Profil użytkownika

Witam i za­pra­szam do za­po­zna­nia się z moimi tek­sta­mi :)

 

Pro­fil – w lu­bi­my­czy­tać.pl http://www.lubimyczytac.pl/autor/165006/jaroslaw-lukasinski

 

Pu­bli­ka­cje:

“Po­ca­łu­nek Czło­wie­ka bez Twa­rzy” - Fan­ta­sty­ka Wy­da­nie Spe­cjal­ne 4/2017  http://www.fantastyka.pl/czasopisma/pokaz/71  i http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/19377

 

"Dziew­czy­na z perłą za­miast oka" – Nowa Fan­ta­sty­ka 10/2019 

https://www.fantastyka.pl/czasopisma/pokaz/102https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/23054

 

“Nocne Radio znów na­da­je. Po­chwa­ła ciszy” Fan­ta­stycz­ne pióra – an­to­lo­gia por­ta­lu fantastyka.pl 2018

“Cmentarzysko Sów” Fan­ta­stycz­ne pióra – an­to­lo­gia por­ta­lu fantastyka.pl 2023

https://www.fantastyka.pl/antologia

 

Au­dio­bo­oki:

“Nocne Radio znów nadaje. Pochwała ciszy” – https://www.youtube.com/watch?v=911kozXWids

“Nocne Radio znów nadaje. Lorelei” – https://www.youtube.com/watch?v=0tDEawCgFck

“Nocne Radio znów nadaje. Minotaur” –  https://www.youtube.com/watch?v=HGzkRB4wWuw

“Nocne Radio znów nadaje. Chłopiec w kapeluszu” – https://www.youtube.com/watch?v=f_KORJi0PXs

 

“Opo­wie­ści z mar­twe­go mia­sta” – https://www.youtube.com/watch?v=oJsVI96bYhs

“Po­ca­łu­nek czło­wie­ka bez twa­rzy” – https://www.youtube.com/watch?v=8PT3ha9c6pQ

“Dziewczyna z perłą zamiast oka” – https://www.youtube.com/watch?v=sY84D7qL9jM

“Autobus sylwestrowy” – https://www.youtube.com/watch?v=dYINBnFN_BU

“Pieśni nocy” – https://www.youtube.com/watch?v=9K_mT1hhsg0

“Zbyt bliskie spotkanie” – https://www.youtube.com/watch?v=5LAZTJsQSSA

“Telefon w bardzo nietypowej sprawie” – https://www.youtube.com/watch?v=TgLNuWxEevo

“Spójrz, jak pięknie” – https://www.youtube.com/watch?v=-9ZWS4r5KBE

“Towarzysze” -https://www.youtube.com/watch?v=xySkrZdB-1Y


komentarze: 3564, w dziale opowiadań: 2760, opowiadania: 1880

Ostatnie sto komentarzy

Tekst w ciekawy sposób porusza ważne tematy – to na plus. Początek rzeczywiście zbyt techniczny, ale całkiem emocjonujący. Przeskok na scenę z politykami dość dezorientująco zmienia klimat – ta część opowiadania podobała mi się najmniej. Wydaje mi się zbyt napakowana szczegółami i poruszająca zbyt wiele, jak na tak krótki tekst. Końcówka dobra, ładnie podsumowująca opowiadanie. Piórkowo będę niestety na NIE.

Brak fantastyki, ale mimo to opowiadanie mi się podobało. Dobrze budujesz relację pomiędzy bohaterem i jego przyjacielem. Punkt kulminacyjne nieco zawodzi – chciałoby się zakończenie z większym przytupem.

Kilka niezłych pomysłów na opis procesu upadku alkoholika. Szkoda, że tekst jest w sumie krótki i dość prosty fabularnie, ale cieszę się z dającego nadzieję zakończenia (choć wolałby, aby bohater próbował zmienić swoje życie powodowany czymś istotniejszym fabularnie).

Dużo w tym tekście nazw własnych, które niezaznajomionym z Twoim światem niewiele mówią. Warto podzielić tekst na więcej akapitów. Fabularnie trudno tekst ocenić, bardziej wydaje się taką próbą napisania realistycznej walki i krajobrazu bitwy – to wyszło nieźle, choć przez brak szerszego kontekstu trudno się czytelnikowi zaangażować emocjonalnie.

Z jednej strony historia jest rzeczywiście prosta – zwłaszcza przedstawienie Kasi i dość szybkie zakończenie, ale czytało się nawet nieźle, bo historia zaciekawia. Na pewno jest to jedna z tych historii, gdzie było jeszcze sporo potencjału na rozwinięcie, ale skoro to debiut, to rozumiem, że może być krótkie.

Widzę, że wkręciłeś się w ten świat, co cieszy, bo z ciekawością przeczytałem ciąg dalszy. Opowiadanie jest dobre, lecz tym razem nie jest to dla mnie poziom piórkowy. Na plus Cerber, wprowadzone nowe postacie i cały przedstawiony świat. Co mi trochę zgrzytnęło – bardzo długa przemowa głównego złego, który wyjawia całą swoją intrygę. Trochę też szkoda, że Nila i Charon są właściwie oddzielnie przez cały tekst, bo chemia między nimi napędzała pierwsze opowiadanie.

