Profil użytkownika


komentarze: 546, w dziale opowiadań: 530, opowiadania: 241

Ostatnie sto komentarzy

Pan Edgar to jeden z moich horrorowych mistrzów!

Co do tłumaczeń, to osobiście wolę jednak te najnowsze, autorstwa Sławomira Studniarza.

Leśmiana bardziej cenię jako poetę niż jako tłumacza.

Swoją drogą jestem ciekaw jak wyglądałyby wiersze Poego w jego przekładzie.

Ten szorcik bardziej do mnie przemówił niż „Sanatorium”.

Smutna, przytłaczająca miniaturka. Mojemu wewnętrznemu pesymiście się podobało :>

Również nie jestem, że tak to ujmę, „fanem” strumieni świadomości. 

Ale jako ćwiczenie przed czymś większym może być. 

Cóż, otwarte zakończenie mnie również wydało się niesatysfakcjonujące, wolałbym jakiś twist fabularny lub konfrontację bohatera z parą morderców. Zrobiłby niewiele z nogą we wnykach, ale może wdałby się w jakiś ciekawy dialog. Jest potencjał na coś bardziej interesujacego.

Sam tekst w porządku, dobrze się czytało mimo kilku powtórzeń i drobnych błędów.

 

Dzięki za kliczka, regulatorzy!

Do następnego :>

 

StaryScislaka

Z perspektywy czasu wydaje mi się, że tutaj występują najlepsze dialogi w moim wykonaniu, bo wcześniej pisałem je w bardzo teatralny sposób, na modłę starszej literatury. 

Ta końcowa refleksja wybrzmiewa trochę lepiej, jeśli zna się poprzedni tekst z tego uniwersum, który podlinkowałem w przedmowie, tam bohatera spotyka niewesoła sytuacja, czego skutkiem jest zasianie drobnych ziaren wątpliwości. 

Fakt, dla nowego czytelnika zakończenie tego tekstu może nie wydawać się w stu procentach wiarygodne, bo max dwie, trzy osoby przeczytają oba teksty i ułożą sobie te bieda refleksje w miarę sensowną całość, ale taką drogę zaplanowałem dla Farena.

Chyba cykle opowiadań nie do końca pasują do tego typu forów. W formie jakiegoś zbiorku opowieści miałoby to więcej sensu i czytane po kolei, byłoby łatwiejsze w przyswajaniu. 

Dzięki za lekturę i komentarz!

No i pozdrawiam Pomorzanina ;>

regulatorzy

Fakt, więcej tu okładania się żelastwem niż rozwiązywania zagadki. Motyw kanibali zjawił się dość późno i spontanicznie w tekście, ale chyba dobrze, że jednak zdecydowałem się go zostawić.

Co do ostatniego pytania, to nawet ja nie znam jeszcze ostatecznej decyzji Farena i Izmira :>

Ale przyjdzie czas, kiedy chłopaki będą zmuszeni wybrać swą ścieżkę.

Poprawię błędy i będzie w porządku.

Dziękuję za lekturę oraz łapankę.

Do zobaczenia pod następną przygodą Czarnego Egzekutora!

Cóż jak na pierwszy tekst nie jest źle. Krótkie, proste zdania fajnie tu wypadają, pasują do zaburzonej psychiki bohaterki. 

Szort w pamięci nie zostanie, ale myślę, że mimo to warto było się z nim podzielić. 

Według mnie mamy tu bardziej do czynienia z doppelgangerem niż ze scaleniem dwóch osób, ponieważ gdyby siostry faktycznie stały się jedną osobą, ktoś z pracowników korporacji prędko zauważyłby zniknięcie Emi. 

Być może się mylę i siostry mimo scalenia mogły przebywać w dwóch miejscach naraz. Wersja ze złym sobowtórem bardziej mi się podoba, choć może nie być właściwą interperetacją.

Fajny szorcik, podobał mi się. Bardzo w Twoim stylu, pozornie zwyczajna sytuacja przeradzająca się w weird/bizarro/horror. 

Trochę za dużo „mnie”, ale poza tym spoko. 

 

Gdyby wszystkie creepypasty były tak ładnie i starannie napisane, świat stałby się piękniejszy :>

Zacny szorcik, wywołujący ciarki, przeczytałem z przyjemnością. Rzeczywiście, styl snucia opowieści nasuwa nieco skojarzenia z Edgarem Poe. 

Hej, betweenthelines!

W końcu przybyłem, by posłuchać „Kołysanek Strażniczki”.

Cóż, również nie jestem odbiorcą tego tekstu, lecz muszę przyznać, że czytało się całkiem fajnie.

Poetyckie metafory, powolna akcja i odpowiedni ładunek emocjonalny, lubię takie klimaty.

Jest nieco powtórzeń i zaimkozy, ale poza tym od strony technicznej opowieść wypada całkiem dobrze. Tym bardziej, że to Twój drugi tekst tutaj, choć prawdopodobnie betowanie troszkę pomogło. 

Ogółem: wrażenia z lektury jak najbardziej pozytywne, będę wypatrywał kolejnych Twoich historii :>

E tam, wiek nie jest aż taki ważny. Czternastoletni ja nigdy nie wziąłby książki do ręki i nie napisałby nawet jednego akapitu, tego, co Ty napisałeś. 

Jeśli dalej będziesz tak dobrze pisał, to prędko upodobnisz się do dwóch smoków jeszcze przed osiemnastką :>

 

Opowieść bardzo mi się podobała. Fajnie wykorzystany obraz, plastyczne opisy, działające na wyobraźnię i zakończenie, które było dość sentymentalne, lecz ostatecznie trafiło w mój gust. Mam słabość do łzawych happy endów. Relacja Przewoźnika z dziewczynką bardzo fajnie przedstawiona i wiarygodna. 

Dodatkowo mitologiczne motywy również zrobiły swoje. 

Cóż mogę więcej powiedzieć, urzekła mnie ta historia i Piórko w mojej opinii jak najbardziej zasłużone. 

Science fiction to trochę nie mój konik, (Dukaj, Lem i Ellison to ci najważniejsi, których czytałem) bardziej siedzę w fantasy oraz horrorze. Mimo to przeczytałem z przyjemnością. Opowieść jest ciekawa oraz wciągająca.

