Profil użytkownika

Witam i za­pra­szam do za­po­zna­nia się z moimi tek­sta­mi :)

 

Pro­fil – w lu­bi­my­czy­tać.pl http://www.lubimyczytac.pl/autor/165006/jaroslaw-lukasinski

 

Pu­bli­ka­cje:

“Po­ca­łu­nek Czło­wie­ka bez Twa­rzy” - Fan­ta­sty­ka Wy­da­nie Spe­cjal­ne 4/2017  http://www.fantastyka.pl/czasopisma/pokaz/71  i http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/19377

 

"Dziew­czy­na z perłą za­miast oka" – Nowa Fan­ta­sty­ka 10/2019 

https://www.fantastyka.pl/czasopisma/pokaz/102https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/23054

 

“Nocne Radio znów na­da­je. Po­chwa­ła ciszy” Fan­ta­stycz­ne pióra – an­to­lo­gia por­ta­lu fantastyka.pl 2018

“Cmentarzysko Sów” Fan­ta­stycz­ne pióra – an­to­lo­gia por­ta­lu fantastyka.pl 2023

https://www.fantastyka.pl/antologia

 

Au­dio­bo­oki:

“Nocne Radio znów nadaje. Pochwała ciszy” – https://www.youtube.com/watch?v=911kozXWids

“Nocne Radio znów nadaje. Lorelei” – https://www.youtube.com/watch?v=0tDEawCgFck

“Nocne Radio znów nadaje. Minotaur” –  https://www.youtube.com/watch?v=HGzkRB4wWuw

“Nocne Radio znów nadaje. Chłopiec w kapeluszu” – https://www.youtube.com/watch?v=f_KORJi0PXs

 

“Opo­wie­ści z mar­twe­go mia­sta” – https://www.youtube.com/watch?v=oJsVI96bYhs

“Po­ca­łu­nek czło­wie­ka bez twa­rzy” – https://www.youtube.com/watch?v=8PT3ha9c6pQ

“Dziewczyna z perłą zamiast oka” – https://www.youtube.com/watch?v=sY84D7qL9jM

“Autobus sylwestrowy” – https://www.youtube.com/watch?v=dYINBnFN_BU

“Pieśni nocy” – https://www.youtube.com/watch?v=9K_mT1hhsg0

“Zbyt bliskie spotkanie” – https://www.youtube.com/watch?v=5LAZTJsQSSA

“Telefon w bardzo nietypowej sprawie” – https://www.youtube.com/watch?v=TgLNuWxEevo

“Spójrz, jak pięknie” – https://www.youtube.com/watch?v=-9ZWS4r5KBE

“Towarzysze” -https://www.youtube.com/watch?v=xySkrZdB-1Y


komentarze: 3609, w dziale opowiadań: 2800, opowiadania: 1917

Ostatnie sto komentarzy

Drugi komentarz. Przeczytałem na dyżurze i podzieliłem się bardzo pozytywnymi odczuciami, natomiast nie pomyślałem wtedy, żeby tekst nominować. Tym samym będę na NIE, bo choć tekst na poziomie wysokobibliotecznym, to do piórka nieco brakuje. Może rozwinięcia historii, może jeszcze większego uderzenia.

Będę na TAK. Lubię, prosiaczku Twoje teksty, a te bardziej przystępne lubię jeszcze bardziej. Bardzo interesujący romans, wątki sf podane oszczędnie, ale ładnie komponują się z historią. Również dwójkę bohaterów bardzo polubiłem. Końcówka nie mogła być inna.

Znakomity tekst. Wizja świata bardzo dobrze przemyślana, pełna różnych pomysłów. Świetne tempo. Polubiłem głównego bohatera, bardzo sprawnie przeprowadził czytelnika przez tę szaloną historię. Piórkowo byłem na TAK.

Językowo świetnie. Historia całkiem mi się spodobała, choć do TAK-u nieco mi zabrakło. Połączenie obu wątków umiarkowanie mnie usatysfakcjonowało, końcówka nieco urwana. Za to świetnie wyszedł Ci klimat scen i emocje.

Bardzo przyjemne, dowcipne i pomysłowe. Czytało się bardzo dobrze. Tylko o co chodzi z tymi usuniętymi wywiadami? Kilka dni temu nie było fragmentu z Wenus, a teraz się pojawił?

Niezłe i dobrze napisane. Pytanie tylko, czy kara ma uczyć? Może w tym wypadku główna funkcja kary to zapobieganie, by to, co złe, się nie powtórzyło?

Jako forma popracowania nad nerwami okej, jako forma literacka tyłka nie urywa. I wymaga znajomości poprzedniego tekstu. Mimo wszystko cieszę się, że zabiegi poszły gładko.

