga ciężką, duszną atmosferą i dobrze buduje poczucie przytłoczenia. Największy plus to emocje, są intensywne, surowe i momentami naprawdę nieprzyjemne w dobrym sensie, bo naprawdę oddają klimat. Bardzo dobrze wypada też opis domu, rzeczywiście zdaje się być obcy. Duży plus za dialogi, szczególnie w scenach konfliktu. Brzmią naturalnie i mają w sobie autentyczną agresję i frustrację. Finałowa scena przemocy jest bardzo mocna i czyta się ją z napięciem, a to zdecydowanie jeden z najmocniejszych fragmentów tekstu.
Do czego się przyczepię? Przemiana Michała jest zbyt gwałtowna i mało stopniowana, przez co traci wiarygodność. „Istota” jest klimatyczna, ale niejasna, trudno zrozumieć, czy to metafora, czy coś realnego.
Ogólnie tekst mnie poruszył i uważam, że jest dobry.
Pozdrawiam i klikam do biblioteki!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
MichaelBullfinch: Nie poprosicie o więcej
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
MichaelBullfinch Nie poprosicie o więcej
http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34740#koniec
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Tekst jest bardzo dobrze zbudowany, wszystko rozwija się stopniowo, od nadziei, przez poprawę sytuacji ludzi, aż po coraz większe napięcie. Czytało mi się bardzo płynnie, a jednocześnie czułam, że coś wisi w powietrzu.
Postać cesarza jest napisana genialnie. Mówi rzeczy, które brzmią bardzo logicznie i właśnie dlatego jest taki niebezpieczny. Łatwo się na tym złapać i zacząć wątpić, pomimo że dla mnie Chrysaim od początku był dobrą postacią. Niczego nie ukrywał, stawiał jasne zasady, a jednak rozumiem dlaczego ludzie zwątpili.Bardzo mocno wybrzmiewa temat ludzkich słabości, to jak szybko wspólnota się buduje, a potem jeszcze szybciej rozpada, jak łatwo przejść od współpracy do egoizmu i jak niewiele trzeba, żeby ludźmi manipulować, zwłaszcza kiedy są przestraszeni. Sceną rozszarpania Chrysaima jest brutalna, ale nieprzesadzona, dobrze oddaje chaos i emocje całej sytuacji (chyba najbardziej mi się podobała :D )
Końcówka jest ciężka, ale bardzo trafna. To nie jest szok dla samego szoku, a konsekwencja wszystkiego, co się wydarzyło wcześniej. Ostatni obraz ze złotem, które nic już nie znaczy bardzo mocny i symboliczny. Ważne pytanie, dokąd wyruszyła Sera hmmm??
Klikam podwójnie i pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Przyciągnęłaś moją uwagę i zainteresowałaś. Czekam na więcej takich pomysłowych tekstów.
Pozdrawiam! 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Bardzo ciekawy klimat świata i dialogów. Bohaterowie rozmawiają żywo i momentami aż się to czyta jak scenę z gry albo serialu. Ale jednocześnie widać, że historia jest trochę puszczona samopas. Dużo scen kręci się wokół gadania zamiast faktycznych wydarzeń, napięcie rośnie, ale potem nie zawsze jest dobrze domknięte, śmierć Digo i cała zagadka mogły uderzyć dużo mocniej emocjonalnie. Czasem masz bardzo dobre pomysły, ale nie wszystkie są wykorzystane do końca, są bardziej jako tło niż coś, co naprawdę zmienia historię. Ogólnie wrażenia po przeczytaniu mam dobre.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Jeśli chodzi o styl, to jest naprawdę ładny, plastyczny, ale chwilami aż za bardzo. Były zdania, które brzmiały pięknie, tylko że przez ich nagromadzenie czytało się ciężej, jakby tekst czasem bardziej miał być ładny niż naturalny. Tekst ma fajny klimat i kilka bardzo mocnych scen. Koenrad jest ciekawy, ale trochę zbyt szybko wyjątkowy, brakuje jakichś porażek, żeby całość uwiarygodnić. Widać duży potencjał.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Berig Instygator czyli Czerwonego Kapturka historia prawdziwa
http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34604#koniec
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Opowiadanie naprawdę ma świetny klimat – od początku czuć ten mrok i napięcie, które gdzieś tam cały czas się utrzymuje. Bardzo podobał mi się język, taki stylizowany, ale nadal przyjemny w odbiorze. Postacie też są wyraziste, szczególnie babcia – z taką się nie zadziera haha. Momentami trochę zwalniało i miałam wrażenie, że akcja stoi w miejscu, ale końcówka z kolei przyszła aż za szybko. Mimo to całość czytało mi się dobrze.