No i zakończenie bardzo realistyczne, prawdopodobnie większość ludzi w obliczu rychłej apokalipsy zakosztowałoby ostatniego browarka z przegryzką ;D

Fajna historia i kreatywnie wykorzystany obraz.

Z innej beczki: gdybym tak pisał w wieku czternastu lat, teraz nie musiałbym przeznaczać wiekszości czasu na poprawki własnych tekstów :/

Swoją drogą Dukaj też debiutował w tym wieku, o ile dobrze pamiętam.

Zatrzymują, w sensie zmuszają do przemyśeń, oczywiście. Lubię filozoficzne rozkminy.

Chciałbym takie fajne miniaturki pisać przed snem. Na ogół jest inaczej. Gdy już wygodnie umoszczę się w łóżku i próbuję normalnie zasnąć, wyobraźnia zaczyna pracować, mimo iż wcale jej o to nie prosiłem.

Wracając do szorta, to całkiem ciekawy i zgrabnie napisany. Filozoficzne refleksje na temat życia zatrzymują. 

Portalowy debiut i zaczynasz wierszem, więc nie mogłem przejść obojętnie obok „Ody do Lilith” devil

 

Pomysł spoko. Fakt, że to wiersz biały też ok. Niestety konstrukcyjnie jest sporo do poprawy. Długie wersy przeplatane krótkimi nie wyglądają atrakcyjnie. Nie trzeba dokładnie liczyć sylab, jeśli ma być to wiersz nieregularny, ale jednak zadbałbym tu o jakiś prosty rytm lub poprawił istniejącą konstrukcję na mniej dowolną. No i podział na strofy też byłby mile widziany. Jeśli zaczyna się przygodę z liryką najlepiej jechać na klasycznych schematach :>

Niby krótki szorcik, ale udało Ci się zbudować gęsty klimat. Kamienne twarze, kobieta o pustych oczach, plus górskie szlaki Tatr. Wszystko fajnie ze sobą współgra i wywołuje pewien podskórny niepokój.

No i opisy jak zawsze kradną show :>

Ciekawa historia, choć mam wrażenie, że w końcówce za bardzo przyspieszyłaś. Mimo to kirgijskie stepy i ogólnie wszelkie nawiązania do tamtej kultury tworzą fajny klimat.

Nie za bardzo też odczułem tę zapowiadaną historię alternatywną, Gdańsk oraz Lwów należą do Polski i to tyle. Chyba że coś ominąłem, wtedy mea culpa.

beeeecki

Cóż, właściwie jedno wyjaśnienie zapodziałem w poprzednim tekście. Mianowicie objaśnienie Zmysłu bohatera – zdolności polegającej na wyczuwaniu aury otaczającej człowieka. Im bardziej zmienne pole emocjonalne delikwenta, tym bardziej prawdopodobne, iż ma on coś na sumieniu. 

Mogłem gdzieś umieścić podobny akapicik dla świeżaków.

Ogólnie należy przyjąć, że Faren jak i reszta Egzekutorów to nie są zwykli ludzie. Świadczą o tym umiejętności walki, świecące oczy oraz właśnie Zmysł. Reszty odchyleń od normy póki co nie zdradzam, gdyż nie chcę odkrywać wszystkich kart naraz.

Mały EDIT, ale zostawiam powyższą refleksję – rozumiem, że Krzewiciel tutaj kłamie. Ale w takim razie dlaczego służy kanibalom z wioski? Boi się o siebie? Ale może uciec przecież. Dlaczego prowadzi bohaterów do wioski?

Tak, Garios kłamał. Był niewolnikiem kanibali wykorzystywanym do sprowadzania ofiar. Reprezentował starszyznę, a nie uciekł, ponieważ się bał. Jego strach przybrał na sile, gdy został zmuszony do pomocy w morderstwie Gambrina oraz Vulfrika. Ów paniczny strach uczynił go paradoksalnie jeszcze bardziej posłusznym wobec ludożerców.

Chciałem tu zostawić pole do interpretacji, jakąś tajemnicę, zagadkę dla czytelnika, a nie strzelać infodumpem w twarz. Ostatecznie, nie wiem czy faktycznie była to właściwa decyzja, bo już druga osoba pisze, że mogło być to klarowniej podane :/

Tym razem postawiłem na akcję przerywaną biedafilozoficzną gadaniną, więc może dlatego klimat trochę uleciał wink

Dzięki za lekturę oraz ciekawy komentarz, fajnie, że mimo wad coś jednak chwyciło w tej opowieści.

Pozdrowienia również dla Ciebie!

Mnie również mech skojarzył się z Różalskim.

Sama opowieść ciekawa i wciągająca. Bardzo dramatyczna, ale dramatyzm usprawiedliwia osadzenie akcji w czasach wojennych. Podobały mi się również przerywniki umieszczone pomiędzy wojenną historią Kazika, jest w nich pewna melancholijna poetyckość.

 

 

Również tematyka bardzo „nie moja”, aczkolwiek przeczytałem z przyjemnością. Ładnie przedstawiona (mimo osadzenia w warszawskim getcie) historia z odpowiednio wyważonym ładunkiem emocjonalnym.

W mojej opinii biblioteka zasłużona.

Jak zawsze językowo super. Historia dość prosta, ale zaprezentowana ładnie. Myślę, że duch kobiety uratował bohatera i rzeczywiście został uwolniony. 

Nie wiem tylko, jak interpretować na nowo zapalony znicz. Zapalił go narrator, ktoś również uratowany przez ducha, a może intensywniejszy płomień jest po prostu symbolem odejścia kobiety do zaświatów? 

Cześć, beeeecki

 W trakcie pisania końcowy pościg wydawał się niesamowicie emocjonujący :>

W pewnym momencie przewinął się pomysł porażki Wulfhere’a, lecz ostatecznie pozwoliłem mu dokonać zemsty. 

Fakt, ta pierwsza walka króciutka, ponieważ gdyby była dłuższa to bohater poległby z kretesem.

Skoro mimo to lektura okazała się satysfakcjonująca, to nie pozostaje mi nic innego jak tylko się cieszyć!

