komentarze: 485, w dziale opowiadań: 469, opowiadania: 204
komentarze: 485, w dziale opowiadań: 469, opowiadania: 204
Fakt, jest nieco chaotycznie. No i Oświecony objawia się nieco zbyt nagle jako zloczyńca.
Lecz, ogólny pomysł, miejsce akcji oraz tło historyczne sprawiły, że opowieść wciągnęła i czytało się przyjemnie.
Choć z drugiej strony, podobnie jak Finkla nie obraziłbym się za odrobinę wyjaśnień, ponieważ to nie „mój” okres historyczny ;>
Zakończenie mnie rozbawiło. Pomysł też całkiem fajny. Podobała mi się postać Kuby Rozpruwacza, szkoda, że główny bohater wypada przy nim dość blado.
Z wykonaniem gorzej. Jest dużo błędów.
„Choć” zamiast „chodź”, „uszczypną” zamiast „uszczypnął”. No i „pułka” okropnie zakłuła mnie w oczy.
Przejrzałbym jeszcze raz tekst i załatał te błędy, bo przez nie czyta się trochę ciężko.
Bardzo fajny szorciak. Nie spodziewałem się takiego zakończenia. Właściwie, nie wiem już czy piekło pojawiające się na końcu jest realne czy istnieje jedynie w głowie bohaterki jak anioł. Obstawiam to drugie.
Zasłużona biblioteka.
Motyw hybrydy nieco zgapiony z Alien: Romulus, ale obecność Predatora dodaje świeżości.
Niezła scenka z uniwersum AvP, jako ćwiczenie i rozgrzewka przed czymś większym wypada ok.
No i Thrax to jakieś takie „niepredatorowe” imię, nie wiem trochę mi nie pasowało do Yautja, ale może za bardzo wydziwiam.
Klimatyczna opowieść i fajny pomysł z leszym. Do tego ładne opisy zimowej scenerii.
Fakt, tekst krótki, ale czytało się bez większych zgrzytów.
regulatorzy
No ale jak to? wszędzie zima, kobierce śniegu i mróz, a w lesie są bezśnieżne miejsca?
Dodałem zdanie: Śnieżną szatę przeplatały łaty gołej ziemi.
Nie wiem czy ma to sens, ale trochę usprawiedliwia ten fragment z trzaskającą gałązką.
Jeśli nie, to zwalmy winę na magiczne moce Signe.
Gdy to pisałem, „zrobiła” brzmiało dla mnie zbyt swojsko, lecz teraz myślę, że wygląda dobrze.
Uwielbiam komplikować sobie życie, nawet w pisaniu.
Dzięki za lekturę, Anet i pozdrawiam!
Outta Sewer
Oj, tak „Czerwone Ćwieki” to jedno z najlepszych opowiadań o barbarzyńcy.
Wraz z Feniksem na Mieczu i Wieżą Słonia stanowi moją osobistą topkę.
regulatorzy
Dziękuję za przeczytanie i łapankę.
Fantasy o silnych, uzbrojonych facetach to chyba moje przeznaczenie, skoro już drugi tekst z takim bohaterem trafia do biblioteki ;>
Czy w lesie przykrytym śniegiem na pewno można nadepnąć gałązkę i usłyszeć jej trzask?
Na myśli miałem nieośnieżone miejsce, powinienem to zaznaczyć
Czy to celowe powtórzenie?
Z jednej strony tak, z drugiej nie. Postaram się znaleźć synonim.
Dzięki raz jeszcze i pozdrawiam serdecznie!
Dzięki za opinię, Anet.
Fajnie, że się podobało!
Zgodzę się z Finklą, mało obcy ci obcy. Mają radio, telewizję i praktycznie całą technologię prawie identyczną jak na Ziemi.
Samo opowiadanie cierpi na streszczenia, lecz tym razem takie mega streszczenia.
Opisy walk bokserskich typu: walnąłem mu sierpowego i padł na deski jak kłoda. No tutaj aż się prosi o więcej, w końcu boks jest taki emocjonujący.
Mogło być znacznie lepiej, ale wiadomo czasem się uda, czasem nie.
Nie ma co się poddawać, tylko odpowiadać na zew muzy :)
Wykonanie mogło być lepsze, ale poza tym czytało się nieźle, tym bardziej, że to debiut.
Lubię takie mikroopowieści, a zwłaszcza mikrohorrory.
Bardzo ładnie napisane i nostalgiczne, choć tytuł nieco horrorowy.
Faktycznie tekst ma w sobie coś z haiku.
Swoją drogą chciałbym nauczyć się je pisać, może czas spróbować ;>
SNDWLKR
Yay! Co wygrałem? XD
yyy… dedykację przy opowiadaniu inspirowanym Wieżą Słonia? ;P
Outta Sewer
Dziękuję za doklikanie tekstu do biblioteki.
Był pomysł na przemianę Praojca w Ymira i patetyczne gadki o Walhalli, Asgardzie czy Helheim, dobrze, że się powstrzymałem. Bez tych nazw faktycznie jest lepiej.
Co do długości również pełna zgoda, choć planowana potyczka z lodowymi olbrzymami mogłaby być spoko. Trudno, pojawi się kiedy indziej ;)
Troszkę pożyczyłem z „Córki lodowego olbrzyma”. Może czas odświeżyć sobie przygody barbarzyńcy, skoro minęło tyle czasu od lektury?
Cieszy mnie, że ogółem czytało się dobrze, dzięki za lekturę.
Pozdrawiam również!
Dziękuję za lekturę i klika bibliotecznego, Maćku.
Dzięki Tobie Egzekutor dotarł do biblioteki ;)
Powieści jak na razie nie mam w planach, ale więcej opowiadań w tym świecie na pewno z czasem się pojawi.
Pozdrawiam również!
d.pankovski: Białe Płótno
Bardzo ciekawy pomysł i równie interesująca interpretacja obrazu.
Czytało się przyjemnie, lubie takie senne/totalnie odrealnione fantasy w klimacie pierwszych twórców tego gatunku jak np. Dunsany.
Są momenty, w których jest nieco za dużo tych poetyckich metafor, ale to mały minus.
Ogółem bardzo dobry tekst.
Klikam.
AP
Dziękuję za lekturę i klika bibliotecznego.
