Profil użytkownika


komentarze: 7308, w dziale opowiadań: 5910, opowiadania: 2532

Ostatnie sto komentarzy

Przy stolikach trwał pseudointelektualny pijacki bełkot, a część absolwentów toczyła nierówną walkę z obezwładniającym alkoholem. Joe znalazł miejsce przy barze i zamówił piwo.

Trwał bełkot podoba mi się mniej. 

 

Kryzysy totalitarne podobały mi się, choć wyszły nieco zawile. To znaczy nie do końca pojęłam kogo prześladowano i za co.

 

Militarnie ciekawie, chociaż mi tak nie idzie, że przeważnie mi się podoba, SF też spoko, niczym nie razi.

Czytało mi się dobrze, chociaż nie wciągnęłam się bardzo i co gorsza nie poczułam zaskoczenia. 

 

Dlatego piórkowo będę na NIE.

delulu managment

Pogrzeb nigdy nie jest powodem do zbytniej radości, w szczególności pogrzeb kogoś, kto na przestrzeni cykli zyskał taką pozycję jak arcykrólowa Enestera Z krwi Dariushowej domu Miecza i rzeczywiście, pogrzeb ów nie wzbudził w nikim zbyt pozytywnych emocji, a na pewno nie w rodzinie samej zainteresowanej.

Czemu Z krwi z dużej?

Takie długie, zawiłe i purpurowe zdanie może kończyć lekturę.

Czemu pogrzeb ma w ogóle wzbudzać pozytywne emocje?

 

 

Potomkowie Dariusha-Josepha bowiem zebrani w oddalonym od wszelkiej cywilizacji majątku ziemskim Lebrin mieli wyjątkowo podły humor.

 

To bowiem po co jest wstawione w tym miejscu, a nawet ogólnie po co?

 

Arcykrólowa kontrolowała dyskurs polityczny cesarstwa przez ostatnie trzydzieści cykli i jej nagła śmierć była dla jej rozleniwionych krewniaków wyjątkowo nie na rękę. Teraz przyszła pora by oni sami wzięli się w garść i spróbowali utrzymać, choć część z wyrobionych przez arcykrólową i – świeć panie nad jego duszą – męża wpływów na dworze cesarskim. 

 

 

Masz jejozę, ale lubisz też powtarzać słowo wyjątkowo. 

Czemu nad jego duszą, skoro to ona umarła?

 

Pałac w Lebrin był powszechnie uważany za miejsce wyjątkowo przeklęte, czemu również nie pomagał fakt, że w języku miejscowej ludności jego nazwa oznaczała "słabe plony".

 

Wyjątkowo przeklęte to jakie? Bo brzmi jak bardzo najpiękniejsza ;P

 

Sam w sobie pałac nie był jakoś nadzwyczajnie brzydki, czy też zaniedbany, ot przedkiramackie dworzysko zachowane w późnokubolandzkiej stylistyce i zarośnięte wokoło ¾ bluszczem.

W tekście literackim w trzech czwartych.

To jest początek opowieści? Bo liczba pojęć wymagających wyjaśnienia zasypuje mnie jak lawina;)

 

Może i na ten region świata mało popularne zjawisko, ale nie odstające od normy na tyle, by przezwać go nawiedzonym z powodu tak trywialnego, jak rzadko spotykany wygląd.

Co jest zjawiskiem dwór, bluszcz, czy wrzosowisko?

 

Pałac był uznawany za przeklęty z powodu takowego, iż wokół niego miejscowa ludność zdaje się, widziała przeróżne nadnaturalne zjawiska, jak również wzmożoną aktywność i nadzwyczajnie wysoką populację pomniejszych bóstw, demonów i duchów przyrody.

Przeczytaj to zdanie na głos. 

 

 

Dlaczego też, skoro miejsce owo jest powszechnie uznawane za nieprzyjazne dla całej ludzkiej nacji i za aż rojące się od bezbożnych bytów nieczystych i tak zostało wybrane miejscem spotkania całości jednego z najwybitniejszych i najbardziej wpływowych rodów tej części świata?

Znowu też wydaje mi się losowo wstawione w zdanie. 

 

Teraz niestety nie było tak prosto, nikt nie wiedział kogo i czy w ogóle Enestera wybrała dla siebie na następcę, do tego spośród możliwych kandydatów, żaden nie wydawał się absolutnym pewniakiem, tym bardziej po nagłej i niespodziewanej śmierci lorda Kordesa z domu Miecza, która do dzisiaj budziła kontrowersje, jako że to właśnie strażnik dworu arcykrólewskiego w Darpanie od kilku cykli zdawał się niekwestionowanym faworytem, w razie następnej przedwczesnej elekcji.

 

Wybrała na swojego następcę, bo raczej już nie dla siebie. 

Fraza od do tego, jest powtórzeniem początku zdania. 

A skąd wiemy, że była przedwczesna?

 

Fraza naj występuje więcej niż 90 razy. 

 

 

Chorobliwie wręcz aspołeczna, wysoka, smukła i ubrana w zwiewne, czarne suknie xiężna patrzyła ze smutną nadzieją na swojego niskiego, łysawego męża.

Smutna nadzieja?

 

Hrabia Lemin znał swoją ukochaną małżonkę na tyle dobrze by wiedzieć, czego w tym momencie pragnie najbardziej, a było to oczywiście jak najszybsze odwołanie swojej obecności na owym spotkaniu rodzinnym i powrocie do odosobnionego od ludzi dworku w Hembonie, gdzie jedyny grożący jej bezpośredni kontakt z innymi organizmami żywymi to z ukochanym mężem, wyuczoną do perfekcji służbą i okazjonalnie muchą, która mimo usilnych starań i tak znalazłaby jakiś sposób, by zakłócić jej samotność.

Skoro było to odwołanie, to był to powrót, bo odmianę trzeba utrzymać.

https://sjp.pwn.pl/sjp/odosobniony;2493386.html

Skoro odosobniony, to nie trzepa pisać, że od ludzi. Wtedy opowiadanie nie jest tak gargantuicznie rozbuchane i daje się czytać.

Organizmy żywe to szerokie pojęcie i myślę, że muchy, jaskółki i koty się łapią. Poza tym tekst o mężu i służbie jest źle odmieniony, co jest skutkiem tej językowej wieży Babel. 

 

 

 

Lemin wiedział również że nie może przystać na milczące błaganie swojej cichej żony. Mariaż z członkinią rodu Wazgli umieścił go, wbrew jego woli, na świeczniku, był on bowiem z jego powodu najbliżej spowinowaconym z aktualnym cesarzem nosicielem krwi Dariusha-Josepha, a co za tym idzie, kluczową postacią w niekończących się zwadach o następstwo nieboszczki arcykrólowej, tym bardziej że od czasu koronacji Jego Świętej Miłości Cesarza Walerego wielu członków rodu widziało w Leminie szarą eminencję, która mimo mało przystojnej aparycji, tak naprawdę tylko powierzchownie była odcięta od salonowej rzeczywistości, pociągając po cichu sznurkami rodowej, imperialnej, a według niektórych nawet kontynentalnej polityki ze swojej hembońskiej rezydencji.