Dzięki za przeczytanie i również pozdrawiam!

GalicyjskiZakapior

Dzięki za przeczytanie oraz klika! Fajnie, że czytało się bez przykrości. Załatam wskazane babole.

Śmierć starszyzny jest wygodna fabularnie, ale taki był plan. Bohaterowie nie zawsze mają wpływ na wszystko, co ich otacza.

Garios miał szukać ofiar dla kanibali, a nie zabili go od razu, gdyż uczynienie niewolnika, tym bardziej z kapłana, sprawiło im chorą przyjemność, nienawidził ich, lecz nie miał wyboru.

Pierwotnie ofiarami byli bandyci Podrzynacza. Faren i Izmir interweniowali, no i okazali się lepszym celem.

Tak to widziałem, choć nie wiem czy nie zostawiłem za mało poszlak w tekście.

Pozdrawiam również!

Cóż, po takiej srogiej zimie jak tegoroczna, nawet liche przebiśniegi oraz malutkie plusowe temperatury cieszą laugh

A może nie chodzi jedynie o zwykłą zimę? Jest trochę pola do interpretacji.

Całkiem ładny wiersz, mnie również urzekła gra słów z baziami.

 

Czytało się przyjemnie. Wciągająca historia w dobrze oddanym rosyjskim/wschodnim klimacie. 

Dość późno wyłapałem tożsamość Leonida, więc albo mój mózg działał na mniejszych obrotach, albo dobrze ukryłaś diaboła ;> 

Hej, bruce

Dziekuję za lekturę oraz kliczka bibliotecznego.

Troszkę błędów się wkradło, ale chyba mniej niż w poprzednim opowiadaniu, bo sprawdzałem tekst kilkakrotnie.

Przeklęte przecinki angry

Super, że opowieść wciągnęła i dobrze się czytało.

Postać Farena zaczyna mi się coraz bardziej podobać, jest w nim dużo potencjału na zbudowanie czegoś ciekawego. Facet nie powiedział jeszcze ostatniego słowa ;>

Również pozdrawiam ciepło!

Oryginalnie przedstawiony bunt aniołów. Postać Michała bardzo ciekawa, no i dobrze, że absolutem okazał się nie Bóg, czyli generyczny niebiański staruszek, a bardziej enigmatyczny Zamysł, bezosobowa siła wyższa.

Początkowo trochę nie mogłem się wciągnąć, później już lepiej. Ostatecznie czytało się przyjemnie.

 

Fajna, klimatyczna opowieść. Podobało mi się subtelne przedstawienie grozy, a nie rzucanie flakami oraz straszakami w czytelnika, ten zabieg stworzył fajną, gęstą atmosferę niepokoju. 

Obraz także dobrze wykorzystany. No i te wtręty z Pisma zrobiły swoje. Faktycznie nieco przywodzą na myśl purytański vibe rejonów Massachusetts mimo że akcja dzieje się w Pennswylwanii.

Kliknąłbym, gdyby brakowało punktu.

Hej, Hesket

Dzięki za lekturę oraz klika. Fajnie, że się podobało.

Ja właśnie lubię pojedynki na wszelkiego rodzaju broń białą, tak się kończy czytanie dużych ilości fantastyki z gatunku Magii i Miecza. 

Kanibale w historii pojawili się dość późno i chyba dobrze, że się na nich zdecydowałem ;>

Pozdrawiam również!

Nieźle, przeczytałem w biały dzień, a poczułem się dość niesowjo podczas lektury. Zmieniające się sceny dokumentu, telewizor działający bez kabla, niby nie do końca horror, lecz vibe trochę jak z „Wideodromu”. Jest klimat.

Nie wiem czy zrozumiałem do końca zakończenie, ale i tak atmosfera zrobiła robotę. 

dawidiq150

Dzięki za zrewanżowanie się komentarzem!

Cieszy mnie, że opowieść się podobała. Wyszedł taki trochę kryminał w stroju fantasy. Będzie więcej podobnych historii, bo sam nawet się wkręciłem ;>

Pozdrawiam również!

Rzeczywiście folk horror. Gęsty klimat, ciekawy pomysł i fajne opisy. Choć, bardziej przemówiła do mnie wersja „filmowa”, może dlatego, że bardziej rozbudowała wątek chrztu oraz natury duchów. 

Babuleńka faktycznie skojarzyla mi się nieco z „Wijem” Gogola, więc po części udało Ci się oddać atmosferę utworu, który cię inspiruje :>

Fajny, ciekawy i lekko napisany drabble. O przedstawionej sprawie nie słyszałem, więc dodatkowy plus. 

 

Hej, przyciągnął mnie tytuł, ale również przekonanie, że już czytałem tego szorta. 

No i okazało się, iż nie czytałem i nie zostawiłem komentarza. Deja vu prawdopodobnie wywołały wspomnienia Twojego opowiadania o wampirze w ośrodku dla osób starszych/niepełnosprawnych.

Wracając do samego tekstu: podobał mi się, fajnie się czytało.

Zauważyłem kilka niemrawych zdań, ale poza tym jest ok. Lekko, z pomysłem. No i fajnie zbudowana postać babci jak na takiego króciaka. 

Dobrze, że tekst trafił do biblioteki.

Pozdrowienia dla Ciebie oraz dla babci oczywiście!

jamesmas

Dzięki za wizytę, fajnie, że ostatecznie czytało się dobrze.

Jest trochę zwięźle jeśli chodzi o opisy, to racja, a to dlatego, iż uparłem się, że będzie to tekst z kategorii tych krótszych. 

Teraz myślę, że mogłem dodać nieco więcej niespodzianek na drodze Wulfhere’a, ale cóż, mówi się trudno.

Dzięki raz jeszcze za poświęcony mi czas!

 

Nigdzie nie twierdzę, że żyją. Larwy wykluwają się z jaj złożonych przez muchy gdy ciało nie jest jeszcze pogrzebane.

Trudno zapomnieć o takiej zimie jak tegoroczna. 

Idźmy za przykładem rycerza Solaire’a z DS i chwalmy Słońce, póki jest.

