Profil użytkownika


komentarze: 256, w dziale opowiadań: 256, opowiadania: 204

Ostatnie sto komentarzy

Wartościowe. Jest o czym myśleć. Dokąd zmierzamy ?

@Finkla. A co za różnica ? Przecież nie ma najmniejszego znaczenia jakie będą szczególiki kataklizmu, który nas (być może ?) czeka. Liczy się atmosfera. Liczą się skutki naszego podejścia "on tylko zarabiał na życie …". Nieważne czy jako złodziejaszek, jako płatny zabójca czy jako byznesmen niszczący ludzi … Money money money … A po nas choćby potop…

Niestety zgadzam się z Finklą. Całość jest dramatycznie tandetna. Mężczyzna ponad 40 lat z wyobraźnią 12-latka … Przygody Skórzanej Pończochy (vel Sokole Oko) w "kosmicznej" zasmażce …

Dlaczego opowiadanie fantasy nazywane jest SCIENCE-fiction ? Gdzie tu science ?

@OneTwo. Czy nie dałoby się pisać bardziej po polsku ? Zbyt bardzo ??? Worldbuilding ??? "Żeby nie być krytyczny …" – "Żeby nie byc krytycznyM".

A tak w ogóle to zgadzam się z OneTwo.

Autorka się stara. To widać. Wyszło nieźle, choć troszkę sztucznie.

"Odkrycie obudziło WEŃ ciekawość …". Bohaterka jest kobietą a WEŃ oznacza "w NIM". Wyłącznie.

Spw rozumieć Twój ból i współczuć. Polska język trudna język. Autor o przybyszu mówić cały czas w rodzaj męski. Dwa mężczyzna to OBAJ, OBYDWAJ. Dwa kobita to OBIE, OBYDWIE. Jak kobita i meżczyzna to OBOJE, OBYDWOJE. Proszę barszo.

Brawa za próbę pomyślenia o układzie pozwalającym "ominąć Heisenberga". Jednak z pomysłu przebija nieznajomość podstawowych prawd o działaniu fal elektromagnetycznych. Jeśli taka fala ma wywrzeć wpływ na "coś", to długość tej fali nie powinna być większa od wymiarów owego czegoś. Coś b. małego oznacza falę b.krótką, czyli wchodzimy w obszar kwantów. I … brzydko mówiąc da capo ad mortem defecatum … 

I nie, TEORIA Newtona nie stała się szczególnym przypadkiem STW czy OTW. Obliczenia tych teorii dają dla słabych pól grawitacyjnych i niskich prędkości zbieżne wyniki. Ale teorie są całkowicie odmienne. Czas absolutny i przestrzeń absolutna Newtona nie pojawiają się u Einsteina. Itd. I podejście Einsteina nie było ewolucyjne. To BYŁA rewolucja – była to zmiana paradygmatu na miarę Kopernika. To coś na co znów od lat 60-ych 20-go wieku czeka fizyka. Na nową fizykę, na zmanę paradygmatu.

Proszę nie sądzić, że mam coś przeciw "zwariowanym" pomysłom w sf. Rzecz w tym, że moim zdaniem w sf wyobraźnia ukazuje nam PRZYSZŁĄ wiedzę i/lub technologię, nie burząc fundamentów wiedzy dzisiejszej tam, gdzie się do tej wiedzy odwołuje (jak w powyższym opowiadaniu). Np sformułowanie o przekazywaniu ładunku atom po atomie …. Hmmm … Ładunek nie jest przekazywany atomami. Także wyobrażenie, że wystarczy odtworzyć możliwości mitochondriów aby organizm odżył jest, bardzo przepraszam, naiwne. Itd. Moim skromnym zdaniem autor chcący odwoływać się do dzisiejszego stanu ludzkiej wiedzy, powinien zapoznać się z tą wiedzą przynajmniej na poziomie podstawowym. Po prostu nie wypada robić czytelnikom mętliku w głowach. Absolutnie bym się nie czepiał gdyby opowiadanie nie było oznakowane jako HARD S-F.  