Wyboldowałam zaimki, bez których zdanie ma większy sens. 

 

Czytając tekst czułam, że w połowie zdania nie wiem już, od czego się zaczynało. Jakiekolwiek zaintrygowanie i zaciekawienie zabiła we mnie lawina postaci i tytułów. Sugerują z całego serca spróbuj pisać krótkie opowiadania, pracuj nad powtórzeniami, gramatyką i przekazem. 

 

Życzę powodzenia. 

 

delulu managment

Oryginalny pomysł, fajne opisanie straty. Taki malutki, sekretny armagedon. 

Mimo lichej formy, a może właśnie dzięki niej;), robi wrażenie. 

Dla mnie aż takie, że dam TAKa

 

delulu managment

Świat logicznie nie do końca zrozumiałam i to jest pewien zarzut. Jednak z drugiej strony poczułam jego szaleństwo. Dziki las w środku miasta, kobieta zegar i cały ten mocno pokręcony świat robią wrażenie. Podobają mi się również wielowymiarowi bohaterowie i nawet jeśli nie wszystkie ich działania, czy decyzje są dla mnie jasne, to chce mi się o nich czytać dalej. 

Dlatego piórkowo będę na TAK. 

delulu managment

 Miasto-krater po Wielkiej Wojnie Cieni, gdzie rany duszy zbierały się i gniły, tworząc psychiczną zarazę, choroby umysłu i fale samobójczej rozpaczy.

Pomijam natłok informacji, które w tym konkretnym opowiadaniu nie koniecznie muszą wiele wnosić, ale zbierające się rany są dla mnie nielogiczne. 

 

Troszkę byłozy występuje, zresztą już zgłaszanej, a nie poprawionej.

 

Jej rodzice zginęli, gdy zawalił się most podczas powodzi.

Wolałabym gdy podczas powodzi zawalił się most.

 

Samo użycie płócien intrygujące, choć nie do końca zrozumiałam cel.

Nawiązanie do obrazu ładne, ale piórkowo będę zdecydowanie na NIE.

delulu managment

Dwudziestowieczna ludzkość jest dużo głupsza niż w czasach świetności Persji.

Też tak czasem myślę. :\

Oczywiście, że tak jest. Mnóstwo rzeczy sprawdzamy, nie pamiętamy, zawierzamy maszynom. Oni wtedy musieli szybciej myśleć, więcej widzieć. 

 

Niestety nie pomogę w rozszyfrowywaniu. Zresztą na razie nie wybieram się poza ziemię;)

delulu managment

Dałam Ci taka za Utopię wasza utopię i teraz się zastanawiam, czy nie odebrać;) 

Tamten tekst był porządnie napisany i z głębią, ale ten porwał mnie, ukołysał i utopił. 

Skojarzył mi się ze Stary człowiek i morze, znalazłam w nim tę samą niezgodę na bezradność i walkę mimo świadomości nieuchronnej porażki. 

O nic się nie potknęłam, od pierwszego zdania płynęłam, wzruszałam się i współodczuwałam. 

Piękne opowiadanie. 

Piórkowo będę na TAK.

delulu managment

@KronosieMaximusie dziekuję za przemiłą recenzję. Flakon w kształcie sokoła wystąpił w poprzednim opowiadaniu. 

@regulatorzy, naniosę poprawki. Miło mi, że wpadłaś.

Miło, że wpadłeś Misiu ;)

@Berigu, dziękuję za uwagi i recenzję. Twoje poprawki również uwzględnię.

delulu managment

Mamy podsumowanie lutego.

 

Bruce, Marszawa, beeecki i GalicyjskiZakapior są naszymi 100tkami.

 

Silveradvent jednak nie ruszył z lutym.

 

Pozostali wyrobili się pięknie.

Na dodatek wpadał od czasu do czasu BardJaskier.

 

Ku chwale portalu!

delulu managment

Kupiłam kiedyś dzieciom takie zestawy: siatkę i słoik z lupkę. Łapałyśmy rozmaite stworzonka. Ja bawiłam się chyba najlepiej ;) Odgrzebałeś we mnie to wspomnienie. 

delulu managment

Błędów było co nie miara, ale masz drogi autorze pokorę i teraz jest o wiele lepiej. 

Może z kolejnym tekstem spróbuj wskoczyć na betę. 

Niepotrzebnie kończysz każdą wypowiedź informacją, kto mówi. Często jest to jasne. 

Natomiast podoba mi się fakt, że masz pomysł fabularny i go realizujesz. Zwłaszcza u świeżynek to nie jest reguła ;)

 

 

delulu managment

Witaj. Tekst wyszedł bardzo ładny i plastyczny, a do tego zaangażowany. Jednak jak dla nie nieco przegadany. Powiedziałabym nawet, że obrazy zjadły, przytłoczyły fabułę. Obrazy zużyły mój zapał, którego nie starczyło mi już dla bohaterów. 

Dlatego piórkowo będę na NIE.

delulu managment

Z wieży wznoszącej się nad dach kościoła wydobywał się głuchy odgłos bijącego dzwonu.

 

Głuchy odgłos to może być kiedy uderza się o drewno, albo worek o ziemię. Dzwon dźwięczy.

 

Babcie spoglądały już tylko spuchniętymi od płaczu oczami na nagrobek, ostatni kuzyni wzdychali głęboko, wpatrzeni w czubki własnych butów. Członkowie rodziny powolnym krokiem ruszają w stronę wyjścia z terenu parafii.

Po pierwsze czas bywa przeszły lub teraźniejszy, a powinien być jeden. Po drugie babcie i kuzyni to właśnie członkowie rodziny.

– Lepiej już chodźmy – ktoś mówi. 

Mówi ktoś.

 

W piętnaści minut, gęsto zaludniony cmentarz, kręgiem otaczający świątynie, pustoszeje. Po ludziach pozostaje zawisły w powietrzu smutek, zmieszany z ostatnimi dźwiękami cichnącej dzwonnicy. 

Gęsto zaludniony cmentarz wprowadza element komediowy ;) Zresztą cichnąca dzwonnica też jest niezła. 

 

W pewnym momencie jednak, gdy cienkie, jasnoszare chmury wiszące w górze jak zły omen[,] zdążyły nabrać rozmiarów i ciemnej barwy, po schodach na cmentarz zaczął wspinać się pewien opasły kształt.

Jakich rozmiarów?

 

 

Lucjusz Pasdire spóźnił się na pogrzeb własnego bratanka.