Super, że fajnie się czytało. Jak się postaram, to potrafię znaleźć balans jeśli chodzi o język, choć mam tendencję do przesady właśnie. Cieszę się, iż tym razem nie zawaliłem ;>

Dzięki za przeczytanie i komentarz.

Do zobaczenia pod Twoim tekstem konkursowym!

Ładnie napisany szorcik i ciekawy pomysł. Podobała mi się przytoczona przez bohatera legenda o cieniu uciekającym wciąż na zachód, chciałbym o nim osobny tekst ;>

 

GalicyjskiZakapior

 Fajne opisy to mi akurat wychodzą, przeważnie. No i jeśli nie mam lenia.

Cóż, miało być przede wszystkim nastrojowo i z fajnymi sekwencjami walki. Na ambitniejsze rzeczy przyjdzie jeszcze czas.

Dzięki za przeczytanie, szanse na podium są moim zdaniem niewielkie, ale niech zadecyduje lud, tzn. jury.

Pozdrawiam również!

 

Jeśli nie do „nawróconych” to może do „jeszcze bardziej niż zwykle przekonanych”? cheeky

Bardzo dobry, poetycki tekst, świetnie pasujący do obrazu. Rzeczywiście nieco podobny pod względem klimatu do „Stalowoszarego oceanu” JolkiK, lecz to nie wada. Im więcej artystycznych dusz na tym szarym świecie, tym lepiej ;>

No i najwyraźniej spełnił swą rolę, bo faktycznie skłania do refleksji oraz dumania.

gnoom

Cóż, miało być groteskowo i turpistycznie, a te pojęcia od realizmu stoją dalej niż bliżej. Swoją drogą myślę, że nierealistyczność i romantyzm do poezji bardzo pasują. 

Sama śmierć często przedstawiana jest w zupełnie innym świetle niż w realu, bo poeci to nałogowi fantaści bujający w obłokach. Lubimy po prostu dodawać do otaczającej rzeczywistości trochę innych przypraw.

Dzięki również za lekturę.

 

Finkla

Fajnie, tym razem udało mi się zainteresować! No i utwierdziłem kolejną osobę w przekonaniu o fajności kremacji ;>

Michaelu, widziałem kilku takich gagatków na Instagramie oraz Fejsie, wklepują goście prompta do chatu i podziwiajcie piękny obraz xD

Całkiem niezły, weirdowy klimat, choć trochę się rozczarowałem, gdy w końcówce wyjawiłeś, iż chodziło o zwykłe morderstwo.

Mimo to czytało się przyjemmnie i wciągnęło. Liczę, iż po tym rozruchu będzie mi dane przeczytać coś dłuższego ;)

Hmm, właściwie czemu nie? Przy następnym tekście mogę uczynić bohatera poteżnym magiem, przy okazji poćwiczę tworzenie opisów walki ;>

Zabrakło mi trochę fantastyki, mimo to poczułem lekkie napięcie. Krótki tekścik, ale nawet dał radę i pobudził wyobraźnię.

Myśląc realistycznie, gdybym znalazł się na miejscu bohatera prawdopodobnie byłaby to moja ostatnia wyprawa. 

Fajny, niepokojący szort, choć nie odczułem aż tak bardzo tej zapowiadanej ciężkości. Było dość mrocznie, ale nie aż tak, jak się spodziewałem, co nie jest oczywiście wielką wadą.

Zasłużona biblioteka.

Sympatyczna miniaturka. Czarny humor jak najbardziej na plus.

Według mnie sporo czasu minie nim „Terminator” stanie się rzeczywistością, póki co niech nam AI służy, byleby nie na polu artystycznym, bo jeśli ktoś określa się mianem „AI artist” to niestety artystą nie jest i nie będzie.

Cześć chalbarczyk!

Super, że się podobało i czytało z przyjemnością :)

Signe cały czas bawiła się z bohaterem jak kot z ofiarą, stąd wrażenie mniejszej intensywności walki.

Poza tym gdyby uderzyła w niego z całą mocą, to nie miałby najmniejszych szans, więc byłem zmuszony trochę osłabić boskich wrogów barbarzyńcy. 

Dzięki za lekturę i pozdrawiam również!

Hej, betweenthelines!

Fakt, podobno ciało rozkłada się i powoli „rozpuszcza” przy minimalnym udziale robaczków, ale w fantastyce czasem można nagiąć fakty. 

Larwy nie zaczęły jeść, nim nie wyśpiewały pieśni dziękczynnej, więc jakieś ubogie resztki savoir vivre’u posiadają cheeky

Dziękuję za przeczytanie i również pozdrawiam!

Ciepło, wgryzanie się, futro no i tag "tortury" sprawiły, że zagadka nie była zbyt trudna i udało mi się bez zerkania na komentarze :) Całkiem fajna, makabryczna miniaturka.

No cóż, początek ciekawy, lecz im dalej, tym gorzej.

Od segmentu „Teraźniejszość” wszystko zaczęło się sypać. Czy te polityczno-społeczne komentarze są naprawdę potrzebne? Nie popychają fabuły do przodu, nie są ciekawe czy błyskotliwe, brzmią jak twitterowe wypowiedzi jakiegoś prawicowego polityka albo nastolatka-doomera, przez co tekst staje się rozwlekły i przegadany. 

Gdybym chciał poczytać coś podobnego zajrzałbym na Fejsa albo Twittera właśnie, nie muszę czytać o tym w opowiadaniu fantastycznym. Po to czytam fantastykę, by uciec od głupoty rzeczywistości.

Końcowa gadka o „wielkiej Polsce” mogłaby być w pewien sposób interesująca, lecz byłem już tak zmęczony tymi wtrąceniami, że ledwo doczołgałem się do końca opowiadania.

Obraz wykorzystany jako obraz, niech będzie. Postać Marii mogłaby być ciekawa, jendakże utonęła w powyżej opisanym problemie tego tekstu.

Podsumowując: totalnie nie moje klimaty.