Faktycznie starszemu czytelnikowi się podoba. Nie, żeby piał z zachwytu, ale jest to na pewno solidny kawałek s-f. Przy tym poprawny język (może z wyjątkiem tego zmierzania do swojej DESTYNACJI – uff, naprawdę nie ma polskich słów w naszym pięknym i przebogatym języku ?) Niewątpliwą wartość ma też pokazanie ryzyka jakie niesie ze sobą oddawanie coraz większej części obszaru decyzyjnego automatom. Zwłaszcza AI może się nam z czasem dobrać do skóry (z czasem, bo na razie moje prawie dwuletnie czaty z paroma "mądralami" pokazują jak, mimo początkowej "wszechmądrości", gubią się w miarę przedłużania "dyskusji").

@Hesket – prędkość to w sf nie problem. Choćby wielokrotnie wykorzystywany pomysł z napędem WARP. Cóż to jest dla cywilizacji manipulującej grawitacją (to jest dziś poza jakimkolwiek cieniem pomysłu).

Mnie się wydaje, że cieńką granicę wytycza całkowita sprzeczność z tysiące i miliony razy zweryfikowaną wiedzą. Mówisz o podróżach w czasie – wydają się absurdem, ale nie są całkowicie sprzeczne z nauką, wręcz wynikają z pewnych rozwiązań. Dlatego s-f buduje na tym swoje fantazje nie koniecznie wpadając w absurd (tak jak np. budowa ciała ludzkiego z genów).

Jeśli to jest SCIENCE-fiction, to warto wiedzeć, że ludzkie ciało nie jest zbudowane z genów i opisany proces "przedmioty rozkładamy na atomy, a ludzi na geny" nie ma ze "scajensem" wiele wspólnego. Miłosiernym milczeniem pominę wyobrażenie, że GDYBY osiągnąć prędkość światła, to materia rozłożyłaby się na atomy. Niestety – materia osiągnęłaby nieskończoną masę i … dajmy temu spokój. To jest fiction, ale na pewno nie science.

"Obaj byli przyWdziani w …". Przywdziewa się coś – np. marynarkę. A oni zapewne byli przyOdziani w…

Co to jest stół szachistyczny ?

Co znaczy zwrot "Wiedzieli TEMU" ?  Czy może chodziło "Dlatego wiedzieli" ?

Bardzo przepraszam, ale zgłoszę votum separatum. To nie jest SF. To jest bardzo dobrze (jak to określił przedpsiec – Hollywood) zbudowane kino akcji w dekoracjach SF.

Inż Głowacki i ska zakończyli ŁADOWANIE czegoś. Ładunek to było to, co załadowali. 

Baaardzo mi się spodobała ta międzykwantowa przestrzeń. Jeśli rozumieć ją, przez analogię do międzyplanetarnej i międzygwiezdnej, jako przestrzeń między kwantami, to jest to SF przez BAAARDZO duże F.  Gratuluję.

Jest jeszcze jedna kategoria czytelników. To ci, dla których twoje teksty nie są ani arcytrudne, ani trudne. Za to są, wybacz, nudne. Po prostu nie wszyscy są fanami takich klimatów. Piszesz, moim skromnym zdaniem, b.dobrze. Jednak ogromna liczba zupełnie nic dla mnie nieznaczących symboli, potrzebne w realu ale skrajnie nieciekawe (dla mnie) procedury itd powodują, że wielkie fragmenty tekstu zaledwie przelatuję wzrokiem. Piszę o tym dlatego, że być może takich jak ja jest więcej i to może być jedną z przyczyn niskiej "frekwencji czytelniczej". Pozdrawiam.

Kiedy widzę specyfikację SF, a w tekście dowiaduję się iż "… Została WYSTRZELONA z olbrzymią siłą tak, że osiągnęła prędkość o 30% PRZEKRACZAJĄCĄ prędkość światła" to … przestaję czytać.

@Bardjaskier. Nie mogę się zgodzić z sugerowaną tezą, że nie wierzyć jest łatwiej. Jest dokładnie na odwrót. Zwłaszcza z biegiem czasu. Gdy widać na horyzoncie kres o wiele łatwiej jest wierzyć, że to nie będzie ostateczny koniec. O wiele łatwiej jest wierzyć w istnienie dobrego, miłującego Cię Opiekuna.

Wybacz, ale czytając cały czas miałem wrażenie, że autorem jest osoba, dla której język polski nie jest językiem ojczystym. Początkowo to wygląda na drobne potknięcia, ale wkrótce staje się męczące i zniechęca.