Warto poprawić dialogi – nie powinny zaczynać się małą literą, a myśli nie powinny zaczynać się od półpauzy. Trochę brakuję puenty (spodziewałem się jakiegoś zwrotu akcji), w opowiadaniu brak też fantastyki. Mimo to jest w tekście trochę napięcia – to na plus. Powodzenia w dalszym pisaniu.

Po pierwsze – opowiadanie raz pisane jest w czasie teraźniejszy, raz w przeszłym. Bardzo rzuca się to w oczy. Po drugie – szyk zdań wymaga poprawy, często gubisz podmiot. Pomysł jest, ale wydaje mi się, że zbyt dużo miejsca poświęcasz na niepotrzebne opisy, również dialogi brzmią często nienaturalnie. Jest też trochę innych usterek – literówki itp.

Opowiadanie trafiło na mój wtorkowy dyżur, więc przeczytałem, mimo nieznajomości poprzednich tekstów. Wiele nie zrozumiałem, więc muszę wstrzymać się z oceną.

Świat Cyberpunka2077 znam dość pobieżnie, ale wydaje mi się, że całkiem nieźle oddałeś klimat. Czytało się przyjemnie, choć fabularnie bliżej temu do akcyjniaka a nie dystopii. 

Ładny szort, zaskoczyła mnie końcówka (jako że zgrywam sobie opowiadania hurtowo na czytnik, zwykle nie wiem, kto jest autorem ani nie poznaję przedmowy, więc nawet nie pomyślałem, że to historia osadzona w mitologii :).

Gratuluję debiutu. Jest nad czym popracować – przydałoby się poprawić dialogi, by brzmiały bardziej naturalnie i trochę ubarwić postacie. Fabuła dość prosta, ale i znaków niedużo, więc aż tak to nie gryzie. Nie zalecam zaczynać tekstu tak dłuuuugim akapitem, można go podzielić na kilka mniejszych.

Nie czytałem przedmowy, nie miałem pojęcia, w jakim kierunki pójdzie ten tekst, więc jego lekkość i pozytywne zakończenie były dla mnie niespodzianką. Czytało się bardzo sympatycznie, a całość wciągająca.

Tekst ładnie napisany i sprawnie nawiązujący do obrazu, lecz do piórka, według mnie, brakuje. Historia, mimo ładnej otoczki i pewnego emocjonalnego ciężaru, nie zapadnie mi w pamięć, podobnie główny bohater. Będę więc na NIE.

Będę na TAK i to jak :) Chyba najlepszy tekst, jaki czytałem na portalu od dłuższego czasu. Bardzo pomysłowe wykorzystanie mitologii, głęboka relacja bohaterów, niezła fabuła, ładne zakończenie. Znów bardzo sprawnie grasz na emocjach czytelników, a jest to coś, co lubię w literaturze.

Opowiadanie bardzo w moim guście, więc nie mogłem zagłosować inaczej. Prosty, ale ciekawy i bardzo horrorowy pomysł wykorzystany do granic możliwości, czyli przekuty na szereg strasznych i szalenie interesujących scen. Zakończenie satysfakcjonujące – co w tego rodzaju historiach nie zawsze się udaje.

Tekst dobry, choć do piórka trochę brakuje. Jak na tekst o emocjach, emocjonuje umiarkowanie. Bardziej działa obrazami niż wydarzeniami, wycinek świata przedstawionego całkiem kompletny, choć tło dla głównej bohaterki nieco mniej wyraziste niż ona.

Pod względem piórkowym – ciężki orzech do zgryzienia. Podobał mi się pomysł, dynamika i kompozycja opowiadania, a także portret głównego bohatera. Dość sprawnie opisujesz nadejście potopu, z drugiej strony trudno mi uwierzyć, że ludzie idą tak długo i nie dochodzą w jakiejś bezpieczne miejsce, wystarczyłoby przeanalizować ukształtowanie terenu. Kosmici na końcu zrobili na mnie wrażenie istot dość małych, a nawet ludzkich w negatywnym tego słowa znaczeniu.

Ładny tekst, z sympatycznym przesłaniem, ale do piórka według mnie trochę brakuje. Metafora bije w czytelnika bardzo mocno, trochę przysłania świat i fabułę, myślę, że jest stonowanie wyszłoby tekstowi na dobre.

Będę na TAK. Podobały mi się pomysły światotwórcze, kreacja bohaterów również na wysokim poziomie, a całość jest całkiem przystępna jak na Twoje pióro :) Ciekawość z lektury rośnie z kolejnymi zdaniami i osiąga szczyt w końcówce – więc konstrukcja tekstu również wymaga pochwały. Co do końcówki – pierwsze, co przyszło mi do głowy, to że obserwujemy zwrot akcji i tak naprawdę od samego początku regulacji miała zostać poddana Bonny jako zbyt zaburzona przez psychopatię, ale może nadinterpretuję. W każdym razie ja tu widzę dwie możliwości zrozumienia zakończenia, co przypadło mi do gustu.