Również jestem zdania, że jeśli opowieść jest dobra, to na liniowość można przymknąć oko.
Cieszy mnie, że według Ciebie tutaj się to udało.
Pozdrawiam również!
reg
Dzięki za sugestię, już poprawiam i pozdrawiam ;>
Caern
Nie spodziewałem się tak pozytywnej recenzji, dziękuję bardzo.
Teraz mam motywację do stworzenia serii opowieści z Farenem w roli głównej, skoro kolejna osoba łaknie więcej tego uniwersum, a już miałem faceta wcisnąć do szuflady z wielkim napisem „Na później”.
Dark fantasy rządzi!
Michael Bullfinch
Fakt, regulatorka i pozostali łapacze błędów jak zawsze służą nieocenioną pomocą i oczyścili tekst z językowych potworków. Najwyraźniej miałem trochę szczęścia. Przyjrzę się jeszcze przecinkologii.
Według mnie wulgaryzmów nie ma tutaj aż tyle, w planach było więcej i dobrze, że się powstrzymałem.
To jest ciąg dalszy dialogu, czy wtrącenie narratora. Chyba dialog, więc czemu w osobnym akapicie?
To wciąż dialog, ale pierwsza połowa kończy się wielokropkiem, więc zrobiłem akapit. Poprawię.
Chyba celowo błędny zapis, ale dopytam
Zgadza się, celowy błąd.
Bardzo mi się nie podoba ten fragment. “Kuśka” to nie nowe słowo, ale też myślę, że nie aż tak stare, żeby pasowało do tekstu.
Na swoje usprawiedliwienie powiem, że starszy wioski cytuje tu wypowiedź Veriego, stąd ta kuśka. Może interes pasowałby lepiej. Członek to z kolei chyba trochę za grzeczne jak na takiego wioskowego chama jak Veri.
Tak, Wiedźmin stanowił jedną z inspiracji, ale to tylko jedna z wielu ;)
Fajnie, że ostatecznie się podobało i wciągnęło. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się tak pozytywnego przyjęcia, tym bardziej, że opublikowałem tekst dzień przed rozpoczęciem Twojego konkursu, więc mógł on z łatwością zawieruszyć się pomiędzy innymi opowiadaniami.
Dziękuję za przeczytanie i klika.
Czarny Egzekutor jeszcze powróci!
Pozdrawaim również :)
Hej Hesket
Dzięki za komentarz i klika bibliotecznego!
Miło mi, że się podobało.
Też rozkminiałem czy nie zamienić futer na skóry, ostatecznie zdecydowałem się na futra, ale jeszcze się zastanowię.
Pozdrawiam również!
SNDWLKR
Cieszę się bardzo, że się podobało.
No, nareszcie ktoś odgadł trzecią inspirację :D (obraz „Zima”, widok z okna i oczywiście „Córka lodowego olbrzyma”)
To była pierwsza opowieść z Conanem Barbarzyńcą w roli głównej, jaką przeczytałem, nie mogłem sobie odpuścić, by nie pożyczyć co nieco od pana Howarda.
A Skyrim i pozostałe Elder Scrollsy jeszcze przede mną ;<
Dodałem przecinki.
Dzięki za lekturę oraz komentarz!
regulatorzy
Dzięki za przeczytanie i kliczka, fajnie, że ostatecznie czytało się dobrze.
Zawsze traktowałem słówko sadyba jako synonim siedziby lub miejsca zamieszkania, ale faktycznie podwoje nie pasują do wyrazu chata.
Obawiam się, że skóry nie graweruje się.
To akurat sprawdzałem w trakcie pisania i wujaszek Google był święcie przekonany, że owszem graweruje się także skórę. Chyba mnie oszukał. Propozycja słówka zastępczego?
To chyba najgorsze określenia, jakie mogło przyjść Ci do głowy.
W szufladzie z synonimami w mojej głowie skończyły się wyrazy bliskoznaczne ;<
No i wychodzi na to, że cierpię na dookreślanie stółów, krzeseł i innych rzeczy nieożywionych.
Resztę błędów załatam.
Dziękuję raz jeszcze za poświęcony czas!
Fakt, aczkolwiek ciągle miałem przed oczyma wyobraźni Johnny’ego Rico a nie Joego mimo wielu różnic. Nie wiem, to chyba znak, że pora sobie odświeżyć ten film.
I prawdopodobnie też przeczytać w końcu książkę Heinleina ;>
betweenthelines: Malarz śmierci
Albo jestem super detektywem albo tożsamość malarza śmierci była słabo zakamuflowana ;P
No i końcowy monolog Tobiasa/Thomasa wydawał mi się nieco przydługi.
Poza tym czytało się fajnie. Pomysł intrygujący, ładne opisy i kilmat śledztwa z prawdziwego zdarzenia.
Jak na debiut super, choć zdaję dobie sprawę, że betowanie trochę pomogło w kwestiach technicznych.
Konstrukcja zdań dość prosta, lecz nie na tyle by od razu snuć domysły o użyciu AI.
Ogółem, udany, wciągający tekst.
Klikam, pozdrawiam i życzę dużo motywacji!
Inni wspominają o „Gwiezdnych Wojnach”, „Star Treku”, „Grze Endera”, a ja poczułam tu klimat „Żołnierzy Kosmosu” Paula Verhoevena.
Kolejne misje, bohater pnący się coraz wyżej w szczeblach kariery, „amerykański” klimat. Brakowało kosmicznych robali zamiast rebeliantów ;)
Co do samego tekstu, to podobał mi się.
Na początku kręciłem nosem na sposób wykorzystania przez Ciebie obrazu, lecz końcowe scenki sprawiły, że zmieniłem zdanie. Ostatecznie wyszło ciekawie i pomysłowo. Obraz jako „przeklęte zdjęcie”, ale też symbol winy i upadku psychiki Joego.
Ogółem udane opowiadanie.
Pozdrowienia!
Inna planeta, statek matka i obcy, te elementy sprawiły, że pasowałby tutaj tag science fiction, ale może się mylę.
Najmocniejszą stroną są tu bardzo plastyczne i poetyckie opisy, które skutecznie zagrały na strunach mego artystycznego serducha.
Zbudowałaś nimi świetny klimat, który sprawia, że sama historia wręcz schodzi na dalszy plan, bo cały ten artyzm dosłownie kradnie show.