Hi hi … Wiek ma tę piękną zaletę, że po niedługim czasie można znów czytać z niemniejszym zainteresowaniem, lub … z niemniejszym niesmakiem. Różnie, ale ciekawie. P. S. Odsyłam do Wiesława Michnikowskiego …

Sprawnie napisane choć szału nie ma. Z żalem muszę powiedzieć, że nie odczułem zagadkowości. A pomysłów analogicznych i pokrewnych było już tyle …

Ładnie napisane, ale w sumie smutne. 

P. S. Chyba jednak dzisiaj obowiązuje forma "zsyntetyzować" a nie "zsyntezować" ?

Hmmm… Policja, która legitymizuje ? Policja może co najwyżej legitymować. Zajżyj do SJP.

A poza tym ?  No właśnie – co poza tym ?   Aaaa prawda – nastrój …   Trochę (trochę ?) to rozwlekłe …

Przemoc płodem czytania książek … To nawet nie jest śmieszne. To smutne do czego może doprowadzić nieczytanie książek. Pomyśl – przemoc jest starsza niż ludzkość. A ludzie stosują przemoc od ok. 200 000 lat, czyli odkąd ten twór można nazwać człowiekiem. Tymczasem drukowana książka ma ok 500 lat. Przedtem, przez raptem kilka tysięcy lat, była ręcznie pisaną, straszliwie drogą rzadkością. A gdy już ją drukowano, to przez kolejne stulecia 90% ludzkości (albo więcej ?) nie potrafiło czytać. Wyciągnij wnioski.

Odbiornik, jak sama nazwa wskazuje, miał służyć do rejestrowania przesłuchań. I to jest prawdziwa fantastyka.

Okropna polszczyzna. Gdy zobaczyłem "hosta procesującego " zrezygnowałem z czytania. Po polsku mówi się "przetwarzający".

Ubierać, to przystrajać w coś. Dlatego ubieramy choinkę. Ubrania czy np. buty wkładamy.

W języku polskim nie istnieje zwrot "coraz to nowsze". Poprawnie można powiedzieć "coraz to nowe". Podobnie jak nie ma "bardziej większe" czy "mocniej silniejsze".

Takie fajne … I nagle … Dwaj faceci, piwko itd i tekst "… Oboje wiemy …" .  ???  Oboje ? To w końcu który z nich jest damą ?

Piękny, klasyczny s-f za jakim tęsknię. Porusza. Dobra technika, ładny język.

@Osvald. Odreagowujesz jakieś głębokie kompleksy. Współczuję, bo jesteś w tym żałosny.

Naprawdę dobry hard sf. I tu rodzi się roblem. Jedni chwalą, że obeszło się bez bełkotu. Inni … Hmmm…  Reakcja czytelnika Arktur1 pokazuje, że jeśli ktoś jest od nauki zbyt daleko, to nie jest w stanie zrozumieć autora i stawia mu szereg absurdalnych zarzutów. Arktur1 jest przekonany o swojej racji, a tymczasem po prostu to on nie ma tego minimum wiedzy , które jest potrzebne do ogarnięcia narracji.

@feniks103. Tak, różnice są DOWOLNIE duże. Wszystko zależy od ilości dziewiątek po przecinku. P. S. Nie pogniewaj się, ale Twój komentarz pokazuje, że nie wszystko z "riserczu" jeszcze zrozumiałeś. Nie zamierzam przynudzać objaśnianiem pojęć (dylatacja itd), ale skoryguję "drobne" nieporozumienie. Rozmiar wszechświata to nie jest 15 mld lat świetlnych. W ogóle nie wiemy czy nie jest on nieskończony. Natomiast mówimy o rozmiarach OBSERWOWALNEGO wszechświata. I ten rozmiar to nie 15 lecz ok. 90 mld lat świetlnych. Wyjaśnienie tego nie jest skomplikowane, ale nie chcę przynudzać.

Zawsze przykro mi gdy niezły pomysł spotyka się z rażącą nieznajomością ojczystego języka. Przykłady ? Półtorej roku – to nie jest "ta rok" lecz "ten rok". Dlatego nie "półtorej" lecz "półtora". "Czy zdobędzie się na morderstwo niewinnego człowieka ? ". Błędnie użyte słowo morderstwo. Powinno być "… zamordowanie niewinnego człowieka". Itd.

A geografia to nie bajka autora. Półkula wschodnia i zachodnia to już cała kula ziemska i nie ma potrzeby dodawania północnej lub połudiowej. To dwa różne sposoby podziału tej samej powierzchni.