Opowiadanie nominowałem w ostatni dzień, kiedy nadrabiałem moje wtorkowe dyżury. Na tle wszystkich wtorkowych opowiadań, które czytam, wyróżniło się na tyle, że zdecydowałem się na nominację – przede wszystkim bardzo ciekawy pomysł na bohatera, cała historia jest poruszająca, a niektóre pomysły światotwórcze (stare cienie murów i drzew) naprawdę mnie zachwyciły – niby pomysł prosty, ale żeby na niego wpaść trzeba mieć naprawdę wrażliwą wyobraźnię. Będę na TAK, choć zadaję sobie sprawę, że raczej pozostanę w mniejszości.

Bardzo udany szort. Pan doktor niby taki mądry, a jednak nie za bardzo, skoro pozwolił sobie na takie niedopatrzenie. Ładnie oddane spojrzenie bohatera.

Dość osobliwy tekst, dopiero po zapoznaniu się z przedmową, zrozumiałem jego cel. Wydaje mi się, że nieco za trudny dla dzieci.

Tekst ładnie dopracowany, nie umiem do końca ocenić stylizacji języka, ale nic mi nie zgrzytnęło. Jakby się nad tym zastanowić, to historia nie jest bardzo oryginalna – zmierzenie się ze zjawą, ale tło i żywi bohaterowie to rekompensują. Szczególnie podobały mi się ostatnie rozdziały, gdzie wszystko się fabularnie dopięło i mnie usatysfakcjonowało. Może dałoby się trochę skrócić pierwszą część, jest też kilka fragmentów, gdzie rozwijasz geografię świata, choć jest to niepotrzebne czytelnikowi, który sięga tylko po ten tekst (choć rozumiem pokusę, gdy tworzy się więcej tekstów w swoim świecie).

Przyjemnie się czyta, jako rozgrzewka ok, ale chciałoby się coś więcej w tym klimacie niż pojedyncza scenka.

Jak na debiut to naprawdę nieźle. Zagadka kryminalna nie okazała się specjalnie skomplikowana, gdyż mieliśmy jednego podejrzanego, ale antagonista okazał się dość ciekawy, a całość napisana jest bardzo malowniczo. Może nieco skróciłbym ostatnią scenę i rozszerzył część kryminalną, ale to moje preferencje.

Mroźny klimat oddany całkiem nieźle. Początek opowiadania, ten ragnarokowy scenariusz, wydaje mi się nie do końca wykorzystany w dalszej części – gdyby scena miała miejsce podczas zwykłej mroźnej zimy, niewiele by się zmieniło. Finałowa scena jest niezła – nie zaznajomiłem się z bohaterką na tyle, by się bardzo przejąć, ale pasuje.

Niezły tekst. Połączenie militarnego sf trochę jak z filmów z klasy B z dość poważnym przesłaniem, wyszło całkiem ciekawie. W dodatku połączenie tego wszystkiego z obrazem z zupełnie innej bajki też nawet jakoś się klei, co uważam za niemałe osiągnięcie.

Opowiadanie dobre, nie odebrałem go jako pastisz, ale taki właśnie nieco trącący myszką tradycyjny tekst grozy, który bardziej stawia na atmosferę niż na przerażenie. Jeśli chodzi o bohaterów, to część boska wypadła naprawdę ciekawie, część ludzka – nieco gorzej. Do piórka nieco brakło, ale oceniam pozytywnie.

 

zacząłem na klęczkach odrzucać żwir i rumosz

Zastanowiło mnie to trochę, gdyż rumosz to materiał nieobtoczony (skruszona skała, ewentualnie transportowana w dół zbocza przez stoczenie/osunięcie), a żwir przeważnie obtoczony (w górach musiałby być pochodzenia rzecznego, a więc transportowany w wodzie), występowanie obu tych osadów w jednej warstwie wydaje mi się mało prawdopodobne, chyba że jeden leżał na drugim.

Nie znam pozostałych tekstów z tej serii, nad czym ubolewam. Ten jest dobry, obrazowy i poruszający, lecz nie wywołał we mnie efektu piórkowego, to znaczy historia i zachowanie bohaterów toczyły się tak, jak można było przewidzieć, brakowało mi jakiegoś elementu zaskoczenia oraz jakiegoś wyjścia poza schemat postaci – bohaterów definiują wzajemne relacje (dość standardowe w rodzinie) oraz zachowanie w obliczu nieznanego (podobnie). Mimo wszystko tekst jest dobry i gratuluję piórka.

Byłem na tak, ponieważ opowiadanie, choć krótkie, to naprawdę treściwe, na czasie i bardzo trafnie przedstawiająca bardzo bliskie ludziom problemy. Jest zabawnie i strasznie jednocześnie, o to chodziło.

Jest coś bardzo satysfakcjonującego w tego rodzaju tekstach – gdzie łotr pyszni się przed ofiarą, a czytelnik dobrze wie, że zaraz dostanie za swoje. Czytało się bardzo dobrze, jest klimat, dobrze wykreowane postaci, ale też nie jest to tekst, który zaskakuje czy wbija się mocno w pamięć.