A nie wiedział tego?

 

uro. 12.10.854r

ur.

Widzę, że nie poprawiasz błędów wskazanych przez innych użytkowników dlatego przerywam łapankę.

 

Udało Ci się stworzyć intrygujący klimat, ale błędów masz co nie miara. 

 

 

delulu managment

– Zamyśliłam się – dziewczyna odparła wymijająco, mając nadzieję, że nie zasłuży sobie tym na kazanie.

 

Kropka po się, choć zdanie nie powinno się kończyć się;)

Dziewczyna z dużej.

 

Dość zagmatwana ta historia z warstwami bóstw i dynamicznymi zmianami czasu.

Ładnie opisujesz, wręcz rysujesz obrazy. Fabularnie dla mnie chaotycznie. 

delulu managment

Bardzo poetyckie i całkiem przerażające. 

Jak utpce, które zwodziły ludzi na bagna, tak ofiara wypadku ciągnie na szosę.

delulu managment

Witajcie Drodzy Czytelnicy.

Poprawię ten skok, żeby był czytelniejszy, ale to już po zakończeniu konkursu, żeby nie oszukiwać.

Ona ma ciało osiemnastolatki, zawdzięcza to magii ;)

Miło mi, że wpadliście. I cieszę się, że mimo pewnych mankamentów dało się to czytać.

delulu managment

Witajcie

 

Tomek się przebrał za kobietę, żeby ratować Helenę. Jak widzę tajemnica wyszła mi za duża ;)

Co do Heleny to ona jest właśnie na granicy nastolatki, którą była kiedy ją porwał hrabia i dwustulatki, bo taki ma wiek metrykalny ;)

Cóż, trzeba przysiąść i napisać coś lepszego. 

delulu managment

@melendurze88, mam w ofercie również fantasy. Zapraszam;) Cieszę się, że jednak wpadłeś i dałeś radę. To siła konkursów, że czyta się konkurencję, nawet jeśli nie jest w naszym guście. 

@cezary2, dziękuję za przemiłą recenzję i klika. 

Tak mazanie, też dostrzegam nowy wymiar ;)

delulu managment

Witaj betweenthelines, to zawsze trudno wyważyć. Jak za dużo scen rodzinnych, to wychodzi nudnawo, jak za mało, to nie ma tła. Niemniej jednak cieszę się, że coś napisałam, bo miałam pod górkę. I dziękuję za recenzję. 

delulu managment

Samo imię jest fajne i intrygujące. Poczułam, że muszę się dowiedzieć, kim jest. Nie dowiedziałam się, ale co tam…

Bardzo miło mi się czytało.

delulu managment

– Ach tak! – Zakrzyknął mężczyzna. – Tak to mo być.

Zakrzyknał z małej, bo gębowa to czynność mości autorze. 

 

Zabawna historyjka. Czyta się gładko i z uśmiechem.

Bohater, choć może nie jest tytanem intelektu, budzi moją sympatię.

delulu managment

@Heskecie dziękuję za uwagi i kliczka. 

Widok błyszczących oczu, ciemnych loków i opiętych czarnymi pończochami, długich nóg uderzył mu do głowy jak setka wódki. – tylko setka? To mało, żeby uderzyło do głowy, chyba że Tomeczek dopiero zaczyna :-) 

 Chodzi o ożywienie, a nie o przybicie gwoździa ????

 

=– Nie, ale wiesz co zrobimy. Spróbuję uciec do nich! ---> A co to na początku się podziało?

 Ojojoj!

 

Pod ziemią coś zaburczało niskim basowym głosem, a drzewa w ogrodzie zaczął porywisty szarpać wiatr. ---> To tak poetycko miało wyglądać, czy tylko przypadek?

 

Miało być troszkę strasznie. Choć balans na granicy grozy i komedii jest trudny.

 

Ukłony dla szacownego jury!;)

 

delulu managment

Witaj ostam. Dziękuję za wartościową recenzję. 

Co do balli i kobiet, to kobietą, która w niedopasowanej sukni, śpiewając fałszywie skoczyła do dziury był Tomek ;) Ale widzę, że nie wybrzmiało niestety. ;/

delulu managment

A czemu chmury, morze, oko z dużej, to nie są nazwy własne?

 

 

Z nich łatał dach

Nie da się łatać z nich.

 

Nie podoba mi się zakończenie.

Bo cały klimat opowiadania jest fajny, rodzice, którzy nie wytrzymali i rzucili się w przepaść, super, ale zakończenie dziwne. Może zresztą, nie tylko ja go nie zrozumiałam. 

delulu managment

@bardziejaskrze Bardzo lubię Tomka, jeszcze od poprzedniego opowiadania, ale widać nie umiem tego pokazać.

Muszę ćwiczyć. Dzięki za klika. 

 

@bruce Kłaniam się nisko szanownej jurorce;)

delulu managment

Klimat dzikiego zachodu bardzo fajny, ale wyszedł Ci świetnie. 

Natomiast ciągłe przeskoki akcji spowodowały, że pogubiłam się i straciłam napięcie. 

Nie było strasznie, nie było grozy, raczej zamieszanie. 

delulu managment

Schiła się i niespodziewanie ucałowała mnie w usta.

Zgłaszam jako kolejna osoba. To może by poprawić.

 

Oka bym nie oddała, ale opowiadanie intrygujące, choć szkoda, że takie krótkie. 

delulu managment

Spluwał. Spluwał,

Czemu spluwał podwójnie?

 

Oczywiście gdy gromadka przechodziła obok mnie zachowałem pełną, a nawet nieskalaną ciszę, ograniczając moją interakcję z płcią piękną tylko do niedyskretnego wymieniania się spojrzeniami. Gdy Hrabina z przyjaciółkami wyminęły mnie, odwróciłem się jeszcze parę razy by popodziwiać ich bogaty zasób słownictwa. 

Jak już pisała bruce nadużywasz zaimków. Warto wywalić mnie i sporo moich. 

 

Nie udało mi się podążyć za fabułą, gdyż się wielokrotnie zgubiłam.

delulu managment

Czytałam ten sam artykuł na fb. 

Brawo bruce!

Bo ty jesteś jak małż… wystarczy Ci ziarenko piasku, żebyś wytworzyła perełkę ;)

delulu managment

Warto Ci @chalbarczyk pokazać obraz;)

Z jednej sceny wysnułaś szeroką i ciekawą historię. 

Bardzo plastycznie wyszło i intrygująco. 

delulu managment

Na naszych ziemiach zjadano mężczyzn (w Grecji podobno też), ale młodych. Stąd mój wniosek, że można zeżreć młodego tatusia, ale nie starca. Tak, że ja pass! ;)

delulu managment

Weź go ostrzeż. Żeby nieopatrznie nie kupił ;D

delulu managment

Swojego nie zjadłaś:P

Mojemu by się należało;P ;P

delulu managment

Ja nawet, cholera, horoskopów nie czytam!