Najbardziej mi sięspodobało prywatne pomieszczenie o objętości niecałe 2 m sześcienne. To dość przestronna trumna …

No i "świadek przestępczy" w komentarzu Wilka Zimowego. Cudny.

Z prawdziwym żalem zgłaszam votum separatum w stosunku do większości komentarzy. Pomysł z ziarnem – tak o, z czapy. Bliżej fantasy niż sf. Cała reszta to standardowa "przygodówka". Czy umieszczona w kosmosie czy na Dzikim Zachodzie zawsze tak samo – gdzieś się idzie/jedzie/leci, jakieś przeciwności, ktoś ginie (lub nie), dzielni "kowboje" walczą dzielnie … Nihil novi sub sole. Sorry.

Właśnie zacząłem czytać i od razu TE miejsce. Albo "te miejsca", albo "tO miejsce".

Mężczyzno LAT 55 ze Świdnicy – czy naprawdę mając lat pięćdziesiąt pięć nie pamiętasz Milicji Obywatelskiej, która była tworem jak najbardziej "ogólnopaństwowym". Nie wspomnę już o Milicji Związku Sowieckiego – ponad wszelką wątpliwość milicji imperialnej. I wreszcie do roku 2011 w Federacji Rosyjskiej istniała Milicja Gosudarstwiennoj Biezopasnosti (nie mylić z FSB).

Naprawdę nikt z komentujących nie zauważył bezsensownego użycia słowa "abomimacja" ? Autorze, nie używaj słów, których nie rozumiesz. Abomimacja to odraza, wstręt.

Taki świetny język i nagle … Stan ZBLOKOWANIA … Taki brzydki, rozpleniony ogromnie błąd ? AUTORZE , zajrzyj do SJP co znaczy słowo zblokować ! A Tobie zapewne chodziło o zAblokowanie, czyli unieruchomienie, uniemożliwienie działania …

Akcja wartka. Ale co to ma wspólnego ze SCIENCE ?

@Regulatorzy – a'propos odseparowania kontynetu d reszty świata. Związek Sowiecki miał powierzchnię 22 000 000 km^2 czyli ok. 2 x większą od Europy. I przez dziesięciolecia obszar ten byl bardzo dokładnie odcięty od prawdziwych informacji tak o własnym państwie, jak i o reszcie świata.

Czy "Polacy" też piszesz z małej litery ?

Co tu się porobiło, że tagiem SCIENCE fiction autorzy oznaczają co im "ślina na język" przyniesie ? Gdzie tu choćby okruszek science ?

Pies traktowany z miłością i SZACUNKIEM, pies do którego się dużo od malutkiego mówi osiąga inteligencję trzy– czteroletniego dziecka (to zdanie ekspertów nie moje) . Od 63 lat psy są kochanymi członkami naszej rodziny. Rozumieją zdumiewająco dużo. Nie trzeba na nie krzyczeć – wystarczy powiedzieć. Nie muszą być na smyczy – nie chcą być same. Prawie każdy z nich dobrze traktowany wyrasta na dobrego psa. Prawie – jak ludzie. Ale ich świat pojęć nie jest toższamy z ludzkim. To, co przedstawiono powyżej to nie jest świat widziany oczyma psa. To są ludzie przebrani za psy.

Szczerze ? Nie spojrzałem na dane autora i czytając byłem pewien, że to nastolatek. Błędy językowe za czynają się od "tĄ historię" (tĘ historiĘ czytałem, tĄ historiĄ się zainteresowałem), a potem już lecą … Wynudziłem się setnie.

Jak dla mnie pomysł niesamowity. Może coś w literaturze przegapiłem, ale mam wrażenie, że oryginalny. Świat … brrrr …  Strach się bać.

Dobre, ciekawe, klimatyczne. Dla takich dziadków jak ja – nostalgiczne.

Adamie KB. Z całym szacunkiem, nie mogę się zgodzić z tym, że porośnięte mogą być jedynie POZIOME powierzchnie. Skąd taka opinia ? Mury domu mojego dzieciństwa były porośnięte winnym gronem. Właśnie tak – porośnięte. Słownik Języka Polskiego PWN rok 2003 : pokryć się czymś rosnącym ; "kora porośnięta mchem"

Nareszcie baaaardzo solidne i ciekawe SCIENCE fiction a nie kolejna , w zasadzie współczesna, historyjka przeniesiona np. w kosmos by dać pretekst do oznakowania jako sf. Przyszłość przerażająca, ale niekoniecznie odległa od prawdziwej. Gratuluję.

