Profil użytkownika


komentarze: 7589, w dziale opowiadań: 6112, opowiadania: 2646

Ostatnie sto komentarzy

Jury skomentuje wszystkie teksty biorące udział w konkursie. 

Tylko wygląda na to, że nieprędko;)

teksty generowane komentuję z AI

Witajcie

 

Odpowiadając na oczekiwania ludu zaczynamy zgadywanki. 

Kto wyjadł mózg, kto doprawił deser arszenikiem, na kogo spadł miecz? No i co najważniejsze, kto napisał opowiadania?

 

teksty generowane komentuję z AI

Poczułam się, jakbym dostała cios w głowę. 

Dobry cios… to znaczy tekst;)

teksty generowane komentuję z AI

Doktor w tekście literackim piszemy bez skrótów. 

 

W drzwiach oparła się o futrynę i zajrzała do sali.

Bardzo dziwna, nienaturalna konstrukcja zdania.

 

Weber podeszła do niej, postawiła przed nią kawę, a gdy młoda kobieta się ocknęła z zamyślenia, chwilę razem patrzyły na ekran.

Zaimkozę tu masz. Może wywal do niej, będzie lepiej. 

 

Martinez była świeżo po doktoracie z Cambridge, miała w sobie ten sam głód wiedzy, który Weber pamiętała z początków własnej kariery, dlatego czuła do tej dziewczyny sympatię większą niż do reszty współpracowników.

Ale czemu z Cambridge? Brzmi dziwnie.

 

Opowieść fajna, chociaż mnogość bohaterów w tak krótkim tekście wprowadza chaos. 

teksty generowane komentuję z AI

Drzwi skojarzyły mi się z Koraliną. Motyw drzwi super i szkoda, że go nie pociągnąłeś.

Opowieść sprawnie napisana i smutna. 

Tylko, że nikt z bohaterów nie wzbudził mojej sympatii, nie pociągnął mnie. Zarówno On jak i Ona wydają się egoistyczni i niedojrzali. 

Dlatego jakby co, to piórkowo będę na NIE. 

 

teksty generowane komentuję z AI

Mroczna historia. Myślałam, że wykończy lubego. Tylko jak ona mu po śmierci to mięsko przyrządzała….?

teksty generowane komentuję z AI

Galicyjski Zakapior zwolnił czwartek, więc kim jestem Sagitt, żeby Ci odmawiać;)

teksty generowane komentuję z AI

Trzeba mieć nadzieję. Kiedyś oglądałam album o Gruzji i okazało się, że patrzę na Nagornyj Karabach i kilka innych obszarów konfliktów. Myślałam, że nigdy nie zobaczę, a potem się udało. 

teksty generowane komentuję z AI

Tym razem będę na NIE.

Oczywiście językowo jest nieustanie znakomicie. 

Były momenty niezwykle wciągające. 

Jednak całość mnie nie przekonała. Może to podświadoma obrona przed pruciem żył, może nieco skomplikowana fabuła, ale w pewnym momencie, zamiast płynąć z prądem, zaczęłam się szarpać. 

Czytałam, zwątpiłam i opadłam.

teksty generowane komentuję z AI

Tomkowi opadły ramiona i latarka.

?

Ramiona, bo go brat zgasił, a latarka też dlatego.

 

Weszli do olbrzymiego holu, oświetlając ściany smugami światła z czołówek.

Hmmmmm.

Zmieniłam.

 

Parkiet skrzypiał cicho w rytmie ich kroków, gdzieś dalej słychać było równy mechanizm zegara.

W rytm, i nie mechanizm, tylko odgłos jego działania (patrz: tykanie).

 

Teraz mam tykanie i zaraz będzie, że masło maślane, bo zegara;P

 

szklaną tubę osłaniającą złoty zegar

Hmm?

Moja mama miała taki złoty zegar pod szkłem.

 

ujął mosiężnego sokoła

…? Czemu włamywacz jest taki czuły i ą-ę wobec Sokoła Maltańskiego? https://wsjp.pl/haslo/podglad/16798/ujac/4849457/w-dlon 

Już jest musnął. Bo on jest wrażliwy na piękno, a to miejsce go oczarowało. Pokazuję, nie opisuje!!;)

 

Noc mijała spokojnie, lecz mimo to Marcel był coraz bardziej niespokojny.

Aha, nie znalazłaś powtórzenia???? Aha!

 

Oni robią włam, a nie rabują jaskinie Plutona :D

Nie doceniasz Woroncewa. Patrz na jego pałac!

Na zdjęciu: swans

 

teksty generowane komentuję z AI

Przynosimy ofiary bogom z pieczonego mięsa, pijemy krew Chrystusa, zagryzamy ją jego ciałem i nazywamy to zbawieniem.

Raczej przynosimy bogom ofiary z pieczonego mięsa.

 

 

Słowo koczujący nie pasuje mi do gołębi.

 

Popatrz sobie na byłozę, bo jest dość grubo. 

 

– Ja… no… – poczuła, że gardło ma suche. – Panie Erneście, światła zgasły… i te głośniki… coś w nich wyło, ktoś krzyczał, a w windzie… ten ząb… spanikowałam…

Dialogi masz fajne, żywe i takie wciągające, ale czasem źle zapisane jak tutaj. Podrzucam poradnik.

 

https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

 

– Tak, już idę – wykrztusiła, wycierając dłonie w fartuch i cofając się do wyjścia. – właśnie miała iść odbić kartę.

Raczej miałam. 

 

Dla mnie groza plastyczna i obrzydliwa. Czułam się jak w kinie;)

teksty generowane komentuję z AI

Dziękuję, Młody pisarzu. 

Teraz znowu plaga szczeniąt porzucanych w lasach i domowych ulubieńców wywalanych z aut, co sprawia że znowu intensywnie o tym myślę.

teksty generowane komentuję z AI

Jury przedłuża termin do końca lipca.

Z lekką obawą mówię: piszcie!

Paradne!: Zagniewani młodociani

teksty generowane komentuję z AI

Bardzo ciekawa opowieść. 

 

– To był jad piromanty, bez wątpliwości.

Nadaje się na motto;)

 

Podoba mi się mroczność i krwistość opowiadania. Kolejne sceny z karczmy powinny nudzić, ale umiejętnie poprowadzone intrygują i bawią. Może powinnam się zastanowić na sobą, w kontekście tego, co mnie bawi;)

Dodam, że pierwsze akapity mnie znudziły i aż sprawdzałam, kto to napisał, bo miałam wrażenie, że coś mi się pomyliło. 