Ja tylko chciałem, żeby ktoś mi otworzył drzwi…

Jajoza wyszła;)

Ponieważ w języku polskim skoro biłem, piłem, i kupię to ewidentnie ja, więc używamy tylko do wyjątkowego wzmocnienia. 

 

Automatyczne lampy zdążyły zauważyć, że mnie tam nie ma, zdecydowały się zgasnąć i ciemność otuliła pomieszczenie.

Nie wiem czy ta personifikacja lamp ma jakieś znaczenie dla reszty tekstu, ale brzmi dziwacznie. Jakby lodówka zdecydowała się schłodzić mięso. 

 

Dobrze mi się czytało, ale na piórko to dla mnie za mało.

 

zobaczyłem ruch. Tylko ruch

Warto unikać bliskich powtórzeń. 

 

Fajny klimat. Horror najstraszniejszy, ze strasznych bo zwyczajny. 

Nieślubne dziecko słodkie. 

 

delulu managment

Opowiadanko krótkie, ale to zdanie mnie kupiło:

Spojrzałam w głąb jeziora i zobaczyłam cień – zbyt ludzki, aby być rybą, ale zbyt złowrogi, aby należał do świata żywych.

Bo cała historia mi się podobała i poczułam ten strach i nieuchronność, ale od tego momentu nie mogła się już oderwać.

delulu managment

Taki był plan. 

Nie chodziło nawet o ojców, ale o rodziców ogólnie. 

Wyobraziłam sobie ten moment kiedy zawieszasz się, bo czekasz na dzieci. 

No kilka innych momentów też sobie wyobraziłam. 

Na szczęście my tatusiów nie zjadamy.

delulu managment

Zakładam, że powtarzanie słowa bogaty, było zabiegiem celowym. Mi się to nie podoba.

 

Po tym, jak wytłukł prawie do nogi kartel o jakiejś pretensjonalnej, złowieszczej nazwie, zadowolony klient będzie mógł zająć niezagospodarowaną przez rynek lukę, co z pewnością czynił właśnie w tej chwili, ponieważ się spóźniał.

Masz w tym zdaniu czas przeszłym teraźniejszy i przyszły, to utrudnia połapanie się o co chodzi.

Za to kartel o pretensjonalnej nazwie fajny;)

 

 

– Ktoś tu musi popracować nad celnością – pomyślał, biorąc łyk czerwonego Bordeaux. Kieliszek też ktoś przestrzelił.

Skoro pomyślał, to nie zapisuj jako dialog. 

 

Był zły, bo mógł się tego spodziewać, a tak wszelkie nadzieje na miły wieczór prysły.

Trochę nielogiczne. 

 

Zazwyczaj, gdy ktoś wymordowuje liczącą ze stu ludzi organizację, to zawsze się jakieś żądne zemsty kutasy uchowają.

 

Po co ze?

 

 

Lube tak bardzo zanurzył się w rozmyślaniach, że nawet nie zauważył, jak jego ciało odruchowo przeskoczyło przez rozbite okno i spadło na maskę różowego areovolta.

Kiedy jego ciało. Bo jeśli było by jak, należałoby napisać gibko, elegancko…

 

– Mógłbyś mnie tam wysadzić? – wskazał palcem na lądowisko, a zaraz potem rozległy się kolejne wystrzały.

Wskazał z dużej.

 

Ten scenariusz przerabiał więcej razy, niż mógł zliczyć, odkąd żył, a żył już cholernie długo, z czego także zdał sobie sprawę.

 

Troszkę nie logiczne to niż mógł zliczyć, odkąd żył. Niż mógł zliczyć jest ogólne, co wnosi to odkąd żył?

 

https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

Rzuć okiem, bo błędnie zapisujesz dialogi.

 

Gdzieś w niej czekał na niego jego klient z jego pieniędzmi, które zamierzał odebrać.

Jegoza wyszła.

 

Historia fajna i zabawna, ale technicznie głośno prosi o betę.

 

 

delulu managment

Redakcja rozdana.

Teraz szukam korektorów. Kto jest dobry w przecinki?

delulu managment

Nie zapisuj tytułu w tekście, jest już w nagłówku.

 

Będę robiła co mi się zachcę!

 

Jak my tego nie zrobimy, to nikt tego nie zrobi. 

Raczej jeśli my tego nie zrobimy. 

Bo na pytanie jak odpowiadamy mocno, źle, uroczo.

 

– A, no tak – myślała już o czym innym. – Wiesz, że siostra Wanda była tu już wtedy…

Podrzucam poradnik odnośnie zapisu dialogu.

https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794 

Kropka po tak i myślała z dużej. 

 

– Jak ty tu mieszkałaś? 

Kiedy.

 

Ucieszył się, że jego dzieci bawią się pod blokiem, jak za jego czasów.

Jegoza lekka. 

 

 

– Jak się pani śpieszy, to może podwiozę? – gdyby wydarł się na nią, dzieci pewnie by go usłyszały. Kobieta nie drgnęła. Dopiero teraz zauważył, że była bez kurtki, miała na sobie sweter, luźną spódnicę i tenisówki. Co dziwniejsze, nie miała nawet torebki, czy plecaka. Śmieci wyszła wyrzucić? – Halo, mówię poważnie. Podwieźć panią?

Jeśli się pani śpieszy. 

Gdyby z dużej.

 

 

Popraw sobie zapisy dialogów zgodnie z poradnikiem

Opisujesz dramatyczne sytuacje, ale natłok bohaterów dużych i małych sprawia, że nic nie poczułam. 

 

delulu managment

Bardzo podobały mi się opisy wyprawy.

Natomiast forma relacji po jakimś czasie trochę mnie znużyła. 

Historia trzyma w napięciu, choć zmagania z bogami są taką skalą, że w sumie niszczą emocje. 

Ten wątek zmarłej żony i dziedziczącej po niej wszystko ukochanej córki, wydal mi się nieco namolny;)

Tekst napisany sprawnie i czyta się płynnie. 

Piórkowo będę na Nie. 

delulu managment

Redaktorów nam trzeba! Korektorów i ogarniaczy tekstowych!

A teksty palce lizać!

Zapraszam do zgłaszania się chętnych!

Praca z takimi opowiadaniami to prosta droga do piórka!

delulu managment

Ej, ale jak ja mam teraz iść spać?! Co?!

Przecież chude Azjatki będą mnie całą noc jadać, razem z robaczkami. 

To już chyba mniej się bałam pajączków. 

Językowo znakomicie. I ten mały chłopiec bez paców. 