Humor nawet mi się podobał, zwłaszcza ta jedna kula armatnia, natomiast całość to zdecydowanie tytułowy bałagan, a wstęp to już do potęgi :) Przydałoby się to mocno podszlifować.

Całkiem nieźle się czytało. Sympatyczne podejście do nordyckiej mitologii i żywe przedstawienie wydarzeń. O fabule, jak to przy fragmentach, trudno coś więcej napisać.

 

– Już dobrze. Mam pana. – powiedziała

Bez kropki.

Mocne, choć połączenie drugoosobowej narracji, krótkich, rwanych zdań i braku fantastyki stworzyło mieszankę, które niezbyt do mnie przemówiła.

Mnie w sumie zaskoczyło, spodziewałem się jakiegoś rodzaju humorystycznego finału, a wyszło na poważnie i to bardzo poważnie. Trochę brakuje mi pogłębienia, zbyt krótka forma jak na ten temat, ale czytało się nieźle.

Dobrze oddany stan psychiczny głównej bohaterki, ale poza tym brak mi tu fabuły, a motyw pętli czasowej nie jest rozwinięty.

Czytało mi się Twoje zdania naprawdę dobrze, jest to ślicznie napisany tekst, jednak uważam, że gdyby spuścić z tajemniczości, mogłoby wyjść jeszcze bardziej emocjonalnie. Nie do końca potrafiłem się przejąć, choć doceniam pomysł i styl.

Tekst jest ładnie napisany, nastrojowy i emocjonalny w sposób, który nie uważam za przesadzony. Jednocześnie do piórka nieco mi brakuje – może nieco bardziej rozbudowanej historii, może trzymania czytelnika w większej niepewności. Mimo zastrzeżeń, to bardzo dobre opowiadanie.

Model warstwowy skał pokazuje zachowaną ciągłość topologiczną

Topologia jest zagadnieniem geodezyjnym, związanym z powierzchnią terenu. O ciągłości warstw skalnych powiedziałbym, że to ciągłość litologiczna.

 

Tekst mi się podobał, wciąga od początku, nieźle przedstawione realia, przyzwoici bohaterowie. Jeśli chodzi o drugą połowę tekstu zgrzytnęło mi wybory dwójki głównych bohaterów, trudno mi było zrozumieć, dlaczego postępują tak, a nie inaczej – czy to w stosunku do Olega, czy czy w kwestii artefaktu. Epilog przypomina bardziej finał tekstu niż typowy epilog, choć to akurat drobnostka.

Krótkie teksty mają, według mnie, trudniejszą drogę do piórka. Nie mają możliwości zaprezentowania złożonej fabuły, z nakreśleniem bohaterów też jest niełatwo. Sam preferuję długie teksty. W tym wypadku głosowałem na TAK, ponieważ w małej liczbie znaków zmieściłaś dużo treści, całość jest wyśrubowana co do znaku, jest emocjonalnie i daje do myślenia. Nie są to tematy rzadko poruszane, ale tu udało się to zawrzeć w bardzo ciekawą formę.

Niestety, będę na NIE. Świat wykreowany jest oryginalny i ma dużo ciekawych elementów. Para głównych bohaterów podobała mi się mniej i mimo osadzenia w tak ciekawym środowisku i ciągłego zagrożenie, nie do końca byłem w stanie przejąć się ich losem. Dobry tekst, jednak do piórka według mnie zabrakło.

Bardzo dobry tekst, oparty na uniwersalnym konflikcie moralnym, z wyrazistymi postaciami i sporym ładunkiem emocjonalnym. Czytelnik doświadcza dużej huśtawki nastrojów, a całość od początku do końca ciekawi. W piórkowym werdykcie będę na TAK.

Po namyślę, będę na TAK, bo emocjonalny ładunek tego opowiadania wciąż siedzi mi w pamięci. Nie jest to historia oryginalna, ale bardzo porządnie napisana i wyciskająca sto procent z zaprezentowanego pomysłu. Takie opowiadanie uniwersalnie dobre – spodoba się szerokiej grupie odbiorców.

Ciekawy pomysł i czytało się nieźle. Narracja rzeczywiście dość rwana, a przerwy miedzy akapitami potęgują ten efekt.

Nie sądziłem, że ktoś to kiedyś jeszcze wykopie :) Dzięki i cieszę się, że przypadło do gustu.

Podobało mi się. Napisane bardzo obrazowo i ciekawie, chłonąłem te opisy jak gąbka wodę. Gdyby jeszcze osadzić w tym jakąś kryminalną historię z prawdziwego zdarzenia zamiast zaprezentowanego tu pretekstu do przedstawienia świata, byłoby idealnie. Ale to moje chciejstwo.