Mi tam w szarości nie jest dobrze, ale nie zabiłam dotąd żadnego potwora. 

Piórkowo będę na TAK

teksty generowane komentuję z AI

Bardzo smutna historia. Dla mnie to opowieść o przemocy, niedostosowaniu i ludzkich ułomnościach. Chociaż nie mam się o co przeczepić do SF, jest fajne, plastyczne i robi wrażenie. 

To trudne opowiadanie, bo nie polubiłam żadnego bohatera, ale całość mnie poruszyła. To w sumie trudniejszy wariant, bo łatwiej przeżywać z fajnymi. 

Językowo jest porządnie. 

Dlatego piórkowo będę na TAK

teksty generowane komentuję z AI

Hejka, dalej mi się podoba. Może napiszesz powieść?

Uwielbiam relację głównych bohaterów i to, że rozwijają się, choć ich uczucie pozostaje takie samo. 

Lubię mitologię, więc łatwo wsiąkam. 

Piórkowo będę na TAK.

teksty generowane komentuję z AI

Nie wiem jak inni jurorzy, ale dla mnie jak wypłyną jelita, czy mózg, ale nie będzie się to ciągnęło i nie będzie osią opowieści, to może być. 

Z uwagi na prace nad portalem, nie mogę uruchomić zgadywanek. ;(

teksty generowane komentuję z AI

Ależ świeca dogasa, dokończę hist

 

orię jutro, czyli w sumie dziś. Wybacz te gryzmoły, próbowałem dokończyć list w ciemnościach.

 

Rozjechało się. 

 

No cóż, dla mnie forma epistolarna jest tak trudna, że już kłaniam się nisko, zamiatając podłogę kapeluszem. 

Dodatkowo podoba mi się bardzo klimat opowiadania, spiski, zdrady, zakazana miłość i kiła. Wszystko to robi wrażenie. Były momenty kiedy się trochę zagubiłam, czy może raczej napięcie mi nieco siadło, ale cała opowieść jest mięsista i zachęca do czytania.

 

Piórkowo jestem na TAK

teksty generowane komentuję z AI

Walczymy o wątek zgadywanek. Moderacja pomaga, bo jury nie przepchnęło. 

Nie widziałam żadnych prób ciśnięcia ;)

teksty generowane komentuję z AI

Wyblakły czerwony kolor wtapiała się w tło olbrzymiego lasu, rosnącego gęsto tuż za nią.

Skoro kolor to wtapiał, a skoro wtapiała, to powinna wrócić stodoła. 

Nie wiem czy las może być olbrzymi, raczej gęsty, potężny. 

Może bez przymiotnika, bo zaraz piszesz, że rósł gęsto. 

 

 

Drewno było spróchniałe i wyschnięte od słońca, z pewnością została zbudowana w poprzednim stuleciu.

Znowu trochę niewiadomo, czemu została. 

 

Wietrzny dzień zbliżał się ku końcowi, często o tej porze chłopcy doglądali błyszczącego czerwienią zachodu słońca, ale nie dziś, dziś była jedynie szarość.

Gdzie była szarość? Czemu słońce nie zaszło?

 

 

Weszli w pokrytą mrokiem stodołę, rzucili plecaki na ziemię, a sami usiedli na słomie, chwytając się za ramiona z zimna.

 

Weszli do stodoły. Raczej obejmując się ramionami., bo teraz brzmi, jakby jeden drugiego chwycił. 

 

– Zimno, rozpalimy ognisko? spytał Dymytro.

 

Brak myślnika między wypowiedzią, a didaskaliami.

 

– Nie, lepiej nie. Od razu jakby wiedział, że o to zapyta. Dymytro wszedł pod siano.

Tu też jest źle, więc podrzucam poradnik.

https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

Wszedł brzmi jakby szedł na prostych nogach, a on się pewnie wcisnął, wsunął.

 

 

Podzielił się z przyjacielem, a następnie, podobnie jak on, wczołgał się mozolnie pod siano.

Raczej w siano. A czemu aż mozolnie?

 

 

W ostatnich dniach złapał go ogromny ból zęba.

Złapać mogło go przeziębienie. O bólu zęba tak nie piszemy.

 

Rosły mu piątki, które już dawno temu sobie wybił, gdy pewnego razu, jakiś czas wcześniej, zima dobiegała końca, a wraz z nią śnieżne opady pokrywające ziemię.

To zdanie jest tak zagmatwane, że zaczynam podejrzewać, że maczało w nim palce AI.

Dodatkowo nic z niego nie wynika, ani dlaczego rosły wybite zęby, ani co miał śnieg do zębów. 

 

W ten naprawdę biały dzień bawił się z przyjacielem, rzucając się śnieżkami.

Za dużo się.

 

Dymytro rzucił w niego nawet nie z wielką siłą, ale na tyle, by gdy śnieżka poszybowała ku policzkowi Iwana, wybiła mu zęba, a biały, niemal idealnie czysty śnieg zabarwił się krwią.

Na tyle co?

Mało wiarygodne. 

Wybił mu tego zęba teraz, czy kiedyś? Skoro wybił mu jednego, czemu rosło mu wiele piątek?

 

 Obydwaj mieli w głowie jedną i tę samą myśl, wisiała w ich umysłach, ale jeszcze nie w powietrzu. 

Myśl wisząca w umysłach mi się nie podoba.

 

 

– Mówi, mówi, tylko nie umiesz.

Nie umie co?

Nienaturalna konstrukcja zdania. 

 

Zamilkli.

Powinno iść do kolejnego akapitu. 

 

 Byli w miejscu, które budziło ich wstręt, niczym się nie różniło od tego, z którego uciekli.

 

Czemu budziło wstręt?

Nagle drzwi stodoły otworzyły się, a do środka wpadł ostry dźwięk wiatru. Ktoś szybko wpadł do środka i przymknął drzwi.

 

Niezręczne takie powtórzenie.

Rodzina Iwana w pełni opierała się na rodzicach, choć oczywiście to rdzeń każdej rodziny, to często ma ona swoje korzenie.

 

To zdanie jest tak głupie, że z pewnością jest generowane. 