 

Niemniej piórkowo będę na TAK.

delulu managment

Po drodze asystent go ubrał i podkręcił gruczoły perfumowe; ciągnął za sobą niewidzialny kilwater o zapachu mchu, bergamotki i jaśminu.

Trochę nie wiadomo, kto ciągnął za sobą, ale zapach czadowy ;)

 

 

Cała opowieść jest okropna i czytanie jej nie byłoby wcale przyjemne. Natomiast opisy morskiego, a właściwe akwariowego uniwersum są cudne. To one, mimo tego co spotyka bohatera, sprawiają, że fala porwała mnie i uniosła. Jakby asystent dbał o moje samopoczucie ;)

 

Piórkowo będę na TAK (za akwarium!;)

delulu managment

Sama nie wierzę, ale długaśna stylizacja staropolska siadła mi gładko.

Kiedy zobaczyła towarzyszy westchnęłam, ale jak się okazało niesłusznie.

Udało Ci się zainteresować mnie i utrzymać uwagę do końca. 

Po drodze zabrakło mi raz, czy dwa spacji, ale generalnie czytało się znakomicie. 

delulu managment

@HollyHell91 Wysyłałam do wszystkich autorów, ciesze się że się sama zgłosiłaś, bo najwyraźniej nie wyszło mi.

 

@Wszyscy Słuchajcie, słuchacie! Potrzeba nam rąk do pracy nad antologią 2025!

delulu managment

Zaznaczyłam inne, ale Portal miał swoją koncepcję. Skubaniutki!

Niemniej jednak serdecznie zapraszam do udziału w przygotowaniu Fantastycznych Piór. 

 Czekamy na Was!

delulu managment

Ruszamy powoli z Antologią za rok 2025. 

Serdecznie zapraszam do współpracy.

delulu managment

Zazwyczaj kiedy Bruce się roztkliwia , ja wzruszam ramionami, ale to opowiadanie mnie poruszyło.

Od początku wiedziałam, że będzie źle. Czułam, że ta wielostronna relacja prowadzi mnie na strzał, no i dostałam między oczy.

Fajni ci Meksykanie, bo są tak oderwani od rzeczywistości, że aż można się wciągnąć.

Postapokaliptyczne miasto i obrazy wojny świetne.

 

I mimo, że całe opowiadanie służy w zasadzie jedynie doprowadzeniu do rozdzierającej serce sceny finałowej, to i tak będę na TAK. 

delulu managment

Chciał poprosić Claudię o przeanalizowanie danych technicznych agenta, o którym wspominał Filip, ale wydało się to Dawidowi nieeleganckie.

Tu mi Dawid przeszkadza. Bo wiemy, że to Dawid chciał prosić Claudię, więc jest zbędny.

Choć faktycznie po Filipie nie wiadomo, komu się wydawało. Tak, że bym przeredagowała. 

Fajny tekst, choć okropny, ale to jednak wspaniale;)

 

Niemniej zgodzę się z Galicyjskim, że przy takim króciaku trudno się wybić do piórka. 

Piórkowo będę na NIE.

delulu managment

Zgadzam się z Bardemjaskrem, że jest bardzo poetycko. Mi to akurat pasowało.

ZA to na początku nieco przeszkadzała mi bajkowość, zwłaszcza w połączeniu ze słodziutkimi obrazkami. 

Natomiast potem autorowi udało się tę słodycz doprawić kilkoma łyżkami dziegciu. 

Wciągnęłam się w opowieść, poruszyła mnie i zaniepokoiła. 

Pomysł nieco ryzykowny, ale ciekawy. 

 

delulu managment

Obecność nieobecnych, jak dla mnie, spełnia wymogi fantastyczne.

Przez moment myślałam, że całość zakończy się wypadkiem i to będzie ten ostatni zjazd.

Moje dzieci marudzą, że nie byłyśmy w tym roku na nartach, chyba dam im to do przeczytania, niech mają swój sezon!;)

 

Ostatni raz wyjechałem na szczyt. Wokół mnie rozpościera się mroźny, alpejski krajobraz ośnieżonych szczytów.

Zatrzymały mnie powtórzone szczyty. Wiem, że w górach jest dużo, ale na otwarciu warto by coś pomyśleć.

delulu managment

O! Ciekawa pozycja. Trzeba będzie czytać.

delulu managment

Super! Nie mogę się doczekać papierowej wersji.

delulu managment

Jak poprawiłeś, to publikuj. 

Porządnie jest napisane, a przecinków nie znajdę;)

delulu managment

Jakoś dla mnie za krótko. 

Zanim zdążyłam się wciągnąć, wszystko się skończyło. 

Następny raz poproszę coś dłuższego;)

delulu managment

I słusznie, że pytasz, bo oczywiście jesteś 3 dniową 100procentową dyżurną. 

Nie wiem jak doszło do pomyłki, ale kajam się. 

delulu managment

Podsumowanie stycznia.

 

Mamy parę setek czyli:

Galicyjskiego Zakapiora, MichaelBullfintch i Ambush.

Poza Cezarym_cezarym wyrobili się wszyscy.

 

Ku chwale portalu.

delulu managment

Czyli od marca Silver we środy, a Gil we czwartki.

@Bardzie dzięki, ale takie nieoficjalne niecodyżurowanie, trochę zaciemnia obraz. 

 

Czyli od marca będzie tak:

PN – Ambush, beeecki

WT – zygfryd89, Marszawa

ŚR – regulatorzy, silver_advent

CZ –  MichaelBullfinch, GalicyjskiZakapior

PT – MichaelBullfinch, bruce

SO – regulatorzy, bruce

N –  bruce, kilka kropel Bardajaskra

 

Poszukujemy wciąż dyżurnych!

Nie zapomnijcie, że czytanie do dziś!

 

 

 

delulu managment

Wampiry i wilkołaki, z krwi i ciał.

To zdanie solo jest jakieś dziwne.

 

Spojrzał na dwóch mężczyzn, klęczących przy dziewczynie, a ci jak na rozkaz puścili ją, kryjąc się po kątach. Drzwi puściły, zanim oberżystka zdołała się podnieść.

 

Zmieniłabym jedno puszczenie.

 

Fajna historia, mroczna i intrygująca. Fajna jako otwarcie, ale czuję niedosyt.

delulu managment

Witaj Czarna2. Cieszę się, że sektor siódmy przypadł Ci do gustu. Wiedziałam, co robię, kiedy dałam im ten zwierzęcy magnetyzm ;D

delulu managment

Mam parę pomysłów na skrócenie. 

Ponad czterdzieści razy występuje słowo czuła. 

 

Matki zabierały dzieci do domów, widząc jak idzie.

To bym wywaliła, bo psuje efekt ludzi w oknach. 

 

Pomyślała.

 

Dałabym z małej.

 

Postawna kobieta spojrzała na nią podejrzliwie, po czym mruknęła coś pod nosem i pochyliła się nad blatem.