Kreacja świata, w którym sytuacja doprowadza Polskę do wojny z Meksykiem, bardzo mi się spodobała. Tekst jest bardzo dynamiczny i nieźle napisany, więc czytało się bardzo dobrze, mam natomiast z nim kilka problemów. 

Motyw z próbującą się połączyć rodziną jest dość częsty, choć to akurat nie jest wielki zarzut. Natomiast końcówka, gdzie bohater wie, że żona jest blisko, lecz nie zdejmuje maski, bardziej mnie zdenerwował, niż wzruszyła. Bardzo, bardzo bezmyślne z jego strony. Ostatni rozdział również mi się nie podobał, granie na emocjach zostało podkręcone wręcz kosmicznie. Zastanawiam się też nad tymi kombinezonami – skoro polski żołnierz mógł ściągnąć i założyć taki z zabitego wroga (brak żadnych zabezpieczeń, weryfikacji), to czy nie powinno się to zdarzać nagminnie? Obrońcy mogliby to wykorzystać i załamać front.

Pomysł ciekawy, historia ma swoje momenty – na przykład zderzenie pierwotnych ludzi z nowoczesną technologią. Główny bohater mógłby być lepiej zarysowany, można by pomyśleć też nad podkręceniem tych scen – na przykład trafiając do mezozoiku, bohater spotyka dwa najbardziej klasyczne dinozaury, dość standardowo. Zakończenie dziwne, ale przynajmniej jakieś jest.

 

Przydałaby się porządna korekta, przejrzałem pierwszy fragment i jest tego sporo:

 

Około pierwszej w nocy, Krzysztof, starając się być jak najciszej, zszedł z łóżka i udał się do innego pokoju, gdzie był jego laptop. Tylko o tej porze mógł mieć pewność, że ani jego żona Basia, ani żadna z dwóch córek nie popatrzą na monitor i nie dowiedzą się, jakie strony w internecie przegląda.

Dwa tygodnie temu znalazł świetną i bardzo dobrze płatną pracę. Powiedział o tym żonie, ale nie zdradził, ile naprawdę teraz będzie zarabiał. Pensja była na tyle duża, że mógł wziąć kredyt i kupić chatkę w górach. Dawno temu Basia powiedziała mu żartem, że gdyby wygrała w toto-lotka, kupiła by kupiłaby domek daleko od miasta, żeby móc spędzać w nim urlopy.

 

 

Przeczytałem z zainteresowaniem, lecz pewne zastrzeżenie do fabuły. Nie kupiłem tego, że Krzysztof, robiący tak okropne rzeczy, reaguje w taki sposób, gdy trafia na psychopatę. Być może jest w tym symbolika, której nie rozumiem, ale fabularnego wytłumaczenia nie dostrzegłem.

– Co jest z tobą nie tak, człowieku? – zapytał, po czym podszedł bliżej i wymierzył rozmówcy siarczystego plaskacza.

Co z nim jest nie tak, skoro jest, kim jest, a tak zareagował?

Z jeden strony doceniam, bo tekst jest plastyczny, ładnie napisany i emocjonalny, z drugiej strony nie do końca udało mi się w głowie skleić tę historię w całość.

Na przekór wstępowi – tekst mnie wciągnął. Opisy bardzo dobrze zagrały, a zagadka, co tu się dzieje, przykuła mnie do tekstu. Spodziewałem się po rozwiązaniu bardzo dużo, że wszystkie elementy wpadną na swoje miejsce. Nie zawiodłem się, ale i nie zachwyciłem końcówką, nie jestem też pewien, czy wszystko zrozumiałem, więc nie obraziłbym się na nieco jaśniejsze wyjaśnienie. W każdym razie ciekawy tekst.

Nie znam zbyt dobrze uniwersum Warhammera, ale liczę, że osadziłeś historię z dbałością. Tekst przyjemny, mocno przygodowy, oparty na dość zgranym, ale działającym konflikcie.

Widać włożoną pracę. Tekst mi się podobał, lubię dłuższe utwory, w których można nieco zżyć się z bohaterami. A ci wyszli naprawdę dobrze. Fabularnie jest nieźle, nie jest to historia, która powaliła mnie na kolana, ale wystarczająco interesująca, by czytać z zainteresowaniem, no i trzyma równy poziom od początku do końca.

Trudno mi uzasadnić mojego piórkowego TAKa, bo przy tak krótki tekście, albo zagra, albo nie. Tu wszystko zagrało, atmosfera, język i plastyczność opisanych scen złożyły się na bardzo ładną miniaturkę, która urzeka i satysfakcjonuje czytelnika.

Przyznam, że tekst trafił do mnie tylko połowicznie. Ciekawy pomysł, dość dobrze przedstawieni bohaterowie i dużo szaleństwa – to na duży plus. Niezbyt spodobał mi się Mikołaj, zakrzywioną plażę miałem sobie problem wyobrazić, a rozwiązanie fabuły, choć z morałem, usatysfakcjonowało mnie tylko częściowo. Za to przedstawienie Niemców na plaży naturystów bardzo prawdziwe, sam kiedyś przez takie miejsce przechodziłem, zostaje w pamięci.