 

Literówki i błędy się zdarzają, nawet korekty w wydawnictwach przepuszczają ich całą masę, ale recenzje skupiające się na aspektach językowo-technicznych pojawiają się jednak bardzo rzadko.

Wydaje mi się, że poprawne pisanie jest podstawą, na której buduje się dopiero całą resztę.

Niezły szort. Jest przejmujący klimat i sporo niedopowiedzeń. Pomysł na kurczaka pozostaje w pamięci.

Historia wciągająca, choć przemiana bohaterów potraktowana nieco skrótowo. Warto poprawić błędy, bo trochę ich jest.

Przeczytałem z zainteresowaniem, ponieważ wymyśliłeś dość ciekawą dystopię – los bohatera nie pozostawiał obojętnym. Szkoda, że historia okazała się dość prosta z mocno standardowym zakończeniem. No i bardzo dużo błędów – z zapisem dialogów na czele.

Nie porwało mnie. Ciekawe rozważania, ale bardziej nadaje się to na felieton niż prozę. Brakuje fabuły. Przerwy między akapitami przydałoby się usunąć.

Opowiadania o aniołach nie należą, według mnie, do zbyt ekscytujących czy kreatywnych, ale Twój tekst na tle gatunku naprawdę wyróżnia się na plus. Ładnie wkomponowany w historię biblijną, dość malowniczo napisany, poruszający ciekawy temat. Oceniam bardzo pozytywnie, choć do piórka brakło mi bardziej angażującej historii, szczególnie w pierwszej połowie opowiadania.

Kilka razy zawieszenie niewiary trzymało się na bardzo cienkiej lince, było trochę utartych schematów, mimo to tekst uważam za bardzo dobry – realia, w które wrzucasz czytelnika (i bohatera), działają na emocję, a pomysł bazowy bardzo mi się podobał. Do piórka trochę brakuje, ale nie dużo.

Tekst zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie. Ciekawy, przemyślany pomysł, złożony, a jednocześnie opisany tak, że łatwo wszystko zrozumieć. Wyraziste postacie, zapadające w pamięć sceny i bardzo dobry język. Byłem na TAK i szkoda, że się nie udało z piórkiem.

Niełatwy piórkowy werdykt. Na początku byłem na NIE, po przeczytaniu całości raczej na TAK. Mam do opowiadania kilka zarzutów, ale plusy zdominowały – było oryginalnie, zapadająco w pamięć, bohaterowie są ciekawi, a tekst rozkręcał się i zyskiwał w postępie jakbyś mu wyrysował krzywą fajności :) Z drugiej strony w kilku miejscach przydałoby się trochę redakcyjnych poprawek. Na przykład na samym początku

Antenka zadrżała gniewnie, gdy wysuszony i pomarszczony palec wystrzelił w kierunku obrazu.

Przydałoby się określić, że to antenka beretu, bo nie załapałem w pierwszej chwili. 

jedwabny pantofelek 

Stopy obute w aksamit

aksamitne pantofle uderzyły o zimny marmur

Wydaje mi się, że jedwab i aksamit to nie to samo, chyba że zmieniała buty :)

Czy też to nieszczęsne spojrzenie powiek.

 

Będę na TAK.

 

Ciekawa tematyka, lecz trudno było mi wejść w ten tekst. Bardzo relacjonujący styl opowiadania, mam nadzieję, że w dużej mierze zamierzony (np. dobrze to widać we fragmencie trzecim), poszatkowane sceny i nieprosta narracja również nie pomagały. Zastanowiły mnie też przypisy – dość rzadko widziane przeze mnie ostatnio, może lepiej byłoby zamieścić więcej w tekście? Na plus sceneria i pomysły, połączenie grozy i westernu to dobre połączenie :)

Egzotyczność opowiadania na duży plus, pomijając obce słowa – nie przepadam za tym zabiegiem, zwłaszcza w nadmiarze. Sama historia, obdzierając wspomnianą egzotykę, jest poprawna, ale całkiem klasyczna, od początku do końca. Podsumowując – czytało się przyjemnie, ale do piórka brakuje.

Niestety będą na NIE, choć opowiadanie mi się podobało i dość blisko piórka leży. Dobra, wciągająca i opowiedziana z detalami i dbałością historia. Fantastykę dostrzegłem, natomiast wydaje mi się, że gdyby Leonid był zwykłym człowiekiem, tekst niewiele mógłby się zmienić. Nie do końca wiem, co myśleć, o ostatecznej przemianie bohatera – Leonid ingerował w jego życie, ale nie odniosłem wrażenia, że coś mu narzuca, dał mu wolną wolę, by się stoczyć, używał raczej podstępu, a nie magii. Natomiast zmiana jest tak duża, że przywodzi to na myśl jakąś nadprzyrodzoną interwencję.