 Już jako małego chłopca ojciec uczył go pracy na roli. Był jedynakiem, więc cała miłość jego rodziców była skierowana na niego.

Zaimkoza, a nawet gogoza.

Matce marzyło się, by syn w przyszłości wyjechał do Leningradu i tam studiował. Choć ojciec chętnie wsłuchiwał się w opowieści matki o pięknych tarasach i uczelniach, wahał się, czy dla syna praca na roli nie będzie lepsza.

Zdanie dziwne i nienaturalne.

 

Mogło wydawać się, iż to najzwyklejsza rodzina zwykłych, skromnie żyjących rolników. Jednak nie wszyscy, jak się okazuje, tak sądzili.

Skoro mieli rolę i ojciec na niej pracował, a nawet iwan, to byli rolnikami. Nie widzę podstaw do zwątpienia. 

 

Młody Iwan do teraz nie wie, dlaczego to się wydarzyło.

Niespodziewanie zmieniasz czas na teraźniejszy. Po co?

 

Wyszedł do znajdującej się obok domu szopy z drewnem na opał.

 

Raczej wszedł. 

Po co ten opał, drewno w szopie rzadko służy do kładzenia paneli.

 

Zebrał taczkę i załadował tyle drewna, ile mógł. Miał już wracać, ale spostrzegł, jak pod dom podjeżdża samochód, a z niego wchodzą do domu ludzie ubrani w mundury.

 

Dla mnie zdanie generowane. Jak mogli wejść z samochodu wprost do domu?

Dymytro był synem sąsiedniej rodziny, będącej przeciwieństwem małej rodziny Iwana. Liczyła wiele osób, dla których niewielki dom był zbyt mały, by wszystkich pomieścić.

 

O mamo. Przeczytaj sobie to zdanie na głos. 

 

 

W mojej ocenie tego opowiadania nie pisał człowiek. 

teksty generowane komentuję z AI

Ale coś zostało.

Ludzie patrzyli na stud

nie inaczej. Na córki inaczej. Na ojców też.

 

Rozjechało się.

 

Lerr siedział przy końcu lady, tam gdzie od kilku wieczorów zajmował to samo miejsce.

 

Dziwna konstrukcja zdania.

 

Odłożył szmatę, oparł ciężkie, czerwone od zmywania garów przedramiona o blat i spojrzał na Lerra tak, jak patrzy się na kogoś, kto dobrowolnie szuka guza.

Przedramionami mył? Ja myję dłońmi;)

 

Barek oparł się o ladę.

Oparł się przed momentem. 

 

 

– Po piwo najuczciwiej.

Nie zrozumiałam.

 

W dusznej izbie, dotąd pachnącej kwaśnym piwem i dymem z torfu, nagle zrobiło się chłodno.

Ja bym izbie dała po torfu. 

 

 

 

Był niski, szeroki w ramionach, cały w błocie od kolan po pas. Włosy miał tłuste, zmierzwione od potu, twarz poszarzałą, a oczy takie, jakie mają ludzie, którzy biegną długo, zanim pozwolą sobie zrozumieć, przed czym.

Już w poprzednim akapicie dowiedzieliśmy się, że był cały w błocie. 

Zmierzwione, to potargane, to jak mają być tłuste i potargane?

Ludzie biegną przed czymś. 

Konstrukcja tego zdania wygląda na wygenerowaną, a nie napisaną.

 

 

Zostawił na policzkach smugi błota. Lerr przyjrzał się tym smugom. Błoto z grobli było czarne, tłuste, wymieszane z rzecznym piaskiem. Zupełnie inne niż ruda glina, którą rolnicy mieli na butach wokół karczmy.

Jak błoto jest wymieszane z piaskiem, to już nie jest tłuste i raczej też nie jest czarne. 

Jakie to są buty wokół karczmy?

 

– Do połowy.

Czego?

 

Przesunął kciukiem po wytartym rogowej oprawie rękojeści, jakby sprawdzał, czy stal pamięta jeszcze czasy, gdy raporty pisało się dla prawdy, a nie dla świętego spokoju.

 

Skoro oprawie to wytartej. 

 

Morn zauważył to i uśmiechnął się dziurawo.

Nie da się uśmiechnąć dziurawo. 

 

 

To nie była jeszcze sprawa.

Ale zaczynała mieć kształt.

 

Skoro to nie sprawa, to co zaczynało mieć kształt?

 

 

Może jeszcze wrócę, ale te niekończące się, a za to mało wnoszące dialogi nieco mnie znużyły. 

Miało być sensacyjnie, a bardzo długo nic się nie dzieje. 

teksty generowane komentuję z AI

Historia mroczna, ale brak w niej powietrza. Akcja pędzi i miałam wrażenie, jakbym oglądała ją z okien TJV. Niby wiem, co mi mignęło, ale mało poczułam, bo leciałam dalej. 

Często mówię autorom, że powinni wywalić 20-30% opowiadania, u Ciebie chciałabym -20-30 % więcej. Oczekiwałabym przestrzeni, zatrzymania się, poczucia tego, o czym czytam. 

teksty generowane komentuję z AI

Bajkowo smutne, bajkowo okrutne. 

Ten cios między oczy na samym początku powoduje pewnego rodzaju emocjonalne odrętwienie, ale czytałam z zainteresowaniem. 

teksty generowane komentuję z AI

Czuję się jak osoba, która naprawiała coś w piwnicy, a po wyjściu okazało się, że było tornado i już przeszło ;)

GZ szkoda że odchodzisz, ale może nie na długo ;)

teksty generowane komentuję z AI

Wypada jedynie powiedzieć Amen!

Miejmy nadzieję, że ludzie zmienią się na lepsze, choć póki co nie wygląda.

teksty generowane komentuję z AI

W sumie nie wiem, kim był Jacek, ale wiem, że nie chcę go poznać osobiście. 

Czytało mi się dobrze, ale to zajrzał, spojrzał w pierwszym akapicie mnie zatrzymało. 

 

Scena w pracy podobała mi się mniej, jakby była dodana, wepchnięta. Nie tak spójna jak pozostałe. 

teksty generowane komentuję z AI

Brzydko się bawisz Finklo! ]:->

W razie czego wyniki będą na Gwiazdkę;)

I teraz już wiecie, po co nam limity?;D

teksty generowane komentuję z AI

Mentalny raport brzmi super. 