Blat był w poprzednim zdaniu. Warto unikać bliskich powtórzeń. 

 

wysypując na drewno

Jakie drewno?

 

Karczmarka wskazała tył budynku. Wyszła zza blatu i poprowadziła Mari tylnym wyjściem.

Tylne wyjście w tyle budynku jest zbędne. 

 

Gościniec prowadzący na wschód był nierówny. Pełen dziur. Grubych kamieni wystających ponad ziemię.

To powinno być jedno zdanie. Przegadane dość mocno.

 

Popiła łyk wody z bukłaka.

Popija się coś, więc raczej wypiła. 

 

Raczej jak małe serce prosto pod okiem.

To zdanie nie ma sensu. Po wtrąceniu, że nie bolało, straciło związek z pierwszym zdaniem.

 

Słońce nie dawało Mari ciepła. Od dawna.

Już było o tym trochę.

 

Jak kupiec wskazał niedrogi przybytek, skoro bohaterka idzie do niego przez cały akapit?

 

Kobieta uśmiechnęła się do niej ciepło i ruszyła do kuchni.

Może bez ciepło, bo przed momentem było coś ciepłego.

 

Rano Mari wyszła do miejskiej łaźni. Ciepły klimat królestwa sprawiał, że były popularne w tych regionach. Przynajmniej tak pamiętała. Dla pewności zapytała karczmarza. Mężczyzna spojrzał na zakurzoną opaskę na oku i powiedział, jak znaleźć najbliższą łaźnię.

 

Tu jest namieszane. 

Wyszła, a potem jej pokazał?

Co ma klimat do mycia się?

Jak mogła pamiętać, skoro była pierwszy raz?

I przegadane.

 

Droga nie była daleka, ale nawet idąc przez labirynt ciasnych ulic w pełnym słońcu, marzła. Pocierała dłonie, ale nic nie pomagało.

Bardzo dużo tego marznięcia.

 

Bała się spojrzeć uważniej na pasemka ciemnych włosów opadających jej na oczy. 

Jak jej opadały na oczy, to raczej je widziała.

 

Muszę przerwać, ale wrócę.

Intrygująca opowieść, choć nieco przegadana.

Mnie osobiście denerwują pojedyncze wyrazy. 

delulu managment

Dlatego nie warto myć kafelków, prawie nigdy nie wpada się do jaskini smoka. 

delulu managment

Przypominam, że zostały trzy dni na czytanie opowiadań ze stycznia. 

delulu managment

Poruszające opowiadanie. Intrygujące i niepokojące. Opowiadanie drogi, z tym że jest to droga donikąd, lub może droga do siebie. Poznajemy bohaterów w trudnej sytuacji, która pogarsza się i zagraża nie tylko im, ale całemu światu. 

To również opowieść o odpowiedzialności za słowa, za idee, za ludzi nam powierzonych. 

To historia, która rezonuje w czytelniku dłużej.

No i jeszcze Lao Che! To też na plus.

 

 

delulu managment

Wrotki w opowiadaniu zostały wypięte całkiem. Autor pojechał dalej, ale trzeba przyznać, że z podwójnym tulupem. 

Opowieść z drużyną, wędrówką, niebezpieczeństwami. Tylko nie ma pierścienia i jest sporo szaleństwa, ale może dlatego czyta się to lekko i z przyjemnością.

delulu managment

– Nie rób tego, Voss – ten sam mechaniczny głos rozległ się z cienia.

Jak dla mnie ten nie gębowy, więc powinna być kropka po Voss i ten z dużej.

 

Piszesz purpurowo, ale bardzo wciągająco. Czytam z przyjemnością, choć nie opuszcza mnie poczucie wyrwania z szerszego kontekstu. Wolałabym większe, bardziej zamknięte kawałki. 

delulu managment

Poetyckie i urocze;)

Aż chce się lecieć wraz z nietoperzem, zapolować na ćmę, albo białoszyją dziewicę.

delulu managment

To właśnie kolory jako pierwsze zwróciły uwagę ludzi na anomalię, a dokładniej turystów, którzy latali nad dżunglą dronami.

 

Anomalia burzy szyk zdania, bo turystów powinno być za ludzi.

 

Taka relacja nie porywa. Jeśli ktoś relacjonuje krok po kroku, pokazując emocje, wtedy wciągamy się w historię. A taka relacja z odhaczaniem kolejnych zdarzeń, bez bohatera, zwrotów akcji (no może poza kosmitami) jest obojętna dla czytelnika. 

delulu managment

Tak, wydaje mi się, że jeśli stwierdzacie, że to fragment, wystarczy komentarz informujący, że fragmenty nie wchodzą do grafiku.

Może ktoś wyciągnie wnioski.

Choć z tego co widzę, to sa tacy, co chcą się uczyć, zmieniać i dostosowują się i tacy, którzy zapierają się tylną nogą i albo robią swoje, nie bacząc na wszystko, albo zabierają obrzmiałe ego wraz z opowiadaniami. 

delulu managment

Czas na wątpliwości czy strach już dawno minął. Minął, kiedy wojownik opuszczał zgliszcza rodzinnej wioski i zadecydował o roznieceniu ognia zemsty w Dolinie Wiecznej Zimy. 

Powtórzenie.

 

 

 

Takich jak Wulfhere miał za nędzne, nic nieznaczące robactwo, którego krew stanowiła jedynie pożywkę dla jego wiecznie spragnionych pomiotów.

Trochę nie wiadomo czyich pomiotów. 

 

 

Bardzo połnocnie wyszło;)

Poczułam klimat sag, pradawnych wyrywających serca wrogom i przejmujący chłód. 

Sagi niosą pewne ograniczenie, ale podobało mi się pójście dużo dalej poza obraz. 

 

 

 

delulu managment

 

Długie, cienkie ostrze nacięło skórę, momentalnie uwalniając małą strużkę krwi, która powolutku, niespiesznie, jakby szła na skazanie, spłynęła w dół białej, pomarszczonej kończyny, przyozdabiając ją czerwoną strugą. 

Wychodzi na to, że strużka przyozdobiła strugą, czyli masło maślane. 

 

 

 

Po ostatnim nacięciu raz jeszcze obrócił się w stronę dowódcy i rzucił mu długie, pytające spojrzenie, swoimi niepewnymi, zestresowanymi oczami, umieszczonymi na pobladłej twarzy.

 

Spojrzenia nie rzuca się oczami. Oczy nie są niepewne i zestresowane. 

Jak chłop miał oczy umieszczone na twarzy, to nie dziwota, że są zestresowane ;)

 

– Dobrze, teraz pociągnij. – Rzucił serpent do rekruta, nie zmieniając nawet w najmniejszym stopniu swej zbyt zrelaksowanej, jak na okoliczności, pozycji.