Będę na TAK. Pod względem języka opowiadanie naprawdę się wyróżnia, tworzysz niesamowite obrazy, pasujące zresztą do konkursowego obrazu. Są emocje, historia zapada w pamięć, a kompozycja opowiadania jest naprawdę przemyślana. 

 

 Podniósł się na czworaka.

Nie powinno być “na czworaki”?

 

Ładny tekst. Biblioteczny jak najbardziej, do piórka trochę brakuje. Historia zaciekawia, wplecenie mitologii słowiańskiej to największy plus, bohaterki dość ciekawe, choć ich relacja nie porusza emocjonalnie tak, jakby mogła. Otwarte zakończenie nawet pasuje. Ciekawi mnie, dlaczego niektóre fragmenty mają tytuły, a inne nie.

Będę na TAK. Opowiadanie ma w sobie coś bardzo ważnego – angażuje emocjonalnie. Losy głównej bohaterki są naprawdę przejmujące. Fabuła i przedstawienie świata jest w porządku, kameralnie, ale wyraziście. Podobał mi się morał. Do języka też się nie mogę przyczepić.

Tekst w ciekawy sposób porusza ważne tematy – to na plus. Początek rzeczywiście zbyt techniczny, ale całkiem emocjonujący. Przeskok na scenę z politykami dość dezorientująco zmienia klimat – ta część opowiadania podobała mi się najmniej. Wydaje mi się zbyt napakowana szczegółami i poruszająca zbyt wiele, jak na tak krótki tekst. Końcówka dobra, ładnie podsumowująca opowiadanie. Piórkowo będę niestety na NIE.

Brak fantastyki, ale mimo to opowiadanie mi się podobało. Dobrze budujesz relację pomiędzy bohaterem i jego przyjacielem. Punkt kulminacyjne nieco zawodzi – chciałoby się zakończenie z większym przytupem.

Kilka niezłych pomysłów na opis procesu upadku alkoholika. Szkoda, że tekst jest w sumie krótki i dość prosty fabularnie, ale cieszę się z dającego nadzieję zakończenia (choć wolałby, aby bohater próbował zmienić swoje życie powodowany czymś istotniejszym fabularnie).

Dużo w tym tekście nazw własnych, które niezaznajomionym z Twoim światem niewiele mówią. Warto podzielić tekst na więcej akapitów. Fabularnie trudno tekst ocenić, bardziej wydaje się taką próbą napisania realistycznej walki i krajobrazu bitwy – to wyszło nieźle, choć przez brak szerszego kontekstu trudno się czytelnikowi zaangażować emocjonalnie.

Z jednej strony historia jest rzeczywiście prosta – zwłaszcza przedstawienie Kasi i dość szybkie zakończenie, ale czytało się nawet nieźle, bo historia zaciekawia. Na pewno jest to jedna z tych historii, gdzie było jeszcze sporo potencjału na rozwinięcie, ale skoro to debiut, to rozumiem, że może być krótkie.

Widzę, że wkręciłeś się w ten świat, co cieszy, bo z ciekawością przeczytałem ciąg dalszy. Opowiadanie jest dobre, lecz tym razem nie jest to dla mnie poziom piórkowy. Na plus Cerber, wprowadzone nowe postacie i cały przedstawiony świat. Co mi trochę zgrzytnęło – bardzo długa przemowa głównego złego, który wyjawia całą swoją intrygę. Trochę też szkoda, że Nila i Charon są właściwie oddzielnie przez cały tekst, bo chemia między nimi napędzała pierwsze opowiadanie.

Warto poprawić dialogi – nie powinny zaczynać się małą literą, a myśli nie powinny zaczynać się od półpauzy. Trochę brakuję puenty (spodziewałem się jakiegoś zwrotu akcji), w opowiadaniu brak też fantastyki. Mimo to jest w tekście trochę napięcia – to na plus. Powodzenia w dalszym pisaniu.

Po pierwsze – opowiadanie raz pisane jest w czasie teraźniejszy, raz w przeszłym. Bardzo rzuca się to w oczy. Po drugie – szyk zdań wymaga poprawy, często gubisz podmiot. Pomysł jest, ale wydaje mi się, że zbyt dużo miejsca poświęcasz na niepotrzebne opisy, również dialogi brzmią często nienaturalnie. Jest też trochę innych usterek – literówki itp.

Opowiadanie trafiło na mój wtorkowy dyżur, więc przeczytałem, mimo nieznajomości poprzednich tekstów. Wiele nie zrozumiałem, więc muszę wstrzymać się z oceną.

Świat Cyberpunka2077 znam dość pobieżnie, ale wydaje mi się, że całkiem nieźle oddałeś klimat. Czytało się przyjemnie, choć fabularnie bliżej temu do akcyjniaka a nie dystopii. 