Ubawiłeś mnie ;)

teksty generowane komentuję z AI

Poprawiłam się Marzanie. Jak znalazłam obrazek, to wydawał się ok.

teksty generowane komentuję z AI

Niepotrzebnie powtarzasz tytuł w tekście. 

 

– Drzyj tę koszulę, nie będziemy jej przecież teraz rozpinać…

Jak był bechter, to raczej koszule nie były zapinane. 

 

– Zróbcie mi miejsce… Asterze, czy wy kiedykolwiek się myjecie? Łapy macie brudne jakbyście dopiero co skończyli gnój przerzucać. Przecież mu tylko pogorszycie…

Aster raz z małej, raz z dużej, warto by ujednolicić. Raczej mu się pogorszy.

 

Ta stylizacja między staropolską, a rosyjską brzmi dla mnie nienaturalnie. 

 

Jaka to ambona, skoro wierzą w Astera?

 

A ta ambona była w budynku, czy w lesie, bo też nie wiadomo?

 

Czemu dzicz z dużej?

 

Jak palom, skoro stał przy ścianie?

 

– Nie śmiałbym – Sambor mrugnął wesoło do mistrza Jodłowskiego. – Nie zajmują dużo miejsca, a bukłak i tak noszę. Wódka czasem leczy ciało, czasem duszę… Tymczasem do świtu jeszcze daleko, wasza miłość zdaje się poddenerwowany, mi zaś samemu nie wypada… Rozumiem godność urzędu i konweseanse, ale…

 

Kropka po śmiałbym.

Konwenanse chyba.

 

 

Wódka to raczej nie w średniowieczu.

 

– A tam, zdobyczna

Brak kropki. Ponieważ ten błąd się powtarza, wrzucam poradnik https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

 

W innych okolicznościach nikt by się na nich nie porwał, ale wtedy w Dziczy było wyjątkowo niespokojnie. Jacyś banici zebrali większą bandę, kręcili się po Dziczy jakiś czas, mieli nawet swojego… Króla. No i w końcu zasadzili się na rzeczoną karawanę. Gdybyśmy z towarzystwem polnym nie przybyli[,] to byłoby z asterami chudo…

 

Powtórzenia psują płynność lektury. Czemu Asterowie z małej, skoro to pewnie nazwa plemienia, lub kraju? Czemu król z dużej?

Towarzystwo polne bardzo trąci Sienkiewiczem.

 

 

 

Jeden z kupców wiózł na handel wódkę w pięknej karafce. Wiesz, wasza miłość, jakie piękne szkła potrafią asterowie wyrobić? My długo tak nie będziemy umieli… Krasnoludy tym bardziej. Koniec końców wódkę przelałem do bukłaka, bo jest prosta i tania, a karafka została w moim dworku, cieszy salonik w moim dworku w Wólce Sokolickiej.

Powtórzenia liczne, Asterowie z dużej. 

Skoro bukłaka, to jest prosty i tani.

Opowiedz jak się cieszą saloniki?;)

 

 

 

 Ponoć stróżujecie w Dzicz na bandytów, chłopom broń organizujecie i do sztuki wojennej przyuczacie, żeby się bronili.

Wyprawić się można w dzicz, ale stróżuje się w dziczy i nie na kogoś.

 

 

 

 

teksty generowane komentuję z AI

Niezły S.M.O.K, lubię takie skróty ;)

 

Bez względu na skalę, tego typu kolizje stanowiły nieprzewidywalne oraz ogromne zagrożenie.

Skoro ogromne, to jednak przewidywalne. Z jednego bym zrezygnowała.

 

System sekunda po sekundzie, a także kwartał po kwartale monitorował kosmiczny firmament. Procedura śledzenia konkretnego obiektu uruchamiała się automatycznie,

gdy znalazł się on w dozorowanym obszarze. Ochrona dotyczyła sfery o promieniu od 1 do 15 au (jednostek astronomicznych). Istotne znaczenie w pierwszej kolejności miała wielkość oraz trajektoria lotu obiektów. Wydolność SMOK-a pozwalała na jednoczesne śledzenie ok. 10120 obiektów w sposób intencjonalny, to znaczy bez szczegółowego rozpracowywania.  

Coś się rozjechało w formatowaniu. 

Istotne znaczenie i w pierwszej kolejności, to masło maślane. 

W tekście literackim nie używam skrótów, ma być około. Poza tym około to 100, 1000, a nie 12345.

Liczby zapisujemy słownie. 

Intencjonalny oznacza zamierzony, a nie nieszczegółowy.

 

Te odstępy między akapitami utrudniają czytanie.

 

Jeżeli trajektoria konkretnego obiektu była niekolizyjna z Ziemią, Księżycem lub pozostałymi ochranianymi elementami, a w przypadku pojazdów kosmicznych były one

w 100% identyfikowalne i sprawne, SMOK zachowywał się pasywnie. Natomiast w przypadku nawet niewielkiego prawdopodobieństwa, że obiekt w jakikolwiek sposób może być zagrożeniem, system automatycznie klasyfikował go jako OPN (Obiekt Potencjalnie Niebezpieczny). Wtedy rozpoczynało się szczegółowe i ciągłe śledzenie obiektu.

 

Tu też coś się rozjechało. 

Procenty słownie, 100 też.

Za dużo grzybów w barszczu jeśli piszesz, że chronili ziemię i księżyc, to te pozostałe już tylko utrudniają czytanie. 

Masz obiektozę.

 

Rekomendacje system przekazywał do analityków, którzy podejmowali decyzję.

Raczej te decyzje, bo jeśli we wszystkich przypadkach, zespoły analityków podejmowały jedną decyzję, to trochę kosmos;)

 

Najczęściej był to dryfujący złom, roje meteorytów lub okruchy materii niewiadomego pochodzenia.

Już to wiem.

 

No ja nie jestem mistrzem wiedzy o kosmosie, ale przechwytywały komety?! Hello!

Lem gdzieś tam płacze!

 

Jest lepiej z zapisem dialogów, ale są dość drewniane. Trzeba by popracować nad ich płynnością.

SF dla mnie jest dość ryzykowne i mało przekonujące. Wiem, że to trudna sztuka, ale nie porwało. 

 

Wolałabym, choć to może być mój osobniczy defekt, fabułę bardziej dotyczącą bohatera. Wtedy łatwiej jest się wystraszyć, poruszyć. Bo przygody maszyn i śmieci nie są aż tak zajmujące. 