Córce często opowiadam bajkę o Czerwonym Kapturku, bo ją uwielbia, ale na taką wersję to jeszcze będzie musiała kilka lat poczekać 
Klikam i pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Czytało mi się bardzo dobrze, od początku mnie wciągnęło. W pewnym momencie trochę zwolniło i na chwilę straciłam zainteresowanie, ale szybko znowu mnie złapało i dalej poszło już płynnie.
Najbardziej podobał mi się klimat – dość mroczny, miejscami niepokojący, co fajnie buduje nastrój i sprawia, że historia zostaje w głowie na dłużej.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Na początku miałam nastawienie pół na pół, magia i chaos w jednym. Ale im dalej, tym bardziej czułam to ciepło rodzinne, jakby wszystko wracało do normalności. Fajnie, że historia nie tylko straszy i bawi, ale też pokazuje, że miłość i opieka potrafią wszystko zmienić. I serio, te wątróbki w ramach uczczenia mnie zdekoncentrowały haha.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Naprawdę przyjemny tekst! Fajnie, że humor jest tak absurdalny i momentami kompletnie szalony, nie da się nie uśmiechnąć. Jednocześnie widać emocje bohatera i napięcie, co dodaje tekstowi głębi i nagle zmywa uśmiech z twarzy, brutalny zabieg, ale bardzo trafiony. Połączenie śmiechu z lekkim dreszczykiem – jak najbardziej na tak.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Czytało się naprawdę mocno i wciągająco, choć momentami trochę przytłaczało intensywnością obrazów, ale dzięki temu świetnie oddałeś perspektywę starca. Bardzo podoba mi się wyrazisty styl i surrealistyczny klimat .
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Czytało mi się bardzo przyjemnie, z uśmiechem na twarzy. Fajne, lekkie poczucie humoru naprawdę robi tu klimat.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Dobrze oddajesz stopniową obcość, uczucie, że ktoś bliski nadal „jest”, ale jednocześnie już go nie ma. To wychodzi bardzo naturalnie i momentami jest wręcz niepokojące (w dobrym sensie). Kilka zdań naprawdę zostaje w głowie, szczególnie to o tym, że nie wiadomo, jak kochać.
Bardzo solidny, dojrzały tekst z pomysłem i klimatem.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Vacter: Jej ciemne wspomnienie
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Ogromne gratulacje 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
1 miejsce zamieniłabym osobiście z 2, ale tak.. rzeczywiście, wyniki trafione. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Świat jest oryginalny, pełen magii i tajemnic, a relacje bohaterów są interesujące i wciągające. Niektóre sceny naprawdę działają i pokazują Twój talent do tworzenia atmosfery. Jednak momentami historia jest przytłaczająco rozbudowana…opisów i wyjaśnień jest dużo, a tempo jest nierówne. Niektóre sceny, jak rutynowe czynności bohaterów czy długie monologi, spowalniają akcję. Styl jest dość mocno literacki, ale właśnie przez to miejscami utrudnia czytanie i sprawia, że emocje nie uderzają tak mocno, jak mogłyby. Ogólnie opowiadanie jest obiecujące, może warto przemyśleć skrócenie opisów, uproszczenie niektórych dialogów i bardziej stopniowe wprowadzanie szczegółów świata.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Storm dziękuję za odwiedziny i komentarz. Bardzo się cieszę, że opowiadanie odebrałeś pozytywnie. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Mam trochę mieszane odczucia, ale ogólnie na plus.
Klimat jest naprawdę świetny, bardzo dobrze wypada i wciąga. Kaznodzieja też jest ciekawą postacią, szczególnie jak zaczyna się odkrywać, kim naprawdę jest i o co chodzi z tym jego „dokona się”. Historia robi wrażenie, bo jest bardzo ludzka i przez to ciężka i to chyba najmocniejszy element całego opowiadania. Z drugiej strony momentami miałam wrażenie, że tempo jest nierówne, początek spokojny, potem nagle wszystko przyspiesza, zwłaszcza na końcówce. Trochę zabrakło mi tam czasu, żeby bardziej wczuć się w to, co się dzieje. No i część postaci jest raczej tłem, pojawiają się i znikają, przez to tragedia nie uderza aż tak mocno, jak mogłaby. Ale mimo to całość jest ciekawa.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Naprawdę bardzo dobrze mi się czytało. Najbardziej kupił mnie klimat, bo od początku czuć, że świat żyje, a wszystko jest przemyślane. Opisy są mocne i wciągają.
Motyw przemiany bohatera wypadł ciekawie, całe przejście od bycia „ostrzeniem” do „tarczy” jest proste, ale naprawdę robi wrażenie. No i scena z chłopcem – serio, bardzo niepokojąca, jedna z lepszych w całym tekście.