Ładnie, pomysłowo i czyta się przyjemnie.
No i obraz cudowny, rzecz jasna!
Michaelu, Marszawo, Holly
dziękuję za komentarze jurorskie
Marszawo, oby ten kotek nie był zbyt surowy w ocenie ;>
marzan
Bo co, serce mu pękło? Za dużo bekonu z jajecznicą? Nie kupiłem tego. Chłop się przebiegł i wykitował?
Był wyczerpany, zmarznięty na kość i oprócz tego krwawił z łydki oraz boku. Może nie umarłby tak szybko, ale wciąż zagrożenie życia było realne.
Hola, hola, a nie w kark, jeśli stała do niego tyłem?
Fakt, ale w tym momencie mogła na przykład odwrócić się do niego. Zmodyfikuję ten fragment i będzie w porządku.
Zgadza się, wyszło bardziej nastrojowo, dlatego fabuła jest trochę liniowa, ale taki był plan.
Na miażdżące zakończenia przyjdzie jeszcze czas.
Dzięki za lekturę!
Gryzok_Półpospolity
Cieszy mnie, że się podobało. Na początku chciałem zarzucić jakimś wierszowanym wstępem, ale się rozmyśliłem. Eddą Sturlusona na przykład, choć Mickiewicz też nawet pasuje fabularnie., klimatycznie już mniej.
Dzięki i pozdrawiam!
dawidiq150
Przyjdzie jeszcze czas na szalone zwroty akcji ;D
Fakt, też się zastanawiałem czy nie dodać tu czegoś więcej. Wyleciała na przykład walka z lodowymi olbrzymami. Czas na dopiski niestety już minął.
Dziękuję, że wpadłeś i czekam na Twój konkursowy tekst!
Ambush
To powtórzenie akurat jest celowe, aby podkreślić trochę dramatyzm, nie wiem czy ostatecznie mi wyszło.
Chłodna pora roku, to musi być chłód w opowiadaniach ;)
Super, że się podobało i nie wyszło generycznie.
Pozdrawiam i dziękuję za kliczka!
Hej, Bardziejaskrze
Dzięki za komentarz i klika bibliotecznego!
Cieszy mnie, że czytało się dobrze. Wikiński vibe jest, choć w zamyśle bohater miał być takim trochę kuzynem Conana Barbarzyńcy.
Choć przy pisaniu sekwencji walki, słuchałem utworów zespołu Heilung, więc ostatecznie chyba masz rację, że więcej tu z sag wikingów niż z Conana ;)
Pozdrawiam również!
bruce
Dziękuję za jurorski komentarz!
betweenthelines
Nie ukrywam, że oprócz obrazu pani Anny, inspirację dla tych opisów stanowił też po części widok z mojego okna ;D
Bardzo mnie cieszy, że opowieść się podobała. Dziękuję za lekturę.
Do zobaczenia pod Twoim opowiadaniem!
Hej, Krzesimir I (swoją drogą ciekawy nick)
Fakt, dałem plamę we wstępie. Już zmieniłem ze zwykłej na fizyczną.
Zmysł głównego bohatera ułatwił mu nieco sprawę, bez niego pewnie miałby trudniej.
Nigdy nie pisałem takich quasi kryminalnych opowieści, (nie licząc takich z perspektywy mordercy) więc może nie mam jeszcze doświadczenia w umiejętnym wodzeniu czytelnika za nos. Teraz będzie już tylko lepiej w tym względzie ;)
Bardzo mi miło, że ostatecznie czytało się przyjemnie i świat przedstawiony zaintrygował.
No i skoro tekst wzbudził refleksje i zaangażowanie pozostaje mi się tylko cieszyć :D
To chyba oznacza, że przygody Egzekutora dopiero się zaczynają.
Dzięki za poświęcony czas i również pozdrawiam!
Sympatyczny szorcik. Końcowy twist wywołał uśmiech na twarzy, a o to najwyraźniej chodziło.
Rzadko czytam fragmenty, lecz tu zrobiłem wyjątek ze względu na tag. Uwielbiam klimaty dark fantasy.
No i przyznam, że nie czytało się przyjemnie.
Znaczy, sama fabuła nawet wciąga, lecz treść tonie w błędach wszelkiego rodzaju i przedziwnych konstrukcjach zdaniowych. A dobra opowieść powinna zarówno wciągać jak i po prostu być przyjemna w lekturze. Tutaj mamy to pierwsze, natomiast w ogóle nie mamy tego drugiego.
Cóż, również mam mieszane uczucia. Sympatyczny szorcik ze szczyptą humoru, ale nic poza tym.
Też trochę nie rozumiem jak Budyneczek wbiegł po własnych schodach na górę, a może wbiegła jego energia duchowa czy coś podobnego a nie on sam fizycznie?
Nie wiem, w każdym razie nie do końca zrozumiałem ten fragment.
Czyli albo masz za sobą maratony filmów gore, albo przeczytałaś dużo kryminałów ;)
L.Keller
Dziękuję za przeczytanie, czy też nawiedzenie ;}
Makabra i groteska czasem mi wychodzą, choć trochę się obawiałem, iż będzie nazbyt brutalnie. Cieszy mnie, że tak nie jest.
Co do „większej połowy” to faktycznie trochę rzuca się w oczy. Choć w mowie potocznej często słyszę ten zwrot, tutaj chyba nie pasuje. Z drugiej strony pasowałby do wypowiedzi prostego strażnika, ale ostatecznie chyba zostawię „samą” połowę.
Pozdrawaim również!
melendur88
Dzięki za lekturę, super, że się podobało
Na kontynuację pozostawiłem otwartą furtkę, więc teraz tylko należy uzbroić się w cierpliwość :)
Poproszę „Zimę”
Kiedy ostatni raz tu zaglądałem nie było piórka i w sumie dobrze, że jest.
Szort ładnie napisany i klimatyczny z małą nutą nostalgii.
Również skojarzyło mi się nieco z „Muzyką Ericha Zanna”.
Już niczego doklikiwać nie muszę, więc powiem tylko, że dobra robota, no i zmieszczenie takiej ciekawej, przyjemnej historii w tak krótkiej formie to nie lada sztuka.