 

teksty generowane komentuję z AI

Na prawdę dobre. 

Niby wszystko jasne i nie takie znów odkrywcze, ale te przygody, twisty, ofiary. Urzekła mnie ta historia. 

No i ładnie napisane, czytałam płynnie i z przyjemnością.

teksty generowane komentuję z AI

Dziękuję Wam serdecznie, czyli awaryjnie mamy obstawiony lipiec. Niemniej jednak rozglądamy się za dyżurnymi.

Na Ciebie patrzę użytkowniku!

 

Zamyka w górę poważnego amerykanina afrykańskiego pochodzenia mężczyzna gapić się | Zdjęcie Premium

teksty generowane komentuję z AI

Rozumiem melendurze88. Drodzy chętni do dyżurowania mamy wakat w piątek i niedzielę. Kto da więcej?;)

teksty generowane komentuję z AI

I ta twarda rura uciskała go w gardle.

Uciskała raczej w co, a nie gdzie.

 

– Ale czego pani ode mnie oczekuje?! – doktor uniósł głos.

 

O formatowaniu dialogów przeczytasz sobie tu: https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

Doktor z dużej. 

 

– Cześć, mamo – odruchowo spróbował się przywitać, ale żaden dźwięk nie wydostał się z jego ust.

Tu też dialog do poprawy. Kropka po mamo, odruchowo z dużej. 

 

Bardzo rzewne, ale czyta się przyjemnie. Szkoda, że nie w ramach konkursu. 

 

 

teksty generowane komentuję z AI

Był bardzo zmęczony i głodny. To były ostatnie potrzeby, które jeszcze rozumiał. 

Byłoza.

 

Filip dostrzegł zakonnice i bezdomnego pląsających z kimś, kto wyglądał jak zboczeniec.

Jedna zakonnicę czy wiele? Jak zboczeniec, czyli jak?

 

Zadbaj, by na starość nawet ta ostatnia chwila była tą najlepszą.

Wywaliłabym ta. 

 

Czyli starość może być całkiem szczęśliwa. Perfidnie to sobie wymyśliłeś.

teksty generowane komentuję z AI

A jakiego koloru był grawiolot. 

I co dalej, trzymasz go w garażu i planujesz kolejne podróże?;)

 

teksty generowane komentuję z AI

Jury uważa, że 30K znaków to dużo, a słowa nie rzeka, można ograniczać bez ryzyka powodzi ;)

Czytając liczne opowiadania, odczuwam potrzebę lekkiego wyciśnięcia.

teksty generowane komentuję z AI

Przejmująca historia. I mimo, że w sumie żadne z nich nie wzbudziło mojej gorącej sympatii, poczułam smutek. Ich niedoskonałość, zagubienie, nieoczywistość tego, co się między nimi działo poruszyły mnie. 

Opisy smakowite jak zawsze. 

Piórkowo będę na TAK

teksty generowane komentuję z AI

kontrastując z wilgocią ścian i porastającą ściany pleśnią. 

Ściany Ci się zdublowały, co psuje otwarcie. Może tak:

kontrastując z wilgocią ścian i smugami szarozielonej pleśni? 

 

 

Niepotrzebnie dodajesz akapity, one mogłyby rozdzielać podrozdziały, sceny, ale nie kolejne wersy.

 

 Arabella pchnęła skrzypiące drzwi do opuszczonej biblioteki.

 

Opisujesz pomieszczenie, a potem ona pcha drzwi – to wchodzi (wtedy trochę za wcześnie te opisy), czy wychodzi, wtedy po co one?

 

Zaraza" Mruknęła pod nosem. "Czyżby Elian przez ten czas nie zrobił nic z tą wilgocią?". Kręcąc głową z niedowierzaniem weszła głębiej do pomieszczenia i mrużąc oczy otworzyła na oścież dziurawe okiennice. 

Błędny zapis dialogu. Powinno być tak:

– Zaraza – mruknęła pod nosem. – Czyżby Elian przez ten czas nie zrobił nic z tą wilgocią?.

Kręcąc głową z niedowierzaniem weszła głębiej do pomieszczenia i mrużąc oczy otworzyła na oścież dziurawe okiennice. 

 

Po chwili odwróciła się z wolna i omiotła wzrokiem wynędzniałe rzędy regałów. Od razu dostrzegła ziejącą w dachu dziurę znajdującą się w rogu pomieszczenia oraz porośnięte mchem ściany. Stare, wiekowe choć solidne drewniane półki uginały się od przesiąkniętych wilgocią książek. 

Dałabym do kolejne akapitu. 

Jakie to są wynędzniałe regały? ;) Trzeba by napisać, co to oznacza.

Dalszy komentarz powoduje, że jeszcze mniej wiem, czemu niby wynędzniałe. 

O mchu już było. 

 

Czemu z powątpiewaniem wyjęła?

 

List przeczy temu co napisałaś. To nie są wskazówki maga, to list do maga, jako komentarz wskazówek. 

 

 

 Zgodnie z twoimi wskazówkami udało mi się w końcu skompletować wydarzenia, mające miejsce przed dziewięcioma laty.

Wydarzeń się nie kompletuje. 

 

Wciąż do końca nie wiem, jak dokładne mają nam one pomóc w naszej sprawie, lecz po ich analizie zaczynam podzielać twój niepokój.

 

Czemu niepokój, skoro mają pomóc. Akurat w liście twój z dużej.

 

 

Liczni wrogowie na mnie czyhają, postaram się zaszyć w najbliższych tygodniach.

 

Czyhają na mnie liczni wrogowie, dlatego…

 

Powiedz mi Przyjacielu, skąd wiedziałeś, żeby to właśnie do niego zgłosić się wtedy z tą sprawą? 

 Niezgrabne zdanie.

 

 

 "W starej bibliotece" Wyszeptała bezgłośnie Arabella i przygryzła ze złości wargę. "Zwariował, czy co? Przecież to wszystko rozpadnie się przy pierwszym dotyku".

Błędnie zapisujesz dialogi, popatrz na poradnik: https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

 

 

Niemniej z wolna ruszyła między wiekowe regały[,] czujnie wypatrując nietypowych okładek. Przeskakiwała wzrokiem przez stare, obszerne tomiszcza na tematy alchemiczne, cieniutkie prace studentów a Ban Aard, oraz zbiory pozornie niepowiązanych ze sobą luźno spiętych kartek. 