Bardzo mi się podobało przedstawienie apokalipsy, rury jako sposób komunikacji oraz portrety bohaterów. Klimat grozy również bardzo dobry, wyszedł Ci bardzo ciekawy potwór. W pewnym momencie byłem przekonany, że to on jest na końcu milczącej rury, jednak nie zgadłem. To co mi zagrało nieco mniej – aż tak wyraźny happy end trochę gryzł mi się z resztą opowiadania. Nie do końca umiałem też połączyć ten koncept oddzielnej duszy z resztą przedstawionego świata.

Mocny tekst, doceniam pomysł. Mimo wszystko nie wiem, czy w naszej obecnej sytuacji geopolitycznej wybór ukraińskiego żołnierza jako bohatera jest trafnym wyborem – zarówno biorąc pod uwagę ich rolę dla naszego bezpieczeństwa jak i postępującą zmianę nastrojów Polaków wyraźnie inspirowaną przez wrogie nam państwo. Osadzenie w jakiejś fikcyjnej wojnie pewnie osłabiłoby wydźwięk przesłania, ale usunęło moje wątpliwości i sprawiło, że tekst byłby bardziej uniwersalny.

Będę na tak, tekst bardzo trafił w mój gust. Jest malowniczy rozmach, zagadka, dużo fantastyki, co składa się na bardzo zajmującą historię. No i przede wszystkim to, co bardzo lubię w opowiadaniach – duża ilość fabuły na liczbę znaków. Może moralizatorskie przesłanie trąci nieco naiwnością, ale w świecie fantasy, gdzie wiele implikacji może być różnych od tych w naszym świecie, jest to do wybaczenia. No i super pomysł z międzywymiarowym pociągiem.

Pomysł świetny, tekst napisany bardzo płynnie i obrazowo. Pierwsza część opowiadania przeskakuje w drugą dość nagle i stężenie absurdu wystrzeliwuje w twarz czytelnikowi trochę za mocno. Mam też uczucie, że końcówka mogła być delikatnie bardziej zrozumiała. Mimo to tekst na pewno zostaje w pamięci i zmusza do myślenia. Waham się nad piórkiem, już raz zmieniłem decyzję, całkiem możliwe, że stanie się to jeszcze parę razy :)

Dziwność tekstu bardzo mi się spodobała, ciekawe zabawy z językiem i zmianą świata z ludzkiego na misiowy. Czytało się bardzo płynnie, fabuła również mnie zassała. Co prawda pasuje do to dziwności tekstu, ale jednak trochę przyczepiłbym się do braku konkluzji fabularnych i w przypadku przesłuchania i tej lalki siedzącej w korytarzu. Trochę też spodziewałem się więcej po pokoju 101, bo bardzo intrygująco wprowadziłaś ten wątek. Przyjemny tekst, ale niedosyt w końcówce sprawił, że piórkowo będę na nie.

Sympatyczne i zabawne. Podoba mi się Twój kosmita, a Polak przy nim nie wypada blada, więc to też duże osiągnięcie.

Podobało mi się, widać w tym tekście ciekawe światotwórstwo, nawet wychodzące za ramy opowiadania. Niedopowiedzenia mi nie przeszkadzały, masz niezły niezły dryg do przedstawiania barwnych scen. Główny bohater trochę bezpłciowy, mimo że emocje nim targają.

Ciekawy świat, niezła dwójka głównych bohaterów i ich relacja, całkiem obiecująca historia. Niestety, to wszystko urywa się na, wydać by się mogło, bardzo wczesnym etapie historii. Zamiast dokończenia fabuły dostajemy notatki z dziennika i w sumie nie wiadomo, co z tym zrobić :)

Niezłe. Motyw lost media ostatnio bardzo mnie ciekawi, tu jest to nieźle ubrane w historię. Zastanawiam się tylko, czy gdyby zacząć nie od fragmentu z komputerem, ale od poszukiwań, nie wyszłoby to ciekawiej.

Hej, opowiadanie całkiem sprawnie przedstawia różne wątpliwości dotyczące teleportacji (wiem, bo widziałem ostatnio filmik na Youtube o tym temacie :)). Trochę przydałoby się podkręcić postacie, bo ten temat daje tu duże pole do popisu. Jednak ogólnie czytało się nieźle.

Ciekawy pomysł na wykorzystanie motywu mapy. Stylizacja językowa całkiem miła, choć w niektórych fragmentach się ona traci i piszesz zdaniami zbyt poprawnymi i wyszukanymi, na przykład:

 

Nie było to jednak takie sobie zwyczajne myślistwo w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, lecz rytualna pogoń za trzema, hmm, jakby to powiedzieć, „ochotnikami”

 

Wydaje mi się, że z opisu tego, co dzieje się w wiosce, dałoby się więcej wycisnąć i czyta się nieźle głównie za sprawą dość charyzmatycznej narracji dziadka.