Ładny szort, zaskoczyła mnie końcówka (jako że zgrywam sobie opowiadania hurtowo na czytnik, zwykle nie wiem, kto jest autorem ani nie poznaję przedmowy, więc nawet nie pomyślałem, że to historia osadzona w mitologii :).

Gratuluję debiutu. Jest nad czym popracować – przydałoby się poprawić dialogi, by brzmiały bardziej naturalnie i trochę ubarwić postacie. Fabuła dość prosta, ale i znaków niedużo, więc aż tak to nie gryzie. Nie zalecam zaczynać tekstu tak dłuuuugim akapitem, można go podzielić na kilka mniejszych.

Nie czytałem przedmowy, nie miałem pojęcia, w jakim kierunki pójdzie ten tekst, więc jego lekkość i pozytywne zakończenie były dla mnie niespodzianką. Czytało się bardzo sympatycznie, a całość wciągająca.

Tekst ładnie napisany i sprawnie nawiązujący do obrazu, lecz do piórka, według mnie, brakuje. Historia, mimo ładnej otoczki i pewnego emocjonalnego ciężaru, nie zapadnie mi w pamięć, podobnie główny bohater. Będę więc na NIE.

Będę na TAK i to jak :) Chyba najlepszy tekst, jaki czytałem na portalu od dłuższego czasu. Bardzo pomysłowe wykorzystanie mitologii, głęboka relacja bohaterów, niezła fabuła, ładne zakończenie. Znów bardzo sprawnie grasz na emocjach czytelników, a jest to coś, co lubię w literaturze.

Opowiadanie bardzo w moim guście, więc nie mogłem zagłosować inaczej. Prosty, ale ciekawy i bardzo horrorowy pomysł wykorzystany do granic możliwości, czyli przekuty na szereg strasznych i szalenie interesujących scen. Zakończenie satysfakcjonujące – co w tego rodzaju historiach nie zawsze się udaje.

Tekst dobry, choć do piórka trochę brakuje. Jak na tekst o emocjach, emocjonuje umiarkowanie. Bardziej działa obrazami niż wydarzeniami, wycinek świata przedstawionego całkiem kompletny, choć tło dla głównej bohaterki nieco mniej wyraziste niż ona.

Pod względem piórkowym – ciężki orzech do zgryzienia. Podobał mi się pomysł, dynamika i kompozycja opowiadania, a także portret głównego bohatera. Dość sprawnie opisujesz nadejście potopu, z drugiej strony trudno mi uwierzyć, że ludzie idą tak długo i nie dochodzą w jakiejś bezpieczne miejsce, wystarczyłoby przeanalizować ukształtowanie terenu. Kosmici na końcu zrobili na mnie wrażenie istot dość małych, a nawet ludzkich w negatywnym tego słowa znaczeniu.

Ładny tekst, z sympatycznym przesłaniem, ale do piórka według mnie trochę brakuje. Metafora bije w czytelnika bardzo mocno, trochę przysłania świat i fabułę, myślę, że jest stonowanie wyszłoby tekstowi na dobre.

Będę na TAK. Podobały mi się pomysły światotwórcze, kreacja bohaterów również na wysokim poziomie, a całość jest całkiem przystępna jak na Twoje pióro :) Ciekawość z lektury rośnie z kolejnymi zdaniami i osiąga szczyt w końcówce – więc konstrukcja tekstu również wymaga pochwały. Co do końcówki – pierwsze, co przyszło mi do głowy, to że obserwujemy zwrot akcji i tak naprawdę od samego początku regulacji miała zostać poddana Bonny jako zbyt zaburzona przez psychopatię, ale może nadinterpretuję. W każdym razie ja tu widzę dwie możliwości zrozumienia zakończenia, co przypadło mi do gustu.

Opowiadanie nominowałem w ostatni dzień, kiedy nadrabiałem moje wtorkowe dyżury. Na tle wszystkich wtorkowych opowiadań, które czytam, wyróżniło się na tyle, że zdecydowałem się na nominację – przede wszystkim bardzo ciekawy pomysł na bohatera, cała historia jest poruszająca, a niektóre pomysły światotwórcze (stare cienie murów i drzew) naprawdę mnie zachwyciły – niby pomysł prosty, ale żeby na niego wpaść trzeba mieć naprawdę wrażliwą wyobraźnię. Będę na TAK, choć zadaję sobie sprawę, że raczej pozostanę w mniejszości.

Bardzo udany szort. Pan doktor niby taki mądry, a jednak nie za bardzo, skoro pozwolił sobie na takie niedopatrzenie. Ładnie oddane spojrzenie bohatera.

Dość osobliwy tekst, dopiero po zapoznaniu się z przedmową, zrozumiałem jego cel. Wydaje mi się, że nieco za trudny dla dzieci.