Parafrazując komentarz: jestem z trzeciej grupy, mimo to zrozumiałem wszelkie aluzje a i tak nie była to satysfakcjonująca lektura 

Dziękuję za kliczka, bruce! Jest tu trochę o rozkładających się ciałach, a nie każdy lubi czytać o czymś takim bez ostrzeżenia, dlatego tak zareagowałem, ale skoro tak może być, nic nie zmieniam. No, chyba że ktoś inny zwróci na to uwagę.

Hej, bruce!

Dzięki za lekturę, miło mi, że się podobało.

Zaskoczenie pozytywne czy negatywne, bo nie wiem czy nie umieścić jakiegoś ostrzeżenia w przedmowie dla wrażliwszych czytelników. 

Tak, dobrze zinterpretowałaś te powtórzenia :)

Pozdrawiam również!

Hej OldGuard,

czyli jeszcze bardziej utwierdziłem Cię w przekonaniu o kremacji? cheeky

Tematyka ciężka, fakt. Trochę inspirowałem się Baudelaire’em, a nikt tak pięknie nie pisał o obrzydliwościach i brzydocie jak on.

Jeśli się podobało, to pozostaje mi tylko się cieszyć. W poezji liczy się dobre pierwsze wrażenie!

Dziękuję za przeczytanie.

 

Rzeczywiście, tematyka trudna, ale nie będę udawał oburzonego. 

Śimak ma rację, brakuje tutaj nieco psychologii postaci. Większego wejścia w psychikę głównego bohatera, pokazania jego wewnętrznego konfliktu, umysłowej walki z samym sobą. 

Lecz mimo to uważam, że wersja „light” tego szorta stanowi ciekawy eksperyment, balansujesz na granicy dobrego smaku, ale ostatecznie nie wyszło obrzydliwie czy właśnie niesmacznie. No i szacun za odwagę.

Wersję „turbo” za to muszę skrytykować, ponieważ skupienie się na szczegółach moim zdaniem zepsuło tekst, opisy bielizny, fiksacja na pukcie ciała dziewczynki, te elementy niestety już przechyliły szalę w stronę przesady i wywołały niesmak. W tego typu rzeczach, jak w starych horrorach, ogólniki, sugestie i subtelność działają, a nadmiar szczegółów burzy wrażenie.

 

Swoją drogą ten szort przypomniał mi krótkie opowiadanko „Dzień Ewy” autorstwa Huskowskiego ze zbioru nowel „Spojrzenia”. Bardzo podobny do „Zawieszenia wzroku”. tyle, że z perspektywy ofiary i według mnie wart uwagi. 

Fakt, jest to jedynie krótka scenka, lecz ładnie napisana i klimatyczna. No i rzeczywiście można ją interpretować na dwa sposoby – dosłowne spotkanie z wodnikiem lub metaforyczny upadek w emocjonalną otchłań.

Jako rozgrzewka przed większymi tekstami w sam raz ;)

Hej, OldGuard, miło Cię znów widzieć na portalu!

Tak, chichot chyba pasuje bardziej w tamtym fragmencie. Poprawię.

nie czasem “zbyt wielu”?

Tutaj nie jestem pewien, bo zależy od odmiany. Jeśli powiemy „draugrowie” to będzie „wielu”, natomiast jeśli „draugry” to „wiele”. Obie odmiany tej nazwy są poprawne.

Draugry brzmi bardziej bezosobowo, zwierzęco i pasuje do ich potwornej natury.

Zastanowię się.

Bardzo się cieszę, że czytało się przyjemnie. Mitologia nordycka przeżywa obecnie renesans, więc istnieje sporo okazji do zapoznania się z nią. Moim zdaniem warto, bo jest całkiem ciekawa.

Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam serdecznie w ten zimowy czas ;)

Fakt, jest nieco chaotycznie. No i Oświecony objawia się nieco zbyt nagle jako zloczyńca.

Lecz, ogólny pomysł, miejsce akcji oraz tło historyczne sprawiły, że opowieść wciągnęła i czytało się przyjemnie. 

Choć z drugiej strony, podobnie jak Finkla nie obraziłbym się za odrobinę wyjaśnień, ponieważ to nie „mój” okres historyczny ;>

Zakończenie mnie rozbawiło. Pomysł też całkiem fajny. Podobała mi się postać Kuby Rozpruwacza, szkoda, że główny bohater wypada przy nim dość blado. 

Z wykonaniem gorzej. Jest dużo błędów.

„Choć” zamiast „chodź”, „uszczypną” zamiast „uszczypnął”. No i „pułka” okropnie zakłuła mnie w oczy.

Przejrzałbym jeszcze raz tekst i załatał te błędy, bo przez nie czyta się trochę ciężko.

 

Bardzo fajny szorciak. Nie spodziewałem się takiego zakończenia. Właściwie, nie wiem już czy piekło pojawiające się na końcu jest realne czy istnieje jedynie w głowie bohaterki jak anioł. Obstawiam to drugie. 

Zasłużona biblioteka. 

Motyw hybrydy nieco zgapiony z Alien: Romulus, ale obecność Predatora dodaje świeżości.

Niezła scenka z uniwersum AvP, jako ćwiczenie i rozgrzewka przed czymś większym wypada ok.

No i Thrax to jakieś takie „niepredatorowe” imię, nie wiem trochę mi nie pasowało do Yautja, ale może za bardzo wydziwiam.

 

Klimatyczna opowieść i fajny pomysł z leszym. Do tego ładne opisy zimowej scenerii. 

Fakt, tekst krótki, ale czytało się bez większych zgrzytów.

regulatorzy

No ale jak to? wszędzie zima, kobierce śniegu i mróz, a w lesie są bezśnieżne miejsca?

Dodałem zdanie: Śnieżną szatę przeplatały łaty gołej ziemi.

Nie wiem czy ma to sens, ale trochę usprawiedliwia ten fragment z trzaskającą gałązką.

Jeśli nie, to zwalmy winę na magiczne moce Signe.

Gdy to pisałem, „zrobiła” brzmiało dla mnie zbyt swojsko, lecz teraz myślę, że wygląda dobrze.

Uwielbiam komplikować sobie życie, nawet w pisaniu. 

 

Dzięki za lekturę, Anet i pozdrawiam!

 

Outta Sewer

Oj, tak „Czerwone Ćwieki” to jedno z najlepszych opowiadań o barbarzyńcy.