Zrelaksowana pozycja mi się niezbyt podoba.

Za to podrzucam poradnik zapisu dialogi, bo jest źle. Bez kropki po pociągnij i rzucił z małej. 

https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

 

 

Rekrut pokiwał dość nerwowo głową i oderwał dość długi pas białej skóry, rozdzierając skórę i przecinając naczynia.

Czemu dość?

Jak oderwał pas skóry, to raczej ona już była rozerwana. 

Jakie naczynia?

 

Ciemna posoka, nienaturalnie powoli wypłynęła na zewnątrz, zalewając całe przedramię.

 

https://sjp.pl/posoka

 

– Zalecam teraz nieco przetrzeć, jeśli chcesz dostrzec efekty waszych specyfików. – Odezwał się melodyjny, męski głos, mrożąc tym samym krew w żyłach młodzika.

Błędny zapis dialogu.

 

Rekrut pobladł jeszcze bardziej, ale usłuchał głosu i sięgnął do swojej torby, po czym wyciągnął chustkę, którą następnie obtarł dokładnie ramię, które ku jego zdumieniu całkowicie przestało krwawić.

 

Wszystkie dialogi popraw.

 

Dowódca nic nie powiedział, puścił jedynie w stronę przykutego do ściany stwora gniewne spojrzenie.

Ja Ci nie powiem autorze, co można puścić, ale nie spojrzenie.

 

Całym sobą czuł, jak nagle ciężki wzrok drapieżnika zawisa nad jego głową.

jak się zawiesza na czymś wzrok, to znaczy, że się temu przygląda. Nie można zawiesić wzroku nad głową, chyba że się wydłubie oczy, zachowując połączenia nerwowe;)

 

Według mojej wiedzy mięśnie nie puchną.

 

Jesteś na początku drogi. Masz pomysł, ale sporo pracy przed Tobą. Przeczytaj poradnik i popraw dialogi. 

Powodzenia.

delulu managment

Tutaj nie ma miłych rycerzy, którzy tylko czekają by pomóc w jakiejkolwiek sprawie i zaśpiewać miłą piosenkę.

Jedno miłych można by zamienić. 

 

a chłopcy starają się by upodobnić się do bogów

Do poprawy, bo nie dość że siękoza, to jeszcze bez sensu. Wywal by i drugie się i będzie ładniej. 

 

 

Każdy z Demonów jest trochę inny, ale większość ich cech jest do siebie bardzo podobna.

Rozbudowane zdanie nie niosące jakichkolwiek informacji. 

 

Są to istoty podobne do lwów, z parą skrzydeł wyrastających z ich grzbietu oraz dwoma długimi ogonami, zakończonymi kościanymi hakami. Ich szyja potrafi być bardzo długa i owłosiona, a na jej końcu, na wielkiej głowie zawsze znajduje się wielka, ludzka twarz. Czasem Demon posiada dodatkową parę skrzydeł, jeden ogon mniej lub zamiast sierści, ich ciało pokrywają pióra. Bardzo rzadko trafiają się łyse Demony, które według mnie są najstraszniejsze.

 

Bardzo dużo ich. Część bez sensu, bo jeśli jakieś stworzenie ma skrzydła, to nie wyrastają one z cudzego grzbietu. Po zamiast ich sierści przydało by się wtedy ich ciało. 

 

 

Ich ludzka twarz zawsze jest pokryta kolorowym makijażem podkreślającym ich wielkie oczy i usta, szersze niż takie u normalnych ludzi. Przypominają teatralne maski, zastygnięte w jednej emocji.

Tu też ichoza. Nie musisz mówić, że ludzka już o tym wiemy. Wszystkie ich do wywalenia. 

 

Zawsze mnie przerażały, ale nie bałam się ich.

Nie zrozumiałam, a nie wyjaśniasz dalej.

 

Chciałam zapytać o to, czy to możliwe, że jakiś Demon pomylił mojego tatę z jakimś złoczyńcą i go zabił przez czysty przypadek.

 

Znowu za dużo zaimków. 

 

https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

Koniecznie zapoznaj się z poradnikiem odnośnie zapisu dialogów. 

 

 

Inne mamy może by powiedziały jakieś bajki o innych wymiarach albo tą legendę o dzieciach Starej Cesarzowej. Ale Tobie powiem prawdę, Tesska. Nikt nie wie skąd się wzięły i Demony i Anioły.

To powinno być jedno zdanie. Strasznie dużo słów powtarzasz. 

 

– Jutro wtedy pójdziemy i pokażę ci jednego. Może to pomoże ci pokonać twój lęk przed Demonami.

Bez wtedy.

 

Wtedy nie słyszałam o Aniołach, ale prawda jest taka, że już wtedy spotkałam ich bardzo wiele.

No właśnie wtedy już słyszała. Sama czytałam akapit temu.

 

 

Jesteś na początku drogi i wiele pracy przed Tobą, ale masz fajne pomysły i widać, że widzisz wymyślane przez siebie światy. Polecam opcję betowania i udział w konkursach. 

 

 

delulu managment

Coś musiało nimi kierować i mieć nad nimi pełną władzę.

Niminimi;)

 

Te, które zabił, były i tak słabe w stosunku do innych.

Zawiłe, może najsłabsze ze stada, najsłabszymi osobnikami/modelami, w zależności od tego, czy to prawdziwe potwory.

 

 

To było na paradach

A nie tam było?

 

Gdy je otworzył, w ostatnim momencie wyminął niewyraźny samochód.

Czemu niewyraźny?

 

Smutne zakończenie, ale czytało się przyjemnie. 

Masz skłonność do powtórzeń.

delulu managment

Przygnębiłam się, bo pamiętam Xerox’a. 

Zresztą mam poczucie, że moja kariera zawodowa ma w sobie coś z likwidatora. Jeśli wejdę w jakąś technologię, to znaczy, że ona się zwija. Miałam kiedyś pozdawane egzaminy z Novella, a nawet Compaq’a ;)

Też uważam, że nic nie pęknie, ale też nie wydaje mi się, żeby udało się nie używać interface białkowego. Moim zdaniem bardziej nam zagraża fakt, że pokolenia uzależnione od AI stracą moc wyróżniającą interface białkowy. Mogą nie być w stanie wyszukać gdzie indziej, ocenić krytycznie, zaimprowizować połączenie, tam gdzie nie wynika.  I co wtedy?

delulu managment

Jedzenie i czytanie równoczesne jest dodatkowo bardzo nie zdrowe. 

Ale tak wieczność na searninie… brzmi straszliwie! ;)

delulu managment

Dla mnie za mroczne, za straszne, za bolesne. 

Poczułam się, jakbym dostała w łeb.

Natomiast napisane bardzo dobrze. 

delulu managment

Tak, bruce. 