Tekst ładnie dopracowany, nie umiem do końca ocenić stylizacji języka, ale nic mi nie zgrzytnęło. Jakby się nad tym zastanowić, to historia nie jest bardzo oryginalna – zmierzenie się ze zjawą, ale tło i żywi bohaterowie to rekompensują. Szczególnie podobały mi się ostatnie rozdziały, gdzie wszystko się fabularnie dopięło i mnie usatysfakcjonowało. Może dałoby się trochę skrócić pierwszą część, jest też kilka fragmentów, gdzie rozwijasz geografię świata, choć jest to niepotrzebne czytelnikowi, który sięga tylko po ten tekst (choć rozumiem pokusę, gdy tworzy się więcej tekstów w swoim świecie).

Przyjemnie się czyta, jako rozgrzewka ok, ale chciałoby się coś więcej w tym klimacie niż pojedyncza scenka.

Jak na debiut to naprawdę nieźle. Zagadka kryminalna nie okazała się specjalnie skomplikowana, gdyż mieliśmy jednego podejrzanego, ale antagonista okazał się dość ciekawy, a całość napisana jest bardzo malowniczo. Może nieco skróciłbym ostatnią scenę i rozszerzył część kryminalną, ale to moje preferencje.

Mroźny klimat oddany całkiem nieźle. Początek opowiadania, ten ragnarokowy scenariusz, wydaje mi się nie do końca wykorzystany w dalszej części – gdyby scena miała miejsce podczas zwykłej mroźnej zimy, niewiele by się zmieniło. Finałowa scena jest niezła – nie zaznajomiłem się z bohaterką na tyle, by się bardzo przejąć, ale pasuje.

Niezły tekst. Połączenie militarnego sf trochę jak z filmów z klasy B z dość poważnym przesłaniem, wyszło całkiem ciekawie. W dodatku połączenie tego wszystkiego z obrazem z zupełnie innej bajki też nawet jakoś się klei, co uważam za niemałe osiągnięcie.

Opowiadanie dobre, nie odebrałem go jako pastisz, ale taki właśnie nieco trącący myszką tradycyjny tekst grozy, który bardziej stawia na atmosferę niż na przerażenie. Jeśli chodzi o bohaterów, to część boska wypadła naprawdę ciekawie, część ludzka – nieco gorzej. Do piórka nieco brakło, ale oceniam pozytywnie.

 

zacząłem na klęczkach odrzucać żwir i rumosz

Zastanowiło mnie to trochę, gdyż rumosz to materiał nieobtoczony (skruszona skała, ewentualnie transportowana w dół zbocza przez stoczenie/osunięcie), a żwir przeważnie obtoczony (w górach musiałby być pochodzenia rzecznego, a więc transportowany w wodzie), występowanie obu tych osadów w jednej warstwie wydaje mi się mało prawdopodobne, chyba że jeden leżał na drugim.

Nie znam pozostałych tekstów z tej serii, nad czym ubolewam. Ten jest dobry, obrazowy i poruszający, lecz nie wywołał we mnie efektu piórkowego, to znaczy historia i zachowanie bohaterów toczyły się tak, jak można było przewidzieć, brakowało mi jakiegoś elementu zaskoczenia oraz jakiegoś wyjścia poza schemat postaci – bohaterów definiują wzajemne relacje (dość standardowe w rodzinie) oraz zachowanie w obliczu nieznanego (podobnie). Mimo wszystko tekst jest dobry i gratuluję piórka.

Byłem na tak, ponieważ opowiadanie, choć krótkie, to naprawdę treściwe, na czasie i bardzo trafnie przedstawiająca bardzo bliskie ludziom problemy. Jest zabawnie i strasznie jednocześnie, o to chodziło.

Jest coś bardzo satysfakcjonującego w tego rodzaju tekstach – gdzie łotr pyszni się przed ofiarą, a czytelnik dobrze wie, że zaraz dostanie za swoje. Czytało się bardzo dobrze, jest klimat, dobrze wykreowane postaci, ale też nie jest to tekst, który zaskakuje czy wbija się mocno w pamięć.

Kreacja świata, w którym sytuacja doprowadza Polskę do wojny z Meksykiem, bardzo mi się spodobała. Tekst jest bardzo dynamiczny i nieźle napisany, więc czytało się bardzo dobrze, mam natomiast z nim kilka problemów. 