Do zobaczenia pod innymi Twoimi tekstami, bo trochę ich pododawałem do kolejki ;)
Ciekawy pomysł. Schizofrenia uratowała bohaterom skórę.
Już miałem się oburzyć przy fragmencie z pocącym się dinozaurem, (gady nie posiadają gruczołów potowych) ale wychodzi na to że były to jakieś kosmiczne hybrydy/mutanty a nie zwykłe dinusie.
Ogólnie opowiadanie skojarzyło mi się bardzo z grą „Dino Crisis”.
No i muszę przyznać, że mimo tagu horror, nie odczułem ani krztyny niepokoju, gdyż dinozaury i inne podobne stworzenia zawsze mnie bardziej fascynowały niż przerażały.
Ale ogółem całkiem sympatyczny tekst. Jest także odrobinę lepiej pod względem technicznym.
Pozdrawiam i czekam na kolejne opko!
Hej, bruce
Przecinkoza jest tu okropna. Nie korzystałem z mojego standardowego „sprawdzacza” interpunkcji i leciałem na czuja, a takie podejście najczęściej kończy się katastrofą. Przynajmniej w moim przypadku.
Moja wątpliwość – KTO zasunął od wewnątrz zasuwę, skoro chłopak wymknął się podczas snu ojca?
W mojej głowie Anskar wymknął się przez okno, lecz zapomniałem to dopisać.
Mam jeszcze wątpliwość – czy dobrze rozumiem: chłopak urodził się przed śmiercią matki, która była jeszcze wtedy nadal narzeczoną kowala?
Oryginalnie było żona, lecz w ostatniej chwili zmieniłem na narzeczoną, bo coś mi nie grało. No i nie zwróciłem uwagi, że tym samym pozbawiam ten wątek sensu. Poprawię,
„Kościół” w znaczeniu instytucji czasem piszesz małą, a czasem wielką literą – trzeba to ujednolicić, bo niepotrzebnie powstają błędy ortograficzne.
Fakt, choć czasem bohaterowie mówią o Kościele jak o jednym z tytułów Świętego Letesa a czasem o instytucji. Przyjrzę się temu raz jeszcze.
Resztę powtórzeń i literówek załatam, może znajdę jeszcze jakieś językowe głupoty nim przybędą regulatorzy.
Dziękuję za poświęcony czas oraz kilka bibliotecznego. Jeśli ta opowieść dobrze się przyjmie, być może pojawią się kolejne :)
Pozdrawiam ciepło!
Wyrazy współczucia.
Widywaliśmy się niejednokrotnie pod różnymi wierszami. Widać było, że AS ma wiedzę i serce do poezji. Swoją drogą dopiero teraz zauważyłem jak duże jest podobieństwo między stylem Twoim a taty.
Pozostaję mi tylko podpisać się pod komentarzami innych: Twój wiersz i wiersze ASa zamieszczone tutaj uczynią go nieśmiertlenym.
Trzymaj się!
Dzięki, Koalo i pozdrawiam!
regulatorzy
Zemścił się na mnie za skazanie go na zapomnienie. To już się nie powtórzy!
Dzięki, że wpadłaś i wszystkiego dobrego na jeszcze trwające Święta ;)
Tematycznie fajnie, ponure refleksje nad współczesnością i ogólnie światem otaczającym podmiot liryczny. To lubię.
Pod względem budowy za to już nie tak dobrze.
W pierwszej strofie rymy, później znikają, by pojawić się na końcu w najbardziej banalnej „częstochowie” nas – raz.
Wersy absolutnie dowolnej długości też wyglądają tu dość dziwacznie.
Chyba że to współczesny wiersz nieregularny, lecz wciąż wydaje mi się, że to aż nazbyt duża nieregularność w strofach od drugiej do czwartej.
Nie jestem ekspertem od poezji, choć zdarzyło mi się coś lirycznego spłodzić na portalu.
To tylko luźne przemyślenia, być może chrzanię głupoty.
Pozdrawiam i powodzenia w dalszym wierszokleceniu, anonimowym i jawnym ;)
Finkla
Czego się nie robi z miłości…
Ale fakt, nie zachęcam do bezczeszczenia grobów, lepiej zostawić zmarłych w spokoju.
Dzięki za przeczytanie i kliczka!
Adexx
Wychodzi na to, że lepiej wychodzą mi parodie horrorów niż same horrory ;}
Mam jeszcze kilka takich luźnych pomysłów, więc nie wykluczam pojawienia się większej ilości tego typu historii.
Dzięki za przeczytanie i pozdrawiam również!
August
Hej, dzięki za komentarz, fajnie, że się podobało.
Ciągu dalszego, na razie nie planuję, ale być może pojawią się jeszcze historie w podobnym stylu.
Zastanowię się nad tym zdaniem, chyba faktycznie Twoja propozycja brzmi bardziej płynnie.
Też mam wrażenie, że szort wydaje się fragmentem większej opowieści.
Zapis dialogów na pewno do poprawy, co już wskazali Kurojatka i bruce.
Trochę błędów gramatycznych do załatania.
Poza tym uważam, że to niezły debiut i dobra podstawa do budowy większej narracji, bo w obecnym kształcie jest dość zwięźle i oszczędnie.
Jest potencjał, pisz dalej i dziel się pomysłami.
mr.Tea: Sedina
Ciekawy szorcik. Plot twist z ludożerczą syreną/boginką morską bardzo fajny.
Dodatkowo doedukowałem się nieco o genezie postaci Sediny i o niej samej.
Według mnie udany debiut, więc zasługuje na klika bibliotecznego.
Kurojatka
Czyli jak w rasowym horrorze jednak pozostały niedopowiedzenia. Super!
Duch-podglądacz to trochę dziki pomysł, ale wprawne pióro mogłoby zmienić go w niezłą komedię :)
Tamto zdanie już zmieniłem na bardziej strawne, choć nie wiem, czy wystarczająco. Może jeszcze nad nim pogrzebię.
Dzięki za przeczytanie!
Przyznam, że czasy wojny trzydziestoletniej to nie „mój” okres historyczny i również nieco się pogubiłem na początku, choć być może ten chaos był zamierzony.
Także najbardziej podobała mi się ostatnia zwrotka. Archaizmy pasują i brzmią dobrze.
No i obraz Bundy’ego świetny jako inspiracja.