Wraz z Feniksem na Mieczu i Wieżą Słonia stanowi moją osobistą topkę.

 

regulatorzy

Dziękuję za przeczytanie i łapankę. 

Fantasy o silnych, uzbrojonych facetach to chyba moje przeznaczenie, skoro już drugi tekst z takim bohaterem trafia do biblioteki ;>

Czy w lesie przykrytym śniegiem na pewno można nadepnąć gałązkę i usłyszeć jej trzask?

Na myśli miałem nieośnieżone miejsce, powinienem to zaznaczyć

Czy to celowe powtórzenie?

Z jednej strony tak, z drugiej nie. Postaram się znaleźć synonim.

Dzięki raz jeszcze i pozdrawiam serdecznie!

Zgodzę się z Finklą, mało obcy ci obcy. Mają radio, telewizję i praktycznie całą technologię prawie identyczną jak na Ziemi. 

Samo opowiadanie cierpi na streszczenia, lecz tym razem takie mega streszczenia.

Opisy walk bokserskich typu: walnąłem mu sierpowego i padł na deski jak kłoda. No tutaj aż się prosi o więcej, w końcu boks jest taki emocjonujący. 

Mogło być znacznie lepiej, ale wiadomo czasem się uda, czasem nie.

Nie ma co się poddawać, tylko odpowiadać na zew muzy :)

Wykonanie mogło być lepsze, ale poza tym czytało się nieźle, tym bardziej, że to debiut.

Lubię takie mikroopowieści, a zwłaszcza mikrohorrory. 

 

Bardzo ładnie napisane i nostalgiczne, choć tytuł nieco horrorowy.

Faktycznie tekst ma w sobie coś z haiku.

Swoją drogą chciałbym nauczyć się je pisać, może czas spróbować ;>

SNDWLKR

Yay! Co wygrałem? XD

yyy… dedykację przy opowiadaniu inspirowanym Wieżą Słonia? ;P

 

Outta Sewer

Dziękuję za doklikanie tekstu do biblioteki.

Był pomysł na przemianę Praojca w Ymira i patetyczne gadki o Walhalli, Asgardzie czy Helheim, dobrze, że się powstrzymałem. Bez tych nazw faktycznie jest lepiej.

Co do długości również pełna zgoda, choć planowana potyczka z lodowymi olbrzymami mogłaby być spoko. Trudno, pojawi się kiedy indziej ;)

Troszkę pożyczyłem z „Córki lodowego olbrzyma”. Może czas odświeżyć sobie przygody barbarzyńcy, skoro minęło tyle czasu od lektury?

Cieszy mnie, że ogółem czytało się dobrze, dzięki za lekturę.

Pozdrawiam również!

Dziękuję za lekturę i klika bibliotecznego, Maćku.

Dzięki Tobie Egzekutor dotarł do biblioteki ;)

Powieści jak na razie nie mam w planach, ale więcej opowiadań w tym świecie na pewno z czasem się pojawi.

Pozdrawiam również!

Bardzo ciekawy pomysł i równie interesująca interpretacja obrazu.

Czytało się przyjemnie, lubie takie senne/totalnie odrealnione fantasy w klimacie pierwszych twórców tego gatunku jak np. Dunsany.

Są momenty, w których jest nieco za dużo tych poetyckich metafor, ale to mały minus.

Ogółem bardzo dobry tekst.

Klikam.

AP

Dziękuję za lekturę i klika bibliotecznego.

Również jestem zdania, że jeśli opowieść jest dobra, to na liniowość można przymknąć oko. 

Cieszy mnie, że według Ciebie tutaj się to udało.

Pozdrawiam również!

reg

Dzięki za sugestię, już poprawiam i pozdrawiam ;>

 

Caern

Nie spodziewałem się tak pozytywnej recenzji, dziękuję bardzo.

Teraz mam motywację do stworzenia serii opowieści z Farenem w roli głównej, skoro kolejna osoba łaknie więcej tego uniwersum, a już miałem faceta wcisnąć do szuflady z wielkim napisem „Na później”.

Dark fantasy rządzi!

 

Michael Bullfinch

Fakt, regulatorka i pozostali łapacze błędów jak zawsze służą nieocenioną pomocą i oczyścili tekst z językowych potworków. Najwyraźniej miałem trochę szczęścia. Przyjrzę się jeszcze przecinkologii.

Według mnie wulgaryzmów nie ma tutaj aż tyle, w planach było więcej i dobrze, że się powstrzymałem.

To jest ciąg dalszy dialogu, czy wtrącenie narratora. Chyba dialog, więc czemu w osobnym akapicie?

To wciąż dialog, ale pierwsza połowa kończy się wielokropkiem, więc zrobiłem akapit. Poprawię.

Chyba celowo błędny zapis, ale dopytam

Zgadza się, celowy błąd.

Bardzo mi się nie podoba ten fragment. “Kuśka” to nie nowe słowo, ale też myślę, że nie aż tak stare, żeby pasowało do tekstu.

Na swoje usprawiedliwienie powiem, że starszy wioski cytuje tu wypowiedź Veriego, stąd ta kuśka. Może interes pasowałby lepiej. Członek to z kolei chyba trochę za grzeczne jak na takiego wioskowego chama jak Veri.

Tak, Wiedźmin stanowił jedną z inspiracji, ale to tylko jedna z wielu ;)

Fajnie, że ostatecznie się podobało i wciągnęło. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się tak pozytywnego przyjęcia, tym bardziej, że opublikowałem tekst dzień przed rozpoczęciem Twojego konkursu, więc  mógł on z łatwością zawieruszyć się pomiędzy innymi opowiadaniami.

Dziękuję za przeczytanie i klika.

Czarny Egzekutor jeszcze powróci!

Pozdrawaim również :)

Hej Hesket

Dzięki za komentarz i klika bibliotecznego!

Miło mi, że się podobało.

Też rozkminiałem czy nie zamienić futer na skóry, ostatecznie zdecydowałem się na futra, ale jeszcze się zastanowię.

Pozdrawiam również!

SNDWLKR

Cieszę się bardzo, że się podobało. 