Motyw z próbującą się połączyć rodziną jest dość częsty, choć to akurat nie jest wielki zarzut. Natomiast końcówka, gdzie bohater wie, że żona jest blisko, lecz nie zdejmuje maski, bardziej mnie zdenerwował, niż wzruszyła. Bardzo, bardzo bezmyślne z jego strony. Ostatni rozdział również mi się nie podobał, granie na emocjach zostało podkręcone wręcz kosmicznie. Zastanawiam się też nad tymi kombinezonami – skoro polski żołnierz mógł ściągnąć i założyć taki z zabitego wroga (brak żadnych zabezpieczeń, weryfikacji), to czy nie powinno się to zdarzać nagminnie? Obrońcy mogliby to wykorzystać i załamać front.

Pomysł ciekawy, historia ma swoje momenty – na przykład zderzenie pierwotnych ludzi z nowoczesną technologią. Główny bohater mógłby być lepiej zarysowany, można by pomyśleć też nad podkręceniem tych scen – na przykład trafiając do mezozoiku, bohater spotyka dwa najbardziej klasyczne dinozaury, dość standardowo. Zakończenie dziwne, ale przynajmniej jakieś jest.

 

Przydałaby się porządna korekta, przejrzałem pierwszy fragment i jest tego sporo:

 

Około pierwszej w nocy, Krzysztof, starając się być jak najciszej, zszedł z łóżka i udał się do innego pokoju, gdzie był jego laptop. Tylko o tej porze mógł mieć pewność, że ani jego żona Basia, ani żadna z dwóch córek nie popatrzą na monitor i nie dowiedzą się, jakie strony w internecie przegląda.

Dwa tygodnie temu znalazł świetną i bardzo dobrze płatną pracę. Powiedział o tym żonie, ale nie zdradził, ile naprawdę teraz będzie zarabiał. Pensja była na tyle duża, że mógł wziąć kredyt i kupić chatkę w górach. Dawno temu Basia powiedziała mu żartem, że gdyby wygrała w toto-lotka, kupiła by kupiłaby domek daleko od miasta, żeby móc spędzać w nim urlopy.

 

 

Przeczytałem z zainteresowaniem, lecz pewne zastrzeżenie do fabuły. Nie kupiłem tego, że Krzysztof, robiący tak okropne rzeczy, reaguje w taki sposób, gdy trafia na psychopatę. Być może jest w tym symbolika, której nie rozumiem, ale fabularnego wytłumaczenia nie dostrzegłem.

– Co jest z tobą nie tak, człowieku? – zapytał, po czym podszedł bliżej i wymierzył rozmówcy siarczystego plaskacza.

Co z nim jest nie tak, skoro jest, kim jest, a tak zareagował?

Z jeden strony doceniam, bo tekst jest plastyczny, ładnie napisany i emocjonalny, z drugiej strony nie do końca udało mi się w głowie skleić tę historię w całość.

Na przekór wstępowi – tekst mnie wciągnął. Opisy bardzo dobrze zagrały, a zagadka, co tu się dzieje, przykuła mnie do tekstu. Spodziewałem się po rozwiązaniu bardzo dużo, że wszystkie elementy wpadną na swoje miejsce. Nie zawiodłem się, ale i nie zachwyciłem końcówką, nie jestem też pewien, czy wszystko zrozumiałem, więc nie obraziłbym się na nieco jaśniejsze wyjaśnienie. W każdym razie ciekawy tekst.

Nie znam zbyt dobrze uniwersum Warhammera, ale liczę, że osadziłeś historię z dbałością. Tekst przyjemny, mocno przygodowy, oparty na dość zgranym, ale działającym konflikcie.

Widać włożoną pracę. Tekst mi się podobał, lubię dłuższe utwory, w których można nieco zżyć się z bohaterami. A ci wyszli naprawdę dobrze. Fabularnie jest nieźle, nie jest to historia, która powaliła mnie na kolana, ale wystarczająco interesująca, by czytać z zainteresowaniem, no i trzyma równy poziom od początku do końca.

Trudno mi uzasadnić mojego piórkowego TAKa, bo przy tak krótki tekście, albo zagra, albo nie. Tu wszystko zagrało, atmosfera, język i plastyczność opisanych scen złożyły się na bardzo ładną miniaturkę, która urzeka i satysfakcjonuje czytelnika.

Przyznam, że tekst trafił do mnie tylko połowicznie. Ciekawy pomysł, dość dobrze przedstawieni bohaterowie i dużo szaleństwa – to na duży plus. Niezbyt spodobał mi się Mikołaj, zakrzywioną plażę miałem sobie problem wyobrazić, a rozwiązanie fabuły, choć z morałem, usatysfakcjonowało mnie tylko częściowo. Za to przedstawienie Niemców na plaży naturystów bardzo prawdziwe, sam kiedyś przez takie miejsce przechodziłem, zostaje w pamięci.