Początek wciągający i całkiem klimatyczny, choć bohaterowie nieco zbyt zlewają się w jedno. Druga cześć mocno dziwna, nie wszystko zrozumiałem. Tekst wydał mi się nieco za długi. Często narrator przesadza z opisami i porównaniami, nie pasuje mi to do dość surowego horrorowego klimatu.

 

Trzymali się mocno poręczy w nadziei, że nie zamieni się w węża i ich nie udusi.

Rozumiem, że jeden z bohaterów mógłby pomyśleć w strachu coś tak absurdalnego, ale jaka jest szansa, że pomyślało o tym więcej bohaterów w tym samym czasie? 

 

Kucnął i wyjął z plecaka swój zestaw wytrychów. Ślizgały się po jego ubrudzonych juchą palcach, upadając na ziemię w poszukiwaniu wolności.

Poszukiwanie wolności – zdecydowanie przesadnie poetycko jak na zestaw wytrychów :) Można też wykreślić “swój” przy okazji – zbędne.

 

Ciągnęli za nią, sprawiając Galantowi ból rysujący się na jego wąsach.

Trudno mi sobie wyobrazić ból rysujący się na wąsach.

 

ubrał plecak

Założył. Ubrać można coś w coś, ubrań (plecaka) się nie ubiera.

Byłem na TAK bez żadnych wątpliwości, bo tekst jest naprawdę napakowany treścią i pomysłami. Jest ostra jak brzytwa satyra, dramat jednostki, zwroty akcji, sceny, które naprawdę wzbudzają emocję (jak ten wybuch w studiu) i nawet to zakończenie trochę wytrącające bohatera ze ścieżki, którą podążał, wydaje mi się na swój sposób interesujące.

Tekst jest bardzo intrygujący, tajemnica, którą opisałeś, Anonimie, wciąga od samego początku. Podobało mi się, w jaki sposób opisujesz postrzeganie bohatera i jego drogę do odkrycia prawdy. Zakończenie pasuje do całości. Zastanowiło mnie tylko, czy kolejna osoba, która dostanie kasetę, zdoła jej użyć, jeśli nie będzie mieć zdolności bohatera.

Humor taki, jaki lubię – dosadny i bezkompromisowy. I choć tekst przeczytałem z uśmiechem, sama historia tu nie powala (pewnie o tym wiesz :)), a mieszanie realiów wypada nieco dziwacznie. Jest to tekst dostarczający wiele frajdy, ale na piórko, według mnie, za mało.

Od samego początku opowiadania zastanawiałem, się czy bohater uczestniczy w paragrafówce, w sumie wciąż się nad tym zastanawiam. Tekst szybko wciąga, podobają mi się też różnego rodzaju detale i wykorzystanie prawdziwych zjawisk. Proces przeskakiwania między rzeczywistościami wydał mi się nieco mglisty, zwłaszcza ich przyczyna. Zaskoczył mnie również wiek bohaterów, czytając, długo nie sygnalizujesz, że to staruszkowie :)

Przyjemny tekst, pełen niezłego humoru. Bohaterowie charakterystyczni, cieszy, że ich przemiany odegrały w fabule istotną rolę, a nie były tylko ozdobnikiem. Ostatni fragmenty zdecydowanie najlepszy i najzabawniejszy – gdyby cały tekst trzymał ten poziom pewnie nie zastanawiałbym się nad piórkiem, natomiast biorąc pod uwagę całość, nieco brakuje.

Czytało się całkiem przyjemnie. Konflikt dość prosty i pewnie ciekawie byłoby go pogłębić, ale dzięki temu akcja jest dość wartka, a wyjaśnienie nazw geograficznych przypadło mi do gustu.

Przez grubą szybę obserwował, jak stalowe zęby wgryzają się w ścianę ziemi.

Można też użyć “gruntu” zamiast “ziemi”. Spojrzałem sobie z ciekawości na SMGP Warszawy https://bazadata.pgi.gov.pl/data/smgp/arkusze_skany/smgp0524.jpg i nie ma szans dojścia do skały przy budowie metra, więc tu Autor ma słuszność.

Jego laboratorium było oazą spokoju: półki uginające się pod ciężarem próbek skalnych, wszędzie stare mapy i woń archiwum.

Nie wiem, kiedy toczy się akcja, ale dziś raczej nikt nie używa map papierowych, chyba że staruszek trzyma je na pamiątkę. Jeśli to geolog inżynierski warszawski, to te próbki musiał poprzywozić z południowej Polski :D

Postanowił odwiedzić pana Henryka, starego geologa, który pracował przy projekcie jako konsultant.

Wydaje m się, że “konsultant” to złe słowo. Geolodzy pracują na etapie rozpoznania przed rozpoczęciem budowy i złożeniem projektu budowlanego, a w trakcie budowy, jeśli ta tego wymaga, sprawują nadzór geologiczny. Może więc “pracował przy rozpoznaniu warunków gruntowych”.

 

Tekst mi się podobał, choć przez bliską mi tematykę pewnie nie jestem obiektywny. Ładna tajemnica, nawet niezłe postacie (choć niektóre trochę szybko "stracone” przez fabułę), dość duża ilość historii jak na liczbę znaków. Zakończenie mogłoby być z większym przytupem, ale pasuje.