No, nareszcie ktoś odgadł trzecią inspirację :D (obraz „Zima”, widok z okna i oczywiście „Córka lodowego olbrzyma”)

To była pierwsza opowieść z Conanem Barbarzyńcą w roli głównej, jaką przeczytałem, nie mogłem sobie odpuścić, by nie pożyczyć co nieco od pana Howarda. 

A Skyrim i pozostałe Elder Scrollsy jeszcze przede mną ;<

Dodałem przecinki. 

Dzięki za lekturę oraz komentarz!

regulatorzy

Dzięki za przeczytanie i kliczka, fajnie, że ostatecznie czytało się dobrze.

Zawsze traktowałem słówko sadyba jako synonim siedziby lub miejsca zamieszkania, ale faktycznie podwoje nie pasują do wyrazu chata.

Obawiam się, że skóry nie graweruje się.

To akurat sprawdzałem w trakcie pisania i wujaszek Google był święcie przekonany, że owszem graweruje się także skórę. Chyba mnie oszukał. Propozycja słówka zastępczego?

To chyba najgorsze określenia, jakie mogło przyjść Ci do głowy.

W szufladzie z synonimami w mojej głowie skończyły się wyrazy bliskoznaczne ;<

No i wychodzi na to, że cierpię na dookreślanie stółów, krzeseł i innych rzeczy nieożywionych.

Resztę błędów załatam.

Dziękuję raz jeszcze za poświęcony czas!

Fakt, aczkolwiek ciągle miałem przed oczyma wyobraźni Johnny’ego Rico a nie Joego mimo wielu różnic. Nie wiem, to chyba znak, że pora sobie odświeżyć ten film.

I prawdopodobnie też przeczytać w końcu książkę Heinleina ;>

Albo jestem super detektywem albo tożsamość malarza śmierci była słabo zakamuflowana ;P

No i końcowy monolog Tobiasa/Thomasa wydawał mi się nieco przydługi.

Poza tym czytało się fajnie. Pomysł intrygujący, ładne opisy i kilmat śledztwa z prawdziwego zdarzenia. 

Jak na debiut super, choć zdaję dobie sprawę, że betowanie trochę pomogło w kwestiach technicznych. 

Konstrukcja zdań dość prosta, lecz nie na tyle by od razu snuć domysły o użyciu AI. 

Ogółem, udany, wciągający tekst.

Klikam, pozdrawiam i życzę dużo motywacji!

Inni wspominają o „Gwiezdnych Wojnach”, „Star Treku”, „Grze Endera”, a ja poczułam tu klimat „Żołnierzy Kosmosu” Paula Verhoevena. 

Kolejne misje, bohater pnący się coraz wyżej w szczeblach kariery, „amerykański” klimat. Brakowało kosmicznych robali zamiast rebeliantów ;)

Co do samego tekstu, to podobał mi się.

Na początku kręciłem nosem na sposób wykorzystania przez Ciebie obrazu, lecz końcowe scenki sprawiły, że zmieniłem zdanie. Ostatecznie wyszło ciekawie i pomysłowo. Obraz jako „przeklęte zdjęcie”, ale też symbol winy i upadku psychiki Joego.

Ogółem udane opowiadanie.

Pozdrowienia!

Inna planeta, statek matka i obcy, te elementy sprawiły, że pasowałby tutaj tag science fiction, ale może się mylę.

Najmocniejszą stroną są tu bardzo plastyczne i poetyckie opisy, które skutecznie zagrały na strunach mego artystycznego serducha. 

Zbudowałaś nimi świetny klimat, który sprawia, że sama historia wręcz schodzi na dalszy plan, bo cały ten artyzm dosłownie kradnie show.

Ładnie, pomysłowo i czyta się przyjemnie. 

No i obraz cudowny, rzecz jasna!

Michaelu, Marszawo, Holly

dziękuję za komentarze jurorskie

Marszawo, oby ten kotek nie był zbyt surowy w ocenie ;>

 

marzan

Bo co, serce mu pękło? Za dużo bekonu z jajecznicą? Nie kupiłem tego. Chłop się przebiegł i wykitował?

Był wyczerpany, zmarznięty na kość i oprócz tego krwawił z łydki oraz boku. Może nie umarłby tak szybko, ale wciąż zagrożenie życia było realne.

Hola, hola, a nie w kark, jeśli stała do niego tyłem? 

Fakt, ale w tym momencie mogła na przykład odwrócić się do niego. Zmodyfikuję ten fragment i będzie w porządku.

Zgadza się, wyszło bardziej nastrojowo, dlatego fabuła jest trochę liniowa, ale taki był plan.

Na miażdżące zakończenia przyjdzie jeszcze czas.

Dzięki za lekturę!

 

Gryzok_Półpospolity

Cieszy mnie, że się podobało. Na początku chciałem zarzucić jakimś wierszowanym wstępem, ale się rozmyśliłem. Eddą Sturlusona na przykład, choć Mickiewicz też nawet pasuje fabularnie., klimatycznie już mniej.

Dzięki i pozdrawiam!

 

dawidiq150

Przyjdzie jeszcze czas na szalone zwroty akcji ;D

Fakt, też się zastanawiałem czy nie dodać tu czegoś więcej. Wyleciała na przykład walka z lodowymi olbrzymami. Czas na dopiski niestety już minął.

Dziękuję, że wpadłeś i czekam na Twój konkursowy tekst!

 

 

Ambush

To powtórzenie akurat jest celowe, aby podkreślić trochę dramatyzm, nie wiem czy ostatecznie mi wyszło.

Chłodna pora roku, to musi być chłód w opowiadaniach ;)

Super, że się podobało i nie wyszło generycznie.

Pozdrawiam i dziękuję za kliczka!

Hej, Bardziejaskrze

Dzięki za komentarz i klika bibliotecznego!

Cieszy mnie, że czytało się dobrze. Wikiński vibe jest, choć w zamyśle bohater miał być takim trochę kuzynem Conana Barbarzyńcy.

Choć przy pisaniu sekwencji walki, słuchałem utworów zespołu Heilung, więc ostatecznie chyba masz rację, że więcej tu z sag wikingów niż z Conana ;)

Pozdrawiam również!

bruce

Dziękuję za jurorski komentarz!