Książki nie są na tematy.

Skąd wiadomo, że strony było powiązane?

 

 i przystawiwszy do światła ledwo odczytała pojedynczą, wyrytą przed laty literę "D". 

Do jakiego światła?

 

Momentalnie zawróciła do zatęchłej alejki i po chwili znalazła oczyma to, czego szukała.

Czemu oczami, błagam, wystarczy znalazła!

 

"Bajki i Klechoty, autorstwa Flourensa Dellanoy-a". 

 

A nie klechdy?

 

Czemu anonimowe z dużej?

 

"Chociaż, może i mają trochę racji" Wyszeptała Rzeźniczka i wzdrygnęła się na myśl o Rudwinie, o którym Elian pisał w liście. 

Błędny zapis dialogu, a raczej wypowiedzi.

 

"Mam cię!" Zakrzyknęła triumfalnie, po czym pośpiesznie zabrała ją do światła.

Błędni zapis dialogu.

 

Wręcz zbyt solidnie, okuta metalem oprawka, pokryta warstwą dziwnego, tłustego oleju prawdopodobnie zapobiegającemu dostawaniu się rdzy.

Prawdopodobnie mającemu zapobiec…

 

 

Na okładce o dziwo namalowany był rysunek.

Szokująca historia, taka książka z rysunkiem na okładce ;)

 

Arabella zdziwiona zamrugała parę razy, po czym ujrzała przed nim jakiś żołnierzy, zaszytą między drzewami chatę oraz liczne ślepia spoglądające na nich spomiędzy chaszczy. 

 

Jakiś żołnierz, jakichś żołnierzy.

Chata zaszyta brzmi źle. 

Przy takiej liczbie rzeczowników nie wiadomo już na kogo spoglądały oczy.

 

 "Pan Wojny" Przeczytała tytuł. "Autorstwa Krzesimira Zaręby. No no, nie chwalił mi się" Mruknęła pod nosem uważnie notując sobie ten fakt w głowie. "Tylko o czym do cholery może być ta księga? 

-Sprawdź, jeżeli masz odwagę. Nic cię nie powstrzymuje, prawda?

 Arabella drgnęła gwałtownie wypuszczając książkę z dłoni. Błyskawicznie wyciągnęła z rękawa niewielki nożyk i cisnęła nim w stronę obcego, niskiego głosu. 

Błędny zapis dialogu. Nie da się cisnąć w stronę głosu, raczej w stronę z której dobiega głos. 

 

 

Zaprezentowałeś nam wyrwaną z szerszego kontekstu, źle napisaną scenkę. Powinieneś oznaczyć to jako fragment, bo nie ma tu żadnego zakończenia opowieści. Mam nadzieję, że poprawisz błędy i napiszesz jakieś kompletne opowiadanie. Powodzenia.

 

 

teksty generowane komentuję z AI

A ja wiem, skąd HollyHell wie, że to nie ostatni konkurs świata… ;)

teksty generowane komentuję z AI

Tobie również zdrowia i sił. 

teksty generowane komentuję z AI

Intrygujące, ale muszę wyznać, że zostawia ogromny niedosyt, rzekłabym wręcz głód kontynuacji. 

teksty generowane komentuję z AI

dłonie grube od pracy

Może zgrubiałe, bo grubych od pracy sobie nie wyobrażam. 

 

Zaczęło się super. Fajny klimat, nieco wtórnie, ale z przytupem. Tylko Przytupu wyszło Ci tyle, że słabo zmieściła się jakaś treść. I trochę mnie ten klimat znużył. 

Dialogi dziwne, szarpane, rzekłabym nieludzkie. 

Jest ziarenko na początek, trzeba sporo popracować, ale to dobrze, bo po to tu jesteśmy. 

teksty generowane komentuję z AI

Rozdzieliłabym nieco ten tekst, bo jest mocno zbity. 

 

Myśli dałabym do kolejnego akapitu. 

 

Przypomniał mi się sekretny dziennik Adriana M. ;)

teksty generowane komentuję z AI

Obwieszczam, że betweenthelines jest wyrobioną, a nawet 100% dyżurną.

W excellu zapisalam sobie beet i nie znalazłam Cię;)

Wybacz, ale ręczna weryfikacja jest pełna łez i potu…

teksty generowane komentuję z AI

Ten początek ze ścieżką to bym przerobiła, bo odstaje od reszty i mocno jest drewniany. 

Cała historia fajna, przekorna, intrygująca.

Bardzo fajne opisy, zarówno las, żarcie, falujące piersi, jak i łomotania wciąga i widzę ją przed oczami. 

Na piórko wydaje mi się to jeszcze nieco nieoszlifowane, ale to na prawdę fajne opowiadanie. 

teksty generowane komentuję z AI

Nadeszło podsumowanie maja. 

bruce, Zygfryd89 i Marszawa to nasze 100!

Ambush się nie wyrobiła i obiecuje przeczytać wszystkie opowiadania maja ze swojego dyżuru

beetweenthelines się nie zjawił, jeśli to czytasz to pokajaj się czynnym żalem i ruszaj z czerwcem;) A jak nie to napiszę na priv. 

 

Pozostali wyrobili się i maja prawa wyrobionych dyżurnych. 

 

Ku chwale portalu!

teksty generowane komentuję z AI

Nie miała ani jednej rysy, za to była ciężka, potwornie uwalona w mokotowskim błocie i resztkach kompostu.

Uwalona kim/czym.

 

Tarcie…

Ale o co chodzi?

 

Spojrzała na hologram znad okularów spiętych gustownie miedzianym drutem, sarknęła głośno i machnęła szmatą prosto przez jego cyfrowy nos.

Nie wynika z tego zdania czyj nos.

 

Mistrz Mitomani ;) Jesteś wielka!

 

Zabawne opowiadanie, choć jak dla mnie nieco niedoszlifowane. 

teksty generowane komentuję z AI

Jury po naradzie może się zgodzić na dorzucenie 5K limitu dla autorów, którzy przeczytają i skomentują co najmniej 80% tekstów. 

Nie będziemy skracać do szortów. 