Ogółem, dobry wiersz mimo specyficznej tematyki i myślę, że warto było się nim podzielić.
Pozdrawiam!
Dalekopatrzacy
Dzięki, że wpadłeś. Miło, że się podobało.
Spróbuję jakoś zmodyfikować ten fragment, tak by niczego nie rozwalił, bo rzeczywiście trochę dziwnie brzmi.
Pozdrawiam!
fanthomas: Pamięci Rose Blumen
Ciekawy, ładnie napisany szorciak w moim klimacie, czytało się z przyjemnością.
Doklikam do biblioteki.
Na początku (kiedy bohater rozmawiał z androidką o seksie) myślałem, że wyniknie z tego podobny scenariusz do jednego odcinka Ricka i Morty’ego. Czyli płodzenie kosmicznego dzieciaka, który dorasta zdecydowanie za szybko :D
Poza tym uwiera mnie to, co poprzednich komentujących. No za łatwo im ten spisek poszedł!
Fakt, gdyby Sylwia i inne androidy w kulminacyjnym momencie zdradziły bohatera i jego ekipę byłoby ciekawiej. Wyszedłby też fajny konflikt, bo przecież Dawid zabujał się w androidce, a tu nagle jest zmuszony z nią walczyć.
Od strony technicznej za to lepiej, znaczy błędy wciąż się pojawiają, tak samo, jak miszmasz potocznych wyrazów z „ambitniejszymi” zwrotami, ale ogółem płynie się gładko przez tekst i nie zatrzymałem się na dłużej przy jakiejś językowej wpadce.
Pozdrawiam i powodzenia w dalszej twórczości. Pisz dalej i szlifuj umiejętności, bo intrygujących pomysłów Ci nie brakuje!
Finkla Ano fakt, chciałem i oddałem. Nawet dobrze się bawię pisząc takie laurki dla ulubionych autorów. Może zrobię tego więcej.
Bartkowski.robert
A od Jamesa i Lovecrafta lepszy jest tylko Edgar Allan Poe!
A na poważnie to o Jamesie się nie wypowiem, bo wciąż czeka biedak w długiej kolejce do przeczytania, choć słyszałem wiele pozytywów o jego twórczości. No i sam HPL włączył go do wielkiej czwórki współczesnych mu mistrzów niesamowitości wraz z Algernonem Blackwoodem, lordem Dunsany i Arthurem Machenem (pierwszy i drugi pan również na liście wstydu)
Samotnik z Providence to z kolei jeden z moich mistrzów i cieszy mnie bardzo, że ten mały hołd czyta się bez zgrzytania zębami.
Dzięki za komentarz i do zobaczenia pod kolejną liryką/prozą!
Swoją drogą Edgar Allan Poe też ma miejsce w moim serduchu i też otrzymał wierszowaną laurkę: https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/32896
bruce
Dzięki za pozytywną opinię i kliczka bibliotecznego.
Cieszy mnie, że wiersz się podobał.
Z tym przecinkiem to sam nie wiem, teraz patrzę i chyba faktycznie powinien tam być.
Pozdrawiam również!
SNDWLKR
Carcosa po raz pierwszy pojawia się u Bierce’a w „Mieszkańcu Carcosy”. Potem Robert Chambers pożyczył sobie tę nazwę do swojego „Króla w Żółci”, a następnie Lovecraft z ekipą zgapili od Chambersa.
Więc teoretycznie Howard nie wyśnił Carcosy, ale nadał jej tę znaną formę jako miasta na Aldebaranie nad jeziorem Hali zamieszkanego przez Hastura Niewysłowionego itd. U dwóch panów powyżej cała otoczka Carcosy jest zupełnie inna, Hali to nie jezioro a imię kronikarza, Hastur to nie Król w Żółci a nazwa miasta etc.
To znane i usystematyzowane lore pochodzi od Lovecrafta, więc stąd Carcosa obecna tutaj.
regulatorzy,
ja lubię pofilozofować na tematy różne i nie każdy to lubi, może następnym razem napiszę jakiegoś akcyjniaka albo inne, mniej „statyczne” fantasy. Głowa pełna pomysłów, lecz z przekuwaniem ich na słowa gorzej.
Dzięki za wizytę oraz łapankę i pozdrawiam!
Xarmela
Dobrze się domyślasz, brak fanfarów, ukazania potęgi i ogólnie „spektakularności”, z jaką może kojarzyć się powrót boskiej istoty czy Sąd Ostateczny jest zamierzony. Ostatni wyznawca w wiosce po raz pierwszy i jednocześnie ostatni widzi swego boga i zostaje poddany próbie. Zwyczajność, bo i sama sytuacja dość osobista.
Kvarin chciał bronić mieszkańców przez własny idealizm i dobroduszność. Był zagubiony i sam wątpił we własną wiarę i prawdą jest, że nie do końca rozumiał, w co wierzy, gdyż wiedzę opierał jedynie na świętych księgach oraz tradycji.
Sam Biały Bóg miał być tajemniczy, choć może wyszedł aż nazbyt tajemniczo. Mogłem nieco bardziej zarysować szczegóły tego, dlaczego zostawił serce i jak zaczęła się wiara w niego. No i opisać lepiej świątynię.
Być może sequel będzie lepszy, jeśli w końcu przysiądę do niego.
Dzięki za komentarz!
AP
Fakt, Biały Bóg jest w całości tworem oryginalnym, w sensie nie został zainspirowany żadnym konkretnym bogiem z naszego świata w przeciwieństwie do pojawiającego się również Setha.
Dziękuję za kliczka i bardzo mi miło, że opowieść zaciekawiła.
Pozdrawiam również!
JolkaK
Dzięki za przeczytanie. Cieszę się, że płynęło Ci się przez tekst bez większych sztormów.
Zakończenie może wydawać się nieco rozczarowujące, ale taki był plan. Pierwotne zakładało nawrócenie się Kvarina na wiarę w Setha, ale uznałem, że religia wraz ze zniknięciem Białego Boga nie jest już przeznaczeniem kapłana i nadszedł czas, by znalazł nowy cel oraz motywację.
Fragment z rutyną według mojej, średniej wiedzy językowej jest poprawny. Choć rzeczywiście „ponad czymś” również by pasowało. Obie formy są ok, a przynajmniej do takiego wniosku doszedłem, przeglądając internetowe słowniki.