Wśród wielu hipotez n.t. przeszłości i przyszłości wszechświata jest i taka o wszechświecie cyklicznym. Autor dopisał do tego pamięć o poprzednim cyklu (poprzednich cyklach ?). Nie mogę powiedzieć, że zrobiło to na mnie jakieś szczególne wrażenie. Chyba byśmy od tego zwariowali ?

Obrót Księżyca wokół własnej osi trwa 27 dni 7 godzin plus jakieś minuty. I to się nie zmieni o ile nie dojdzie do kosmicznego kataklizmu.

Pomysłowość godna podziwu. Świetny język. Wciągająca fabuła. Ciekawe zapętlenie czasu i oto katastrofa przenosi się o kilk dziesięcioleci wstecz. Fajne. Nawiasem – katastrofa tunguska raczej nie jest już traktowana jako zdarzenie takemnicze. Dużo plusów.

ALE

Zalew szczegółów technicznych chyba męczący dla wielu czytelników.

Z tym "mózgiem niemieckiego programu atomowego" chyba przegięcie – jednak Werner Heisenberg to zbyt wielka i zbyt znana postać by dało się go pominąć.

No i jednak to, jak zrozumiałem, ma być SCIENCE fiction, więc najbardziej podstawowe prawa fizyki chyba powinny obowiązywać ? A tu sprzężenie pola grawitacyjnego z elektromagnetycznym …  Hmmm…. Nawet największy postęp techniczny nie zmieni faktu, że oprócz całkowicie, jak się wydaje, odmiennej natury , pola te różnią się siłą oddziaływania – i to o co najmniej 40 rzędów wielkości …

Starałeś się, jak piszesz w dyskusji, zachować równowagę pomiędzy autentyzmem a swoją wizją. Ale zaawansowana technika cyfrowa w połowie lat czterdziestych to stanowczo b. odległe od autentyzmu. Tranzystor – rok 1947, układ scalony – chyba 1958, mikroprocesor  – 1971 . Pojęcie algorytmu w dzisiejszym znaczeniu w zasadzie nie istniało.  Interfejs do komunikacji "na żywo" z komputerem to lata sześćdziesiąte (i była to raczej konsola typu "elektryczna maszyna do pisania").   Ekran graficzny – ohoho …  Komunikacja głosem …   Rozumiem, że to fantastyka, ale gdy sięgamy w PRZESZŁOŠĆ, to jakoś takie  dysonanse rażą.

Akcja zapowiadała się nienajgorzej, ale tak mnie zmęczył kulejący język, że zrezygnowałem.

Wizja smutnej przyszłości z wątkiem kryminalnym. I wygląda na to, że to nie morderca jest tu najgroźniejszym przestępcą a władze. Nie porywa, ale czyta się z zainteresowaniem. Dobrze napisane, porządny język.

UWAGA – jeśli "bywała" to np. "rzadko", ale nie "kilka razy". A jeśli "kilka razy" to "była".

Język, którego używasz sugeruje hard sf. ale wg reguł hard sf granice obserwowalnego wszechświata przesuwają się wraz z nami. Coś jak horyzont idziesz w jego kierunku, a on ci ucieka. A może źle Cię zrozumiałem i pisząc "… gdy podążamy tą drogą …" nie miałaś na myśli faktycznego "podążania" (przemieszczania się) lecz jedynie obserwację ? To by czyniło moją uwagę bezzasadną.

P. S.  "…  OZNAJMYWAŁY  swoją obecność …" . Cudne. Chyba lepsze niż sławetne "podsłuchowywać ?"

Czyżby autor chciał nam powiedzieć, że niebiosa dopilnowały by dokonał się horror holocaustu i kilkudziesięciu milionów ofiar ?

Sympatycznie naiwne. Taki mix bajeczki dla grzecznych dzieci z łagodnym horrorem. Ładny język, a to dziś baaardzo dużo.

Brawo ! H.G. Wells, rok 1898 – "Wojna światów". Plus 999 późniejszych wariacji na temat.