Co do przedłużania, to pewnie damy się namówić, ale nie rozmawiajmy o tym zanim cokolwiek się zaczęło ;)

teksty generowane komentuję z AI

Nie, HollyHell91, tak mi się powiedziało. Może być jeden zgon, albo tak zwane pozgonie ;) Chociaż jakieś masowe dobiajanie się do wrót niebieskich też byłoby ok. 

 

teksty generowane komentuję z AI

Może jej samej, jeśli spojrzy w lustro. Wiesz… “lustereczko powiedz przecie…” 

teksty generowane komentuję z AI

Przyjmiemy japońskie halloween, meksykańską Sante Muerte, Kubańskie Zombie, a nawet Midmo gdzieś z Afryki. Byle trup sypał się gęsto. 

 

Przy okazji przypominam, że Jury będzie czytać na bieżąco, więc jeśli opublikujecie tekst z błędami, nie spodziewajcie się powtórnych wizyt. 

Zmiany w tekście po publikacji są możliwe, ale ma to być ścieranie kurzy, a nie burzenie ścian. 

 

WAŻNE DLA POCZĄTKUJĄCYCH: Nie umieszczajcie w opowiadaniu opisu do biblioteki, bo jak opowiadanie do niej trafi, to portal zdekonspiruje Was bez litości. 

Pamiętajcie, publikujecie anonimowo!

teksty generowane komentuję z AI

Możesz być narratorem MichaleuBullfinchu i relacjonować z boku.

teksty generowane komentuję z AI

Tęskniliście za konkursami, no to macie! ;D

 

Często zastanawiacie się, jak to będzie po śmierci? Czy pochłonie Was na wieki czarna pustka, czy będziecie się błąkać niczym dusze piekielne po nieskończonych bezdrożach zimnych galaktyk?

A może zyskacie drugie życie jako zombie i wyruszycie na wyprawę w celu odzyskania serca bijącego w skrzyni zakopanej przez szalonego nekromantę?

Mamy dla Was dobrą wiadomość! Już nie musicie gdybać! Sami napiszcie, co się naprawdę stało! Wy najlepiej wiecie, dlaczego skóra odpada Wam w tylko w “te” dni, a dawno zagubione oko kisi się w słoiku sąsiadki, czekając na gorsze czasy.

Niczego nie ukrywajcie! Opowiedzcie o tym wujku, który nawiedza kurnik od miesiąca, emanuje szaleństwem. Podobno kogut dawno się wyprowadził, a dwadzieścia pięć kur przestało się nieść i tańczą sambę.  A może o ciotce, co to syczała coś na łożu śmierci o zemście i teraz wiatr w Waszej wiosce wieje bez przerwy od dwóch tygodni, niosąc zapach spalonej golonki…  

Śmierć jest bezlitosna i sprawiedliwa, ale to, co może zdarzyć się po spotkaniu z nią, zależy już tylko od Was! Kim będziesz, bohaterze, w jakim będziesz stanie (stałym, ciekłym czy gazowym), czy będzie ci do twarzy? Czekamy na Twoją opowieść! 

Ma być strasznie! Może być śmiesznie! I musi się dziać  po spotkaniu z kostuchą (lub ostatecznie w trakcie)! 

Limit znaków: Minimalny 10K, maksymalny 25K według licznika portalowego

Termin publikacji: Zaczynamy w dzień wdowy, czyli 23.06, natomiast dniem zakończenia konkursu, będzie 24.07 31.07 czyli dzień policjanta! Niech te piękne daty będą dla Was dodatkową zachętą!;)

 

Anonimy: Publikacje mają być anonimowe, utworzymy specjalny wątek do zgadywanek. Jury wskaże, kiedy będzie można zdjąć maski.

 

Termin wyników: Gdy decyzje jury zarumienią się i dojrzeją ;D

 

Jury: Ambush, JolkaK, beeecki

 

Liczba tekstów na uczestnika: 1, słownie: jeden.

 

Betowanie jest dozwolone

Teksty nie mogą być nigdzie publikowane przed rozpoczęciem konkursu ani do momentu jego rozstrzygnięcia.

Prosimy o unikania opisów ekstremalnych, czyli nieuzasadnionej przemocy, jakichś szczegółowych opisów tortur. Czyli jury prosi, żeby nie poszło w gore!;)

 

Kryteria ocen:

– uwzględnienie obowiązkowych założeń konkursu,

– kreatywność/ pomysłowość,

– język i stylistyka,

– widzimisię jury.

 

Nagrody: Jury wybierze i nagrodzi książkami niespodziankami trzy najlepsze opowiadania.

teksty generowane komentuję z AI

„Będzie luz, nic na piątek nie ma” – mówił kumpel, który od tygodnia błagał go o zastępstwo, bo musi jechać z dzieciakiem do lekarza.

Cudzysłów zbędny, jak dla mnie.

 

Czerwone cyfry paliły go po oczach.

Palić po oczach to nie po polsku.

 

Potem będzie mógł położyć się na tym zapchlonym wyrze z MON-owskim kocem, którego nikt chyba nie wymieniał od paru lat.

 

Aha, na tym portalu tekst powyżej 11K to już opowiadanie, nie szort. 

Na pewno było zapchlone? Pchły to pasożyty zwierząt. Po co to chyba?

 

I jeszcze to jebane rozpoznanie…

Powinno być zapisane jako myśli bohatera, bo to raczej nie jest komentarz narratora.

 

 

Fajny klimacik. Z każdym kolejnym akapitem, nieco bardziej bałam się czytać dalej.

No i nie wiem, czy jesteś wojskowym, ale wyszło bardzo branżowo. 

 

 

teksty generowane komentuję z AI

Jak ja się cieszę, że w poniedziałek pójdę do pracy!

Twoje opowiadanie powinni publikować w urzędach pracy ;)

Bardzo miło rozpoczęłam niedzielę.

teksty generowane komentuję z AI

Wydatny biust, pełne biodra i wąski w pasie, podkreślający kształt brzuszek.