Pozdrówka również dla Ciebie i do zobaczenia pod kolejnymi tekstami!
TaTojota
Większość bogów jest samolubna, Biały przynajmniej nie zabijał bądź nie kazał zabijać innowierców.
Oczywistości podane w ciekawy sposób też mają jakąś wartość.
homar
Aby odpowiedzieć na te pytania, musiałbym napisać prequel. Jeden głos za prequelem, dwa za sequelem. Czyli co? Wyjdzie nam z tego trylogia?
bruce
Dzięki za klika i wskazanie literówki, trochę powtórzeń się wkradło. Przyjrzę się im jeszcze, nim wpadną regulatorzy i zapolują na pozostałe stado błędów.
Cieszy mnie, że opowieść Ci się spodobała.
Również pozdrawiam cieplutko :)
Rozumiem, nie do końca zaczaiłem co miałaś na myśli Ambush. W takim razie wywalę wyboldowaną część.
Gryzok_Półpospolity
Dzięki za komentarz, fajnie, że się spodobało. Nie planowałem kontynuować historii Kvarina, lecz chyba jednak zastanowię się nad sequelem. Za Szmaragdową Rzeką czeka w końcu wiele przygód…
Pozdrawiam i być może do zobaczenia pod kolejnymi tekstami!
Ambush
Wyboldowany kawałek sprawia, że zdanie jest niezrozumiałe. Co jest dużą wadą zwłaszcza w zdaniu otwierającym opowiadanie.
Nie wiem co tu niezrozumiałego. W przeszłości (głównie starożytności, którą ten tekst się inspiruje) osoby sprawujące urząd kapłanów cieszyły się uznaniem i szacunkiem wśród zwykłej ludności jako ludzie bezpośrednio kontaktujący się z bogami i interpretujący ich wolę. Nie licząc władców np. w kulturze Egiptu.
Czemu Seth jest skrzydlaty?
Jeśli nazwiesz Boga Okomazielone, to może być ptakiem, mieć dwie głowy, lub mieszkać w butelce. Jednak kiedy bierzesz Setha, Zeusa, albo inną Mokosz, to razem z nią bierzesz cały pakiet.
W takim razie, dlaczego w uniwersum Conana Barbarzyńcy Set opisywany jest jako wielki wąż, skoro w naszym świecie rolę tę sprawował Apofis? To fantasy osadzone w alternatywnym świecie, silnie czerpiące z rzeczywistej kultury, więc na tej samej zasadzie pozwoliłem sobie pożyczyć imię egipskiego łobuza i całkowicie przerobić tę postać.
Skoro poprzedniego dnia wszyscy pojechali do miasta na pielgrzymkę, to czemu kolejnego dnia kapłan ich mija?
Zdążyliby wrócić. Vidaris jest oddalone o kilkanaście stai od wioski. 1 staja to od 134 metrów do 1,67 km, licząc tak czy tak zdążyliby wrócić tego samego dnia, a jedna ceremonia nie trwa przecież do samego zmroku.
Nie odprawiał nabożeństwa w świątyni Białego Boga. Czekał na wiernych, do samego końca łudząc się, że ktoś przybędzie, choćby pojedynczy wędrowny pielgrzym, dziad proszalny, karawana kupiecka czy ktokolwiek inny. Mieszkańcy wioski nie byli jedynymi na świecie wyznawcami Białego.
A dzień przed powrotem Białego Kvarin po prostu spędził w świątyni i zastanawiał się nad podjętą decyzją, w świątyni było mu łatwiej się skupić na rozmyślaniach.
Według mnie końcówka ma tutaj sens, patrząc z boskiej perspektywy. Ileż to razy np. w Biblii Bóg czy anioł ukazuje się pojedynczej osobie, wystawia jej wiarę na próbę, a później znika bez śladu. Nie ma nawracania całej społeczności, jest tylko test dla tej jednej natchnionej osoby. Abraham, Hiob, Ezechiel.
Reszcie błędów jeszcze się przyjrzę.
Dzięki za wizytę!
Bartkowski.robert
Dzięki, że wpadłeś. Z odmianą słowa „staja” dałem plamę, faktycznie powinno być „stai”.
Ten współcześnie brzmiący fragment dokleiłem na sam koniec, zmienię go na jakiś bardziej sensowny.
W opisywaniu tła wydarzeń jestem dość lakoniczny, tak już mam, że jeśli nie jest to kluczowe dla fabuły, to opisuję pobieżnie lub w ogóle, zostawiając czytelnikowi pole do uzupełnienia luki, co niekoniecznie jest dobrym podejściem. Będę miał to na uwadze następnym razem.
Miał być pojedynczy strzał, a już druga osoba chce sequel :D
Pozdrawiam również i zabieram się do poprawek!
Fakt, metafora z bujaniem się na Księżycu ładna. Co do reszty, nie wiem, czy dobrze to zinterpretowałem. Ale, tak czy inaczej, to przyjemny wiersz.
Ślimaku Zagłady
Dzięki za cenny komentarz, fajnie, że coś tu ostatecznie zagrało.
Fakt, wiersz jest trochę zawieszony między miarowym a nieregularnym, podłubię jeszcze trochę i zobaczę, co z tego wyjdzie.
Z dobijaniem sensów też racja, będę miał to na uwadze. Chcę, by wszystko było jak najbardziej przejrzyste i klarowne no i zapominam, że tak naprawdę wykładam przed czytelnikiem oczywistości.
Pozdrawiam również i być może do zobaczenia pod innymi wierszami!
Finkla
Rymy wkradły się przez niedopatrzenie, już się ich pozbyłem, to wiersz biały.
Wyjątkową rzeczą w wodzu może być właśnie jego tajemniczość ;}
Zależy jak spojrzeć.
mistrz_szczepanko
Jak wyżej, rymy nie były zamierzone i już wyleciały, to wiersz biały.
A czy nie można łączyć klasycznej poezji z wierszem współczesnym?
Prawdą jest, że na jaki koncept bym nie wpadł istnieje 80% prawdopodobieństwo, że ktoś kiedyś gdzieś o tym napisał.
Spróbuję jeszcze tu podłubać, choć wiem, że magnum opus z tego nie uczynię, chyba że napisałbym go od nowa, a tego robić nie chcę.