Bardzo mi się podobało przedstawienie apokalipsy, rury jako sposób komunikacji oraz portrety bohaterów. Klimat grozy również bardzo dobry, wyszedł Ci bardzo ciekawy potwór. W pewnym momencie byłem przekonany, że to on jest na końcu milczącej rury, jednak nie zgadłem. To co mi zagrało nieco mniej – aż tak wyraźny happy end trochę gryzł mi się z resztą opowiadania. Nie do końca umiałem też połączyć ten koncept oddzielnej duszy z resztą przedstawionego świata.

Mocny tekst, doceniam pomysł. Mimo wszystko nie wiem, czy w naszej obecnej sytuacji geopolitycznej wybór ukraińskiego żołnierza jako bohatera jest trafnym wyborem – zarówno biorąc pod uwagę ich rolę dla naszego bezpieczeństwa jak i postępującą zmianę nastrojów Polaków wyraźnie inspirowaną przez wrogie nam państwo. Osadzenie w jakiejś fikcyjnej wojnie pewnie osłabiłoby wydźwięk przesłania, ale usunęło moje wątpliwości i sprawiło, że tekst byłby bardziej uniwersalny.

Będę na tak, tekst bardzo trafił w mój gust. Jest malowniczy rozmach, zagadka, dużo fantastyki, co składa się na bardzo zajmującą historię. No i przede wszystkim to, co bardzo lubię w opowiadaniach – duża ilość fabuły na liczbę znaków. Może moralizatorskie przesłanie trąci nieco naiwnością, ale w świecie fantasy, gdzie wiele implikacji może być różnych od tych w naszym świecie, jest to do wybaczenia. No i super pomysł z międzywymiarowym pociągiem.

Pomysł świetny, tekst napisany bardzo płynnie i obrazowo. Pierwsza część opowiadania przeskakuje w drugą dość nagle i stężenie absurdu wystrzeliwuje w twarz czytelnikowi trochę za mocno. Mam też uczucie, że końcówka mogła być delikatnie bardziej zrozumiała. Mimo to tekst na pewno zostaje w pamięci i zmusza do myślenia. Waham się nad piórkiem, już raz zmieniłem decyzję, całkiem możliwe, że stanie się to jeszcze parę razy :)

Dziwność tekstu bardzo mi się spodobała, ciekawe zabawy z językiem i zmianą świata z ludzkiego na misiowy. Czytało się bardzo płynnie, fabuła również mnie zassała. Co prawda pasuje do to dziwności tekstu, ale jednak trochę przyczepiłbym się do braku konkluzji fabularnych i w przypadku przesłuchania i tej lalki siedzącej w korytarzu. Trochę też spodziewałem się więcej po pokoju 101, bo bardzo intrygująco wprowadziłaś ten wątek. Przyjemny tekst, ale niedosyt w końcówce sprawił, że piórkowo będę na nie.

Sympatyczne i zabawne. Podoba mi się Twój kosmita, a Polak przy nim nie wypada blada, więc to też duże osiągnięcie.

Podobało mi się, widać w tym tekście ciekawe światotwórstwo, nawet wychodzące za ramy opowiadania. Niedopowiedzenia mi nie przeszkadzały, masz niezły niezły dryg do przedstawiania barwnych scen. Główny bohater trochę bezpłciowy, mimo że emocje nim targają.

Ciekawy świat, niezła dwójka głównych bohaterów i ich relacja, całkiem obiecująca historia. Niestety, to wszystko urywa się na, wydać by się mogło, bardzo wczesnym etapie historii. Zamiast dokończenia fabuły dostajemy notatki z dziennika i w sumie nie wiadomo, co z tym zrobić :)

Niezłe. Motyw lost media ostatnio bardzo mnie ciekawi, tu jest to nieźle ubrane w historię. Zastanawiam się tylko, czy gdyby zacząć nie od fragmentu z komputerem, ale od poszukiwań, nie wyszłoby to ciekawiej.

Hej, opowiadanie całkiem sprawnie przedstawia różne wątpliwości dotyczące teleportacji (wiem, bo widziałem ostatnio filmik na Youtube o tym temacie :)). Trochę przydałoby się podkręcić postacie, bo ten temat daje tu duże pole do popisu. Jednak ogólnie czytało się nieźle.

Ciekawy pomysł na wykorzystanie motywu mapy. Stylizacja językowa całkiem miła, choć w niektórych fragmentach się ona traci i piszesz zdaniami zbyt poprawnymi i wyszukanymi, na przykład:

 

Nie było to jednak takie sobie zwyczajne myślistwo w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, lecz rytualna pogoń za trzema, hmm, jakby to powiedzieć, „ochotnikami”

 

Wydaje mi się, że z opisu tego, co dzieje się w wiosce, dałoby się więcej wycisnąć i czyta się nieźle głównie za sprawą dość charyzmatycznej narracji dziadka.

Nowa Fantastyka