 

Brzuszek był wąski w pasie? Na pewno?

teksty generowane komentuję z AI

Siedzący przy biurku łysiejący, niemłody już mężczyzna, ubrany był w podobny mundur, lecz jego uniform na pagonach przystrojony był błyszczącymi gwiazdkami. Do tego różnokolorowe baretki w okolicy lewej piersi świadczyły o dużym doświadczeniu, a zapewne również o jego licznych zasługach. Oficer z pewnym zniechęcenie machną ręką, aby w ten sposób  uciszyć młodego człowieka. Po krótkiej chwili prawą dłonią z wyższością skinął, by ten usiadł na krześle naprzeciw niego. Gdy młodszy stopniem żołnierz spoczął, oficer ostro i dosadnie rozpoczął tyradę:

– Tyle razy ci mówiłem bar… – Najwidoczniej chciał użyć nieregulaminowego określenia, dlatego się powstrzymał, lecz bez zająknięcia kontynuował: – żeby nie pukać do drzwi. Masz wchodzić i już. Czy tu jest hotel albo jakiś burdel. Zawsze musicie pamiętać, że pracujecie w poważnej jednostce wywiadowczej.

Starszy stopniem zakończył swój przydługi wywód. A potem zapytał:

– To z czym przychodzisz Młody?

 

Nie ma za co.

teksty generowane komentuję z AI

Tak, teraz dużo bardziej mi się podoba. Zostało to, co najsmakowitsze. 

Życzę dalszej owocnej twórczości!

teksty generowane komentuję z AI

Mądra Loża radzi, żeby przy uporczywym uchylaniu się od poprawek i trwaniu w błędach, dyżurni umieszczali jako komentarz jedynie linki do poradników.

teksty generowane komentuję z AI

George Orwell na pewno to przeczytał gdzieś w niebie i załopotał skrzydłami;)

Z początku pomyślałam o jednym Ferdynandzie i nie zachęciłam się, ale potem wciągnąłeś mnie po uszy. 

Historia okropna, ale równocześnie cudna.

teksty generowane komentuję z AI

Beata postanowiła zwiedzić wszystkie miasta, które jej ciocia zaznaczyła jako ważne.

A może miejsca, bo masz miasto w kolejnym akapicie?

 

Właśnie stała u podnóża potężnej[,] betonowej konstrukcji i marszczyła czoło.

 

ostrą, zdecydowaną geometrią

 

Z przytupem, ale nie zrozumiałam.

 

Spojrzał w stronę przejścia dla pieszych i energicznym krokiem poszedł do pracy.

Samo wyjaśnienie, że bohater był Feliksem, jest nieco dziwne, bo bohaterka była inna i nagle okazuje się, że jego też znamy;) Poza tym opisując gościa, który właśnie idzie ulicą, nie wiemy gdzie idzie. Możemy zakładać, że idzie do pracy, ale może na dworzec, albo na SOR. W moim odczuciu narrator nie powinien być tak wszechwiedzący.

 

Zatkany wtyczką port jest raczej bezpieczny.

 

Wynika[ło] z niego, że przestrzeń nie jest żadnym podstawowym bytem, tylko czymś, co czas sobie wytwarza po drodze, jak urzędy wytwarzają formularze.

 

To ładne;)

 

Zaczęło się tak sobie, ale potem rozkręciło się ślicznie.

Podoba mi się lekki jak koci chód humor. 

Moim zdaniem pierwszy podrozdział mógłby zostać wywalony, bo poza odwołaniem do Gorzowa, nie za wiele wnosi. Perypetie misji kosmicznej rozbawiły mnie. SF jest wątłe, ale wpisuje się to idealnie w Twój pomysł. 

 

teksty generowane komentuję z AI

La Catrina przystaje przy rozlanej kałuży. Spogląda w dół, gdzie w brudnej tafli wody drży odbicie strażnika – zniekształcone, obrzękłe, przypominające żerujące zwierzę, nie człowieka.

Żerujące zwierzęta wyglądają naprawdę różnie ;)

 

Bardzo plastyczny tekst, niemal malowany, ale trochę nudny.

Czytało mi się dobrze, podobał mi się meksykański folklor, ale fabularnie mnie tym razem nie porwało. 

 

teksty generowane komentuję z AI

Żołnierz jechał galopem po wąskim trakcie na czele niewielkiego oddziału.

Raczej oddział jechał, bo teraz mamy zdanie, a na końcu okazuje się, że inne.

 

 

okoliczne pola uprawne po obu stronach gościńca.

Albo okoliczne, albo po obu stronach, teraz jest za dużo grzybów w barszczu.

 

wspierając się o krzywej lasce.

Jak dla mnie szedł o lasce, opierał się na lasce. 

 

 

Gdy zza pleców doszedł go szybko rosnący tętent kopyt, odwrócił powoli tułów, ale chrust na jego plecach przesłaniał widok.

Trochę nielogiczne, jakby odwrócił głowę, to by nie widział, ale jak skręca tułów, to chrust też się obraca. 

 

 

Po przejechaniu między nimi trakt wił się coraz bardziej, niczym pełzająca żmija.

Wynika, że trakt przejechał.

 

Jednocześnie jego dwaj towarzysze, każdy przydzieloną trójką ludzi, także ruszyli; na południowy zachód i południowy wschód.

Brakuje z po każdy?

 

Gdy się zbliżali, coraz wyraźniejsze dochodziły ich zaśpiewy kobiecych i męskich głosów.

Którzy. bo się pogubiłam?

 

To wszystko się stało na przestrzeni dwustu jardów? 

 

Wieśniacy byli tak bardzo zajęci obchodzeniem jakiegoś swojego święta, że obecność jeźdźców zauważyli, dopiero gdy ci już okrążyli wioskę z trzech stron.

Swojego zbędne, nie obchodzimy cudzych świąt. 

 

 Niektórzy mieszkańcy pobiegli do swoich chat, inni pochowali się po szopach, ale większość pozostała na miejscu.

Tu też bez swoich.

 

Po chwili trzynastu zbrojnych wtargnął do osady, rozganiając drób i psy, rozbiegające się z wrzaskiem.

Psy z wrzaskiem?

 

Tych, którzy się nie pochowali, nie było więcej niż trzydziestu – nieco więcej mężczyzn niż kobiet. Wszyscy odziani w proste, chłopskie ubrania, ale całkiem czyste i odświętnymi ozdobami w postaci wianków i kokard.

 

Oni wjechali do wsi, potem wjechali i jeszcze raz wjechali. 

Z odświętnymi powinno być.

 

Nie nazywałabym dowódcy żołnierzem, bo to mylące. 

Nie porwało mnie, ale jest opowieść, wiec po wygładzeniu, mogłaby to być miła lektura.

 

Troszkę przegadujesz. 

teksty generowane komentuję z AI

Nowa Fantastyka