Cześć DyingPoet
Z tymi sylabami to masz trochę racji, na ogół je liczę, tutaj to odpuściłem i dałem się porwać. Przyjrzę się wierszowi i zobaczę, co mogę poprawić. Wydaję mi się, że można go podpiąć pod gatunek wierszy nieregularnych i z taką intencją go pisałem, ale chyba trochę się tu jednak pobawię, bo rytmizacja i sylabizacja wyszła nawet ok w niektórych strofach i szkoda zostawiać wiersz w takim rozkroku między rytmem a nieregularnością.
Dzięki za sugestie i również miłego dla Ciebie!
Ładny, nastrojowy wiersz. Bardzo podobały mi się metafory z „powiekami na słońce i księżyc”.
Jak na debiut całkiem udany kawałek poezji.
Finkla
O depresji, schizofrenii, zaburzeniach dysocjacyjnych osobowości, zależy jak spojrzeć.
Może być też po prostu ogólnie o silnych, negatywnych emocjach, przybierających realną postać w głowie podmiotu lirycznego.
Zostawiłem trochę pola do interpretacji.
Asylum
Dzięki za wizytę, fajnie, że się podobało. Faktycznie nieco czuć tu Byrona, choć wcale o nim nie myślałem pisząc ;}
Tym razem nie wyszło pesymistycznie, widać, że większość portalowiczów to jednak optymiści, bo lubią pozytywne zakończenia.
Fajny ten Don Kichot, gdyby istniał naprawdę i w dzisiejszych czasach, być może właśnie taką dzierżyłby kopię i toczyłby pojedynki z elektrowniami wiatrowymi :)
Również pozdrawiam i być może do zobaczenia pod kolejnymi wierszami!
Hej bruce
Dziękuję za kliczka i pozytywne słowo.
Faktem jest, że pierwotny pomysł zakładał tragiczny koniec, ale uznałem, że lepiej będzie pasowała bardziej optymistyczna końcówka kontrastująca z resztą wiersza. Nadzieja umiera ostatnia, więc należy ją mieć i próbować walczyć przeciw potworom życia.
Również pozdrawiam ciepło!
AS
Dzięki za rady, fajnie, że ostatecznie coś w tym wierszu zagrało.
Również pozdrawiam!
Finkla
W rzadkich przypadkach mogą spotkać się ludzie o podobnych świątyniach, wtedy łatwiej i odkrywać i się zachwycać.
Również twierdzę, że jest to erotyk.
Zaprezentowany bardzo ładnie i fakt, można się rozmarzyć :)
Podpisuję się pod interpretacją chalbarczyk.
Również dostrzegłem tu nieuchronność prawdy i aluzję do Sądu Ostatecznego.
Wiersz treściwy i ciekawy, choć krótki.
George Hornwood
Dzięki, że wpadłeś i cieszę się, że uznałeś wiersz za ciekawy.
Pozdrawiam również!
Każdy żegluje tak jak umie.
Jeden lepiej, drugi gorzej.
Hej chalbarczyk!
Cel ucieczki do świątyni jest podany w pierwszym wersie, bez konkretów, ale jednak ;)
Podniośle jest, ale ja lubię taki patos.
Dzięki za komentarz i również pozdrawiam!
Zarandir
Dzięki za wizytę. Fakt, wiersze wolne łatwiej się pisze i większość moich prób lirycznych tak wygląda. Ja osobiście lubię patos i mam na niego dużą odporność, jeszcze nie zdarzyło się, żebym czytał coś i powiedział: za dużo patosu.
Fajnie, że refleksja ostatecznie trafiła i czytało się strawnie. Choć w Icewind Dale nie grałem, to jest to wysoko oceniana gra, więc rzeczywiście chyba plus dla mnie :)
Pozdrawiam również!
Hej bruce
Tym razem nie wyszło smętnie i pesymistycznie, choć według mnie powinien być balans: raz wiersz optymistyczny, raz pesymistyczny :)
Dzięki za kliczka i również pozdrawiam ciepło!
Finkla
Jeśli żeglarz sam nie wie, dokąd chce płynąć, to ster mu nie pomoże. Ma wpływ na kierunek, ale najpierw musi sam zdecydować, dokąd chciałby się udać. Jak zawsze wszystko zależy od człowieka i jego nastawienia.
Zarandir
Po mojemu jest w porządku, mimo iż specem od wierszowej melodyki nie jestem. To wiersz nieregularny, ścisłą melodykę, anaforę czy apostrofę stosuję tylko, gdy faktycznie wiersz tego potrzebuje. Ten jest jednym z tych „luźniejszych” pod względem struktury i kompozycji.
Jeśli rozkołysał refleksję to już jakiś plus, dzięki za wizytę!
Ramshiri
Dzięki, że wpadłeś. Cieszę się, że wiersz do ciebie trafił, to oznacza, że jednak coś ciekawego udało mi się z siebie wydobyć.
Pozdrawiam również!
AS
Prawda, cisza na morzu również jest przygnębiająca, aczkolwiek według mnie niepomyślne wiatry to także znaczny problem.
Dzięki za rewizytę ;)
Zabawny wiersz.
W tych czasach opętanie przez anioła może być problematyczne, bo czasem człowiek nie wytrzymuje i po prostu musi wypić albo zapalić, a tu klops, anioł czujnie obserwuje i nie pozwoli na to ;)
Cześć bruce,
dziękuję za klika i pozytywne słowo.
Podmiot liryczny to niestety bardziej pesymista zresztą jak sam autor.
Pod tekst Marzana na pewno zajrzę, bo przyznam szczerze, opis zaciekawił.
Pozdrawiam ciepło!
chalbarczyk
No tak, metafora nie nowa, ale zawsze ma jakiś urok, przynajmniej według mnie.
Dzięki za wizytę i również pozdrawiam!
GOCHAW
Dzięki za kliczka! Cieszę się, że wywołało emocje, o to głównie w poezji chodzi.
Fakt, wydźwięk dość pesymistyczny, ponieważ pisane w trudnym momencie życia, lecz wydaje mi się, że skoro u autora lepiej to i żeglarz może ostatecznie odnaleźć szczęście :)
Pozdrawiam również i do zobaczenia pod kolejnymi wierszami!
Cześć bruce!
Dzięki za kliczka i pozytywne słowo.