 

betweenthelines

Nie ukrywam, że oprócz obrazu pani Anny, inspirację dla tych opisów stanowił też po części widok z mojego okna ;D

Bardzo mnie cieszy, że opowieść się podobała. Dziękuję za lekturę.

Do zobaczenia pod Twoim opowiadaniem!

 

Hej, Krzesimir I (swoją drogą ciekawy nick)

Fakt, dałem plamę we wstępie. Już zmieniłem ze zwykłej na fizyczną.

Zmysł głównego bohatera ułatwił mu nieco sprawę, bez niego pewnie miałby trudniej.

Nigdy nie pisałem takich quasi kryminalnych opowieści, (nie licząc takich z perspektywy mordercy) więc może nie mam jeszcze doświadczenia w umiejętnym wodzeniu czytelnika za nos. Teraz będzie już tylko lepiej w tym względzie ;)

Bardzo mi miło, że ostatecznie czytało się przyjemnie i świat przedstawiony zaintrygował.

No i skoro tekst wzbudził refleksje i zaangażowanie pozostaje mi się tylko cieszyć :D

To chyba oznacza, że przygody Egzekutora dopiero się zaczynają.

Dzięki za poświęcony czas i również pozdrawiam!

Sympatyczny szorcik. Końcowy twist wywołał uśmiech na twarzy, a o to najwyraźniej chodziło. 

Rzadko czytam fragmenty, lecz tu zrobiłem wyjątek ze względu na tag. Uwielbiam klimaty dark fantasy.

No i przyznam, że nie czytało się przyjemnie.

Znaczy, sama fabuła nawet wciąga, lecz treść tonie w błędach wszelkiego rodzaju i przedziwnych konstrukcjach zdaniowych. A dobra opowieść powinna zarówno wciągać jak i po prostu być przyjemna w lekturze. Tutaj mamy to pierwsze, natomiast w ogóle nie mamy tego drugiego.

 

Cóż, również mam mieszane uczucia. Sympatyczny szorcik ze szczyptą humoru, ale nic poza tym.

Też trochę nie rozumiem jak Budyneczek wbiegł po własnych schodach na górę, a może wbiegła jego energia duchowa czy coś podobnego a nie on sam fizycznie?

Nie wiem, w każdym razie nie do końca zrozumiałem ten fragment. 

Czyli albo masz za sobą maratony filmów gore, albo przeczytałaś dużo kryminałów ;)

L.Keller

Dziękuję za przeczytanie, czy też nawiedzenie ;}

Makabra i groteska czasem mi wychodzą, choć trochę się obawiałem, iż będzie nazbyt brutalnie. Cieszy mnie, że tak nie jest.

Co do „większej połowy” to faktycznie trochę rzuca się w oczy. Choć w mowie potocznej często słyszę ten zwrot, tutaj chyba nie pasuje. Z drugiej strony pasowałby do wypowiedzi prostego strażnika, ale ostatecznie chyba zostawię „samą” połowę.

Pozdrawaim również!

 

melendur88

Dzięki za lekturę, super, że się podobało

Na kontynuację pozostawiłem otwartą furtkę, więc teraz tylko należy uzbroić się w cierpliwość :)

Kiedy ostatni raz tu zaglądałem nie było piórka i w sumie dobrze, że jest.

Szort ładnie napisany i klimatyczny z małą nutą nostalgii.

Również skojarzyło mi się nieco z „Muzyką Ericha Zanna”.

Już niczego doklikiwać nie muszę, więc powiem tylko, że dobra robota, no i zmieszczenie takiej ciekawej, przyjemnej historii w tak krótkiej formie to nie lada sztuka.

Do zobaczenia pod innymi Twoimi tekstami, bo trochę ich pododawałem do kolejki ;)

 

Ciekawy pomysł. Schizofrenia uratowała bohaterom skórę. 

Już miałem się oburzyć przy fragmencie z pocącym się dinozaurem, (gady nie posiadają gruczołów potowych) ale wychodzi na to że były to jakieś kosmiczne hybrydy/mutanty a nie zwykłe dinusie.

Ogólnie opowiadanie skojarzyło mi się bardzo z grą „Dino Crisis”.

No i muszę przyznać, że mimo tagu horror, nie odczułem ani krztyny niepokoju, gdyż dinozaury i inne podobne stworzenia zawsze mnie bardziej fascynowały niż przerażały. 

Ale ogółem całkiem sympatyczny tekst. Jest także odrobinę lepiej pod względem technicznym.

Pozdrawiam i czekam na kolejne opko!

Hej, bruce

Przecinkoza jest tu okropna. Nie korzystałem z mojego standardowego „sprawdzacza” interpunkcji i leciałem na czuja, a takie podejście najczęściej kończy się katastrofą. Przynajmniej w moim przypadku. 

Moja wątpliwość – KTO zasunął od wewnątrz zasuwę, skoro chłopak wymknął się podczas snu ojca?

W mojej głowie Anskar wymknął się przez okno, lecz zapomniałem to dopisać. 

Mam jeszcze wątpliwość – czy dobrze rozumiem: chłopak urodził się przed śmiercią matki, która była jeszcze wtedy nadal narzeczoną kowala?

Oryginalnie było żona, lecz w ostatniej chwili zmieniłem na narzeczoną, bo coś mi nie grało. No i nie zwróciłem uwagi, że tym samym pozbawiam ten wątek sensu. Poprawię,

„Kościół” w znaczeniu instytucji czasem piszesz małą, a czasem wielką literą – trzeba to ujednolicić, bo niepotrzebnie powstają błędy ortograficzne.

Fakt, choć czasem bohaterowie mówią o Kościele jak o jednym z tytułów Świętego Letesa a czasem o instytucji. Przyjrzę się temu raz jeszcze. 

Resztę powtórzeń i literówek załatam, może znajdę jeszcze jakieś językowe głupoty nim przybędą regulatorzy. 

Dziękuję za poświęcony czas oraz kilka bibliotecznego. Jeśli ta opowieść dobrze się przyjmie, być może pojawią się kolejne :)

Pozdrawiam ciepło!

Nowa Fantastyka