Brawo Smelt ! Szkoda, że zapomniałeś dopisać "a poza tym jestem przystojny intelientny, mądry i SKROMNY". Ten, kto napisał takie arcydzieło ma pełne prawo do oburzania się na bezczelnych krytykantów

Świetne. Dające do myślenia. PROROCZE – dzisiejsze AI zdobywają prestiżowe nagrody w nauce (przestrzenne struktury białek i nie tylko). Gdy "rozmawiam" z najnowszym ChatGPT walczę z uczuciem, że po drugiej stronie jest BARDZO INTELIGENTA OSOBA. Nie zdobyłbym się na reset tego androida – czułbym się mordercą.

Adamie, nie jesteś sam. Jest nas co najmniej dwóch.

Popieram. 

Państwo.

P. S. Program rozciągam na narkomanów (z pominięciem rodzin). Nie jestem sadystą – skracam do jednego kroku (z ewentualną pomocą). ®

Sympatyczne. Tylko ta połonina w Tatrach … W Tatrach są hale.

Czemu ja nic, dosłownie nic, z tego nie zrozumiałem ? Czy dlatego, że jestem w ogóle, absolutnie głupii, czy też (pocieszam się) dlatego, że w ogóle, absolutnie nie oglądam, nie czytam, nie słucham reklam ?

Przez ostatnich 60 lat przeczytałem ok. sześćdziesięciu podobnie napisanych tekstów na ten temat.

P. S.  Piszę w pierwszej osobie, więc powinno być "tektóff". Uff.

A mnie się treść nie podoba. Diabeł doklejony, żeby była fantastyka (chociaż to nie fantastyka a bajki). Reszta to najklasyczniejsza, "najoklepańsza" klasyka. Nie wiem czy da się znaleźć w literaturze temat bardziej oklepany. Sorry.

Piękne. I tyle. 

P. S. Brak fabuły ? Jaką fabułę przewoziła zaczarowana dorożka ?

@ (do tego, który nie może pojąć) Może faktycznie nie możesz ?

Nie trzeba kończyć matematyki. Wystarczy zacząć.

Moim subiektywnym wrażeniem jest to, że autor chce KOMUŚ zaimponować wyrafinowaniem umysłowym.

P.S. Kończyłem matematykę.

Oczywiście, że przeczytałem całość. Wolałem opinię zachować dla siebie. A procesować można się w sądzie i jak na razie słowniki poprawnej polszczyzny, na szczęście, nie akceptują tej kalki z angielskiego. Język polski jest bogaty i piękny i zaśmiecanie go pseudoangieszczyzną nie jest eleganckie. A processing to po polsku przetwarzanie i w takim znaczeniu słowo to przez dziesięciolecia było używane także przez programistów.

"… hosta PROCESUJĄCEGO dane … ". A może po polsku ?  "… hosta PRZETWARZAJĄCEGO dane …" ?

"Rychło w czas" bo własnie coś się zaczęło. Zwrot "rychło w czas" jest IRONICZNYM stwierdzeniem, że ktoś (coś) się spóźnił. Może też być użyty w znaczeniu "nie w porę". Wydaje mi się, że autor raczej miał na myśli "w samą porę" czy np. "w ostatniej chwili".

"… podziurawionej OD jakiegoś wybuchu" – "podziurawionej PRZEZ jakiś wybuch"

Gdzieś mignęły mi też "szyby wybite OD wybuchu …" – oczywiscie powinno być "szyby wybite PRZEZ wybuch "

@Canulas. A skądżeś Ty wziął słowo"uspać" ???  Co to za dziwoląg ? W słownikach polszczyzny nie do znalezienia.

@Kiejstut. Obawiam się, że troszkę na wyrost zachwyciłeś się "personifikacją" kosmosu. Jeśli, jak mi się wydaje, autor faktycznie wykonał skuteczny "risercz", to miał na myśli prawa fizyki rządzące w naszym (może jedynym, a może nie) wszechświecie. Niekoniecznie tylko te, które JUŻ znamy. Np. sugerowane przez Hawkinga prawo ochrony chronologii.

"… powoli leciała w stronę LOKALNEJ gwiazdy …". Hmmm … Nie brzmi to zbyt "polsko". Nawet "angielsko" chyba też nie … Za to czysto polskie byłoby "… w stronę POBLISKIEJ gwiazdy …".