Mitologiczne klimaty to coś, co zdecydowanie lubię, będzie tego więcej, jeśli wena pozwoli ;)
Również pozdrawiam ciepło!
Finkla
No cóż, podmiot liryczny niestety posłuchał syren i skończył marnie. Strzeżmy się morskiego zewu.
MichaelBullfinch
Cieszę się, że dobrze się czytało. Syreny są do niczego, lecz wciąż wielu daje się omamić i sprowadzić na manowce.
chalbarczyk
Na więcej metafor jakoś nie mogłem wpaść, może też wina tematyki, bo więcej jest oklepanych miłosnych metafor niż świeżych.
Dzięki za wizytę i pozdrawiam również!
skryty
Wielbiciele Poego łączmy się! Trochę racja z tym Tartarem i Elizjum, choć z drugiej strony Edgar również nierzadko wspominał w swoich dziełach greckie mity. Może nie bezpośrednio mitologiczne zaświaty, ale jednak ;]
Dzięki, że wpadłeś i pozdrowionka!
GOCHAW
Nie pozostaje mi nic innego jak się cieszyć. Dziękuję za wizytę i również pozdrawiam ciepło!
No i do zobaczenia pod kolejnymi wierszami oczywiście 
Fakt, nie mając obrazu przed oczyma, można się trochę pogubić, ale spoglądając na niego i czytając jednocześnie, już jest lepiej i jaśniej. Ekfrazy nigdy nie pisałem, przyznam, że teraz trochę kusi, żeby samemu spróbować ;)
Dzięki Finklo.
Poe to specyficzny autor, można go pokochać albo znienawidzić, ja jestem w tej pierwszej grupie i życzę Ci, abyś też do niej dołączyła, gdy już się za niego zabierzesz, bo w końcu lepiej kochać niż nienawidzić :}
Ale powodzenia dla mnie czy dla podmiotu lirycznego?
GOCHAW – kora
Ładny, okraszony fajnymi metaforami wiersz o miłosnym szaleństwie.
Czytało się przyjemnie, zatem lecę poklikać ;)
Jako osobie mieszkającej nad morzem spodobały mi się te morskie metafory :)
Ładny wiersz, pełen wrażliwości. Zamykający cytat również piękny i trafny.
Pozdrowionka!
Ambush,
tych zaimków nie zauważyłem podczas pisania. Te na początku wersów są celowe, a reszta jakoś się przypałętała, w końcu to wyznanie kierowane bezpośrednio do osoby. Przemyślę sugestię.
Dzięki za wizytę!
GOCHAW,
Dziękuję za miłe słowo, mam nadzieję, że wybrance faktycznie się spodoba ;)
Pozdrawiam ciepło i do zobaczenia pod kolejnymi wierszami!
bruce,
Dziękuję za kliczka, miło mi, że się podobało. Pojawi się jeszcze jeden taki wiersz.
Pozdrawiam również i do zobaczenia!
Zeppelin
Wiersze są na portalu i mają się dobrze, tylko klikają się słabiej niż proza.
„Ja” na końcu faktycznie zaburzyłoby trochę rytm, choć i tak w moich wierszydłach ten rytm jest dość luźny.
Dzięki za przeczytanie, fajnie, że udało się wywołać rumieńce :P
skryty,
Laik czy poetycki weteran, każda opinia się liczy. Nie są to moje wyżyny kreatywności i formy, więc może stąd mieszane uczucia. Pod względem tematyki też jestem na obcym gruncie, ale będę próbował dalej.
Dzięki, że wpadłeś i pozdrowienia również dla Ciebie!
Hej Ananke!
Atak demonów interpretowałbym raczej jako zakończenie życia. To pesymistyczna wizja, ludzkie życie jest krótkie (70 lat w skali Wszechświata to niewiele), końcem żywota jest pożarcie przez wygłodniałe demony, nie ma nieba ani czyśćca, jest tylko śmierć. Po tym cały proces zacznie się na nowo.
Dzięki, że wpadłaś i cieszę się, że dało radę przeczytać bez przykrości ;)
Polecam również obadać inspirację, czyli „Robaka Zdobywcę” Poego.
Pozdrowionka!
Jeśli nawiedzi mnie wena, może pojawi się coś świeżego i interesującego, póki co jest prosto, ale ładnie :)
Zachęcam do wypatrywania kolejnych wierszydeł i pozdróweczka ;}
Hej Ananke!
Cieszę się, że jest ładnie, o to po części chodziło :)
Na intrygujące pomysły również przyjdzie pora, choć uważam, że dobrze podana prostota też może zadziałać.
Dziękuję, że wpadłaś i pozdrawiam ciepło!
Ładny wiersz, pobudza wyobraźnię i wzbudza refleksję. Biblio zasłużone.
Mam tylko wątpliwości czy po przecinku następny wers powinien zaczynać się dużą literą, ale może to celowy zabieg stylistyczny.
Pozdrawiam!
Nie wiem, czy do końca zrozumiałem, aczkolwiek wiersz ciekawy. Zostawia pole do interpretacji, a to na plus.
Brak znaków interpunkcyjnych to celowy zabieg? Pytam, bo u siebie zawsze je stosuję, nawet w wierszach i na początku trudno było mi się przyzwyczaić do ich braku, ale to w sumie niewielki problem.
Finklo,
rymować nie umiem, ale po części moim usprawiedliwieniem jest to, że tak jak pisze AS, rymy gramatyczne pojawiły się też w „Robaku”, który stanowił bezpośrednią inspirację.
szoszoon,
z tą nemezis to fakt, poprawię. Skojarzenie nieco dalsze niż bliższe zamierzonemu sensowi wiersza, ale to twoja interpretacja i nie będę jej podważał. Jeśli było plastycznie to pozostaje mi tylko się cieszyć :)
ASie,
dzięki za komentarz, wygląda na to, że zostałem trochę uratowany przez Edgara Allana Poego ;)
Hej, bruce
dzięki za klika i pozytywne słowo!
Cieszę się, że było ciekawie, z Anną German to tylko tytuł podobny, u niej zdecydowanie mniej makabry ;)
Pozdrawiam również!
Finklo,
wszystko ma swoje wady i zalety, ale poeci to jednak sentymentaliści :)
Dzięki za przeczytanie i komentarz!