Może jeszcze ktoś się zgłosi, żebyśmy Cię nie wykorzystywali.

Koleżanki i Koledzy, pisarze! Zgłaszajcie się!

Od lutego mamy prawie komplet. W niedzielę dyżuruje cień Barda bez wpisu. 

delulu managment

Vivienne wraz ze swoim ojcem – baronem na zamku Vareth Kal – Theren'em Morvane, zamkową służbą i kilkoma zbrojnymi, wędrowali do zamku Cordaris na wesele Aurelion’a, syna króla Auronis’a – w celach służbowych, albo jak to ujmuje ojciec “w sprawie oddania koronie obowiązku obecności”.

Takie zawiłe zdanie na otwarciu niejednego czytelnika zraziły. 

Masz w zdaniu dwa zamki.

I nazwy, w których trudno odkryć co jest nazwą zamku, a co mianem rycerza. 

 

Mimo, że do wesela zostało jeszcze trochę czasu to ich przedwczesna podróż ma na celu, dokończenie służbowych obowiązków barona. 

Nie wiem czemu masz tu czas teraźniejszy. 

Jak dla mnie brak przecinka po czasu.

 

Zamek Vareth Kal - jeden z największych lenn - ma kontakt z królem, lecz przez ilość obowiązków jakie podlegają baronowi zajmującemu się zamkiem - który słynie w królestwie z największego portu handlarskiego - kontakt ten uchodzi do minimum, czyli poczty papierowej lub co bądź wizyt dyplomatycznych ze strony kurierek królewskich.

 

Zamek nie jest lennem, a raczej ziemie dokoła zamku. 

Skoro lenn, to jedno z największych.

Obowiązki nie podlegają baronowi. 

Co to za słowo handlarski. 

Uchodzić to może rzeka do morza.

Generalnie to zdanie może być mottem dla konkursu grafomania. Jest nielogiczne, ale za to złe gramatycznie tak wielokrotnie, że aż się w głowie kręci, a do tego jest w nim wiele słow użytych w niewłaściwy sposób.

 

 

 Dla jednego do szczęścia potrzebne jest życie, swoje i osoby bliskiej.

Zaryzykuję twierdzenie, że bez życia, nie ma szczęścia ;)

 

Bo jak to mieć kogoś bez życia? Jak to nie żyć? Nie doświadczać wszelkiego piękna nas otaczającego, jedzenia, widoków, pieśni, miłości…, to jest tak myślę szczęście. Żyć i czuć. Ponoć nie wiele potrzeba do szczęścia, a tu proszę, wystarczy nawet delikatny wiatr muskający policzki w ciepłe południe, piękny krajobraz i szum tańczących liści na wietrze u boku ukochanej osoby…. Właśnie… 

 

 

Niewiele piszemy razem. 

Uprość proszę zdania, bo w moim odczuciu gubisz się ty sam, że o czytelnikach nie wspomnę.

 

- Gdzie jesteś? – pomyślała piękna[,] ciemnowłosa dziewczyna[,] wzdychając przy tym. Jej klacz – Kasai – również zdawała się kontemplować nad sensem egzystencji albo przynajmniej tylko tak się wydawało – tak samo jak jej pani - podziwiała naturalny malunek, na tle, którego się znajdowały. Może i trwałoby to w nieskończoność, lecz w pewnym momencie od wszelakich przemyśleń oderwało ją wołanie. 

 

Skoro pomyślała, to nie zapisuj jako dialogu. 

Przymiotniki rozdzielaj przecinkiem. 

Jej klacz powinna być w kolejnym akapicie, bo już dziewczyna nie myśli.

 

 

Spojrzała w prawo, w kierunku, gdzie słyszała wołanie, czyli tam, gdzie również prowadził dalej szlak.

Słyszała, tam gdzie stała. Raczej w kierunku, skąd dobiegało wołanie.

Za dużo gdzie.

 

Na środku drogi, dosiadując czarnej maści wierzchowca – z białym znamieniem na łopatce – w stronę dziewczyny wymachiwał ręką siwy[,] starszy mężczyzna.

 

Nie ma słowa dosiadując. 

Nie nadużywaj tych półpauz, bo nie wiadomo, o co chodzi.

On raczej machał, bo https://sjp.pwn.pl/sjp/;2539752.html

 

 

 

Funkcją pełnioną przez hortyste na zamkowych murach było głównie dbanie o zamkową florę to znaczy zagłębianie botanicznych nauk, medycyny czy najzwyczajniej w świecie pielęgnacja zamkowych roślin.

Co ma wspólnego medycyna z dbaniem o roślinki?

 

Wszyscy zawsze zastanawiali się jak ten siwy staruszek, sam w pojedynkę potrafi zaopiekować wszystkimi roślinami na całym zamku, przecież nikt mu przy tym nie pomaga, a obszar, który wymaga opieki jest imponująco wielki. Do tej pory dalej to pozostaje tajemnicą.

Czemu czas zrobił się niespodziewanie teraźniejszy?

Skąd na zamku tyle roślin?

 

Jego długie siwe, niemalże śnieżno-białe włosy splecione były w warkocz, a twarz zdobiły długie zakręcone siwe wąsy. Przez ramię przerzuconą ma skórzaną torbę, w której przechowuje podręczny inwentarz w postaci notatek, wyrobów zielarskich jak i ich podstawowe składniki. Na brzuchu posiada dwa skórzane pasy, pomiędzy którymi obwiązany jest szalem w kolorze ametystowego fioletu. Dolny pasek przyozdobiony jest w klamrę przedstawiającą liść klonu na znak miłości i ochrony. Z racji profesji, Elgar zawsze pragnął być jak najbliżej natury, dlatego też jego nogi są obwiązane cienkim, ale zaczarowanym bandażem, który mimo bosych stóp chroni go od wszelkich bolesnych obtarć czy innych niedogodności pozyskanych od obranej aktualnie ścieżki. 

Mieszasz czasy. Zwykle pisze się w przeszłym, ale można w teraźniejszym, z tym, że trzeba być konsekwentnym.

 

 

 

delulu managment

PN – Ambush, beeecki

WT – zygfryd89, Marszawa

ŚR – regulatorzy, 

CZ – cezary_cezary, GalicyjskiZakapior

PT – MichaelBullfinch, bruce

SO – regulatorzy, bruce

N –  bruce

 

 

To zapraszam @silver_advencie we środę, lub w piątek.

 

 

delulu managment

Nie tylko normalne, to jest super. Dlatego życie jest ciekawe i kontakty z innymi ludźmi bywają odświeżające.

delulu managment

Ostatnia ikonka w tym okienku to obrazek.

Jeśli obrazek masz na dysku to przechodzisz na drugą zakładkę, klikasz przeglądaj i wybierasz z dysku.

 

delulu managment

Nowa Fantastyka