Otóż NIE. Fizycy nie rozważają istnienia materii o ujemnej entropii, gdyż byłoby to sprzeczne z drugą zasadą termodynamiki. A fizyka to nie bujanie w obłokach lecz NAUKA experymentalna. I dopóki choć jedna obserwacja lub jeden experyment nie zasugeruje "nieprawdziwości" drugiej zasady w znanym nam brzmieniu, dopóty fizycy nie będą o tym bajać. Chyba, że jako autorzy s-f. Natomiast "rozważył" istnienie takiej materii Dukaj w Lodzie.

"Można powiedzieć, że … pożera ciepło ?". Czyli, że żywi się energią. A cóż innego niż "pożeranie" energii fotonów czynią rośliny zielone ?  To właśnie fotony są ich "glukozą".

"… mimo zaniechania jakiejkolwiek komunikacji elektronicznej zdołały się porozumieć. … zaczęła nadawać sygnały za pomocą promienia lasera.". A czy laser nie jest aby urządzeniem elektronicznym ?

Bardzo mnie zmartwiło tak brutalne "przycięcie" liczby wszechświatów. Przyjmując za p..unkt wyjścia liczbę rozmaitości Calabiego-Lau mamy 10 do potęgi 500 . To troszeczkę więcej niż marne 10 do potęgi 9.

A tak już serio. Polskie słowo "szansa" nie jest prostym tłumaczeniem angielskiego "chance". Szansa ma ZAWSZE konotacje POZYTYWNE. Kiedy mówimy o efekcie niepożądanym, to nie martwi nas SZANSA jego zaistnienia, lecz jego RYZYKO. Piszesz : "Jednak im więcej procesorów było odpalonych jednocześnie, tym większa była SZANSA na zakłócenia". Powinno być "…, tym większe było RYZYKO zakłóceń". Ogólnie sporo błędów, ale bez tragedii. Jednak przeniesienie reguł rządzących zbiorami nieskończonymi (choć policzalnymi) na skończone jest … hmmm … nieco naiwne ?

To są faktycznie sprawy dość specyficzne. Bo gdy wchodzimy zbyt głęboko w analizowanie rzeczywistości, to przyczynowość przestaje się wydawać tak oczywista. Niektóre eksperymenty, jak np. eksperymenty z wyborem opóźnionym (ang. delayed-choice experiments), wskazują, że przyszłość może wpływać na przeszłe właściwości układu. Przykłady takich eksperymentów:

Eksperyment Wheeler’a z wyborem opóźnionym.

Teoria transakcyjna Johna Cramera: Zakłada istnienie fal „zaawansowanych” (biegnących wstecz w czasie) i „retardowanych” (biegnących w przód w czasie), które wspólnie determinują wynik pomiaru.

Nie wgłębiając się zbytnio wydaje się, że ci, którzy serio uważają iż odczuwana przez nas rzeczywistość jest emanacją matematyki, przyjmują matematyczną strukturę mechaniki kwantowej (która tę mechanikę określa poniekąd) za pierwotną. Sorry, bla bla bla – już nie mącę. Wszystkiego najlepszego w dwa tysiące dwudziestym piątym.

Malutkie nieporozumienie na początku. W zasadzie to czy "koledzy po fachu" rozumieją jest sprawą drugorzędną. Fizyka to nauka doświadczalna. Tak, oczywiście, istnieje fizyka teoretyczna ale wszystko co tworzą teoretycy pozostaje hipotezą (zakładając spójność itd) dopóty, dopóki jej przewidywań nie da się potwierdzić experymentalnie lub obserwacyjnie. I dopiero wtedy można ew. myśleć o Noblu. Tak było np. z bozonem Higsa, który to bozon "czekał na swojego Nobla" kilka dziesięcioleci aż LHC był w stanie go znaleźć. (Chociaż tutaj są pewne teorie spiskowe …).

Czemu to jest SCIENCE ?  Bo akcję umieszczono gdzieś w kosmosie ? To stanowczo za mało. Hotel, 

ijany partner, mafioso … Skąd my to znamy ?

@Żongler.Piszesz, że poprawność używanego języka jest nieistotna. Kiedy już każdy z nas zacznie używać dowolnie (oczywiście z lenistwa – po co się uczyć ?) zmodyfikowanego języka wszelka komunikacja stanie się ciągiem nieporozumień i pomyłek. A w sferze imponderabiliów – język to jest to, co pozwala trwać narodom. Stopniowa zamiana języka w bełkot doprowadziłaby do upadku kultury.