Całkiem przyjemnie się czytało, choć trudno mi ocenić tak krótką scenkę pod względem fabuły. Wybór realiów w porządku, na nakreślenie postaci nie było tu miejsca.

Historia dość prosta i w sumie króciutka, ale atmosferę miasta (opisy, klimat) oddałeś bardzo dobrze, to już coś, co może się podobać. Powodzenia w dalszym pisaniu.

Przeczytałem. Po pierwsze, skoro to proza, to nie rozumiem, po co te didaskalia. Jeśli tekst udający scenariusz serialu, to raczej nie powinien być blokiem zwartego tekstu. Zajrzyj do pierwszej lepszej powieści, by zobaczyć zapis dialogów, na portalu są też poradniki. O fabule trudno cokolwiek powiedzieć, jest jej niewiele.

Opowiadanie składa się z bardzo wielu ciekawych elementów i czytało się nieźle, choć wielu rzeczy nie udało mi się zrozumieć. W takich sytuacji nigdy nie wiem, czy wina leży po mojej stronie czy stronie tekstu, ale widać po innych komentarzach, że chyba tekstu.

Gratulacje dla Marszawy i nominowanych. Nie spodziewałem się piórka, ale to przyjemna niespodzianka.

Byli już w okolicach Ząbkowskiej. Monika powiedziała.

Z pewnością jedno z dziwniejszych zakończeń, jakie czytałem. Czy aby na pewno zamierzone?

Tekst, niestety, szwankuje na wielu poziomach. Są usterki językowe. Kompozycja też mocno chaotyczna. Pierwszy fragment – zaczynasz dialogiem, ok, ale późnej w jednym z akapitów, który przedstawia dialog Moniki, przechodzisz do opisu ich relacji, a nawet do opisu wyglądu chłopaka. To powinno być oddzielone. Później opisujesz życie postaci i koniec fragmentu – to powinno być albo wtrącone w akcję, albo coś z tego powinno wynikać w bieżącej fabule.

Historia również nie jest porywająca, mimo ciekawego pomysłu na potwora. Nie mam też pewności, czy jest tu fantastyka – spotkanie z istotą mogło być skutkiem zażycia środków odurzających.

Odświeżyłem sobie ten tekst przed głosowaniem piórkowym. Podtrzymuję moje zdanie, że tekst bardzo dobry, jednak zabrakło mi tej jednej rzeczy do głosowania na tak – lepszego umotywowania ostatecznej decyzji bohatera dotyczącej zdrady. Będę więc na nie, choć był to trudny wybór.

Cezary, dzięki za komentarz, kupuję Twoje uzasadnienie w stu procentach. Pewnie bogatszy o tę wiedzę skróciłbym drugą grę o liczbę pionków. 

 

Verus, również dzięki.

a cała gama postaci w kasynie Nocnego Radia daje wrażenie rozwiniętego uniwersum

Cieszę się, że to zauważyłaś. Jest mężczyzna z zaszytymi ustami z “Pochwały ciszy” oraz czarnowłosy duch i chłopiec niepokazujący twarzy z “Minotaura”. Ten tekst miał nieco poszerzyć uniwersum, ale pokazać tych bohaterów podczas “fajrantu”.

Hej, Bardzie.

Tekst mi się podobał. Szczerze mówiąc bardziej wygląda mi na thriller niż horror (jestem fanem tego podziału, gdzie thriller to groza nienadprzyrodzona a horror nadprzyrodzona). Są tu oczywiście wątki fantastyczne, ale groza wynika z przyziemnych działań człowieka, więc tekst obroniłby się bez tego stworzenia z morza. Trochę szkoda, że główny bohater nie został pogłębiony. Rosja i praca w FSB od razu nasuwa pomysł na jakąś srogą patologię. Akcja rzeczywiście mknie do przodu, ale to mi się całkiem podobało, wyszedł taki dynamiczny filmowy montaż w scenie konfrontacji. Ogólnie rzecz biorąc tekst jest niezły, całkiem emocjonujący, choć do piórka nieco mi brakuje.

Dzięki, Bardzie.

No właśnie, jak Jadzia wlazła do króliczej nory, może przegapiłem ten fragment, ale wydaje mi się, że nigdzie nie było sugestii, że poszła za Januszem.

No nie było sugestii, po prostu biały królik poszedł po nią i przyprowadził podobnie jak Janusza. Może nawet Jadzie nie poszła tam z zamiarem zagrania, po prostu wybrała się po męża.

Bardzo przyjemnie płynie się przez tę opowieść, nie potknąłem się ani razu językowo, historia właściwie od razu wciąga, a bohaterowie są jacyś i ładnie przedstawiasz ich motywacje i wzajemne relacje. Rozwiązanie zagadki również w porządku, przy ograniczonej liczbie podejrzanych trudno o jakieś większe zaskoczenie. Przede wszystkim jednak podobał mi się klimat.