Ogólnie całość jest bardzo klimatyczna i dopracowana, widać, że masz swój styl. Chętnie przeczytam coś więcej w podobnej tematyce, kolejną historię zainspirowaną podróżami.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Zmienia się kolor piórka na berecie gila, czasami również też ten w kałamarzu( ale myślę, że to akurat nie do końca istotne) i obraz w tle, pozostałe zmiany to najprawdopodobniej psikusy AI


Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Widać, że umiesz budować napięcie i sceny grozy, które działają szczególnie w środku opowiadania, gdzie historia w końcu zaczyna wciągać i czuć niepokój. Niestety początek jest zbyt powolny i przeciążony opisami, które niewiele wnoszą, przez co trudno się wkręcić. Z kolei końcówka idzie w drugą skrajność, bo jest przeładowana akcją i robi się chaotyczna. Momentami masz bardzo fajne, literackie opisy, a za chwilę wygląda to jak szybkie pisanie na kolanie, co wybijało mnie z rytmu. Zasady działania obrazu są niejasne i to nie w tym dobrym, tajemniczym sensie, a niektóre wydarzenia dzieją się tylko dlatego, że mają się wydarzyć, bo tak. Motyw utraty dziecka jest mocny emocjonalnie, ale został zagłuszony przez nadmiar akcji. Gdybyś mocniej skupił się na emocjach bohaterów wypadło by to zdecydowanie lepiej i bardziej wiarygodnie.
Widać duży potencjał, ale tekst zdecydowanie wymaga skrócenia i dopracowania, jeśli nad tym popracujesz, to wierzę, że może z tego wyjść coś świetnego.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Szczerze mówiąc, to opowiadanie zrobiło na mnie większe wrażenie, niż się spodziewałam. Na początku myślałam, że to będzie kolejna historia o życiu, które jest ciężkie, ale okazało się, że chodzi o coś głębszego.
Fajnie pokazałaś przemianę głównego bohatera, jak jego problemy nagle tracą znaczenie w zderzeniu z prawdziwym cierpieniem. Duży plus też za postać Miriam, jest autentyczna i nieprzerysowana. Klimat całej historii jest obrazowy i wciągający.
Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to momentami opisy były trochę za długie i miałam wrażenie, że niektóre emocje są zbyt dosłownie wyjaśnione, zamiast po prostu pokazane. Końcówka jest bardzo mocna, ale trochę aż za bardzo domknięta.
Naprawdę dobre opowiadanie.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
zygfryd89 dziękuję za odwiedziny i komentarz oraz miłe słowa. 
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Czytało się płynnie, język prosty, ale bardzo trafny, nie rozprasza i wciąga w historię. Klimat Rosji świetnie oddany, a drobne szczegóły codziennego życia bohaterów sprawiają, że wszystko wydaje się bardzo realne. Przemiana głównego bohatera jest ciekawa, widać, jak powoli oddala się od żony i od samego siebie. Chociaż momentami wydawało mi się, że ten proces mógłby być nieco bardziej pokazany. Podobało mi się.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Przeczytałam i mam totalny mętlik w głowie… w dobrym sensie.
Z jednej strony opowiadanie jest niesamowicie wciągające, bo od pierwszych zdań czułam ten ból, dezorientację Piotra, a potem stopniowe odkrywanie świata, który okazuje się jeszcze gorszy niż jego sytuacja. Bardzo podobało mi się, jak wszystko stopniowo narasta: od osobistych tragedii bohatera do totalnej katastrofy całej ludzkości.
Końcówka uważam, że jest świetna. Cisza, pustka, pogodzenie się z losem aż tu nagle ta wrona. Tak proste, a jednocześnie strasznie mocne pokazanie, że w obliczu takiej tragedii najważniejsze okazuje się to, że nie jest się całkiem samemu.
Mam też kilka zgrzytów, żeby nie było zbyt cukierkowo. Momentami dialogi, a szczególnie z lekarzem, wydają mi się trochę zbyt „wykładowe”, jakby były bardziej wypełniaczem dla czytelnika niż naturalną rozmową. Trochę też ciężko uwierzyć, że Piotr tak szybko przechodzi od szoku do przyjmowania tych wszystkich absurdów świata. I niektóre elementy świata aż proszą się o lekkie doprecyzowanie, bo są mega ciekawe – to mój prywatny niedosyt haha.
Podsumowując, opowiadanie zrobiło na mnie wrażenie.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.
Hejka!
Tekst czytało mi się jak jakiś dziwny sen albo koszmar, momentami nie do końca wiedziałam, co jest realne, a co nie, ale właśnie to było w tym ciekawe. Co mi trochę nie pasowało? Krążysz wokół jednego uczucia za długo, powtarzasz to samo innymi słowami, przez to napięcie zamiast rosnąć, trochę siada. Ogólnie jednak uważam, że to bardzo ciekawe i klimatyczne opowiadanie.
Pozdrawiam!
Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.