" Wąski korytarz po bokach przeszklenia, …". Hmmm … Mamy więc PRZESZKLENIE, po którego bokach (l.m.) znajduje się wąski korytarz (l.p. ?) . "… , przypominają rozety …". Kto (co) przypomina rozety ? I komu przypominają ?  A może "Wąski korytarz, przeszklenia po bokach przypominają rozety …) ? Albo "Wąski korytarz. Przeszklenia po bokach przypominają …) ?

Podobało mi się. Ale to pewnie wynika stąd, że tematyka leży w obszarze moich zainteresowań. Muszę zgodzić się z wieloma uwagami Tarniny. Poza tym mam wątpliwości dotyczące obrazowania. Potrafimy narysować na płaszczyźnie coś, co tworzy złudzenie trójwymiarowości. Tworzone są obiekty trójwymiarowe takie, że istnieją ludzie twierdzacy iż widzą ich czterowymiarowość. Ale to zawsze jest różnica zaledwie jednego wymiaru. Tymczasem rozmaitości Calabiego-Yau to znacznie więcej wymiarów niż cztery. A jak zaprezentować w trójwymiarze obiekty dziesięcio– czy jedenastowymiarowe (struny) ? Ale i tak fajna zabawa.

@Tarnina. Co do odkrywania matematyki, to zwolennicy tego poglądu uważają, że to matematyka jest realna, a to co my bierzemy za rzeczywistość jest jej emanacją. Trochę to przypomina Platona.

Jest jakiś pomysł. Jest akcja. Jest nawet całkiem bogate słownictwo (już rzadka "przypadłość"). Ale na Boga ! Skąd to zadęcie ? Czemu ma służyć używanie wyszukanych słów (zresztą nie zawsze zgodne z ich znaczeniem). Wygląda to tak, jakbyś chciał komuś (komu ?) zaimponować (rzekomą ?) erudycją. O pisarzu najlepiej świadczy język bogaty, ale nie przeładowany napuszonymi sformułowaniami. No i troszkę błędów. Przykłady :

"Po jej OGACONEJ twarzy … . ". Co to jest ogacona twarz ? Ogacony to ocieplony (słomą, mchem lub t.p.).

"Ledwo CO widać". Poprawnie – ledwo widać. Ledwo co to po prostu niedawno.

"W gęstym podszycie lasu …". Mamy podszycie lasu, więc w gęstym podszyciU lasu…

"starał się jakOby spojrzeć …". Powinno być "jakby". "Jakoby" to spójnik podający w wątpliwość tezę. Np. "Udawał niewiniątko, twierdząc JAKOBY w tym czasie przebywał za granicą".

"Poza cichym … skrzypieniem drzewostanu …". Drzewostan to zbiorowisko drzew pokrywające pewien obszar. Nabpewno słyszał dźwięki wydawane przez cały drzewostan ? Po co tu owo zbiorowisko ? Czy nie wystarczyłoby skrzypienie drzewa lub drzew ?

"Na żaden doskonały plan nie wpadnę …". Na plan się nie wpada. Wpada się na pomysł. Plan się wymyśla, obmyśla, opracowuje, układa …

"Odłamki DRZEWOSTANU przestały …". J.w.

"Z pomocą Pawełka pchnął ciężki odrzwia … ".  SJP – konstrukcyjne ujęcie otworu drzwiowego. Nie wystarczyłyby drzwi ?

Itd itp. 

Ale ogólnie nieźle. Trzymaj się i nie odpuszczaj.

 

 

Hej Zygfrydzie, bardzo mi się spodobała kracja świata. (sorry).

Zabawne i inteligentne. Tylko czemu SCIENCE-fiction. Fiction owszem, ale science ? To raczej fantasy, bo każda akcja z udziałem Bogów, diabłów, aniołów itp wykracza poza ramy science.

Technicznie – z "wysokości" nad płaszczyzną Drogi mlecznej równej odległości od Ziemii do Marsa (której odległości, bo się zmienia ?) raczej nie ogarnęłoby się całego obrazu galaktyki. Maksymalna odległość od Ziemii do Marsa oscyluje w okolicach 20 minut świetlnych. A średnica Drogi Mlecznej to sto – sto dwadzieścia TYSIĘCY LAT świetlnych Przelicz lata na minuty a zrozumiesz. To trochę tak, jak oglądanie kontynentu aeurazjatyckiego z wysokości jednego milimetra.

Nowa Fantastyka