W głosowaniu piórkowym będę na tak. Zobaczymy, jak pozostali :)

Tej historii akurat nie znałem, na pewno ciekawy przypadek. Nieźle się czytało, choć przyznam, że część ziemska podobała mi się bardziej niż niebiańska.

Od bardzo dawna nikt tam się nie zapuszczał, robili to jedynie myśliwi.

Skoro myśliwi się tam zapuszczali, to nie nikt.

 

– Cóż to takiego jest? – pomyślała podekscytowana.

Tu myśl zapisana jak dialog, wydaje mi się, że zapis powinien być rozróżniony.

 

Zaznaczone było jak iść, by znaleźć się przy wejściu do jaskini z dwoma wielkimi dębami.

Brzmi to, jakby była to jaskinia z dwoma dębami w środku, co raczej nie jest możliwe w Polsce.

 

– Co za miła niespodzianka – Paweł był również uradowany – Jutro skoro świt wybieramy się po skarb.

Nie brzmi to dobrze. Czy dorosły, inteligentny facet będąc światkiem tak dziwnego zjawiska zachowywałby się jak dziecko? Przydałoby się jakieś zdziwienie, podejrzliwość.

 

Wąskie na jakieś półtora metra wejście po chwili zaczęło zniżać się w dół i rozszerzać.

Zniżać w dół – pleonazm. Wydaje mi się też, że wejście do jaskinie to właśnie wejście, a po zagłębieniu się w jaskinię wejście zostawiamy za sobą, więc nie mogło się zniżać i rozszerzać.

 

Pomysł na potwora ok, ale kompozycję opowiadania bym przebudował. Zwłaszcza ten długi fragment, gdzie szczegółowo opisujesz potwora – mocno kontrastuje z dość szybkim początkiem. Zachowanie bohaterów mocno naiwne.

Mimo zastrzeżeń, powodzenia w konkursie.

 

Kojarzyłem panią ze zdjęcia, ale szczegółów historii nie znałem, więc dzięki za przedstawienie. Przeczytałem z zainteresowaniem. 

Bardzo mi się podobało. Ładnie poprowadzone dialogi, klimat budowany opisami, niezłe postacie i miejscami całkiem udana, brawurowa narracja. Historia nie przeszkadzało, choć dałoby się w tej liczbie znaków upchnąć trochę więcej fabuły.

Marszawa, dziękuję za poprawki (wprowadzone) i nominację. Zapraszam do przeczytania poprzednich opowiadań, bo mimo że każde jest osobną historią, to jednak tworzą pewną całość, niektóre postacie czy tajemnice rozwijają się na przestrzeni różnych tekstów.

 

Bruce, dzięki. W tej serii trudno spuścić wyobraźnię całkowicie ze smyczy (jak na przykład w opowiadaniach fantasy), jest bardziej przyziemnie, więc cieszę się, że wyszło to w miarę interesująco. Choć trochę bałem się, że to kasyno jest nieco zbyt odjechane jak tę serię.

Całkiem przyjemna historia, w sumie prosta, ale osadzenie w śląskim folklorze i ciekawi bohaterowie przykuwają uwagę.

Robert Raks, dziękuję za komentarz :) Zacząłem już kolejną część. Mam nadzieję, że następna opublikowana będzie o początkach radia, gdzie dużo rzeczy chcę wyjaśnić. Miała się pojawić przed “Króliczą Norą”, ale ten tekst było mi dużo łatwiej napisać.

 

Bruce, również dziękuję, biorę się za poprawki. Też trochę żal mi bohatera, ale uznałem za ciekawy zabieg, że w tym lżejszym tekście bohater skończy gorzej niż w niektórzy protagoniści w dużo bardziej przerażających czy krwawych częściach Nocnego Radia.

Czytało się nieźle. Skupiłeś się na pokazaniu podziemnego świata, co może pasować lub znudzić, mnie nie znudziło. Choć tę cześć do pojawienia się istoty można by trochę skrócić, a w końcówce jednak dać czytelnikowi trochę odpowiedzi.

 

Parę uwag ode mnie:

Może osuwa się jakiś nieczynny korytarz.

Wiem, że mówi to bohater, więc może mówić, co chce, ale w sumie korytarz się nie osuwa, tylko osuwa się część górotworu, zawalając korytarz. I czy osuwa? Wydaje mi się również, że sam termin “osunięcie” powinien odnosić się do osuwisk powierzchniowych, gdzie ruch masowy jest powodowany przez grawitację. W wyrobiskach podziemnych jest to nacisk górotworu na pustkę skalną z różnych stron. 

 

Gotowa na zjazd do najgłębszej pieczary?

Czy te jaskinie na samym dole były naturalne? Nie udało mi się wyczytać z tekstu. Bo jeśli jaskinie, to powinny być efektem procesów geologicznych, nie działaniem człowieka.

 

starała się dostrzec wzmocniony stelażem sufit.

W odniesieniu do tuneli użyłbym strop, nie sufit.

 

podniósł ją do góry

Pleonazm.

 

Znam tę historię i muszę przyznać, że całkiem zgrabnie się nią posłużyłaś, by całość wyszła interesująca i emocjonująca.

Nowa Fantastyka